wtorek, 22 marca 2011

Sztuczne zapłodnienie

- Panie doktorze! Szybko! Prosze mi natychmiast wykonać kastrację!
- ...aale nie rozumiem...?...
- Kastrację!!! Ja płacę - ja żądam!!! Chcę być natychmiast wykastrowany!!!
- ...skoro pan nalega... proszę, tu opis zabiegu, powikłania...
Papiery zostały podpisane, anestezjolog uspił, dobra rodowe zostały usunięte i pacjent obudził sie szcześliwy. W wybudzalni chirurg, nadal nieco zadziwiony, przysiadł na łóżku pacjenta.
- Ale - czemy pan tak nalegał?
- Doktorze, poznałem piękną kobietę, poprosiłem o ręke i zgodziła się, za tydzień ślub, ale to Żydówka, rozumie pan...
- To może pan się chciał obrzezać?
- A to jest jakaś różnica...?...


Przyjechał Szabloszklanki. Niecom się zdziwił, gdy mnie z drzemki ktoś wyrwał poteznym strzałem w kolano. Od razu wiedziałem kto zacz - takie dzikie odruchy mają tylko ludy na wschód od Bugu. Powstrzymałem sekwencję urwanawara, znaną również pod postacią zczółka-go i usmiechnąłem sie krzywo.
- Co ty tu robisz? Toż listy nie masz?
- Nie - odrzekł dzielny Szabloszklanki. - Bede się przypatrywał jak się podwiązuje nasieniowody. Straszliwie wzrosło ostatnio zapotrzebowanie, szczególnie wśród białych. Bedziem otwierać nowy serwis.

Zaniepokojony suicydalną tendencją naszej rasy wyraziłem zdziwienie. Czyżby tyle tu było uczulonych na lateks? Ostatecznie sami Angole rzeczona technikę nazywaja the final revenge - małżonka wręcza mężowi papiery rozwodowe jak tylko ten przyniesie trzecie zaświadczenie z laboratorium, że jego sperma nie zawiera plemników. Szabloszklanki machnął ręką.
- Leniwcy. Głównie z powodów procesowych sie podwiązuja - jak ich potem panna o zapłodnienie ściga, wystarczy, że pokazą zaświadczenie o sterylizacji i żegnajcie, alimenty. U nas, w Hungarii, to mało popularne jest. Chłop to musi być chłop. A jak jest u was?
- U nas nie da rady.
- Jak to - nie da rady? Nie robicie tego?
- No nie. Paragraf na to jest, 156 KK: „Kto pozbawia tego i owego...” i tak dalej.
Szabloszklanki pokiwał ze zrozumieniem głową - czyli że to kobiety się klipsują?
- Nniee... Nikogo nie klipsujemy ani nic nie podwiązujemy bo nie wolno. Kobieta może zostać podwiązana ze względów zdrowotnych, jeżeli zajście w ciążę stanowiło by zagrożenie dla jej zycia bądź zdrowia - co, powiedzmy, czasem się może zdarzyć. Szczególnie w macicy po sześciu cesarskich cięciach. Ale tak to nie.
- A czemu to tak? Polityka prorodzinna?
Poczułem, że wdeptuję w coś grząskiego.
- Jak by to rzec - u nas polityka prorodzinna sprowadza się do wypłacenia 200 funciaków nagrody za urodzenie dzidzi.
- No, ale wyraźnie macie prawo promujące wysoka liczbe narodzin. Sztuczne zapłodnienie w Hungarii niestety jest płatne - a u was pewnie za darmo?
Tym razem zaśmierdziało.
- Nie... U nas zapłodnienie jest techniką wyklętą, choć jeszcze się za to nie siedzi.
Szabloszklanki popatrzył na mnie z wyraźną pretensją - jak sobie chcę robić jaja, to on już pójdzie.
Nie, kurwaszszsz, nie robię jaj.
- Jak się robi IVF, trzeba zrobić kilka zarodków, tak?
- No tak - potwierdził Szabloszklanki, mając oznaki ciężkiego wysiłku umysłowego na twarzy.
- No i - ten najlepszy się implantuje a reszta do kosza, tak?
- No tak - Szbloszklanki dalej nic nie rozumiał.
- No to znaczy, że zabiłes człowieka, tak?
- Aaaa....- Szbloszklanki dał sobie spokój z próbą zrozumienia polskiego sytemu wartości prorodzinnych i ścichapęk zmienił temat. -Chcesz drugą kawę?

9 komentarzy:

Edyta pisze...

propozycja kawy to jedyny sensowny komentarz. jakikolwiek inni groziłby regresją zwojów mózgowych :)

Anonimowy pisze...

To i ja się kawusi napiję :-)
nika

paniena pisze...

nic innego nie pozostaje jak wzniesc filizanki za polityke prorodzinna!

abnegat.ltd pisze...

Edyta, rozczulil mnie do zywego. Co to wariata draznic...

Nika & Paniena - prorodzinnie to raczej Solutio Aquatis Viagrae a nie kawusia ;D I lubczyk.

Anonimowy pisze...

Wiesz, ja tu żyję od urodzenia i też tego nie rozumiem. Tak na zdrowy rozum zygota to zygota a człowiek to człowiek. Tylko ze zdrowego rozumu wielki tu deficyt panuje.

Pozdrawiam,
Marcin

zielonooka pisze...

Kawka pyszna rzecz;) polityka pro/anty rodzinna zależy w tym kraju jak wszystko - od punktu siedzenia...

abnegat.ltd pisze...

Marcin, strzez sie, zostaniesz zjedzony. Ochrona w Polsce dotyczy tylko zycia poczetego. Reszta musi sobie radzic.

Zielonooka, raczej od stanu zaciazenia. Widzialem juz nieugietego obronce zycia w kazdej postaci co wywozil swoja nieletnia corke za granice. Coby se pooddychala swiezym powietrzem niechybnie.

Anonimowy pisze...

Szanowny Panie Doktorze Abnegacie,
czytam, zachwycam się i podziwiam. Tym razem jednak pozwalam sobie na zwrócenie uwagi na pewien drobny acz ważki szczegół. W Polskich klinikach zarodki (embriony, zygoty - jak kto woli) nie trafiaja do kosza. Czy tego chca czy nie ida do zamrażalki. W razie nieudanej próby bądź starania sie o kolejne dziecko mrozaki dostaja swoją szansę. Jeśli biologiczni nie chcą/nie mogą oddają do "adopcji". Papiery się na to podpisuje. Wiem bom praktyk znaczy pacjentka ;-). Argument obłąkanych obrońców życia o wylewaniu małych ludzików do zlewu i ich rozpaczliwym krzyku odpada. Mogą (ci obrońcy znaczy) jedynie martiwć się o odmrożenia embriolanych kończyn tudzież o zapalenie płuc wywołane przydługą krioterapią.

abnegat.ltd pisze...

Szanowna Anonimo :)
Zasadniczo wiem. Alem probowal przystepnie wytlumaczyc Bratankowi, dlaczegoz IVF jest diabelskim pomiotem ;)
Co robic.
Nie da sie logika przekonac fanatyka :)