wtorek, 8 czerwca 2010

Mortgejdż

Dzizzazzz...

Jak się powiedziało A - trzeba powiedzieć Beeee.

Byle nie dojść do Muuu, bo człowieka wydoją.

Przyszedł facet od pośredniczenia w pośrednictwie. Zgroza. Reklamują się że znajdą nam najlepszy kredyt jaki tylko istnieje, żebyśmy Broń Boże nie wzięli gorszego. To w sumie jest ważne - człowiek najbardziej nie znosi myśli ze dał się zrobić w bambuko. Dlatego chętniej zapłaci pośrednikowi niż pozwoli by mu gul w nocy skakał ze złości z powodu nieoptymalnego kredytu.

Kredytopośrednik przylazł, wywiad zebrał i oświadczył że ma dla nas dwie propozycje, z jednego banku. Obie są najlepsze, bo jedyne - więcej nie ma. W sumie kapitalny zawód, może by się tak przekwalifikować? Wysłuchałem o zasadach trackingu, fix'a, ubezpieczeń, zabezpieczeń i innych rzeczy straszliwych - po czym przystąpiliśmy do wypisywania papierów.

Gdyby jakiś master-mind zła chciał zniszczyć nasza cywilizację, uprzejmie podaje przepis: należy wyhodować bakterie żywiące się papierem. I już. Po 24 godzinach zapanuje totalny chaos, po tygodniu nie zostanie po nas ślad.

Niby powinienem się cieszyć. A czuję się jakbym sprzedał własną nerkę.

8 komentarzy:

kiciaf pisze...

Wszystko rodzi sie w bolach, nawet u anestezjologa...

Anonimowy pisze...

Abi, spoko, spoko, bo stracisz oko ;-P Jak się wkurzysz, to zawsze możesz sprzedać chałupę z kredytem w cholerę :-)
Nie będzie Ci byle kto dyktował, jak ma Twoja chata wyglądać, o!
nika

green_emili pisze...

"Byle nie dojść do Muuu, bo człowieka wydoją".

Zaiste, święte słowa.

"Niby powinienem się cieszyć. A czuję się jakbym sprzedał własną nerkę".

Syndrom kredytobiorcy.
Jest gdzie spać, ale nowe zabawki i kaprysy poszły na wycieczkę krajoznawczą z elementami sexturystki, czyli w pizdu.
Za przeproszeniem.

I ciśnienie w pracy jakieś takie większe.

3majcie się tam, jeszcze trochę i będzie większy luz.

Pozdr.

(KK) pisze...

Im dalej, tym bardziej straszno...

klara pisze...

jak bedziesz kupowal czwarta chalupe, to zadzwonisz do posrednika posrednika posrednika posrednika zeby za Ciebie pozalatwial co trzeba i nie zauwazysz, ze kupiles.
czego zycze.

inessta pisze...

Abi, po jakiś dwu latach kredyt przestaje być straszny. I nawet zaczynam żartować, że wyszłam za mąż za kredyt w banku. ( Skoro średnia czasu trwania przeciętnego małżeństwa trwa 30 lat czyli tyle co kredyt). Tylko ja nie szukałam swatki od kredytu, sama go znalazłam.
p.s. wiertarkę pożyczę od brata, ma ich chyba osiem.

abnegat.ltd pisze...

Kiciaf, staram się znieczulać domowymi środkami ;)

Nika - tu sie nic nie przeskoczy. Pomału tracę asertywnośc - na rzecz zwykłej wścieklizny ;)))

Emilka - to jak ospa wietrzna. Albo inna biegunka. trzeba przejść i tyle :)

KK, to jest specjalny krąg piekieł - dla kredytobiorców ;)))

Klara, problem w tym że każdy z nich che umoczyć dziób - zupełnie jak do Vito ;D

Innesta, powiadasz że to się trza oswoić? Spróbuje :)))

klara pisze...

"problem w tym że każdy z nich che umoczyć dziób" - nazwij to jak chcesz, ale jak ja chcialam oddac troche wczesniej moj kredyt na mieszkanie, niewiele, tylko 20% - to bank naliczyl kare za oddanie szybszego kredytu w wysokosci 15% tej sumy. co niby podpisalam na ktorejs ze 687 stron umowy pozyczki.
ostatecznie - zaluje, ze nie wzielam takiego posrednika.
ale cokolwiek zrobisz - zrob to dobrze -)