wtorek, 2 marca 2010

Noc Kupały

Kowalik siedział w dyżurce i cholery jasnej dostawał. Jak trzeba coś komuś wziąć - to do Kowalika. A jak Kowalikowi coś jest to nie ma nikogo żeby przyleźć na zastępstwo. W sumie nic ważnego nie miał, ot spotkanie z kumplami. Jego ex zabrała dzieci do kochanej mamusi stąd nieoczekiwanie zrobił mu się wolny weekend. Dusił w sobie to cholerstwo przez cały wieczór aż w końcu dotarło do niego że go w końcu wścieklizna zabije. Dość tego, trzeba się gdzieś przejść. Wygrzebał z plecaka portfel i pognał do sklepu. Już mu się raz trafiło że przespał porę otwarcia paśnika i potem wtranżalał całą noc hotdogi z pobliskiej stacji benzynowej. Nie żeby coś miał przeciwko parówkom w bułce ale jego podniebienie z trudnością tolerowało papier toaletowy pomieszany z psiną w czwartym gatunku.

- Panie Kaziu, do kiosku idę.
- Dobrze doktorze. Póki co spokój, może tak do rana będzie? - Kowalik skrzyżował palce i wyszedł na zewnątrz. Zapadał zmierzch. Gorące powietrze czerwca nabierało ciekawej barwy - zaciągnął się głęboko, przed oczami stanął mu widok egipskiego lata. Zupełnie jak tam, rozmarzył się. Ech, trzeba będzie polecieć...
- Co dla pana, doktorze? - głos pani Krysi, żartobliwie zwanej jedyna żywicielka, ekspresem przeniósł go z Egipskiej plaży do kraju nad Wisłą.
- A co dzisiaj szef zakładu poleca?
- Mam klopsiki w occie... - zawiesiła głos Krysia.
- A próbowała to pani?
- No nie, myślałam że to na panu przetestuje.
Szczerość w naszej firmie to norma, zamisiowało się Kowalikowi. Popatrzył podejrzliwie na zawartość słoika i po chwili zastanowienia go oddał. -Jakoś nie bardzo jestem dzisiaj nastawiony na eksperymenty. Żółtego wezmę, chleb i - o, rolmopsiki pani ma? A kielecki też?
Zapakował wszystko i wrócił na stacje. Nie ma to jak śledzik na kolacje. W dodatku z wsiowym chlebkiem - od razu poprawił się mu humor.

- I jak było?
- A jak miało być? - Kowalik wyjątkowo nie był w nastroju konwersacyjnym. -Zadupie na końcu świata, cała banda pijana, nikogo na drodze - jasnej kurwicy idzie dostać. Idę spać, póki mnie szlag nie trafi. Tylko łapnę świeżego powietrza. Gdzie motorolka?
Pogotowie dostało ostatnio w ramach poprawy łączności dwie przenośne radiostacje, używane teraz głównie przy wypadach do sklepu. Ot, zamiast się drzeć przez podwórko, wystarczyło zapodać „eRRR do wyjazdu!”. A jaki szpan w sklepie...

Kowalik wspiął się po drabince p.poż. i ostrożnie uniósł klapę. Miejsce to wynalazł kilka tygodni temu, można było spokojnie i bez nerwów zaciągnąć się dymem nie będąc automatycznie w obowiązku konwersacyjnym. Co w zasadzie mu nie przeszkadzało, ten obowiązek, ale czasem potrzebował samotności. Zapalił i zapatrzył się w noc. Mrugające światełko samolotu przesuwał się wolno na południe. Szczęśliwcy. Pewnie gdzieś na wczasy lecą... A gdzie Wielki Wóz? O tu jest. Orion? Zaraz, powinien być gdzieś tam... Starając się znaleźć odpowiednie miejsce zlazł z dachu na mały daszek i obszedł budynek. Nagle w pokoju który minął zapaliło się światło. Kowalik odwrócił się i zamarł. Do pokoju weszła młoda - lekarka chyba? Toż w naszych ciuchach jest. Ale że tu jest dyżurka? Może coś nowego przygotowali dla czwartego składu. Dziewczyna zdjęła kurtkę, buty, przeglądnęła się lustrze i zaczęła się rozbierać. Kowalik chciał iść - i nie mógł odwrócić wzroku. Stojąc w samej bieliźnie nieznajoma przyglądnęła się swojemu odbiciu raz jeszcze, nieznacznie przechylając głowę i rozpięła biustonosz. Po czym, jak gdyby zdając sobie sprawę z obecności obserwatora, powoli obróciła się do okna. Nie wykonał żadnego ruchu. Patrzył jak zahipnotyzowany. Dziewczyna zamarła na chwilę po czym powolnym, miękkim, wręcz kocim ruchem zsunęła ramiączka, biustonosz osunął się na ziemię, wsunęła palce pod gumkę majtek i kontynuując ruch stanęła przed nim naga. Kowalik przestał oddychać, doświadczał obcowania z apoteozą piękna na najbardziej podstawowym dla mężczyzny poziomie. Nie odwracając wzroku, w tym samym zwolnionym tempie, dziewczyna wyciągnęła rękę do wyłącznika i w pokoju zapadła ciemność.

Gdy Kowalik doszedł do siebie, bezszelestnie wrócił na dach, uniósł pokrywę i mało nie skręcając karku zlazł na dół. Cholera, kto to był?

- Ale nam w dupę dali, nie doktorze? - zagadał przyjaźnie Kazimierz odbierając wypełnione karty wyjazdowe od Kowalika.
- Masakra. Osiem wyjazdów w nocy, tego chyba jeszcze nie miałem. A inne składy jak?
- Też jeździli. „W” nawet dwa wasze wyjazdy zrobiła.
- A jak ta nowa? Dała sobie radę na czwartym? - Kowalik z miną pokerzysty rozpoczął wywiad.
- Jaka nowa? - pan Kazimierz wytrzeszczył oczy. -Na czwartym jeździł Porawny, powiedział dzisiaj rano że ma dość i na emeryturę wraca. A trójką Zalewski pojechał do Krakowa, dzwonili przed chwilą że jeszcze czekają na przyjecie...

27 komentarzy:

Anonimowy pisze...

E tam piękno, goła baba i już. Żaden ciekawy widok ;-D
nika

akemi pisze...

Zachłannie przeczytawszy, nie zostawię - dla odmiany - komentarza;-)

abnegat.ltd pisze...

Nika, to jest wlasnie jedna z roznic miedzygatunkowych - my mamy wdrukowana gola babe w podwzgorze :)

Akemi, to ja tez nic nie odpowiem :)

thalie pisze...

bo to wesoły papierosek był ;)

Anonimowy pisze...

Abi, czyżbyś chciał zmienić grono licznych komentarzystek na komentarzystów? :D

T.

Malutka... pisze...

Już myślałam, że napiszę o chlebku |(a propos wymienionego wiejskiego), który piekła moja babcia na liściu jakowymś w kaflowym piecu chlebowym (cóż to był za smak!!!), ale doczytanie do końca odrobinę zmieniło mój zapatrunek na komentarz :)
Więc o chlebku nie napiszę...
Ciekawe czy pani doktor patrzyłaby z równie rozdziawioną buźką na mężczyznę zdejmującego ubranie, którego przypadek postawiłby przed jej oczyma? Hmmm... Jak myślisz?

kiciaf pisze...

To pewnie zależy kto by się rozbierał... ;)

green_emili pisze...

"...nieznacznie przechylając głowę i rozpięła biustonosz".

A kto się wczoraj tłukł w piersi (nie powiem gdzie)i obiecywał, że o biustach i stanikach nie będzie, no kto?

Wiedziałam, wiedziałam ;))))!!!

Cztery łyki erotyki i to jak w mordę strzelił- mówiąc wprost.
Dohtor Wy się dopoero rozkręcacie, za tydzień to tutaj będą opisy pogotowiarskich orgietek w oparach ironicznego fantasy ;)))

Spadam - obdzielić lab swoją krwią ...o fujć.

Pozdr.

Malutka... pisze...

Pewnie tak... Ale hipotetycznie... ?

Anonimowy pisze...

To kto to w końcu był? Znajoma z pracy, którą po prostu ujrzałeś nowymi oczyma? :)))

randi

Anonimowy pisze...

No, no... pogotowiarskiego clashu literackiego na blogach bym się nie spodziewała, a tu z goła namacalnie takie rzeczy...

A do 'stylu' to dochodzi się hmmm... do najbliższego Waterstonesa lub do najbliższego komputera, na którym otwiera się strona Amazon.com (Waterstones tyż 'wersję z dostawą do domu' posiada ;), i nabywa odpowiedni instruktaż do quidów 15. Mozna wybierać pomiędzy 'Zostań poetą w 30 dni', 'For Dummies: Pisanie powieści', 'Zostań tekściarzem w 30 dni - (nie) dla idiotów' oraz 'Twoja sztuka na Broadwayu? To możliwe!'

Zaopatrzyłam się w wersje cyfrowe takiego ustrojstwa, bo ćwiczenia świetnie nadają się dla nastolatków i 'byznesmenów' znudzonych 'zwykłymi' lekcjami języka, a ja nie muszę kombinować.

(Polskich odpowiedników należy się wystrzegać, bo albo trafia się na sh*t, albo na podręcznik te(rr)ori literatury.)

Groet,
Sarah

abnegat.ltd pisze...

Thalie, w sumie nie wiadomo co on na dachu kurzyl :/ :\ Moze dlatego od towarzystwa stronil? Kto go tam wie...

T., jednakowoz nadal w przewadze komentarzystki ;)

Malutka, tu juz niestety pojecia mie mam :) Z tego co mi wiadomo kobiety na widok obnazajacego sie chlopa wydaj z siebie pisk "zboczenieeec!!!" i staraja sie trafic z argumentacja w czuly punkt.

Kiciaf, i gdzie... Bo jak w ciemnym zaulku to nawet Huilio (czy jak sie to pisze) Iglesias dostanie kopa :D

Emilka - mea culpa maxima est - alem tekst popelnil przed komentem u Cię ;) Ja sie nie rozkrecam - to sie samo tak. Poza tym nie moge w kolko pisac pseudohorrorkow siodmej kategori z reanimacja w tle.

Malutka, hipotetycznie to bardzo trudno jest chlopa rozebrac ;D

Randi, a skad mam wiedziec? Kowalika trza zapytac...

Sarah - ja w to nie wierze. Przyjmuje na wiare ze "obieranie ziemniakow w weekend" nie spowoduje wiekszych szkod niz uciety palec ale "Zostan Amazonka For Coplete Idiots" musi skonczyc sie na wyciagu ortopedycznym :D

goska pisze...

bardzo fajne sa te historie nieprawdziwe:)

Anonimowy pisze...

Mnie poetyką i teorią literatury prano mózg przez lat 3, a historią literatury - lat 4. Plus dodatkowo analiza 'innych' mediów. (Zanim nie uciekłam w lingwistykę, jako bardziej 'konkretną i produktywną'.)
Tyle robi krzywdę, o tyle, że największa przyjemność to czytanie kompletnej postmoderny. Dlatego, że nadal potrafi zaskoczyć - nietypową interpretacją klasycznego wątku. Scenariusze filmów dopowiadam po obejrzeniu połowy, różnica z oryginałem poniżej 30%.

Po takiej traumie z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że 'Zostań Powieściopisarzem w 30 Dni' szkód nie narobi. Niektóre są nawet niezłe - własnie dlatego, że nikt nie przeładowuje ich teorią, a mają sporo podpowiadałek, jak obsługiwać rzeczy zawidziane i zasłyszane.

Co do 'Zostań (tu wstaw dowolny sport ekstremalny) w weekend' - zgadzam się. Jednak tkanka mózgowa jest bardziej 'użytkowo' elastyczna niż mięśnie i kości. [Szczur korporacyjny chwalący się planami narciarskimi... to zawsze kończyło się 'wydłużonym' urlopem (a da mnie zmniejszeniem godzin w tygodniu), chyba, że mieszkał na 4. piętrze bez windy.]

Czekam na dalsze rundy clashu pogotowiarzy. Mogą być z gołymi babami, i z gołymi facetami też (a co by było, gdyby doktor był homoseksualistą...?)

Grt,
Sarah

abnegat.ltd pisze...

Gosia, bo zmysla sie latwiej :)

Sarah - co do scenariuszy to zalezy. Predykcja 70% dla Holywoodoo to raczej nic specjalnego ;) O bolywoodoo nie wspominam. Ale taki Kusturica na ten przyklad. Albo Almodovar - ten to ma dla mniecalkiem przegrzana popkornice w czaszce.

W poradniki nadal nie wierze - przykladem niech bedzie Windołs dla matołow. Jak kto czyta gazety kompiuterowe to mu to na cholere. A jak ktos jest kompletnym leszczem -to i tak nic z tego nie zrozumie.
Probowalem sie kiedys nauczyc Paskala. Podrecznik byl prosty i lopatologiczny. Ale ilosc wiedzy ktora trzeba wtranzolic w leb za jednym zamachem mnie najnormalniej przerosla. Po prawdzie to dobrze zem tego nie zrobil - teraz i tak C++ rulez ;)

Joanna pisze...

No teraz powinien być goły chłop dla odmiany i ku zadowoleniu komentarzystek:))

kiciaf pisze...

I kto tu powinien zamieścić jakieś zdjęcie ? ;)

Zupełnie teoretycznie pytam.

inessta pisze...

i dlaczego to zawsze chłop podgląda babę ?

Anonimowy pisze...

Ten z przeciwka co ma kota i rower
stał przy oknie nieruchomo jak skała
pomyślałam "to dla ciebie ta rewia
rusz się, przecież nie będę tak stała"


Zgrabne (zgrabna?) opowiadanko wyszlo, calkiem zgrabne :)

Tuki

abnegat.ltd pisze...

Joanna, z tym mogę miec pewien problemmm...

Kiciaf - żadnych zdjęć nie umieszcza. Wpadnie mi potem do łba byc politykim i klapa - beddzie mi jakiś Żebro zdjęciami nagranymi na dyktafon wywijał...

Innesta, goła baba to dzieło sztuki - a goły chłop to - goły chłop.

Tuki, wiedziałem że się męskiej części spodobie choć troszszkę ;)))

Anonimowy pisze...

Innesta, goła baba to dzieło sztuki - a goły chłop to - goły chłop.

Swiete slowa...

Abi gdyby sie nie spodobalo, znak, ze cos z nami nie tak. I moznaby wzywac dochtora... albo predzej koronera ;)

Tuki

Joanna pisze...

Chciałam nieśmiało zauważyć,iż goły chłop tyż może być niezłą sztuką....

kiciaf pisze...

Uderz w stół, nożyce się odezwą... :)

Myśli me niewinne jako ta lelyja biała były. Mnie jeno chodziło o twoje zdjęcia umieszczane przez Ciebie... :))))

green_emili pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Anonimowy pisze...

Ja też zakładam, że (cytując Joannę) "goły chłop tyż może być niezłą sztuką..." ;-D
nika

green_emili pisze...

Abi, pisz jak chcesz, pisz co chcesz, bo przeważnie poprawiasz mi nastrój i dlatego tutaj zaglądam. Mogą nawet latać nagie biusty...mi to wsio ryba.
Na jutro zamawiam megaoptymistyczną notkę.

Przywiozłam niepokojące njusy z labu.
I wiem jedno, tyle jest życie warte ile się człowiek pośmieje.

Pozdrawiam i dzięki ,że jesteś.
Jesteś antidotum na życiowy gruppensex - czyli czas, kiedy wszystko się p...li.

- e.

Anonimowy pisze...

Emili: pol zartem pol serio.
Tak latwo sie nas nie pozbedziesz :P nie ma lekko...

A zycie jest tyle warte ile otaczajacy Cie ludzie.


Tuki