piątek, 13 stycznia 2012

Malowane dzieci

Godzina szósta!!! Minut trzydzieści!!! Kiedy pobudka za!! gra!! ła!!!!!

Oraz za mundurem panny sznurem. Zaraza... Odkąd pamiętam, z wojskiem było mi zawsze wspak. Jak ja tak - to oni na wznak. Ghrrr...

Zaczęło się bodajże od mojej przygody z poborem. Stoję grzecznie i mówię, ze platfusa mam, tak? Czyli że się na wojaka nie nadaję, tak? I co? A1. Co przy moim wzroście i wadze zapewniało dwanaście godzin dziennie tupania butami krokiem defiladowym marsz!!! jak 2x2 jest cztery.

O wadze mówimy mojej-wadze-wtedy - moja-waga-teraz zapewniła by mi raczej miejsce w łodzi podwodnej. Jako balast.

Następnie przyszedł koniec szkoły średniej. Z przyczyn pozamerytorycznych musiałem niestety zdawać maturę w miejscu zupełnie nie na miejscu. Później się okazało, że sprawczyni moich kłopotów została odwieziona do wiadomego szpitala w stylowym wdzianku - jako że latała nago po mieście i srała w rabatki - ale nikt nigdy mnie nie zrehabilitował. Co robić. Niestetyż, jadąc do mojej Alma Mater to be miałem tak zwaną biegunkę, jako, że w domu czekał już bilet do wojska. Na szczęście nie przydał się.

Potem nadeszły studia. Czwarty rok medycyny miał zajęcia z wojska. W czwartki. Na całe 10 godzin należało przebrać się w mundur i udawać wojaka. Już, już żem miał go dostać... Nadszedł wind of change, nasza organizacja studencka związana z ruchem wyzwoleńczym powiedziała takiego wała - i usunęli wojsko z medycyny raz na zawsze. Wprowadzili nam dla osłody medycynę katastrof - popularnie zwaną katastrofą medycyny - ale byłyż to jeno popłuczyny po prawdziwym wojsku.

Po skończeniu studiów pojechałem dziarsko do WKU i zapytałem, kiedy mnie wezmą do wojska. Facet za szybka nieco zbladł, widziałem jak mu ręka drgnęła w kierunku telefonu - ale się opanował. Wyjaśniliśmy fakty, twardo kazałem się zabrać na sześciomiesięczne szkolenie wojskowe -ustaliliśmy z kumplami, ze spróbujemy się spotkać w pięknym mieście Łodzi, więc o takąż lokalizację poprosiłem miłego dżentelmena w czapce - i wróciłem do domu. Minęła zima, wiosna, nadeszło lato i nic - w końcu jakoś tak pięć lat później dostałem karteczkę, że zostałem przesunięty do rezerwy.

Ciekaw jestem czego. Bo o wojsku wiem tyle co z Czterech Pancernych.

Pożegnałem się ja z myślą, że mi się uda - wrzeszczący kapral nie dla mnie, nie dla mnie - nuciłem smętnie przy goleniu. Az pojechałem na AAGBI.

Patrzę - a tam wojacy. Jacy tacy - wiecie, mundurki, but wyglancowany na wysoki połysk, spojrzenie proste a dziarskie. No normalnie - aż się mi cóś zrobiło. Szczególnie, jak za plecami dostrzegłem sylwetkę Hurrier’a, walącego w niebo.
- Panowie szukacie lotników wśród anestezjologów? - zapytałem nieśmiało. Próbował mnie nawet Szaman za kapotę wyciągnąć, alem się zaparł jako ta krowa na miedzy.
- Szukamy - rozpromienił się uniformowy. -A doktor chciałby w RAFie znieczulać?

Aż mię w dołku ścisło. Dywizjon 303, szarża kawaleryjska w Somosierra - zdecydowanie coś mam popieprzone w chromosomach - Anglik - Polak dwa bratanki... A. To nie ta nacja.

- No pewnie! - oczy zaświeciły mi się jak blondynce na widok szesnastokaratówki w platynowej oprawie. - A bierzecie cudzoziemców?
- No pewnie! - tym razem oczy zaświeciły się uniformowemu.

Po standardowej wymianie adresów, a następnie tuzinie maili zostałem zaproszony na spotkanie w bazie. Coby zobaczyć, czy chcę zostać oficerem służb pomocniczych RAFu. Oficerem??? Kurwasz mać, toż ja chcę tylko polatać sobie w bojowych warunkach z plecakiem i rurką... urwana rączka, tam nóżka, mózg na ścianie - a w tym wszystkim dzielny łapiduch, co to słowem pokrzepi, plasterek nalepi...

Wlazłem w gógla. Ostatecznie kto wie - jak nie on. Hm. Polski obywatel służyć może, pod warunkiem zgody MONu - no to bezjajmitu - albo będąc podwójnym obywatelem. Ulżyło mi - jest szansa. Co prawda trzeba bulnąć jakieś 3 klocki, żeby przekonwertować rodzinę Polaków Na Polako-Brytyjczyków, ale się da. Napisałem do uniformowego, że skoro oficer - to obywatelstwo, a to zajmie czas. Czy w związku z tym jest sens? Ależ o-czy-wiś-cie! Przyjeżdżaj pan doktor natentychmist, proces długi, zanim skończymy to pan paszporcik wyrobisz i legalnie, jako ten lennik królowej, będziesz pan mógł sobie w Afganistanie latać!

ASP poparł moje plany w stu procentach, nawet wykazał niejaka dumę z chłopa, co to taki sprawny chce być jak żołnierze, wsiadł do samochodu razem ze mną i pewnym sobotnim porankiem pojechaliśmy do bazy rekrutacyjnej RAFu coby się godnie zaprezentować. Nawet na ta okoliczność schudłem i rozruszałem mięśnie.

Było to dość przerażające, bo bardzo dobrze wychodziła mi jedynie cześć pierwsza, czyli POM. Natomiast PKA sprawiała mi, nie wiedzieć czemu, sakramenckie problemy.

Zwiedziłem bazę, porozmawiałem z wojakami - a wszyscy spięci, dumni i radośnie uśmiechnięci - skąd oni ich biorą? - i wreszcie wróciliśmy do domu. Zostałem zakwalifikowany wstępnie i przekazany oficerskiej komisji rekrutacyjnej. W której to ktoś się w końcu puknął w głowę i napisał mi, że owszem, chętnie - ale zasadniczo pojęcia nie mają po co ktoś rozpoczął proces, skoro warunkiem sine qua non jest posiadanie obywatelstwa brytyjskiego.

I tak skończyła się moja przygoda z rockiem katolickim.

Wieczorem ASP westchnął cicho i rzekł:
- No i chwała Bogu. Przynajmniej nikt cię nie ustrzeli z kałacha.

25 komentarzy:

Szaman Galicyjski pisze...

Przyznaję, chciałem go wyciągnąć, ale się bronił i zapierał, a na kongresie obory nie będę robił. Nie żebym mu bronił, ale ja miałem dwuletnie szkolenie wojskowe i poligon. Zatem jakieś doświadczenie mam.

Anonimowy pisze...

Ej, ale że co - naprawdę chciałeś pod te kałachy?? Czy to takie abnegatowe jaja jakieś, ta notka? Bo cóś nie zrozumiałam.
z pozdrowieniami uprzejmymi :)
Madźka

erjota pisze...

Nie wiedziałem, że medycyna katastrof jest pozostałością po wojsku ...

abnegat.ltd pisze...

Szaman, nic to - jak mówił Pan Michał. Sie jeszcze zobaczy. Tylko, że w tym tempie to mi Bryty wyjadą z Afganistanu... Ale ponoć znowu jakieś dymy o Falklandy się zaczynają xD

Madźka - jakie jaja? Czuj duch to jest!

Erjota - zabrali wojsko a dali katastrofę...

Anonimowy pisze...

No masz! A nie mówiłam, że mi pasujesz do mojego ukochanego wojskowego szpitala? :-)))
nika

abnegat.ltd pisze...

Nika - no wlasnie nie pasuje... xD

Anonimowy pisze...

Czy to przypadkiem nie nazywa sie meska menopauza? :) Zdecydowanie Panu Doktorowi sie nudzi! :) Moze Harleya na 'otarcie lez' :)
Zycze, aby dale sie mozna bylo tak nudzic, i ..troche zazdroszcze ..
tych nudow oczywiscie...
Pozdrawiam,

erjota pisze...

Z tego co wiem, to u mnie na uczelni w medycyny katastrof (dokładnie to się nazywa medycyna ratunkowa i katastrof) skupili się pierwszej pomocy. Zajęcia odbywają się na SORze i oczywiście są też seminarium i fantomy.
Tak przynajmniej w teorii to wygląd. jak w praktyce to nie wiem, bo mnie ten przedmiot ominął ze względu na emigrację ;]

madziaro pisze...

oj, to chyba nie męska menopauza, tylko Polacy na obczyźnie ;)
Moje chłopie właśnie czeka na kwietniowy pobór, bo nagle w wieku lat 33 wymyśliło, że w sumie do wojska to czemu nie :]. Choć wcześniej było długowłose i o woju nie myślało wcale (za to teraz myśli jak z krótkim irokezem na głowie pomyka :D )
Generalnie już zdał egzamin kwalifikacyjny z wiedzy przeróżnej, przeszedł rozmowę wstępną, tylko na listopadowy pobór niestety się nie załapał.
No i on nie chce na front (i chwała temu tam na gorze), ino chce zostać mechanikiem sprzętu ciężkiego... oraz do tego dokoptowano drugą specjalizację: specjalista od ładunków wybuchowych :>


A Tobie życzę spełnienia marzeń, nawet jeśli to takie wojskowe, zresztą facet w mundurze wygląda całkiem nieźle :D

abnegat.ltd pisze...

Anonimie, etykkety, etykiety... - a po co to nazywac zeczy z grubej rury :D

Erjota, toz to bylo w tamtym wieku xD U nas bylo o segregacji rannych, strukturze ewakuacji rannych, jak zalozyc palatke na glowe w trakcie ataku jadriwego i takie tam...

Madziaro, na czolgiste to juz jestem za stary xD
Niestety. Ale zeby lapiducha nie chcieli? No co za dziady jedne???

granato pisze...

ładne rzeczy ;)

abnegat.ltd pisze...

Granato, by byly - jakby byly... Ale sie zaparli... Ghrr...
:)

Anonimowy pisze...

Ale wszystko przed Tobą. Skoro wszystko ok, tylko to obywatelstwo - to to się chyba da załatwić i podejść do tematu jeszcze raz?
Łapiduch w wojsku pewnie poszukiwany, ale polatanie F16 musi być ciekawe.
To powiedziałam ja, która na starość poszła na lekcje baletu i męczy pointy ;)
Ni

abnegat.ltd pisze...

Ni, mam większąszansęzałapać się do klasy lkatania na miotle (five poins for Gryffindorrr!!!) niż na lot F16 xD
Ale do RAFu poleze. Tylko się przekonwertuje...

Anonimowy pisze...

Ale miotła ma chyba mniejszą nośność? ;) ;)
A na czym RAF lata? Chyba, że nie masz ambicji sobie polatać, tylko łatać ludzi chcesz?....
Ni

f-blox pisze...

To trzymam kciuki,za pomyślny reformat paszportowy. Pamiętam o Twoich ciągotach do LPR. To życzę Ci udanych wzlotów i przelotów.

abnegat.ltd pisze...

Ni, zeby zostac pilotem, musiabym byc cwierc wieku mlodszy...

F-blox, nam to jednak w czaszce hula testosteron... Czy co tam innego...

f-blox pisze...

eee...myślę, że te maszyny robiące "pik" które teraz obsługujesz w pracy są bardzo podobne do kokpitu samolotu.
A jak nie to zawsze możesz polatać jako pasażer albo jako członek załogi np. SAR.

Anek pisze...

nudzi się chyba Doktorowi, oj nudzi..... Może jednak Pan Doktor przemyśli to jeszcze, to wcale nie takie fajne jak sie wydaje to wojsko, wiem bo mam brata zawodowego - oj nasłuchałam się, nasłuchalam....To juz lepiej pogotowie - wrażeń aż dość....

abnegat.ltd pisze...

F-blox - otoz wlasnie chodzilo. Przeca sie do kokpitu nie pchalem ;)

Anek, no ttak. Trza bylo usiasc w kaciuku. Ale za to mam taki zajebiaszczy kubek do kawy :))

Anonimowy pisze...

Jestem ostatnim rocznikiem, który ma windeksie wbite przeszkolenie wojskowe. Kilka godzin na 2 roku, do Łodzi już mnie nie chcieli.
Jestem typową ciemną blondynką, ale oczy mi się bardziej świecą na widok laryngoskopu niż czegoś ileśtamkaratowego w czymśtam. W sumie laryngoskop też ładnie błyszczy...
saga

abnegat.ltd pisze...

Saga - blondynka to nie kolor wlosow ani plec, tylko charakter xD
A laryngoskop i owszem swieci sie - ale cena jednak nie ta. I na palcu ciezko nosic.

Anonimowy pisze...

Abi, ja udowadniam sobie i znajomym, że jestem blondynką na ciele i umyśle...
saga

Anonimowy pisze...

Abi, MASH sie zamarzyl, co? Te blond pielegniarki na lini frontu...
Marcin

Anonimowy pisze...

Ja tam nie wiem, bo źródło wiedzy o wojsku to mam identyczne jak Abiś, ale na moje oko szarego zjadacza newsów to talibowie bardziej się do swojej roboty przykładają niż angolscy gangsterzy i swoich klientów podstawiają raczej grabarzowi niż medykom... a o leczeniu sraczki i syfilisu w znieczuleniu ogólnym to jeszcze nie słyszałam. :) Więc...???
Iza