czwartek, 18 grudnia 2008

Obrazki

Takie chwile ktore zostaja w pamieci. Chyba na zawsze. Czasem zwiazane z tragicznymi wydarzeniami, czasem nie. Nigdy nie wiem co dolaczy do zbioru i dlaczego tak sie dzieje.

Wypadek zdazyl sie praktycznie pod sama podstacja. Kilkaset metrow. Niestety, bylismy wtedy na wyjezdzie, i dopiero wracajac ze szpitala natknelismy sie na koncowke akcji ratunkowej.

Byl tylko jeden poszkodowany, niestety, nie przezyl. Lekarz ktory udzielal mu pomocy robil to w zakleszczonym wozie, razem ze strazakami probujacymi go uwolnic z pulapki. W zasadzie nikt nie ma obowiazku narazac zycia w trakcie akcji - jedna z pierwszych zasad jest ta ktora mowi ze dobry ratownik to zywy ratownik. Martwy nikomu sie nie przyda. Ale czasem sie ja lamie. Bo z drugiej strony sensem istnienia ratownika jest niesienie pomocy. Jezeli zapominamy o tym, stajemy sie zgryzliwymi skurwysynami.

Wysiadlem z karetki i zapytalem czy ktos potrzebuje pomocy. Dowodca strazakow powiedzial ze nasz zespol wlasnie koncza prace. Podszedlem jeszcze do erkowcow zeby zapytac czy cos nie pomoc. Spotkalem sie z nimi w momencie gdy lekarz stwierdzil zgon i odstapil od dalszych dzialan. Odwrocilem sie zeby wrocic do karetki. To byl taki krotki moment.

Kilka metrow z boku stal strazak. Jeden z tych, ktorzy juz nie byli potrzebni. Nieruchomo patrzyl na prace swoich kolegow. Na rekach trzymal psa, takiego malego jakich pelno po domach. W gasnacym zamieszaniu obaj byli perfekcyjnie zamrozeni w bezruchu. Jak - rzezba. I ten pies patrzyl sie na swojego umierajacego wlasciciela. Siedzial na cudzych rekach, nie gryzl, nie szczekal i patrzyl z jakas taka intensywnoscia ktora pamietam do tej pory.

11 komentarzy:

kiciaf pisze...

W takich chwilach człowiek zastanawia sie nad sensem życia i przemijaniem. Oraz tym co jest naprawdę ważne...
Za malo mamy takich chwil, za mało...

f-blox pisze...

Dzięki za ten wpis! Bo to trochę pokazuje,jak jest praca ludzi którzy zajmują się ratowaniem życia. Mieszkam koło stacji pogotowia, i codziennie przechodząc widzę tych ludzi w "czerwonych ubrankach" i tak sobie myślę ze to są tacy bohaterowie dnia codziennego.

Anonimowy pisze...

Jeśli o mnie chodzi, to nie narzekam, kiciaf. Mam wyjątkowe szczęście do wpadania na ludzi, którym się przed chwilą zmarło nagle, a nie jestem lekarzem ani pracownikiem pewnych służb.Na ulicy, w sklepie, na klatce schodowej....Tylko 2 razy chodziło o wypadek drogowy.Takie regularne memento mori od losu :/
Abnegat jako
lekarz pewnikiem się naoglądał,a dzisiejszy obrazek to raczej z tych melancholijnych...Pogoda dziś ponura, to i obrazki ponure z pamięci wyskakują.Ale pozdrawiam wszystkich słonecznie:)

randi6

abnegat.ltd pisze...

@Kiciaf - no wlasnie. Skrzyzowane memento mori z carpe diem.

@F-blox - mile to co piszesz, bo swiadomosc w narodzie nikla jest. Wez sobie wyobraz dzien w ktorym miales i reanimacje i wypadek i ciort wie co jeszcze a potem jedziesz w nocy do goraczki i na dzien dobry dostajesz pater noster - bo ile to mozna jechac? Jak ludzie umieraja?? A lon skladki na darmozjadow placi!

@Randi6 - faktycznie, jak na niezawodowca, troche tego duzo.
Pozdrowienia rownie sloneczne :)

eee-live pisze...

Abi wpis niestety pasujący do mojego dzisiejszego humoru :( Już tak od 3 godzin zanosiło mi się na najzwyczajniejszy w życiu płacz i się powstrzymywałam a teraz co? Siedzę i wyję ;( Cholera zrobiło mi się smutno, niby to się zdarza codziennie ktoś umiera ale napisałeś to w taki sposób że chwyta za serce.

abnegat.ltd pisze...

Auc. Nie chcialem sie dokladac do depresyjnej pogody - tak jakos wyszlo. Usmiechnij sie - ostatecznie poki zyjemy, mozemy to robic :)

eee-live pisze...

Abi nie ma się czym przejmować :) Ja tak mam i tego nie zmienię, no przynajmniej do poniedziałku :) Wtedy będzie albo lepiej albo jeszcze gorzej to się okaże.
A co do uśmiechu to pewnie że możemy ale nie zawsze się chce i ma powód :(

Dobra już wam nie marudzę, bo w końcu każdy ciągnie swój wózek.

basia.acappella pisze...

Psy osób zmarłych są w stanie czasem poruszyć głaz stylem w jaki 'odprawiają swoją żałobę'.

...choćby Dżok, któremu nawet postawiono pomniczek...

Anonimowy pisze...

pięknie obserwujesz

gaudia

Zadora pisze...

Media przyzwyczaiły nas do makabrycznych obrazów i nie ruszają tak bardzo. Rusza najczęściej coś niespodziewanego i zaskakującego.
Dużo jeżdzę i widywałem różne wypadki z okropnymi skutkami. Przez lata uczę się dzięki temu pokory za kierownicą. Ale szarpnął mną wypadek, którego nawet nie widziałem. Nocą między Bydgoszczą a świeciem nagle na skraju plamy światła reflektorów, na sąsiednim pasie mignęły mi rozsypane 2 dziecięce rowerki. Takie mignięcie kątem oka zauważone, które mnie zmroziło. Pogotowie już dojechało, pędziła widoczna z daleka straż. W radio później usłyszałem. Zderzenie czołowe. W jednym aucie rodzina wracająca z urlopu nad morzem, na dachu rowery, w środku kupa dzieciarni. Zginęli. A ja mam w kącie oka ciemność drogi i ten błysk światła na pogiętych rowerkach.

abnegat.ltd pisze...

EL, mimo wszystko lepiej sie usmiechac :) Mam nadzieje ze sie wszystko wyprostuje.

Basiu, a tej historii nie znalem. Smutek niemych. Psy to dziwne stworzenia.

Gaudia, to samo sie zapisuje w glowie. Bez naszego udzialu.

Agregat, dokladnie. Nic dodac.