poniedziałek, 1 lutego 2010

A jednak styczen


W koncu po bolach straszliwych udalo sie. 5 km w 29'27''
Teraz zmiana drobna planu - zanim zaatakuje 10 km musze przekonac metabolizm ze w tym tempie da sie wypoczywac.
Do tego musze dolozyc z godzine czegokolwiek. Chyba rower.
Mam jeszcze jeden drobny cel - skrocic 5 km do 25 minut. Bo tym juz mozna sie pochwalic w swiecie wysokich cholesteroli i nadcisnienia.
Zaczynam sie bac.

10 komentarzy:

madziaro pisze...

no brawo, jestem pełna podziwu :)

ja tymczasem zaczęłam próbować jakby to było z tą jazdą na rowerku metodą interwałową, już po 3 dniach widzę jakąś tam poprawę... to znaczy nogi mi nie odpadają po 5 minutach jazdy ;)

Anonimowy pisze...

Uuu, siebie się boisz? ;-P nika

abnegat.ltd pisze...

Madziaro, wlasnie zmienilem troche ustawienia na 12/8 km/h - ppdkrecilem faze szybka i zwolnilem wolna. W chwili obecnej zaczalem od 1/4 minuty. Jak wszystko zadziala jak powinno, na poczatku kwietnia zrobie 5 km ponizej 25 min :) Najwazniejsze w tym wszystkim to utrzymac 30 minut wysilku (tak naorawde to mam troche wiecej bo dokladam "finisz" do 5 km co daje 33,5 min) i systematyczne 4 treningi w tygodniu. Powodzenia :)

Nika, strach sie nie bac ;)))

Zadora pisze...

o ja pier....dziu!

abnegat.ltd pisze...

Greg, a rok temu cieszylem miche bo "przebieglem" 3,5 km w 30 minut ;)
Ciekawe do jakigo punktu dojde zanim sie rozsypie.

Malutka... pisze...

Śmiać mi się chce - właśnie wczoraj, tzn dzisiaj, około 2 w nocy umówiłam z kolegą na siłownie, że niby ja mam zacząć coś trenować, by pospalać te i owe kalorie/ tłuszczyki.... Wojciech zobowiązał się dopilnować mnie (tudzież małego szoguna), bym nie narozrabiała/ nie przesiliła mięśni/ nie zabiła się ciężarkiem którymś... Byle mi tylko nie zabrakło wytrwałości i zapału...

thalie pisze...

a ja nadal pozostaję wierna kanapie... Abi - wpędzasz ludzi w kompleksy! ;)

A tak poważnie - gratulacje :) Kij o wyniki, ale wytrwałość... heh... aż zazdrość bierze :)

cre(w)master pisze...

Dzisiaj oświecony Twoim przykładem wytaszczyłem przed tv rowerek treningowy.
10 minut jazdy "pod lekką górkę" i przestałem rozumieć o czym tam w tv mówią. Tętno 138/min i parowóz to przy mnie mały czajniczek jest :(
Czas się zabrać za siebie.

abnegat.ltd pisze...

Malutka, warto. I to nie tyle na sile - ile na wytrzymalosc. Niedlugo bede wracal na maszynki i ciezarki. Robie 15-20 repetycji po trzy serie. Jak jestem w stanie skonczyc trzecia to podnosze oczko w gore.

Thalie, bo jak sie podpisalo barbarzynski kontrakt z dzimem na rok to sie kanapowac nie da - sumienie nie daje ;)

Crewmaster - przede wszystkim witaj :) Blog masz cudny, pierwsza notka rozwalila mnie kompletnie, jakbym swoich pacjentow ogladal.
Odnosnie slow giecia-ciecia to zarowno ambu-lans jak i Twoj nick swoja piekna symetria dwuznaczen porazily mnie - i zazdrosc mię zžera ;D
odnosnie treningu: moja propozycja wziela sie z czegos co na stronie bodajze "biegaj z nami" jest opisane jako "plan Pumy" a jest proste i nie wymaga wykonywania psychicznych saltomortadele...
Trening ma zawsze 30 minut, 6x5 min.
Kazdy cykl to "szybko" kiedy umiarkowanie sie meczymy i "wolno" kiedy odpoczywamy, ale w ruchu.
Poszczegolne pieciominutowki wygladaja tak:
1 tydzien 0,5/4.5 min
2 tydzien 1 min/4min
3 tydzien 2/3
4 - 3/2
5 - 4/1
6 - 4,5/0,5
7 tydzien ciagly wysilek przez 30 min.
Jestem typowym przedstawicielem couch-potatoes i dzieki ww. planowi zaczalem biegac. A potem jedynie zmienilem obciazenia na wyzsze i zaczalem od nowa.
Polecam, dziala.

Nomad_FH pisze...

Trening pumy zapisany, ciekawie to wygląda :)