wtorek, 4 sierpnia 2009

Platon, grr...

Wiadomo - siedział gdzieś nad cynowym kubkiem pełnym wina i z nudów wymyślał niestworzone rzeczy*. Że - na ten przykład - cokolwiek nie zrobisz, będziesz żałował. Wielkim myślicielem nie trzeba być, mam takie przemyślenia po każdej grubszej popijawie. Szczególnie mnie wtedy męczy marność świata tego, rozważania na temat upośledzonego mechanizmu decyzyjnego jednostek męskich w obliczu flaszki i kiszonych ogórków oraz tumiwisizm pospolity.

Dopóki mamy decydować o sobie, sprawa jest klarowna. Sam sobie sterem, żeglarzem, rafą i Rowem Mariańskim. Nie ma na kogo kląć jeżeli coś się spierniczyło. Jednak decydowanie o losie innego człowieka - zarazza jest to pospolita.

Przyszła babcinka, milutka, sympatyczniutka, co to niewydolność krążenia ma, sądząc po obrzękach do kolan i poduszkach kilku na których śpi - i która na nieszczęście wyhodowała sobie coś chodzącego do tyłu w układzie moczowym. Bądź teraz człowieku mądry i pisz wiersze. Z jednej strony trzeba zdiagnozować tak wcześnie jak się da - bo może ma coś operacyjnego? Z drugiej strony głupio zemrzeć w trakcie zabiegu diagnostycznego. Ostatecznie nasze czasy wyraźnie wskazują że można człowieka zabadać na śmierć.

Znieczulić - i narazić na zatłuczenie czy nie znieczulić - i narazić na przewleczenie diagnostyki do stanu nieoperacyjnego? Cóż, mamy odpowiedni kwantyfikator stanów prawdopodobnych który jednoznacznie nam odpowiada na tak postawione pytanie.

Orzeł - robimy. Reszka - nie robimy.


Wypadł kant. Babcię zrobił sobie chirurg w miejscowym, a ja stałem w gotowości coby ją ewentualnie otruć trucizna odwracalną, krótko działająca, którą w szafce trzymam dla pacjentów kardiologicznych. Co prawda pokazały się kiedyś doniesienia że to wszystko pic i propaganda, ale jakoś tak w umysłach anestezjologów na stałe zakorzeniło się przekonanie o wyższości hypnomidatu nad innymi usypiaczami.

Dzień cały chodziły mi po głowie kreweteczki w szpinaku z czosneczkiem. Takie - novuum abnegatum. Jakoś umknął mi fakt iż nawiedza nas dawno nie widziany stomatolog - zabukował sobie czas do 19. A skończył o dwudziestej. Ożężwmordęjeża...

Adios, pomidorry
Adios, utrracone
Słoneczka zachodzące...

W sumie to mi bardziej tych krewetek było żal niż pomidorków, ale nie znam żadnej pieśni ponurej o ogonkach krewetkowych. No to wyłem co umiem.

Na szczęście moja opoka rozumiejąc ciężki los abnegatów na uwięzi, zniosła post przedwakacyjny i zrobiła ryż. Ot, to właśnie chodziło mi po głowie...

--------------------
*Wskazuje na to sam fakt wymyślania. Człowiek trzeźwy, który ma co robić - nie wymyśla niestworzonych rzeczy bo na to nie ma czasu. Jak z tego wynika jasno - filozof to nierób i pijaczyna. QED.

10 komentarzy:

basia.acappella pisze...

Dzień cały chodziły mi po głowie kreweteczki w szpinaku z czosneczkiem. Takie - novuum abnegatum

Oj, w przypadku B to jest zdecydowanie klasyczne datum... I zjawisko, którego sobie "jedzeniowo zazdroszczę" z czasów UK to właśnie tania i obfita dostępność wszelkiego rodzaju krewetek. Niby nad Wisłą coraz z tym lepiej, ale jeszcze nie całkiem...

"Sam sobie Rowem Mariańskim"... - :D))))))))))))))))))))))))))

basia.acappella pisze...

P.S. Melduję, ze nadrobiłam zaległości czytelnicze... I dobrze, bo tam jest kontekst, bez którego "dziś" byłoby uboższe... ;)))))

O komplikacjach podczas liposuction "też" się nasłuchałam onegdaj (od hamerykańskiego zawodowca), ale oszczędzę szczegółów... I spadam na moją karimatę (gym cum bedroom) odrobić kolejną setkę brzuszków... bezpieczniej wyjdzie... i taniej!

Anonimowy pisze...

No, przecież Platon to sekretarka Sokratesa, mojego ulubieńca :-) A propos krewetek, to primo narobiłeś mi apetytu, chyba sobie machnę te w pomidorach; secundo donoszę usłużnie, że Włosi wyrywają im ogonki, a reszty nie puszczają wolno, ergo mają w głębokim poważaniu konwencję genewską ;-P Widziałam na własne oczy w knajpie na zelówce ichniejszego obcasa. nika

sparxx pisze...

...albo jest niezgodne z prawem...

Catta pisze...

Miałam dwa razy w życiu okazję do spożywania najświeższych frutti do mare: rok 1984-Sycylia, 2001 Île de Ré.
Nie byłam w stanie się przełamać i zjeść czegoś co wygląda i rusza się w taki sposób. Poza tym jak można spojrzeć w oczy np. ośmiornicy i potem jeść ją? Wiem, że to hipokryzja, bo jem potrawy mięsne. Pewnie gdybym miała spojrzeć w oczy befsztykowi wołowemu, kotlecikowi schabowemu a nawet filecikowi z kurczaka (znaczy się w oczy ich prawowitych wlaścicieli)to wróciłabym do wegetarianizmu, który niechlubnie porzuciłam.

Zadora pisze...

Kreweteczki dość tanio, mrożone w ostatnich czasach są w Macro. Jedna firma daje 0,5 kg i 1 kg w bardzo przystępnej cenie jak na Polskę. Niestety mrożone ale innych nie ma. Za to małże świeże, jak przyjdzie sezon, są w Auchan, koło czwartku , bywają przecenione 50%. 2 kg za niecałe 30 zł, białe winko, ietruszka, cebulka, trochę tartej bułki i frytki. jedna osoba nie da rady. Trudno się oprzeć.
Cata - to marnotrawstwo jest! A w oczy to można popatrzeć rakom, jak się je najpierw wysysa z sosiku słono koperkowego, przed oderwaniem ogonka i dalszą procedurą. :D

Catta pisze...

Zadora, te opisy potraw są apetyczne i podniecające. Nie wiem, może dlatego, że jestem spod znaku Ryb spożywanie wodnych stworzeń wydaje mi sie takie kanibalistyczne ciut ;).

abnegat.ltd pisze...

Basiu, dzisiaj były kreweteczki - chyba znowu szlag trafił dżima - a jutro może squidy? Widziałem całiem mniamuśne... Spróbuję modo Agregat...

Włosi sadyści są i basta - ale za to jakie fajne rzeczy robia... Kkurcze, dobrz żem po obiedzie :D

Sparxx, to tylko jak sie wyrywa większym niż sześciometrowe...

Ależ, Catta :D To oni Ci ruszające sie położyli na talerzu? Dzizzazzzz....

Agregat, zrobiłem dzisiaj w szpinaczku, z czosneczkiem plus dużailośc pieprzu i soli. Dobre. Ale pomidorki lepsze.

Catta - rak nie ryba. Możesz spokojnie opychac sie do woli :D

green_emili pisze...

"Dopóki mamy decydować o sobie, sprawa jest klarowna. Sam sobie sterem, żeglarzem, rafą i Rowem Mariańskim. Nie ma na kogo kląć jeżeli coś się spierniczyło. Jednak decydowanie o losie innego człowieka - zarazza jest to pospolita."

W kontekście moich ostatnich przygód, jedyne co mogę powiedzieć to:

ZAISTE ABNEGACIE ŚWIĘTE SŁOWA! Pozdrawiam - e.

Zadora pisze...

pomidorki lepsze, testowane wielokrotnie :D