wtorek, 14 lipca 2009

Conseguenze dell'amore

W zasadzie nie wiem czemu ten film wpadł mi w oko. Szary. Nieznani aktorzy. Włoski reżyser. Może właśnie dlatego? Co prawda ja tam nic do Hollywodzkiego plastiku nie mam, rozrywka niejedno ma imię, ale czasem dobrze sobie oglądnąć coś na co El Ninio, Bóg, guma do żucia i Coca Cola nie ma zbyt dużego wpływu.

Film jest wyjątkowo oszczędny. Poznajemy starszego pana, rezydenta jednego ze szwjacarskich hotelików, którego jedynym zajęciem jest - siedzenie w tymże hoteliku. Picie kawy. Patrzenie przez okno. I leniwe, wręcz zblazowane odrzucanie nieśmiałego afektu jakim obdarza go dziewczyna pracująca w hotelowym barze.

I tak to sobie kapie - sekunda za sekundą, leniwie, bezsensownie, kawa, papieros, kawa, papieros, spanie, kawa, papieros, w środę działka heroiny, papieros, a w podkładzie naracja która zaczyna podnosić włosy na głowie. I nagle - akcja. Tajemnicza walizka - super samochód - bank - liczenie pieniędzy i.... luzzz.... Kawa. Papieros. Patrzenie przez okno. Kawa.

Z historii opowiadanej wręcz monosylabami, wstydliwie jakby, dowiadujemy się że nasz bohater zagrał sobie dużymi pieniędzmi na giełdzie. I - niestety - przegrał. To jednak jest mniejsza część problemu. Częścią większą jest fakt iż przerżnął on pieniądze mafii. Która zamist go zaciukać - zażądała jego życia. Dosłownie. Porzucił rodzinę, pracę, przyjaciół - i stał się ostatnim ogniwem przerzucającym kasę z lewych interesów na południu do banku w Zurichu.

Można by powiedzieć że jego marna egzystencja wzbogaciła się pod koniec życia z powodu miłości którą nieszczęśnik był zapałał do pięknej i młodej dziewczyny. Ale wydaje mi się że ta historia jest zupełnie nie o tym. To opowieść o wolności, wyborach, charakterze...

Niesamowity film.

7 komentarzy:

thalie pisze...

to brzmi bardzo ciekawie. poszukam sobie, bo wprawdzie też niby nic do plastikowych produkcji made in USA nie mam, ale jednak... jakoś tak mi lepiej jak obejrzę coś bardziej ambitnego :) poza tym... estetyka kina europejskiego jakoś bardziej do mnie trafia. :)

Anonimowy pisze...

cześć Abi :) Myślę, że Twoje doświadczenia przydały by się tutaj:
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,6818382,Chory_na_swinska_grype_odmowil_leczenia.html?skad=rss

Przy okazji, wiesz już gdzie zanurzysz w te wakacje?

pozdrawiam p.

Anonimowy pisze...

Chyba wysmażę maila do włoskiego instytutu kultury, żeby wyświetlił ten film. Bo jak na razie, to puszczają straszne włoskie chały, fuuuu. I dlatego przestałam tam chadzać. A jak puściliby ten film, to może bym ich łaskawie nawiedziła ;-PP nika

abnegat.ltd pisze...

Thalie, polecam. Na taki spokojny wieczor. Do przemyslen.

P. Sytuacja dziwna.
Z jednej strony wydawac by sie moglo ze to proba zabicia 30 tys. osob.
Z drugiej- ten wirus jest wszedzie. I do konca tego roku kazdy przejdzie ta infekcje. Grypa zabija co roku, nieco przeraza fakt ze ta potrafi zatluc w sile wieku.
Jest jeszcze trzecia strona- w czasie zarazy nie organizuje sie festiwali czy innych zgromadzen. Ten akurat mezczyzna moze byc zatrzymany bo o nim wiemy. A ilu przyjedzie takich o ktorych nic nie wiadomo- a sa chorzy?

Wirusy grypy przychodza do nas z dalekiego wschodu. Dlatego Europa ma czas zrobic szczepionki. To scierwo pokazalo sie w Kaliforni a potem wybuchlo u sasiadow ktorzy maja nieco gorsze warunki sanitarne. Az sie prosi zapytac: panowie, czy wypuszczajac wirusika na wolnosc mieliscie gotowa szczepionke? Mozecie ja teraz bez obaw wypuscic na rynek. Kazdy ja kupi.

abnegat.ltd pisze...

Nika, to nie jest dynamit w stylu dablouseven. Ale oglada sie go do konca. Wciaga. Rzeklbym- klimatyczny.

green_emili pisze...

...no bo ten tego, ekhm Dobry Klimat Nie Jest Zły ;D -> pozdrawiam!

Anonimowy pisze...

No i fajnie :-) Trza edukować również i publiczność we włoskim instytucie. Wiercą się zwykle jakby owsiki mieli, więc nie im zaszkodzi, jak sobie obejrzą coś innego niż gnioty :-) nika