środa, 19 listopada 2008

Tajny agent

Wczoraj przyszedl nowy stomatolog. Dzien dobry - dzien dobry - doctor - doctor, takie tam merdania powitalne. No i oczywiscie po uslyszeniu mojego wrazego akcentu pytanie skad jestem. Zazwyczaj w takiej sytuacji staram sie nie odpowiadac wprost, pozwalajac pytajacemu zgadywac. I tu zagwozdka. Okolo polowa bierze mnie za Niemca (?), pozostali w wiekszosci za Czecha, a reszta odpowiedzi jest zupelnie nie z tej ziemi. Trafil sie jeden co twierdzil zem Holender. Moze ten niemiecki akcent jest wynikiem nalecialosci podhalanskich? Pojecia nie mam. Goral ze mnie zaden, ale akcent poludniowy posiadam, zaprzeczyc sie nie da.

Siedzimy sobie milo, pijemy herbatke, rozmowa rozwija sie leniwie. No i po chwili facet zszedl na temat jak to w latach siedemdziesiatych pracowal z Czechem co do ktorego ma podejrzenia ze byl agentem sluzb wiadomych. Tu lypnal na mnie podejrzliwie i zapytal co ja o tym sadze. Dobre pytanie. I co ja niby mam tlumaczyc? Jako ze pora dnia nie nastrajala do wysilku umyslowego, powiedzialem ze kazdy kto chce dostac paszport we wschodnich krajach musi zapisac sie do sluzb specjalnych, zostaje przeszkolony na agenta, dostaje bron i licencje 00. Przelknal herbatke ze slyszalnym chrupnieciem grdyki, wytrzeszczyl sie nieco i zapytal czy ja tez jestem agent. Jaaaa? Nieee...

Jestesmy dla nich odleglym, wschodnim krajem, gdzies na wschod od Francji ale napewno na zachod od Japonii. Troche tak jak dla nas Kazachstan czy Armenia. I wiedza o nas dokladnie tyle samo ile my wiemy o Kazachach. Czyli - przecietnie - nic.

Dziki kraj gdzies na wschodzie.

30 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Dawno,dawno temu czyli we wczesnych latach dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia pracowałam w wielkiej światowej amerykanskej korporacji co to miała duży oddział w Polsce. Całe szefostwo było zagraniczne albo expaci. I co chwila przyjeżdzali tacy różni nowi. I kiedyś jeden taki rodem z Francji, który przyjechał na trzy lata wygadał się że miał do wyboru albo Polska albo któryś z prężnie rozwijających się małych krajów w Afryce Południowej. Wybrał więc Polskę bo tu biali i katolicy. Wiedza o kraju zerowa.

W ogóle mam wrażenie, że w tych zagranicznych szkołach to nie uczą geografii. I to wcale nie jest śmieszne. :(

kiciaf

abnegat.ltd pisze...

Dokladnie. Tutaj nauke mozesz zakonczyc w wieku 16 lat robiac GCSE (taka tutejsza matura) a zamiast geografii mozesz wybrac historie - albo vice versa. Dla nas to troche dziwne jest - a oni jakos funkcjonuja.

Moze dlatego Nationale Geographic u nich jest klubem krolewskim, a u nas gazetka ze zdjeciami i wiadomosciami dla dzieci.

Anonimowy pisze...

W jednej instytucji jej królewskiej mości juz pracowałam - nigdy więcej. :)
Miałam wrażenie, że traktują mnie jak debila lub tfu, za przeproszeniem, murzyna. I oni tak niestety traktowali, każdego obcokrajowca. I poziom znajomości języka nie miał tu nic do rzeczy.

kiciaf

eee-live pisze...

Abnegat znajoma ostatnio wróciła z Francji i opowiadała mi jak na szkoleniu pan który je prowadził powiedział że Polska to kraj leżący w Wschodniej Azji. :( Koleżanka wstała spakowała swoje rzeczy i wyszła ze słowami, że szkolenie nie jest dla niej bo nie o tą Polską chodziło ;)

Przecież to jest dla nas okropnie krzywdzące :( Brak mi słów :(

Anonimowy pisze...

Mając w świecie takie public relations jakie mamy, to naprawdę nie ma co spodziewać się jakiejś poprawy.

Można się tylko z tego pośmiać. :))))

Bo co innego nam zostało?

kiciaf

Zadora pisze...

@kiciaf
co do zadzierania nosa w "instytucjach królewskich" to ma szersze przełożenie. Znam to od Anglików i tylko powtarzam. W tych instytucja pracują głównie absolwenci określonych szkół lub ludzie określonych sfer. I oni zadzierają nosa wobec każdego, angola lub nie, jeśli tylko nie jest z ich klasy. Taki sznyt i sodówka we łbach. Angole sami się na to skarżą. Ci moi byli nauczycielami i we własnym środowisku te dwie grupy się nie przenikały. Ci z "klasy" nie socjalizowali się z pozostałymi.
@Abnegat
Szkoda, że mu nie powiedziałeś, że jesteś agentem a broni nie możesz mu dzisiaj pokazać bo dałeś do przeglądu.
Jak byłem w Szwecji, też skubańcy nigdy nie mogli się kapnąć skąd jestem (buty miałem porządne). Ale załapałem jakoś szwedzki akcent w angielskim i poza Szwecją szybciej mnie lokują w Skandynawi niż w Polsce. Taki lajf. Jest śmiesznie.
Z kumplami z CTGG zrobiliśmy w Paryżu wsród studentów z różnych krajów (francuzów też) i wykładowców ankietę w formie testu "co wiesz o Polsce". Wyniki były całkiem fajne. To były zajęcia z brandingu i skończyło się małą prezentacją na temat polski. Trochę ich doedukowaliśmy.

eee-live pisze...

Kiciaf może faktycznie trzeba się z tego śmiać ale ja jakoś nie potrafię :) Chociaż i tak uważają mnie za zdrajcę przynajmniej w rodzinie ;(

Ale dziś się nie będę smucić :) Właśnie się dowiedziałam że mam dzisiaj wolne i nie idę do pracy :) Nie wiem tylko jako był sens wtedy ciągnąć mnie wczoraj na nockę ;)
Ale się cieszę :) Jak niewiele ludziom potrzeba do szczęścia ;))))

Anonimowy pisze...

Byle tylko nie startowali do mnie z rosyjskim, zniosę wiele. Ponieważ moje nazwisko ma typowo polską/słowiańską końcówkę, kraju pochodzenia się nie wyprę tak łatwo. Tylko dlaczego tacy np. recepcjoniści w hotelach startują do mnie z mety po rosyjsku mimo ze w papierach jak byk "Poland" a nie "Russia". I jeszcze bardzo się dziwią, że ja to wolę po angielsku gadać.

kiciaf

eee-live pisze...

Kiciaf za to do mnie często startują po niemiecku :) dobrze że potrafię się jeszcze posługiwać tym językiem, chociaż przydało by się co nieco odkurzyć :) I też nie wiem dlaczego :) Moje panieńskie nazwisko nie brzmi na niemieckie a obecne też nie, chyba :) A może mam na czole napisane że posiadam podwójne obywatelstwo i tym drugim jest niemieckie ;)

abnegat.ltd pisze...

Kiciaf, ich zadzieranie nosa wprawia mnie w dobry humor. Co prawda tu gdzie pracuje malo ich jest - ale jak sie trafia to mnie bawia.

Eee-live: fakt ze nas to czasem boli, ale powiedz z reka na sercu, potrafisz podac sasiadow Azerbejdzanu? My sie troche uwazamy za pepek swiata, a tak w rzeczy samej to jednak zadupie :))) Takie samo jak tu- tyle ze Angoli latwiej umiejscowic bo sa na wyspie.
Agregat, po tym moim niewinnym nieeee to on sie nerwowo zaczal roagladac gdzie kalach stoi :D Jednak sa nie z tej ziemi.

Anonimowy pisze...

A tak btw

http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,5963826,Wpadki_prezydenta_Kaczynskiego__wedlug_AP.html

kiciaf

eee-live pisze...

Abnegat no pewnie że nie podam sąsiadów Azerbejdżanu :) Nigdy nie byłam dobra z geografii co jest przyczyną żartów małża, bo on to mapę ma w małym paluszku :)

Anonimowy pisze...

http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,5963826,Wpadki_prezydenta_Kaczynskiego__wedlug_AP.html


tak to miało być w całości przepraszam coś sie ucieło

kiciaf

Anonimowy pisze...

http://wiadomosci.gazeta.pl/
Wiadomosci/1,80271,5963826,
Wpadki_prezydenta_Kaczynskiego__wedlug_AP.html


tak to miało być w całości przepraszam coś sie ucieło

kiciaf

Anonimowy pisze...

przerażające, ale Polska to najczęściej jest gdzieś w Rosji:D

black

Morfeusz pisze...

W USA większość osób wiedziała, że Poland to jest Jurop i gdzieś nad morzem ;) A czy to Bałtyckie czy Śródziemne to jeden pies.

Pamiętam za to jak byłem w Rosji i kolega z seminarium nas wywiózł gdzieś w głąb kraju. Jak gadaliśmy z ludźmi i mówiliśmy, że my z Polszy to się dziwili, że Polsza niepodległa jest.

eee-live pisze...

O kurcze! Morfeusz to kiedy Ty w tej Rosji byłeś? ;)
Aż tyle lat to ty napewno nie masz żebyś był w Rosji przed odzyskaniem przez Polskę niepodległości ;DDD

basia.acappella pisze...

Ojej, allllle temat Gospodarz zadał... Aż muszę pomyśleć, zeby coś oryginalnego napisać... ;-)

Zadora pisze...

@Abnegat
To ja Ciebie latem obfociłem z bułgarskim parasolem w Gdańsku, 18/sierpnia/08? Mam nadzieję, że na blogu Cię nie zdekonspirowałem?

Anonimowy pisze...

a i tak chyba wiedzą więcej niż np. Belgowie, z którymi mieliśmy wymianę w liceum - myśleli, że nie znamy telewizorów, uwierzyli w to, że asfalt zwijają na noc z dróg...
metaksa

abnegat.ltd pisze...

@Kiciaf: buraczana promocja for free. Nie chce o polityce, ale jak juz padlo to mam nadzieje ze nigdy wiecej nie bedziemy sie musieli wstydzic.

@Eee-live: mi nie o to chodzi ze nic o nas nie wiedza - bo niby czemu. Tylko ze to fajnie wychodzi w zestawieniu z naszym poczuciem narodu wybranego. A tu prosze - narod olany.

@AB - to i tak dobrze gdy nas lokalizuja w Europie...

@Morfeusz: no wlasnie. Mialem pisac ze w USA to nawet nie wiedza gdzie Europa lezy - a oni nawet wiedzieli ze Pland w Jurop? Wyedukowane towarzystwo bylo.

@Basia: w pierwsi sie bije ze mi tak nacjonalizm geograficzny wyszedl niechcaco - bo w sumie chcialem jedynie pokazac ze nas tu dalej jako spajow i innych szpionow postrzegaja coponiektorzy ;) Na usprawiedliwienie powiem ze mnie facet zadziwil swoim postrzeganiem swiata.

@Agregat: ciiiiiii........

@Metaksa: tez tak mialem. Przyjechala rodzina z Kanady co nas nigdy nie widzieli a Polske znaja z opowiesci pradziadow. Jaja na kolkach.

Anonimowy pisze...

a propos tego, że najczęściej jesteśmy w Rosji: byli tacy, co lokowali nas gdzieś koło Grenlandii, też Belgowie jeśli mnie pamięć nie myli... masakra
metaksa

eee-live pisze...

Abnegat wiem że chodzi o to że myślimy że jesteśmy pępkiem świata :) na to nic nie poradzimy. Taka nasza mentalność :)

Anonimowy pisze...

Abnegat - ja też nie chce o polityce. Tu był raczej kontekst socjologiczny.
A po za tym to juz chyba jesteś wystarczająco sprowokowany do napisania o tych różnicach kulturowych. :)
Kiciaf

basia.acappella pisze...

Tak, te stereotypy... I mała wiedza, jako rzecz znacznie niebezpieczniejsza, niż żadna (little knowledge is a dang'rous thing')...
A z drugiej strony każdy, kto się choć troszkę 'przemieścił kulturowo' musiał w pewnym momencie odczuć na własnej skórze, że jego macierzysty kontekst nie jest pępkiem świata. Fakt, Niemcy znają geografię nieco lepiej, niż Anglosasi. Ale ignorantami bywają jeszcze bardziej przerażającymi (np. w kwestii 'nas' obchodzącej - historii wielkich wojen XXw zszokowali mnie w okresie, gdy się już byle czemu nie pozwoliłam szokować).
Tylko - kto i gdzie napisał, że dobra znajomość geografii stanowi o poziomie kultury człowieka?... ;-)
Poza wszystkim - Brytyjczycy zrobili tu ogroooomny postęp przez te 16 lat, gdy ich 'z bliższa' obserwuję :-D

Anonimowy pisze...

Najbardziej mnie uderza zachowanie Polaków. Jadą w świat, będą mówić tylko po np ang( polski to wraży, obciachowy język).
Co robi taki np Anglik: mówi po swojemu, niech inni się dostosują.
Dlaczego my jadąc za granicę nie mamy wymagać od innych miłej dla ucha znajomości podstawowych polskich zwrotów. Udać, że się nie rozumie, niech się starają( czasami muszą).
Wszystko podać im na tacy: angielski- proszę, niemiecki- nie ma problemu.
Zmusić trochę do wysiłku, inaczej niech spadają( jeśli tak można). Dla mnie najważniejszym co trzeba zmieniać w człowieku( sobie też) to stereotypy. Te wszystkie poradniki o rozwoju osobowości mają za podstawowe zadanie zmienić sposób postrzegania świata i reagowania na korzystniejszy dla siebie i otoczenia.
W PL inaczej podchodzi się do zdobywania wiedzy: masz mieć szerszy pogląd na otaczający świat, w starej unii( takie mam wrażenie)podchodzi się celowo: masz sobie w życiu poradzić( jak będzie ci coś potrzebne-doczytasz). Celująco zachowują się w ten sposób Holendrzy( na studiach mają takie zajęcia: przemowy, prowadzenie spotkań, organizacja imprez- przynajmniej ci co studiują biznes)
Jeśli zachowywać się my Polacy będziemy jakby nas nie było, to inaczej traktować nas nie będą.
Znowu będę kontra
Nie jesteśmy pępkiem świata. W niczym jednak nie jesteśmy gorsi, a w ogólnym rozeznaniu świata, zdecydowanie lepsi.
maria

Anonimowy pisze...

Nie wiem czy można pytać się o Azerbejdżan w kontekście państw europejskich.
Polska nie leży w Azji.
Gdyby któryś z kolegów Polaków przyznał, że nie zna się, jakie państwa leżą na wspólnym kontynencie, to wspólnie okrzyknęłaby go większość( sami wymyślcie jakimi epitetami).
Gdy robi to Anglik, Hiszpan, Francuz, to oczywiście nasza wina.
Niech się lepiej kształcą.
maria

abnegat.ltd pisze...

Metaksa, ja rozumiem ze ktos moze z USA zobaczyc Polske w Azji - ale z Holandii na Grenlandii?? Toz to kierunek nawet nie ten :D

Eee-live, narod wybrany i czterdziesci cztery. Zawsze mileismy pod tym wzgledem nieco nastrzelane.

Kiciaf, wiem ze to bylo nt. promocji swiatlych polskich wzorcow przez wiadome sily. Ale tez trzeba przyznac ze takiej promocji juz dawno nie mielismy.

Basiu, wole kulturalnego Bryta z zerowa znajomoscia geografii niz polska kulture wyedukowana geograficznie. Co jednak nie zmienia faktu ze ich edukacja jest nieco - niepelna.

Mario, widze to nieco inaczej. Jadac w gosci mam sie dostosowac do panujacych obyczajow. U Japonczykow klaniam sie w pas i sciagam buty, u Brytyjczykow mowie po angielsku i butow nie sciagam a na bliskim wschodzie nie obrazam wyznawcow Mahometa. Jednoczesnie oczekuje ze w Polsce bedziemy uzywac jezyka polskiego i stosowac sie do polskich norm i zwyczajow. Szacunek dla siebie nie polega dla mnie na wymuszaniu jakichkolwiek zachowan na gospodarzu.

Morfeusz pisze...

Abnegat na tym ich wiedza się kończyła. Zdaniem niektórych stolicą Polandu jest Praga i mówimy pa ruski.

abnegat.ltd pisze...

I tak nie pobili Holendrow z ta Grenalandia. To juz trzeba byc ultrainteligentem... Dobrze ze nie Arktyka.