piątek, 21 listopada 2008

Nawilzony

Nieprzytomny. Chyba umiera.

Doszedlem do takiej wprawy w ubieraniu sie w nocy ze zespol najpierw sie zbiera a potem mnie budza - zeby doktor na reszte nie czekal. Wytresowali mnie w stopniu znakomitym. Po 30 sekundach od kopniecia w drzwi jestem w karetce w pelnym rynsztunku bojowym.

Sygnaly i poszly konie po betonie. Dojazd ponad 20 minut. Jezeli zyje to zyje- jezeli umarl - nic juz mu nie pomoze. Reanimacja po takim czasie od zatrzymania to profanacja zwlok. Cudow na tym swiecie - poza ustalonymi przez przedstwicielstwa ziemskie odpowiednich sil niebieskich - nie ma.

Nocne wyjazdy sa troche inne. Ruchu nie ma, io-io niepotrzebne, za oknem z boku swiat pojawia sie i znika w stroboskopowych blyskach niebieskiego swiatla.

Przyjezdzamy na miejsce, domek letniskowy oswietlony, ktos czeka na drodze, inny kierunek na pieterko wskazuje, jeszcze inny drzwi trzyma. Organizacja prawie wojskowa. Wpadamy klusem do pokoju, kilkanascie osob w srodku, stol na srodku zastawiony po brzegi dobrami wszelakimi. Za stolem lezy wielki, potezny wrecz facet rozgladajacy sie nieco nieprzytomnym wzrokiem. Trudno tak na pierwszy rzut oka orzec czy sruba, czy wlasnie wraca z zaswiatow.

A nad nim kleczy kobieta, trzyma w reku scierke do podlogi i mechanicznymi ruchami wycierajc mu twarz, powtarza w kolko mantre: "Tato, nie denrwuj sie, lez spokojnie, jestes nawilzony"

Wiem, ze sytuacja powazna, czlowiek umiera, lekarz powinien byc powazny, ale abstrakcja widoku powalila mnie na kolana. Zeby nie ryczec smiechem przy ludziach wywalilem cale towarzystwo z pomieszczenia, zabezpieczylismy pacjenta, tlen, monitor, nosze i zawiezli spokojnie na IP.

Faktycznie, nawilzony byl konkretnie. 1,7 promila

24 komentarze:

Anonimowy pisze...

Fakt. Grunt to dobre nawilżenie. :)

Caly czas się dziwię dlaczego granica śmiertelna jest w przypadku naszych rodaków przesunieta w górę. Z mlekiem matki się toto wysysa chyba.

kiciaf

basia.acappella pisze...

Nie piszesz, czy przeżył...

Anonimowy pisze...

nawilżony szmatą, no piękne.... :D
metaksa

Zadora pisze...

Ta córka pewnie równie nawilżona była co tatuś! Takoż reszta towarzystwa zapewne.

abnegat.ltd pisze...

Ha :D
Facet byl nawilzony konkretnie - zewnetrznie i wewnetrznie. Chyba nie znalezlismy zadnej przyczyne jego zaslabniecia. Polezal na obserwacji do rana i poszedl do domu.
A towarzystwo bylo nawilzone rowniutko - ale wspolpracujace bardzo zgodnie. Zadnych problemow, jak to sie czasem z nawilzonymi zdazyc moze.

PS. Sorry za wczorajszy brak dalszych komentow - jak skoncze zabiegi, odrobie zaleglosci. Dzisiaj z kolei zdycha mi net w pracy i czasem moge zobaczyc co sie dzieje, a czsem jestem odciety :)

@Basia: dzieki za tipa - staram sie go stosowac gdy pamietam - musze sobie wezelek zawiazac.

Zadora pisze...

Abnegat ten Twój licznik bije superancko!

abnegat.ltd pisze...

Moze zepsuty? Bo jakos nie wierze ze mam taka szeroka rzesze wielbicieli(ek) :D

Anonimowy pisze...

Nie bądź taki skromny - czuj się po prostu dumny, że twój blog cieszy się popularnością. :)))

Umniejszamy swoje zasługi , co mieści się w kanonie "skromność", zamiast eksponować prawdziwe dokonania i się z nich naprawdę cieszyć. To też chyba nasza cecha narodowa.

kiciaf

Zadora pisze...

Może w czasie wybudzania, podprogowo wdrukowujesz w podświadomość Swoim pacjentom ten adres i później nie wiedząc czemu mają imperatyw ciągłego klikania w ten link?
Poważnie to na blogerze sądzę, że jest to już szaleńcza popularność.
Nijak się ma do Morpha na GW ale to inna platforma i odwiedzających ją też jest albo mniej albo bardziej zróżnicowani i wielonarodowi. Ale nie w ilości jakość. Chętnych do komentowania jest zawsze bardzo niewielu, a szkoda bo wtedy tworzą się fajne platformy niemal forumowe w przestrzeni blogowej.

abnegat.ltd pisze...

Ha :D Ego mi puchnie straszliwie :DD
A na serio - ciesze sie ze dalem sie Wam namowic - a jeszcze bardziej ze nie wystraszylem Was grafomania :D

eee-live pisze...

Abnegat Facet był nawilżony ale na drugi dzień to pewnie wysechł na wiór :)
A co do bloga to niepotrzebna ta skromność :) Po prostu super się Ciebie czyta ;)

Zadora pisze...

A tak znowu wracając do tematu głównego to alkohol przecież odwadnia, prawda? To może córcia dobrze się na posterunku sprawiła dbając w właściwy poziom nawilżenia (bilans płynów)?

abnegat.ltd pisze...

Eee-live: nie na darmo sie na drugi dzien wszyscy skarza ze ich suszy :D

Agregat, corcia miala absolutna racje. Co prawda technika ktora przyjela predzej doprowadzi do zdarcia skory niz wyrownania bilansu plynow, ale przynajmniej szla w dobrym kierunku. Ale gdybyscie mieli kiedys podobny problem to nie polecam tej techniki nawilzania. Woda spod ogorkow lepsza ;)

Zadora pisze...

Aaaa tam będziesz się metody czepiał. Intencje są ważne, ponad wszystko. Jak z gościem z motoru co jechał w marynarce tył na przód, żeby mniej wiało. Jak się wyrypał to życzliwi go ratowali obracając głowę na właściwą stronę. Nikt nie wie czemu gość się zepsuł, pewnie miał swoje powody.

abnegat.ltd pisze...

Jak to moj ancestor prawi: dobrymi checiami pieklo wybrukowali. A woda z ogoreczkow swoje walory ma.

Zadora pisze...

Ja dziwny jestem, wody z ogóreczków nie potrzebuję. Po prostu nie choruję, nigdy. Nie wiem jakie to uczucie to ...dnia następnego.

eee-live pisze...

Abnegat na samą myśl o wodzie z ogóreczków odechciewa mi się alkoholu :)
Ja mam tak jak Agregat nie choruję a zresztą nigdy nie udało mi się tak popić coby mi się film urwał :)

abnegat.ltd pisze...

Dzizaz. Ja owszem, duzolitrazowy jestem choc ne quattro, ale zeby wody spod ogoreczkow nie lubic? Toz to mjut i malmazja :)

eee-live pisze...

fuj ;)

Anonimowy pisze...

no faruj...'nawilżony'? wymiękłam. a czas postawienia się w gotowości od kopa w drzwi podziwiam
annablack

abnegat.ltd pisze...

Zdarzylo mi sie kiedys wstawac w srodku nocy w domu na samolot. Moja luba tracila mnie w ramie i powiedziala "wyjezdzamy".

Trzydziesci sekund pozniej siedzialem w pelnym rynsztunku w samochodzie i zastanawialem sie co ja tu robie, dokad jade i gdzie jest moj zespol.

eee-live pisze...

Abnegat to się nazywa skrzywienie zawodowe ;)

Uciekam do szkoły :) :(

Anonimowy pisze...

Kiedyś twierdziłam że wstać na wschód słońca jest ponad moje siły i wolałam doczekać świtu. Teraz wolę przespać się odrobinkę i mogę wstać, o której nie bądź przytomna. Dziś wschód słońca nad Gorcami mi wypadał. Jednak wygrzebanie się z pieleszy zajmuje mi nieco dłużej. Taaak, trening czyni mistrza. :)

Bilans mojej upojnej nocy: dwa tiry w rowie, lodowisko na jezdni a teraz śnieg,słońce i mrozik. Tylko Tatry w chmurach. :)

kiciaf

abnegat.ltd pisze...

Troche Ci tych gorczanskich widokow zazdroszcze...