wtorek, 17 kwietnia 2012

Cykle


Tak mnie wzięło kiedyś na rozmyślania na temat stałości - i przemijalności też, co jest niechybnym znakiem, ze się robię pierdziel stary; nie tyle w wyglądzie zewnętrznym, bom na te przypadłość zapadł już czas jakiś temu, ale w głowie. Robię się upierdliwy staruch. Zresztą nie ukrywam, że moimi idolami od wczesnego dzieciństwa byli Bert i Ernie Statler i Waldorf, dwa dożarte dziadki z balkonu, więc parcie ku formie idealnej uważam za usprawiedliwione.

Cykle krótkie bądź te odciskające się piętnem straszliwym - jak nie przymierzając cykl owulacyjny - zauważyć łatwo. Ale jak wychwycić zmiany drobne, których extrema oddalone są od siebie o lata? No właśnie. Bom sobie ostatnio ukuł teorię istnienia hypoafektywności dwubiegunowej z cyklem plus-minus dziesięcioletnim.

Niby nic. W dalszym ciągu człowiek wstaje rano, do pracy idzie, pacjenta zagazuje - a nawet wybudzi - o mamiemadzi* poczyta, o brzozie co to wcześniej była helem a teraz zmierza ku bombie też* - ale wszystko to jakieś takieś - niedorobione. Ostatecznym testem są emocje wywołane przez nadchodzące picie wódki. Brak reakcji oznacza zaburzenia z gatunku ciężkich.

Nieodmiennie przypomina mi się stary dowcip o pacjencie, co to marudził lekarzowi, ze jakiś taki jest - obojętny. Zupełnie mu obojętne, co robi. Że jak siądzie - to by tak siedział i siedział. A jak się położy - to by tak leżał i leżał.
- Panie - odrzekł lekarz z empatią - jak ja pana kopne w dupę, to pan będziesz leciał i leciał.”


Musiał to ASP wyłapać, bo mnie do wód wysłał. No i jadę. A raczej lecę. Będzie słońce, słona woda, tlen pod ciśnieniem paru atmosfer i drinki z palemką. Jakbym koło siebie miał taka marudną gadzinę, to też bym go gdzieś wysłał.

Bilety kupione, parking zarezerwowany, sprzęt sprawdzany - bo od ostatniego nura minęło prawie dwa lata - graty spakowane.

Jeszcze tydzień.

I ciut.

I już.

--------------
* oraz **: po prawdzie rzygać się chce, ale nasi dziennikarze doszli do wniosku, że są to to tematy dla społeczeństwa polskiego istotne - i jedyne. Cały ten mamiemadzi problem wygląda na masturbację seksoholika, który chciałby przestać się onanizować, ale za bardzo się lubi.

14 komentarzy:

Anonimowy pisze...

ha!
idealnie w czasie!
właśnie zaliczam pętlę :)
cykliczność występuje i nie da się zapanować nad nią :)
(starałam się jak mogłam, taki sam efekt osiągnęłabym waląc głową w mur ;D)

edyta

Anonimowy pisze...

Ihaaa, czyli będziesz robił to samo, co w pracy. Bąbelki puszczał i mieszankę gazów przygotowywał ;-P
nika

jawron pisze...

Korekta obywatelska:
http://en.wikipedia.org/wiki/Statler_and_Waldorf, a http://en.wikipedia.org/wiki/Bert_and_Ernie.

Ja za to dla utrzymania higieny psychicznej polecam ograniczenie przeglądania mediów z natury nadających się do psychiatryka :)

Casablanca pisze...

Szczęściarz. Zwyczajnie szczęściarz..:)

Anonimowy pisze...

Skarb! nie żona.
Diagnozęś postawił, terapię na wywczasie opracuj i będzie Abi po lifcie :)
Stetryczałym sudokużercom mówimy stanowcze NIE!

A mamiemadzizmy... szkoda nerwów.

Jak Twój gym?, jak tenis?, Abi, cholera.
Jarek

abnegat.ltd pisze...

Edyta, no ten tego - za cholere ;)
Ja sobie teraz cyklicznie slucham sciezki z Piratow. To dopiero miodzio.

Nika, ano :) Jade puszczac gazy. Ale tym razem zadnych glebokich nurow. Czysta rekreacja. O glebokich pomysle w listopadzie. Czas odwiedzic austriakow...

Jawron, dzieki. Najlepszy dowod ze mi trza do wod. O Waldorfa chodzilo. A z ta prasa - staram sie. Ale czlowiek jest uzalezniony od wiadomosci. Pracuje usilnie nad przeniesieniem afektu na BBC - jak sie uda, zegnajcie ptaki-nieloty... Na swiecie sa Chiny, Korea Polnocna, wyciek gazu na polnocnym, Afganistan, a my tylko banany i banany...

Casablanca, jam z ASP zostal zazonwydan za zaslugi w zyciu poprzednim. Bo w tym niczego sobie takiego mie przypominam xD

Jarek, tenis musialem odstawic bo bark mnie nap.ierniczal tak, ze diclifenac z paracetamem bylo malo zeby sie wyspac. Sport ist mort czy cos kolo tego. A z dzima nici - rozpoczalem sezon biegania na swiezym powietrzu i wlasnie wychodze z zapalenia pluc...

Zmija37 pisze...

O to w dobrym kierunku podążasz, dwóch tetryków balkonu uwielbiam - możesz zatem liczyć na moje dozgonne uwielbienie :)

Anonimowy pisze...

A kilka dni temu myślałem, żeby Ci linkę do aukcji fajnej wycieczki zapodać. Kobieca intuicja mnie nie zawiodła. Sam niestety jeszcze trochę uziemiony jestem.
Miłego bąbelkowania, nie przedawkuj...

pozdrawiam Piotr

thalie pisze...

doktór bul bul :)

kiciaf pisze...

Marudę proszę zostawić w domu...

paniena pisze...

przesilenie wiosenne Abi, trzymaj sie zdrowo i milych rekreacji!

abnegat.ltd pisze...

Zmija, ja na uwielbienie jestem łasy jak koń na owies xD

Piotrze, a moze sie spotkamy kiedyś na nurze?

Thalie, tak jest. Bulbule są bardzo zdrowe i ogólnie endorfinujące. Czas najwyzszy :)

Kiciaf, maruda znika w słońcu jak drinki na kawalerskim...xD

Paniena, dzieki. A ta wiosna mogła by się juz skończyć. Plus 3 i leje.... Brrr ;)

Anonimowy pisze...

Mijaliśmy się już w małej wiosce na D... :D

Chętnie :)


pozdrawiam Piotr

Anonimowy pisze...

tak a propos pracy, znalazłam fajny anestezjologiczny filmik :D http://www.youtube.com/watch?v=iqP0CsqezRc&feature=youtu.be

:D

Alexis