poniedziałek, 21 lutego 2011

Dobre chęci niedźwiedzia

Do czego się przydają dobre chęci, wiadomo od dawna. Cieszą się z nich głównie ekipy remontowe piekła, mające świeżą i konkretną dostawę budulca do brukowania ulic.

Nie wiem dlaczego Darwin się zaparł, że człowiek pochodzi od małpy. Owszem, mamy kilka cech wspólnych, jak na ten przykład miłość bliźniego. No, i może jeszcze wtranżalanie bananów u coponiektórych - ale cała reszta? O ogonie litościwie nie wspominając.

Po mojemu czlowiekowi bliżej do niedźwiedzia. Przynajmniej w moim przypadku. Zespół „najeść się i spać” może nie jest jakoś bardzo charakterystyczny dla tych przemiłych gryzoni, ale już pilnowanie własnego terytorium, szczególnie jeżeli chodzi o wyżeranie z miski, czy zapadanie w letarg zimowy sprawia, że łatiej mi przechodzi nazwać go bratem w naturze niz dyndającego na ogonie pawiana.

O ile wyżeranie z mojej miski budzi we mnie sprzeciw i chęć odgryzienia głowy wyżerającemu całorocznie, o tyle letarg zimowy łapie mnie tuż po równonocy jesiennej. Dzień robi się coraz krótszy, ranki ciemne i ciemne wieczory, a do tego poduszka nabierająca przedziwnych mocy, przypisywanym jedynie telepatom, drąca się niemiłosiernie „tutaj jestem, tutaj!” - wszystko do kupy sprawia, że człowiekowi się spać jedynie chce, chwile wolne obżarstwem wypełniając.

Czy posiadanie wyczerpanych bateryjek może być niebezpieczne dla zdrowia? Zależy. Bateryjka w pilocie do telewizora w zasadzie nie jst groźna, ot, w najgorszym razie nadwyrężymy sobie mieśnie brzucha, wołając gromko dziecko z sąsiedniego pokoju, by zmieniło nam kanał, ale padnięcie wagi łazienkowej... Niby nic - a jednak. Znalazłem w końcu cholerne CR3206, wymieniłem - i małom zawału nie dostał. Dobrze, że nerw wzrokowy ma kilka zakrętów, bo by mi się od wytrzeszczu urwał. Mikra nadzieja, że może kalibracja padła, szybko została rozwiana i musiałem spojrzeć prawdzie w oczy. A były one złote i nieco gadzie...

Nic to - jak zakrzyknał jeden rycerz mały - toż przecie nic straconego! Wystarczy na koń siąść i szabli dobyć!

No tom dobył. Okazało się, że zimowe obiboctwo wyszło mi bokiem i to dosłownie - juz po kilkunastu minutach na bieżni poczułem, że o zwykłym dystansie mowy nie ma, a szabli to może się i łatwo dobywa, ale nie w sytuacji, gdy przed oczami robi się ciemno - a w płucach rzęzi z zadęciem tłum pijanych flecistów-piccolinistów.

Z konia.

Pomaluśku, coby się nie przemęczyć, wykonaliśmy z ASP rozruch wiosenny. Stopniowo wracam do wydolnośc gdzieś z poprzedniej wiosny. I tak sobie myślę, że tak własnie wygląda cała prawda o człowieku. Perfekcyjne planowanie, założenia krótko, średnio i długodystansowe - a potem do głosu dochodzi niedźwiedź, co to tylko żreć i spać by chciał.

I tylko diabli się cieszą.

24 komentarze:

brykanty pisze...

A u nas dzisiaj -16 z rana, żadnej wiosny nie czuć, to i do fizkultury człowiek się nie garnie. Jedyna oznaka nadciągającej wiosny to coraz dłuższy dzień.
Ja tam wagi na wszelki wypadek nie mam, chociaż zamiast niej ponure komunikaty wydają moje dżinsy.
Abnegacie, czy to nie jest tak, że do przemiłych gryzoni należy tylko grizzly, a inne niedźwiadki, łącznie z Colargolem, do drapieżników?

abnegat.ltd pisze...

Brykanty, one wszystkie drapieznie podchodza do zarcia i spania - a Koala najbardziej, choc go zlosliwcy przezywaja torbaczem...
...slyszalem, ze coponiektore niedzwiedzie drapia sie tu a zwlaszcza uwdzie, ale zeby tak odrazu od torbaczy? :/ :\ ...
Haslo na dzisiaj: waga twoj wrog!
xD

Anonimowy pisze...

Abi,

u mnie ta sama sytuacja... Znaczy się waga jest bez baterii pod pozorem inszej potrzeby wyjętej i jakoś mi nie śpieszno do kupna nowej. Nie chce się przerażać, choć po wgramoleniu się na 4 piętro z lekką zadyszką i tak wiem co mnie czeka...
pozdrawiam
Edi

Orso pisze...

Twoja wersja podoba mi się bardziej od Darwinowskiej :)

Anonimowy pisze...

Ahahaha :-D Święta prawda. Ja w ramach dbania o tężyznę fizyczną zmachałam się wczoraj na biegówkach. Mała rzecz, a cieszy.
Od tego nabiera się masy mięśniowej i lepszej kondycji, niż od biegania.
Polecam :-)
Nie muszę Ci mówić, żeś miszczu - kopiuję do skarbczyka cały Twój post :-)))
nika

abnegat.ltd pisze...

Edi, pilot do telewizora jest najwazniejszym sprzetem AGD - nawet przed lodowka i piekarnikiem ;)

Orso, bo oni wtedy zapadli na klapkooczyzm pospolity. Jak sie Froyd zacial na czesciach rodnych (co, z drugiej strony, nie jest odosobnione, toz nawet Lem pisal:
Tylko glupiec i kanalial
lekcewazy genitalia
Bo najbardziej jest dzis modne
reklamowac czesci rodne...
)
- to sie mu potem wszystko kojarzylo.

Tak samo Darwin z tymi swoimi malpami.
xD

abnegat.ltd pisze...

Nika - i jak? Osobiscie wole zjezdzac niz biegac, ale moze kiedys... Ale to dopierp jak sie przeprowadze do kraku ze sniegiem ;)

lavinka pisze...

Też muszę mieć coś z misia, bo zimą bym tylko jadła albo spała. Ale się nie poddaję i tuptam co weekend (między innymi po to by nie mieć mroczków na wiosnę). Zimą ciężko, zwłaszcza na polach (wieje), człowiek okutany jakby szedł na Syberię, ale idzie. Ludziska z samochodów dziwnie się patrzą, co ja zimą robię obok kapliczki. Przecież to nic ciekawego ;)
W siłowni bym nie dała rady. Za nudno. Potrzebna jest adrenalina, walka z żywiołem, kurwa na pysku jak się dostanie śniegiem w twarz :)

abnegat.ltd pisze...

Lavinka, jak sie przebiegne w temperaturze ponizej 15 stopni to mam zapalenie oskrzeli...
xD
Tak ze silownia to moja jedyna opcja. Niestetyz.

Anonimowy pisze...

A, spoko. 1. marca mam obronę i jakoś żyję. Traktuję to jako dzień wyzwolenia ;-)
A po nartach czuję, że mam mięsień udowy i mięśnie w plecach :-D
nika

abnegat.ltd pisze...

Drobny stresik - i tytul do konca zycia ;D
Koledzy mnie tak pocieszali, jak jechalem na egzamin specjalizacyjny. Brrr...

Anonimowy pisze...

Ahahaha, dobre!
Dzięki, Abiś :-)))
nika

welatas pisze...

Ja wczoraj przezornie zapomniałam kupić tę cholerną baterię. Waga nie działa od listopada. Wszystko odwlekam do czwartku-egzamin, a potem czas zacząc szykować się do wiosny, pomimo -15 stopni na zewnątrz. Łączę się w pozimowym bólu;/

abnegat.ltd pisze...

Welatas, rozsadek przewazyl? ;)))
Tutaj +3, ale mokro i ponuro. A na dżimie jskos tak - przynajmniej zarowki daja swiatlo :D
Trzeba sie do roboty brac - toz to wakacje za 4 miesiace...

Kasia pisze...

Ja w ramach dbania o tezyzne fizyczna wlasnie jade na dyzur, a nuz jakas reanimacja sie trafi, a jak nie to szycie na czas ;)
Pozdrawiam goraco jak zawsze,
Kasia

owcarek podhalański pisze...

Ale przecie niedźwiedź po śnie zimowym jest chudsy, a nie grubsy. Jeśli więc cłowiek mo cosi wspólnego z niedźwiedziem, to z jednym konkretnym - misiem Yogi :D

abnegat.ltd pisze...

Kasia, na dyzurach sie mie chudnie - gdyby to byla prawda, zamiast wazylbym 42 kilogramy ;D

Owczarku - Yogi byl wyjatkowy, bo wyzeral turystom kanapki XD
Co jest dowodem na wystarczalnosc i samoodnawialnisc podstawowego zrodla energi zwierzyny w lasach parkow i rezerwatow...
...masakra :D

Anonimowy pisze...

Znowu wiosenne "cierp ciało boś się obżerało..?"
Szkoda żem chuda (wiotka pewnikiem byłoby ładniej), bo poszłabym w towarzystwie nad kondycją popracować...

Anonimowy pisze...

aha, to byłam ja
ruda_

abnegat.ltd pisze...

Ruda, grubym wcale chudzi nie przeszkadzaja ;D

basia pisze...

Co do misiaczkowania - ja mam teorię (nawet ogłoszoną światu, jeśli pomnę), że od andrzejek do walentynek nie wyrzucamy sobie (nie wrzucając też nadmiernie... o ile się da... ale jak się nie da, to trudno)... a potem (czyli teraz) nie ma zmiłuj się... niestety ;( ;)))

basia pisze...

Sedno tkwi w tym, że misio może sobie pozwolić na brak dobrych chcęci... cyklicznie ;)

Nomad_FH pisze...

OOOO a myslalem, ze tylko ja tak mam. Wprawdzie spie niezbyt duzo, ale i niezbyt duzo sie ruszam.
Coz - rowerek juz upatrzony, czekam tylko na przyplyw dutkow - i zamawiam. Teraz tylko czekac, az to biale scierwo lecace z nieba przestanie padac, temperaturka sie zblizy choc do tego +5 i mozna jechac ;)
Naaaaa kon krzykneli biali. I zwiali :D

Leontodon pisze...

Niedźwiedź nie jest gryzoniem! ;)))