piątek, 13 lutego 2009

Uff...

Doszedlem do fazy w ktorej mozna sobie usiasc i zaufac. Nawet dwa razy.
Uff. Uff.
Ale po kolei.

4.45 zaskrzeczalo BBC Tees oglaszajc wszem i wobec ze jest zimno, bez opadow - choc sie moga zdarzyc i w zasadzie slonecznie. Milo.
Droge do lazienki mam opracowana perfekcyjnie. Dlatego tez wstajac o tej porze leb mam caly, mimo ze nie bardzo pamietam jak tam wszedlem. Po czynnosciach reanimacyjnych i restauracyjnych wbilem sie krawatke - ostatecznie nieczesto zdarza sie spotykac swoich kolegow z firmy. Oraz szefostwo najwyzszego szczebla. Ostatnia kontrola - bilet, dokumenty, bilet, kasa, bilet, kluczyki - wszystko jest. A, wlasnie - gdzie bilet??!?

Droga superek. Mimo letnich gum nawet specjalnie nie rzucalo. Chlopaki w nocy jezdza i posypuja suchy asfalt piachem i sola. Na bocznych dwupasmowkach przylozylem spokojne 80, na autostradzie niestety trzeba bylo zwolnic.

- Dzien dobry panie Ejbni..drze- Ejbnidzet - usmiechnal sie stary znajomy z Callerton Parking. Predzej uslysze Chory Anielskie niz prawidlowa wymowe swojego nazwiska.
- Dzin dybry - usmiechnalem sie szeroko. Jakos mojej wymowy tubylcy nie lapia. Na wszelaki wypadek usmiecham sie szeroko. Po co prowokowac? Zrozumie, nie daj Panie, Dziob w Bobry i zastosuje Przemoc.
Uzgodnilismy azymut, trase i godzine - po czym zostawilem kluczyki* i wsiadlem w Shuttle Busa.

Szybkim zwodem minalem bramke - zeby nic nie piszczalo sciagam nawet zegarek - i rzutem na tasme wpadlem do samolotu. Kiedys nie zdaze, pewne jak w ruskim banku. Ostatecznie ile razy mozna lapac sie na lot jako ostatni pasazer?

W dole sliczna bialo-czarna szachownica. Jakos dziwnie ten snieg padal. Albo miejscami byl wybrakowany?

Szkolenie bardzo klasyczne. Kupa piany i zadecia, szczesciem na naszym anestezjologicznym spotkanku wymienilismy sie pogladami wiec czas nie do konca nalezy uznac za stracony. Jako ze Wegrzy stlenili sie niespodzianie a Polacy polecieli na pociag, poszedlem z grupa czesko-francusko-niemiecka na browarek. Ci jednak tez blyskiem wykonali swoje powinnosci towarzyskie i wykruszyli sie w ciagu pol godziny. Zaraza. Lot mam za szesc godzin co ja tu bede robil?
Obszedlem kwartal, zrobilem zdjecia dla potomnosci komorkiem i wsiadlem w Stansted Express.

Siedze sobie spokojnie, starbucksowke sacze pomalu, plyne spokojnie przez swiat Herberta juniora a tu nagle slysze ze cos nie tak gadaja. Patrze na tablice - undefinite delay. Zglupieli?? Szybka kontrola w necie - samolot ktorym mam wracac do Nowego Zamku, jeszcze z niego nie wystartowal. A porownujac zegarek z itinererem powinienem juz byc w powietrzu...

- Ja nic nie wiem, nastepna informacja za pietnascie minut - uprzedzila moje pytanie mila pani w zoltym wdzianku.
- Ale jeszcze nie leci do nas?
- Nie. - Dala sie podejsc. -Stansted zamkniety, nie przyjmuje samolotow.

Wytrzymalem nerwowo do nastepnego komunikatu ktory brzmial m/w - jest super, zaraz polecimy, choc niedokoladnie jeszcze wiemy kiedy - i zrejterowalem haniebnie. Stansted Express, King Cross i 3 minuty przed odjazdem zlapalem ostatni sensowny express do Nowego Zamku. Czyli zamiast spodziewanej 9 bylem w domu o pierwszej w nocy.

A wszystko to przez 2 cale sniegu w Ladynie.
Nie ma takiego miasta Ladyn. Jest Ladek, Ladek Zdroj.

Zeby dopelnic obrazu - samochod zostal sobie na lotniskowym karparku. Dlatego dopiero teraz moge sobie zaufac nad lampeczka bardzo mniamusnego Lindemans Shiraz-Grenache.

Uff uff.

*Dziwny kraj. Zajezdza sie na parking i oddaje sie kluczyki. W Polsce po powrocie z wakcji czlowiek zastal by swoje auto w Rosji. Albo Kazachstanie. A tutaj zastaje sie umyte.

17 komentarzy:

dotty pisze...

Ciężko. Ale koleżanka miała gorzej.(z tym, że było to 2 lata temu)Balice nie przyjmowały lotów, więc z dwudniowym opóźnieniem wylot, a i tak wylądowali w... Pradze. To był dłuuugi lot. ;P

Anonimowy pisze...

jak ostatni raz leciałam z UK do Polski, to mnie uziemili na lotnisku po odprawie, gdzie wszystkie sklepy już były pozamykane, jedyną atrakcją były miejsca, gdzie można się było napić (co bym chętnie zrobiła z wściekłości), ale wciąż miałam za mało lat jak na ich standardy pełnoletniości... wysyłałam więc tylko co chwilę smsy do domu "bądźcie później na lotnisku"... chyba koło 2:00 w końcu wylądowałam w Polsce ;)
metaksa

abnegat.ltd pisze...

Dotty lecialem wtedy do Dublina. Po dwoch dniach przewiezli nas do WIEDNIA :DDD i wyekspediowali do Irlandii.

Ja nic z ta ich pelnoletnioscia nie rozumiem. Toz moi angole twierdza ze jak masz 18 - mozesz w barze pic. Tylko niemozesz kupic alkoholu na wynos ;)
Ale szczerze powiem ze mnie to juz nie dotyka a moje dzieci jeszcze nie :DDD

dotty pisze...

Zwiedzanko za free. ;PP

kiciaf pisze...

No to mrożąca krew w żyłach opowieść już była.

U mnie już też ze 2 incze napadały.

A w ogóle to nie lubię lotniska na Hisrow. Zabrali mi moje najlepsze cążki do paznokci. A pięć innych lotnisk zaliczylam po drodze i nic.

eee-live pisze...

Czyli urozmaicona podróż :))) a to tylko odrobina śnieżku była ;P

A tak odnośnie samolotów to małż sobie wymyślił że w maju do jego siostry nie jedziemy samochodem tylko sobie samolotem polecim. No w sumie latać się boję ale autem też nie dojadę z moją chorobą lokomocyjną :( chyba że całą drogę będę kierowcą ;) Wtedy mnie nic nie rusza :D

Monika pisze...

Ja kiedyś na krakowskich Balicach spędziłam najpierw ze 4h na lotnisku, ze 3h w samolocie (proszę państwa, zaraz polecimy...), potem ze 2h na lotnisku, a potem mnie jacyś dobrzy ludzie na noc w Kraku przygarnęli (na hotel było za późno - ok. 18-19 nam powiedzieli, że o 5 mamy z powrotem na lotnisku być - uważam, że to celowe było, żeby od nich zwrotu kasy za hotel się nie domagać), dobrze, że dnia następnego w końcu, po naprawie, samolot wystartował. Nie dysponowałam polską gotówką (miałam jakieś 20zł), prawie wszystko na funty wymieniłam, dobrze, że kartę kredytową miałam... masakra. Były upały, a w samolocie nawet nam wody nie dali! Niech żyją tanie linie lotnicze :P

Monika pisze...

dodam, że byłam po całonocnej podróży pociągiem - wtedy jeszcze z wrocka do skotlandii samoloty nie latały, więc latałam z Krakowa...

abnegat.ltd pisze...

Docik, odlezyny, zylaki i DVT for free ;)

Kiciaf, Hithrola nie lubie wcale. Jak to okreslil tubylec - najwieksza sikalnia w UK. Natomiast Stansted do tej pory mnie nie zawiodlo :D - a tu taka kicha :DDD

EL, samolot gut. Drink na lotnisku, drugi w samolocie - drzemeczka - i juz jest "prosze sprawdic nasza strone www.suuperlot.co.uk" ;D

Monika, z opisu na mi na Rajan - udus klienta - Air wyglada... Lecialem z nimi dwa razy i o dwa razy za duzo. Chyba wojny by trza bylo zeby mnie przekonac do nich powtornie .
A Balice sa specyficzne - ktos zdecydowal ze lotnisko powinno stac na bagnach. I mgly stoja tam od pazdziernika do marca.

madziaro pisze...

Monika - to wyobraź sobie, że masz przed sobą 9 godzin lotu z Toronto do Warszawy... i na lotnisku w tymże Toronto trzymają Cię na pokładzie samolotu 4 godziny... i też nie dostajesz w tym czasie nic do picia, a wyjść nigdzie już nie można z samolotu. Na szczęście znam to tylko z opowiadania znajomych :)

A i tak raczej już polskimi liniami w tym roku nie polecę, chyba, że będzie dużo taniej niż lufthansą, gdzie przynajmniej jest podobno wygodniej i telewizorek każdy ma swój własny przed sobą. W kapeluszu nie chodzę, więc nic mi nie grozi ze strony tych linii lotniczych heheheh

Za to w LOT jest tak, jak to kiedyś czytałam:
- czy zostało jeszcze w LOT coś ze starych czasów?
- tak... stewardesy ;)

chociaż w sumie 3 razy jak z nimi leciałam to nie mogłam za bardzo narzekać, jedynie jedzenie paskudne

abnegat.ltd pisze...

Czy mogla by mi Pani pomoc...
CUKIERKI ROZNOSZE!


LOT to jest nic. Lecialem dwadziescia lat temu Aeroflotem do Mineralnych Wod. To sie w pale nie miesci...

Aeraflotam lietat'
kak tigra jebat'
I straszno -i smieszno.

To nam powiedzieli tubylcy.

A zarcie w samolocie zawsze jest paskudne ;)

madziaro pisze...

o! jeszcze mogę napisać co mnie najbardziej wkurza w tych długich podróżach przez ocean - po tym, jak samolot przeleci z jakieś może 2 godziny, może nawet nie tyle, trzeba zasłonić okna, bo są puszczane jakieś durne filmy... a ja bym wolała na chmury patrzeć :)... zresztą zazwyczaj mam chociaż ociupinkę okna odsłoniętego :)

abnegat.ltd pisze...

a'propos kapelusza - to jest polityk?!??
Albo to byla prowokacja na poziomie zlobka albo facet powinien zaczac leczyc nogi.

madziaro pisze...

No i te krzyki nagrane - nie dość, że, gdybym nie wiedziała, kto to się tak drze, to bym sobie rękę dała uciąć, że kobieta, to jeszcze sam poziom wypowiedzi:
"Ludzie ratujcie, Niemcy mnie biją"...
no ja przepraszam, ale to już jest przegięcie

dotty pisze...

"Proszę Państwa, przecież Państwo są Polakami..." (czy jakoś tak ;P)

dotty pisze...

I taki człowiek miał/chciał być premierem?

madziaro pisze...

Dobrze, że jeszcze "Roty" nie zaczęli śpiewać ;)