niedziela, 22 lutego 2009

Pozar

- Gdzie?
- Poczekajcie chwile. Zaraz ich doprowadza.
- Bardzo poparzeni?
- Nawet nie.

- Doktorze!
- ?
- Slabo sie poczula. Mozecie podejsc?
Coz by ta nie. Ostatecznie nog nam nie urwalo. Wyciagnietym klusem idziemy do budynku stojacego opodal dymiacej sie chalupy. Wchodzimy na pierwsze pietro. Cholera, tu tez dymu nawialo. Trzeba ja bedzie na gwalt wyprowadic. W pokju siedza dwie osoby. Dziewczyna, blada, z opalonymi brwiami i spalonym ubraniem oraz chlop, moze ze 25 lat, caly czarny od sadzy, z paskudnymi poparzeniami na rekach.
- Abnegat. Dacie rade isc?
- Damy.
- To pomalu. Trzeba stad wyjsc zanim sie zaczadzimy.

Doszlismy bez wiekszych problemow do karetki. Chlopak ze swoimi oparzeniami rak bedzie mial niezly pasztet. Zawinelismy wszystko w gazy przelane argentum i zajeli sie dziewczyna. Lomatko. Jakis poliester miala na nogach, bo sie spodnie przylepily do skory. Nie oderwie tego za cholere. Rece, klatka - wszystko dwojka. Ale najgorsza twarz. Porcelanowo-biala, jak twarz lalki. Trojka jak nic. W plucach poki co oboje czysto maja. Dobre i to. Choc zaburzenia oddychania po poparzeniu drog oddechowych moga sie odezwac nawet po dluzszym czasie, to brak objawow po ekspozycji daje nadzieje ze jeszcze maja nablonek w oskrzelach.
- Co to sie stalo?
- Samochod nam sie zapalil.
- Benzyna?
Popatrzyli po sobie.
- ...niee. Gaz...
- I co, nie zdazyliscie uciec?
- Probowalismy chalupe uratowac. Chcieli my go wypchac na zewnatrz. Ale jak sie nagle rozchajcowal - szans nie bylo.

Wklucia, plyny, opatrunki, a wszystko to w drodze powrotnej do szpitala. Poniewaz nasz szpital nie posiadal oddzialu dla poparzonych, przetransportowalismy ich pilnie do Siemianowic Slaskich.

Od policjantow, duzo pozniej, dowiedzialem sie ze instalacja byla przerobiona. Zeby sie dalo przetoczyc gaz ze zwyklej butli. Jak? Nie mam pojecia. Natomiast wiadomo po co. Zeby zaoszczedzic pare groszy. To sa wlasnie wybory ludzi przycisnietych do ziemi. Ryzykuje sie zyciem dla gownianych oszczednosci.

Nie znam zakonczenia, ale znajomy chirurg twierdzil ze kobieta nie przezyla. Uszkodzenia skory byly za duze.

Siedzac przed kominkiem nie zdajemy sobie sprawy jak wyglada pozar. A w srodku jest tysiac stopni. Wystarczy jednosekundowa ekspozycja - i skora odpada od ciala.

To nie prawda ze nie warto narazac zycia - jednak powody musza byc tego warte.

14 komentarzy:

eee-live pisze...

Otóż to powody do narażania życia muszą być tego warte.
Dlatego zawsze podziwiałam wszelkie służby ratunkowe :)

inessta pisze...

No cóż, żeby kombinować to trzeba przy tym solidnie myśleć. Niektórym Bozia nie dała rozumu i kończy się wtedy nieszczęściem.

na_rozstaju pisze...

a ja zawsze myślałam, że jak człowiek z pożaru o własnych siłach wyjdzie (znaczy przytomny-kumający-nie-wrzeszczący), to już po strachu.

życie jest pełne niespodzianek :|


ps. przepraszam za zaśmiecanie, ale własnie sie zorientowałam, że coś po początek zdania zeżarło :|

abnegat.ltd pisze...

EL, wszystko musi miec rece i nogi. Z drugiej strony trudno oceniac ludzi. Probowali ratowac dom - nie udalo sie.

Innesta, niestety. A potem placz i zgrzytanie zebow.

Na_rozstaju, dopiero potem zaczyna sie walka. Skora to jeden z wazniejszych i mniej "rozpoznawanych" narzadow ludzkiego ciala. Bez skory nie da sie zyc, niestety.

Anonimowy pisze...

Czasem mam wrazenie,że te gówniane oszczędności nie są wcale podyktowane "przyciśnięciem do ziemi". Tylko taką częstą u nas postawą: a co mnie tu będą straszyć, że nie wolno tak robić, kiedy ja jestem sprytniejszy i ich wykiwam... To dotyczy wielu spraw np. kratek wentylacyjnych, które się zamurowuje "bo wieje", a potem są zaczadzenia (ostatnio 3 dzieci i dziadkowie)i strażak mówi: nie mieli szans, w mieszkaniu zero wentylacji. Ale też znaków drogowych, których się nie przestrzega "bo czemu jakiś głupek zmusza do jechania 40/h".Nie wiem, czy to tylko taka polska przypadłość, u nas same pomysłowe Dobromiry...
Ayako

Zadora pisze...

Nie trzeba pożaru. W sąsiednim budynku od rozgrzanych drzwiczek pieca kaflowego zapaliła się na kobiecie sukienka z tworzywa sztucznego. Te cholerstwa zapalają się od byle czego i płoną jak dzikie! Przykleiła się do skóry i dopiero z nią zeszła. Na szczęście kobieta przytomnie oblała się wodą do podlewania kwiatów i zatrzymała palenie. Cały bok miała poparzony. Ale żyje. Gdyby cała sukienka się zajęła - strach myśleć.

abnegat.ltd pisze...

Ten "propozycyjny" sposob postrzegania znakow drogowych faktycznie jest niesamowity. Ostatnio (w czasie pobytu w kraju) wiozla mnie pewna szacowna pani. Sie jej pytam - a wiele to mozna tu jechac? No dziewiecdziesiat. No to czego Laskawa Pani grzeje jak potepiona? POTEPIONA? NAWET 130 NIE PRZEKRACZAM.

Zadora pisze...

Myślę o tym czy lepiej być lekarzem pogotowia czy w szpitalu.
Pogotowiarz jest w akcji, ratuje co się da, działa dynamicznie i przekazuje do szpitala.
A lekarz w szpitalu widzi codziennie tych samych ludzi jak cierpią, umierają, próbując im pomóc i często pozostając bezsilnym. Gdy odchodzą ci o których z całym oddaniem się walczy, musi być strasznie.

abnegat.ltd pisze...

Agregat, to jest ciekawostka. Dlaczego dopuszcza sie do sprzedazy takie tworzywa. Toz to proszenie sie o nieszczescie.

abnegat.ltd pisze...

No, to jest problem. Stad cala masa ludzi jednak ma zespol wypalenia zawodowego i zachowuje sie tak jak by pracowali w brojlerni kurczakow.

Anonimowy pisze...

ehhh, taka polska specyfika ....kombinerkowanie i robienie wszystkiego na przekór. A może iść zgodnie z naturą i zamiast ograniczenia 90/h dać nakaz jazdy 90/h ?? :E
M
i niech mi ktoś zabroni wkuwania kardio ( bo nie mam dziś do niej serca i głowy )

abnegat.ltd pisze...

Kardio nie jest takie zle :D
Dla mnie dermatologia to byla czarna magia :DDD Wszystkie parchatki sa tamie same albo zupelnie inne. A w dodatku leczenie sprowadajace sie do dylematu - dac steryda czy nie dac...

Zartuje. Ale dermatologiem nie chcialbym byc.

Anonimowy pisze...

widok chirurga czytającego mój masakrycznie dokładny opis : zmiany rumieniowo-złuszczające z wysypką drobnogrudkową oraz nielicznymi przeczosami .Bezcenne :D
M

tymi pisze...

zgadzam się 'z 'wyższym' anonimowym. nieraz ludzie nie przez nóż na gardle starają się być za cwani, tak samo jak to nie prze głód zaczynają handlować swoimi dziećmi, tak nie przez nóż na gardle kradną perfumy, czy narażają się na śmierć. Słyszałem kiedyś historie o matce której maluch zgasł na torach a ona go spychała z dwójką dzieci w środku. I zepchnęła, tylko ją pociąg walnął... nikt mnie nie przekona ze można mieć taki nóż na gardle zeby dwójkę dzieci osierocić.