sobota, 14 lutego 2009

Atonement

...mozna bylo...

Tasma w glowie. Przewijana od poczatku po raz kolejny. I jeszcze raz. I jeszcze. Ad mortam defecatam. I nawet gdy obrazy nie budza juz zadnych emocji, kolka sie kreca. I raz jeszcze. I jeszcze. Brak uczuc ktory zamiast ukojenia przynosi przerazenie. Bo nawet tego bolu nam odmowiono.
Ta historia jest tak wlasnie opowiedziana. Bez krzyku, bez podnoszenia glosu. Zadnych scenicznych szeptow.



Cecylia Tallis (Keira Nightley) jest typowa przedstawicielka swojej klasy. Bogata, przekonana o celowsci istnienia swiata. Cel ten to sluzenie jej podobnym. Piekna, nieco znudzona, trwajaca w niedookreslomym, letnim stanie uczuc ktory wydaje sie bezpieczny - a tak na prawde jest jak stan Etny przed wybuchem. I tylko pies szczekal i lancuchem szastal...


Za Keira osobiscie nie przepadam. I'm pretty, oh so pretty polaczone z przekonaniem o wlasnej slicznosci, ktore silniejsze widzialem jedynie w wykonaniu Julii Pretty Woman Roberts oraz gra aktorska na poziomie Bena Afflecka - to wszystko daje kobiecine raczej przecietna. Za wyjatkiem rzecz jasna zuchwy.
Jednakowoz w roli Cecyli sprawdza sie wysmienicie. Piekna arystokratka przekonana o wlasnej urodzie. Najwazniejsze to dopasowac role do osobowosci aktora.



Robbie Turner (James McAvoy) jest angielskim wulkanem uczuc. W zasadzie wszystko pomiedzy nim a - rzecz jasna - Cecylia dzieje sie na plaszczyznie usmiechow, spojrzen i niedomowien. Az do kulminacyjnego punktu.




Sam McAvoy jest moim czarnym koniem nadchodzacych lat. Brawura i wdziek z jakim zagral w drugiej czesci Diuny postawila nieco dretwe dzielko na nogi. Jego Mr Tumnus byl jedynym prawdziwym charakterem w Szafie. W ogole, gdyby sie pokusic o ocene aktorow tegoz dziela to poza McAvoy'em i szafa nie ma o kim pisac. A to co pokazal w Last King of Scotland zwala z nog. Klekajcie narody.



Dipol nigdy dramatem nie bedzie. Do tego potrzeba najbardziej niestabilnej geometrii, trojkata. Ta trzecia to siostra Cecylii, Briona Tallis. Utalentowane pisarsko trzynastoletnie dziecko, ktorego niewinnosc, hormony, wyobraznia i przekonanie o wlasnej racji stworzyly potwora. Tutaj ocena aktora jest najtrudniejsza jako ze Cecylie odtwarzaja trzy osoby. Najwazniejszym jest w takim przypadku spojnosc postaci i to rezyserowi i aktorom udalo sie znakomicie.

Film, wbrew tytulowi, nie jest o pokucie. Jest o przewijaniu tasmy raz jeszcze. I jeszcze. I jescze. Bez namietnosci, bez bolu, bez refleksji nawet. I - rzeklbym - bez nadziei na odkupienie.

Koniecznie.

11 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Oglądałam ten film. Miałam minimalnie inne wyobrażenie końca tej historii, ale cóż... A tak z ciekawostek - wczoraj w radio słyszałam, że polska firma krawiecka przygotowywała kostiumy, zwłaszcza mundury do sceny ewakuacji z Dunkierki.
Krysia

dotty pisze...

Not feeling to watch that movie. ;)

BTW, ale zasypało i dalej pada! A dotty na proszkach przeciwpadaczkowych ma się póki co dobrze i czuje niewyobrażalną (dla większości) ulgę. :)
Udanego weekendu (po ostatnich przygodach należy się)!

Anonimowy pisze...

hej Abi

stałeś się moim ulubionym recenzentem filmowym;
serio winieneś sie publikować w tych tam różnych opiniotwórczych, bo ich krytycy są już pozbawieni zwyczajnych uczuć. A Ty je masz i potrafisz o tym pisać.

Odczucia wobec szkieletora Keiry - identyczne. Skojarzenie z Juliją - takież samo. Mimo to oraz mimo Hiu - lubię nadal Notting Hill:)
A Pride and prejudice z Keirą - nie polubiłam. Nie sięgnęli nawet kolan miniserialu BBC z 1995.
Ale Ty zapewne nie wiesz o czym piszę:) Wszak to babskie:P

Co do Pokuty - obsadzenie Keiry w tej roli skojarzyło mi się z Izabellą Łęcką graną przez miss Braunek - była lepsza od Tyszkiewicz, bo takoż durnowata i Benaffleckowata jak Iza Ł. :D

Pokuta jest ładna zdjęciowo...
I tempo ma ładne (to chyba zasługa montażu?), niby niespieszne, ale..


pozdro

gaudia

ps. Upraszam bys obejrzal Bagdad cafe, ciekawam zdania Twego

abnegat.ltd pisze...

Krysia, koncowka nieco zwala z nog. Wydawalo by sie ze to pokrecona historia z nie-happy-endowym zakonczeniem. I w tym momencie czlowiek dostaje cios aksamitna rekawiczka.

Jeszcze do niego wroce.

Dotty, jak by to rzec - jak Cie najdzie ogladnac film ktory przesuwa perspektywe berdzo daleko od spraw codzienno-przyziemnych - siegnij po Pokute. Zostawia zupelnie inne wrazenia niz Arizona ;)

Hej, Gaudia :) Kkurcze, nie wiem czy ja zasluguje na takie pochwaly :[] W kazdym badz razie dzieki za dobre slowo.
Grant to w oglole jest katastrofa brytyjskiej kinematografii :DDD Ja go nawet lubie, szczegolnie gdy gra siebie - czyli nieprzystosowanego do zycia chlopca po czterdziestce. Ale to troche jak z naszym Cezarym od Pazurow - super komik, potrafiacy zabic jednym wygibasem, wyrazem twarzy (Cezarego tez lubie ;) - ale nie jest to dla mnie aktor. Bo aktor nie ma osobowosci ktora wplywa na role. Aktor dla mnie ma miec na tyle plastyczna role by zagrac Papieza i Kornela, porzuconego biologa - czyli Adamczyk w calej okazalosci. Jeden z lepszych jakich mamy. Aktorow, nie Adamczykow :DD

Co do tempa Atonementu - jest niesamowite. Doskaonaly balans.

Tak na marginesie - zastanawialem sie czy ktos nie bylby lepszy do tej roli i musze przyznac ze jakos nie jestem przekonany :D Keira jakos dobrze mi tutaj pasuje....
Moze jeszcze Dunsten (?). Tez ma taki rys arystokracji w zachowaniu - a jako aktorke cenie ja dwie klasy wyzej.

abnegat.ltd pisze...

Sam jestem Dunsten - Kisrsten Dunst :D

eee-live pisze...

No i już kolejny film w kolejce do obejrzenia :) Tylko kiedy ja na to czas znajdę? Może jak szkołę skończę, czyli na koniec maja :) Ale ten film pewnie tak długo nie będzie czekał w kolejce :) Recenzja mnie zaintrygowała :D

Inessta pisze...

Abi, wybaczam Tobie te braki w notkach i lekkie opóźnienia. Właśnie za te opisy i recenzje filmów, które i mną poruszyły, wstrząsnęły i zaciekawiły. I mimo, żem kobieta, Juliję R. uwielbiam. Za całość, nie za role.

Anonimowy pisze...

czyli generalnie wbijjący w glebę?
hyh, moje dziś klimaty.

black

Anonimowy pisze...

Abi

to jeszcze a propos Hiu, skoro go lubisz (prawdę mówiąc i mnie ciężko wyobrazić sobie kogoś innego w paru filmach). Otóż kiedys, gdy miałam jeszcze TV, na TVN pojawił sie red. Sianecki zapowiadając wywiad z panem Grantem. Po powitaniu red. Sianecki wypalił: "we wszystkich filmach grał pan tę samą rolę, nie ciagnęło pana do innych wyzwań?". HG się zapowietrzył na dłuższą chwilę:D

Adamczyk ok, choc bez wzruszen wiekszych. Ale zal mi bardzo, że odszedl Heath Ledger, gówniarz, a podobał mi się we wszystkich rolach, jakże różnych.

trzynka

gaudia

ps. Lubię w Twoich postach znajować znajome kody sprzed lat, a to kombajn bizon, a to inne:D

Anonimowy pisze...

panbuk, miało być "trzymka"

tak to jest, jak stara gropa uzywa mlodziezowego jezyka....

gaudia

Anonimowy pisze...

czyli trzeba zobaczyć, mówisz? ok :)
metaksa