piątek, 23 marca 2012

Kroniki kurewstwa

Pijani dróżnicy, truciciele w branży spożywczej a ostatnio nasze silne, wspaniałe chłopaki z sił specjalnych - wszystko to wpisuje się w trend poruszony w ostatnim poście. Pomieszanie pojęć do spółki z bylejakością.

Z kolei dochodzą głosy, że panowie odpowiedzialni za nastawianie zwrotnic, w ramach oszczędności, byli w "czasie wolnym" (WTF?) przekierowywani do prac innych - sprzedaży biletów czy czyszczenia toalet. Pan doktor zobaczył plemniki których nie było, fundując bogu ducha winnej rodzinie drobniutkie utrudnienia w życiu codziennym. Panowie sprzedający nam sól - a w zasadzie proszek do posypywania dróg - podtruwali całe społeczeństwo w imię zysku. A spec służby, które, gdyby tak się przypatrzeć od podszewki, to teoretycznie pracują dla nas i za nasze pieniądze - traktują zatrzymanych jako worki treningowe.

Jak zwykle wszytko zmierza w kierunku bylejakości. Pracownicy Sanepidu, zamiast dostać kopa w rzyć, odkryli złote eldorado i kontrolują na wyprzódki wszystkie zakłady produkcyjne, z cukrowniami włącznie. Dyrekcja szpitala, miast dostać kopa w rzyć - o rekompensacie finansowej dla poszkodowanych nie wspominając - za zatrudnianie pożal się Boże fachowca, twierdzi, że lekarz poniósł już wystarczające konsekwencje, bo - cytuje "było mu przykro". Dyrekcja kolei, która doprowadziła poprzez organizację pracy do katastrofy, miast dostać - tak jest! - kopa w rzyć, bierze czynny udział w szukaniu winnego katastrofy. A dzielny, silny obrońca biednych i uciśnionych, miast dostać kopa - przy czym tutaj zaordynował bym kopa w ryj z półobrotu, zgodnie z zasadą ząb za ząb - jest tłumaczony, że "działał w stresie".

Tak na marginesie - ja się wcale nie czepiam, że panowie ze służb specjalnych wchodzą do złych mieszkań. Mało tego, rozumiem, że takie pomyłki muszą się zdarzać. I zdarzyć się może, że niewinny człowiek dostanie po mordzie - ostatecznie na widok policjanta należy się zachowywać jak obywatel a nie jak bandyta. Ale dlaczego nasz dzielny, przystojny antyterrorysta uderzył SZEŚĆ raz głową 24 letniej dziewczyny o podłogę - tego nie zrozumiem za jasnego skurwysyna. Do tego jakiś kolejny - jak Boga kocham, brakło mi określników, na usta ciśnie się "buc nawiedzony" - twierdzi, że gdy kobieta krzyczy, to należy jej dać - uwaga uwaga - "strzała na uspokojenie".

Kogo my, do kurwy nędzy, finansujemy? Niechże to ktoś w końcu wyartykułuje - to nie jest żaden antyterrorysta tylko bandyta w mundurze, który pod ochroną odznaki policyjnej nadużywa władzy.

Rzygać się chce.

Żeby była jasność w temacie - nie przeraża mnie, że to się zdarza. Przeraża mnie, że zamiast powiedzieć: "Tak, popełniliśmy błąd. Procedury zostaną wdrożone, by uniknąć takich sytuacji w przyszłości. Zatrudnimy lepszych fachowców. Zorganizujemy kontrolę. Zmienimy sposób dystrybucji. Zmienimy sposób szkolenia" mówi się: - "No czego kurwa chcecie. Zdarza się, nie? Przecież Niemcy mordowali Żydów, a Angole rzygają pijani na Rynku w Krakowie - TO CZEGO KURWA CHCECIE OD NAS???

27 komentarzy:

Anonimowy pisze...

:-) Abi, Abi; żyłka ci pęknie. Wdech, wydech...
No to co robimy, strajk? Jakieś inne propozycje?
Jarek

abnegat.ltd pisze...

Jarek, witaj :)
Faktycznie, cos mi dzisiaj pika...
Chyba potrzebuje wodki. Flachacha na leb, dobry interlokutor i kiszone ogoreczki.

Radek Szkaradek pisze...

Ja powiem tak: o wiele bardziej poziom dołujące jest oglądanie tego na miejscu.

Takie czasy panie: "Nikt nic nie czyta, a jeśli czyta, to nic nie rozumie, a jeśli nawet rozumie, to nic nie pamięta". Pół roku po wyborach nikt nie pamięta obietnic, ani tych niespełnionych, ani tych zmyślonych, którymi rząd próbuje mandatoryzować (jest takie słowo?) swoje poczynania.

Wszechogarniające 'no, ale co panie zrobisz?' powodowane brakiem wpływu, a z tego wynikającej odpowiedzialności za państwo, potęguje bezkarność instytucji.

Postkolonializm pełną gębą.

abnegat.ltd pisze...

Radek, bylo takie piekne powiedzenie w latach 70 - kto ma dziure w dupie, ten rzadzi.
I nie zmienilo sie nic.
Odpowiedzialnosci zero.

Do tego przeczytalo mi sie dzisiaj "Ze wspomnien Romana" jak to ostro politykowali z Prezesem na temat obsadzania stanowisk w panstwie, w swietle "Kto kogo wyruchal samemusiebroniac."
Nie ma tam ani slowa na temat "dobro stanu", najlepszy kandydat ze wzgledow merytorycznych" za to jest o "targowaniy" i "ostrych negocjacjach"

Wiem, ze na swiecie jest kupa oszustow, ale czemu ciagnie toto do wladzy jak do ognia cmy?

A Prezes moze sie nie martwic. Jego elektorat nie rozumie slowa dezoksyrybonukleinowy.

abnegat.ltd pisze...

W zasadzie nie "jego elektorat" ile "elektorat".

Casablanca pisze...

Ja bym się w tym zachowaniu głębszej ideologii ani odpowiedzialności za państwo nie doszukiwała.
Raczej olewizm, tumiwisizm, wdupietomatyzm, comi tamizm.
Mój adwokat,który zawalił terminy i w pore nie dostarczył odwołania, przez co pozbawił mnie lokalu- przeprosił? Nie,nie!Kręcił, ze tak się zdarza,bla,bla,bla. Przepraszam było? Retorycznie tylko pytałam...
Moja mother która pomyłkowo wpłaciła trzynaście rat zamiast dwunastu tez usłyszała, że niestety, komputer tak obliczył i im się zgadza itp...Pół roku pisania bzdurnych pism, bo się kobieta zawzięła. Przeprosił ktos? Za co? Za komputery, co sobie tak naliczyły???
Moja spółdzielnia własnościowa: Pani z administracji oświadcza mi przez telefon, że nie ma obowiazku wysyłać do Irlandii maili z rozliczeniem moich płatności miesięcznych. Hehe, a o ile droższy jest mail do Irlandii od maila krajowego??? POMIJAJAC fakt, że to właśnie ja jej opłacam pensję.Taki drobiazg.
Mnożyć można takie przykłady na potęgę.Życie ludzkie nie było zagrożone, człowiek sie najwyżej powścieka i zapomni.
Cholera, wszystkim się zdarzaja błedy, ale może zaczać brać za nie odpowiedzialność, tak dla odmiany?
Chyba też mi wódki brak...

abnegat.ltd pisze...

Casablanca, to jest dokladnie to o czym pisze. Czasem masz wrecz wrazenie, ze standardem staje sie "moge ci dac w dupe - no to masz przesrane".

Wodki.

Anonimowy pisze...

W mordę jeża, Abiś, dobrze gadasz, znowu trzeba Ci polać.
nika

abnegat.ltd pisze...

Nika - ta jes! Chba przyszedl czas na doroczny reset. Bo kogos zagryze.

Anonimowy pisze...

Spędziłam dziś sześć (!) godzin pod gabinetem "specjalisty" ("naćpana" Bunondolem z 40' gorączki) by usłyszeć "ale przecież to nie do mnie, to do CHIRURGA" i wyjść po 2 minutach... I za nic w świecie Pan Doktor nie dał sobie wyjaśnić, że u chirurga, to ja już byłam z 5 razy...
To już nie jest tumiwisizm czy olewactwo, brak mi kulturalnych określeń

Wódki nie pijam, poza tym z Bunondolem to ona się chyba nie lubi... Co teraz? ;-)
Lena

abnegat.ltd pisze...

Lena, nie wiem. Wlazl bym tam spowrotem i oznajmil, ze choruje od tygodnia, chirurg wykluczyl chorobr chirurgiczna, wiec albo pan doktor wezmie sie za diagnostyke albo ide z tym do prasy, sadu i czym keszcze mozna glabow straszyc.
Noz sie w kieszeni otwiera.

Anonimowy pisze...

Abi, to właśnie z tym jest problem... Jak tu wytłumaczyć interniście (ściślej mówiąc gastrologowi, ale to i tak interna), że chirurg wykluczył choroby chirurgiczne, jak on ma przed sobą w badaniu brzuch chirurgiczny - twardy, wzdęty, z objawami otrzewnowymi...? Choć nie wiem jak bym się wściekała, koniec końców i tak brakuje mi argumentów... Z drugiej strony z gadaniną chirurga też nie wygram, bo on na 1 miejscu ma swoje RTG, poziomy płynów, amylazy itp., itd.
Czuję że walę głową w mur i nie mogę go przebić...
Lena
P.S. Pytanie z wódką, było retoryczne ;-)

Anonimowy pisze...

Jutro będzie u mnie Willie,jak dasz radę przyjeżdżaj ,wyciągniemy z dysforii przy pomocy ogólnie dostępnego trankwilizatora mniejszego w płynie.pozdr. Zwolennik.

flamenco108 pisze...

Chodzi po prostu o to, że w kurestwie niczym specjalnym się nie wyróżniamy. Specyfikę narodową stanowi sposób, w jaki ono kurestwo się przejawia. O ile Angole rzygają na rynku w Krakowie, a Niemcy mordują Żydów, to u nas swój kopie swego. W tej materii faktycznie można dostrzec jakąś różnicę.

abnegat.ltd pisze...

Lena, w trakcie araku nasikaj do butelki i wyslij na oznaczenie porfobilinogenu. Choc bladego pojecia nie mam, kto to moze Ci zrobic - trzeba bedzie podzwonic (to jest szlakiem Szamana...).
Najczesciej porfirie rozpoznaje sie podczas zabiegu operacyjnego - ostry brzuch, a w srodku nic. Raz w zyci widzialem i ponic jestem szczesciarz.

Flamenco, to nie bylo w Twoja strone, wybacz. Chodzi mi o nasze "ten to, tamten smamto" a na wlasna dupe nikt nie zwraca uwagi.

Milego łyk-endu wszystkim :)

abnegat.ltd pisze...

Wściekły pies zagryzany bananem z tabasco.

C'est la vie :]

Michaś pisze...

Kolokwium, ludzie wyjmują książki i przepisują. Prowadzący nie widzi, nie chce widzieć, albo udaje, że nie widzi. I wszystko ok, i wszyscy zadowoleni. Tak samo jak jak z tym, że pytania są takie same od lat 100, bo nie chce im się ułożyć nowych i krążą z pokolenia na pokolenie. Też tajemnica poliszynela. Co ciekawsze są układane na podstawie książek z których uczyła się nasza kadra w wieku co najmniej średnim, a na egzamin obowiązują inne, nowsze. Ale nikomu się nie chce. I tak nam mija prawdopodobnie jeden z ważniejszych przedklinicznych przedmiotów :|

ps. da się na bloggerze jakoś włączyć powiadomienie o odpowiedzi na komentarz? wydaje mi się, że kiedyś coś takiego było i znikło :(

abnegat.ltd pisze...

Krew mnie zaleje z tym sk.synskim filtrem... Nie moge tego wylaczyc, a bydle losowo wrzyca komenty do "spamu". Automatycznie wlaczajace sie wycieraczki sa o tyle lepsze, ze mozna je up.olic recznie....

Greg - zebym tylko mial lot w okolice :)))
Pozdrow Willandera - do tej pory pamietam smak jego altacetu xD

Michas, z ust mi wyjales. Tutaj proba sciagania spotyka sie z... niedowierzaniem. Jest to rownie stosowne jak marszczenie gruchy na postoju taxi...

Anonimowy pisze...

Rivanol,ta herbatka była z rivanolu,ale jak próbowałeś jeszcze altacet to dlaczemu nie...A do araku lepiej nie sikać,choć byłby może to wielki powrót do Paracelsusa ale wrażenia organoleptyczne mogły by przycmic rivanol.

Anonimowy pisze...

Abi, jeśli chodzi o porfirię to miałam kiedyś oznaczany poziom porfiryn w krwi i moczu, byłam nawet w tym celu w Wa-wie na konsultacji. Podobno wykluczyli to na 100%... ale powtórzyć zawsze mogę...
Lena

abnegat.ltd pisze...

Greg, cholery idzie dodstac z tym sk nem... Toz nie idzie wytlumaczyc, ze "to nie jest spam".
To byl rivavol??!?!
Dziazazzz, a ja cale zycie mialem pezeswiadczenie, ze to altacet powiduje u mnie niekontrolowane skurcze zoladka...

Lena, jak napisalem poprzednio - to jest trop Szamana (ktory zreszta zastrzegl, ze diagnoza via net jest kupy warta) - mialem podobnego pacjenta, u ktorego summa summarum wyszla lamblioza. Szukaj dobrego klinicysty, w koncu znajda przyczyne (osobiscie zezarlbym 400 Zentel'u, poprawil Metronadzolem z Augmentinem i finger crossed. Bo pytanie jest aktualne: co jest wazniejsze, diagnoza czy zdrowie ;) Ale nie namawiam Panie Bron do eksperymentow).

24 marca 2012 00:04

Anonimowy pisze...

Abi, w sumie to mam gdzieś przyczynę, ważne by poczuć się lepiej... Antybiotyków nie mam więc nie poeksperymentuję, ale póki co tworzę kombinacje z wszelkiej maści środków przeciwgorączkowych i opioidów do zwalczania bólu...
Lena

Anonimowy pisze...

Co do tumiwisizmu i olewactwa. Jeśli mówimy o sprawach konsumenckich (ktoś czegoś nie zrobił, dzięki czemu ktoś drugi stracił, ktoś nie chce oddać pieniędzy, które powinien oddać, bo nie dopełnił usługi etc.) dość dobrze działa wspomnienie instytucji typu UOKiK. W przypadku lekarzy pewnie równie dobrze by działało wspomnienie o NIL.
To są instytucje, gdzie każdy może pójść i się poskarżyć. Co innego, czy te instytucje coś zrobią - ale poskarżyć się można.

Lena, ja osobiście nie mam problemów z lekarzami, ale chadzam do prywatnych. Może poszukaj specjalisty prywatnego? Niestety, nie mogę nikogo polecić, bo w tym kierunku jeszcze nigdy lekarza nie szukałam - i mam nadzieję nie musieć szukać ;)

Michaś. Owszem, pytania powtarzają się z roku na rok. Ale wyjaśnij mi takie cudowne zjawisko, że mimo to studenci przychodzą nieprzygotowani? Skoro nie jest tajemnicą jakie pytania będą - można by się nauczyć.
Co do nietrzymania się podanych podręczników - nie skomentuję.

A co do ogólnej postawy "ręka rękę myje" to przypomniało mi się coś. Czytałam kiedyś książkę-dokument o hitlerowskich obozach koncentracyjnych. Mimo dokonanych zbrodni, po wojnie nagle większość tych zbrodniarzy (w tym głównie lekarzy) okazało się być niewinnymi i zajmowało wysokie stanowiska do końca swego życia. Jakim cudem? Kolega koledze wystawiał "Persilscheine". Skojarzenie z proszkiem do prania nieprzypadkowe. To było "wybielenie" przeszłości danej osoby przez inną osobę z branży.

Ni

K_ba_a pisze...

Pmiętajmy że Polska nie należy do grupy najbardziej rozwiniętych państw świata jak UK,Francja,Niemcy, Kanda itp tylko plasuje się w kategorii znacznie niższej.

Mamy standardy wschodnie, i do takich należy się porównywać. Jak na standarty wschodnie nie jest w PL źle.

Komparatystyka Polska a "jakiś cywilizowany kraj" z góry skazan jest na miażdzącą krytykę naszej rzeczywistości.

Jedyny pozytyw to możliwość wyboru świata w którym chcemy żyć, East vs. West.

basia pisze...

...Ten ostatni komć wydaje mi się... jest... kojący... ;)

W ramach detoksykacyjnego resetu zrobiłam w sobotę główną część wiosennego sprzątania... okna, inne takie --- charity begins at home ;) :D

Michaś pisze...

@Ni, no przychodzą nieprzygotowani, zawsze będą przychodzić, co nie usprawiedliwia tych samych pytań co roku. Często też te pytania z różnych przyczyn nie do wszystkich docierają.

Anonimowy pisze...

To jaki jest cel zmieniania, jeśli pytania nie docierają, a przynajmniej nie do wszystkich?
Jeśli nie docierają, to dla każdego zdającego są nowością. Gdyby dotarły, a studenci by się przygotowali, to prowadzący by się ucieszył.

Ni