środa, 7 września 2011

Polowanie na pacjenta

Powiało nędzą ziejąca z otchłani. Nie, żeby jakoś nadmiernie - ale jednak. Mianowicie Lorenzo powoli dobija do swoich siedemdziesiątych urodzin i z racji tego nasza dzielna firma ma zamiar go kopnać w wiadomoco. Klapa-rąsia-buźka-goździk. A te otchłanie zaziały jakoś tak mimochodem. No bo - czyż może być bardziej uroczy chirurg, co to przy przepuklinach dziurawi tętnice udowe, przysyła mi zupełnie niestworzone rzeczy do znieczulenia a w dodatku po ostatnim pacjencie potrafi szybciej wyjść z budynku niz ja wyzwolę tegoż pacjenta z kabli? Wczoraj tak właśnie wypieronił: skończylisny razem, tzn. on założył ostatni szew a mój pacjent otwarł oko i zapytał czy to już. Założyliśmy opatrunek (45 sekund?), odpięliśmy kable, wyjechali z sali - w tym momencie na końcu korytarza zamajaczyły mi plecy szanownego kolegi wychodzącego do domu. Dodam, że przebranego, w butach na nogach - a gdzieś w międzyczasie musiał podyktować kartę informacyjna swojej pielęgniarce!

To jest mistrzostwo wszechwag. Klękajcie narody.

Tak na marginesie - jest on mistrzem klas wielu. Na ten przykład mistrz oceny przedoperacyjnej. Może omówimy to na przykładzie.
Wczoraj kole wieczora dzwoni do mnie preassessmentowa, ze muszę zobaczyć pacjenta. A cegój by nie. Zobaczę. Tylko niech go przyśle na górę, bo mam jeszcze delikwenta po zabiegu w rekawerowni i nie bardzo moge iść daleko. A juz na pewno nie na parter. Usłyszałem szelst - to Mel podrapała sie po głowie - i z wahaniem powiedziała, że on tam za jakiś czas przyjdzie. To „za jakiś czas” stało sie dla mnie jasne, gdy zobaczyłem dżentelmena w wieku matuzalemowym o lasce z ciężką zadyszką jakieś dziesięć minut później. Co, po schodach szedł i się zdyszał? zapytałem ze zrozumieniem. Nie, windą przyjechał i wzcale nie jeset zdyszany - wydyszał dziadek i wszedł był do badalni. No tom przystapił do badania. Głównie historii choroby. Niewydolność zastawki dwudzielnej (krew wlata i wylata jak jej sie podoba, zgodnie z gradientem ciśnień), kardiomegalia (pochodna niewydolności), migotanie przedsionków (pochodna kardiomegalii), niewydolnośc krażenia, choroba niedokrwienna serca, przewlekła obturacyjna choroba płuc (choć może to i być póżny objaw niewydolności serca, ale przy tutejszych dżipach każda duszność to astma, chyba że pacjent ma więcej niż 50 lat - wtedy jest to POChP). Używając pozostałych chorób i niedomóg mozna by jego historią obdzielić pięciu różnych pacjentów, z których każdy został by zdyskwalifikowany.
Zapytałem grzecznie, czy chodzi po schodach. Odrzekł z duma, że tak. A na pierwsze piętro wyjdzie? Wyjdzie! - rzekł z moca dziadek. Tyle, że co drugi schodek musi przystanać na minutke albo i dwie. Wyjaśniłem grzecznie, że mowy nie ma żadnej, żebym go w przybytku Chirurgii Dnia Pierwszego zoperował i wysłałem w cholere do dżipa. Wychodził wyraźnie wkurwiony - nie na dżipa, co go w stanie śmierci klinicznej wysłał do DCU, nie na Lorenza, co miast go skreślić, zakwalifikował do zabiegu - ale na mnie, com mu zycie uratował. Bo by szczezł niechybnie w domowych pieleszach, w pierwszej dobie pooperacyjnej.

I tak sobie myślę - czy on gdzies nie ma tajnego domu opieki społecznej, skąd swoich pacjentów uprowadza? Bo nie uwierzę, że dziadek byłby w stanie uciec...

6 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Łomater Dei, aż dostałam zadyszki przy czytaniu, ahahaha :-D
No to dobrze chyba, że Lorenzo pójdzie precz? Chyba że jeszcze gorszy przyjdzie po nim, co uchowaj Boże. Tfu, tfu, tfu.
nika

abnegat.ltd pisze...

Nika, ale jak pojdzie to bedzie nudno ;D

Anonimowy pisze...

Aaaaa, to tu Cię boli :-))) Ahahaha :-D
nika

madziaro pisze...

I co Ty biedny bez takiego fajnego chirurga zrobisz? toż ciśnienie Ci spadnie w związku z brakiem jednego z powodów ciągłego wku*wa, nic tylko więcej kawy będziesz musiał pić ;)



a z innej beczki, wysłałam Ci zaproszenie do mnie, ale, że to było w czasie Twojego wyjazdu, to mogłeś przeoczyć. No jest jeszcze opcja, że mój blog jest nudny lol
anyłej, zapraszam raz jeszcze o tutaj Takie tam tamy

abnegat.ltd pisze...

Madziaro, dzieki z linka - bylem, nawet bym komta zostawil, ale moj aJfon na tym akuratnie ukladzie nie daje zrobic nic. Tlumok jeden.
A Lorenza zal. Nikt tak pieknie nie zaciaga z rana "Dziendobry, moje panie" - nie zwracajac najmniejszej uwagi na dwoch chlopow w zespole ;)

Anonimowy pisze...

Nika, Nemetka & Madzka - toz ja do tego nie mam glowy... Fronczewskiego chca ze mnie zrobic...

szczegóły - komentarze 2 posty wcześniej ;) Trzeba Chłopaka podkręcic ;)