wtorek, 20 września 2011

Judymy

Zębodół rwał i rwał, w zasadzie można by powiedzieć, że pie...olił sie tak zażarcie, żem w końcu zaczał grzebać po necie. I w Gazecie trafiłem na artykuł o lekarce młodej, co to przyznała sie bez bicia, że pracuje około 300 godzin miesięcznie. Nawet z niejaka duma to przyznała. Artykulik z gatunku zapchajdziury - jak nie wiadomo o czym pisać, to dziennikarze z zapałem grzebią w aborcji, dokopuja lekarzom (innym też, ale jakoś nigdy nie widziałem 1000 postów pod artykułem o sprzedajnym glinie czy strażaku-podpalaczu) bądź politykom.

Ciekawe, że nigdy - nigdy - nie słyszałem o dziennikarzu, który by kradł, mordował, pracował za dużo, gonił za kasą, złamał przysięgę Hipokratesa*, jeździł po pijaku czy molestował żonę. Zostanie dziennikarzem zmienia człowieka w świętego.

Bogiem a prawdą w tym temacie nic sie nie zmieniło - lekarze przyznają, że pracują jako te osły pociągowe, a dziennikarze załamują ręce. Nieodmiennie śmieszy mnie zacietrzewienie rodaków widoczne w postach pod takowymi artykułami. Lekarze dmą nadęcie, że zawód ważny, że obowiązki i odpowiedzialność (sam jestem zwolennikiem tej teorii, staram się jedynie pomijać zadęcie), natomiast ich oponenci kulturalnie wskazują na chamstwo, pogoń za kasą, nieodpowiedzialność, nieuctwo i zwykłe kurewstwo. Czy wręcz kurwiarstwo.

Czas chyba odmitologizować zawód lekarza. Zawód - jak zawód. Że co, ze nasze błedy mogą spowodować czyjąś śmierć? Pewnie tak. Ale to samo dotyczy kierowców, mechaników, aptekarzy, sędziów, adwokatów, prokuratorów, pilotów, producentów lodów owocowych i babci w kiosku. Która jak nie daj Bóg sprzeda przez pomyłkę Moherowi Nie, to go zabije niechybnie. Czy vice versa.

Choć tu nie zachodzi pełna symetria - prędzej Urban przeżyje paradowanie w moherowym berecie niż Prawdziwy Moher bluźnierstwa Urbana.

I tu mam takie ciekawe pytanie: czy wymaganie od lekarzy składania Przysięgi Hipokratesa nie jest przypadkiem łamaniem którejś tam konwencji genewskiej czy inszego prawa człowieka? Toż nikt inny jej nie składa - vide ci cholerni dziennikarze - a zabić może jednak prawie każdy? Nawet konserwator powierzchni płaskich jak popełni bład i umyje schody w biurowcu silikonem zamiast płynem do konserwowania - szczególnie gdy to się zdarzy zaraz przed przerwą na lanczyk - wybije połowę inwentarza żywego! Widzimy to? Przerwa, panie w szpilkach, panowie w gajerach, wszytko rusza hurmem na schody - bo windy zapchane, i...

...wypierdółka...

Krew na ścianach. Mózgi. Gałki oczne. Kulasy powyłamywane.

Ale od konserwatora powierzchni nikt żadnej przysięgi nie wymaga!

A dziennikarze? Znałem jednego. Pisywał teksty o cześciach komputerowych. I przedziwnym trafem zawsze te, które zachwalał jako jedyne i najlepsze, w jakiś cudowny, magiczny sposób znajdowały się potem w jego komputerze! No normalnie - czary... Pominę moje wątpliwości dotyczące dziennikarstwa politycznego, giełdowego, samochodowego, sprzętów hi-fi, scyzoryków, broni mysliwskiej, wędek, butów i szczoteczek do zębów. W zasadzie chyba tylko jedna pogodynka nie wzbudza we mnie podejrzeń paskudnych, choc i tu widzę możliwość manipulacji: wyobraźmy sobie, że Wicherek chce spowodować spadek akcji Polskich Kolei Linowych...

Zawód lekarza wykonują ludzie. W ich przekroju znajduje się taka sama ilość głąbów, jak w naszym społeczeństwie. Ani mniej - ani więcej. Przynajmniej statystycznie. Popełniają błedy, są chamami, altruistami, filozofami, pijakami i skurwysynami, słuchaja rapu i poważnej, biją żony i są przez nich bici dokładnie w takim samym odsetku jak cała reszta społeczeństwa. Ich odpowiedzialność zawodowa jest duża - ale nie mniejsza niż wielu innych grup. To skąd, do cholery wział się ten cały mit Judyma? Jak się długo szuka, to w końcu się znajdzie takiego, co to pracować chce za darmo, teraz też się znajdą, co to pomogą innym bezinteresownie. Najwyraźniej opieka psychiatryczna nie dociera wszędzie. Ale rozkładu cnót wszelakich należy raczej oczekiwać takiego samego, jak w całej reszcie społeczeństwa.

Co, gdy sie popatrzy na ostatnie notowania przedwyborcze, marszczy skórę na dupie.

Wyjściem jest całkowita prywatyzacja. Prywatne ubezpieczalnie - i prywatni lekarze. Wtedy pacjent zagłosuje nogami - i Cham, Głąb oraz Konował na zawsze zniknie z panteonu dziennikarskich straszaków.

A gdyby ktoś chciałby mi dowalić, to wam coś w tajemnicy powiem. Panienka ginekolożka, co to się przyznała do trzystu godzin, w zasadzie się opierdala... Nie byłbym w stanie domknąć budżetu. Przed samym wyjazdem na obczyznę moja średnia wynosiła 500. Godzin miesięcznie. W 30 dniowym miesiącu. Bo w 31 dniowym robiłem 524.

---------------
*nie słyszałem też, żeby który składał. Ale w sumie to jeszcze gorzej. Nie dość, że nie składają - to jeszcze próbuja łamać.

43 komentarze:

Green pisze...

Zajebiście, niech piszą dalej w kryzysie o lekarzach zarabiających po kilkanaście tysięcy złotych i stanowiących zagrożenie dla pacjentów.

Przecież to grozi linczem społecznym i stanowi przedwyborczy temat zastępczy.

"Nie byłbym w stanie domknąć budżetu. Przed samym wyjazdem na obczyznę moja średnia wynosiła 500. Godzin miesięcznie. W 30 dniowym miesiącu. Bo w 31 dniowym robiłem 524".

Jasne, tylko, że nie pracowałeś za kilkanaście tysięcy złotych, nie wydawałeś tysięcy na zakupach, tylko miałeś inne stawki...i małe dzieci.
Podejrzewam, że gdybyś zarabiał tyle ile Lejdi Ginex, nie nadawałbyś teraz z UK.

U mnie na polonistyce mówiło się, że dziennikarstwo, to studia o niczym dla towarzystwa o minimalnym iq.
Najczęściej nie mają nawet dobrego warsztatu literackiego, o wiedzy nie mówiąc.

Green pisze...

ps. Widziałam ten artikel na stronie głównej GW. I dochodzę do wniosku, że tam coraz częściej pojawiają się rewelacje na poziomie Pudelka. Tylko,że Pudelek śmieszy, a GW wprawia chwilami w konsternację.

abnegat.ltd pisze...

Grenska, kazdy chce miec samochod, gdzie mieszkac, zjesc wypic - i na wakacje pojechac. A tego sie z lekarskiej pensji nie zrobi. To jest odwracanie kota ogonem - czy Ty naprawde myslisz, ze tego nie da sie zabronic? Da sie. Tylko ze wtedy, przy 48 godzinnym tygodniu pracy, trzeba bedzie zamknac polowe szpitali od strzalu. I 3/4 przychodni.

A z Gazeta jestem troche w przytrzasku (w potrzask wsadza sie noge, przytrzask zdarza sie tylko mezczyznow, ktorzy traca koncentracje w toalecie) - mianowicie zrezygnowale kilka lat temu z onetu, potem z wp, teraz gazeta schodzi ponizej jakiegokolwiek poziomu - a jednak przydalo by sie czasem jakie info z kraju, co dziecilina i ancypilina...

flamenco108 pisze...

A to czemu trzeba by zamknąć połowę szpitali? Czyżby brakowało lekarzy? Tych źle opłacanych frajerów, którzy harują za grosze i proszę (czasem prosię)? Mitologia sięga chyba głębiej:
1. Lekarze lubią siedzieć w szpitlu, dlategoż nabijają sobie tyle godzin.
2. Skoro lubieją, nie ma potrzeby reformy systemu.
3. Studia medyczne są tak trudne, że wielu potencjalnych konowałów przychodnianych nawet nie bierze ich pod uwagę - małe szanse na zwiększenie liczby lekarzy, dopóki nie zmieni się systemu kształcenia. Boż przez 5(?) lubo nawet więcej lat studenci uczą się tak samo, czy to przyszły Religa od przeszczepów mózgu na żywca, czy przychodniana pani dochtór od kataru i wysypki. Dopiero później drogi ich się rozchodzą.

A prywatyzacja - jestem za, ale zacznijmy od moich składek, a nie od lekarzy, dobra? Bo inaczej będzie jak zawsze - składki dalej w NFZ, a już nawet recepty na polopirynę bez opłaty nie dostanę.

Może by na początek np. zrobić oddzielne studia dla lekarzy pierwszego kontaktu? Żeby ich biznes polegał na tym samym, co biznes stomatologów? Sprywatyzować pierwszy kontakt - a to już by było wielkie heja! Dalej samo by poszło.

marta pycior pisze...

We Francji powstala platforma, ktora kolekcjonuje lekarzy, ktorzy sa jednoczesnie dziennikarzami. Jezeli jakas gazeta szuka konkretnego tematu do opracowania wie gdzie moze sie zwrocic i - po specjalnosci - do kogo
http://www.viadeo.com/recherche/transverse/?queryString=medecin+journaliste&search=Chercher&lang=fr&t=t
(Pisarz, ktorzy jest wedlug mnie najlepszy na swiecie: Luis-Ferdinand Celine byl rownoczesnie czynnym lekarzem).
Moze lekarze powinni sami pisywac o sobie? W kazdym razie Ty robisz to swietnie. Gratuluje.

Anonimowy pisze...

Kurczę felek, może skoro w Polsce nie potrafi się uporządkować systemu opieki zdrowotnej, tj. składek, N(arodowego) F(unduszu) Z(agłady), ilości godzin pracy lekarzy, pielęgniarek etc. to trza byłoby sięgnąć po wzorce niemieckie?
Bo to jest skandal i świństwo, żeby pracować 524 h na miesiąc, noż curva puella mater sua!
nika

Anonimowy pisze...

Kurczę felek, może skoro w Polsce nie potrafi się uporządkować systemu opieki zdrowotnej, tj. składek, N(arodowego) F(unduszu) Z(agłady), ilości godzin pracy lekarzy, pielęgniarek etc. to trza byłoby sięgnąć po wzorce niemieckie?
Bo to jest skandal i świństwo, żeby pracować 524 h na miesiąc, noż curva puella mater sua!
nika

Anonimowy pisze...

Ahaha, widocznie dobrze prawię, skoro mi dwa razy wszedł post. I to o tej samej godzinie ;-P
nika

abnegat.ltd pisze...

Flamenco, a czy ja mowie zeby nie zaczynac od Twoich skladek? Moze byc i od Twoich. To jest gowno polityczne: zaden rzad nie przyznal, ze Polska na powszechna i publiczna sluzbe zdrowia jest po prostu za biedna. Nie chce mi sie nawet komentowac tej patologii spoleczno-politycznej, ktora za publiczne pieniadze utrzymuje publiczne szpitale - ale sa one jednostkami samorzadnymi, z wlasnym budzetem (???). Dom wariatow.

Odnosnie mojej kolezanki ginekolozki, to ma problemy z matematyka. Albo jej kolega-dziennikarz.
Policzmy:
5 dni po 8 godzin w szpitalu = 40
jeden dyzur na oddziale = 16
Cztery przychodnie do 21 to 4x6 = 24
Piatkowa przychodnia = 4
I tu lamaniec matematyczny: ma dwa dmi weekendowe wolne, czyli srednio w tygodniu robi 6/8 x 48 = 36
Zsumujmy: srednio tygodniowo mamy 40+16+24+4+36=120 godzin.
Panna wyrabia 500, a nie 300.

abnegat.ltd pisze...

Marta, dziekowac, dziekowac :D
Ja pochwaly lykam jako ten rekin mlody...
A pomysl dobry jest. Bo dla mnie dzuennikarz to taki - uniwersalny dyletant troche. Pomijam wyspecjalizowanych w waskich dziedzinach profesjonalistow.

Nika, tyle ze my nie mamy takiego budzetu jak Niemcy. I tu - w kasie, a w zasadzie jej braku, jest pies pogrzebany.

Joanna pisze...

Czytała ja w mądrej książce (ostatnio same mądre czytam), że anestezjolodzy mają najniższy (wśród lekarzy innych specjalizacji) odsetek śmiertelności pacjentów.No,no...:))

abnegat.ltd pisze...

Joanna, bo zwalamy wszystko na chirurgow. Tylko blagam, nic nikomu, bo mnie zalatwia jak Bruce Lee za zdrade Najswietszej Tajemnicy Zakonu...

abnegat.ltd pisze...

Flamenco, sorry, troche chaotyczny jestem.
Czemu by zamknac polowe szpitali, pytasz? Pojrz na to:
Oddzial ma 6 lekarzy - anestezjologow. Czyli max 6x48=288 godzin. Zgodnie z dyrektywa.
Zapotrzebowanie:
6 lekarzy w czasie dnia: 6x8x5=240
2 lekarzy w nocy: 2x16x5=160
2lekarzy w weekend 2x24x2=96
240+160+96=496

288/496=58%

Masz racje. Nalezy zamknac tylko 42%

Green pisze...

Każdy, normalny człowiek, chce mieć dobrze płatną pracę.
Prosta konsekwencja studiowania.
Absolutnie nie chcę pisać o sobie, bo nie.
Jednakowoż, mniej mnie irytuje lekarka, która się ozasuwa na swoją pensję od kogoś, kto nie za bardzo musi ruszyć tyłek i ruszyć głową, żeby mieć dwa razy więcej niż ona.

Ja nie do końca bronię lekarzy, bo są różni (no trafiłam na ignorantów i sensownych geniuszy), ale ...
...ja wiem, że słowem można zabić.
Bo to słowo zostaje, etykietka też.
Poza tym nie oszukujmy się :
mamy Polskę A
Polskę B
i C...
B i C, podejrzewam, że nie daje lekarzom takich możliwości zarobku.
W B i C niedługo, zacznie się żyć powietrzem i miłością, bo życie z uczciwej pracy...to luksus.
Za 1260 brutto.
Nawet za tyle mogą Cię czlowieku wygryźć z roboty, bo ktoś czeka na Twoje miejsce.
Zatem , dla mnie to trochę takie pierniczenie o Szopenie.

Co njusów z kraju, ja zaglądam tu:

http://www.polskatimes.pl/?cookie=1

tu: http://www.polityka.pl/

i tu:

http://tygodnik.onet.pl/

Na wybiórczej bywam, bo mam tam prywatną skrzynkę mailową i sprawdzam pocztę, ale ...nie czytam, bo mnie wpienia.

Adept Sztuki pisze...

Hmm... a jak chcę jednocześnie łazić na staż (i siedzieć na nim!) ORAZ ciągnąć pół etaciku w moim obecnym miejscu pracy, to już podpadnę pod lekarską chciwość i żądzę pieniądza? xD

Bo przyznam, że chciałbym kupić sobie pierwsze rozklekotane poniemieckie autko, a ze stażowej pensji się nie da :|

Anonimowy pisze...

Abi, racja. Ale uważam, że w Polsce bardzo dużo pieniędzy się po prostu przep...la, vide choćby NFZ, Agencja Modernizacji Rolnictwa, Sejm, Senat, osły, posły. Dofinansowanie partii etc. Pozabierać i by się uzbierało ;-P Przep...la się pieniądze unijne, co i rusz informują, że pieniądze przepadną, bo imbecyle nie złożyły na czas wniosku, albo się nie rozliczyły.
nika

Młoda Lekarka pisze...

Ale my jesteśmy SŁUŻBA zdrowia,zamiast USŁUGA.
Stomatolodzy wywalczyli sobie,że nikt im nigdy hipokratesa w twarz nie rzuca.Każdy jest przyzwyczajony, że za usługę stomatologiczną się płaci.
Mała polemika z Flamenco=
na lekarzu z przychodni ciązy naprawdę duża odpowiedzialność.I musi być dobry,żeby "Religa od przeszczepów mózgu" miał w ogóle komu i co przeszczepiać.Laki na katar i wysypkę dostępne są bez recepty w aptece. A przychodnie pomimo to pełne, czyli kogoś innego też tam leczą...

Anonimowy pisze...

"Religa od przeszczepów mózgu" - podoba mi się :) Ale chyba faktycznie łatwiej wykształcić na skróconym kursie zdolnego, nawet bardzo zdolnego technika, niż lekarza "od wszystkiego". Że przywołam mitycznego doktora House'a. Który jedynie diagnozuje, ale za to wszystko ;)
Ale ja nie o tym. Chciałabym, żeby jakimś sposobem można było zamontować doktorowi tachometr, bo naukowo jest dowiedzione że osobnik niewyspany popełnia więcej błędów, a wolałabym, żeby ich nie popełniał na moim ciele :/ Oczywiście, jak napisał dr A, nie starczyłoby wtedy lekarzy. Chociaż chyba bardziej nie starczyłoby pieniędzy, lekarzy można by zaimportować ze wschodu.
Co mnie irytuje to brak - chyba ciągle? - koszyka świadczeń. WSZYSTKIM się należy WSZYSTKO, tylko w zasadzie nie wiadomo co :P A tym bardziej - za co. A nawet jak by ktoś sobie chciał (i miał z czego)dopłacić za szybszą albo bardziej komfortową obsługę LEGALNIE to często nie można - chociaż pod stołem to i owszem. "Bo przecież nie może być tak, że ci co mają więcej pieniędzy będą mieli lepsze warunki!" - jak któryś miłościwie nam panujący kiedyś prawił. Tfu, zaraza. Przepraszam Autora za taką epistołę. Ania.

Inessta pisze...

Młoda Lekarko! My już od dośc dawna nie jesteśmy Służbą, ale jesteśmy Ochroną Zdrowia.

Anonimowy pisze...

U nas w kraju wciąż ciemnogród.

Nie jest ważna ilość wypracowanych godzin tylko stawka godzinowa.

Zapewniam, że są znacznie prostsze zawody w których przy 300-400 godzinach w miesiącu można osiągać porównywalne z Panią doktor (Polski Produkt Medyczny) wyniki finansowe.

Tylko po co?

Nie da się w Polsce żyć na poziomie Niemieckim,Francuzkim czy Brytyjskim.

Nie można porównywać, nieporównywalnego:)

Pozdrawiam

abnegat.ltd pisze...

Green, ale czy ona w ogole musi irytowac? Zarabia ile zarabia - i co nam do tego... Mozna sie pytac, czy ona jest dla pacjenta bezpieczna - ale tu zadalbym inne pytanie. Czy jak zrezygnuje z przychodni, to ten co za nia przyjdzie bedzie bardziej wyspany? To do tej pory byl gdzie - w sypialni czekal?
Nie oszukujmy sie. Jak doktory zaczely wyjezdzac, pogotowie musialo w koncu zaczac zatrudniac ratownikow jako - ratownikow. A nie noszowych.

Adept, czys Ty zglupial doszczetnie? Na forum publicum przyznawc sie do wspierania niemieckiej gospodarki??? Toz cie zezre nie tylko frakcja antydoktorska ale i narodowosciowo-patriotyczna... A kosci rozdziobia kruki, wrony....

Nika, nigdy nie rozumialem ze NFZ stac na nowa limuzyne za 300tys a w tym samymczasie odmawiali kupna respiratora za 50. Ponoc wylazi ze mnie komuchowaty demagog.

ML - to oni tez skladaja??? No cos podobnego...

Ania, pewnie ze tak. My chcemy pracowac 48 godzin, dostawac jak za 96 i miec zakaz pracy. Tylko spojrz na moje wyliczenia powyzej. To jest nie do zrobienia - moj szpital powinien zatrudnic dodatkowo 5 anestezjologow...
A haslo o tym, ze biednemu nalezy sie tyle samo co bogatemu powinno obowiazywac nie tylko w szpitalach. Takze w salonach samochodowych, sklepach z ciuchami, spozywczaku...

abnegat.ltd pisze...

Innesta, ale dalej sluzymy. Bo jak inaczej nazwac prace w nocy ktora w nieprawdopodobny sposob nie jest praca? To czemu w kapitslistycznej Brytanii jest?
Tutaj dyzur nocny to 16 godzin pracy. Robisz jedna 16, jedna 24 i jedna dniowke - razem 48 godzin. I NIE wolno ci dac wiecej, z pewnymi wyjatkami.

Anonimie, ale te inne zawody jakos ludzi nie wk...iaja tak doszczetnie. Toz w zyciu mnie nie bedzie stac na samochod, ktorym jezdzil sasiad, wlasciciel szmateksu.

Adept Sztuki pisze...

Ale to mam syrene kupić? Czy warszawe? xD

Swoją drogą wiesz ile kosztują zabytkowe auta? o_O ja bym musiał pracować chyba na trzy etaty :P

Anonimowy pisze...

@Adept,
Ty weź lepiej rowerem jeździj, bo Cię zjedzą i jeszcze będą ględzić: "pokaż lekarzu, co masz w garażu" ;-P
A serio, to z zabytków kup sobie golfa z lat 90-tych. Pokazywali na niemieckiej telewizji, jak lali w niego olej rzepakowy z Aldiego i jeździł :-)
nika

K_ba_a pisze...

Patologiczna sytuacja, polegająca na wielokrotnym przekraczaniu czasu pracy przez lekarzy jest w Polsce wentylem bezpieczeństwa (świadomie tolerowanym przez władzę) pozwalającym na tonowanie nastrojów w bardzo sfrustrowanym środowisku.W szczególności dotyczy to młodych lekarzy tj. do 35 roku życia.

Z uwagi na specyfikę profesji lekarskiej (długotrwały proces uzyskiwania samodzielności, gigantyczna przepaść w wynagrodzeniu pomiędzy Polską a "starą" UE) występuję duża predyspozycja wśród lekarzy do emigracji zarobkowej. Wg. danych NRL w zależności od specjalizacji wpływ wniosków koniecznych do wyjazdu dochodzi do 6 %.

Co ciekawe na całym świecie lekarze są grupą zawodową która najczęściej zmienia kraj miejsca pracy.

Moja prognoza:

1) stale co roku pewna liczba lekarzy zdecyduje się na wyjazd.(nie więcej niż 5 %)

2) z roku na rok powoli ale systematycznie będzie rosło wynagrodzenie ( wciąż nie porównywalne do zachodniego)

3) z uwagi na ogólną zapaść Systemu, zostanie stworzona "sieć" podstawowej opieki (przychodnia, szpital) która gwarantując coraz mniej świadczeń i w dłuższym terminie spowoduje rozwój już istniejącego sektora prywatnego.

W Warszawie tzw. "middle class" leczy się wyłącznie w prywatnych sieciach typu LUX MED, ENEL MED, MEDICOVER, używając państwowej służby zdrowia tylko w przypadkach bezpośredniego zagrożenia życia wypadek, przeszczep,nowotwór)

Nie istnieje w naszym kraju żadna odpowiedzialna siła polityczna którą stać na słowa prawdy.

Kto jest zadowolony:
1) ordynatorzy
2) specjaliści na etacie plus prywatny gabinet
3) stomatolodzy
4) najemnicy w prywatnych bogatych sieciach (np. Lux Med)

Młody lekarz bez znajomości i układów ma tylko jeden dylemat:

Kiedy i gdzie wyjechać:)

Pozdrawiam

abnegat.ltd pisze...

Adept, na litisc xDDD

Masz mowic jak moj wuj - narodowodciowiec. Polski przemysl trza wspomagac! Polskie produkty kupowac! Nad polskie morze jezdzic, polskiego rolnika wspierac!!! (cytuje z pamieci; bylo tez cos o "kurwadziadach, ktorzy jezdza za granice - wcale mi nie zal, ze ten ich samolot spadl"; dodam, ze nie chodzilo o Smolensk, tych mu zal).
W garazu Audi, w salonie Sony. Polska marka rulez!!!

Nika, tak jest. Tylko jak go zlapia pogranicznicy, to sie nie wybroni... Jednak rzepakowy bez akcyzy jest. I podatku drogowego nie zawiera... Choc z drugiej strony - biopaliwo... Hm.

K_ba_a, witaj :)
Ta sytuacja nie tyle jest wentylem bezpieczenstwa ile czynnikiem zachecajacym do emigracji ;) Teraz i tak parcie jest duzo mniejsze. Jak wyjezdzslem, zrezygnowalem z 1800 zl pensji. Brutto. I 16,70 za godzine dyzuru (full brutto, do zaplacenia ZUS i podatek).

Nieee, nooo teraz to jest duzo laatwiej, prosze paana! Teraz mamy komputer. Czyli Mis w calej krasie.

Green pisze...

"Green, ale czy ona w ogole musi irytowac? Zarabia ile zarabia - i co nam do tego..."

Toć piszę jak chłop krowie na miedzy, że tekst o zarobkach lekarki jest grą przedwyborczą, albo tematem zastępczym.
Poczyta to ktoś, kto ledwo sobie daje radę i już ma gotowe nastawienie do całej służby zdrowia i to bez wnikania w temat.
No!

Anonimowy pisze...

Po nauczycielach jedzie się z każdej okazji, ostatnio po podwyżce pensji, a komentarze.... to dopiero jest radosna twórczość! :-)

czarek samuel k. pisze...

Bardzo, bardzo odkrywcze, wręcz porywające:
Lekarz też człowiek

Anonimowy pisze...

A ja - jako osoba zupełnie "spoza", co najwyżej obiekt działań medycznych - powiem tak: wg mnie przysięga Hipokratesa jest potrzebna. Żeby przypomnieć tym wszystkim przeciętnym obywatelom wykonującym zawód lekarza (tu pełna zgoda z Abim), że wprawdzie mylić się jest rzeczą ludzką, ale nie wolno szkodzić świadomie. Wam byłoby łatwiej świadomie i celowo spowodować śmierć niż jakiemuś mechanikowi czy księgowemu, nieprawdaż? Dla mnie w tym chodzi o złą wolę, o nic innego. Zawód i tak kształtuje pewien typ reakcji i wpływa na psychikę - jak każdy zresztą. Nie bez powodu nauczyciele usiłują rządzić wszystkimi dookoła, a księgowi są upierdliwie szczegółowi, no nie?
I w tym kontekście strasznie mnie dziwią głosy różnorodnych medyków sprzeciwiające się określeniu "służba zdrowia". Dla mnie to brzmi zaszczytnie (i z tego tytułu powinno wiązać się z odpowiednim statusem, również materialnym), zaś dla zainteresowanych wyraźnie nie... Dziwne. Z tego, co obserwuję, praca w "służbach" wszelakich też kształtuje stan umysłu - jeszcze nie widziałam lekarza / strażaka / policjanta / GOPRowca itp. itd., który by przejechał / przeszedł obojętnie obok sytuacji ewidentnego zagrożenia. Może mało widziałam... Ale dlaczego się tych wyuczonych odruchów wstydzicie i chcecie być zawodem "jak każdy inny", to pojąć nie mogę. Osobiście się cieszę, że mój własny zawód nie jest "jak każdy inny". A że czasem (względnie rzadko) wiąże się z wylezieniem spod ciepłej kołdry o 2:00 nad ranem, bo "jakiś palant znowu...", zaś na co dzień z pracą znacznie ponad ustawowe 8h - no cóż, koszty własne budowania wewnętrznego image'u Galahada na białym koniu. :))))
A że srebrzysta zbroja i obrok dla tegoż białego konia swoje kosztują, to dosyć normalne zjawisko chyba? :)
Iza

dare-to-be... pisze...

Heh, mam porównanie zarobków znajomych mgr.inż. (kończyliśmy razem studia 6 lat temu) z zarobkami mojego M-rezydenta i aż krew zalewa. Po sam czubek mojej nieuczesanej głowy! M robi 4 dyżury w miesiącu plus etat i na koniec miesiaca jestesmy juz na grubym minusie. Mimo ze moi Rodzice (i chwała im za to) wspierają nas 3000zł miesięcznie. Jeszcze miesiąc. Potem minusy będą jeszcze większe, bo po 11 latach studiowania zaczynam staż i będę miała 2007zł brutto (no chyba tyle), zamiast jak pączuś w maśle rodzicowe 3000zł za to tylko, żem ICH córeczką. Auto mamy. Od Rodziców. No i jak tak sobie myślę o długach jakie mamy i mieć będziemy to czasem (rzadko) wpada myśl, żeby jednak olać medycynę i zająć się moim mgr-inż-zawodem. Będą i wczasy w Honolulu.
A tak w ogóle to drogi Abnegacie podczytywałam Cię regularnie przez studia, z dwuletnią ciążowo-wychowawczą przerwa kiedy to z M prowadziliśmy wahadłowy tryb życia i czasu na nic nie było. Teraz nadrobiłam i czytuję nadal. No i wielbię Cię niezmiennie.

dare-to-be... pisze...

PS: poddaję się, nigdy więcej odpowiedzi na posty z ajfona! No podziwiam Cię jeszcze bardziej, w koncu cale posty pisales z urlopu na ajfonie. A może to tylko mój ma tendencję do strajkowania? ;)

Anonimowy pisze...

Iza, byłam kiedyś świadkiem gdy lekarz na izbie przyjęć nie zareagował na osobnika który padł do gabinetu PROSZĄC o pomoc lekarza. Na korytarzu wszyscy którzy to słyszeli byli w szoku -zachowanie karygodne.
Anika

K_ba_a pisze...

Anestezjolodzy jako grupa najbardziej "bojowa" wymusiła, w tym emigracją, urealnienie stawek.

Jakiś czas temu przeczytałem ogłoszenie o pracy dla lekarza internisty w SOR (izba przyjęć) CSK WUM (ul.Banacha 1a).Stawka wynosiła 70 PLN brutto, tak więc porównując do Twoich stawek jest jakaś konkretna zmiana.

Rozmawiałem kiedyś z anestezjologiem pracującym przez kilka lat w dużym szpitalu klinicznym w stolicy. Zarabiał bardzo dobrze ( w granicach 70 pln brutto na godzinę) z tym że, też wyjechał.
Dlaczego:

1) wybrał kraj europejski z dobrym klimatem, dużą ilością słońca
2) zarabia 3 razy tyle co w PL
3) organizacja pracy pozwala koncentrować się głównie na problemach medycznych
4) mierziła go polska małostkowość, chamstwo, zawiść, wstecznictwo intelektualne i obyczajowe.

U nas wszystko trzeba wyrywać, wydzierać, wymuszać, stawiać przed faktem dokonanym.

Patrząc na problem emigracji zarobkowej lekarzy w aspekcie ekonomicznym trzeba sobie jasno powiedzieć jedno.

Jeżeli ktoś jest specjalistą, zna język, jest odważny, nigdzie w Polsce nie zbliży się do poziomu zarobków i standardów pracy takich jak np. UK czy Skandynawii.

Czytałem kiedyś książkę-wywiad z prof. Religą. Na zadane pytanie: Dlaczego Pan będąc na stażu w najlepszych amerykańskich klinikach chirurgii serca zdecydował się wrócić do PRL, odpowiedział: bo w USA są setki takich jak ja a w Polsce moja wiedza jako jednego z niewielu jest bezcenna.

Myślę że do polityków dotarła świadomość, iż współczesny świat medyczny opiera się na dobrze wykształconych specjalistach otrzymujących dobre pieniądze a nie na fascynatach i ideowcach takich jak prof. Zbigniew Religa.

Pozdrawiam.

abnegat.ltd pisze...

Greenska, tak jest. Do mnie trzeba kwadratowymi zgloskami ;)

Anonimie, zawsze sie zastanawiam kiedyz oni zaczna jezdzic po sobie...

Czarku, niektorym moim kolegom nalezalo by przybic taka tabliczke do czola. Upuszczania pary nigdy dosc.

Iza, ktos kto chce swiadomie szkodzic, nadaje sie tylko i wylacznie do wiezienia. To nie ma nic wspolnego z Hipokratesem. Natomist przeraza mnie ze boisz sie ze ktos Ci swiadomie, bedac lekarzem, zrobi krzywde. To jest po mojemu efekt gownianych doniesien prasowych.

Dare-to-be - witaj :)
Emigracja. Teraz - albo po specjalizacji. Choc i tak teraz jest duzo lepiej. 5 lat temu tyle co dostamiesz na stazu, nie mial nawet ordynator.

Iza, pisalem juz - statystycznie buc w Polsce wystepuje dosc czesto. Wsrod lekarzy rowniez.

K_ba_a - bo oni tam dali dupy 10 lat temu - i ich kadra wyjechala do Francji...
Nasi sie tez obudza, choc juz teraz parcie emigracyjne jest duzo mniejsze.
A co do zarobkow - no commemts. To jest w ogole nieporownywalne. Dosc powiedziec, ze MPs - tutejsze posly - postulowaly w zeszlym roku, ze tez chca zarabiac tyle, co konsultanci. Czyli taki odpowiednik polskiego specjalisty.

Anonimowy pisze...

Abi... Nie, nie boję się. Zwyczajnie myślę, że pewne słowa należy gdzieś tam dla pewności zapisać. I że potencjalny kandydat do zawodu je przeczyta i zastanowi się, czy aby na pewno takim wymaganiom sprosta w absolutnie każdej sytuacji - nawet stając twarzą w twarz z czymś, co nie zasługuje na nazwę homo sapiens. Ja składałam inną przysięgę - i wiem, że część potencjalnych kandydatów do mojego zawodu rezygnuje z jej powodu, wybierając funkcje bardzo pokrewne, ale mniej obciążające. Czyli, że ludzie myślą - pocieszające, nie? :)
Iza

(KK) pisze...

To ja o dziennikarzach, bo o lekarzach powiedzieliście już wszystko, co miałam na myśli.
Dziennikarz zamiast Hipokratesa ma prawo prasowe, a w nim artykuł o tzw. "szczególnej staranności" pisania rzetelnie i prawdziwie. Jak to działa w praktyce to inna sprawa, ale mechanik samochodowy jednak tego nie ma ;) Natomiast poziom dziennikarstwa w Polsce... Ja mam w ogóle wątpliwość, czy to jeszcze można nazwać dziennikarstwem. A to, co się na przestrzeni ostatnich 10-15 lat (tak po aferze Rywina) stało z Wyborczą osobiście mnie przeraża. Na portal nie wchodzę, mierzi mnie mieszanie poważnych tematów z czymś w rodzaju "zobacz co wyczynia jej sutek" albo "oblizał nóż na sali operacyjnej, przeczytaj czy mu smakowało". Masakra. Obawiam się, że zawód dziennikarza w tym kraju upada...

K_ba_a pisze...

Pamiętam jakiś czas temu, gdy polskie tuzy dziennikarstwa (przeważnie z rodowodem PRL-owskim) szafowały modnym pojęciem "standard BBC".

Niestety TVP,TVN,Polsat,GW,większość tygodników ma się tak do standardów BBC jak Izba Przyjęć szpitala w Leśnej Górze do R.Adams Cowley Shock Trauma Center.

Dwie całkowicie nieprzenikające się rzeczywistości.

Co jest nerwem solidnego dziennikarstwa? Maksymalne dbanie o obiektywizm. Doskonałym egzem plum złamania tej zasady jest linia GW. Nikt z szanownych redaktorów nie sili się nawet na pozory dbania o ukazanie innej niewłaściwej formuły myślenia.

Na szczęście żyjemy w cudnych czasach nieskrępowanego internetu i możemy sami sobie wybierać menu.

Szkoda tylko że nasi Rodacy mają dzień w dzień robioną sieczkę z istoty szarej.

Pozdrawiam

flamenco108 pisze...

Ale się nazbierało. I tak będzie zawsze. A przecież to bardzo łatwe - czemuż to właśnie problem lekarzy tak bulwersuje ludzi?

Bo lekarze pracują bezpośrednio z naszym ciałem! Nawet idąc do przychodni (nie miałem zamiaru nikomu zaniżać odpowiedzialności, w końcu jeszcze szpitala od środka nie oglądałem inaczej, niż jako gość, więc przychodniani też robią swoją robotę) muszę lekarzowi ZAUFAĆ. Otworzyć się. Rozbieram się przy nim, daję się macać, czasem w intymnych miejscach, on mnie dotyka, czasem to ona... To nie jest normalna sytuacja. To jest sytuacja, kiedy jestem bezradny i muszę komuś pozwolić na przekroczenie mojej strefy prywatności, muszę mu szczerze odpowiedzieć na bardzo prywatne czasem pytania...

I nie ma tu wielkiego znaczenia, że dla lekarza jestem po prostu PACJENTEM, skórnym workiem pełnym organów, zaopatrzonym w szczątkową psychikę, dotkniętym chwilową dysfunkcją. To może trochę pomaga, ale nie rowiązuje problemu.

To nie jest to samo, co pijany, czy zaspany kierowca autokaru zabijający 50 pasażerów, bo oni nie byli bezradni, kiedy tam wsiadali, nie potrzebowali pomocy. Kierowca ten nie wnikał w ich tajne życie, po prostu spadł z urwiska.

Leczenie zatem nie będzie nigdy zwykłą usługą - nie tylko z powodu zaufania i pozornie bliskiego związku, jaki pojawia się między pacjentem a lekarzem (mam na myśli tą otwartość, toż lekarzowi bardziej niż spowiednikowi czasem trzeba się zwierzyć z rzeczy, których nie powiedzielibyśmy najbliższemu przyjacielowi), lecz także z przyczyny powstania takiej sytuacji: zdrowie i życie. Każdy toast spełniamy za zdrowie. Przy każdej okazji życzymy sobie najpierw zdrowia - bo to najważniejsza rzecz w życiu.

Fryzjer może mnie zabić nieostrożnie obchodząc się z brzytwą. Ale do niego idę zdrowy (czasem może wyjdę chory ;-)). Do lekarza idę, bo zachorowałem. Walczę o życie (choć czasem to tylko katar), źle się czuję, potrzebuję ulgi, a nie nowej fryzury.

Lekarze pracują w strefie BRAKU i NIEDOMIARU, podczas gdy reszta świata w zasadzie pracuje w strefie NADMIARU - dostarczając nam produkty i usługi, które stają się czasem ważne, ale dopiero potem, kiedy lekarz skończy swoją pracę.

Ale się rozpisałem. Mam młodszą siostrę - anestezjologa dziecięcego. Kiedyś miała być kardiochirurgiem. Robiliśmy sobie z niej podśmiechujki, jak to starsi bracia w święta. A ona nas zażyła: "Nie wyobrażacie sobie, jakie to przyjemne, włożyć ręce w ciepłe flaki." - nie wiedzieć czemu od tamtej pory mój szacunek dla lekarzy znacznie wzrósł.

(KK) pisze...

--> K_ba_a: ech, żeby tylko było z czego wybierać...

abnegat.ltd pisze...

No i tak - temat jak widac zywy, budzacy emocje przerozne ;)

Pozwole sobie na maluskie podsumowanie.

Kazdy zawod ma byc wykonywany ze starannoscia, dobra wola wina byc nasza cecha permanentna a nie Swietym Graalem, natomiast co do podstaw owej...

Im jestem starszy, tym bardziej widze, ze czlowiek w srodku jest leniwy, zlosliwy i ogolnie moralnie brzydki. Tym bardziej nalezy pracowac usilnie i z moca - nie nad innymi, a nad soba.

Praca ta co prawda jest skazana na porazke, ostatecznie tej malpy, na ktorej zbudowane jest nasze czlowieczenstwo, nie da sie wykorzenic - ale o ilez lepiej sie czujemy, wstajac rano.

Natomiast co do oceniania innych - jest to rownie przyjemne i owocne jak dawanie dobrych rad. I chyba do tego sprowadza sie ten nasz caly humanitaryzm.

Joanna pisze...

Abi,ja nic nikomu nawet na torturach! Właśnie w tej mądrej książce chodziło o najniższą śmiertelność spowodowana błędem w tak zwanej sztuce,ale to i tak zawsze pod chirurga można podciągnąć, a niech ma! :)) A tak tylko od siebie dodam,że KAZDy powinien wykonywac swoją pracę najlpeiej jak może i oczekuję tego od pani fryzjerki co mnie strzyże i od lekarza, ktory mnie leczy,ale...ludzmi jesteśmy jednakowoż tylko i mamy swoje lepsze i gorsze dni.Ale! Uważam że są zawody na tym świecie,miedzy innymi lekarz własnie,które powinne być dobrze opłacane,zeby nikt na 5 etatów pracować nie musiał,bo niosą ze sobą odpowiedzialność.Za kogoś.Za moją córkę,męża,mamę...Tak jak nie chcę,żeby kotroler lotu samolotu którym lecę do Polski był zmęczony bo robił nockę na stróżówce w fabryce,tak nie chcę,zeby kierowca autobusu,którym moje dziecko jedzie do szkoły był zmęczony,bo nie spał,bo sobie wziął ektra godziny,tak też bym sobie zyczyła,żeby lekarz do którego ide coś przeoczył,bo nie spał,bo ciągnie ileś etatów.Wiem,wiem,życie nie jest sprawiedliwe.

abnegat.ltd pisze...

Joanna, z ust mi wyjelas. Wlasnie o to chodzi - jak sie chce miec wysoanego doktira, to mu trza sie dac wysoac ;)