środa, 13 lipca 2011

Wycieczka do Krasnojarska

Niemoc wiosenna mnie dopadła, cy cóś... Literalnie nie chce mi sie chcieć. Do tego po krótkim okresie przestoju zakładzik ruszył pełna parą - i w ciągu trzech dni wyorałem 35 godzin. Próbowałem im nawet wytłumaczyć, co to znaczy Stachanowiec, ale ugrzęzłem gdzieś pomiędzy kopalniami a przodownikami opracy.

Mojego milusińskiego chirurga przenieśli na środy. Dzięki czemu nie zatruwa mi końca tygodnia tylko jego środek. I coś w nim takiego jest, że jak nie on spartoli - to się samosię. Przyszedł młodzian dzielny, co to przepuklinę chciał sobie naprawić. Czasu nie było na zabawki, więc techniką starą dziubłem go czule w okolicy miednicy. Blok zadziałał bardzo dobrze - oprócz wszystkich nerwów zaopatrujących okolicę przepukliny, znieczuliło mu też te od nogi. Po czym dwie godziny po zabiegu wstał, nózię mu zegło i ratując się przed upadkiem urwał coś w nadgarsku biednej Kzysi, co to nieopodal stała. W sumie spędził z nami 10 godzin, co jak na diabetyka bez tabletek stanowi całkiem ciekawy wynik. W dodatku cukier miał 12,5 - muszę sobie porozmawiać z preassessmentem za pomoca niebieskich kart, bo mnie towarzystwo zaczyna wkurwiać. Niby mówię, powietrze się wydobywa z dzioba, nawet dźwięki słysze - i nic się nie dzieje. Mam wrażenie, jakby na dole siedziały panie sklepowe - bez obrazy. Ja się na sprzedawaniu nie znam.
Do tego trzynasty - więc jedna się zbudziła uśmiechnięta, ale kilkanaście minut później wyła jak potepiona, do tego ten blok zupełnie nieprawdopodobny - gdzie ja mu te cholerną igłę wbiłem, w kanał???; choć wtedy miałby obie nóżki bardziej. A teraz kanalarz nie może skończyć listy. Znowuż wyjde Bóg raczy wiedzieć o której. Ech...

Na egzamin na członak parti przyjechał z dalekiej rubieży do Moskwy dzielny maładiec. Szczerość mu z twarzy biła, więc przewodniczący, by sprawy nie przedłużać, zapytał, kto też wisi za nimi na portrecie. Maładiec popatrzył na Lenina i usmiechnął się jedynie kręcąc głową. Zdumiony przewodniczący wskazał kolejno Marksa i Engelsa - i również nie dotrzymał nic ponad niesmiały usmiech i wzniesienie brwi. W końcu odchylił sie na krześle i z niedowierzaniem zapytał:
- Towarzyszu, a skąd wyście się tu wzięli?
- Z Krasnojarska!
Na to zza pleców przewodniczącego doszło głebokie westchniecie jednego z członków komitetu:
- A jebnąć tym wszystkim i jechać do Krasnojarska...

10 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Ahahaha, do Krasnojarska :-D
Widzisz, Abi, wakacji Ci trza :-))) A te niebieskie karty, to co?
nika

(KK) pisze...

Brrrr, jakie Wy tam tym biednym ludziom brzydkie rzeczy robicie :D

madziaro pisze...

ja to znałam z Bieszczadami, i co chwilę powtarzam "a może pieprznąć tym wszystkim i jechać w Bieszczady" :)

Bidulo się napracujesz dzisiaj, ale to chyba taki dzień, a nawet tydzień.
U nas:
- najpierw strzeliła rura w zlewie (w trakcie mycia naczyń poczułam nagle, że coś mi po stopach się leje :>,
- później w największy upał poszła się przejść klimatyzacja w domu. Tutaj chałupy nieprzystosowane do niemania klimy i się smażymy. Całe szczęście, że są wiatraki.
- Wczoraj musiałam skończyć gazetę, i skończyłam ją... o 4 w nocy :>.
- a dzisiaj zrobiła mi się dziura w spodzie kubeczka i wylała mi się cała gorąca kawa, na szczęście zdążyłam stopę odsunąć, więc tylko trochę tej kawy mi się na ww stopę wylało :]

do tego kot nie słucha, że nie można gryźć kabli i wchodzić na stół ;)

PMG pisze...

Ja to znałem w takiej wersji:


Studentka zdaje egzamin, profesor zadaje jej pytanie:
– Proszę wymienić wicemarszałków Sejmu.
Cisza… Profesor zdziwiony pyta:
– Nie słyszała pani o Lepperze?
Cisza… Profesor zdenerwowany pyta:
– To proszę powiedzieć jak się nazywa prezydent Polski.
Cisza…
– Proszę pani, a skąd pani jest? – pyta profesor.
– Z Kościerzyny – odpowiada dziewczyna.
Profesor zadumał się, podszedł do okna i myśli: „A może tak rzucić to wszystko
w cholerę i wyjechać do Kościerzyny…”

Monika pisze...

Marzenia. Też tak chcę, pirzgnąć tym wszystkim i wyjechać. Hmm, ja to bym chciała w takie miejsce gdzie jest cały rok ciepło, fajna woda i nie ma robali.
Z dotychczasowych badań klimatyczno-zoologicznych, wychodzi mi niestety, że takiego miejsca nie ma :( Buuuu...

abnegat.ltd pisze...

Nika, formularze wypadkow krytycznych, czy jak to tlumaczyc. Eto ważno - szto bumażno. Pomalu mam dosyc gledzenia w kolko tego samego.

KK- sadystow banda. Dobrze, ze anestezjolog przytomnosci pozbawi.

Madziaro- nasz wskakiwal, dopoki nie dostal krzeselka. Teraz grzecznie siedzi z nami i sie zachowuje... A na kable - sok z cytryny. Skrzacik mi podpowiedzial. I dziala.

PMG- ten dowcip to ma brode dwumetrowa... Wersje o Leninie opowiedzial mi Ancestor w 77...

Monika - Hvar. 330 dni slonecznych, temperatury dodatnie nawet w styczniu, robali niewiele a raczej wcale, sympatyczni tambylcy i rakija. I naturystyczne wysepki dookola dla amatorow opalania w naturze. No zyc i nie umierac.

madziaro pisze...

kurcze u nas nie ma krzesełek koło stołu, bo to taki stół - ława, niziutkie (w Ikei w Toronto kupione, z napisem made in Poland lol), i obok jest kanapa, na której kot może siedzieć ile chce. no i i tak ją włażenie na ławę zaczęło interesować, buuu

Monika pisze...

To ja sobię ten Hvar sprawdzę :) Nie wiem tylko czy uda sie się w tym roku.

Droga Redakcjo, kot mój już wyrósł z kabli, ale czy sposób z cytryną zadziała na ośmiomiesięcznego mężczyznę?

owcarek podhalański pisze...

Ale ten maładiec musioł przynajmniej wiedzieć, co to jest partia, skoro przyseł sie do niej zapisać. Haj :D

abnegat.ltd pisze...

Madziaro, sprobuje zrobic pare zdjec ukazujacych naszego terroryste...

Monika, odnosnie trikow dzialajacych na mezczyzn trzeba by sie poradzic jakiej kolezanki... Ale cytryna zadziala. A jak nie - zawsze mozna sprobowac Tabasco. Howg.

Owczarek, to tak jakbys sie chcial zapisac do Kaczynskiego i nie wiedzial kto zacz. Mozna - ale wystawia to bardzo nedzne referencje mozgowi aplikanta...