poniedziałek, 6 grudnia 2010

Wszędzie dookoła

Wkroczylismy niechybnie w erę kretynów. Gdyby ktokolwiek miał watpliwości, wystarczy się rozglądnąć.

Reklamy mogę jeszcze przeżyć, stanowią one wartość samą w sobie, a to dzięki wysokiemu odsetkowi nagich kobiecych ciał, pokazywanych niezależnie od meritum - gołą babe zobaczymy zarówno w reklamie stroju plażowego, płynu pod prysznic, piwa czy traktora z lemieszem wieloskibowym. O politykach nie piszę, tak na marginesie tylko wspomnę szczery a szyderczy rechot jednego z nich, gdy po wygranych wyborach dziennikarze pytali, kiedy zabierze się za spełnianie obietnic wyborczych. Ale gdy mój wygłaskany naleśnik zaczyna mnie traktować jak debila, czuję żółć w mózgu. Przed czym już Pan Zagłoba szczerze ostrzegał - że przy złości wapory na mózg walą i go łacnio zadusić mogą.

Odkąd zostałem zrugany za publiczne wypowiedzenie się nieteges o Sienkiewiczu i „Trylogii”, wszystko co w naszej polskiej biblii patriotyzmu jest zawarte, traktuję na serio i z czcią należną.

Kierunkowskazy. Wydawać by się mogło, że nic prostszego być nie może. Ot, my robimy pstryk wajchą a one zaczynają mrugać. Ale przecież w samochodzie, co to kosztuje tyle co sztuczna nerka, nie może być migaczy jak w Syrence! Dzielni inzynierowie dołożyli więc mrygotnik-podtrzymywacz, co to działanie przez trzy mrugnięcia podtrzyma. Bosszsz, jak pięknie... Jedziemy sobie droga prostą, zbliżamy się do skrzyżowania, dotykamy przełącznika - i w tym momencie widzimy, że to nie tutaj. Chcemy jechać dalej prosto, ale nie możemy, bo ten censored migacz dalej mryga, a TIR z naprzeciwka, biorąc to miganie za chęć szczerą skrętu w lewo, przecina nam drogę.

Jak mnie to trzykrotne pomrygiwanie dopadło po raz pierwszy, małom do rowu nie wpadł: ja w prawo, migacz w prawo, ja chce wyłaczyć, ten mryga, to ja jeszcze bardziej w lewo, to on w lewo, ja na środek, on mryga, ja na prawo... A TIR coraz bliżej...

Wycieraczki. Tu jest jeszcze śmieszniej. Po każdorazowym naciśnięciu spryskiwacza to censored musi - MUSI - trzy razy zrobić bzzzyt-bzzzyt-bzzzzyt po szybie. Nawet, gdy po pierwszym szyb wytarciu mamy śliczną, czyściutką jak psie jajka szybkę, a trzy maźnięcia zostawiaja paskudne smugi. O sytuacji, gdy brakło nam wody w spryskiwaczu i sucha guma wraz z błotem piłuje nam szybę, nie wspominam - o nalesnika trza dbać, jak zapomnieliśmy o wodzie do spryskiwacza, musimy zostać ukarani porysowaną szybą.

Klima - to już jest szczyt. Jakiś debil, excuses moi, wymyslił, że włączenie klimatyzacji osusza powietrze... I za każdym razem, gdy właczam szybki nawiew na szybę, muszę się bić z przyciskami, żeby to wyłaczyć. Któren to mechanizm działa nawet przy próbie podgrzania zalodzonej szyby w środku zimy. Idąc dalej tym tropem, należało by mokre pranie wieszać w lodówce.

Owszem, jest taka sytuacja, gdy klima pomoże. Wilgotność względna musi być blisko 100%, a powietrze po początkowym oziębieniu zostanie podgrzane do wartości wyjściowych lub powyżej. Czyli mówimy tu o Chicago w lipcu. Po co ktoś każe się mojej klimatyzacji włączać przy -20C, nie mam bladego pojęcia.

ESP. To juz jest kurwiozum najwyższej jakości. W założeniu system ma nam pomóc na oblodzonych drogach, redukując moc silnika tak, by przednie koła się nie slizgały. Dzięki temu w moim naleśniku, dumnie poruszającym sie na letnich Dunlopach - które w zasadzie są slick’ami z kilkoma rowkami - przy każdorazowej próbie ruszenia na lodzie gaśnie mi silnik. Na początku myślałem, żem z wprawy wyszedł i po prawie 30 latach posiadania prawa jazdy zapomniałem, jak się używa sprzęgła. Dopiero po jakimś czasie mi zaskoczyło, że ESP po prostu dusi mi silnik do zera. Na szczęście, w odróżnieniu od wycieraczkowo-mrygaczowych wkurwiaczy, ten można wyłączyć. Co prawda działa to tylko do wyłaczenia stacyjki, alem się już odruchu nabawił: zapłon - nawiew na szybę - klima won - ESP won.

Jako, że mnie ostatni tydzień w pracy nie było, radość i szczęście współpracy ze Smerfetką przypadło w udziale mojej zastępczyni z kraju na Wełtawą. No i do deszrotyzacji kompleksowej wsadziła pacjentowi rurę - jak to w zwyczaju bywa. Na co Smerfetka zrobiła jej Critical Incidence - co sie na polski tłumaczy jako donos usankcjonowany - że ona rury nie chciała, a anestezjolog z dalekiego wschodu śmiał tą jebrure pacjentowi wsadzić...

I tak się zastanawiam, czy ta głupota, otaczająca nas zewsząd - to czy ona nie jest przypadkiem zaraźliwa.

30 komentarzy:

cre(w)master pisze...

Czyżbyś się woził volkswagenem? Bo jeśli to inna marka, to faktycznie głupota w wydaniu motoryzacyjnym robi się zaraźliwa :)

abnegat.ltd pisze...

...audi, czyli jakby jedna mysl- jedno auto...
Szlag by ich. Ale w Focus'ie mialem to samo.

katie pisze...

Ja w skodzince też mam mrygacza 3-razy. I wycieraczki+spryskiwacz też tak działają... Jedna cholera chyba z VW i Audi.
No i na pocieszenie (?) dodam, że głupota to chyba w każdej dziedzinie zaraźliwa. (Nobla za znalezienie patogenu głupoty?)
Pozdrawiam
Kasia :)

abnegat.ltd pisze...

Katie, to jest wszedzie - jak zaraza. Otworzysz konto w banku, ubezpiecza Cie od 14 rzeczy i doloza holowanie samochodu gratis. DVD, za ktore zaplacilas, wyswietla pol godziny rklam, ktorych nie da sie wylaczyc. A na koniec chirurg - w dodatku zuchwowy - bedzie Cie uczyl anestezji...
Massakra jakas...
;)))

Młoda Lekarka pisze...

Dobrze, że piszesz o tych migaczach. Planuję zmienić auto i będę to musiała sprawdzić, bo przecież śmierć na drodze mnie czeka niechybnie...
Chirug szękowy się na anestezji zna- w końcu od tej samej strony do pacjenta zagląda i też czasem mu coś do paszczy wkłada, a czasem wyjmuje :)
Gorzej, bo wiem dobrze o istnieniu kilku ginestezjologów...Tam to się nawet strona nie zgadza...

abnegat.ltd pisze...

ML, w temacie trans-specjalistow to slyszalem, jak to kiedys ginpoł namowil na zastepstwo w gabinecie laryngologa.
Weszla pierwsza klientka, zrecznie usadowila sie na samolocie, ten sprawdzil swiatelko na czole, czy dobrze swieci, usiadl miedzy nogami i z przyzwyczajenia poprosił:
- Prosze powiedziec "aaa".
Pani uniosla glowe i rzekla w zadumie:
- Wie pan co, jestem stara profesjonalistka, ale takiej sztuki nie potrafie...

nieirytujmnie pisze...

Nowa Corsa tez tak ma - to kretynizm jakis.
I jeszcze sie nie poslizgnac nie mozna, bo kolka nadrabiaja i chcesz/niechcesz jedziesz prosto.
Wracajac do migaczy - to moze specjalnie na tutejszy rynek tak robione - bo oni kierunkowskazowstret maja wrodzony chyba i albo nie mrygaja wcale (co na rondach zwlaszczadoprowadza do bialej goraczki) albo mrygaja bez przerwy. No jedzie taki balwan, droga o horyzont prosta jak w pysk strzelil, zadnych zjazdow, a ten se mryga. Kiedys sie takiemu na ogonie z ciekawosci powiesilam - zatrzyma sie moze? grzybow, kurna go mac, szuka? zgubil cos? Nieee, tak se jedzie, a o kierunkowskazie zapomnial.
I naprawde na palcach jednej reki moge policzyc tutejszych znajomych kierowcow, ktorzy uzywaja migaczy (i to zgodnie z zasadami).

abnegat.ltd pisze...

NIM, toz to jest punkt odrozniajacy wytrawnego kierowce od wsiowego popedzacza koz ;[]
Tu jest to samo. Rzadko kto uzywa, a na rondzie wcale.

akemi pisze...

Abi, trzeba było sobie kupić furmankę. Niczym byś się nie przejmował, za to inni przejmowaliby się Tobą.
Wszak to cywilizacja wymyśla takie "doskonałości", które w przedziwny sposób rozmijają się ze zdrowym rozsądkiem właściciela. Aż strach pomyśleć, co będzie na końcu tej technologicznej drogi.
PS. Historia o laryngologu - transwestycie - przednia. ;)

abnegat.ltd pisze...

Akemi, nie wiadomo co oni teraz do konia dodaja... Na ten przyklad darmowe dwa kosze dziennie nawozu pod paprotki. Albo czuly wykop odnozem tylnym prosto w ryj woznicy szczery :]
Ryzyko...
PS - jak zwykle, bylem u Ciebie, ale mi Safari nie pozwala komencic. Kolejny dobry przyklad umilacza darmowo dodawanego do aJtelofona ;)

inessta pisze...

Abi wielkie dzięki!! Wyjaśniłes mi dlaczego nie mogę z parkingu wyjechać od kilku dni. Moje cudo co chwilę gaśnie i nijak ruszyć się nie da. Może ja też mam to ESP? Starym cienkasem po dobrym przygazowaniu nie takie zaspy pokonywałam.
p.s. zapomniałeś napisać o samowłączających się światłach.W moim aucie tak jest, wsiadam, zapalam stacyjkę i buch! światła się świecą.

Anonimowy pisze...

Hahaha, a wiesz Abi, że stojąc na przystanku parę dni temu widziałam jedno auto, przy którym zaraz sobie pomyślałam o Twoim naleśniczku :-D
A Smerfetkę biorą poważnie, czy też za debilkę mają?
A dowcip o ginlaryngo mnie wymiótł z krzesła :-D
nika

abnegat.ltd pisze...

Innesta, tam musi byc guzik opisany esp - wylacz cholerstwo, wg mnie to jest po prostu niebezpieczne. W trakcie jazdy wpadasz w snieg, dokladasz gazu i zyjesz. A z esp kolka sie zakopuja i bec gotowe. To troche tak, jak bys miala drugiego kierowce w samochodzie...
Brrr :[]

abnegat.ltd pisze...

Nika, to taka bidula, brzycka straśnie, rudo i liegowato - choc ja tam do piegow czy rudzielcow nic nie mam - jak mi odbije, to sie sam farbuje na rudo - i probuje se to wyrownac tym, ze jest najmondrzejso w calej wsi.
Ogolnie maja ja za kretynke ;D
Nika, a jak widzialas R8 to musze sprostowac, ze moj nalesniczek to A3 ;)))

cre(w)master pisze...

Dobre wieści niosę :)
Wszystkie te "udogodnienia" (za wyjątkiem ESP) można wyłączyć/zmienić poprzez programowanie komputera. Oczywiście zrobi to elektryk (mechanik serwisowy) za dodatkową opłatą. U mnie w VW można ustawić ilość "mrygnięć" kierunkowskazu, ilość machnięć wycieraczki, zapalanie świateł i ich gaszenie na zapłon, na dotyk i pewnie na pierd też się da :)

feronique pisze...

Taaa... Szczególnie te wycieraczki. Szlag mnie trafia każdorazowo. Mimo, że to tylko Panda... A co do głupoty - podejrzewam, że jest ona przekazywana w genach. Choć rzeczywiście nierzadko można odnieść wrażenie, że rozprzestrzenia się także drogą kropelkową.

abnegat.ltd pisze...

Crew, mysmy ich tu probowali przekonac, zeby nam zrobili na schodach deski zamiast dywanu. Agentka tak sie smiala, ze malo z krzesla nie spadla. A potem zadzwonila do centrali. Tez sie smiali szczerze. Jak im powiem, ze mi maja przepeogramowac komputer to umra ze smiechu...

Feronique, witaj :)
Najbardziej wnerwialo mnie to w Focus'ie. Po zmyciu szybki wycieracki mazgac musialy - i zawsze na koniec zostwalo cos dziwnego. Po paru godzinach jazdy w zimie czlowiek mial ochote to cos odgryzc.
A glupota niestety za rzadko zabija, by byc cecha letalna...

katie pisze...

A jeszcze dodam jedno ;) bo mnie dziś kolega uświadomił, że WV Beetle ma wbudowany... wazonik na kwiatki obok kierownicy. Nie wiem co projektant palił i chyba nie chcę...
Pozdrawiam jak zawsze
Kasia

abnegat.ltd pisze...

W moim pudle tez jest - ale to utrzymanka do puszek?

...a moze doniczka...

katie pisze...

A nie wiem co to dokładnie... ale jak widziałam w tym kwiatki to pomyślałam, że wazonik a tu kolega wyskoczył, że wszystkie garbusy takie mają... czego to ludzie nie wymyślą...

Kasia

Nomad_FH pisze...

I dlatego - mnie się podoba stare dobre Land Rover Defender... zero elektroniki, wszedzie pojedzie, jak na 4x4 pali mało. I jeszcze ma pudło z aluminium więc i rdza idzie papa :D

abnegat.ltd pisze...

Kasia, w sumie to moze i nie najglupszy pomysl ;D

Nomad - a globalny łorming? Teraz duze sa passe.
Niestety.

Zadora pisze...

Nomad
pudło z aluminium ale rama czysta stal i to pięknie rdzewiejąca,

Abi, nie wiem czemu czepiasz się osuszacza powietrza właśnie w zimie. Nanosisz butami śnieg, błoto, wodę, dywaniki przemokniete. Sam też wilgoć wydzielasz, zwłaszcza po wizycie w pubie :-). To co zamarza lub kondensuje się na szybie to przecież wilgoć. No może wolisz wilgoć z szyby zdmuchiwać podgrzaną wilgocią w powietrzu ale z lekka osuszonym powietrzem wychodzi szybciej i efektywniej. Ponadto ta cała wilgoć np. z dywaników podgrzana w czasie jazdy, ładnie paruje, ludziska dmuchaja powietrzem raczej nie suchym, kapota Ci schnie i klima Ci to troszkę osusza.

Nomad_FH pisze...

Zadora: znam kilku posiadaczy defenderków i nie narzekają. Jest dokładnie tak samo jak i w innych podobnej klasy.
Abi: walić globalny łorming ;)
Już dawno powiedziałem - chce co najmniej małą Vitiare z zdejmowanym dachem, no ostatecznie może być dyskoteka LR ;)

abnegat.ltd pisze...

Greg, oziebianie powietrza nie osusza go. Przeciwnie, podnosi jego wilgotnosc wzgledna, zmniejszajac zdolnosc do pochlaniania wilgoci. Stad w moim autku nigdy nie mam lodu od wewnatrz na szybie - bo wilgoc usuwam z cieplym powietrzem na zewnatrz.
Zimne powietrze ma znikoma wilgotnosc bezwgzledna i wysoka wzgledna.
To jest jeden z nieprawdopodobnych mitow krazacych w motoryzacji ;)

Nomad, jak solic GM, to ja chce tygrysa bulwarow, BMW X6 :]]]

Zadora pisze...

Wszystko Abi co piszesz to prawda, ale błąd jest w założeniu. Nie schładzanie powietrza usuwa wilgoć tylko skraplacz w instalacji klimatyzacji. Instalacja nie osusza Ci powietrza we wnętrzu tylko powietrze nadmuchiwane. I słusznie piszesz, że wilgoć usuwasz z wydmuchiwanym ciepłym, bo w wyższej temperarurze powietrze zawiera większą ilość wilgoci. I chodzi o nadmuch osuszonego powietrza, zimą przecież podgrzanego a nie oziębionego. To nie o lodzik na wewnętrznej stronie okna chodzi (i dobrze, że go nie masz) tylko o to co kondensuje się na szybie, gdy do autka wsiądziesz i dmuchasz na szyby, pokrywając je mgiełką. No chyba, że naleśnik robi za kriokomorę i dajesz nadmuch zimniejszy niż temperatura zewnętrzna? ;-)

abnegat.ltd pisze...

Greg - zeny usunac wode/wilgoc z powietrza, musisz go ochlodzic i to nie badz jak - ale ponizej punktu rosy. Ponizej zera jest to punkt (temperatura) tworzenia szronu. Oziebiajac go dalej, powodujesz obnizanie wilgotnosci bezwzglednej - i calu czas utrzymujesz 100% wilgotnosci wzglednej. To dlatego po wlaczeniu klimy paruja ci wszystkie szyby w samochodzie. Nastepnie musisz to powietrze ogrzac - i dopiero wtedy osiagasz "osuszenie" powietrza.

O ile proste jest usuniecie wody w temp. dodatmich, o tyle w zimie usuniecie szronu wiaze sie z koniecznoscia podgrzania tegoz lodu do temperatury topnienia - a to nasyca powietrze...

Dlategoz pisze - ma to sens w parnym klimacie w lecie - i nie ma wiekszego sensu w zimie.

Dla warunkow gdy mozesz usunac szron z ukladu nie zwiekszajac wilgotnosci, obliczenia sa pod dzisiejszym postem. Oba wyniki oznaczaja powietrze suche jak pieprz...

abnegat.ltd pisze...

Na wszelki wypadek wklejam:

Gdansk, -1C, 86% wilgotnosci
Zakopane, -1C, 81% wilgotnosci
Start od wartosci powyzej, obnizenie temp. przez klime do -11C (przyjalem, ze tyle da rady?) a nastepnie ogrzanie do +20C.
Wyniki:
Gdansk, z klima 11% wilgotnosci, bez 21%
Zakopane, z klima 11%, bez 19%.

Zadora pisze...

Eee kurna co za różnica, aż tak bardzo mi to nie przeszkadza, żebym zaraz na zawał pracował :-) wku...ając się. Tak bardzo Cię to denerwuje? :-0

abnegat.ltd pisze...

Klima? - straszszliwie :P
Ja to w koncu kaze wywalic w cholere...