środa, 1 grudnia 2010

Srodurlopowo

Teatrzyk AspAT & AlAT maja zaszczyt przedstawic sztuke w jednym akcie.

Wystepuja:
AspAT
AlAT

Miejsce: przytulny materacyk na poddaszu.

AlAT wstaje z lozka, jeczy bohatersko i lapie sie za co tylko moze.
AspAT(nie unoszac wzroku znad ksiazki): -Co jest?
AlAT: -Myslalem, ze od uprawiania sportu czlowiek powinien czuc sie lepiej...
AspAR (nadal czyta): A co ci jest?
AlAT (czolga sie w kierunku lazienki, wydajac dzwieki podkreslajace meznosc, dzielnosc i ogolna samozapartosc): -A wszytko mnie censored...
AspAT (nadal czyta): -A, to w porzadku...

Kurtyna

16 komentarzy:

akemi pisze...

Czyli standard rodzinny. :))

Anonimowy pisze...

Hahaha :-D Sport ist Mord - oprócz pływania i rowerkowania :-)))
nika

thalie pisze...

bardzo w porządku ;)

kiciaf pisze...

jeszcze materacyk?;)

abnegat.ltd pisze...

Akemi, wczoraj to byl pikus. Dzisiaj zaliczylem 4 godziny walenia w ta zolta pileczke... Jutro nie wstane.

Nika - przez sport do kalectwa :]

Thalie, powiedzial bym co sadze - ale mi ASP zabronil klac ;)))

Kiciaf - witamy w cywilizacji :)))
Jakows wzdecia? Podwodne?

kiciaf pisze...

zacznij grac w golfa... :)

abnegat.ltd pisze...

Od tegoz dopiero napiernicza w krzyzach :P

kiciaf pisze...

Starość nie radość? :P

Anek pisze...

Abi- pozostaje Ci w takim razie jedynie sport kciukowo-kanapowy ....;-)))))

Anek pisze...

Skoroś sie okazał miłośnikiem sztuk teatralnych- co powiesz na to?....

Sztuka w 3 Aktach- „Szarlotka”

Osoby:
Mąż – osobnik wybrany jako „materiał najlepszy z dostępnych” jakoś tak naście lat wstecz na „Pana i Władcę” - pieszczotliwie zwany „Brzydalem”, skrzętnie, z racji pracy w soboty, unikający trywialnych w swym przekonaniu czynności domowych zwanych sprzątaniem.

Żona- zakompleksione stworzenie przekonane o DOLI kobiet w przyrodzie, lubiące co prawda stać przy garach, ale bez przesady, ciągnąca kierat domowy w miarę sił swych - pieszczotliwie zwana „Pańcią”. Sprzątanie traktująca jako „dopust boży” - acz konieczny wysiłek sobotni.

Akt 1 Scena 1.
Czwartek wieczorem

B: Szarlotki bym zjadł.
P: ……..
B: Szarlotki bym zjadł do kawki w sobotę.
P:………

Scena 2.

Chwilę później.

B: Eeee, te jabłka jakoś mi nie smakują i jakieś takie pomarszczone się zrobiły. Zrobiłabyś coś z nich, bo się zmarnują.
P: Jest ich za mało na szarlotkę, a po drugie, mam dużo pracy zaplanowane na sobotę. Sprzątanie, pranie, zakupy i ciasto???- wiesz, że szarlotka wymaga dużo zachodu. Zrobię coś prostszego, może ciasto ze śliwkami?

Akt 2 scena 1
Piątek – Pańcia przychodzi zmęczona z pracy.

B: Kochanie, posprzątałem już łazienkę i toaletę, właśnie kończę ścierać kurze. Aha- przetarłem też na mokro podłogi. Jeszcze odkurzyć i koniec! Kocury też mają już czysto w kuwetce- wymieniłem żwirek.
P: O_O
B: Zobacz w kuchni, dokupiłem jabłek, dobre będą? Zawsze mówiłaś, że wolisz twarde.
P: Eeeee, jabłka dobre, trzeba je tylko przesmażyć……….

Pańcia w ciężkim szoku, nie może uwierzyć w to, co się stało. Posprzątane mieszkanie???

B: No to ty sobie zjedz zupkę – jest gorąca, i trochę odpocznij, a ja w tym czasie odkurzę.
Na dziś zostaną ci tylko jabłka do roboty.

Akt 3 Scena 1
Sobotni wieczór.

B: Dobra ta szarlotka. (wcina 3 kawałek) Ale co ty opowiadasz, że to wymaga dużo pracy –przecież zrobiłaś ją błyskawicznie. To przecież tylko trochę ciasta i jabłka.
P: Owszem, jak mam czas się tym zająć i nie jestem padnięta.
Chwilę później
B: To co, będą jutro te pierogi ze śliwkami? Bo mówiłaś coś o śliwkach i tak sobie pomyślałem, że bym zjadł.…..
c.d.n……..

abnegat.ltd pisze...

Sliczne:)

abnegat.ltd pisze...

Kiciaf, dowcip taki byl.

Pochod 3 majowy. Grupa 20 latkow idzie, deszczyk mzy i slychac psyt-psyt - jak krople eody paruja w konrakcie z energia mlodosci.
A za nimi ida 40 latkowie. I tez slychac psyt-psyt. Ale to nie mlodosc. To wspno sie lasuje.
;)

katie pisze...

ufff, odkryłam ego bloga wczoraj i do teraz przeczytałam wszystkie posty z pogotowia i te z pamiętnika rurownika... szkoda, że tacy lekarze wyjeżdżają, miałabym się od kogo uczyć. No i sposób pisania i poczucie humoru absolutnie porywające. Do tej pory zakochana byłam w chirurgii na amen i bez gadania, ale jak tak poczytałam co to anastazjolog ma ciekawego w pracy to chyba się zacznę zastanawiać nad zmianą zamiłowania. Jak na szpilkach czekam na kolejne posty! pozdrawiam gorąco!
Kasia

abnegat.ltd pisze...

Kasiu, witaj :)
Przede wszystkim - podziwiam wytrzymalosc....
Ogolnie rzecz biorac, to nie tak, ze dobrzy wyjechali a ci niedobrzy zostali. Kwestia statystyki, jak zawsze.
Chirurgia to piekna specjalizacja, mimo tego, ze pare razy wydrzeznialem sie w ich strone ;) Ale nie zamienil bym sie.
A do stalej dzialalnosci szyderczej wracam od poniedzialku - tak ze jeszcze troche grafomanii naplodze...

katie pisze...

Ale przyznaję, że warto było czytać. Płakałam ze śmiechu nie raz, świetnie piszesz i nie mogłam przestać ;) Cześć i chwała Morfeuszowi, że Cię w linkach umieścił bo bym żyła w nieświadomości...
A co do specjalizacji to bardzo dobrze, głupio by było jakby wszyscy chirurgami tylko byli, kto by nam tych pacjentów usypiał ;)

Pozdrawiam serdecznie dochtora :)
Kasia

basia pisze...

Sport is mord ale samozapartość cenną jest (defetyzmy tu mi będą jakieś... ;eek; ;D)