wtorek, 21 grudnia 2010

Co było atu w Monachium

Szaman ma rację. Ten świat musi upaść.

Szlag mnie trafił ostatnio, gdym se tak spokojnie Przekrój czytał. Pan Dziennikarz rozpisał się mianowicie na temat Szwedki, która to została zoperowana w Polsce i w trakcie tej operacji coś się stało, co doprowadziło do uszkodzenia mózgu. Jest to tragedia dla rodziny, bliskich - dla niej samej. Ale ja dzisiaj nie o tym. Dzisiaj o artykule w Przekroju.

Dziennikarz chcąc być bardzo obiektywnym, zadzwonił wszędzie. Do prokuratury, sejmiku, specjalistów chirurgii plastycznej. I stworzyl tekst, w którym mowa o złym czasie wystapienia powikłania - jak by byl jakis lepszy; o stanowisku lekarzy, którzy chcą ograniczenia tego typu operacji tylko do nich samych - co akurat zupełnie nie dziwi; o stanowisku sejmiku wojewódzkiego - który grzmi, ze nic o operacjach nie wiedział; o turystyce medycznej, która teraz cierpi srodze na zapaść, bo złe media zachodnie nie chca przestać trąbić o wypadku. Ale wszystkie te pytania są złe.

Gdyby ktoś kolekcjonował dobre pytania, proponuję takie: kto był z pacjentką w czasie od skończenia operacji do zatrzymania krążenia.

16 komentarzy:

kiciaf pisze...

Dobre pytanie. :)

akemi pisze...

Nie wiesz Abi, że takich pytań się nie zadaje, bo artykuł byłby o niczym? To pytanie owszem, trafia w sedno, choć nie tylko to powinno paść. Dlaczego nie zapytano o pielęgniarki, które zgłaszały nieprawidłowości, a zostały zignorowane, dlaczego panuje zmowa milczenia w polskich placówkach medycznych, a jakiekolwiek wyjście przed szereg pracowników zagraża utratą pracy? Chory jest - jak wiadomo nie od dziś - cały system, patrzy się na nieprawidłowości przez przymknięte palce - bo gdzie są instytucje kontrolne - skoro władze powiatowe O NICZYM nie widziały (jak zwykle), odwieczne niepisane przyzwalanie na tego typu działania i wykonywanie ich - bo a nuż się uda kogoś przechytrzyć! Zresztą, ten temat, to kolejna woda na młyn.

Anonimowy pisze...

No właśnie, dobre pytanie. Ha! Podobno nawet ten jej amator sztucznych cycków - narzeczony - mówił, że sinawa wyjechała z sali operacyjnej.
Wierzyć mi się nie chce.
Aha, nie zgłosiła, że ma na coś alergię - znowu podobno.
Paskudna sprawa, a jeszcze paskudniej ją załatwiono.
nika

abnegat.ltd pisze...

Kiciaf, odpowiedz nieco przeraza. 3BAxx, bez siedmiu.

Akemi, wydzwiek troche, excuses moi, mengelowaty. Niecom sie do Przekroju zrazil. Ale odkad poszedl do Wawy - schodzi na psy.

Nika, ponoc adnotacja byla, ze o alergiach dogadac sie nie idzie, bo Szwedka o dziwo nie mowi po polskiemu. To jest kolejne kurwiozum - w Jukeju kazdy ma prawo do tlumacza. Idziesz do szpitala, nie rozumiesz po angielsku - daja ci tlumacza. To samo w urzedach. A tu dziewczyna miala prywatny zabieg i co z tego. Szwedzi sa od lupienia, nie od rozumienia.

(KK) pisze...

Odkąd Olga Woźniak odeszła z Przekroju już nic mnie nie ciągnie do tej gazety. Dno. Zresztą generalnie trudno już znaleźć coś dobrego (gazetowego) do czytania...

abnegat.ltd pisze...

KK, nawet krzyzowka wydaje sie byc nie taka ;)
Tu jest podobnie. Prasa codzienna na poziomie podbrukowym. Ale to popyt rodzi podaz.

Anonimowy pisze...

Ja off topic, ale roześmiałam się w głos :-D
http://demotywatory.pl/2430603/W-szkole-nawet-glebsze-myslenie

nika

katie pisze...

Ja myślę, Abi, że powinieneś się pogodzić z faktem, że nie dowiesz się kto tam z nią był i czy w ogóle ktoś był. I mam wrażenie, że ktoś zadba o to na pewno żeby prawdziwe zaniedbania dobrze zatuszowano...
Ale o tym to można dłuuugo.

abnegat.ltd pisze...

Nika, faktycznie, ładne ;)

Kasitza, akuratnie zadnych watpliwosci nie mam - doktory poszly w cholere, babka zostala przewieziona na pusta sale bez monitoringu, gdzie sie udusila. Zamiataja teraz gowno pod dywan - ale to jest strasznie duze gowno.

Ciekaw jestem, urwa anestezjologowi leb, czy nie. Bo jak bylo tak, jak mysle, to powinni.

abnegat.ltd pisze...

O kurcze :D Pomieszalem nicki... Katie, soreczki. Kasitza, rowniez sorry.

zielonooka pisze...

Mój były szef zawsze powtarzał- mistrzem świata nie jest specjalista z najlepiej wyposażonej kliniki, tylko "powiatowy" , na wysuniętej placówce... Aktualnie w jednym miejscu pracy mam wybudzeniówkę i na wszystkich oddziałach zabiegowych sale poop.; a w drugim ZERO wybudzeniówki i ZERO sal monitorowanych ( poza ITM , ale jak wiadomo - nie jest z gumy). Pytanie dnia :która z tych placówek to szpital miejski, częściowo kliniczny, a która prywatny, ale na pełnym kontrakcie z NFZ?... Wiem też o przypadku w Szczecinie- analogiczna sytuacja,co ze szwedką,tyle,że dotyczyła dziecka po migdałkach: skazano anestezjologa za to ,że nie odesłał dziecka na oddział poop (którego nie było... , a raczej był, ale tylko dla 'dorosłej' kardiochirurgii i w innym budynku), a nikt się nie czepiał dyrektora , który MIAŁ OBOWIĄZEK tenże oddział poop zapewnić... Polska to być piękny kraj.

abnegat.ltd pisze...

Zielonooka, dlaczego NFZ kontraktuje uslugi w szpitalu nie spelniajacym jakichkolwiek warunkow to jest kolejne dobre pytanie. Mysmy sie nie mogli doprosic dyrekcji w zasadzie miczego - monitoring to byly lampowe ekg, jeden pulsoksymetr, wentylatory - ze ja temu zdjecia nie zrobilem... Boszsz. Po czym NFZ napisal, ze wala - nie da kontraktu. W dwa miesiace bylo po przetargu i zakupie. Czemu kontraktuja szpitale bez wybudzeniowek - nie mam pojecia. Ale ktos by mogl przynajmniej sprobowac urwac im conieco.

W Polsce wytworzyla sie nieprawdopodobna sytuacja: NFZ robi co chce - i jak chce. I nikt nie pyta. Bo na kazde pytanie jest jedna odpowiedz - nie mamy pieniedzy. Ale na siedziby maja. Widzialem akuratnie krakowska. To sie nie miesci we lbie nijak, ze dziad, co nie ma na zaplacenie za podstawowe uslugi, mieszka w marmurach, jezdzi wypasiona bryka i placi sprzataczce 4 klocki miesiecznie. Bodajze w 2002...

Ale to jest jedna strona medalu. Druga to nasza odpowiedzialnosc za pacjenta. I z tego zaden NFZ nas nie usprawiedliwi.

katie pisze...

A ja tak teraz z innej beczki... czy ja mogę prosić o kontakt jakiś bardziej prywatny? Mam kilka pytań stricte zawodowych, ale nie mam ochoty zadawać ich publicznie pod postami, bo dotyczą mojej rodziny...
Zostawiam swojego maila: roach89@gmail.com
Pozdrawiam!
Kasia

Inessta pisze...

Abi, wyjaśnie ci, jak wyglada kontraktowanie przez NFZ. NFZ daje wykaz co ma mieć dany oddział, szpital, gabinet itp. A ja jako druga strona mam to mieć...zazwyczaj na papierze. Bo i tak nie sprawdzą. Wykazuję, że mam odpowiedni sprzęt, a NFZ to łyka. Szansa, ze sprawdzą jest mała, bo dział kontraktowania świadczeń to 100 osób, a dział kontroli to 3 osoby. Dopiero w tym roku coś się zmieniło, bo wyrywkowo sprawdzają sprzęt. Wyrywkowo, bo na 100 kontraktujących sprawdzili dwa gabinety.

Anonimowy pisze...

Tak się składa,że szpital w którym operowano wiadomą pacjentkę ze Szwecji teoretycznie posiada odpowiednie zaplecze sprzętowe i kadrowe. Na tym samym oddziale leżą pacjenci po zabiegach komercyjnych z zakresu chirurgii naczyniowej i neurochirurgii - z tą różnicą,że te specjalności urzędują tam stacjonarnie - a plastusie tylko gościnnie.
Pacjentkę znieczulał bardzo doświadczony anestezjolog. Szkopuł tkwi min. w tym o czym wspomniałeś Abi - bariera językowa - a w konsekwencji niepełny wywiad. Niemały detalem okazał się być także fakt, iż młoda dama zataiła przed lekarzami (lub pominęła...), że była leczona z powodu padaczki...co mogło być przyczyną dyskwalifikacji jej z wykonania zabiegu w Szwecji. Opiekę pooperacyjną pokryję milczeniem... Pan Bóg kazał się dzielić... Tak mówią.
Pozdrawiam serdecznie i życzę spokojnych i fajnych świąt!

abnegat.ltd pisze...

Innesta, czyli znowuz mamy polskie dziadostwo. Toz gdyby prywaciarz podpisal w ten sposob kontrakt, to by poszedl siedziec.

Anonimie, padaczka nie problem. Unika sie tylko lekow obnizajacych prog drgawkowy i tyle. To co piszesz, naprawde zaczyna przerazac. Bo ktos po prostu wykonal zabieg, skasowal - i poszedl do domu. Dzizzazz.

Milych swiat rowniez. Leniwie spokojnych :)