niedziela, 1 sierpnia 2010

Dolce vita


Pozdrowienia z tarasiku z widokiem na morze. Nie ma to jak nasiaknac sobie chorwackim sloncem na nagiej plazy...
...pijac tutejszy wynalazek zlozony z czerwonego wina i fanty...
...do uslyszenia niedlugo...
abnegat.ltd

PS. Jest to moj absolutny top. Ale cyklisci moga sie nie zgodzic. W zwiazku z powyzszym otwieram konkurs: co to znaczy "wymarzone wakacje"...
PPS. Prosze pamietac ze blog nie jest oflagowany, wiec propozycje niezdrowe, niemoralne lub tuczace z bolem usuwac bede...

16 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Łaaaa, jak Wam fajnie Abi :-))) Ja miałam w sierpniu 2003 roku super wakacje - miesiąc w na samym końcu italskiego obcasa :-) Blisko, gdzie się morze Jońskie zlewa z Adriatyckim. Echhh :-))) Jeździłam codziennie po południu rowerem 12 km na plażę, wśród winnic i gajów oliwnych ciągnących się po horyzont. Jak wracałam, to słońce chyliło się ku zachodowi, a ja sobie przystawałam i wtranżalałam świeżuteńkie i żółciutkie figi z drzewa :-))) Na co dzień żywiłam się makaronem, miejscową pizzą i popijałam limoncello :-))) Echhhh, za rok tam jadę, mur beton. To są wakacje :-)))
nika

kalliope pisze...

Bezczelnie pozwolę sobie napisać... Bo przecież skoro jest konkurs to może coś wygram :P

Wakacyjnie jest mi teraz.
Po tygodniu ciężkiej pracy w nielimitowanym wymiarze godzinnym wsiadłam w pociąg.

START: godzina 2.25
META: starówka wrocławska

A cel był jeden: gorąca kawa w promieniach wschodzącego Słońca.

Jak wspaniale mieć przyjaciół, z którymi można robić takie rzeczy :D :D :D

thalie pisze...

wymarzone wakacje? to każde, które możemy spędzić z kimś kogo serce bije w podobnym rytmie. :)

wypoczywaj Abi :)

Edyta pisze...

właśnie wróciłam z wakacji. tydzień na jachcie na Mazurach i tydzień u rodziców na wsi - jeżdżenie motocyklem po dolnośląskim, geocaching (http://pl.wikipedia.org/wiki/Geocaching), znajomi, winko wujkowe domowe:) wymarzone? chyba nie:), ale fajnie było :D

basia pisze...

A czemu ja przeczytałam "nasiknąć"? ;eek; ;D

*****

Najlepszego i najpiękniejszego wakacjowania... A że każdy (?...powiedzmy ;)) ma, co lubi - ja stawiam na wertepy skaliste, bliskie sercu, kieszeni i kilometrowo też... - ergo realizowane z doskoku (przyskok do własnej łazienki, kosmetyków i łóżeczka cenną rzeczą jest).

...opalanko ustronnie, całościowo i nad przepaścią jakowąś dech zapierającą... (dwu-trzygodzinna nagroda za tempo najcześciej... i/lub za wczesne wyjście - gdy inni mozolą się pod górę albo pagór o 'samym połedniu')...
...bez drinków C2H5OH bo życie jeszcze miłe (=guuuupio byłoby wejść a nie zejść)
...Itede... ;)

/Czy tak-i-tylko-tak - to inna sprawa, ale na pewno nie było ani niezdrowo, ani tucząco, ani niemoralnie... ;rol; /

Najwakacyjniej pozdrawiam wszystkich relaksowiczów dowolnej maści!!!
:):):):):):)

Anonimowy pisze...

moje wymarzone wakacje to obecnie wakacje jakiekolwiek ;) choć muszę przyznać, że zmęczenie pracą powoduje, że najchętniej wyjadę tam, gdzie zaplanowałam i gdzie będzie się duuuużo działo - taki intensywny wypoczynek, który zajmie mi wszelkie myśli i po którym będę mogła zmęczona paść do łóżka w towarzystwie dobrego wina i ukochanego mężczyzny ;)
mam nadzieję, że te świetne wrażenia z urlopu zostaną z Wami na dłużej i nie skończą się zaraz po przyjeździe i wpadnięciu w wir szarego życia :)
pozdrawiam :)
metaksa

klara pisze...

moje wymarzone wakacje to centrum najwiekszego z mozliwych miast, gdzie po prawej rece mam kino ze wszytskimi zaleglymi filmami, po lewej teatr z nowosciami, pod nogami mam filharmonie z repertuarem nad glowa propozycje lotu balonem po umiarkowanej cenie, i ze wszystkiego korzystam pomiedzy : ranem leniwie czytam gazete na jakims tarasie widzac ludzi jak sie spiesza do pracy (element absolutnie niezbedny) popoludniem siedze z lupa w bogatym muzeum, wieczorem siacze jakis podejrzany napoj w podejrzanej knajpie a wieczorem padam na szerokie loze, ktore zostalo mi przygotowane
przez niewidzialna sprzataczke i bezsensownie ogladam tv w nieznanym mi jezyku...
a kysz
rozmarzylam sie... a jestem w pracy na stanowisku!

Anonimowy pisze...

Wymarzone...hmm, obojętnie gdzie i z kim, ale:
najpierw parę dni latania od rana do wieczora po muzeach, galeriach i innych odchamiaczach, a potem parę dni leżenia futrem do góry na plaży. O takkk, i na zakończenie weekend w górach coby sie totalnie wyciszyć....
ruda_

Anonimowy pisze...

@Ruda_ "futrem do góry" - zapisuję i ryczę leżąc na podłodze po spadnięciu z krzesła :DDD
nika

Anonimowy pisze...

@Nika: żeby Cię kiedy w gips nie zakuli po spadnięciu ;-DD bom nie w robocie to nie mam jak pomóc
ruda_

Anonimowy pisze...

@Ruda, ha! To poczekam ze spadaniem, aż wrócisz :-)
nika

Anonimowy pisze...

@Nika-albo jak przytargam na urlop do PL albo wal śmiało teraz-pracuję w klinice rehabilitacyjnej :-))
ruda_

Anonimowy pisze...

@Ruda: Oj, oj, klinika rehabilitacyjna, to coś dla mnie
:-)))
Chyba zimą wznowię rehabilitację, na razie do pierwszych śniegów rowerkuję i nabijam kilometry na basenie :-)
Echhhh, czemu tacy fajni ludzie pracują daleko ode mnie, no?
nika

Anonimowy pisze...

@Nika, zapraszam...obniżysz znacznie średnią wiekową oddziału ;-DD
ruda_

Anonimowy pisze...

Ruda: ;-P
nika

abnegat.ltd pisze...

za udział - niektóre propozycje całiem frapujące...

Z racji mojego lenistwa i wyjątkowego niechciejstwa, preferuje jednakowoż własny model - czyli opowieśc o dżemie i selerze.

Ja se dżemie i se leże.

Pozdrawiam wszystkich serdecznie - przepraszając za straszliwe opóźnienia w reakcji na łączach.

Kaliope, witaj :) Tak a'propoś, ładne zdjęcie wam wyszło na dworcu ;)))