piątek, 16 lipca 2010

Filozoficznie

- Baco - zagaił nieśmiało młody juhas, patrząc w niebo podczas nocnego ogniska - tak się zastanawiam, cegój ta nasza Ziemia to nie spadnie?
- Wiz ty co, Franuś, tak mi sie widzi ze ona na śtyrych słoniach stoi.
Po pół godzinie Franuś zagaił po raz wtóry.
- A one - te słonie - to one cegój nie spadnom?
- Wiz ty co, Franuś, tak mi sie widzi, ze one stojom na takim pierońskim żółwiu.
Po kolejnej przerwie Franuś pdjął drążenie tematu po raz kolejny.
- A ten żółw - to cegój on nie spada?
- Wiz ty co, Franuś, tak mi sie widzi, ze ty sie prosis coby dostać w pysk...


Jako że mnie mandżment okrutnie ciśnie żeby co dwa miesiące ukatrupić Małą Anię, a ostatnia próba miała miejsce w marcu, w końcum się przemógł. Wyjąłem dzieweczkę z szafy, wrzuciłem na wózek, ubrałem ładnie co by cyckami nie swieciła w oczy i delikatnie przykryłem nogi - a raczej ich brak. Producent Małych Ań doszedł do wniosku, że nogi w reanimacj nie graja żadnego znaczenia i stworzył biedaczkę beznogą. Co też ma swoje plusy, bo można łatwo zasymulować ofiarę wpadnięcia pod pociąg - wystarczy odsłonić kadłubek i zakupić keczup z Pudliszek.

Tylko gdzie ja tu pociąg znajdę.

W piątek o trzynastej wybiła godzina zero. Co narracyjnie nawet nieźle brzmi, ale logiki w tym za grosz - toż o trzynastej trzynasta wybiła, wstaje nowydzień; ruszyła kolejka, wszystkim lżej; życie po trzynastej tu zaczyna sie; poprosze trzy flaszki - nieeee siedeeeeeeeem

O czym to ja.

A właśnie - nacisnęliśmy z Zuzią guzik, złapałem się za zegarek i papiery, Zuzia za ambu iiiii.... do pomieszczenia wpadł zziajany tłum pielęgniarek.
Zespół przyjechał o czasie - ptaszek.
Zuzia zarządziła natychmiastowa reanimacje
Rozpoznano zatrzymanie krażenia i podjęto masaż serca - ptaszek.
- która tu się zwie resuscytacja z przyczyn nie do końca jasnych - i kazała przywieźć crash trolley. Dla niezorientowanych: nie jest to broń Panie wózek po wypadku tylko taki na których mamy dragi i sprzęta potrzebne do reanimacji.
Wózek reanimacyjny przywieziono bezzwłocznie - ptaszek.
Zuzia podpieła elektrody i palnęła pacjenta prądem.
Rozpoznano prawidłowo rytm podlegający defibrylacji i ją zastosowano - ptaszek.
Masaż, wentylacja, prąd - a gdzie adrenalina?
- Wkłucie to juz macie, nie? - zza pleców dobiegł głos upierdliwego nadzorcy.
Grupowe potwierdzenie rozeszło się w powietrzu i adrenalina została podana.
Zabezpieczono dostep do żyły - ptaszek.
Podano pierwsza dawkę adrenaliny - ptaszek.

Co prawda jak se kogoś chybciorem nie wyszkole żeby te pierońskie wenflony zakładał to wbijać będą mogli, i owszem, w oko - no ale. Ania i tak żył nie ma - bo plastikowa - a papier jest cierpliwy.

W końcu dzieweczka beznoga została ukatrupiona - bo tym razem nadzorca wredny nie miał sumienia za grosz i PVT przeszło w asystolię - po czym wszyscy udali się na zasłużoną kawę.

Jeszcze sześć dni. Roboczych. I wyjeżdżam na urlop. Zamknę drzwi, wyłącze komórkę i kupię sobie takie korki z pianki do uszu. W BBQ widziałem, paczka 50 sztuk za 3,99. I przez caluśki tydzień będę sobie leżał z tymi korkami w uszach na plaży i pił drinki z palemką.

16 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Jej Abnegacie wakacje od studentów mam, a Ty mi o takich rzeczach przypominasz...
U mnie jednakowoż wygląda to zgoła odmiennie...

Godzina ósma-wybija godzina zero. Nic się nie dzieje.
Godzina ósma minut trzydzieści- kilka osób swobodnym krokiem wchodzi na salę.
Godzina ósma minut trzydzieści pięć- osoby zauważają, że na sali jest już nauczyciel (najczęściej po pytaniu- a skąd jesteś? Odrabiasz z nami zajęcia?)
Następnie sekwencja-
wprowadzenie do scenariusza, seria lamentów i ....zaczyna się...
Studenci prowadzą coś, co powinno być reanimacją, a moje komentarze brzmią mniej więcej tak:
"dlaczego chce pan intubować przytomnego pacjenta?"
"dlaczego bawi się pan defibrylatorem?"
"czy naprawdę w nagłym zatrzymaniu krążenia najważniejszy jest cewnik do pęcherza?"
"worek ambu działa tylko wtedy gdy jest do czegoś podłączony..."

Godzina dziesiąta pada sakramentalne pytanie:
" kto z was w ogóle przeczytał COKOLWIEK w sprawie tematu dzisiejszych zajęć?"
I tak to się kręci tydzień po tygodniu, miesiąc po miesiącu, aż nadchodzą WAKACJE. Od studentów jeszcze kilka tygodni luzu..
Siadam do ulubionego bloga i dostaję taki wpis :)

Anonimowy pisze...

ups nie podpisałam się.
To byłam Ja-
Postrach Studentów- Młoda Kobziarka

abnegat.ltd pisze...

Witaj, Kobziareczko Mloda :) Cos jest na rzeczy, skoro Cie za kolwzanke biora ;D

Dawno dawno temu dwoch zupelnie mi nieznanych osobnikow - nawet nie wiem jak wygladaja - poszlo zaliczac Pierwsza Pomoc. Nazwijmy ich - Abnegat i jego Kolega. Po serii podchwytliwych i zupelnie nie na miejscu pytan, zadanych przez asystenta, doszlo do tak zwanego "coupe de grace", czesto dla zmyly nazywanego "pytaniem ostatniej szansy":
- Jak pan odbarczy odme prezna?
Kolega natezyl sie wewnetrznie i wypalil.
- Trzeba to nakluc.
Asysten byl dociekliwy.
- A czym by Pan Szanowny to naklul?
- Czyms ostrym.
I widzac podziw szczery w oczach swojego nauczyciela, dopowiedzial bez wahania:
- I najlepiej zeby to bylo czyste.

Anonimowy pisze...

pierwsza przemoc :D

ale zdaje się, że na zajęcia z pierwszej przemocy to raczej wszyscy są chętni...no bo interna czy cuś innego to bywa mniej porywająca...przynajmniej dla co po niektórych

Malares

abnegat.ltd pisze...

Malares, a jeszcze jak wykladowca jest plci pieknej, mlodej, zaspodniczkowanej z koronkami podspodnio - to nawet filologia rosyjska probowala sie dostac. O polibudzie nie wspominajac...

Anonimowy pisze...

a jak jeszcze koleżanki mają dekolty...to stuprocentowa frekwencja murowana

Malares

green_emili pisze...

"I wyjeżdżam na urlop. Zamknę drzwi, wyłącze komórkę i kupię sobie takie korki z pianki do uszu. W BBQ widziałem, paczka 50 sztuk za 3,99. I przez caluśki tydzień będę sobie leżał z tymi korkami w uszach na plaży i pił drinki z palemką."

To się nazywa OBSESYJNA WIZJA OSOBISTEGO SZCZĘŚCIA ;]

ps. Pan Doktor odbierze rano maila ode mnie, ok?!

Muszę na dwie chwilę zahasłować bloga, podeślę Ci klucz ;)))

Pozdr.
- e.

luc.as pisze...

To są fantomy żeńskie :D ?

abnegat.ltd pisze...

Malares, jak weszly po raz pierwszy do uzytku wdzianka z fizoliny (bedzie kolo 92 roku), to chirurdzy zboczency ubierali w nie studentow plci zenskiej. Az moje kolezanki zaczely przychodzic bez biustonoszy, w koronkowych stringach, i Pan Profesor (spocznij) w koncu projekt zarzucil bo mu asystenci zasliniali pole operacyjne. :]

Emilka, oki.
A to je wizja i owszem ale nie obsesyjna ;))

Lucas, te sa zenskie, sadzac po imieniu (Ania) i biusciku (mizeria). Tzw. Pierwszorzedowe cechy plciowe sa trudne do okreslenia bo sie pacjentka zaczyna powyzej

Anonimowy pisze...

Iha,iha,iha,ihahahahaha :-D Uśmiałam się czytając post i komenty :-DDD
A korków do uszu Ci nie polecam, bo od razu ciśnienie od tego rośnie i Cię będzie łepek bolał.
A jak w końcu się odbarcza odmę prężną i co to je? Płuco się napięło i nie chce puścić? ;-P
nika

cre(w)master pisze...

Oj jak czytam komentarz Młodej Kobziarki to mi się moje studia przypominają. Na ostatnim semestrze "prawie ratownik" wezwany do ćwiczenia reanimacji, z absolutną powagą zapytał prowadzącą zajęcia panią doktor, do czego służy ten sflaczały foliowy woreczek przy ambu.
Byłem pewien, że doktorka gościa wywali z zajęć, a tu nic... nawet mu zaliczenie dała. Normalnie zawiodłem się srodze.
Od października ja się będę pastwił nad studentami i żywemu nie przepuszczę :) Będą umieć podstawy - albo wypad! He he ciekawe kiedy mi zapał przejdzie? W listopadzie? :D

Anonimowy pisze...

Crew: No co? Moze chlopak cwiczyl na kolezance metoda buzi-buzi. ;)

Przejdzie Ci pewnie jak wywalisz 100% za drzwi. No chyba, ze znajdziesz w tym osobliwa przyjemnosc ;]

Anonimowy pisze...

No tak, podpis oczywiscie zezarly komary.

Tuki

abnegat.ltd pisze...

Nika, odma prezna (albo wentylowa - wlata ale nie wylata) to stan gdy powietrze wepchane do przestrzeni oplucnowej zaczyna uciskac na pluco. Najpierw spada upowietrznienie (Dzizazz, kto wymysla takie slowa ;) pluca (czyli wzrasta przeciek prawo-lewy krwi nieutlenowanej co pociaga za soba spadek saturacji (wysycenie krwi tlenem)), nastepnie wzrost cisnienia w srodpiersiu zamyka duze naczynia zylne co powoduje spadek rzutu serca (grande finale - do zera) i zgon pacjenta.
Trza dzialac szybko ;)

Crewmaster, gorliwosc neofitow...
Pamietaj - dobry nauczyciel to ten co uczy a nie ten co katrupi ;D

Tuki, byl taki Profesor biochemii (niech mu ziemia lekka bedzie) co na komisie upier tego
oblal
60 % roku. I w koncu mu powiedzieli: Panie kochany, 60% panskich studentow musi powtarzac rok. PAN NIE UMIE UCZYC!
;)

Anonimowy pisze...

Dzięki, Abi :-)))
"Wlata, nie wylata" - zapisuje sobie w notesiku :-D Genialne :-D
nika

cre(w)master pisze...

Abi - dobry nauczyciel, to ten, co NAUCZY, a nie machnie ręką i wypuści kompletnego ignoranta z dyplomem ratownika medycznego. ;) Ja na miejscu tej doktorki nie mógłbym spać po nocach...
Wiem, wiem idealizm mi się włączył (pozostałość po harcerstwie) :D

Pozdrawiam