piątek, 22 stycznia 2010

Władcy - łapania - much

To się mogło przydarzyć każdemu. Pod każdą szerokością geograficzną - na każdej wysokości. Grupka szaleńców poruszająca się jak w transie próbuje łapać muchy, dokładając wszelkich starań by ich w trakcie łapania nie zestresować.



Jak to robi Chińczyk - czy Japończyk - to wszystko jest zrozumiałe. Kodeks samurajów, próby jądrowe na wyspach Pacyfiku, dziedzictwo Mechagodzilli - obciążenia środowiskowe to nie w kij dmuchał. Ale stukilowy miś puszysty?

Koniec świata...



PS. Jeżeli ktokolwiek myśli że to jest bezwysiłkowe spędzanie wolnego czasu to się bardzo grubo myli...

15 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Abnegacie, uczęszczasz na Tai Chi?! :)
Sama nie próbowałam, ale obserwowałam gromadę pań srebrzystowłosych ćwiczących z uśmiechem na twarzy. Znaczy, lekki to wysiłek musi być ;)

A co z tenisitis?

T.

Anonimowy pisze...

Aaabiii :-DDD
Przyłączam się do pytania, co z tenisitis, siłovnitis i wiosłowaniem na łódce? :-)))
A muchy łapie w locie pewnie Twój włochaty i kudłaty piesek, co "dziennie jedną krowę je i pije cysternę mleka" ;-)
nika

akemi pisze...

Abi, a próbowałeś już grać w siatkówkę plażową kulą do kręgli:-)

Nomad_FH pisze...

Akemi: co do siatkówki, nie ma to jak grać w stanie "wesolutkim" na trawiasto/klepiskowym boisku do siatki... o 2 w nocy (fakt, były lampy, więc było widno)... nie mając piłki.
A my tak graliśmy ok godziny - były pełne drużyny, sędziowie. Były szczupaki po wirtualną piłkę, zagrywki, granie na trzy itp...
Dzień później kupiliśmy piłkę, ale to już nie było tak zabawne :D

abnegat.ltd pisze...

T, nie tyle trenuje co bylem. Pierwszy raz. Lokrutnie mnie sie podobie :) I to tylko wyglada na bezwysilkowy wysilek...

Nika, nic nie zostalo porzucone. Jest i lodka i bieznia i tenis tez... Trza sie rozwijac ;)))

Akemi, to czeka w kolejce. Ale najpirw squash (czy jak sie ta lamalnia nog pisze) i wedkowanie krewetek na wyprzodki ;)

Nomad, cos jak granie na skrzypcach bez smyczka. Slyszalem kiedys taki tekst - Wolski to popelnil czy kto inny - nie pamietam...

akemi pisze...

"Od Miszcza gęsiego pióra do Miszcza wyczynowego" - oto tytuł na Twoją biografię;-)

Edyta pisze...

ja na Tai Chi muszę poczekać do kwietnia, spóźniłam się z zapisem na zajęcia.
SETH/ weryfikacja słowa : revion
JA/ a spadaj! nie chce mi się.
SETH/ WERYFIKACJA SŁOWA : REVION
JA/ odczep się, dobra?
SETH/ masz 10 sekund... 9... 8...
JA/ no dobra, no.
weryfikuję : woda lecznicza dobra na wszystko, łącznie z parchami, ostrogami, wypadaniem włosów, łojotokiem, krzywymi zębami i zarostem.
SETH/ weryfikacja poprawna, możesz iść dalej. acha, i żeby mi to było ostatni raz.
JA/ czep się tramwaja. pfff.

carolinna pisze...

Abi, spodobało sie? Nie dziwi mnie to ;)
Polecam z wachlarzem.

Greg pisze...

Rany, Abi Ty w takim różowym wdzianku!? Ja też takie proszę i tłumaczenie tych napisów co się wyświetliły na początku. Bez tego ani rusz. Jak się ma takie leciutkie różowe wdzianko to takie balansowanie na stale ugiętych nogach przez parę dobrych minut to pikuś dla Nindżia-Agent Abi. :D

abnegat.ltd pisze...

Edyta, a nas przyjeli w srodku sezonu. Fajna grupa choc ludzie faktycznie blizej 60. Zawsze to chcialem robic tylko nie bylo jak kiedy i gdzie.

Carolinna, ja z wachlarzem???
Musze chyba swoje zdjecie opublikowac :DDD

abnegat.ltd pisze...

Greg, wdzianko i baletki.
:[]
Massakra.

carolinna pisze...

tai chi, to dawna sztuka walki. Z wachlarzem ćwiczą kobiety i mężczyźni.:D Mnie osobiście bardziej podobały się treningi z wachlarzem, który tez służył do obrony tyle, że przy krótkim zasięgu. Jest też miecz. Pewnie wolisz :D ale to dopiero po roku treningu ;)

abnegat.ltd pisze...

W dalszym ciągu twierdze że pasuję do wachlarza jak niedźwiedź do baletek ;D

Anonimowy pisze...

"W dalszym ciągu twierdze że pasuję do wachlarza jak niedźwiedź do baletek ;D"

To znaczy tak? http://tiny.pl/hmfk9 ;]

Turzyca

abnegat.ltd pisze...

O to to :D