piątek, 1 stycznia 2010

Osmotyczny

- Abnegat!!! - rozległo się z korytarza.
- ...czego?
- Wyjazd mamy!!!
- ...leze...
Istotą pogotowiarza jest jeżdżenie karetką która robi ee-oo-ee-oo i błyska na niebiesko. Ale wszystko co w nadmiarze zaczyna prędzej czy później człowiekowi brzydnąć. Nie pamiętam który to wyjazd, ale stos kart czekających łaski na biurku mówił sam za siebie. Byłem w trakcie nakładania czapki gdy na korytarzu rozległ się tupot a następnie kop w drzwi od dyżurki.
- Śpisz?
- ...toż mówiłem że leze... - i polazłem.

Polonez to auto wybitne - nagrzać go jest trudno, trzeba przynajmniej pół godziny żeby cztery litery nie przymarzały do siedzeń. Za to stygnie w oka mgnieniu. Toż ledwie buty zdążyłem zdjąć po poprzednim wyjeździe a tu proszę - w naszej karetce można przechowywać półtusze cielęce. Zero ryzyka. Na dachu zameczało rozpaczliwie jakieś torturowane zwierzę i pojechaliśmy. To jest kolejne dobrze wykonane zadanie z inżynierii akustycznej: jak zrobić sygnały które w karetce nie pozwalają myśleć za to na zewnątrz ich zupełnie nie słychać. Szczególnie jak pada deszcz albo mgła przyjdzie - wtedy groźne ryki naszej limo zamieniają się w pojękiwania przeżartego świątecznie mopsika.

- A w zasadzie do czego jedziemy? - wykonałem wysiłek powrotu do rzeczywistości.
- Utrata przytomności. Do Poniedzielaków - wymówił nabożnie sanitariusz.
Taak. Ucieleśnienie biblijnej przypowieści o synu marnotrawnym - tej co to tatuś miał trzech synów. Jeden pił jak smok, drugi jak ułańskie dziecię pułku, za to trzeci - o, tu sprawa jest poważna. Znawcy twierdzą że potrafił wchłaniać alkohol osmotycznie, z zamkniętej butelki. Jeden z Żuli Królewskich w piersi waląc zarzekał się że kiedyś, po drzemce krótkiej w krzakach, odbili jagodziankę na kościach którą przetrzymywał rzeczony Osmotyczny za pazuchą - i w środku jeno woda z farbka się ostała. A alkohol cudownie wyparował. Prawdopodobnie kolejny urban myth ale pewności nie ma... Natomiast gdy się weźmie pod uwagę wpływy do budżetu z podatku akcyzowego za wypity alkohol, Poniedzielaki prawdopodobnie same utrzymywały całe nasze pogotowie. I budkę dróżnika.

Zajechaliśmy na podwórko, wymieniliśmy grzecznościowe „Ile kurwa można jechać” i „Cisza mi tu bo wracam na stacje” po czym weszliśmy do domu. Osmotyczny leży na ziemi i tłucze główką o podłogę. W ustach łyżka wsadzona aż po koniec trzonka, co jednoznacznie wskazuje że człowiek do zabicia trudny jest, a alkohol dodatkowo wzmaga odporność ogólną.*

- Długo go jebie? - przeszedłem na miejscowy dialekt i zręcznym ruchem wyjąłem łyżkę.
- Bedzie z piętnaście minut.
- Dużo wypił? - obróciliśmy Osmotycznego na bok, sanitariusz zabezpieczył głowę, wbiłem venflon i poprosiłem o Relanium.
- E, nii... - skrzywił się najmłodszy. -Dopiero co my siedli...
Krótka inspekcja pomieszczenia ujawniła ilość szkła przekraczającą miesięczną produkcję „Krosna”. Hm, nie ma mowy żeby to dzisiaj zdążyli wypić. Czując delikatne parcie - zwane przez wtajemniczonych wsparciem psychicznym ani** - zacząłem lekować Osmotycznego. Jest to niestety czynność paskudna gdyż mieszanie benzodwuazepin z wódą często kończy się bezdechem. No, ale. Jakoś trza Osmotycznego ratować - toż łaskawca ci on nasz i sponsor - nomen omen - zagorzały. Minęło kilka minut, po Osmotycznym ampułeczka spłynęła jak woda po kaczce, bracia zaczęli przejawiać zainteresowanie stanem ogólnym brata swego jedynego - zażyczyłem sobie jeszcze jedno Relanium. Jak by co to się rurę wsadzi i cacek. Na szczęście 7 zmysł Osmotycznego musiał jakoś zadziałać bo na moją myśl o rurze drgać przestał. I nawet zaczął oddychać. Cóż to znaczy trening....

- Pierwszy raz zadrgał przy piciu wódy?
- Nieee.. - popatrzył na mnie najmłodszy z rozbawieniem. -On tak ma od dawna.
- Się pytam raz jeszcze - czy drgał zaraz po wypiciu wódy czy dopiero jak trzeźwiał?
Młodszy popadł w przydum. -Cicho że! - wydarł się na średniego który mantrował kurwamacie w rogu pokoju. -Tak zaraz po wódzie to nie. Zazwyczaj jak my skończyli. A co?
- Albo rzucicie wódę - albo umrze.
- Ta! - rzucił rozbawiony młodszy. -Nie pierdol doktor, niby ta czemu?
- Jak mówię - to wiem. Nosze! - zmieniłem zręcznie temat i pojechaliśmy na izbę.

Osmotyczny zmarł kilka miesięcy później. Wypił, zadrgał i umarł. Do braci jeździłem jeszcze kilkakrotnie, ostatecznie stały klient rzadko zmienia swoje przyzwyczajenia. Najmłodszy jednak sprawę przemyślał bom później się dowiedział że na odwyk poszedł. Jak się historia z nim skończyła, nie mam pojęcia. Ale za każdym razem jak przyjeżdżałem do niego, patrzył na mnie z czystym przerażeniem. Taak, takich co wiedzą trza sie bać...

---------------------
*Gdyby ktoś nie wierzył, proponuje wykonać - na sobie - test „Głębokie gardło”. Bierzemy łyżkę do zupy i wsuwamy w krztoń aż po koniec rękojeści. Próba zostaje zaliczona gdy po minucie a/: nie puściliśmy pawia i b/: jesteśmy w stanie oddychać. Krwotok z jamy ustnej nie dyskwalifikuje próby pod warunkiem spełnienia ww. warunków.
** Sphincter Ani Externus

23 komentarze:

Anonimowy pisze...

Dobrego Roku Autorowi i Czytaczom!
Ale widzę,że dobry - wpis jest, odcinek trzyma w napięciu...
Pozdrawiam
modo

Anonimowy pisze...

przepraszam, ale mam pytanie. Łyżkę wsuwać wąską czy szeroka stroną?


pzdr. p.

Anonimowy pisze...

Dzięki Modo :)
Ja również dorzucę swoje życzenia:
Dla autora bloga - dalszych dobrych pomysłów na notki, dobrych filmów do recenzji i powiększenia tłumu Superblogowiczów :)
Dla wszystkich Was:
pozytywnej energii, dobra wszelakiego i duuużo zdrowia !


"mantrował ...macie" normalnie pad ze smiechu :)

T.

Anonimowy pisze...

Pewnego pieknego poranka do mojego Zakaldu wszedl lekko niedomyty Pan i obwieścil ,że zaraz nim zatelepie i że pogotowie zawezwać należy , bo to niebezpieczne u niego.Ja za sluchawke, wzywam, Wspólnik Pana próbuje z pozycji pionowej jakoś niżej ulokować,jakby mia nam niekontrolowanie polecieć na bok i w coś wyrżnąć , w tak zwany międzyczas wypelniając rozmową.A skąd on wie,że zaraz? Aura? A nie ,jaka aura,on tak zawsze jak się napije.Tylko normalnie to da radę do domu jakoś dopelznąć,a dzisiaj to go tak na chodniku wzięlo....
Parę minut,przyjechalo pogotowie,Panowie z wielkimi uśmiechami - No,Panie Kazimierzu, to dzisiaj chyba więcej tego denaturatu bylo? Wskakuj Pan do wozu,jedziemy.
Zapakowali,pojechali.Potem jeszcze raz wzywalam do niego pogotowie,leżal w krzakach,lekko sinawy,ale oddychający.
Nie ma sprawiedliwości,ja po dwoch piwach wymagam detoxu,no ale wiadomo,brak treningu ;)



Noworocznie wszystkiego naj

wszystkiestworzenia

thalie pisze...

Abi, widzę, że od Nowego Roku pełen werwy - niech Ci już tak zostanie.

Dużo dobrego, szczyptę lepszego, a miłości i zdrowia w ilościach nielimitowanych. Tobie i wszystkim, którzy tu wiernie zaglądają.

wszystkiestworzenia - Ty też??? O.o z tym detoxem po dwóch piwkach znaczy...

inessta pisze...

W Nowym Roku zero limitów!! Wszystkiego naj, naj... Abi.

green_emili pisze...

Abi:
- ułańskiej fantazji
- serca jak dzwon
- końskiego zdrowia
- słońca bez końca
- wielu pociech z pociech
- anielskiej cierpliwości
- wysokich lotów
- nieustającego polotu
- radości do szpiku kości
- drzewka pieniężnego w wersji od strony północnej euro, a od południowej funty (wysoki nominał)
- winnicy w Prowansji
i.td.

A tak naprawdę to, żeby Ci było lepiej niż jest !!!
I zdrowo !!!

Pozdrawiam
-e.

ps. Ten osmotyczny jest jak noworoczny wyrzut sumienia. Od dzisiaj każdy kto Cię czyta rzuci picie :DDD

Anek pisze...

UUUAAAAAAAAA najpierw człowiek szaleje w zabawie aby zapomnieć o zgryzotach dnia powszechnego a później się zastanawia -NA CHOLERĘ MI TO BYŁO!!!!!!!!!!!!
nie tuptaj kotecku bo pańcię głowa boli ;-)))))))))
Abi -Wszystkiego Najlepszego na ten Nowy Rok!!!!!!!!!!

Anek

akemi pisze...

Takie opowieści dowodzą tylko, że nie pojawiamy się na tym świecie po to, by być szczęśliwymi, ale by przeżywać niewiarygodne historie. Wraca się później do domu ciężkim krokiem, niczym weteran, który żałuje, że wojna nie trwała dłużej.
Rozumiem Abi, że takie wydarzenia przeszły w Twoim życiu już do historii? I że przed Tobą TYLKO spijanie śmietanki i ewentualnie nostalgiczna retrospekcja...?

Czego Ci życzę wraz z nastaniem Nowego:-)

Anonimowy pisze...

Łomater Dei :-DDD Oczywistą oczywistością jest, że przed chwilą czyściłam monitor :-)))
Tylko, czego Ci Abi życzyć w ten Nowyrok? Hmm, Włosi życzą sobie tzw. tre esse della vita: soldi, sesso e salute, co po naszemu znaczy: trzy "s" życia: pieniądze, seks i zdrowie.
Ja dodam jeszcze: końskiego zdrowia do nurów, jak najmniej pacjentów uprawiających samoobsługę przy zarurowaniu, a forsy do tarzania się w niej :-))) nika

abnegat.ltd pisze...

Modo, wzajemnie, Wszystkiego Najlepszego życzę :)

P., wąską??!? Toż to cheating jest pospolity ;D Zawodowcy wsadzają chochlę.

T., dzięki za życzenia i wzajemnie - Wszystkiego Najlepszego :)

Wszystkiestworzenia - popatrz jaki kulturalny klient. Wystarczyło by mu dać komórkę - mógłby sam sobie dzwonić po PR... A ten detox po dwóch piwach nie jest zły - pod warunkiem że jesteś pod wpływem po pierwszym...
Wszystkiego Najlepszego w Nowym Roku :)

Thali, dzięki piękne - i wzajemnie,Wszystkiego Najlepszego :)

Innesta, dziękuję.Mam nadzieję że to się przełoży na no limitsincome ;)
Wszystkiego Najlepszego :)

Emilka, czytasz w myślach 80 Szczególnie ta winnica w Prowansji:D Yessss....
Pozdrawiam ciepło - podtrzymuję swoje.

Anek, to kac dywanowy jest: dywan musi mieć 10 cm włosia a kotecek nie starszy niż 3 miesiące. Odbiór na poziomie >8 w skali Richtera wskazuje na ww. zespół ;)
Wzajem, Wszystkiego Najlepszego :)

Akemi - czysta retrospekcja - jako że od prawie 4 lat nie jeżdżę... Ale kto wie ;)
Natomiast nostalgiczność łapie mnie jedynie przy grykajakśniegbiała e-mol, op.11 i panieńskirumieniecdzięcielinapała f-mol, op.21 ;D Dlategoż choć piękne - słucham z przeplotem LinkiParka.
Dzięki za życzenia -wzajemnie, Wszystkiego Najlepszego :)

Nika, niech sie spełni... ;)
Wzajemnie - wszystkiego dobrego, spokojności bibliotecznej i szaleństw poza nią :)

green_emili pisze...

Abi- jakże ja mam nie czytać w myślach? Ja w ogóle w myślach czytam, prorokuję, od niechcenia stepuję, a w wolnych chwilach...uprawiam...poezję :DDD


Pozdrawiam i niech się nam wszystkim spełni, a co?!

:D

Zadora pisze...

Gdyby się lepiej uczył, zamiast przesiadywać w bibliotece i zaczytywać książkę po książce, to może dowiedziałby się o osmozie odwróconej i uratowałby życie? A tak zadrgał nad przejmującą lekturą i po człowieku :(

Zadora pisze...

Przyjmij i ode mnie, szczerze i gorąco.

Joanna pisze...

Nadszedł Nowy,więc Abiemu i wszystkim czytaczom życzę,coby sie nadziwić cały rok nie mogli,jaki to on dobry,ten 2010,a jaki szczodry i hojny.A tak ogólnie to zdrowia życzę,reszta jakoś sama przyjdzie nie?
P.S.Zima przyszła,więc jeśli wierzyć,że w taka pogodę do pracy docierają tylko Polacy-będę dzisiaj w pracy sama:))) Trzymajcie kciuki...

abnegat.ltd pisze...

Greg, w przypadku mammala homococacolus'a (copyright M.Falcone) osmoza odwrocona zwie sie Pavo Cristatus Panoramicus i ptak ten jest Rudolfom dobrze znany :D
Dzieki za zyczenia :)

Joanna, dzieki i wzajemnie, Wszystkiego Najlepszego:)
nie tylko ze bedxiesz sama to w dodatku nie bedzie Cie mial kto zmienic ;D Tfu, przez lewe ramie.

magbod pisze...

dosiego roku!

abnegat.ltd pisze...

Do Siego, Skrzaciku :)

Anek pisze...

Abi – pytanie do fachowca. Naczytałam się w mądrych książkach i mam mętlik. Mam za sobą pięć narkoz o których wiem (podobno jako dziecko też coś tam zaliczyłam). Po ostatniej z nich bardzo osłabła pamięć i zdolność kojarzenia, pojawiły się pomyłki językowe i przejęzyczenia, znacznie spadła możliwość uczenia się – wszystko to zaobserwowałam ewidentnie po ostatnim zabiegu operacyjnym – czy można to łączyć z narkozą czy raczej stres? Każdą kolejną narkozę znosiłam gorzej a ostatnio anestezjolog wyznał że napędziłam mu strachu bo nie bardzo chciałam się obudzić. Po poprzednich jakoś wszystko wracało do normy a teraz nie. I nie nerwujsja – jeszcze podycham ;-)))))))))))

abnegat.ltd pisze...

Anek, na to pytanie nikt Ci nie odpowie. Nie opisano uszkodzen mozgu po lekach anestezjologicznych stodowanych obecnie a zgodnie ze sztuka.
Natomist przyczyna opisanych stanow moze byc niedotlenienie badz niedokrwienie mozgu (problemy z wentylacja, spadki cisnien, hypoglikemia u diabetykow).
Jezeli widzisz roznice - to cos sie stalo.

Anek pisze...

Abi - pytanie czy to jednak minie. Przyznam że przy mojej obecnej pracy kumaty łepek to jednak konieczność a teraz to czyję się niekumata

abnegat.ltd pisze...

...fingers crossed...
BTW - uważa się że wszystkie zmiany neurologiczne powyżej 6 miesięcy po zdarzeniu (zator, wylew) są utrwalone i nieodwracalne.
I im dalej od zdarzenia tym szansa na jakowąś dramatyczną zmianę mniejsza.

Anek pisze...

No to potwierdziłeś niestety moje podejżenia. Nie mam jeszcze 40-stki a już jestem CKM. Ot- kolejny kopniak w żyć.
pozdro.
A