środa, 7 stycznia 2009

Zaangazowanie

Nieprzytomny. Chyba nie oddycha. Wezwanie do miejsca oddalonego od stacji o kilka minut, czyli - jest szansa. Jedziemy.

Porzucilismy karetke i waska drozka przez ogrodek biegniemy do domu. W przedpokoju lezy pacjent. Standardowa ocena ABC - w opisie wyglada to na obsluge techniczna samochodu, w rzeczywistosci wystarczy rzut oka na skore, udroznienie drog oddechowych i sprawdzenie oddychania, rownoczasowo potwierdzenie braku tetna - NZK. Przystepujemy do dzialania. Zespol mam mieszany. Pracuje z doswiadczona pielegniarka z OIOMu z ktora zasadniczo nie musze sie komunikowac, wykonujemy kolejne czynnosci jak uzupelniajace sie maszyny. Ratownik natomiast jest swiezo po szkole, zatrudniony od kilku dni, pierwszy raz dzialamy razem. Mam wrazenie ze to jego chrzest bojowy.

Miejsca malo. Pielegniarka w oczekiwaniu na piiii z defi masuje klatke, ja w miedzy czasie dwukrotnie przewentylowalem pacjenta i wlozylem rurke. Niby to wbrew standardom, ale zanim sie defi ustawi i naladuje to jest jakies dziesiec sekund czasu - po cholere to marnowac? Zamiast 30/2 mozemy teraz masowac i wentylowac bez zbednej przerwy. Ratownik przyklada lyzki do klatki. W ksiazkach bardzo ladnie pisza co strzelac a co nie. Czesto jednak zdarza sie ze na monitorze mamy ni to drobnonapieciowe VF - ktore strzelac nalezy, ni to asystolie - ktorej strzelac sie nie powinno. Wychodze z zalozenia ze jak sie ma tego typu watpliwosci, nalezy skrzyzowac wspolrzedne i odpalic torpedy. Kopniecie asystoli wiele krzywdy nie narobi, uratowanie pacjenta z takiego stanu oceniane jest na 15%, a z migotania jednak sie wychodzi w 80%. Odsuwamy sie - strzal - szybka zmiana stanowisk. Ratownik bierze sie za masaz, pielegniarka zaklada wklucie. 4H/4T* - co mozna to sie wykluczylo. Czyli prawdopodobnie przyczyna bedzie sercowa. To daje nadzieje na przyszlosc. Kontrola tetna - brak. Kolejny strzal. Masaz. Dwie minuty. Kontrola tetna - brak. Adrenalina. Strzal. Masaz.

I tu zagwozdka - zaczyna sie konczyc tlen w butli. Niby pelna byla, ale przy 15 l/min. jakos gwaltownie tlen poszedl w atmosfere. Musimy zrobic mala revolte - pech polega na tym ze kierowca przyszedl na zastepstwo chorego kolegi mimo ze sam cierpi na korzonki. Sadzam go do wentylacji, biore sie za masaz, a ratownika wysylamy po tlen do karetki.

Dwie minuty. Kontrola tetna - brak. Amiodaron, strzal, masaz.

Kolejny dwie minuty.

Kolejne dwie minuty.

Kolejne dwie minuty.

Skonczyl sie tlen. Gdzie do cholery wymiotlo ratownika? W ogrodku zabladzil? Wyslalem pielegnierke zeby sprawdzila czy przypadkiem gdzies sobie nog nie polamal lecac z tlenem a z kierowca zostalismy przy pacjencie. W tym momencie wchodzi ratownik z 25 litrowa butla ktora na stale jest zamontowana w karetce jako nasze podstawowe zrodlo tlenu... nie znalazl piatek i wykrecil to bydle... ze sciany... o ja ciez przepraszam...

Po kolejnych kilku cyklach, gdy bliski bylem stwierdzenia exitus, pacjent zaskoczyl. Zmontowalismy blyskiem presory do pomp, podpieli wszystko do pacjenta i tu pytanie- leciec do karetki po mala butle, czy tachac sie z tym kolosem? Stanelo na tym ze z czlonkiem rodziny ponioslem nosze, ratownik za nami tachal butle a pielegniarka zabrala reszte gratow. Pomagal jej dzielnie kierowca ktory w ogole dziwne ze byl sie w stanie ruszyc.

Pacjent lezal pozniej u nas na intensywnej z poltora miesiaca. Pomalutku zabral sie do zycia. Oddychac zaczal w trzeciej dobie, oczy otwarl po tygodniu. W czasie gdy go wypisywalismy na interne byl w calkiem przyzwoitym stanie, ogladal swiat oczyma dziecka i zaczynal poznawac rodzine. Polgodzinna reanimacja poprzedzona kilkuminutowym zatrzymaniem krazenia to jednak nie w kij dmuchal. Mozna po tym miec w glowie kompletna jajecznice.

4H - Hypoxia, Hypothermia, Hypovolemia, Hypo/hyperkaliemia + Metabolic disorders (fajne mi upychanie kwasicy pod H; kocham Amerykanow).
4T - Trombosis (plucna albo wiencowa - jak niby ja mam stwierdzic wiencowa w przedpokoju w trakcie ranimacji?), Tension Pneumotorax, Toxins, cardiac Tamponade (niby na C, ale lepiej wyglada 4H/4T niz 4H + 1M + 3T + 1C; gadzet mnemotechniczny ma wygladac prosto zeby kazdy amerykanski moron byl go w stanie zapamietac).

ABC - Air (droznosc drog oddechowych), Breath (oddychanie), Circulation (krazenie). Taki system FoF (Friend or Foe) przeniesiony do medycyny ktory odpowiada nie na pytanie wrog/przyjaciel tylko zyje/nie chce mu sie.
VF - Ventricular Fibrillation (migotanie komor). Kompletnie chaotyczna praca elektryczna serca co przeklada sie na zatrzymaniu jego pracy. Defibrylowac.
Asystolia - brak jakiejkolwiek czynnosci elektrycznej. Null. Nie defibrylowac.
PEA - Pulselss Electrical Activity - stan w ktorym praca elektryczna serca jest zachowana i powinna dac efektywny skurcz. Serce nie pracuje z powodu innych, niz elektryczne, uszkodzen. Nie defibrylowac.
NZK - nagle zatrzymanie krazenia
OIT, OIOM, IT - rozne nazwy Oddzialu Intensywnej Opieki/Terapii Medycznej

Dla chetnych: sekcja download Europejskiej Rady Resuscytacji gdzie mozna sobie sciagnac w postaci PDF algorytmy postepowania.
Skroty:
BLS - Basic Life Support (Podstawowe czynnosci ratownicze, polecam)
AED - Automated External Defibrylation (Automatyczna Defibrylacja Zewnetrzna, gdyby ktos byl swiadkiem NZK na lotnisku wyposazonym w te urzadzonka; ponoc Krakow rozwiesza teraz AED w miejscach tzw. publicznych [nie mylic z domami].)
ALS - Advanced Life Support
PLS or PALS - Pediatric Life Support / Advanced.

Przydatne linki:
Polska Rada Resuscytacji
Sekcja Download PRR - to samo co powyzej ale w rodzimym jezyku.

27 komentarzy:

basia.acappella pisze...

Niesamowite!...

I dzięki za te przypomnienia... memento, że kurs trzeba zrobić a przynajmniej odświeżać pamięć 'rutyn'.
(Jeszcze kilka osób z mojego kręgu twierdzi, że chętnie by sobie zrobiło taki kurs, jak w polecanej przez Gospodarza i nie tylko jego Medycynie Praktycznej... tylko ten czas (czasem też kasa) - ale widzę plus w postaci rosnącej świadomości braków w naszych 'potocznych' kompetencjach ratowniczych).

dotty pisze...

Heh, czego się człek nie dowie. Podręcznik to to może nie jest, ale ogólnie coś człek załapie.

realka pisze...

Faktycznie w Krakowie pisano/mówiono jakoś tak w jesieni o umieszczaniu tych urządzeń i nawet można było się załapać na bezpłatny kurs obsługi + ogólnie pierwsza pomoc. Czy rzeczywiście je powieszono i gdzie to już do mnie nie doszło niestety.

I tak obawiam się, że wezwanie pogotowia jest górną granicą moich możliwości ratowniczych.

kiciaf pisze...

WOW
Abi, kaganek oświaty w lud prosty i ciemny nieść więc postanowiłeś...
Chwalebna, acz niewdzieczna to praca...
Trud twój doceniony być musi. :)

Anonimowy pisze...

Do wczoraj nie czytywalam zadnych blogow, az tu natknelam sie na ten!
Super! Podtrzymuje wiare w ludzi! dziekuje ze jestes i opisujesz swoje codzienne zmagania.
jola (bergkamen)

Zadora pisze...

A ten pacjent załapał się na sałatkę w głowie czy miał szanse na życie inne niż warzywo? Pół godziny reanimacji - coś w tym mózgu musiało wykasować?

Zadora pisze...

Znaczy nie reanimacja kasowała tylko brak normalnego oddychania i pracy serca. :)

eee-live pisze...

Witam w ten zimny dzień ;) Ja tylko dziś z doskoku bo mi się mama połamała i ma niezła bieganinę :(

Odnośnie notki to pacjent twardy był :) A i podziw za wytrwałość w ratowaniu, bo nie jeden lekarz już by odpuścił po takim czasie.

Anonimowy pisze...

Mała uwaga, AED jest całkiem sporo np: w Warszawie. Stacje metra, ratusz (chyba) i w Kinotece (stoi zamknięty na kluczyk w szklanej gablotce z tabliczką Nabywcy) :)
Pozdrawiam,
Hohonus

Anonimowy pisze...

Ciekawe informacje- sprawdze jak z tym jest w moim mieście.
Jola :)
Też nie czytywałam wcześniej blogów,aż nagle pare miesięcy temu do razu 3:Morfeusz,Agregat i Abnegat :) i Annablack czyli 4 :)

randi6

Anonimowy pisze...

Zapomniałam o TesTequ i paru innych "okolicznych" blogach, ze się tak wyrażę.
Fajnie, że są.

randi6

abnegat.ltd pisze...

@Basia: na drodze tej czycha zguba ;)
W czlowieku rosnie nieodparte pragnienie ratowania ludzkiego zycia co sie konczy praca ratownika w karetce za 1100 brutto :/

@Dotty: reszta jest w linkach na dole. Polecam szczegolnie sekcje BLS - podstawowe czynnosci ratownicze. Proste, a moze pomoc. Zasadniczo 3 minuty po zatrzymaniu krazenia w mozgu - zaczyna ja sie zmiany nieodwracalna. A masujac i wentylujac mozna ten czas wydatnie przedluzyc :)

@Realka: Witaj. To jest polaczony kurs BLS+AED. Polecam. A telefon na Pogotowie i tak jest niezbedny ;) Byleby z Policja nie pomylic (przy okazji pozdrowienia dla River'a ;D).

@Kiciaf: ogarek! ogarek !
Taki maluski ;)
Jak tam u Was? Stuknelo -30? Tutaj byly ostrzezenia o SEVERE FROST - nawet do MINUS TRZECH. Na polnocno-wschodnia anglie padl blady strachchchc....

@Jola: Witaj :) Zasadniczo ta czesc dotyczaca pogotowia to przeszlosc, niestety - od trzech lat juz nie jezdze. Ale pozostale wpisy z grubsza sa na biezaco ;)

@Zadora: poznawanie rodziny u niego objawialo sie takim jakby usmiechem. I to byl jedyny w sumie zauwazalny kontakt ze swiatem zewnetrznym. Nie rokowalo to najlepiej.

@EL: trzymam kciuki zeby wszystko bylo OK.

@Hohonus: Witaj :) Czyli AED wkracza pod strzechy. Z tego co pamietam, statystyki w USA wskazuja ze nie zwiekszylo to przezywalnosci w znaczacy sposob bo prosty lud hamerykanski defi sie boi. Moze u nas bedzie inaczej :)

@Randi6: bo to byl uzalezniajacy zestaw Morfi + Black Warrior + AA Team ;)

realka pisze...

Hmm to ja się przyznam choć wstyd trochę :( Raz musiałam wezwać pogotowie w miejscu publicznym i numer oczywiście pomyliłam. Ale pan policjant bez specjalnego zdziwienia podał właściwy :)

abnegat.ltd pisze...

@Realka: nic sie nie przejmuj. Kilka postow wczesniej pomylilem telefony alarmowe. Dopiero mnie River naprostowal ;D

abnegat.ltd pisze...

Tak na marginesie - poprawilem linki do Polskiej Rady Resuscytacji. Teraz dzialaja ;)

kiciaf pisze...

Abi u nas klęska żywiołowa zaczyna się przy minus 10. A teraz to minus 20 w nocy było. Ale w miescie to nie to samo co w górach. Sylwestra spędzałam własnie na takim mrozie, ale to w górach było... I tam w ogóle to zawsze jest zimniej a i mrozy dalej są potężne.

Anonimowy pisze...

Szczescie, ze zaskoczyl. Ladne terminy. Warto znac.

realka pisze...

Ano coś miałam dziwne takie wrażenie :) tylko nie umiałam sprecyzować ;)

dotty pisze...

Realka. Ja też w pierwszym odruchu zaatakowałam pana policjanta. Jeszcze dziwniejsze bylo, że obok stali inni ludzie , kórzy też mi ten numer podpowiadali. ;P Pan policjant miał wprawę i szybko przekierował (upewniwszy się wcześniej, że nie jest to wypadek drogowy tylko fatalne zderzenie rowerzysty z pieszym + jakimś murkiem :P).

x pisze...

W ogóle dzielną (i silną) Abi ekipę miałeś... Ty wytrwały, kolega mozolnie 25-tkę taszczył ^^
A swoją drogą pacjent tysz twardy...

eee-live pisze...

Ej nie mówcie o klęsce żywiołowej ;) Bo u mnie dziś śniegiem posypało i drogę z pracy którą marszobiegiem pokonuję w ok 15 minut teraz szłam 25 :( O zgrozo kto chodników nie odśnieżył ;)

Anonimowy pisze...

Lubię zimę i zimno ogólnie, ale do pewnych granic. Kiedy widzę że własny oddech niemal całkowicie zamarza w powietrzu(niebawem zaczną na ziemię spadać różnokształtne bryły które pierwotnie były "tchnieniem") nie jest dobrze ^^.
Ostatnio wychodząc na zewnątrz za każdym razem odnoszę wrażenie, że cytoplazma w każdej z moich komórek zmienia się w lodową bryłkę.

Epi

kiciaf pisze...

Defibrylator o nazwie zollaedplus jest na stacji metra Centrum w kierunku Młocin. Z dużym napisem że do uzytku osób przeszkolonych.
Własnie wczoraj zauważyłam.
Abi, nigdy w życiu nie zwróciłabym na to uwagi. Do mnie ten ogarek doniosłeś...

abnegat.ltd pisze...

@Kiciaf: cos ty - sam mjut :) Pamietam jak z Rdzawki darlismy przy -15 i sniegu po pas na Stare Wierchy. Normalnie sie idzie jakas godzinke (z przerwa na piwo). A wtedy zeszlo 4 godziny. Walka z zywiolem ;D

@Anonim: szczescie ;)

@X: bo to dobra ekipa byla . Pracowalem tez z takimi z ktorymi strach bylo wsiadac do karetki. I - o dziwo - nieiwele mi z nimi wychodzilo.
Zespol jest w tym wszystkim najwazniejszy. Nawet jak sie trafi turbodoktor to sam nic nie narobi ;)

EL & Epi - zmimmma :) Zaczyna mi tego brakowac.

@Kiciaf: Zoll AED Plus. Znam, wyjatkowo wnerwiajace uzadzenie :DDD Mowi takim aksamitnym glosem jak by czytalo bajki dla dzieci. Ale skuteczne.

Bionda pisze...

No nie mogę! :-) Ale udany Rtownik hihihi! Ale powiem szczerze że mój pierwszy wyjazd na "R" przebiegał bardzo podobnie (NZK), z tym że nie wpadłam na tak oryginalny pomysł żeby wytargac butlę. Co prawda, nazot targalam 2 torby, defi i teke z papierami, pozostała trójca targała pacjenta z wagą ok. setki :-D, ale akcja poszła nam równie sprawnie.

ps. musiałam zawiesic swojego bloga bo zostałam zdemaskowana. Czemu sie nawet nie dziwie jako jedyna kobieta ratmed w stacji ;-). Ale wiernym czytelnikiem zostaje
Pozdrawiam

kiciaf pisze...

Abi, a czy ja nie mówie że to nie fajne jest? Jak by nie było fajne, to bym sie góralka z wyboru i od czasu do czasu (na razie) nie stała. W górach musi być w zimie i mróz i śnieg. Bo jak go nie ma to co to za zima? Tylko każdy mieszczuch to sie przyzwyczaił że w domku ciepełko to samo się robi i autobusik lub tramwajik (nie mówiąc o metrze) pod sam domek podwiezie.
Ale na Stare Wierchy to dla czystej żywej przyjemności mam nadzieję te cztery godziny leciałeś?

abnegat.ltd pisze...

Bionda - nie daj sie. Utajnij bloga, zmyl trolpy - i pisz dalej :)

Kiciaf, tez to lubie :)))
A na Stare lezlismy taka grupa ze 20 osob. Pierwsze cztery nie niosly nic, ostatnie cztery niosly podwojne plecaki. Co 5 minut zmiana na prowadzeniu, co 20 minut zmiana prowadzacej czworki. Ci z przodu brali plecaki od czworki za nimi, lezli na koniec, dostawali swoje garby na garby i tak pomalutku doszlismy. Snieg byl po pas, ale jak sie satao. W trakcie "marszu" prowadzacy mial snieg po ramiona. Totalny survival. A teraz spadnie 5 cm sniegu i szkoly zamykaja :D