niedziela, 11 stycznia 2009

Viper

Raz mojo tesciooowoooo
Pokasaly zmiiiiijjeee
Syckie one wyzdychaly
A tesciowa zyyyyyyyje!


W lesie, na kamieniach, czaja sie te potwory zygzakowate, siejac strach i przerazenie. Jak uzre - wiadomo. Trzeba naciac i ssac a najlepiej w ogole wziac siekiere i odrabac konczyne. Z braku siekiery mozna odgryzc wlasnymi zebami. [UWAGA: WAZNE! ZANIM ROZPOCZNIESZ LECZENIE PATRZ PRZYPIS NA DOLE!].

Jak co roku, na poczatku lata, kierownik nas zawezwal i pokazal lodowke w ktorej stala Antytoksyna Jadu Zmiji. Cobysmy ja zabierali do pokasanych. Tak Bogiem a prawda to nie wiem po cholere. Fakt ze jad zmiji szkod narobic moze, szczegolnie jak kto mizernej postury jest. Albo dziecku jakiemus. Ale doroslemu chlopu jedna nie da rady, mowy nie ma. Z drugiej strony AJZ jest obarczona wysokim odsetkiem wystepowania reakcji anafilaktycznej; mowiac po ludzku sama z siebie moze pacjentowi zrobic kuku. A poza wszystkim innym - wystarczy raz ja ogrzac, bialko sie scina i ciach - po surowicy. Mozna go wtedy podac w celach prokuratorskich rzecz jasna. Ale sensu medycznego w tym za piec groszy nie uswiadczy. Oczywiscie dopoki nikt o tych gadach nie myslal, spokoj byl. Jak tylko zmije weszly na wokande, natychmiast wziely sie do roboty. I - to sie rozumie samo przez sie - bylo to na moim dyzurze. Jedziemy.

Wsiedlismy do Najszybszej Nyski Na Podhalu Zwanej nomen omen VIPER. Zasadniczo mialo toto sygnaly ale uzywane byly one jedynie do ploszenia ptactwa. Albowiem w trakcie jazdy po plaskim Viper rozwijal zawrotna predkosc 60 km/h. Pod gore natomiast... Lomatko... Wstyd i poruta. Jak by koniowi niebieskie swiatla zamontowac, szybciej by furmanka dojechal.

Z ta Nyska to ja mialem zwiazana swoja Prywatna Teorie Fizyczna Predkosci Niedodzwiekowej (niniejszym ja sobie zastrzegam).
Gwoli wstepu - jak cos sie porusza wystarczajaco szybko - czyli z predkoscia dzwieku lub powyzej - to z przodu nie slychac zblizajacego sie obiektu. Dopiero jak takie cos przeleci nad nami mozemy doswiadczyc lomotow i hukow.
Otoz wedlug mnie ta Nyska jezdzila tak wolno ze caly dzwiek rozchodzil sie do przodu. Dlatego wszyscy nas wyprzedzali gdy jechalismy nia na sygnalach. Bo za nami byla glucha cisza.


Na szczescie daleko nie bylo. Zajezdzamy na miejsce, cala rodzina w ciezkiej histerii. Toz wiadomo - zmija uzre, zgon pewny. W ogrodku lezy sobie kobielka wzrostu i masy slusznej, co to ani przeskoczyc ani obejsc. Na nodze slad po gadzie, babka blada nieco i spocona - jak nic wstrzasnieta. Choc niezmieszana.

Wklucie, plyny, sterydy i chwila niepewnosci. Dawac to bialko z konia wyflitrowane czy nie? Fajnie sie o tym czyta, ale jak ma sie wlasnorecznie podac lek co to moze pomoc - ale tez i ukatrupic pacjenta - to nagle zyskuje sie zupelnie inna perspektywe. Na ten przyklad perspektywe odsiadki za spowodowanie zgonu. Tym bardziej ze cwany producent napisal jak byk: wykonac probe uczuleniowa. Baba sobie lezy malowniczo, rodzina rzezi a ja bede podskorne proby wykonywal. Jak bysmy byli, nie przymierzajac, obwozna trupa aktorska.

Na wszelki wypadek zapytalem czy na pewno to zmija byla. Na co baba pokazala nieszczesne zwierze - nieszczesne bo na placek rozdeptane - ktore zdecydowanie zygzaki jakowes na grzbiecie mialo. ...wszystkie zmije pozdychaly... Wlaczylem wszystkie zabiezpieczenia wlacznie ze skrzyzowaniem palcow u nog i zgodnie z instrukcja podalem pol w rane a drugie pol domiesniowo.

Po przezytych atrakcjach kobieta polezala trzy dni na IT, potem jeszcze dla pewnosci poobserwowali ja na internie i wreszcie poszla sobie do domu.

Po raz kolejny potwierdzilo sie stare przyslowie pogotowiarzy ktore mowi: "Co cie nie zabije - to cie wzmocni".

* Jezeli najdzie nas ochota uzycia siekiery do obciecia konczyny uzartej przez gada, nalezy chwycic trzonek i plaska strona walnac sie w leb. Powinno to pozbawic nas checi do dalszego dzialania.

Uwaga, dodatek tylko dla DUMMIES: Odcinanie konczyn pokasanych nie jest zalecanym sposobem leczenia.


Linek do www.terrarium.com.pl z calkiem sensownie opisanym postepowaniem w przypadku ukaszenia przez zmije.

74 komentarze:

Anonimowy pisze...

a ja myślałem zindoktrynowany przez akcje bosmana Nowickiego (A. Szklarski, Tomek wśród łowców głów), że tak się robi ;)
Pozdrawiam, świetny blog :D

basia.acappella pisze...

Ten Wasz Viper-pojazd to zdaje się 'odkrył' przypadek szczególny efektu Dopplera... ;D

eee-live pisze...

Abi ale ta wasza nyska nie była taka zła ;) mogliście chociaż widoki podziwiać :)
A co do kobieciny to ja widzę że Ty to chyba masz zdolności nadprzyrodzone albo jakiś szósty zmysł ;)

Anonimowy pisze...

El- racja ^^ Abi szczególnie dobrą rękę do korpulentnych kobitek zwłaszcza przy podawaniu leków wymagających "włączenia wszystkich środków zabezpieczających, łącznie ze skrzyżowaniem nogi". ;)

Epi

abnegat.ltd pisze...

Witaj, Anonimie ;)
Instrukcja oblugi pokasanego zawierala zakladanie mankietow, nacinanie rany i lokalne krwioupusty. Rozne sa opinie na temat takich dzialan. Natomiast nie zaleca sie juz nigdzie wysysania rany.

Basiu, to byl przedziwny ... nazwijmy go samochod z braku lepszego okreslenia. W dodatku dziuty w podlodze, wiatr we wlosach (przez te dziury tak wialo) i chlapiace bloto. Same atrakcje :)

EL, zadnej w tym zaslugi mojej nie bylo. Babka twarda byla to i przezyla - zarowno zmije jak i dzialania ratownicze. Przetrwaja najsilniejsi ;)
A widoki - i owszem. Przez dziury w podlodze tez.

Epi, tu se nia ma co robic jaj. Srodki zabezpieczajace sa stare jak swiat, wyprobowane i pewne.
W sklad zestawu wchodzi:
- trzykrotne spluniecie przez lewe ramie
- odpukanie w niemalowane drewno
- skrzyzowanie palcow
- i rzucenie straszliwego zakleca: "Oby sie moje obawy w gowno obrocily"
Zazwyczaj dzialalo :/
;D

Anonimowy pisze...

Abi rozumiem, że jako amulet nosisz ze sobą kawałek niemalowanego drewna ? żeby daleko nie szukać w razie potrzeby ?
meedic

eee-live pisze...

Abi no i znowu umniejszasz swoje zasługi ;) Ludzie Cię tu wychwalają a Ty że "Babka twarda była" ;)

abnegat.ltd pisze...

No bo byla - toz ja jej nic nie pomoglem ;) Sama te zmije na smierc zadeptala, jad zinaktywowala i nawet przezyla nasza tzw. pomoc. To trzeba ganc twardym byc ;D

abnegat.ltd pisze...

Meedic, pukam sie w glowe. Stuprocentowy efekt ;)

Zadora pisze...

Niektórzy mawiają "trzeba twardym być, nie miętkim". Ale żeby obtyta babka jednocześnie twarda była to jest równie pokrętne jak u Metaksy co to zawsze spóźnina jest bo przychodzi przed czasem.

abnegat.ltd pisze...

Ona utyta byla to i mietka - a jak wiadomo kto ma mietkie serce musi miec twrda d.pe. To moze ona taka mieszanka smalcu i hartu ducha byla?

abnegat.ltd pisze...

PS. Zdechl mi licznik. Czy ktos wie gdzie mozna sobie sciagnac cos takiego?

eee-live pisze...

Abi a niech będzie po Twojemu a ja i tak wiem swoje :)))
Może i ona była twarda, bo ja to bym pewnie zwiewała jakbym żmiję zobaczyła :( to jedna z nielicznych rzeczy do których mam wstręt :)

abnegat.ltd pisze...

EL, to bardzo sluszna decyzja jest. Zmije trzeba na dlugim kiju obchodzic...

Anonimowy pisze...

ja przeczę wszystkim prawom fizyki dlatego, że nigdy do niej nie miałam talentu... a podobno jak się nie wie, że czegoś się nie da, to się nie ma zahamowań i się to robi... :D
metaksa

Anonimowy pisze...

Abi ja sobie jaj nie robię ;)
Ale znając niektórych (włączając to również siebie) cały ten zestaw musiałam dodatkowo wykonać na polu 4-listnej koniczyny ;)

Ale szczęście szczęściem - Ty po prostu taki doświadczony, stary wyjadacz byłeś (odnosząc się do czasu przeszłego - z opowieści, albowiem zdaję sobie sprawę z tego że nadal jesteś), a zestaw zabezpieczający to pewnie z przyzwyczajenia tylko ;)

Epi

abnegat.ltd pisze...

Metaksa, to jest dobre podejscie. Trzeba do totka zastosowac. Wyjsc z zalozenia ze szansa 1:14x10^9 nic nam nie mowi i wygrac. Najlepiej na kumulacji ;)

Epi, w tym zawodzie doswiadczonych nie ma. Jak sie czlowiek czuje stary i doswiadczony to znaczy ze zaczyna byc niebezpieczny dla pacjenta ;) A te zapisy sa z poczatkow mojej pracy, wez to pod uwage pls ;D

Anonimowy pisze...

o, prawdopodobieństwa też nigdy nie rozumiałam do końca... :D :D
metaksa

Anonimowy pisze...

Przepraszam że się wtrącam, ale ja a'propos tego wysysania. Parę lat temu ktoś nieuważnie przeczytał artykuł w którym napisano, że wysysanie po trzech minutach od ukąszenia jest nieskuteczne i ogłosił w Polsce (a uczeni podchwycili), że wysysanie jest nieskuteczne w ogóle. Otóż skuteczne do tej 3 minuty jak najbardziej jest. Nie wolno tego tylko robić ustami, gdy w ustach jest jakaś ranka, bo nawet minimalne ilości jadu w tym miejscu mogą doprowadzić do opuchlizny i uduszenia.

zmęczon

Anonimowy pisze...

...chyba i tak bym się nie odważyła tego zrobić...
w takim razie, można tylko czekać na pomoc z zewnątrz, tak? bo chyba innej opcji samopomocy nie ma, z tego co zrozumiałam?
metaksa

Anonimowy pisze...

Abnegat,
przeglądałam sobie tomik: Maria Awaria, Maria Peszek wydała książkę i płytę, no i tam jest taki śliczny wierszyk o niedźwiadku polarnym. Ponieważ misie które mogą mi przyjść do głowy to Twoje, to :))
A eee-live znowu mnie pouczy:)))
Jeśli zaś chodzi o węże, to któregoś roku prawie wdepnęłam w gniazdo żmij, zasyczałam i się rozeszły.
A rzeczywiście do dziś byłam przekonana, że po ukąszeniu trup na miejscu:))
Dobrze czytać niektóre blogi:))
maria

dotty pisze...

Zestaw środków zabezpieczających bardzo przydatny (zamierzam przetestować). ;)
Ja wiem, ja wiem jak Metaksa to robi. To się robi tak - wychodzę na autobus tak wcześnie, że nawet jak się na niego spóźnię, to i tak u celu jestem przed czasem. :P Da się. ;)

eee-live pisze...

Mario o co chodzi?

Anonimowy pisze...

eee-live, jak przeczytasz wierszyk to Cię olśni. Pani Maria Peszek dla mnie bardzo, bardzo odważna. Chylę czoła( bo jestem pod wrażeniem)
eee-live, cobyś nie zrobiła i tak cię lubię :))

Anonimowy pisze...

Choć nic nie zrobiłaś, to takie oświadczenie na wszelki wypadek :)
maria

Anonimowy pisze...

Jeśli chodzi o spóźnianie, to się spóźniam tak umiejętnie, abym była pierwszą, ale na pewno nie ostatnią.
Abi, nie skarż się
Flinstonowie mieli gorzej
pewnie nawet widoków nie podziwiali :)
maria

abnegat.ltd pisze...

@Zmeczon: to sie miesci w tym biernym skrwawianiu rany - ze niby staze zalozyc i nie tamowac krwawienia. O wysysaniu sie nie mowi, bo w stresie kazdy przysysa sie do rany a nie szuka baniek, niestety. Wysysanie zdecydowanie nie jest polecane.

TUTAJ jest calkiem sensowna strona dotyczaca tematu.

@Metaksa: jak widac powyzej, szkoly sa rozne. Falenicka mowi wysysac, a Otwocka - zeby nie wysysac. Wszystko ze zdrowym rozsadkiem. Jak zmija dziabla, staze zalozyc, ranie dac krwawic. Konia z rzedem temu co scyzorykiem w lesie bedzie sie cial po nogach (bo o zakladaniu opaski uciskowej na glowe to raczej nie myslalbym powaznie...)

@Maria: wierszyka nie znam i nie mam - usmiecham sie o cytat :[]

@Dotty, massakra. A nie mozna tak wyjsc z dopuszczalnym zapasem i dojsc? Sobie na przystanek, rzecz jasna?

Anonimowy pisze...

Abi, skarbie ( niech Twoja żona będzie zupełnie spokojna), jestem odważna, ale do pani Peszek to mi bardzo daleko( jest świetna),także cytatu nie będzie :))
maria

abnegat.ltd pisze...

No prosze - teraz nawet stazy niepolecaja, bo zwieksza sie ryzyko martwicy...

Polecam linek powyzej, sensownie napisany.

A tutaj jeszcze strona WCH CLINICAl TOXINOLOGY RESOURCES na ktora powoluje sie autor artykulu.

abnegat.ltd pisze...

Maria, jezeli TY sie boisz cytat wrzucic, to to niezly wierszyk musi byc ;DDD Pozostaje w domyslach...

dotty pisze...

Abi, nieee to by było bez stylu. :P

abnegat.ltd pisze...

W sumie fakt - przyjsc na czas kazdy potrafi. A spoznic sie przdwczesnie- caly czas nad tym mysle. Ale ja jednofakultetowy jednak jestem to moze sie to mnie nie ima?

Anonimowy pisze...

O! Strona terrarium?!

Zdziwiła się dotty.

abnegat.ltd pisze...

Strona terrarium.

Odrzekl abnegat. Limited.

Anonimowy pisze...

Odsysacz do jadu nie jest drogi i warto go mieć nie tylko w przypadku spotkania żmij : http://tnij.com/c2oJ
Natomiast nigdzie nie mogę doczytać czy nie dałoby się jakoś farmakologicznie wspomóc pokąsanego gdy ciężko na jakieś bagna wezwać pogotowie. W szczególności co można zrobić w przypadku wstrząsu ? Niestety nie tylko antytoksyna może go spowodować, ale i sam jad.

zmęczon

dotty pisze...

Mój gadzior nie strzela we mnie jadem i nie kąsa. Taki jednak lepszy.

Anonimowy pisze...

@ zmęczon
To mało prawdopodobne, aby udając się zawsze do lasu brać pełne wyposażenie . No nie wiem?
Tak myślisz?
maria

eee-live pisze...

Mario tez nie znam wiersza o którym mówiłaś ale domyślam się że z tym pouczeniem to chodzi o koment z notki pt. "reanimacja".
Czyżbyś miała do mnie o to żal? ;(

Anonimowy pisze...

Abi, jeśli mojego tekstu nie rozumiesz, to ja mówię prostym językiem: pierwszy spóźniony to pierwszy spóźniony, a ostatni...Wyluzuj:)
maria

Anonimowy pisze...

ee-live, skomentowałam wcześniej, zanim zapytałaś( tyle, że się teraz z cieplejszych słów tłumaczyć muszę- tak na wszelki wypadek:) )
maria

Anonimowy pisze...

Jeśli chodzi o wierszyk, to nic dziwnego,że nie znacie, bo niedawno się ukazał. Jeśli ktoś jest zbyt cnotliwy, to niech lepiej sobie odpuści( albo znowu będzie na mnie)
Tak, zdecydowanie niepotrzebnie podjęłam temat
maria

Anonimowy pisze...

Mario jeśli idę do lasu z dziećmi, to apteczka jest stosunkowo najlżejszym elementem wyposażenia. A przy tym na pewno nie mniej istotnym od dodatkowego swetra czy kanapek.
Podobnie jak idę sam ale za to bardzo głęboko w las, tak że karetka tam nie dojedzie, a wstyd do byle czego wzywać śmigłowiec.

zmęczon

eee-live pisze...

Mario wiesz ja jestem takim typem człowieka, że jak słyszę "co byś nie zrobiła i tak cię lubię Choć nic nie zrobiłaś, to takie oświadczenie na wszelki wypadek" to włącza mi się myślenie że jednak coś nie tak. :(

dotty pisze...

Ło matko. Powiedź im Mario, ażeby wrzucili na luz. :)

Anonimowy pisze...

Czy możecie wrzucić na luz?
maria

Anonimowy pisze...

Dzięki Dotty za podpowiedź.
zmęczon ja to Cię podziwiam, choć tak sobie myślę, że rzadko chodzisz do lasu:)
Moim zdaniem, jednak zdecydowanie niebezpieczniej jest w mieście:)
Ale robisz świetnie,odpowiedzialny jesteś
maria

eee-live pisze...

Dobra, dobra już nic nie mówię :)
przecież ja nie ma do nikogo pretensji tylko chciałam wszystko wyjaśnić.

abnegat.ltd pisze...

Zmeczon, postepowanie w przypadku wstrzasu anafilaktycznego to glownie adrenalina i plyny. Dozylne rzecz jasna czyli bez medykow ani rusz. Adrenalina moze byc podana domiesniowo w przypadku wsrzasu, sa takie ampulkostrzykawki dla uczulonych na jad blonkoskrzydlych.

Wg. mnie najlepiej miec w lesie konkretne buty i nie lazic byle gdzie. A w razie uzarcia dzwonic po pogotowie. I - na wszelki wypadek - znac algorytmy BLS ;)

inessta pisze...

My mamy taką sobie daleko wysuniętą placówkę w ostępach leśno-górskich. To wiejska przychodnia dla spragnionych opieki lekarskiej mieszkańców tych ostępów. Mój stary szef (mieszczuch w 200 %)pierwszy zakup jaki zrobił to była surowica na jad żmijii. Nie uległ wierze i tłumaczeniom okolicznych mieszkańców, że oni tu żmijii 100 lat nie widzieli. Czasem sobie myślę, że ta nasza placówka to jedyna w promieniu 100 km tak zaopatrzona przychodnia.

Anonimowy pisze...

Mario może i rzadko bywam w lesie, ale ilekroć tam jestem to spotykam tam różne takie :
http://www.youtube.com/watch?v=UDu1L1O18Sk
Środowisko naturalne bardzo się w Polsce oczyściło i na żmije można się natknąć nawet w mieście. Dwa lata temu pokąsała dzieciaka w Wałbrzychu.

Abnegacie a jakieś takie szybko podane Zyrteki by nie pomogły ? Adrenalina faktycznie jest dostępna nawet niedrogo, ale to już rzeczywiście deczko ponadstandartowe wyposażenie jak dla mało zalergizowanej rodziny.

zmęczon

Anonimowy pisze...

takie coś z allegro serio może być skuteczne? bo ze mnie alergik straszny na wszelkie ugryzienia, jak mnie pszczoła/osa dziabnie, to 2 tygodnie z głowy... :-/
metaksa

dotty pisze...

Metaksa, to dla ciebie mniej ryzykowna jest chyba jednak profesjonalna pomoc. ;)

kiciaf pisze...

Defibrylatory mnie prześladują !!!
Widziałam dziś kolejny. W centrum handlowym zwanym Galeria Mokotów. Lifepack czy jakoś podobnie się nazywał. Jakoś bardziej mi się to podobało niż w metrze bo miało sensowną instrukcję obsługi nieprzytomnego. I zachęcało do używania urządzonka w razie potrzeby - podobno urządzonko gada ludzkim głosem co trzeba dalej zrobić. Czy ktoś jeszcze to widział w miejcu publicznym czy tylko mnie prześladują?

Anonimowy pisze...

Metakso szybko zastosowane odessie połowę jadu. Czyli jest szansa że tylko tydzień będzie z głowy.

zmęczon

basia.acappella pisze...

Co do prawdopodobnego miejsca najczęstszego występowania żmij oraz sił i środków, jakie należy mieć przeciwko nim przy sobie: po raz pierwszy (i jedyny) spotkałam się z dwoma egzemplarzami w niewielkim odstępie czasowym pod koniec września 2003. W obu przypadkach jechałam szybko rowerem a toto 'przechodziło' jak pieszy (tyle, że w miejscu nieoznakowanym) - wijąc się malowniczo. Jedyne, na co człowiek ma czas to 'odbicie' by nie najechać na ogon i odruchowe podniesienie nóg.

W tymże samym lecie 2003 (konsekwentnie upalnym) jeździłam wielekroć w stepy i sawanny podtynieckie, skotnickie, itp. Najczęściej w sandałkach, przedzierając się i lokując w środku różnych traw i chaszczy w celu poopalania się i popracowania.
Plus wygrzane kamienie tatrzańskie, plus wygrzane polany gorczańskie, plus...

I te dwie żmije: jedna 'przechodząca' przez asfalt na ruchliwej drodze z Sidziny do Skawiny (ul. M.Wrony, po obu stronach domy); druga w Tyńcu, w poprzek nie-asfaltowej ulicy Walgierza Wdałego - też domy zamieszkałe bądź się budujące po obu stronach, stosunkowo daleko od lasu czy łąk-nieużytków.
;) ;D

P.S. Od tamtego sezonu na polanach gorczańskich pojawiły się tablice ostrzegawcze...

abnegat.ltd pisze...

Inessta, w osrodku jest sens trzymac surowice - jest lodowka, czas zeby probe zrobic, etc. A w pogotowiu to jest to troche hurra optymizm. I ta drobna niepewnosc - dostanie wstrzasik czy nie ;)
Tak na marginesie - osrodek zdrowia na zadupiu - jakzez piekny temat na blog. Przemysl - obiecuje ze bedziesz miala jednego wiernego czytelnika od poczatku ;)

Zmeczon, w przypadku wstrzasu anafilaktycznego leki przeciwhistaminowe, sterydy, wapno i co tam jeszcze - nie maja wiekszego znaczenia. Mozna podac - ale bez adrenaliny pacjenta sie nie uratuje. Zdecydowani odradzam jakiekolwiek dzialania na wlasna reke - najlepsza technologia to zstosowac sie do porad podanych w linkach powyzej i dzwonic po pomoc.

Metaksa, dzwon po pogotowie... Moze jaki Abnegat przyjedzie ;)

Basiu, czyli wniosek jest jeden - zmije spotkac mozna wszedzie.
PS. Pozwolilem sobie ogladnac caly album - az sie mi cos zrobilo :D Ten szlak z Rdzawki na Stare robilem kiedys, dawno temu, w czasie takiej pieronskiej zimy (chyba 83 albo 84) - jak sie stalo, snieg byl po pas. Jak sie szlo to po ramiona.
Zatesknilosie ;)

Anonimowy pisze...

do pszczoły po pogotowie? ;-) wyśmialiby mnie... zwłaszcza, że mnie się osy i pszczoły zdarzają tylko na wsi, a tam najbliższe pogotowie 7 km dalej. i rzadko są dostępni, odsyłają zwykle do pogotowia, które jest 25 km dalej...
metaksa

abnegat.ltd pisze...

Metaksa, to zalezy co ci sie po blonkoskrzydlych dzieje - jak obrzk i boli - to jedna sprawa. A jak mdlejesz i cie trzeba ratowac - to zupelnie inna.
Zdziwila bys sie ile razy jezdzilem do pszczolek... A kilka razy zdazylo sie ze zesmy pomogli ;)

abnegat.ltd pisze...

@Kiciaf: tak mialem wrazenie ze nie odpowiedzialem na Twoj poscik :) Soreczki.

Musze przyznac ze zaskoczony jestem iloscia tych urzadzen w oklicy - jednak AED wkraczaja pod strzechy (supermarketow) :)

Z mojego doswiadczenia wychodzi ze jak cos za mna chodzi - to wczesniej czy pozniej mnie to najdzie. Nie chce krakac, ale czy jednak nie warto by bylo zrobic BLS+AED ;DDD

Odnosnie obslugi AED - po wlaczeniu wydaje proste i jasne instrukcje glosem, ale trzeba wiedziec co mowi - bo jak poprosi o 'masaz' klatki piersiowej to nieszkolony moze zaczac robic smieszne rzeczy ;)

Ogolnie nie ma sie co bac - wszystko jest jasne i proste. Chyba odstapiono od okreslenia masaz, wiekszosc tych urzadzen ma zaprogramowane 'ucisniecia klatki piersiowej'.

Anonimowy pisze...

nie no, gdybym mdlała albo coś, to bym tu panikę robiła ;-) ja mam po prostu wieeeelkie obrzęki, boli, itp. i najgorzej, jak mnie użarło w stopę (a 2 razy mi się już zdarzyło... sandałom i chodzeniu boso mówimy w pewnych sytuacjach "nie") - brak chodzenia.
metaksa

basia.acappella pisze...

@Gospodarz: 'Pozwolilem sobie ogladnac caly album' - Cała przyjemność po mojej stronie! :D

W tamtym albumie są jeszcze dwa cykle gorczańskie. Ale nie zimowe, ale późnokwietniowy '07 (częściowo po białym, owszem, całe 244foty 8O) i majowy '08.
Więc zapraszam kiedyś, w chwili nudy ;/, bo dwa z Rdzawki2 a jeden z Rabki (się zaczyna) ;D

Anonimowy pisze...

Skoro tylko adrenalina, to u starego Traczyka wyczytałem, że w rdzeniu nadnerczy jest jej od 1 do 3mg z czego w chwili stresu większość jest wyrzucana do krwi. A to jest więcej niż zalecana dawka do wstrzyknięcia puchnącemu. Czyli w razie takiego wypadku gdzieś daleko od cywilizacji jednak można ratować stresując odpowiednio. Np. puchnącą żonę ratujemy stwierdzeniem "nie chciałbym cię teraz denerwować, ale sobie właśnie przypomniałem że moja kochanka jest w ciąży".

zmęczon

abnegat.ltd pisze...

@Metaksa: na omdlewanie panika najlepsza - patrz wpis Zmeczon'a powyzej ;)

@Basia: to ja juz sie biore za ogladanie. Ciekawe czy mysmy sie kiedys na tych szlakach nie spotkali ;)

@Zmeczon: tak jest. Co prawda to moze byc pomoc ostatnia jak malzonka z wrazenia wyzionie ducha, ale coz - kazda terapia ma swoje efekty uboczne ;D

Anonimowy pisze...

Polak sobie w każdej sytuacji poradzi........
metaksa

basia.acappella pisze...

...czy myśmy się na tych szlakach nie spotkali to jedno pytanie
...czy myśmy się nie spotkali per procura (albo wikarialnie - lubię tę kalkę angielską ;)) - czyli 'dzięki' jakimś wspólnym znajomym... na przykład medycznym?...
;D

abnegat.ltd pisze...

Sadzac z postow Waszmoscianki, takiej osobowosci nie da sie nie zauwazyc... Mysle ze jednak skojarzyl bym ;D

No coz, nic straconego - wciaz mozemy sie spotkac w trakcie przemarszu przez Gorce/ Beskid Wyspowy/ Sadecki/ Niski/ Zywiecki/ Pasmo Babiogorskie - niepotrzebne skreslic ;) Tatr jedynie unikam. Jakos mi ta nobliwa atmosfera Snobistycznego Nieco Klubu Pomazancow Bozych przeszkadza ;D

basia.acappella pisze...

Przesadza Pan Gospodarz :)

Hmmm, pagóry fajne są... bardzo fajne. Ale gdy skoczyć w Tatry z maksymalnym możliwym ominięciem ich 'autochtonów' - jest super...

I żadnego pomazaństwa nie widzę. Nawet tłoku przesadnego w tym (zeszłym) roku nie widziałam...

P.S. Trzeba koniecznie się kiedyś umówić... na Turbaczu, nad Szczawnicą... na Babiej przed wschodem słońca (letnim ;/)...
...Zlot Gwiaździsty Fanek i Fanów Abnegata.ltd - to brzmi właściwie, prawda? ;)

abnegat.ltd pisze...

Przebog, poratuj ;D

Toz ja od nadmiaru pozytywnego feedbacku sie tu calkiem zesromam...

Ale Babia o wschodzie, szczegolnie po nocnym przejsciu Studencka to by bylo calkiem ten tego... Ale i czerwonym od zachodu (nie pomne nazwy tego pagorka co tam jest po drodze) tez bardzo milo. A czy powitaniom Ra na Babiej towarzyszyc moga srodki wprowadzajace w stan wiadomy? Czy to jednak sie w zestawie zdrowego biegania po pagorach nie miesci...?

basia.acappella pisze...

Taaak, podpuszczanko?! :shock:
A to kto tu jest niby ekspertem od zdrowotności i bezpieczeństwa?!...
;D

[Ja tam mocną głowę mam... choć nie za często testuję 'ekstremum plus' tej mocy... ;/ :| ;)]

abnegat.ltd pisze...

Toz ja do zberezienstw nie namawiam - ale lyczek Courvoisier'a o swicie z piersioweczki - mjut to na skolatane serce.
No, nawet dwa.
Gora cy.
;)

basia.acappella pisze...

Mjut na skołatane serce to jest więcej sportu, proszę SzPana... - jeszcze więcej sportu!... ;/
A te-tam inne to można w nagrodę... ewentualnie... w sprzyjających warunkach i towarzystwie ;D

abnegat.ltd pisze...

Podpisuje sie czterokonczynowo pod oswiadczeniem Waszmoscpanny. Sport tak. Alkohol 3x tak ;) Ale pity z umiarem - wtedy nie szkodzi nawet w najwiekszych ilosciach ;D

Mongoose pisze...

Biedna żmijka, szlag mnie trafia na tą durnotę ludzką, pewnie jakby ją padalec obsrał to też by go zadeptali.

abnegat.ltd pisze...

Witaj, Mongoose :)
Z drugiej strony to zmijka zaczela... jakby...
A powiedziec w takiej sytuacji a sio to chyba malo kto porafi...