poniedziałek, 5 stycznia 2009

Reanimacja

Wezwanie jest dramatyczne. Otoz Pani Doktor reanimacje dzielnie prowadzi zycie ludzkie ratujac, jednakowoz defibrylatora nie ma wiec o pomoc prosi. Gwoli wyjasnienia, byly to czasy gdy defibrylatory dopiero zaczely wkraczac do karetek, a osrodki zdrowia jeszcze nie byly zobowiazane posiadac takie cudo.

Wyjazd z jeszcze jednego powodu jest wyjatkowy - po raz pierwszy jade nasza nowa R-ka. Uscislajac nieco, nowa to ona jest dla nas, bosmy ja dostali pare dni wczesniej. Ogolnie jest stara, ma jakies 15 lat, ale wyposazenie w srodku calkiem przyzwoite a w dodatku jest to MERCEDES. Przedtem czlowiek jakos tak niesmialo i ze wstydem przemykal rozpadajacymi sie Polonezami przez oplotki, a teraz z rykiem silnika, z sygnalami swiecacymi i wyjacymi jak nieboskie stworzenia jedzie sie dumnie glowna droga. Co prawda pietnastoletni silnik czul gore zanim do niej dojechal i juz dobre pol kilometra przed nia zaczynal zwalniac, ale po plaskim - szedl jak burza.

Przez radio slyszymy jak Pani Doktor ponagla nas z osrodka. Niestety, nie slyszy naszych odpowiedzi, radio w karetce troche za slabe, ale dyspozytor dzielnie przekazuje nasze slowa otuchy i ogolnego wsparcia. Oraz szczegolowe informacje na temat czasu dojazdu.
- Abnegat do stacji, aproksymacja czasu dojazdu siedem i pol minuty! - Najwyrazniej majonez w salatce do obiadu byl nieswiezy. Albo w mozgu mam bablowca. - Prosze kogos wyslac zeby droge pokazal i wszystkie drzwi otwarl! - Tu z kolei kierowca popatrzyl na mnie dziwnie, ale nic nie powiedzial. Widac doszedl do wniosku ze z wariatami szkoda tracic czas na gadanie.
Po drodze zaliczylismy taka pieronska gore pod ktora silnik zagotowal, a kierowca musial zredukowac do jedynki. Za nami ustawil sie grzecznie sznur pojazdow, w tym jedna furmanka. Na szczescie ostatni kawalek byl z gory, wiec pod Osrodek zajechalismy z piskiem gum. Wydarlem z karetki jak bym bral udzial w jakims konkursie z wysokimi nagrodami, wpadlem do gabinetu...

Na podlodze lezy Zul, sadzac po zapachu, pospolity. Do krolewskiego jednak mu zdecydowanie brakuje. Pani Doktor kleczy za jego glowa, w rece trzyma laryngoskop i rurke. Probuje zaintubowac goscia niespecjalnie sie przejmujac jego czynnym oporem. Z boku kleczy facet, ktory kolanem przyciska jedna reke Zula do podlogi a sam z zaangazowaniem stara sie polamac mu zebra. Zul ryczy cos ale nie idzie zrozumiec co, bo usta ma zamkniete w obronie wlasnej, wiec z nosa wylatuja mu zgloski raczej malo zrozumiale. Dokola Zula lezy - tak na oko - z dwadziescia zuzytych wenflonow. Z rak kapie mu krew po nakluciach...

...dziekujemy Pani, dziekujemy, zajmiemy sie pacjentem! - Wykrzyknalem energicznie, odsunalem chlopa masujacego klatke i wskazalem Pani Doktor mojego pielegniarza.
- Prosze podac wszystkie informacje, my przejmujemy reanimacje.
Zul popadl w letarg. Nawet oddychac przestal.
- Mistrzu, otworz oczy, a przynajmniej jedno. Nie bedziemy nic robic.- Zul otwarl oba. - Wezniemy Pana do karetki, OK? Cisnienie sie zmierzy i jak wszystko bedzie w porzadeczku, odstawimy Pana do domu. Moze byc?
- Ale nie bedzicie mi zeber lamac?
- Slowo. Ani jednego.

Zapakowalismy chlopa na nosze i sanitariusz z kierowca poszli sobie do karetki. Poprosilem pielegniarke zeby sprawdzila podstawowe parametry a sam zaczalem zbierac wywiad. Okazalo sie ze Zula do osrodka przyniesli jacys ludzie co go pijanego w sztok znalezli w pobliskim rowie. Pani Doktor przejela sie bardzo i razem ze swoim mezem zaczeli mu udzielac pierwszej pomocy. Na szczescie nie udalo sie mu zalozyc wklucia wiec adrenaliny nie dostal, a defibrylatora nie mieli. Z drugiej strony jak by tak Zul opowiedzial na wsi, ze dostal strzal na zywca to Pani Doktor miala by potem spokoj z pacjentami przez nastepne pol roku.

Zul w karetce zeznal, ze nie bardzo pamieta co sie stalo, w barze siedzial i chyba do domu szedl. Potem ci szalency probowali mu zebra polamac i wybic ostatnie dwa zeby co mu sie do otwierania piwa w gebie zostaly. Okrucienstwo ludzkie jest nie do opisania.

Zbadalem Zula po calosci, szczegolnie pluca mnie martwily, bo przy takich rekoczynach latwo cos uszkodzic, a potem odma i placz oraz zgrzytanie zebow. Hm. Z jednej strony jak go zawioze na IP to mnie chyba smiechem zabija, z drugiej strony wolalbym spac spokojnie - a do tego albo nadzor nad Zulem albo RTG klatki jest niezbedne. W koncu przekonalem go ze w szpitalu jest cieplo, przespi sie do rana, nawet sniadanie dostanie, a jutro sobie na domowe pielesze wroci. Zeby wzmoc proces decyzyjny, nadmienilem ze moge go w domu zostawic, ale gdyby sie cos w nocy dzialo niedobrego to bedzie musial do Dochtorki dzwonic. Jak za dotknieciem magicznej rozdzki jego opor zmienil sie w radosc z powodu wyjazdu w regiony od osrodka odlegle.

Okazalo sie po raz kolejny ze czlowiek to nadzwyczajna konstrukcja jest i ze polaczone sily Dochtorki i pomocnika rady Zulowi nie daly. Po obserwacji z nieprawdopodobnym rozpoznaniem "Stan po reanimacji" zostal wypisany nastepnego dnia do domu.

55 komentarzy:

Anonimowy pisze...

podziwiam precyzję w dodawaniu notek dokładnie o 6 ;-)
metaksa

basia.acappella pisze...

'Stan po reanimacji'... ;D

A takie 'poczuwanie górki jeszcze zanim się do niej dojedzie' to jest folklor Pogotowia naszego wspaniałego (=pieśń gminna ta arka przymierza między dawnemi a nowemi la... pardon, wozy), czy też indywidualna twórczość Pana Autora? (który wybaczy, że o takie tajemnice warsztatowe wypytuję...) ;)

P.S. Lokalnie biało, oj biało... wyżej - z pewnością 'bialuśko'

dotty pisze...

Pięknie :) Czego to ludzie nie przeżyją jak ktoś się ratować uprze? :] Znów się muszę spotkać ze służbą zdrowia, no i tradycyjnie mam stracha. Chyba słusznie? :P

kiciaf pisze...

Zawsze twierdziłam że nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu...

PS. Wszędzie już biało. I zimno, zimniuśko...

realka pisze...

Kolejny wpis w krótkim czasie, z którego wynika, że unikanie pomocy lekarskiej takie głupie nie jest ;)

Anonimowy pisze...

Gdzie pan doktor przyjmuje?
No, mielibyśmy ulubionego lekarza ratującego i chroniącego przed wszelakiej maści zagrożeniami, a tu klops.
Trzeba udać się do GB ?
Do żadnego innego nie pójdę :))
maria

Anonimowy pisze...

Tymczasem będę się leczyć sama DDD
maria

Anonimowy pisze...

Spokojnie, na razie dolega mi tylko katar:))
maria

eee-live pisze...

Nie ma to jak reanimować oddychającego ;) O tak lekarzy trzeba unikać, bo nie daj Boże będą chcieli za wszelką cenę reanimowanie poćwiczyć ;)

P.S. ZIMNOOOOOO!!!!!!!!!

Anonimowy pisze...

eee-live Witaj maleńka.
Dawno Cię nie spotkałam.
Mówisz: zimno.
U mnie też, a u Abnegata chyba na plusie. Ten to potrafi się ustawić.
Co nie zdecyduje, zawsze dobrze.
Może na zimę zadekujemy się u niego( niech się trochę boi:))
maria

eee-live pisze...

Mario no fakt ostatnio jak coś to się mijałyśmy :(
No u mnie zimno jak diabli :( teraz już się ociepla i jest tylko -14 :)
JA to pojadę wszędzie byleby ciepło było :)

Anonimowy pisze...

Będzie nas leczył i reanimował( z przykrością stwierdzam, że oddycham:)) )
Gorzej jakby Luba wystawiła mu walizki na zewnątrz.
Już rozważałyśmy tę kwestię.
Trzeba będzie odpuścić, i przyzwyczaić się do zimna.
Musisz jednak przyznać, że zrobiło się urokliwie( niech nam zazdrości).
Zasypało wszystko na biało, skrzy się śnieg w słońcu, skrzypi pod stopami, a młodzież bawi się śnieżkami :)
Normalnie zimowy rajski ogród:)
maria

Anonimowy pisze...

Co za szczęście, że Go nie ma, bo zaraz znowu by mnie doleciało
maria

eee-live pisze...

Mario no jest urokliwie, ale dla mnie tylko jak obserwuję to przez okno :D
A jak sobie pomyślę że mam iść w tym mrozie do pracy to już mi się nie chce.
A co do reanimacji to ja też się nie nadaję ;) bo oddycham :DD A w związki się nie mieszam :)

Anonimowy pisze...

Skarbie, ja też nie.
To tylko żart mający podnieść ciśnienie.
Ja zwykle na takie tematy tylko żartuję.
No cóż, pewnie to, że często pracuję z mężczyznami zwiększa mój dystans między słowem a czynem( jest nieskończenie daleki).
Słowa zawsze pozostaną słowami.
Tyle w kwestii wyjaśnień( pewnie nie tylko Tobie).
Uśmiechnij się, jest super:)
maria

eee-live pisze...

Mario ja wiem że Ty żartowałaś :D
Mario zobacz jak się pięknie uśmiecham :DDDDDD NO może nie do końca jest super ale jest nowa nadzieja więc jest dobrze :)

Anonimowy pisze...

Zresztą najgorsze zawsze mnie wydaje się to, co ktoś usiłuje utrzymać w tajemnicy.
Jest ileś przysłów na ten temat..
Może się nie znam?
Myślę jednak, że przysłowia są mądrością narodów( i znowu piszę nie na temat:) ) A już na temat: cieszę się, że u mnie w ośrodku jest lekarz"kto się urodził umrzeć musi", mam do niego zaufanie, i staram się tylko do niego chodzić (jest z tych abnegatopodobnych).
maria

abnegat.ltd pisze...

Metaksa, to z automatu idzie. Notki pisze dzien wczesniej a potem sobie czekaja w kolejsce do publikacji o 6 rano ;)

Basiu, w tamtej karetce byl wymieniony silnik - z 3 litrowego na 2.2, choc w papierach stalo po staremu. Widac komus sie przydal. Do tego byl stary i rozklekotany. Czasem mialem wrazenie ze pod gore furmanki hamuja zeby nas nie wyprzedzac. Zreszta to nie byl najgorszy woz jakim jezdzilem. Mialem ta przyjemnosc jezdzic Viperem - czyli kilkunastoletnia Nysa. W zimie nogi odpadaly z zimna bo przez dziury w podlodze wialo i chlapal snieg :[]

EL, niektore doktory sa bardzo zaparte zeby pomocy udzielic... Ale takiej artystki to ze swieca szukac. W moim prywatnym rankingu dorownuje jej tylko ten doktor co to polewal swojego pacjenta woda z kranu i walil piesciami po klacie.

Kiciaf, nadgorliwosc gorsza od piatej kolumny...
Tutaj snieg zaczal padac - na miejscowych padl blady strach. Znowu zamkna szkoly i zakorkuja wypadkami wszystkie mozliwe drogi :|

Realka, doktorow nalezy unikac jak ostatniej zarazy. W dawnych czasach przyjazd konowalow do wsi witany byl okrzykiem: "Ludzie, uciekajta, doktory jada!". Statystyka wykazuje ze ci co dlugo zyja - ze sluzby zdrowia nie korzystaja. Inna rzecz ze ta dochtorka to byl egzmplarz wyjatkowy ;)

Mario, na katar zgodnie ze staropolska zasada najlepszy jest rumianek. Tlumaczylo sie to jako rum do brzuszka, Janek do lozka. Ale teraz trudno o dobry rum niestety. U mnie zima ale taka bylejaka. Jezeli oddychacie, nic Wam po mnie. W sumie anestezjologa najlepiec spotykac na blogu ;)

EL, ZIMNOOOOO!!! Co prawda nie mam -14, ale na wyspe warunki sa ekstremalne. -1 i taki brrr wilgotny wiaterek.

eee-live pisze...

Abi no fakt jak dla mnie to nawet u Ciebie za zimno ;) Ale u mnie temperatura idzie w górę :) Już tylko -10 Brrrrrrrrrrr Ja chcę już lato, no a przynajmniej wiosnę ;)

Anonimowy pisze...

Zresztą, czasami zdarza się, że w interesach zajeżdżam po jakiegoś faceta, on pakuje się do samochodu, ja prowadzę i widzę wyrozumiało-domyślne spojrzenie jego pracownika.
Poskręcać się ze śmiechu dobra rzecz.
Stwierdzam, że ludziom tylko jedno na myśli. Nie objaśniam rzeczywistości, bo po co?
I tak wszyscy wiedzą lepiej:)
A my tymczasem, pomaleńku, bez fajerwerków, będziemy z mężem obchodzić 25 lat zgodnego pożycia.
Weź tu bądź mądry.( do tego nie noszę obrączki-wszystko mogę, a wybieram najlepsze:) )
maria

eee-live pisze...

Mario no to już gratuluję :) Ja też tak powiem za niecałe 23 lata ;)

Anonimowy pisze...

Wiesz Abi, pisałeś kiedyś o zimowych oponach. Myślę, że w GB mają wielosezonowe. U nas też jeździło się na takich, więc nie masz czym się martwić.
Na pewno nie wystąpią mrozy -20stopni, aby straciły one własności. Po prostu masz taniej:)
maria

abnegat.ltd pisze...

To sa letnie. Nikt tu o wielosezonowych nie slyszal :/

eee-live pisze...

Abi nie przejmuj się ja niestety w zeszłą zimę całą przejeździłam na letnich :( Fakt że nie była to komfortowa jazda ;) Więc teraz już zimowe :)

Anonimowy pisze...

Na zakończenie jeszcze dorzucę, że zwykle najlepsze rzeczy najwięcej kosztują.
Całuski dla wszystkich
maria

Anonimowy pisze...

A słyszeli, ew używają zimowych?
Jeśli nie to masz wielosezonowe(bez względu jak je nazwiesz:)
maria

Anonimowy pisze...

Chodzi o skład gumy z jakiej wykonana jest opona :)
maria

eee-live pisze...

Dobra ja uciekam ;) Zajrzę jak wrócę z pracy czyli gdzieś koło 23 :)
Miłego dnia wszystkim

Anonimowy pisze...

a widzisz, sprytne ;-)
metaksa

River pisze...

ehhhh.... ci lekarze POZ... ;P

Anonimowy pisze...

podoba mi się leczenie kataru- rumjanek ;)

meedic

Anonimowy pisze...

Niech mi ktoś lepiej lenistwo wyleczy ;p Katarek to przy tym pikuś ^^
Pozdrawiam zimooowo ;)

Epi

Anonimowy pisze...

nooo lenistwo to straszna choroba, mnie nawet lep nie motywuje do walki

meedic

abnegat.ltd pisze...

@Maria: To sa zdecydowanie letnie gumy. Wielosezonowka to wielosezonowka. A to sa slicki na suche lato. Jak przyszronilo troszeczke asfalt to mialem uczucie jak bym jezdzil po mokrym lodowisku. Zero przyczepnosci :|

@EL: nie przepracuj sie - pamietaj ze od roboty to sa konie i traktory (moj dziadek zwykl tak mowic) ;)

@Metaksa: i wstawac nie trzeba o barbarzynskiej godzinie. Tym bardziej ze jestem o godzine do tylu - musialbym o PIATEJ 8O wstawac ;)

@River: to jest tak - na budowie tynkarz klnie na murarza, a fliziarz i malarz - na tynkarza. Podobnie tutaj - pogotowiarze nadaja na PeOZetowcow, a sami zbieraja ciegi od SORowcow. Ktorzy dostaja w dupe od lekarzy oddzialowych ;D

@Medic: to jest wersja dla pan. No, i dla panow o drugiej orientacji. Natomiast dla heterosamcow nalezala by sie jakas rumianeczka... albo rumisia ;D
A LEP to jednak jest jakies przeklenstwo. Po cholere w takim razie zdawac te wszystkie egzaminy po drodze? Uczyc sie 6 lat i zdawac LEP. Zeby chociaz z tego dr byl jaki a nie lekmed. Co to jest lekmed? ;)

@Epi: na lenia zimowego najlepsze jest naswietlanie - sloncem, a jak nie ma chwilowo, to trzeba zakupic taka tysiacwatowa zarowe do oswietlenia ogrodu. Daje piekne, biale swiatlo. I goni precz depresje i lenia. Tylko rachunki za prad moga wyzwolic czkawke. Chyba ze sie w akademiku mieszka ;)

Anonimowy pisze...

Depresja mi Abi nie grozi :D Lubię zimę (nawet mroźną), nie czuję się wtedy szczególnie osamotniona, bo liczba bałwanów w zimie rośnie.
Tylko ten leń nie chce się odczepić ^^ (nawet kopniak w "d" nie pomógł ^^)

Epi

abnegat.ltd pisze...

@Epi. Jak mowi moj przyjaciel:
"Kazda praca meczy.
Kazde lenistwo uszczesliwia"
Oraz druga maksyma na ta okolicznosc:
"Czlowiek rodzi sie zmeczony i zyje po to by odpoczac"
Howg ;D

Anonimowy pisze...

Ja wiem, że to stare jest i na pewno każdy zna, ale nie mogłam się oprzeć.. ^^

10 PRZYKAZAŃ SZCZĘŚLIWEGO CZŁOWIEKA

1. Człowiek rodzi się zmęczony, żyje aby odpocząć.
2. Kochaj swe łóżko jak siebie samego.
3. Odpoczywaj w dzień abyś mógł spać w nocy.
4. Jeżeli widzisz kogoś odpoczywającego, pomóż mu.
5. Praca jest męcząca więc należy jej unikać.
6. Co masz zrobić dziś, zrób pojutrze, będziesz mieć dwa dni wolnego.
7. Jeżeli zrobienie czegoś sprawia ci trudność, pozwól zrobić to innym.
8. Nadmiar odpoczynku nigdy nie doprowadził nikogo do śmierci.
9. Kiedy ogarnia cię ochota do pracy, usiądź i poczekaj aż Ci przejdzie.
10. Praca uszlachetnia, lenistwo uszczęśliwia.

Epi ;)

abnegat.ltd pisze...

:D

Anonimowy pisze...

Abi, leczenie kataru-wersja dla panów - okład z młodych piersi, dla wzmocnienia efektu( wiadomo -katar choroba obłożna dla rodzaju męskiego ) RUMiAnka albo PIWiAnka...

nie ma lekmed...jest lek ( tak stoi w dyplomie i na pieczątce )

meedic

dotty pisze...

Niech mnie ktoś nauczy kłamać.:(
Bo póki co, walę całą prawdę i tylko prawdę i jak tak dalej pójdzie to wywalą mnie z pracy (albo dostanę jakis wyrok).
PS. Jutro idę do pracy :)
Marna wiadomość dla szefa, dobra dla ZUSu i POZetowej lekarki (która jak również walła mi bez ściemy, że może by mi na ten tydzień zwolnienie dała, ale ona się przed ZUSami tłumaczyć nie będzie). Tak wiec czeka mnie praca przez tydzień (góra dwa) i znów zwolnionko. ZUSowcy dobrze wiedzą, że dzięki temu ich budżet zwiększy się o 80% z moich 1,5 miesięcznych poborów (która to kwota wypadnie z kieszeni mojego szefa i ów może zechcieć się mię pozbyć).
Nowy rok się zaczął :)))

dotty pisze...

Jak zwykle ni przypiął ni wypiął. Po prostu streściłam swój dzień.
Szczęściem nikt mnie nie reanimował i prawie doskonale sie czuję.

Anonimowy pisze...

Epi
10 Przykazań Szczęśliwego Człowieka :D

randi6

Anonimowy pisze...

Dotty
No to rzeczywiscie...:(

randi6

Anonimowy pisze...

@ dotty
Jutro też jest dzień

dotty pisze...

Jutro jest nawet fajny dzień. ;)
(niech tylko ktoś włączy ogrzewanie)

Anonimowy pisze...

@dotty
Daj się przytulić. Dasz radę :)

Anonimowy pisze...

Dotty, to ja Cię przytulam
maria

dottty pisze...

Wpisu o wyroku nie należy traktować w tym przypadku dosłownie, ale opiepsz od rodzinki za nieumiejętność ściemniactwa był (teraz pewno kiwają z politowaniem głowami).

dotty pisze...

Widać, że jeszcze mnie nie znasz. Ja z tych -TYLKO MNIE NIE DOTYKAJ :P

dotty pisze...

Ale zrobię wyjątek. (niech tam :P)

eee-live pisze...

No to jestem już po pracy :) Zgodnie z zaleceniami naszego nadwornego lekarza nie przepracowałam się :))) Tylko jak tak dalej pójdzie to będę miała odciski na tyłku ;D

Epi przykazania szczęśliwego człowieka jak dla mnie bomba :)

Dotty nie będzie tak źle :) Jak to mi wczoraj Ania napisała "ludzie są dobrzy" ;)))

Anonimowy pisze...

EL - jak zaczną Ci się robić odciski na tyłku to się na boczek przewrócisz ;)

Epi

eee-live pisze...

Epi no dobra w domu to się da zrobić ale w pracy jak? Przecież nie będę tak bezczelna żeby się koło maszyny położyć ;)

Anonimowy pisze...

Zależy jak duża maszyna ^^
Jak duża, to zbunkrujesz poduszeczkę i schowasz się za maszyną ;)
A jak mała to inszy problem, trzeba pomyśleć... ;)

Epi

eee-live pisze...

Oj duuuuużżżżżżżżżżaaaaaaaaaa :) Nie ma problemy żeby się schować ale kto ją wtedy pilnować będzie jak ja sama na zmianie? ;) Chociaż już posłanie obmyśliłam tylko muszę jeszcze nauczyć kierownika i szefa żeby dzwonili jak chcą mnie odwiedzić ;))))