wtorek, 6 stycznia 2009

Oporny

Dzien byl jak codzien. Przyjechal Szalony Lorenzo ktory swoim zwyczajem zabukowal sobie full liste. Nic to. Sie zrobi. Niestety nie poinformowal nas, ze jednego pacjenta trzeba bedzie obrocic na brzuch. Nie wiem dlaczego straszny z tym cyrk tu wyprawiaja. Dwa stoly, kto zyw przychodzi do pomocy, komendy na raz-dwa-trzy. Dobrze ze przy okazji nikt pacjentowi wenflona nie wyrwal z zyly. Ani lba nie ukrecil.

Dzionek sobie leniwie pomykal. Pomyslalem ze moze i w pogotowiu poniewierka byla ale przynajmniej czlowiek ma teraz o czym pisac. Z drugiej strony patrzac, lepiej zebym nie mial o czym pisac. Jak anestezjolog sie nudzi to znaczy ze w okolicy wszyscy szczesliwi sa. A przynajmniej zdrowi.

Po poludniu pojawil sie mlodzian z przepuklina. Zebralem wywiad, wszystko w porzadku, zdrowy, nie mial, nie zazywa. Zaczalem podawac trucizny odwracalne, mlodzian nieco dluzej niz zwykle poziewal sobie przed spotkaniem z Morfeuszem* i w koncu zapadl w sen. Wsadzilem mu LMA no 5 w gardziolek po czym gosc usiadl. I w dodatku zagryzl zeby na LMA. Ciekawa sytuacja. Z jednej strony jakos te moje trucizny na goscia nie dzialaja, z drugiej LMA wyciagnac sie nie da. Na szczescie uodporniony byl jedynie czesciowo - popatrzyl na nas z wyrzutem po czym zamknal oczy i zapadl w sen.

Na wszelki wypadek z pobudka poczekalem az chirurg skonczy wszystkie czynnosci. Gwoli wyjasnienia - zazwyczaj zakrecam kranik z trucizna nieco wczesniej, chirurg sobie konczy robote i jak sie to wszystko dobrze wyliczy, pacjent otwiera oczy kilka minut po ostatnim szwie. W tym przypadku jednak wolalem poczekac do konca - po co komu latajacy po sali operacyjnej mlodzian z dziura w brzuchu. Okazalo sie to posunieciem slusznym. Mimo, ze dawka ktora dostal mlodzian byla wyjatkowo wysoka, otworzyl oczy pol minuty po tym jak wylaczylem pompy. Usmiechnal sie do nas i zapytal czy ten stuff mozna zakupic na rynku. Taaa...

Co to znaczy wytrenowana watroba.



*tym greckim, nie polskim ;)

44 komentarze:

dotty pisze...

Twardy facet. No i taaa nie zażywał. ;)

Anonimowy pisze...

to zaprawiony w bojach prawie jak pracownik na budowie u znajomych - spadł bez kasku z 1 piętra. Oczywiście, że nic mu się nie stało ;-)
metaksa

kiciaf pisze...

Abi, wreszcie coś z życia codziennego... :)
Samymi wspomnieniami to ludzie na starość żyją a nie w kwiecie wieku... :)

abnegat.ltd pisze...

Dotty, ani ani. Nawet mu prze mysl takie zberezienstwo nie przeszlo.. A w czasie zbiegu zezarl lekow tyle ze uspil bym slonia. I ze dwie kozy ;)

Metaksa, facet byl z council area. Najbiedniejsze dzielnice, czesto ludzie bez pracy. Tak ze zaprawiony pewnie byl od dziecka.

Kiciaf, MJUT na moje serce. Dzieki za ten kwiat ;D

eee-live pisze...

Abi a może on uznał za nieistotne żeby poinformować że jest prochami zakonserwowany ;)
A tak z innej beczki to ja zawsze jak szłam na operację się bałam tylko że za wcześnie się obudzę :) Ale widać ja na prochy to odporna nie jestem ;)

A no i widzę nowego miśka :)

abnegat.ltd pisze...

EL, zeby sie obudzic w trakcie zabiegu to trzeba miec nieprzytomnego anestezjologa kolo siebie. Pobudki pacjenta na stole przegapic sie nie da, chyba ze sie jest slepym, gluchym, albo ogolnie nieprzytomnym. Zasadniczo to nie jest tak ze spisz - pstryk - nie spisz. Proces wychodzenia ze znieczulenia to jak wynurzanie nurka na powierzchnie. I w trakcie dzieje sie kupa rzeczy ktora jest naprawde trudna do przeoczenia. A ta cala historia z odszkodowaniami w USA za pobudki w trakcie operacji to sa wlasnie historie o odszkodowania. I prawdy w nich jest odwrotnie proporcjonalnie do ilosci pieniedzy skarzonych przez pacjentow.

A misiek zdjal czapeczke bo juz po Siwetach jest ;)

eee-live pisze...

Abi no właściwie to ja wiem że to nie tak łatwo się obudzić :) Zwłaszcza że po "głupim Jasiu" już odjeżdżam ;)
A co do odszkodowań w Stanach to o takich pierdołach to ja nawet nie słucham, szkoda mi na to czasu :)

Anonimowy pisze...

Witam:)
Podziwiam zaciętość i samodyscyplinę przy prowadzeniu tego bloga:)
Przeczytałem notkę i postanowiłem podzielić się swoją przygodą z zakresu zasypiania:)
Nie wiem, czy prawdziwa, bo spałem:), opowiedziana natomiast wraz ze śmiechem przez pielęgniarkę i lekarza, który ów zabieg prowadził:)
Otóż:
po zabiegu, ślicznie się ponoć obudziłem, podniosłem tułów, wyjąłem rurę (nie znam fachowej nazwy), ktoś z przerażeniem zapytał się: "co Pan wyprawia?"
ja na to obrażonym głosem: "przepraszam, dobranoc" i usnąłem. Zrobiło się ponoć bardzo wesoło:)
Anestezjolog, który wpadł później do mnie zapytać się o moje samopoczucie, po moim stwierdzeniu o cholernym bólu gardła, z garfieldowskim uśmiechem odparł, że wcale się nie dziwi:)
Podejrzewam, że takie przypadki, to dla was codzienność ale wszyscy medycy byli ubawieni, więc pomyślałem, że wam też się spodoba:)
Pozdrawiam
Adam

abnegat.ltd pisze...

Witaj, Adamie :)

Musze przyznac ze wyrywanie rury przez pacjenta zdazyc sie moze, ale raczej nie jest to czeste a na pewno niepozadane ;) Czasem pacjent ucapi rurke i chce ja wyjac samodzielnie - sztuka w tym zeby najpierw spuscic powietrze z balona, ktory jest na koncu rurki, a ktoru sluzy do uszczelnienia ukladu oddechowego. Jak sie nie zdazy - wtedy gardlo boli... Ale o tym juz wiesz ;)

Zadora pisze...

Ty go pytałeś w wywiadzie o rzeczy niezwykłe. A dla niego chemia pewnie jak chleb codzienny, normalka to i zapomniał wspomnieć! Do głowy mu nie przyszło, że pytasz o tak nieistotne kwestie.

abnegat.ltd pisze...

No tak - ale tez w zestawie pytan standardowych jest jak wol: srodki odurzajaca.

Czyli mowisz ze jego to nie odurza a prostuje mozg z rana? Jak seta dla alkoholika?

Trzeba bedzie zmienic pytanie na:
"Czy walna pan poranna dzialke?" ;)

Anonimowy pisze...

Bo to prosty chłopak był, a Ty takie trudne pytania zadawałeś ^^
Albo się wstydał ;p

Epi

Anonimowy pisze...

socjologowie zawsze powtarzają, że do respondenta trzeba mówić jego językiem ;-)
metaksa

abnegat.ltd pisze...

@Epi: jako ten osiolek?

@Metaksa: kkurcze, ale trudne jest czasami. Szczegolnie jak trzeba uzywac Middlesbroughowish ;)

Anonimowy pisze...

hehe, no tak, masz nieco utrudnione zadanie, to fakt ;-)
metaksa

dotty pisze...

Uff, język musi być trudny bo sama nazwa nie do wymówienia. ;P

abnegat.ltd pisze...

[midelsborołisz]
Wymawia sie tak mw 3 razy latwiej niz sie pisze ;)

dotty pisze...

Kurde i tak się cieszę, że nikomu nie przyszło0 do głowy nauczyć mnie niemieckiego tam to są dopiero odlotowodługiesłowa.

Anonimowy pisze...

czytając Twój blog i blog Morfeusza zastanawiam się dlaczego ludziska lekarzom tak mało mówią. Ja jestem diagnostą laboratoryjnym i gdy tak stoję przy pacjencie z igłą i strzykawką w ręku to nieraz niezłe historie ludzie opowiadają. Nie liczę już opowieści o "jednym" piwku, ale to co biorą żeby się pobudzić, oszołomić czy żeby się zabawić. Zabawne są też opowieści o sznytach na rękach.

Anonimowy pisze...

Widać z igłą i strzykawką w ręku wzbudzasz więcej zaufania niż lekarz w białym "mundurku" ze słuchawkami ^^

Anonimowy pisze...

Witam! Szczerze powiem, że tak sobie czytam Twoje opowieści i wciąż jestem pod wrażeniem stylu w jakim to wszystko opowiadasz - o samej treści oczywiście nie wspominam.. Aż w końcu musiałam się ujawnić i przyznać, że jestem Twoją wielką fanką :) Pozdrawiam serdecznie!
PS: u nas kilka dni temu pacjent przy niewielkim zabiegu bliski był wybudzenia (podano kolejną dawkę tego co konieczne), ale na szczęście skończyło się na pomachaniu chirurgom przed nosem rękami i spokojnym dalszym śnie :)
Pozdrawiam serdecznie!
myszka

abnegat.ltd pisze...

@Dotty. Donnerwetter ;D Niemiecki jednak dziwny jezyk jest. Chociaz mam taka chec zeby sie tego nauczyc, ale przy moich talentach lingwistycznych... Lomatko.

@Anonimowy Laborant ;) Moze - jak to Epi napisal wczesniej - sie wstydajo doktora? Bo to wiadomo co takiemu do glowy wpadnie? A moze laboratorium ma w sobie cos z zacisznego kacika gdzie czlowiek ma zwiekszona potrzebe do zwierzen... Who knows.
A sznyty na rekach sa zabawne dopoki taki pacan sie czyms nie otruje i trzeba mu na gwalt wklucie zalozyc. Czlowiek ma ochote wtedy strzelic w leb ;)

@Myszka. Witaj :) Ale mam dzien. Najpier Kiciaf, a teraz Ty. MJUT na serce po raz drugi :)))
Odnosnie machania chirurgom to odkad pracuje z Propofolem z pompy to mi sie ten problem skonczyl. Ale Thiopental do krotkich to faktycznie zaraza byla. A juz najbardziej mi sie podobaja tacy chirurdzy ktorzy potwierdzaja ze slyszeli i dalej grzebia. Grrr...

dotty pisze...

Miśki lubiom mjut, ale, że kwiaty? :P

abnegat.ltd pisze...

Wszystkie Miski to fajne chlopy ;D

Zgodnie z zaleceniami AB - jak sie sama nie pochwalisz - nikt cie nie pochwali ;)

basia.acappella pisze...

1.Ja byłam bardzo oporna w londyńskim znieczulaniu miejscowym...

2.Należy pochwalić zorganizowanie Twego pacjenta... Natychmiast po wybudzeniu rozeznanie rynku przeprowadza...

3. No, żeby tu nie było, ja też jestem fanką! ;D Ale na jakieś wyrafinowane komplementy się wysilę, jak posucha nastanie dla Autora (żeby mu regularny dopływ zapewnić... nie wiem, czy przez rurę, czy co inne, ale niezbyt duże dawki dzienne to podstawa... i morał dzisiejszego wpisu, bądź co bądź ;/ :| )

Anonimowy pisze...

hallo bloagierzy
troche miotku dla abnegata.Pisz a
ja bede czytal.Bo musze, musze....

Ale powod ,dlaczego pisze jest ,ze wypadla Bionda"(z pamietnika Ratownika)".Blog pisany bezkompromisowo,dobrze,ostro.Mam nadzieje, ze ona ten miut przeczyta...I,ze zlikwidowala Blog,bo jej sie zycie osobiste ustatkowalo...Trzymam kciuki.Napisz cos o Niej , moze wtedy zauwazy, ze jest naprawde dobra...?
A tak poza tym korci mnie tez do pisania,ale chyba wole czytac
podziwiam
obom

abnegat.ltd pisze...

Basiu :)
Widac w okolice nerwu nie trafili - to i nie bardzo dzialalo :/
Pacjent byl doskonaly. Kom-plet-nie nie tracil czasu na bzdury. Zadne tam - oooo to juuuzz?? Perfekcja w kazdym calu. Tak na marginesie - jak bym mial wiecej takich pacjentow to sie bede tlumaczyl przed nadzorem ze zuzycia narkotykow :]

Jak slowo honoru - ale mam dzien :))) Po prostu promieniej sobie - jak Osiolkowa Smoczyca ;D Nic tak na samopoczucie grafomanskie nie dziala dobrze jak cierpliwosc i pochwaly czytelnikow :[]

PS. Zarumienilem sie.

abnegat.ltd pisze...

@Obom: to dlatego u mnie sie data publikacji nie uaktualnia... Szkoda, mi sie to dobrze czytalo; i nie dlatego pisze ze wspomniales ;) - lubie emocje choc sam staram sie nie bluznic za bardzo...
Bionda, odpal nowy blog, utajnij szczegoly i pisz - bo szkoda czasu. Zaluje ze dopiero teraz zaczalem pisac - na biezaco bylo by to zywsze. Obom, tak na marginesie, tez zacznij. Jezeli zaskoczy to zaskoczy a jak nie to - nie. Do stracenia nic - a zabawa jest doskonala.

dotty pisze...

Bionda się zwinęła. No,no, a mnie się zdawało, że mocna agentka była.

Anonimowy pisze...

Abi, ja wiem, że to net i dużego znaczenia ten fakt w owym necie nie ma... ale nie "napisał" a "napisała" - ja tak zwanej płci pięknej jestem (choć nazwa płci nieadekwatna jest do tego co "uwidzieć" w moim przypadku można ^^)

Pozdrawiam (nowa, aczkolwiek wierna fanka ;p )

Epi

abnegat.ltd pisze...

Dotty, szkoda. Lubilem czytac - szczegolnie skroty z dyzurow :D Jak bym sam w tej karetce siedzial.

Epi, soreczki :) Randi tez nam zrobilA podobna niespodzianke :)))

Ale moja mea kulpa jest jako ze juz umiescilas post ktory Cie identyfikowal. Sie wiecej nie powtorzy ;)
Tak nie w temacie: co to jest za znaczek ^^ ? ...bo wyglada jak uszka kota...

Anonimowy pisze...

Wybaczone ;) Po czcionce trudno płeć rozpoznać...
a ^^ to skrócona wersja uśmieszku ^_^

Epi

dotty pisze...

Powiem w tajemnicy, że NIEWIEM (narazie):P.

dotty pisze...

Aha, sweet.

abnegat.ltd pisze...

Aaa :D dziekuje ladnie. Zawsze sie to czlowiek czegos nowego nauczy ;)

Anonimowy pisze...

a dobry wieczor.
wczoraj czytalam ksiazke..znudzila mi sie..zajrzalam na onet i znalazlam pewien blog ktory przeczytalam 'od deski do deski'-za jednym zamachem. a ze zaczelam wieczorem to skonczylam w nocy i oczy troche piekly.ale warto bylo..mialam wypieki, usmialam sie, wzruszylam, przejelam..
z pewnoscia nie zanudzilam sie na smierc - bardziej mi grozilo na smierc zaczytanie..
dziekuje autorowi Good morning, Vietnam:)
serdecznie pozdrawiam
Agata

dotty pisze...

Ludzie bo mu sodówa uderzy. :P Zresztą trochę pochwał trzeba zachować na czas osłabnięcia twórczości (jak na razie to produkcja jest taśmowa u naszego literata). :)

abnegat.ltd pisze...

Witaj, Agato :)
Ciesze sie ze sie spodobaly moje wypociny. Kkurcze, ja chyba musze sie powaznie wziac do roboty ;D

abnegat.ltd pisze...

Docik, wlasnie :D Popuszcza mi klepki a potem wiadomo - spacerki w parku, kaftanik i leki na glowke ;DDD

abnegat.ltd pisze...

Trzymajcie kciuki - samolot jest spozniony godzine - i mam nadzieje ze tylko tyle. Jade pociechy odebrac.
Do poczytania

dotty pisze...

Powodzenia i bezpiecznej drogi (na tych sliskich oponanach). ;)

Anonimowy pisze...

Niezly kolo. Odporny na wszystko:D

Morfeusz pisze...

A nam się kiedyś pacjent obudził. Byłem wtedy bodajże na 5 roku studiów, chodziło sie na dyżury z koła naukowego.

Pacjent po indukcji - tiopental poszedł tylko na początku (bo trzeba oszczędzać a znieczulenie ssie kosztowo). Pani doktor wezwana do reanimacji - zostaję ja z pielęgniarką.

Pacjent zaczął odzyskiwać przytomność, pielęgniarka na to "może zaraz zaśnie". Poleciałem do dochtora, pacjent dostał dodatkowy strzał tiopentalu a pielęgniarka opieprz.

Stymulatora nerwów obwodowych też nie było - zdaniem dyrektora to nowomodne technologie. Niektórzy przed dziabnięciem w nerw konsultowali się z atlasem Sobotty albo Sinielnikovem. No i dziabali dzielnie po kilka razy.

abnegat.ltd pisze...

A teraz dziabanie na stymulator jest bee - bo trzeba USG uzywac :) Idzie nowe. Facet sie tu wybronil przed oskarzeniem o uszkodzenie nerwu, bo udowodnil ze szpital nie mial USG w czsie gdy on nerw zdziubal. I pacjent ma tingling.
Masakra ;)