<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-2536926337938435126</id><updated>2012-01-26T22:06:54.198+01:00</updated><category term='Pompon'/><category term='Z pamietnika woznicy'/><category term='Mały biały domek'/><category term='Przemyslenia dziadzia Henia'/><category term='Tu i tam'/><category term='Abnegat.ltd present:'/><category term='Z pamietnika rurownika'/><category term='Dark Zone Black Warrior'/><category term='Prehistoria'/><category term='Historie nieprawdziwe'/><category term='Bul bul bul'/><title type='text'>Good morning, Vietnam</title><subtitle type='html'>&lt;i&gt;Schizofreniczny blog anestezjologiczny&lt;/i&gt;</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://abnegat.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://abnegat.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><link rel='next' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default?start-index=101&amp;max-results=100'/><author><name>abnegat.ltd</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05511945720230452752</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='30' src='http://4.bp.blogspot.com/_Q3sau0nHsWs/SWJp-Y2ei7I/AAAAAAAAASU/UGmR2if9SrI/S220/icon109.bmp'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>800</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2536926337938435126.post-691737440724773386</id><published>2012-01-24T10:53:00.000+01:00</published><updated>2012-01-24T10:53:58.059+01:00</updated><title type='text'>DIY</title><content type='html'>Czyli Adam Słodowy. Pamiętacie jeszcze Pana Adama? Rakieta zrobiona ze starej pralki i puszek po piwie, alarm ze sznurka, dzwonek z...dzwonka. Takie tam przeróżne wynalazki. W zasadzie pokazywał to, o czym wszyscy podskórnie wiemy - wystarczy przechylić głowę pod innym katem i problem nierozwiązywalny staje się rozwiązanym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzidź zapałał miłością. Wielką. Chodził, wzdychał, chuchał dmuchał aż w końcu nie wytrzymał, świnkę rozbił i wszystkie pieniądze wydał. Stając się posiadaczem wielkiej - by nie powiedzieć potężnej - karty graficznej. Czyli ATI 7950.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Tata, bo mam problem.&lt;br /&gt;- A jaki?&lt;br /&gt;- Bo nie wiem jak.&lt;br /&gt;- No i co wy z nowej generacji macie z tej swojej kobiecości - Seksmisja nie zgrała całkiem perfekcyjnie, ale ujdzie. - No to patrz synek. Tu śrubka - odkręcić. Tu zapadka - odzapadkować. Kable odpiąć. Kartę wysunąć. Teraz weź nową, ostrożnie... a -  trzy sloty? Poczekaj, trza bedzie wydłubać dodatkowe dziury.&lt;br /&gt;Okazało się, że potwór zajmuje nieprawdopodobną szerokość. Sprawnym ruchem prestidigitatora urwałem zaślepki.&lt;br /&gt;- Tak to się robi. Teraz wsadź... co że nie wchodzi.. wchodzi wchodzi... spokojnie... no to przechyl trochę... ech, pokaż no to...&lt;br /&gt;Po kilku minutach do zamulonego tatusinego mózgu dotarło, ze nie da się włożyć do kompa czegoś, co jest większe od... kompa.&lt;br /&gt;- Synuś, ja mam złą wiadomość dla ciebie. &lt;br /&gt;- ?&lt;br /&gt;- Trzeba kupić nową paczkę.&lt;br /&gt;***___***___***___***___***&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Tataaa?&lt;br /&gt;- Mmm?&lt;br /&gt;- Bo się mię tu pytaję czy z zasilaczem, czy bez?&lt;br /&gt;Oż, zarazza... - Czekaj chwile, synek...&lt;br /&gt;Gdzie to cholerne pudełko... wymagania minimalne... kurtka na wacie - 600W zasilacz! Toż ja na prąd nie urobię.&lt;br /&gt;- Synuś, powiedz miłemu panu, ze ci potrzeba potwora, co to w szczycie utrzyma 40A.&lt;br /&gt;- Dzięki, tatuś!!!&lt;br /&gt;***___***&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Tata, bo tu jest taki 750, ale kosztuje ponad stówkę...&lt;br /&gt;- Trochę mi cię żal...&lt;br /&gt;Siebie zresztą też. Zobaczyłem oczyma wyobraźni urywające się kółeczko licznika prądu...&lt;br /&gt;***___***___***___***___***&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Dawaj.&lt;br /&gt;- A ja co mam robić?&lt;br /&gt;- Patrze sie pan - i ucz sie pan - wskoczył mi cytat, tym razem z Testosteronu. Wybebeszyłem paczkę, przełożyłem elektronikę do nowej, wyłamałem zaślepki, wsadziłe... wsadzi... może bokiem?....&lt;br /&gt;- Synuś?&lt;br /&gt;- ?&lt;br /&gt;- Jak żeś ty tą paczkę mierzył?&lt;br /&gt;- No - normalnie!&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Tu należy się tłumaczenie dla staruchów  powyżej czterdziestki: w nowomowie normalnie oznacza "wcale". Albo "nie mam pojęcia". Ogólnie jest odpowiednikiem naszego uniesienia ramion połączonego z wytrzeszczem gałek.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;- No bo normalnie nie wchodzi...&lt;br /&gt;- To co - jechać wymienić obudowę?&lt;br /&gt;- A są większe?&lt;br /&gt;- No nie ma...&lt;br /&gt;- To daj bosza...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Bosz w mojej okolicy oznacza szlifierkę kątową. Za przekierowanie semantyczne odpowiedzialny jest mój sąsiad, który w czasach dobrobytu octowego przywiózł z USA takież właśnie cudo firmy Bosh. No i szlifierka stała się boszem.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z obudowy posypały się wióry, wnęka została poszerzona, po czym wszystko wlazło jak powinno. Skrzyżowałem palce i dziubłem wyłącznik. Cichutki, na granicy słyszalności świst licznika prądu oznajmił wszem i wobec, że nowy zasilacz podjął pracę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdybyście kupowali nowa kartę graficzną, weźcie ze sobą obudowę do przymiarki. Nic to nie kosztuje, a oszczędza sporo benzyny. Szczególnie, że cholerstwo, które nominalnie powinno mieć 30 cm, w rzeczywistości miało 30,4. O skonfrontowaniu posiadanego zasilacza względem zapotrzebowania zgłaszanego przez kartę litościwie nie wspominam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS. Chyba niedługo będę miał własny komputer. Jeszcze tylko płyta i procek...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2536926337938435126-691737440724773386?l=abnegat.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://abnegat.blogspot.com/feeds/691737440724773386/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2536926337938435126&amp;postID=691737440724773386' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/691737440724773386'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/691737440724773386'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://abnegat.blogspot.com/2012/01/diy.html' title='DIY'/><author><name>abnegat.ltd</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05511945720230452752</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='30' src='http://4.bp.blogspot.com/_Q3sau0nHsWs/SWJp-Y2ei7I/AAAAAAAAASU/UGmR2if9SrI/S220/icon109.bmp'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2536926337938435126.post-5355873598740180416</id><published>2012-01-23T13:57:00.001+01:00</published><updated>2012-01-23T14:13:16.448+01:00</updated><title type='text'>Ad ACTA</title><content type='html'>ACTA. Straszliwe słowo-klucz, niosące zagrożenie wolności, swobód i czego tam jeszcze. Mające chronić biednych twórców przed złodziejstwem wszelkiej maści.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Muszę przyznać, że mechanizm sprzedawania i dystrybucji dóbr kulturalnych zawsze zadziwiał mnie niepomiernie. W każdym zawodzie - poczynając od konserwatorów powierzchni płaskich na profesorach filozofii kończąc - płaca należy się za pracę. To dlaczegóż to artyści maja być uprzywilejowani?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cud Boski, że wszystkie te pazerne organizacje ochrony nieszczęsnego artysty nie istniały wcześniej. Musielibyśmy płacić za wypożyczanie książek w czytelni, bilety do filharmonii kosztowały by majątek - bo nie tylko musiała by zapłacić orkiestrze, ale jeszcze doliczać do tego tantiemy dla twórcy. Toż Mozart za napisanie dzieła dostawał kasę od Cesarza raz jedyny - i tyle. Potem wystawiano jego dzieła ku chwale ojczyzny. Bo pracę wykonał - i za to wynagrodzenie dostał.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale teraz jest inaczej - teraz mamy komputer. &lt;i&gt;On się zawsze pomyli przy dodawaniu.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie pojmuje za jasnego skurwysyna, dlaczegóż to artysta ma sobie wykonać pracę raz - a płacone mieć przez najbliższe pięćdziesiąt lat. Gdyby to przenieść na płaszczyznę anestezjologii, każdy pacjent, którego znieczuliłem a który przeżył, powinien mi do końca życia płacić za to jedynie - a raczej aż za to - że żyje!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Taksówkarz dowiózł nas bez wypadku - płacimy mu przez dwadzieścia pięć lat, żeby broń Boże nie upadł i nie zbankrutował, bo jak tak się stanie - to któż nas szczęśliwie do domu w przyszłości przywiezie? Toż niepłacenie tantiemów doprowadzi do załamania rynku usług transportowych, utracie setek miejsc pracy, nie mówiąc o moralnej naszej odpowiedzialności za okradanie biedaka!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Coś się panom artystom pojebało, mówiąc oględnie, w głowie. Doprowadzili do tego, że nie wolno w sklepie radio włączyć, bo ZAIKS przeforsował sobie ustawę o ochronie wartości intelektualnej. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;O jakiej, do kurwy nędzy, wartości my mówimy? Wartość intelektualną to może mieć Dolina Issy - bo jak słyszę żal-bal, nóż-kurz - to wartości rymują mi się z nudności.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kolejny ciekawy paradoks - idziemy do kina, płacąc dziesiątki złotych nie za przedstawienie - ale za prawa autorskie. Które są tam jakąś niebanalną częścią ceny owegoż biletu. A przynajmniej tak każe nam wierzyć system dystrybucji dóbr intelektualnych. No to - skoro zapłaciłem już raz artyście za wykonaną pracę, kupując bilet do kina - dlaczego, chcąc kupić DVD z tym samym filmem, płacę za te same prawa po raz wtóry? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na szczęście mamy internet. A nim zbóki, twitery i co tam jeszcze. Które, jak pokazał przykład Muzułmańskiej Wiosny, potrafią być zabójczym instrumentem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bo co zrobią panowie artyści, gdy powiemy im, ze mamy dosyć? Ot, na próbę zwołamy grupę kilkuset milionów kwurwionych, którzy w lutym nie kupią nic. Literalnie nic - ani jednego CD, ani jednej płyty DVD. Nie pójdziemy do kina. Będziemy pić wódkę i oglądać Discovery Chanel. Co zrobicie, panowie artyści, gdy wasza publiczność, mając wrażenie, ż e ktoś ją próbuje wydymać bez mydła, pewnego pięknego dnia nie kupi nic? Mało tego, nawet nie spojrzy na darmówki w sieci?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Artysta powinien być wynagradzany za pracę - tak jak każdy inny obywatel. Za pracę na koncertach, w studio, nawet za czas zwany górnolotnie praca twórczą, czyli przygotowywanie się do występu. Choć jak pragnę rodzić, nikt mi nigdy nie płacił za czytanie książek medycznych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Skąd wziął się pomysł pobierania pieniędzy za obraz waszej pracy? Płyta to koszt nośnika i dystrybucji. Można go kupić i mieć w domu - jak książkę - albo można sobie pożyczyć za darmo z wypożyczalni. Bo to nie jest żadna praca - tylko jej obraz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kolejne dobre pytanie - dlaczegóż to śmierdzącą szynkę mogę odnieść do sklepu i zażądać, słusznie zresztą, zwrotu kasy - a z CD, które zawiera kompletny szajs,  zrobić tego nie mogę? Kojarzycie taki zespól, US3? Nagrał płytkę, bodajże Hand On The Torch. Na której to zamieścił doskonały utwór Flip Fantasia. Usłyszałem w radio i zapałałem chęcią kupienia płyty. Na szczęście, korzystając z maluśkiej furteczki, którą pozostawił ZAIKS, przesłuchałem sobie tęże płytkę u mojego przyjaciela. Okazało się, że reszta utworów jest oględnie mówiąc, nieciekawa. I płytki nie mam...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Płyty, tracki w sieci - to materiały, które w najlepszym wypadku można podciągnąć pod reklamę pracy twórczej. One zachęca do przyjścia na koncert - za który każdy chętnie zapłaci, wiedząc, jaka muzykę gracie. I to jest właśnie płaca - za pracę.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2536926337938435126-5355873598740180416?l=abnegat.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://abnegat.blogspot.com/feeds/5355873598740180416/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2536926337938435126&amp;postID=5355873598740180416' title='Komentarze (29)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/5355873598740180416'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/5355873598740180416'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://abnegat.blogspot.com/2012/01/ad-acta.html' title='Ad ACTA'/><author><name>abnegat.ltd</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05511945720230452752</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='30' src='http://4.bp.blogspot.com/_Q3sau0nHsWs/SWJp-Y2ei7I/AAAAAAAAASU/UGmR2if9SrI/S220/icon109.bmp'/></author><thr:total>29</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2536926337938435126.post-493608220283754354</id><published>2012-01-17T19:41:00.001+01:00</published><updated>2012-01-17T19:43:46.461+01:00</updated><title type='text'>Skupapralny śmyrny bźdź</title><content type='html'>Pastwienie się nad homo sapiens jest czynnością przypominająca kopanie leżącego. W zasadzie gdzie by buta nie przyłożyć- to jest za co. Ale jedną z najśmieszniejszych naszych cech jest przekonanie o naszej prawie-że-perfekcji. Każda dowolna czynność jest w naszym wykonaniu rewelacyjna, mistrzowski poziom pozwala nam na dokonywanie sztuk innym niedostępnych. To się zaczyna już przy raczkowaniu a potem w zasadzie dotyczy wszystkiego, czego się w życiu tkniemy. Począwszy od srania w pieluchy, poprzez prowadzenie samochodu, do znajomości polityki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;- Miszcz pracy zmianowe...j... - ale to się inaczej pisze!&lt;br /&gt;- Sama pisałem!&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nauka języka jest chyba jedną z niewielu dziedzin, gdzie zdajemy sobie sprawę z własnej nieudolności. Nie, nie znaczy to, ze się do tejże przyznamy, bez przesady znowu - ale tak po cichu, sami przed sobą.... Co prawda to prawda - jesteśmy dobrzy - ale nie perfekcyjni. Tym bardziej, że cholerni tubylcy co i rusz zastawiają pułapki zupełnie nie z tej ziemi...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pułapka pierwsza jest związana ze skala ASA - takim prymitywnym nieco narzędziem do oceny stanu pacjenta. Klas 1 to zdrowy, wypasiony obywatel, któremu nic nie brakuje a klasa szósta to zwłoki do przeszczepu narządów. Ale ad rem. Znieczulam sobie obywatelkę bardzo zdrową, na oko dwudziestoletnia, gdy Karol rzuca do mnie pytanie o ASA. Coby w odpowiedniej rubryczce klasę owego ASA wpisać. No to odpowiedziałem, zgodnie z prawdą, że dałbym jej numer pierwszy. &lt;i&gt;I would give her number one&lt;/i&gt;. Zuzia z Karolina zrobiły się czerwone z zatrzymanego parsknięcia a Karol nie wytrzymał i się opluł. Okazało się, że wyraziłem chęć odbycia stosunku wiadomojakiego z rzeczoną obywatelką. Zaraza... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Surveyor of porky pies. Wiadomo - ktoś piecze te ich ciasteczka z wieprzowiną - no to musi istnieć ktoś, kto je dostarcza do sklepu. proste? Nic bardziej mylnego. Dostawca wieprzowych ciasteczek to kłamca i oszust. QED. Choć w dalszym ciągu nie rozumiem &lt;i&gt;demosnstrandum&lt;/i&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drobiazgi typu &lt;i&gt;put down&lt;/i&gt; (upokorzyć)  zamiast &lt;i&gt;lay down&lt;/i&gt; (położyć) już mnie przestały wprowadzać w konfuzję. Gdy widzę, że ktoś mi się dziwnie przygląda, z miejsca tłumaczę, że przyjechałem z daleka i wcale nie miałem nic złego na myśli.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale żeby się przejechać na piosence...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Siedzimy sobie dzisiaj w operacyjnej, chirurg coś tam naprawia w ręce a my się zastanawiamy, kto śpiewa dochodzące z radio &lt;i&gt;Turning Japanese&lt;/i&gt;. W końcu wszedł Karol - więc zadałem mu pytanie - Do you know Turning Japanese? No i zaś się biedak opluł... Jak już odzyskał kolory, wytłumaczył mi, że zasadniczo zwrot ten jest odpowiednikiem polskiego marszczenia gruchy. Czyli onanizmu klasycznego. Z racji tego, że ponoć twarz faceta który dochodzi, niepokojąco zaczyna przypominać Japończyka...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;...no normalnie strach gębę otworzyć...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2536926337938435126-493608220283754354?l=abnegat.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://abnegat.blogspot.com/feeds/493608220283754354/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2536926337938435126&amp;postID=493608220283754354' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/493608220283754354'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/493608220283754354'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://abnegat.blogspot.com/2012/01/skupapralny-smyrny-bzdz.html' title='Skupapralny śmyrny bźdź'/><author><name>abnegat.ltd</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05511945720230452752</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='30' src='http://4.bp.blogspot.com/_Q3sau0nHsWs/SWJp-Y2ei7I/AAAAAAAAASU/UGmR2if9SrI/S220/icon109.bmp'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2536926337938435126.post-2217121705900773305</id><published>2012-01-13T17:13:00.002+01:00</published><updated>2012-01-13T17:21:06.724+01:00</updated><title type='text'>Malowane dzieci</title><content type='html'>&lt;i&gt;Godzina szósta!!! Minut trzydzieści!!! Kiedy pobudka za!! gra!! ła!!!!!&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oraz za mundurem panny sznurem. Zaraza... Odkąd pamiętam, z wojskiem było mi zawsze wspak. Jak ja tak - to oni na wznak. Ghrrr...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zaczęło się bodajże od mojej przygody z poborem. Stoję grzecznie i mówię, ze platfusa mam, tak? Czyli że się na wojaka nie nadaję, tak? I co? A1. Co przy moim wzroście i wadze zapewniało dwanaście godzin dziennie tupania butami krokiem defiladowym marsz!!! jak 2x2 jest cztery.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;O wadze mówimy mojej-wadze-wtedy - moja-waga-teraz zapewniła by mi raczej miejsce w łodzi podwodnej. Jako balast.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Następnie przyszedł koniec szkoły średniej. Z przyczyn pozamerytorycznych musiałem niestety zdawać maturę w miejscu zupełnie nie na miejscu. Później się okazało, że sprawczyni moich kłopotów została odwieziona do wiadomego szpitala w stylowym wdzianku - jako że latała nago po mieście i srała w rabatki - ale nikt nigdy mnie nie zrehabilitował. Co robić. Niestetyż, jadąc do mojej Alma Mater &lt;i&gt;to be&lt;/i&gt; miałem tak zwaną biegunkę, jako, że w domu czekał już bilet do wojska. Na szczęście nie przydał się. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Potem nadeszły studia. Czwarty rok medycyny miał zajęcia z wojska. W czwartki. Na całe 10 godzin należało przebrać się w mundur i udawać wojaka. Już, już żem miał go dostać... Nadszedł &lt;i&gt;wind of change&lt;/i&gt;, nasza organizacja studencka związana z ruchem wyzwoleńczym powiedziała takiego wała - i usunęli wojsko z medycyny raz na zawsze. Wprowadzili nam dla osłody medycynę katastrof - popularnie zwaną katastrofą medycyny - ale byłyż to jeno popłuczyny po prawdziwym wojsku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po skończeniu studiów pojechałem dziarsko do WKU i zapytałem, kiedy mnie wezmą do wojska. Facet za szybka nieco zbladł, widziałem jak mu ręka drgnęła w kierunku telefonu - ale się opanował. Wyjaśniliśmy fakty, twardo kazałem się zabrać na sześciomiesięczne szkolenie wojskowe -ustaliliśmy z kumplami, ze spróbujemy się spotkać w pięknym mieście Łodzi, więc o takąż lokalizację poprosiłem miłego dżentelmena w czapce - i wróciłem do domu. Minęła zima, wiosna, nadeszło lato i nic - w końcu jakoś tak pięć lat później dostałem karteczkę, że zostałem przesunięty do rezerwy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Ciekaw jestem czego. Bo o wojsku wiem tyle co z Czterech Pancernych.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pożegnałem się ja z myślą, że mi się uda - wrzeszczący kapral nie dla mnie, nie dla mnie - nuciłem smętnie przy goleniu. Az pojechałem na AAGBI.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Patrzę - a tam wojacy. Jacy tacy - wiecie, mundurki, but wyglancowany na wysoki połysk, spojrzenie proste a dziarskie. No normalnie - aż się mi cóś zrobiło. Szczególnie, jak za plecami dostrzegłem sylwetkę Hurrier’a, walącego w niebo. &lt;br /&gt;- Panowie szukacie lotników wśród anestezjologów? - zapytałem nieśmiało. Próbował mnie nawet Szaman za kapotę wyciągnąć, alem się zaparł jako ta krowa na miedzy. &lt;br /&gt;- Szukamy - rozpromienił się uniformowy. -A doktor chciałby w RAFie znieczulać?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Aż mię w dołku ścisło. Dywizjon 303, szarża kawaleryjska w Somosierra - zdecydowanie coś mam popieprzone w chromosomach  - Anglik - Polak dwa bratanki... A. To nie ta nacja.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- No pewnie! - oczy zaświeciły mi się jak blondynce na widok szesnastokaratówki w platynowej oprawie. - A bierzecie cudzoziemców? &lt;br /&gt;- No pewnie! - tym razem oczy zaświeciły się uniformowemu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po standardowej wymianie adresów, a następnie tuzinie maili zostałem zaproszony na spotkanie w bazie. Coby zobaczyć, czy chcę zostać oficerem służb pomocniczych RAFu. Oficerem??? Kurwasz mać, toż ja chcę tylko polatać sobie w bojowych warunkach z plecakiem i rurką... urwana rączka, tam nóżka, mózg na ścianie - a w tym wszystkim dzielny łapiduch, co to słowem pokrzepi, plasterek nalepi...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wlazłem w gógla. Ostatecznie kto wie - jak nie on. Hm. Polski obywatel służyć może, pod warunkiem zgody MONu - no to bezjajmitu - albo będąc podwójnym obywatelem. Ulżyło mi - jest szansa. Co prawda trzeba bulnąć jakieś 3 klocki, żeby przekonwertować rodzinę Polaków Na Polako-Brytyjczyków, ale się da. Napisałem do uniformowego, że skoro oficer - to obywatelstwo, a to zajmie czas. Czy w związku z tym jest sens? Ależ o-czy-wiś-cie! Przyjeżdżaj pan doktor natentychmist, proces długi, zanim skończymy to pan paszporcik wyrobisz i legalnie, jako ten lennik królowej, będziesz pan mógł sobie w Afganistanie latać!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ASP poparł moje plany w stu procentach, nawet wykazał niejaka dumę z chłopa, co to taki sprawny chce być jak żołnierze, wsiadł do samochodu razem ze mną i pewnym sobotnim porankiem pojechaliśmy do bazy rekrutacyjnej RAFu coby się godnie zaprezentować. Nawet na ta okoliczność schudłem i rozruszałem mięśnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Było to dość przerażające, bo bardzo dobrze wychodziła mi jedynie cześć pierwsza, czyli POM. Natomiast PKA sprawiała mi, nie wiedzieć czemu, sakramenckie problemy.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zwiedziłem bazę, porozmawiałem z wojakami - a wszyscy spięci, dumni i radośnie uśmiechnięci - skąd oni ich biorą? - i wreszcie wróciliśmy do domu. Zostałem zakwalifikowany wstępnie i przekazany oficerskiej komisji rekrutacyjnej. W której to ktoś się w końcu puknął w głowę i napisał mi, że owszem, chętnie - ale zasadniczo pojęcia nie mają po co ktoś rozpoczął proces, skoro warunkiem &lt;i&gt;sine qua non&lt;/i&gt; jest posiadanie obywatelstwa brytyjskiego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tak skończyła się moja przygoda z rockiem katolickim.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wieczorem ASP westchnął cicho i rzekł:&lt;br /&gt;- No i chwała Bogu. Przynajmniej nikt cię nie ustrzeli z kałacha.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2536926337938435126-2217121705900773305?l=abnegat.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://abnegat.blogspot.com/feeds/2217121705900773305/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2536926337938435126&amp;postID=2217121705900773305' title='Komentarze (25)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/2217121705900773305'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/2217121705900773305'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://abnegat.blogspot.com/2012/01/malowane-dzieci.html' title='Malowane dzieci'/><author><name>abnegat.ltd</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05511945720230452752</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='30' src='http://4.bp.blogspot.com/_Q3sau0nHsWs/SWJp-Y2ei7I/AAAAAAAAASU/UGmR2if9SrI/S220/icon109.bmp'/></author><thr:total>25</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2536926337938435126.post-7868797030088031023</id><published>2012-01-10T11:27:00.002+01:00</published><updated>2012-01-10T12:12:08.082+01:00</updated><title type='text'>Prawa wulkanizcji</title><content type='html'>Światem rządzą dwa podstawowe prawa. Zachowania energii oraz prawo entropii.  I oba sa dla nas wyjątkowo paskudne. Szczególnie gdy przełożymy fizykę na naszą walkę &lt;i&gt;z-góry-skazaną-na-przegraną&lt;/i&gt;...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jako, że po raz pierwszy od pięciu lat mieliśmy spędzić Święta w Polsce, ASP był bezlitosny. Bieganie, pompki, brzuszki, stepery i inne maszyny do znęcania sie nad sobą zostały włączone do planu, na obiadek dostawałem gotowana wołowinkę z marchewką (żeby nie było, że narzekam - wręcz przeciwnie, bardzo lubię) a poranne pomiary wskazywały powolny spadek wagi. Po czym nadeszły Święta. Prawo zachowania energii oraz masy - a w zasadzie głównie masy - dało o sobie znać w całej rozciągłości. Co sie włożyło - to się momentalnie w oponie pokazało. Problem osobników klasy „niedźwiedź” polega na nadmierniej ilości malutkich komóreczek, zwanych adypocytami. Które, jako te młode rekiny, łykną wszytko, co im do paszczy wpadnie. Efektem końcowym jest w zasadzie stan wyjściowy, co budzi potężne pytanie o zasadnośc robienia czegokolwiek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeżeli jednakowoż pracowaliśmy ciężko i wytrwale - gdzie do cholery jasnej podziała się oważ energia przez nas produkowana? I tu z pomoca znów przyszedł ASP, któren to zwrócił mi uwagę, że czas na zainwestowanie w nowe buty - chyba, że mam zamiar biegać boso. Szybkie porównanie podeszw dało jasna odpowiedź: cały wysiłek poszedł w buty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p class="mobile-photo"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-hrwH0WgkwS0/TwwKngMIq5I/AAAAAAAAB5c/-Gx2fdaKr14/s1600/photo-714337.JPG"&gt;&lt;img src="http://1.bp.blogspot.com/-hrwH0WgkwS0/TwwKngMIq5I/AAAAAAAAB5c/-Gx2fdaKr14/s320/photo-714337.JPG"  border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5695939302488845202" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;I tak sobie myślę - gdyby wyprodukować niezdzieralne podeszwy, może by ta cała energia zrobiła to, co miała?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS. Dzieki cennej uwadze ASP zamieniłem moje super-hiper-choć-nieco-zdarte seledynowe runnery na extra-super-hiper funkiel-nówka pomarańczowe neony. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak wchodzę do sali, robi się &lt;i&gt;jaśniej&lt;/i&gt;...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2536926337938435126-7868797030088031023?l=abnegat.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://abnegat.blogspot.com/feeds/7868797030088031023/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2536926337938435126&amp;postID=7868797030088031023' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/7868797030088031023'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/7868797030088031023'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://abnegat.blogspot.com/2012/01/prawa-wulkanizcji.html' title='Prawa wulkanizcji'/><author><name>abnegat.ltd</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05511945720230452752</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='30' src='http://4.bp.blogspot.com/_Q3sau0nHsWs/SWJp-Y2ei7I/AAAAAAAAASU/UGmR2if9SrI/S220/icon109.bmp'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-hrwH0WgkwS0/TwwKngMIq5I/AAAAAAAAB5c/-Gx2fdaKr14/s72-c/photo-714337.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2536926337938435126.post-7829871853783285895</id><published>2012-01-06T10:19:00.000+01:00</published><updated>2012-01-06T10:19:06.129+01:00</updated><title type='text'>Oni</title><content type='html'>Świat jest rządzony przez onych. Dla każdego Polaka jest to jasne jak słońce. Innych może oni oszukali - ale nie z nami te numery, Brunner. To oni są winni wszystkim nieszczęściom, spotykajacym naszą ojczyznę, jak spadek wartości forinta, bankructwo Grecji, niesprzedanie obligacji przez Włochów - by wymienić pierwsze z brzegu. Oni te swoje macki wpychają literalnie wszędzie - w Tupolewy, ustawy, ostatnio nawet w wiatr na skoczni! No jakie to kurwadziady przebrzydłe są?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Tu taka mała dygresyjka a’propos złotówki. Euro się umacnia - no to złoty traci, wiadomo. Euro leci na pysk - złoty traci razem z nim, to też wiadomo. Węgrzy maja problem - złotówka traci. Grecy bankrutują- złotówka traci. Włosi - złotówka traci... Portugalia... Hiszpania... Funt... Ropa... Futra reniferów... Zbiór banana w Górnej Wolcie... Strach wyjść na ulicę - za każdym rogiem czai się żubr.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oni są odpowiedzialni za wszystkie możliwe nieszczęścia ludzkości - od hiv’a po brak śniegu na Święta.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tylko - kim ci oni są....&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sprawa wydawała by się być prostą - my to my, nas tu w rogi walą, więc cała reszta to oni. Ale ci tamci też wrzeszczą, że są robieni w bambuko przez onych, w dodatku tłustym paluchem kapitalizmu wskazując na nas! Głupota to - czy prowokacja?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sprawa jest poważna. Do miana onych od wieków pretendują Żydzi, Masoni, Cykliści, Komuniści, Bank Światowy, Luminaci, Iluminaci, Sataniści, Pederaści, Templariusze, nieokreślona z bliższa Tajna Grupa Kapitałowa oraz kilka innych. Ale tu zwątpienie zaczyna się szerzyć - bo przecież wszyscy onymi być nie mogą - więc kto?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;...is fecit - cui prodest...&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy zaczałem pracować, a było to już w czasie narodzin kapitalistycznej nadziei, pojechałem sobie do Izby Lekarskiej coby dokumentację wszelka złożyć, Prawo Wykonywania Lekarza odebrać i pieczątkę wyrobić.  Uzbrojony w owe narzędzia zaczałem swoją pracę. Jakiś czas potem zmienili mi nazwę ulicy - musiałem zmienić pieczątkę. Zdałem specjalizcją - zmieniłem pieczątkę. Zmienili nam nazwę miasta - zmieniłem pieczątkę. Otwarłem prywatną praktykę - wyrobiłem pieczątke. Zmienili rozporządzenie dotyczące danych osobowych - zmieniłem pieczątkę. Wprowadzono nowe zasadzy wypisywania recept (a te zmieniane są nie rzadziej niz co dwa lata) - zmieniłem pieczątkę... Potem nadeszła zmiana identyfikacji podatkowej, numeru ZUS, wprowadzono obowiązek podania nr telefonu, potem jescze coś - żebym nie skłamał, wyrobiłem w swoim życiu ze trzydzieści różnych stempelków... Teraz znowu - lekarze wyrobili setki pieczątek „Refundacja do decyzji NFZ” to rząd natychmiast się z nimi dogadał i szlag trafił strajk - pieczątki do kosza...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Prawda jest przerażająca - rządzi nami klika pieczątkarzy!!! To oni stoja za zmianami ustaw, wytycznych, nazw miast, ulic, placów, upadkiem jednych firm i powstawaniem nowych, bankructwem państw i banków - byle by pieczątki były wyrabiane!!! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Gore!!!&lt;/i&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2536926337938435126-7829871853783285895?l=abnegat.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://abnegat.blogspot.com/feeds/7829871853783285895/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2536926337938435126&amp;postID=7829871853783285895' title='Komentarze (12)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/7829871853783285895'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/7829871853783285895'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://abnegat.blogspot.com/2012/01/oni.html' title='Oni'/><author><name>abnegat.ltd</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05511945720230452752</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='30' src='http://4.bp.blogspot.com/_Q3sau0nHsWs/SWJp-Y2ei7I/AAAAAAAAASU/UGmR2if9SrI/S220/icon109.bmp'/></author><thr:total>12</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2536926337938435126.post-7737606954470179370</id><published>2012-01-03T16:35:00.003+01:00</published><updated>2012-01-03T16:42:45.150+01:00</updated><title type='text'>Pańskie fanaberie*</title><content type='html'>Nieszczęsny &lt;i&gt;licencing&lt;/i&gt; wisi nad doktorami jak jakowyś miecz damoklesa. W zasadzie nikt do końca nie wie, na czym owoż udowadnianie, że się nie jest ze standardami na bakier, ma polegać. Póki co wszyscy jeżdżą na kursa, czytają gazetki i produkują coraz to większe i bardziej bezsensowne aprajzale. Czyli takie - sformalizowane, pisemne, coroczne samooceny wspomagane głębokim wsparciem z zewnątrz pod postacią aprajzalowca.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;No, ale - "Czuj duch!", oraz "Nic to!" znane są polskiemu doktorowi od dawien dawna, toż się owo zawołanie michałowe wyssało z mlekiem matki nieomal.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z racji owegoż dokształtu - oraz wolnego czasu - rzuciłem się do czytania prasy, co to mi ją prawie-że-bezpłatnie dostarcza AAGBI pod postacią niezbyt twórczego choć jakżeszsz szpanerskiego tytułu &lt;i&gt;Anaesthesia&lt;/i&gt;. Oraz anestezja nius. I w tymże drugim przeczytało mi się o doktorze, co to wrócił z Tanzanii... Szwedem był, widać mu dupsko wymroziło, a może jakie tam inne ciągotki miał - jak by nie było, pojechał znieczulać do szpitala, gdzie panowały warunki wprost - dla anestezjologa cywilizowanego - nieprawdopodobne.&lt;br /&gt;Brak sprzętu jednorazowego użytku, igły z zadziorkami do wielokrotnego użycia... Pulsoksymetr jeden w całym szpitalu... Braki leków... Bóg wie co przywożą w butlach z tlenem... Brak prądu - i odpowiednich zasilaczy...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Tanzania - Afryka, kraj blisko równika...&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I stanął mi przed oczami mój pierwszy staż w szpitaliku, co to był pododdziałem innego szpitala. Byłoż to w ciemnych czasach osiemdziesiątych, gdy poprzedni system ogólnej szczęśliwości dogorywał, a nowy system powszechniej szczęśliwości dopiero był gdzieś tak - niech zgadnę - w czwartym miesiącu. Igły i strzykawki wielorazowe pamiętam, mało tego - sam je używałem. Igiełkę trzeba było wybrać starannie, bo tępej nie szło wbić w dupsko za jasną cholerę - na własny użytek zaadoptowałem średniowieczną pozycję ataku mieczem dwuręcznym &lt;i&gt;Falcon&lt;/i&gt;. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Wynik wrażenia igły był, musze przyznac, dość podobny do ciosu mieczem. Pacjent zazwyczaj ryczał jak bawół, a słów podziękowania nie owijał w bawełnę.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po użyciu igły trzeba było umyć specjalnym wyciorem i wygotować. Strzykawki zresztą też - ale igły to był prawdziwy hardcore. Moim wkładem w rozwój medycyny było zaadoptowanie parapetu - model &lt;i&gt;lastrico&lt;/i&gt;, drewniane, czy nie daj Panie plastikowe, zdają się psu na budę - do ostrzenia wykrzywionych i harpunowato zagiętych końcówek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;To był czas, gdy Mann z Materną śmiali się, że zachodnie strzykawki jednorazowe są beznadziejne, bo rozpadają się już po dwudziestej sterylizacji. Tego akuratnie nie widziałem, ale kilkunastokrotną sterylizację rurek intubacyjnych  - co obecnie jest po prostu nie do pomyślenia - sam pamiętam. Wyrzucało się te, którym pękł balon albo były wyjęte ze zwłok.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Facet mówi, ze ma jeden pulsoksymetr na cały szpital. Jest w tym lepszy równo o 100% - ale licząc w dół, bo w górę nie da się policzyć, jako że zero mnożone, nawet bezustannie, dalej jest zerem. W szpitaliku był jeden monitor EKG, ale wymagał starannej obsługi i długiego okresu nagrzewania wszystkich lamp. Zazwyczaj jego wykres był m/w podobny do tego, co otrzymują geolodzy w trakcie wybuchu wulkanu. A analizator gazów wydechowych należał do wyposażenia Ijona Tichego. Czyste S-F.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z lekami nie było najgorzej. Thiopentalu było pod dostatkiem, ketaminy też, succynylocholina - zwana popularnie skoliną - zwiotczała każdego i bez wyjątku, choć nieco krótko. Do dłuższych zabiegów był Arduan, który potrafił zwiotczyć powtórnie pacjenta już wybudzonego. Jego czas działania znacznie przekraczał czas działania tak zwanych odwracaczy - czyli leków odwracających działanie środków zwiotczających. Adrenalina też była. A defibrylator wyglądał jak przenośny piecyk żeliwny, popularnie zwany kozą i miał kółka. Które - gdy leciało się po korytarzu - wpadały w rezonans i warczały, stanowiąc zamiennik dla ioio sygnałów karetki pogotowia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I pomyślałem sobie, że oni takiego Szweda - to mają na nic. Równie dobrze mógłby tam wylądować Marsjanin i czułkami uzdrawiać.  Bo co z tego, że wprowadzi ich w arkana współczesnej anestezji, skoro już za chwileczkę, już za momencik wyposażenie jednorazowe - które ów Szwed przywiózł na własny koszt - się rozpadnie, koncentrator tlenu się zepsuje a pulsoksymetr ktoś zap*&amp;^%i? Toż jeden elemej kosztuje gdzieś tak z 10 dolarów. A kurs wymiany owegoż dolara jest w Tanzanii równie śmieszny jak kurs w stosunku do złotówki AD 1988... Gdyby ktoś nie pamiętał, wg cen czarnorynkowych zarabiało się wtedy jakieś 10-15 dolarów na miesiąc. Czyli na dzisiejsze 45 złotych.  Może się Szwedowi wydawać, że to jest nic - ale dla Tanzańczyka z jego &lt;i&gt;&lt;b&gt;produktem krajowym brutto 110 dolarów na głowę&lt;/b&gt; (sic!) (dla porównania Polska ma niecałe 12k, a Szwedzi ponad 40k)&lt;/i&gt; kupowanie plastikowego cósia jednorazowego użytku, za równowartość którego można wyżywić wioskę swoją i sąsiadów przez najbliższe pół roku - to jednak lekka przesada musi być.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tak mi się pomyślało jeszcze, że oni potrzebują polskich anestezjologów - ale tych starych. Co to jeszcze pamiętają, jak się przerabiało igły Touchy na podpajęczą za pomocą pilniczka, co wiedzą, że resterylizowana rurka wcale nie oznacza niechybnego zgonu i którzy potrafią znieczulić mając do dyspozycji uszy, manometr i palec.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ten ostatni do trzymania pulsu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;---------------&lt;br /&gt;*Tytuł pochodzi z menu Siwego Dymu. Tak trza gadać, żeby dostać sznycla po wiedeńsku.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2536926337938435126-7737606954470179370?l=abnegat.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://abnegat.blogspot.com/feeds/7737606954470179370/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2536926337938435126&amp;postID=7737606954470179370' title='Komentarze (16)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/7737606954470179370'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/7737606954470179370'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://abnegat.blogspot.com/2012/01/panskie-fanaberie.html' title='Pańskie fanaberie*'/><author><name>abnegat.ltd</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05511945720230452752</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='30' src='http://4.bp.blogspot.com/_Q3sau0nHsWs/SWJp-Y2ei7I/AAAAAAAAASU/UGmR2if9SrI/S220/icon109.bmp'/></author><thr:total>16</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2536926337938435126.post-6350297075592044645</id><published>2012-01-01T01:05:00.003+01:00</published><updated>2012-01-01T15:14:23.342+01:00</updated><title type='text'>Ałiciu</title><content type='html'>&lt;center&gt;ałiciu a merry christmas&lt;br /&gt;and a happy new year :)&lt;/center&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2536926337938435126-6350297075592044645?l=abnegat.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://abnegat.blogspot.com/feeds/6350297075592044645/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2536926337938435126&amp;postID=6350297075592044645' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/6350297075592044645'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/6350297075592044645'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://abnegat.blogspot.com/2012/01/aiciu.html' title='Ałiciu'/><author><name>abnegat.ltd</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05511945720230452752</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='30' src='http://4.bp.blogspot.com/_Q3sau0nHsWs/SWJp-Y2ei7I/AAAAAAAAASU/UGmR2if9SrI/S220/icon109.bmp'/></author><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2536926337938435126.post-471926759096453864</id><published>2011-12-30T12:21:00.002+01:00</published><updated>2011-12-30T15:14:46.306+01:00</updated><title type='text'>Nostalgie</title><content type='html'>Middlesbrough wygląda jak miasto opanowane przez zombie. Na węźle A19/A66 o ósmej rano było łącznie 5 samochodów. Wliczając mój. Najwyraźniej każdy, kto może, korzysta z dobrodziejstw urlopowych świąteczno-noworocznych. W sumie niezły pomysł, ale jak się zeżarło urlop - co robić...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Miasto senne, pacjenci też jakoś tak snują się jak muchy w smole, jeden tylko dupolog dostał napędu i na trzy dni międzyświąteczne zabukował prawie 60 pacjentów. Miłosierny był co niemiara - kilku również do ogólnego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwszy dzień poświąteczny jakiś taki - same bzdety, bez porannej sesji, aż mi się powiedziało, a wręcz wyrwało, że przydało by się mieć kilka dłuższych dni - ostatecznie za nadgodziny człowiekowi płacą, a wyprzedaże ruszyły pełną parą. Do tego stopnia, że 55 calową plazmę można mieć za 6 stówek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wczorajszy dzień utrzymywał się w trendzie. Leniwie dojechaliśmy do popołudniowej sesji, zapuściłem pierwszego, pobudka, drugi, pobudka... I nadeszła pani, co to była trzecia. W wywiadzie nadciśnienie, poza tym nie miała, nie ma, nie używa. Indukcja, pacjentka wystrzeliła w kierunku obłoku Oorta, a Zuzia zgłosiła niemożność wentylacji. Jak nie możesz wentylować na maskę, co masz zrobić? Wsadzić i-gel’a, zwanego aJdżelem. Zuzia wsadziła. Doktor, bo się jakoś tak dziwnie wentyluje... A w zasadzie nie wentyluje... Daj mnie tu ten worek. Dmucham - większość powietrza idzie bokiem, babina skurczyła krtań, to i się nie wentyluje za bardzo. Miękkim ruchem trza, za chwile ją puści. Na monitorku 200 mililitrów wentylacji - w zasadzie tyle co nic, ale jednak lepiej niż kompletne zero. Po minucie mi zbrzydło. Zuzia, daj no mnie paralizator - nie ma lepszego przekonywatora do oddychania niż rura w krztoniu. Wraziłem laryngoskop, a tu dzonk. Na wysokości strun dynda sobie śliczny, owalny, wielkości małej wisienki guziołek. W mordę jeża - pchać czy nie pchać, oto jest pytanie... Z jednej strony jakoś jej to ścierwo nie przeszkadzało, a jak guza zetnę rurą? Z drugiej strony jak ja ją niby mam wentylować? Skrzyżowałem palce u nóg i wtykłem ta cholerna rurę. Wentyluje się. Nie krwawi. No i gucio. Zapuściłem maszynkę i zawołałem chirurga. Panie - mówię grzecznie - z zabiegu nici. Ma guza w krztoniu, za cholerę nie wiem, jak ją teraz odruruję, w zasadzie powinniśmy ją przesłać do szpitala, gdzie jakiś laryngolog by jej to zabezpieczył. Chirurg się zmarszczył. No to dobrze - mówi - ja ją zoperuję i będziemy wysyłać. &lt;i&gt;Lost in translation&lt;/i&gt;, czy co? Panie - dalej bardzo grzecznie - my ją nie zoperujemy i będziemy wysyłać. No ale przecie oddychała jakoś przed intubacja, nie? No, oddychała... No to może ja odrurować i wtedy słać? Hm... W sumie racja... Toż mimo wisienki w krztoniu jakoś żyła... Skrzyżowałem powtórnie palce, wyłączyłem trucizny i we właściwym momencie wyjąłem rurę. Kobiecina zaskrzypiała i tyle było. Próbowaliśmy ją obrócić na boczek, poklepać, namówić do spokojnego oddychania nosem - ale wszelkie domowe sposoby zdały się psu na budę. Jak jej saturacja zaczęła spadać, pomyślałem se, że będzie - toż ja tu mam klinikę dnia jednego a nie ośrodek hypoksji kontrolowanej - włączyłem trucizny po raz wtóry i z niejakim napięciem wraziłem rurkę delikutaśnie. Wlazła. I nawet saturacja tylko 91 w najniższym punkcie... Zaufałem sobie kilkukrotnie, głównie uff-uff ale niecenzuralnie też, aż się biedna Zuzia zapytała, czy to syczące to jest gorsze od tych warczących, czy nie - kobieta po kilku latach z polskim anestezjologiem bezbłędnie rozpoznaje polskie przekleństwa, choć sama nie używa z racji problemów fonetycznych - i popadłem w przydum. Co ja teraz mam z tym pasztetem zrobić?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po pierwsze - potrzebujemy oddziału z respiratorem. Czyli ITU. Po drugie - w szpitalu musi być laryngolog - czyli ENT (skrót jest od ucho, nos krztoń, jakby kto nie wiedział...). No to szukajmy. Dwie godziny później okazało się , że takiego szpitala w Północnej Anglii nie ma. Oż w mordę... Zaczęła się droga przez mękę - bo to naprawdę jest sztuka wtrynić pacjentkę z guzem krtani na IT bez laryngologii. Byłem już blisko przejścia w tryb polski - co głównie objawia się u mnie pytaniem o bezpośredni telefon do dyrektora klinicznego, ale kolejny konsultant zrozumiał mój ból i zgodził się pacjentkę przejąć. &lt;i&gt;Tallyhoo!&lt;/i&gt;. Teraz tylko transport - i nawet na kolację zdążę - bo w trakcie walki o miejsce z trzeciej zrobiła się szósta. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pogotowie zadziałało jak pogotowie - jeżeli pacjent jest stabilny, to będą za pół godziny. Byli. Weszła para sympatycznych ratowników płci pięknej. Gdzie macie wózek transportowy? A to wy nie macie? My nie - wy macie. My nie macie. A kto macie? Okazało się, ze ktoś protokołu nie doczytał i panie nie pojechały do szpitala docelowego po wózek transportowy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;To jest taki rolls-royce wśród wózków wszelkiej maści, włączając dziecięce: ma pasy lotnicze (ośmiopunktowe), respirator, pompy, własne źródło zasilania, monitor i Bóg wie co jeszcze.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No to my musimy wyjaśnić sprawę. I zamiast jechać po cholerny wózek, zajęły się maciami, co zajęło pół godziny. Po czym - o dziwo -  pojechały.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Potem przejechałem się karetką na sygnale (paw na zębach), sprzedałem pacjenta pielęgniarkom na OIOM-ie (z lekarzy nie przylazł nikt - a łeb bym se dał urwać, że intensywna ma swojego dyżurnego), wróciliśmy do swojego klinika na pięterku taryfą (paw na zębach) i wreszcie dotarłem do domu o 10 wieczór.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;A’propos tejże wizyty na OIOMie. Wlazłem i mnie chwyciła nostalgia. Każde łózko z respiratorem po prawej, baterią dziesięciu pomp po lewej, pacjenci leżą grzecznie i się wentylują, ktoś się dializuje... I złapało mnie strasznie - przyjść sobie z powrotem na intensywną i sprawdzić badania... parametry.. ustawić maszynki... potem przyjść i sprawdzić czy przypadkiem nie za dużo - albo nie za mało... ten nie sika... tamten we wstrząsie i na katecholaminy nie reaguje... ten ma zaburzenia rytmu... na siódemce rozjechał się cukier... czwórka dziwnie oddycha, chyba się zatkał dren... piątka umiera - rodzina czeka w meetingowym na rozmowę z panem doktorem... dwójce płytki spadły do 4 tysięcy... wyjść o ósmej rano do domu dorąbany jak bura suka i przespać cały cholerny dzień...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;...no chyba mnie po*&amp;^ło do imentu...&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Następnym razem, zamiast gadać głupoty o nadgodzinach, będę się gryzł w język.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS. Mąż nam później powiedział, że w nocy to małżonka wydawała z siebie takie, cytuję: "śmieszne dźwięki". &lt;i&gt;No comments&lt;/i&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PPS. Właśnie dostałem informację, że zamierzają ją extubować.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;------------&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Update: 14:10.&lt;br /&gt;Pacjentke extubowali. Najpierw zrobila sie szara - a chwile pozniej granatowa. Wiec wsadzili rure z powrotem. Ale byl to eksperyment pod nadzorem konsultanta wiec wszystko w porzadku.&lt;br /&gt;Will keep you informed...&lt;/i&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2536926337938435126-471926759096453864?l=abnegat.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://abnegat.blogspot.com/feeds/471926759096453864/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2536926337938435126&amp;postID=471926759096453864' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/471926759096453864'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/471926759096453864'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://abnegat.blogspot.com/2011/12/nostalgie.html' title='Nostalgie'/><author><name>abnegat.ltd</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05511945720230452752</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='30' src='http://4.bp.blogspot.com/_Q3sau0nHsWs/SWJp-Y2ei7I/AAAAAAAAASU/UGmR2if9SrI/S220/icon109.bmp'/></author><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2536926337938435126.post-3042285165507940290</id><published>2011-12-28T16:25:00.000+01:00</published><updated>2011-12-28T16:25:19.988+01:00</updated><title type='text'>Obrazki</title><content type='html'>Święta zazwyczaj mijają jakoś tak za szybko, ale obecnie minione były szybsze niż ciupagi świst i błysk.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Co mi przypomina wzór na obliczenie odległości do strzelającego działa na podstawie różnicy czasu pomiędzy błyskiem a grzmotem - niech się Dobry Pan Bóg ulituje nad duszą naszego Przysposobiarza Obronnego. Cały wywód jest zbyt trudny, by go przytoczyć, gdyby ktos jednak chciał próbkę zdrowej góralskiej logiki, służę uprzejmie: Jeżeli okna okna domu o północy są zwrócone na południe, to w południe będą zwrócone na północ. Toz każdy cap wie, że Ziemia się odwraca, nie?&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przylot w Wigilię - i to w dodatku po południu -  ma swój urok. Wszystko zrobione, stół nakryty, buzi-buzi i barszczyk z uszkami. Ale z drugiej strony ma to makabryczny minus, któregom jakoś w ferworze cwaniaczenia nie dostrzegł: godzinę później było po Wigilii... Hm. Trzeba to bedzie przemysleć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Polska ma to swoje cóś, wyczuwalne zaraz po wylądowaniu, mimo, że samolot zamknięty a powietrze wdychane  pochodzi z &lt;i&gt;air-conditioner&lt;/i&gt;’a. Cecha znana od dawna, opisywana przez poetów, co to o grdyce pisali i dzięcielinie pale. Potem się okazało, że wieszcz ów pisał jednakowoż o Litwie, choć po polsku, dzieki czemu teraz mamy konkretny galimatias polityczny. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pani w wieku nieokreślonym, wygłaszająca z odrazą odę do swojej komórki: W dawnych czasach był jeden telefon, na drucie, w dużym pokoju, i każdy wyczekiwał, żeby go odebrać. A teraz każdy ma komórkę i ma ją w dupie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Skzyżowanie Brożka z Zakopiańską. Ten sam rozdeptany do samego błota trawnik. Swojsko. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zakopianka. Ruch jakby mniej szalony - ale do czasu. Debil w dziesięcioletniej Celice wyprzedzający na ciągłej, na lewym, ślepym łuku. Za nim kolejny inteligent terenową Toyotą. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Współrodacy. Mówiący głośno, za głośno, z ekspresją od której człowiek chyba się pomału odzwyczaja. Ciiii... Nie trzeba się mordować....&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Alkohol pity jak woda, a raczej wlewany tak jak wdycha się powietrze. Naturalnie, mimochodem, bez zbędnych przerw.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Plus pięć kilo. Rybki i grzybki, wędliny, sałatki, pierogi - szlag trafił &lt;i&gt;cunning plan&lt;/i&gt;. Znowu zejdzie miesiąc , by to z siebie zrzucić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kolejna lokalizacja, i jeszcze kolejna, i... Jedzenie, rozmowy, rozmowy, jedzenie, i naturalnie - mimochodem, bez zbędnych przerw.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lot powrotny, w biegu, choc z precyzją, jeszcze tylko Pompon z hotelu - i nagle cisza. Nic nie trzeba. Nawet klinika na pięterku zaczyna o 13...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie udało się zrealizowac wszystkich pomysłów - dom Szamana dalej stanowić będzie zagadkę, narty poczekaja do przyszłego roku na snieg, sauna w górach poczeka - zresztą wskakiwanie do górskiego potoka o północy i tak jest mało ciekawe w porównaniu z leżeniem nago na śniegu...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mimo to Święta należy zdecydowanie uznac za udane.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powtórka &lt;i&gt;już&lt;/i&gt; za rok.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2536926337938435126-3042285165507940290?l=abnegat.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://abnegat.blogspot.com/feeds/3042285165507940290/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2536926337938435126&amp;postID=3042285165507940290' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/3042285165507940290'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/3042285165507940290'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://abnegat.blogspot.com/2011/12/obrazki.html' title='Obrazki'/><author><name>abnegat.ltd</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05511945720230452752</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='30' src='http://4.bp.blogspot.com/_Q3sau0nHsWs/SWJp-Y2ei7I/AAAAAAAAASU/UGmR2if9SrI/S220/icon109.bmp'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2536926337938435126.post-415939371496591666</id><published>2011-12-24T19:48:00.002+01:00</published><updated>2011-12-24T19:48:32.962+01:00</updated><title type='text'>Wesolych</title><content type='html'>&lt;center&gt;W tym roku kazdemu wedle potrzeb. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale najwazniejsze, niech Swieta plyna leniwie, a Nowy Rok niech nie bedzie gorszy od tego, co minal.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;abnegat.ltd&lt;/center&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2536926337938435126-415939371496591666?l=abnegat.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://abnegat.blogspot.com/feeds/415939371496591666/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2536926337938435126&amp;postID=415939371496591666' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/415939371496591666'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/415939371496591666'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://abnegat.blogspot.com/2011/12/wesolych.html' title='Wesolych'/><author><name>abnegat.ltd</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05511945720230452752</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='30' src='http://4.bp.blogspot.com/_Q3sau0nHsWs/SWJp-Y2ei7I/AAAAAAAAASU/UGmR2if9SrI/S220/icon109.bmp'/></author><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2536926337938435126.post-7689344464074277623</id><published>2011-12-20T11:56:00.000+01:00</published><updated>2011-12-20T11:56:05.076+01:00</updated><title type='text'>Dzieło stworzenia</title><content type='html'>Dzieło stworzenia&lt;br /&gt;Jak było, wiadomo. Pan Bóg stworzył lądy i morza, zwierzęta i rośliny, aż w końcu skonstruował człowieka. Tu akuratnie mam wrażenie, ze zapału Mu brakło, no ale. Dżentelmen nie pyta o cenę, tylko pije co mu nalali. Jednakowoż był to przekaz dla małpopodobnych dwa tysiące lat temu - teraz opis zawierał by milisekundy zamiast dni i zaczynał się od wielkiego wybuchu.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;i&gt;Ciekawe, co o tym opisie pomyslą sobie ludzie za kolejne dwa tysiące lat.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Patrząc na nasz układ planetarny, człowiek ma wrażenie takiego, jak by to powiedzieć, pewnego brakoróbstwa. Które prawdopodobnie jest całkowitym niezrozumieniem zamierzeń naszego Stwórcy. O ile mozna się zastanawiać, czy Mars to taka Ziemia-Co-Już-Była a Wenus to Dopiero-Będzie, o tyle po co komu taki Merkury? Ale to na marginesie. Bo główny cel wywodu jest następujący - jeżeli coś się produkuje, muszą powstawać odpadki, mniej lub bardziej nie pasujące do układanki. I trzeba je gdzies upchać. To co się nie zmieściło w Wielkiej Czerwonej Plamie na Jowiszu, lata teraz po Atlantyku, pustosząc Ziemię Świętą Demokracji. Wszystkie niewykorzystane chmury i mgły Wenus pętaja się po Balicach, szczególnie w zimie, powodując chaos i &lt;i&gt;flight delayed&lt;/i&gt;’y. A pozostałości skalistego, rudo-rdzawego krajobrazu Marsa zebrane do kupy wylądowały pod postacią Fuerteventura w Atlantyku. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Myślę, że miały wylądować głębiej, ale zbliżała się niedziela i czasu na poprawki brakło. Gdyby ktoś miał wątpliwości, w scenerii bardzo podobnej, bo na Lanzarote, nakręcono Bonda pt. „Moonraker”. Gdyby to był „Marsraker”, nawet by nie trzeba było zmieniac koloru skał...&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jedyne skrawki zieleni to te utrzymywane ręka czlowieka. Reszta krajobrazu to góry i doliny, które zatwardziałego Marsjanina doprowadzą do mentalnego zwisu. Za wyjątkiem wybrzeża - to jest śliczne. Jasny piach wymieszany z czarnymi kamolami tworzy przedziwny - acz uroczy - kolaż, po którym pętaja sie bez ładu i składu masy turystów w ubraniach i bez.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Tak sobie myślę, czy nasze podśmiewajki z amerykańskich opisów kubków „Uwaga! Kawa! Może poparzyć!” maja racje bytu. Patrząc na zasuwających w prawo i lewo ludzi na urlopie chciało by sie napisać na wielkiej tablicy: „Uwaga - plaża! Służy do plażowania.”&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pejzaż zdominowali Niemcy. Jako, że niepotrzebny gdzie indziej północny wiatr również został wywalony tutaj, nasi zachodni sąsiedzi wykorzystali czarne kamole do budowy wiatrochronów. Niemiecka fantazja staneła na wysokości zadania - bunkry jako żywo przypominają te z czasów Dunkierki, idąc plażą czeka się wręcz na okrzyk &lt;i&gt;Achtung! Granaten werfen!&lt;/i&gt;. Jednakowoż w środku nie wieje, dzięki czemu grudniowe słońce bez przeszkód zamienia blade twarze w coś, co przypomina &lt;i&gt;Native Norteamericanos&lt;/i&gt; z filmów produkcji DDR.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dotychczas byłem zdeklarowanym wyznawcą teorii, że na zimową depresje nie ma nic lepszego niż alpejskie słońce i smak bombardino na 3000 mnpm. Ale muszę przyznać, że w słoneczku grzejącym na plaży, ze smakiem Rioha’y wymieszanej z oliwkami i kozim serkiem znalazło godnego przeciwnika.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;PS. Sorry za aJfonowską paskudę - nie było czasu zrzucić zdjęć z Canona. Ale się wezmę.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p class="mobile-photo"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-de2VnkQ5gV0/TvBTQpFRxUI/AAAAAAAAB5E/iBay8S0l_A0/s1600/photo-701598.JPG"&gt;&lt;img src="http://2.bp.blogspot.com/-de2VnkQ5gV0/TvBTQpFRxUI/AAAAAAAAB5E/iBay8S0l_A0/s320/photo-701598.JPG"  border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5688137874739938626" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2536926337938435126-7689344464074277623?l=abnegat.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://abnegat.blogspot.com/feeds/7689344464074277623/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2536926337938435126&amp;postID=7689344464074277623' title='Komentarze (20)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/7689344464074277623'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/7689344464074277623'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://abnegat.blogspot.com/2011/12/dzieo-stworzenia.html' title='Dzieło stworzenia'/><author><name>abnegat.ltd</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05511945720230452752</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='30' src='http://4.bp.blogspot.com/_Q3sau0nHsWs/SWJp-Y2ei7I/AAAAAAAAASU/UGmR2if9SrI/S220/icon109.bmp'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-de2VnkQ5gV0/TvBTQpFRxUI/AAAAAAAAB5E/iBay8S0l_A0/s72-c/photo-701598.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>20</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2536926337938435126.post-5708282261156670655</id><published>2011-12-06T11:00:00.000+01:00</published><updated>2011-12-06T11:00:03.881+01:00</updated><title type='text'>Plan specjalisty</title><content type='html'>&lt;i&gt;Anestezjolog wiadomo - złosliwe bydle, co to bez przyczyny żadnej zabieg zwali, krwi nie pozwoli toczyć, choć przecie po wstawieniu endoprotezy stawu biodrowego jucha się pacjentowi należy jak psu buda, morfinę przepisze, żeby pacjent przestał oddychać... Kurwicy jasnej dostać można. Do tego madrzy się jakby co umiał. A nie umie nic - nawet śrubki nie wkręci. A śrubokręt przecie najprostszy jest - gdzież mu tam do wiertarki! O młocie nie wspominając.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Właśnie - a’propos młotów - ludzie myslą, że my te dowcipy o ortopedach wymyślamy z nudów, podsypiając z kubkiem kawy w ręku podczas zabiegów. Gdybyż to było takie proste... &lt;br /&gt;Prawda jest naprawdę okrutna.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po tygodniu długim i bolesnym nadszedł piątek. Któren to był wyjątkowy - po południu nic, a na rannej liście wisiało pięć zabiegów, z czego jedynie dwa pierwsze w znieczuleniu ogólnym. Innymi słowy nie ma to jak weekend od 13 w piątek. Ale od czegóż sa ortopedzi... Ten najpierw przylazł spóźniony, następnie natrafił na trudności, co wydłużyło pierwszy zabieg o dobre 45 minut aż wreszcie zdecydował, ze on teraz zrobi miejscowe, ogólne zostawiając na koniec. Przemkneła mi przez głowę myśl krwawa, alem ją zdusił w zarodku. Toż w moim wieku denerwować się nie wolno, pęknie mi coś w głowie i bede się jąkał do końca życia. Wypiłem spokojnie herbatkę, w trakcie wsłuchałem się w echa wrzasków odległych przodków, co to w prostej lini musieli wywodzić się od Dżyngis Chana, bo głównie było tam o włóczeniu końmi i nadziewaniu na pal - i nie wytrzymałem. Polazłem do mojego milusińskiego. Facet - zapytałem, starając się ukryć siekacze -  czy ty mógłbyś mi podać powód, dla którego zmieniłes listę, dzięki czemu połowa zespołu będzie musiała pracować o 3 godziny dłużej? Dlaczego nie możesz zrobić zabiegu w ogólnym teraz, a później te w miejscowym?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;- Ja tak nie moge mieszać - mam w głowie plan zabiegu i nie będę go zmieniał!&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Powiedział , tak, wiecie - pewnie i zdecydowanie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dla pewności sprawdziłem listę: specjalista ortopeda, zwany tu konsultantem, potrzebował ułożyć sobie plan zabiegu, by usunać wrośnięty paznokieć. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;No i po co to sie wysilać... Toż żaden anestezjolog takiego dowcipu by nie wymyslił... Choćby nawet wiadro kawy wypił...&lt;/i&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2536926337938435126-5708282261156670655?l=abnegat.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://abnegat.blogspot.com/feeds/5708282261156670655/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2536926337938435126&amp;postID=5708282261156670655' title='Komentarze (29)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/5708282261156670655'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/5708282261156670655'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://abnegat.blogspot.com/2011/12/plan-specjalisty.html' title='Plan specjalisty'/><author><name>abnegat.ltd</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05511945720230452752</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='30' src='http://4.bp.blogspot.com/_Q3sau0nHsWs/SWJp-Y2ei7I/AAAAAAAAASU/UGmR2if9SrI/S220/icon109.bmp'/></author><thr:total>29</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2536926337938435126.post-831726255995484954</id><published>2011-11-30T19:35:00.002+01:00</published><updated>2011-11-30T19:58:16.183+01:00</updated><title type='text'>Sprawny jak Matuzalem</title><content type='html'>Lorenzo ma umowę z domem starców - nie ma bata. Najpierw jak wściekły operował tylko sześćdziesięciolatków, potem siedemdziesięciolatków, początkowo młodszych, potem starszych - i jakoś tak nieodwołalnie zbliżał się do przekroczenia magicznej cyfry osiemdziesiat, że gdy to w końcu nastapiło, wszycy przyjęli sprawę naturalnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Co potwierdza skuteczność jednego z najbardziej znanych trików marketingowych. Mamy kanapy za - dajmy na to - trzy klocki. Funtów rzecz jasna. I za cholerę nie idzie tego sprzedać. Co robimy? Wystawiamy wszystkie po pieć. A nawet sześć. I wśród tego rozpasania komercjalizmu eksponujemy orzeszek - czy nawet rodzynek - kanapę za 2999,-. Efekt murowany.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdybyż on trzy lata temu zapodał osiemdziesięcioczterolatka chodzącego o kulach, z nadciśnieniem, do przepukiny, to biedny dziadek nawet by nie dotarł do preassessmenta. A dzisiaj - zdrów jest i do operacji gotowy...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podnosił średnią pacjentów tylko o 5 lat co roku, co daje przyrost pół roku miesięcznie - w zasadzie przeszliśmy od sześdziesięcio- do osiemdziesięciolatków zupełnie niezauważalnie... W tym tempie pierwszego stulatka w systemie DCU znieczulę... oż w mordę - za dwa i pół roku! No jaki to kurcysyn podstępny jest???&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niespodzianki w tym zawodzie zazwyczaj oznaczają smród i wezwania do prokuratury, starszy pan został więc zaproszony. Przyszedł o kulach i starszym potomku. Niestetyż, zgodnie z najnowszymi wytycznymi tytejszych speców od bezpieczeństwa w medycynie, ani wiek, ani biemaj aniw ogóle nic nie stanowi kryterium bezwzględnego do zwalenia pacjenta z zabiegu. Trza sie przyjrzeć kompleksowo. Co było robić... Opowiedziałem grzecznie o przebiegu operacji i okresie pooperacyjnym, barwnie nakreśliłem możliwość zgonu, zawału, paraliżu, udaru mózgu, ślepoty, głuchoty i Bóg wie czego jeszcze - po czym dziadek westchnał &lt;i&gt;Inszallach&lt;/i&gt; i powiedział, że on się musi swoją żona opiekować, a z przepuklina mu ciężko. Co dowodzi ni mniej ni więcej że pacjent nie rozumie za skurwysyna jasnego złych wiadomości. Bo kto niby się małżonka zajmie, gdy on kopnie w wiadro? Ten fakt mu umknął całkowicie. Opowiedziałem jeszcze o oczekiwanej długości i jakości życia z przepukliną oraz bez ale byłoż to rzucanie grochem o ścianę. Czy raczej hitanie headem o brickłola.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i przylazł.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kusiło mnie zapodać mu z mańki podpajęczo, ale jednakowoż jak ja go potem zrekaweruję? Toż musze uziemić kogoś na dobre kilka godzin... W końcu machnałem ręką.&amp;nbsp;I małe pieski też. Chodź pan na kanał.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziadek ogólne przeżył bardzo wdzięcznie, obudził sie jeszcze wdzięczniej, blok mu zadziałał jak rzadko kiedy i polazł śpiewając pieśń ku chwale polskiej anestezjologii. Może jakie czekoladki przyśle? Ostatnio dostałem afterejty, całą paczkę - nawet miałem wyrzuty, takie w stylu brać - nie brać, zreć - nie żreć, ale mi migiem przeszły jak je zobaczyłem na salu w Morisonie za 99 pi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Następna wydawała się opanowana jak jasna cholera, dopiero przed samym zaśnięciem popadła w ciężką nerwowość - i tu się niestety potwierdza: z czym kto zaśnie, takim się budzi. Może nie po przeszczepie serca, tam jednak obudzenie się bez&amp;nbsp;kilkunastu kafli łacno zdarzyć się może, ale w krótkich zabiegach się sprawdza. W rekowerowni odstawiła &lt;i&gt;dance macabre&lt;/i&gt;, wrzeszcząc, że sie boi. Niby mnie przy tym nie było - a i tak próbowała Zuzia zwalić wszystko na mnie. Wybałuszyłem się - że co, że niby ja ją straszę? Toż mnie tu nie było nawet końcem nosa...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Na szczęście w jakimś obcym jezyku się darła, nie szło wyrozumieć.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kolejna mówi, że jak włazi na schody, to dyszy i sapie - z brzucha bucha. Dwadzieścia dwa lata. Pot mię oblał - uf jak gorąco. A od dawna tak ma? A od pół roku. A doktor to jaki widział? Widział. Badania robił? Robił. Zadzwoniłem do dżipa - obiecał, że przyśle wyniki faksem. Taka była jakaś w tym faksie- jak by to powiedzieć - anemiczno-megaloblastycznie do świata nastawiona,choć wszystko w dopuszczalnych granicach. Posłuchałem, nicccc... Pani pozwoli na kanał...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na tym ranek zdechł - ostatnia popiła mleka z kawą. Czy kawy z mlekiem. Sztuka czytania wcale taka łatwa nie jest.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Popołudnie rozpoczął młodzian duży - i przybyczony. Patrzę ja w historie choroby a tam złamany palec (dłoni), tibia (w nodze), ulna (w ręce) i colar bone. Nie, nie w rowerze - to obojczyk jest. Myślę sobie, jakiś zakapior tumbylczy, czy co? Na wszelki wypadek, coby w ryj nie zebrać, wyszczerzyłem się przyjacielsko - a wyglądam wtedy jak skrzyżowanie &lt;a href="http://withfriendship.com/images/b/8226/Mike-Myers-actor-picture.jpg"&gt;Myers’a&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;(tego od Złotego Członka) ze zdobywającym zaufanie &lt;a href="http://www.familyvideo.com/entertainment-news/images/large/3/800265103.jpg"&gt; Shrek'iem &lt;/a&gt; - i zapytałem, czy to jakowyś wypadek był? E tam, wypadek od razu - się gra w rugby, to od czasu do czasu drobne urazy się zdarzyć mogą! &lt;br /&gt;Nie ma to jak czuj duch.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Potem poszły dwa mleczka - bo jeszcze jeden czytaty bez zrozumienia się znalazł - i już. Dzień bez bradykardii walczących o przekwalifikowanie na asystolię, dramatycznych spadków ciśnień, skurczów krtani, kaszlów, rzygań i pomroczności jasnej. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kocham tą technikę.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2536926337938435126-831726255995484954?l=abnegat.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://abnegat.blogspot.com/feeds/831726255995484954/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2536926337938435126&amp;postID=831726255995484954' title='Komentarze (13)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/831726255995484954'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/831726255995484954'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://abnegat.blogspot.com/2011/11/sprawny-jak-matuzalem.html' title='Sprawny jak Matuzalem'/><author><name>abnegat.ltd</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05511945720230452752</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='30' src='http://4.bp.blogspot.com/_Q3sau0nHsWs/SWJp-Y2ei7I/AAAAAAAAASU/UGmR2if9SrI/S220/icon109.bmp'/></author><thr:total>13</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2536926337938435126.post-7217283348239315752</id><published>2011-11-28T18:40:00.000+01:00</published><updated>2011-11-28T18:40:18.528+01:00</updated><title type='text'>Pulpet w galarecie</title><content type='html'>&lt;i&gt;Motto na dziś: czas trwania jednej minuty w trakcie czekania ze sraczką na wolną toaletę jest pomijalny w porównaniu z czasem trwania dziesięciu sekund, w których serce pacjenta uderza raz.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jakby kto jeszcze nie wiedział od Szamana, wojna polsko-nurska jest długa, wyczerpująca i wredna. A to z powodu nurskiego charakteru, co to można pokrótce przyrównać do charakteru kaprala, czyli skrzyżowania kurwy  z osłem. Durny jak but i nie do za.ania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W charakterze nursa jest zadawanie pytań, na które najczęściej człowiek ma ochote odpowiedzieć jak ta nieszczęsna niewiasta, co to się jej pytali, czemu w czasie okresu gotuje jedną zupę w siedmiu garach. &lt;i&gt;Bo tak!!!&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A czemy stosujesz tę tivę? Przeciez jest wolniejsza? Nie jest. No to droższa. O dwa pi. Ha - ale jednak. Ale my będziemy robić dalej tivę. A czemu? Pyta nurs? Bo tak!!!- odpowiada polski anestezjolog z permanentną miesiączką.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I trwało by sobie to miesiączkowanie bez przeszkód większych, gdyby nie podstępność nursów, co to Zagłobę dobiją swoją - nie, nie przebiegłościa - upierdliwością. Nie mogąc na anestezjologa wpłynąć, ułożyły plan chytry. I zaczęły sie martwić. Że przecież anestezjolog się tu zmarni - tiva jeno i tiva, o gazach zapomni, mózg mu sie zlasuje i po anestezjologu! Namójdusiu! - zawrzasnęły przerażone własnym knowaniem (&lt;i&gt;gdzie one Owczarka spotkały???&lt;/i&gt;) - toż trza z tym zrobic coś natentychmiast!!! I napuściły anestezjologowi na łeb jego aprajzalowca. Któren to ma moc okrutna - jak każe, nie ma przebacz, anestezjolog robić musi. A ten kurcysyn kazał zrobić audyt, coby ten wykazał się umiejętnością dodawania, wskazywania mediany i niszczenia papieru. Z czym - niespodzianka - wiąże się znieczulanie gazami co drugi miesiąc...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jako, że najdroższym lekiem w tivie jest remifentanyl, z bólem serca anestezjolog musiał ówże lek doskonały porzucić. Ale co w zamian dać? Do zabiegu krótkiego trza jednak elemeja wrazić, a na to jeden fentanyl jest za mało. Trza dać dwa - albo i trzy. A potem pobudeczka długa... Poskrobał się nieszczęsny, z torów znanych wykolejon, po łbie i wyciągnał z szafki alfentanil. I była by sobie ta nędza kurewska trwała do sądnego dnia, gdyby nie Pulpet.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pulpet z definicji musi mieć obwód większy niż wzrost. Ten spełniał warunek bez mierzenia, wystarczyło spróbować się minać na korytarzu. A ileż nasza stokroteczka ma biemaja? zapytał anestezjolog niewinnie, widząc toczące się zwały. Czterdzieści i cztery! Hm, faktycznie, wygląda jakby cierpiała za milijony... Ale zaraz mi tu... cierpienie jakby większe... toż milijon sam powiat pilski - a gdzie reszta świata? Włączył anestezjolog mózg swój drugi, ajfonem zwany, co prawdę ukazał - nie czterdzieści i cztery - tylko czterdzieści i dziewięc. Koma siedem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Hm. No to - róbmy. Co robić - czy pozwoli panna Krysia, młody ułan pyta... I wziął się anestezjolog nieświadom za przygotowanie potrawy na cały świat znanej, a mianowicie zimnych nóżek w galarecie. Przepis był staropolski:&lt;br /&gt;&lt;i&gt;"Weźmiesz jednego pulpeta, zamarynujesz go dobrze propofolem, alfentanylu dodasz, coby zmiękł w krztoniu. Tam elemeja wrazisz, by nie zsiniał. Następnie do theatru przewieziesz i desfluran właczysz, coby go poddusić z lekka, jednak nie przesadzając, bo kaszleć zacznie. Gdy jednak się to stanie, bez paniki podasz alfentanilu druga ampułeczkę, na dwie daweczki podzielonego, dołożysz mivacronu i ze spokojem zauważysz, że tętno spadło do dziesięciu na minutę. Zastanawiając się, czemu ta kurewska atropina, podana przy tętnie 50 na minutę, nie działa, gdy ciepłą sraczkę poczujesz - na własnych nogach, toż zimne nóżki obsrane być nie mogą, bo kto je niby zje - adrenalinę nabierz, szmaty rozerwij i przystąp do cepeeru."&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tyle przepis.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na szczeście atropina jednak działa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Choć &lt;i&gt;straszliwie&lt;/i&gt; wolno.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2536926337938435126-7217283348239315752?l=abnegat.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://abnegat.blogspot.com/feeds/7217283348239315752/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2536926337938435126&amp;postID=7217283348239315752' title='Komentarze (15)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/7217283348239315752'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/7217283348239315752'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://abnegat.blogspot.com/2011/11/pulpet-w-galarecie.html' title='Pulpet w galarecie'/><author><name>abnegat.ltd</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05511945720230452752</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='30' src='http://4.bp.blogspot.com/_Q3sau0nHsWs/SWJp-Y2ei7I/AAAAAAAAASU/UGmR2if9SrI/S220/icon109.bmp'/></author><thr:total>15</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2536926337938435126.post-5142523202724697533</id><published>2011-11-18T14:41:00.001+01:00</published><updated>2011-11-18T14:42:34.213+01:00</updated><title type='text'>Nie znosze...</title><content type='html'>&lt;p class="mobile-photo"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-rdFYH8dfvfY/TsZf61snmpI/AAAAAAAAB44/1CJx431fLdk/s1600/photo-731274.JPG"&gt;&lt;img src="http://3.bp.blogspot.com/-rdFYH8dfvfY/TsZf61snmpI/AAAAAAAAB44/1CJx431fLdk/s320/photo-731274.JPG"  border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5676329844798364306" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;...wrecz patologicznie...&lt;br /&gt;...byc milym koteczkiem...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2536926337938435126-5142523202724697533?l=abnegat.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://abnegat.blogspot.com/feeds/5142523202724697533/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2536926337938435126&amp;postID=5142523202724697533' title='Komentarze (29)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/5142523202724697533'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/5142523202724697533'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://abnegat.blogspot.com/2011/11/nie-znosze.html' title='Nie znosze...'/><author><name>abnegat.ltd</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05511945720230452752</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='30' src='http://4.bp.blogspot.com/_Q3sau0nHsWs/SWJp-Y2ei7I/AAAAAAAAASU/UGmR2if9SrI/S220/icon109.bmp'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-rdFYH8dfvfY/TsZf61snmpI/AAAAAAAAB44/1CJx431fLdk/s72-c/photo-731274.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>29</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2536926337938435126.post-1221702530087087777</id><published>2011-11-15T16:18:00.004+01:00</published><updated>2011-11-15T17:14:14.881+01:00</updated><title type='text'>Berbelucha</title><content type='html'>Gdy przyjeżdżamy na Wyspę, przywozimy swoje nawyki i uprzedzenia, traktując je jak normy ogólnoludzkie. Jeżeli obiad to kartofelki, jeżeli kierownica to po lewej - a jeżeli alkohol, to zmrożona wódka pod kiszone ogóreczki. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Pominiemy ogóreczki, które dla miejscowych sa pewnego rodzaju wybrykiem - jedni je toleruja, inni nie, ale ogólnie nikt tu za nimi nie przepada.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rzecz jasna w trakcie pierwszych spotkań z tubylcami jesteśmy wystawieni na cieżką próbę. O ile jesteśmy zwolennikami alkoholi lekkich, mamy szansę przeżyć - wino wszędzie jest takie samo, śmiem wręcz twierdzić, że tu lepsze jakościowo gatunki sa tańsze (vide Casiliero del Diablo, które widziałem w Polsce za 50 peelenów - tu stoi grzecznie na półeczce za 7,50 funcisza. A na promocji można kupić i za 4,90) - natomiast prosząc o piwo, dostaniemy najpewniej lagera. Co Żywca nie zastąpi, ale idzie przeżyć. Jednak alkohole mocniejsze... Tu napotkamy problem zwany whisky.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Straszliwy kacogen marszczący wątrobę, demolujący szare komórki, używany głównie do politurowania mebli. I konserwacji butów skórzanych.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czym to się je?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Historycznie - nie wie nikt. Ponoć prawdziwi &lt;i&gt;highlander’si&lt;/i&gt; wieczorową porą snują opowieści o powstaniu Szkocji - z bulgoczącej lawy unosiły się opary sfermentowanego zboża, które to osadzało się na skałach, w formie gotowej do spożycia. Ci mniej prawdziwi twierdzą, że destylacja przyszła via Irlandia, zawleczona tam w V wieku przez Świętego Patryka. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Co się ciekawie rymuje - Patryka - bimbrownika...&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tenże dowiedział się od Francuzów - więc nie jest prawdą, że zawdzięczamy im jedynie śmierdzące sery i choroby weneryczne - a ci ponoć wiedzę tajemną przywlekli z dalekiego wschodu. Gdzie mózgi lasowano sobie już dwa tysiące lat przed Chrystusem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na Wyspie produkcją alkoholu pierwotnie zajęli sie mnisi. Głównie by przedłużać życie, leczyć gorączkę, ospę i kolki po przeżarciu. I było by sobie spokojnie kwitło owo bimbrownictwo zakonne, gdyby nie Henryk VIII. Ten od katrupienia żon. Poniewaz była mu potrzebna kasa, przejął dobytek zakonów, a zakonników puścił luzem w gatkach. Którzy nie mając innej możliwości zarobienia godziwego grosza, zajęli sie pędzeniem bimbru &lt;i&gt;off licence&lt;/i&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Tak na marginesie: ponoć nazwa whisky wywodzi się od kompletnie niewypowiadalnego przez polskie gardło szkockiego słowa „woda życia”. Co dowodzi, że niezależnie od regionu i pochodzenia, spirytus był uważany za napój jeżeli nie święty - to przynajmniej cudowny.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlaczego Wyspiarze zajęli się destylacją napitku ze sfermentowanego zboża? Bo nie mieli winogron. Kto pił Courvoisier’a, ten wie o czym mówię. Początkowo proces był klasyczny, stosowany do dzisiaj przez Górali Rodzimych w malowanej piwnicy: fermentacja - destylacja. Jednakowoż gdzieś w XVII wieku (1831, intrygująca zbieznośc dat...) przyspieszono proces, wynajdując destylację ciągłą. W wyniku otrzymano &lt;i&gt;Grain Whisky&lt;/i&gt;, delikatną, dla przepalonego gardła Wyspiarzy zupełnie nieprzyswajalną, bo bez smaku - stąd, by go wzmocnić, zaczęto mieszać współczesny wynalazek z wielowiekową tradycją - i tak rozpoczęła się kariera Blended Whisky. Z jednej strony miała doskonały, zbalansowany smak, z drugiej ciągła produkcja pozwalała na znaczący wzrost exportu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tu Szkotom na pomoc przyszedł maluśki żuczek, który zeżarł Francuzom winogrona. Co do jednego. Próżnia w naturze nie istnieje więc brandy została zastąpiona whisky. I choć kilkanaście lat później wszystko wróciło do normy, Szkocka zdążyła sobie wyrobić markę alkoholu z najwyższej półki. Szkoci szybko wyczuli interes i zastrzegli sobię nazwę whisky oraz Scotch - jeżeli na butelce widnieje powyższe, znaczy to, że alkohol został wyprodukowany w Szkocji. Tylko i wyłącznie, pozostałe rejony świata - Anglia, Walia, Irlandia, Stany a ostatnio również Japonia - uzywają słowa whiskey.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Co przypomina nieco rodzimą historię oscypka-łoscypka.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A skąd wzięły się &lt;i&gt;single malt’y&lt;/i&gt; na współcesnym rynku? Ha... Gdzieś w latach siedemdziesiątych, gdy w rżniętych kryształach królowały mieszanki,  znalazł się facet, który pomyślał - a po co? Po co mieszać i zabijać specyficzny zapach poszczególnych destylarni, skoro można sprzedawać produkt prosto z beczki? Pierwsza sprzedaż ruszyła we Włoszech i okazała się dużym sukcesem, następnie wypromowano kilka marek różniących się iloscia smoły i sposobem beczkowania - jego śladem poszli inni producenci, teraz trudno się w tym wszystkim połapać...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Żeby było śmieszniej - Szkoci posiadają obecnie Wiliam Grant &amp; Sons, Glanfarcles, Bruichladdich i Bunnahabhain. Reszta - w tym tak znane jak Glenmorangie, Tallisker czy Glenlivet należą do wielkich, śwatowych koncernów: Diageo (Anglicy), LVMH (Francuzi) i - to juz jest koniec świata - Suntory. Czyli Japończycy.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W chwili obecnej whisky mieszane, tzw, blended, stwanowią około 90% rynku. Szybciej się je produkuje, taniej sprzedaje. &lt;i&gt;Single malt’y&lt;/i&gt; - a oznacza to, że whisky została wyprodukowana w jednej destylarni, z jednej mieszanki jeczmienia i przeleżała w beczce dębowej przynajmniej 3 lata - są rzadsze i droższe. Choć ich rynek zdecydowanie się poszerza. Dlaczego sa tak urokliwie? Każda posiada swój charakter. Bukiet. Zapach. Smak początkowy. Pozostawia inny posmak na koniec. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Choć w przypadku przedawkowania próbkowania kac jest taki sam.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;By ułatwić nieco poruszanie się po smakach i zapachach, stworzono mapę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p class="mobile-photo"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-ObXgzjrs9KQ/TsJvWeSKnZI/AAAAAAAAB4s/LVwwuhMh3cc/s1600/photo-736988.PNG"&gt;&lt;img src="http://4.bp.blogspot.com/-ObXgzjrs9KQ/TsJvWeSKnZI/AAAAAAAAB4s/LVwwuhMh3cc/s320/photo-736988.PNG"  border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5675220912317308306" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;from: &lt;a href="http://www.malts.com"&gt; www.malts.com &lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Te u góry są mocno smołowate, te na dole wcale. Z lewej strony znajdują się „czyste” whisky, których smak nie został zmieniony w trakcie dojrzewania, po prawej - silnie aromatyzowane, częstokroć leżakowane (tubylcy zwą to &lt;i&gt;finishing&lt;/i&gt;) w kilku różnych beczkach w celu wzbogacenia smaku. W sklepach internetowych można obecnie znaleźć kwalifikację smakową whisky: od A do J idzie wzrost aromatu i smaku, a od 1 do 10 smołowatość. Stąd Glenlivet jest niskosmołowy, wysoko aromatyczny, bliski J1, a Ardberg to czysta smoła  A10. Istnieje drugi, znacznie prostszy system: od 1 (łagodne) do 5 (zajzajer). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Znaczenie ma rejon, z którego pochodzi whisky: te z &lt;i&gt;Lowland’u&lt;/i&gt; będa delikatne, te z &lt;i&gt;Highland’u&lt;/i&gt; tak smołowate, że ledwie wylewają się z butelki. Wypiarskie będa lekko słonawe, ponoć w ich smaku można się doszukać starego portu i wodorostów. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Byle nie mewich drop-shot’ów&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszystko zalezy od ilości smoły, typu wody oraz procesu beczkowania. Szczególnie to ostatnie jest ważne - beczki po rumie zrobią whisky ciepłą, o smaku polskiej krówki, a te po cherry dołożą wanili i cytrusów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Osobiście nie mam jednej ulubionej. Ardmore jest smołowaty smołowatością popiołu z ogniska, szczególnie takiego z iglaków, Tallisker bardziej przypomina zapachem wnętrze pustej beczki po smole, zalanej wodą, Leidag - czysty lizol, w smaku bimbrowaty, pod koniec szczypie, Laphroaig jest podobny do Ardmore’a, ale zostaje po nim dziwny posmak, przypominjący gorzką czekoladę. Balvenie jest delikatniejszy, pozostawia po sobie coś na kształ toffi. Glenmorangie Lasanta z lekkim tylko posmakiem smoły, za to masą wanili, cherry i czego tam jeszcze bardzo pasuje mi do lodów. Odmiana Ruben, którą teraz po promocyjnej cenie można nabyć w Morrisonie, bardzo podobna, ale dołożony ma smak porto. A z dołu skali Glenlivet, szczególnie w wersji 16 letniej - łagodny, bardziej przypominający koniak niż whisky...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I na koniec trochę o oznaczeniach. Klasyczny &lt;i&gt;single malt&lt;/i&gt; bedzie dumnie nosił na etykietce własnie te słowa. Moc - jest zależna od procesu produkcji. Rozpuszczane będa miały 40, 43 lub 46%. Czasem z drobnymi ułamkami. &lt;i&gt;Single barrel&lt;/i&gt; oznacza, że beczke odszpuntowano i rozlano do butelek. Wbrew pozorom nie są straszliwie drogie, posiadają szpanerskie certyfikaty i numer kolejny. &lt;i&gt;Single casket&lt;/i&gt; podobnie. &lt;i&gt;Casket strenght&lt;/i&gt; - zazwyczaj ma 56% i usuwa łupież. Mam jedną, trzymam na specjalne okazje. 6 letnie zwykle są maturowane w jednej beczce, 12 i 18  - w dwóch lub trzech. Warto przeczytać etykietkę, z opisu mozna się dużo dowiedzieć na temat smaku. Pierwsza beczka jest dębowa czysta, kolejne - zazwyczaj po jakims innym alkoholu. Porto, cherry, rum - te chyba najczęściej. Niektóre są dwukrotnie leżakowane w beczkach dębowych - jak Laphroig, druga beczka to ¼ pojemności pierwszej - by wzmocnic smak dębu. I tak dalej, i tym podobne - byle klient uwierzył, że berbelucha, którą pije, to &lt;i&gt;aqua vitae&lt;/i&gt;, wyprodukowana w wyjątkowym i żmudnym procesie (za który warto dać 50 funciszów...)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie powiem, że odwróciłem się plecami do naszego ziemniaczanego dziedzictwa. Ale zdecydowanie polubiłem wynalazek mieszkańców szkockich gór.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;------------&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Tak gwoli post scriptum: nie jestem jakowymś straszliwym smakoszem, ot, lubię sobie od czasu do czasu wysączyć maluśką szklaneczkę. Jeżeli jesteście zainteresowani regionami, typami, mocą, beczkowaniem - polecam net i oryginalne strony producentów.&lt;/i&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2536926337938435126-1221702530087087777?l=abnegat.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://abnegat.blogspot.com/feeds/1221702530087087777/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2536926337938435126&amp;postID=1221702530087087777' title='Komentarze (44)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/1221702530087087777'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/1221702530087087777'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://abnegat.blogspot.com/2011/11/berbelucha.html' title='Berbelucha'/><author><name>abnegat.ltd</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05511945720230452752</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='30' src='http://4.bp.blogspot.com/_Q3sau0nHsWs/SWJp-Y2ei7I/AAAAAAAAASU/UGmR2if9SrI/S220/icon109.bmp'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-ObXgzjrs9KQ/TsJvWeSKnZI/AAAAAAAAB4s/LVwwuhMh3cc/s72-c/photo-736988.PNG' height='72' width='72'/><thr:total>44</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2536926337938435126.post-8622324913292031718</id><published>2011-11-14T16:13:00.000+01:00</published><updated>2011-11-14T16:13:12.419+01:00</updated><title type='text'>Blady poniedziałek</title><content type='html'>Poniedziałek powinien być do dupy. To daje taką, nazwał bym to, właściwą perspektywę. Ostatecznie weekend się skończył, to z czego się tu cieszyć? Poranną listę robił Rodżer, urodzony gdzies za Dundee - co czasem powoduje obnażenie skrywanych atawizmów, objawiających się głównie pytaniem reszty personelu o &lt;i&gt;cholernego Szkota&lt;/i&gt; w przypadku jegoż spóźnienia. Zresztą pod tym względem można na chłopa liczyć - nie muszę wstawać świtem szarym i gnać do roboty na ósmą, mogę sobie spokojnie przyjechać pięć po.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Tu mam pewna patologie społeczną zaszytą w sobie - chcę byc na oddziale przed chirurgiem. Ponieważ strasznie, ale to wręcz do białej piany, wqrwia mnie typ, co to raz na sto lat musi na mnie czekać i rzecz jasna odbywa się to z pukaniem w zegarek i dąsami na tym-tam, no -  twarzy. &lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lista była zupełnie jak nie-rodżerowa. Pięć zabiegów - i pięć w ogólnym. Zabrałem się spokojnie za pierwszego - a tu dzonk. Sam Rodżer, co to zazwyczaj nie lubi miejscowego, bo sam musi bloki zakładać, zaczał się dopytywać, czy abym nie spróbował nawrócić na drogę cnoty i wiary choc ze dwóch pacjentów? Bo wybudzeniowa zachorzała i bedziemy musieli czekać wieki pomiędzy zabiegami? Mówisz - masz. Użyłem całego swojego wdzięku osobistego, rozpłynąłem się nad zaletami igły - co ja mówię, igiełeczki, igienuni nawet - i kupa. Towarzystwo było tak zaparte, że nie dało rady. Prędzej bym wybił dziurę łbem w betonie. Rodżer skwitował to potem jednoznacznie:&lt;br /&gt; - Cholera - mówi - nie trzeba ich było tak mocno przeciwko miejscowemu nastwiać...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Ta karczma Rzym się nazywa. Kładę areszt na Waszeci.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mimo opornego materiału skończylismy nawet-nawet. Bułka zjedzona, płyny dolane - trzeba się brać za popołudniówkę. Na szczeście tylko jedna przepuklinka, czyli rachu ciachu i po strachu. Poszedłem grzecznie, opowiedziałem co zrobimy oraz czego należy się spodziewać, po czym pacjentowi serduszko zwolniło do 35/minutę, zrobił się zielony i zapytał "Siełasienka". Czyli zespół wazowagalny w całej krasie. Położyliśmy biedaka na leżance i mu przeszło. Wszystko, wraz z chęcią do operowania przepukliny. Że ona to wcale znowu nie taka duża... I może on się jeszcze zastanowi. Co robić. Klient nasz Pan. Ciekawym, że nigdy wazowagalnego nie widziałem u kobiet - no, może za wyjątkiem tych, co to sobie wstrzymują powietrze w czasie kaniulacji. Jednak jesteśmy słaba płeć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jutro pandemonium pypciotomii. Trza bedzie przynieść grubą ksiażkę.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2536926337938435126-8622324913292031718?l=abnegat.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://abnegat.blogspot.com/feeds/8622324913292031718/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2536926337938435126&amp;postID=8622324913292031718' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/8622324913292031718'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/8622324913292031718'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://abnegat.blogspot.com/2011/11/blady-poniedziaek.html' title='Blady poniedziałek'/><author><name>abnegat.ltd</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05511945720230452752</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='30' src='http://4.bp.blogspot.com/_Q3sau0nHsWs/SWJp-Y2ei7I/AAAAAAAAASU/UGmR2if9SrI/S220/icon109.bmp'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2536926337938435126.post-6054726084026711187</id><published>2011-11-11T18:17:00.003+01:00</published><updated>2011-11-11T18:51:27.654+01:00</updated><title type='text'>Powiedzial bym tak:</title><content type='html'>&lt;div class="mobile-photo"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-oZ94Go2PHRg/Tr1PQGHJewI/AAAAAAAAB4g/CSIj2Fg94yQ/s1600/photo-739763.PNG"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5673778243493788418" src="http://1.bp.blogspot.com/-oZ94Go2PHRg/Tr1PQGHJewI/AAAAAAAAB4g/CSIj2Fg94yQ/s320/photo-739763.PNG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Z faktami nie ma co dyskutować. Liczba martwych osbników rodzaju ludzkiego na poboczach Jukeja spadła dwukrotnie: po wprowadzeniu limitu 70 mph a następnie po wprowadzeniu do użycia radarów ręcznych/laserowych - bo wyłapali tych nieprzestrzegających.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Redukcja śmiertelności z 8000 do 2200 rocznie - to się bierze z &lt;i&gt;wymuszenia&lt;/i&gt; przestrzegania przepisów. I kropka...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS. Sorry za mikroskopię - po kliknieciu otworzy się obrazek dla tych widzących normalnie ;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2536926337938435126-6054726084026711187?l=abnegat.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://abnegat.blogspot.com/feeds/6054726084026711187/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2536926337938435126&amp;postID=6054726084026711187' title='Komentarze (21)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/6054726084026711187'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/6054726084026711187'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://abnegat.blogspot.com/2011/11/powiedzial-bym-tak.html' title='Powiedzial bym tak:'/><author><name>abnegat.ltd</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05511945720230452752</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='30' src='http://4.bp.blogspot.com/_Q3sau0nHsWs/SWJp-Y2ei7I/AAAAAAAAASU/UGmR2if9SrI/S220/icon109.bmp'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-oZ94Go2PHRg/Tr1PQGHJewI/AAAAAAAAB4g/CSIj2Fg94yQ/s72-c/photo-739763.PNG' height='72' width='72'/><thr:total>21</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2536926337938435126.post-4730932790906048431</id><published>2011-11-11T13:19:00.001+01:00</published><updated>2011-11-11T14:03:09.371+01:00</updated><title type='text'>Bobasem być</title><content type='html'>Że witamina D3 jest w życiu potrzebna, wiadomo. Puciate bobasy z reklamy wtranżalają co im tam przejęte mamusie wpychaja do dzioba, pan w białym kitlu, trzymający fachowo &lt;i&gt;clip-board’a&lt;/i&gt; tłumaczy, jakież to ważne jest owo napychanie a na koniec ktoś z prędkością karabinu maszynowego czyta, żeby sie &lt;i&gt;skonslutlowaćzlekarzembądźfarmaceutągdyżkażdylekmożeprowadzićdogrobugrzybicylubpypcianajęzyku.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czas reklamy drogi jest.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co czeka puciatego bobasa nienapychanego vitaminką D3 za młodu, wiedzą wszyscy - wyrośnie wykrzywiony w każdą możliwą stronę, żebra w prawo, ręce w lewo, kulasy na beczce prostowane- zawiesić tylko parę koralików i &lt;i&gt;bonsai&lt;/i&gt; gotowy. Dlategoż dzieci wtranżalaja ową witaminkę na potęgę. Ale okazuje się, że wpływ D3 nie kończy sie na przemianie faosforanowo-wapniowej. Podejrzewano, że ma wpływ na serce, mózg, niedobór może powodować niektóre nowotwory a nawet stwardnienie rozsiane. Z drugiej strony leczenie owych chorób witaminą D nie przyciosło oczekiwanych korzyści. Stąd uważa się, ze jakowyś wpływ tam ma - ale remedium nie jest. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Co mi sie nieodmiennie kojarzy z Maryną, co to wódki nie piła - a poza tym okrutnie jej nie lubiła, bo potem ją zawsze głowa boli.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Amerykański IOM wywalił te wszystkie gdybania do kosza, twierdząc, ze nia ma żadnych wskazań do podawania witaminy D3 poza okresem deficytu u bobasów celem zapobieżenia krzywicy, ale Amerykanie to jednak potomkowie najgorszych szumowin europejskich i jako tacy nie wzbudzali nigdy mojego zaufania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;By zauważyć problem, potrzebny jest kontrast. Jeżeli wszyscy ludzie umierają w wieku 70 lat, to znaczy że tak ma być - ale może wcale nie? Może przekazujemy sobie jakowegoś wirusa, który spokojnie bytując w komóreczkach, upośledza mechanizm dbajacy o odnowę białek? Może wystarczy go zniszczyć i osiagniemy coś na kształ niesmiertelności. Toż gdyby zespół Hutchinsona -Gilforda dotknał wszystkich, skąd mielibysmy wiedzieć, że można wyglądać inaczej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z witaminką było tak samo. Nikt się specjalnie nie przejmował jej wpływem na głowę, póki do Jukeja nie najechało wystarczająco obcokrajowców z terenów o dużym nasłonecznieniu. Mowa o Pakistanie i Indiach. Okazało się, że w okresie zimowym, związanym na wyspach tradycyjnie z dworcem w Kielcach, cała masa przybyszów o cimniejszej karnacji cierpi z powodu potężnej depresji. Ktos powiązał jedno z drugim i zaczął leczyć owąż depresję witaminą D3, co okazało się strzałem w dziesiątkę...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nikogo do niczego nie namawiam. Żeby mi nikt mojego pseudonaukowego widzimisiowania nie wziął za zalecenia. Ale chyba sobię kupię jakiś preparacik wielowitaminkowy. Bom upierdliwy jest ponad wszelkie wyobrażenie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Też chcę być taki rumiany bobas.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2536926337938435126-4730932790906048431?l=abnegat.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://abnegat.blogspot.com/feeds/4730932790906048431/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2536926337938435126&amp;postID=4730932790906048431' title='Komentarze (16)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/4730932790906048431'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/4730932790906048431'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://abnegat.blogspot.com/2011/11/bobasem-byc.html' title='Bobasem być'/><author><name>abnegat.ltd</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05511945720230452752</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='30' src='http://4.bp.blogspot.com/_Q3sau0nHsWs/SWJp-Y2ei7I/AAAAAAAAASU/UGmR2if9SrI/S220/icon109.bmp'/></author><thr:total>16</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2536926337938435126.post-853002904629577027</id><published>2011-11-10T18:40:00.000+01:00</published><updated>2011-11-10T18:40:21.036+01:00</updated><title type='text'>Plusy</title><content type='html'>Przykleiło mi się oko wczoraj do super-hiper psychoterapeuty, co to na Canale ludzkie problemy rozwiązuje. I tak sobie pomyslałem - jakież to szczęście jest wielkie a niewysłowione, żem anestezjologiem został. Przyjdzie pacjent, odpowie grzecznie na pytania - tu czai się pułapka, można trafić na Hawajskiego (copyright ©Kaczka), co to człowiekowi będzie opowiadał historie hemoroida od powstania pierwszego aminokwasu na Ziemi - nastepnie venflonik, trzy ruchy i nasz bywszy interlokutor jako ta kometa wylatuje z układu słonecznego, ciągle przyspieszając. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pacjent to w ogóle zwierze jest nieprzewidywalne. Tygrys, wiadomo - prawdopodobnie zeżre. Słoń zadepcze. Wąż użre. &lt;i&gt;Chyba że udomowiony.&lt;/i&gt; A z tym nigdy nic nie wiadomo. Przylazł jeden dzisiaj - na pytanie standardowe w questionarze odparł, ze owszem. Mdleje - na potęgę. I mroczki ma. W większości przed oczami, ale nie tylko. No - a diagnozował to kto? Nie. Czyli, że leków nie bierze? No, nie. No to - mowy nie ma. A czemu? Bo tu jest Klinika Operowania Ludzi Zdrowych a nie Stacja Eksperymentalno-Doświadczalna. Ale on ma hemoroida i się będzie skarżył na mnie, żem go z boleścią w dupie porzucił na pastwę. Lepiej się skarżyć - niż iść do domu bez żadnej kontroli. Pódzie sobie do Dużego Szpitala, odczeka pół roku to mu się hemoroid sam zakląknie. Albo się przywyczai. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Potem trafiła się drżęrzączka igłowa - o dziwo żeńskiej płci. Nie wim kto wpadł na pomysł wypaprania jej obu rączek kremikiem EMLA, alem regularnie dostał piany. Te cholerne żyły po znieczuleniu robią sie kompletnie płaskie. Mozna sobie pukać - choćby i młotkiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Panie doktorze, mam problem z onanizowaniem się.&lt;br /&gt;- Każdy ma. Więc w zasadzie to nie problem.&lt;br /&gt;- No tak - ale ja sie onanizuje młotkiem.&lt;br /&gt;- ??? A niby że jak?&lt;br /&gt;- No normalnie - kłade małego na kowadle i walę w niego młotkiem...&lt;br /&gt;- A sprawia to panu przyjemność?&lt;br /&gt;- Tak. Jak nie trafiam.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Potem zamiast jednego krótkiego dziubnięcia, pacjent wyłazi z czternastoma siniakami. Jak mówię, kupić Niveę i smarować, bo ból jest w głowie, nikt nie chce wierzyć. A działa w 80%&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kolejny problem - wszystkie płcie piękne przyłażą umalowane. Tapeta wielopoziomowa, kilkuwarstwowa - a potem wszystkie plasterki odpadaja. Z drugiej strony dość łatwo w wybudzalni odróżnić, kto miał ogólne a kto miejscowe - wystarczy wyszukać tych z białymi paskami skóry na powiekach oraz dookoła ust - tam gdzie taśma zdarła gips z podkładem. Jedna nawet ostatnio przylazła w takich calowych tipsach, co to chyba cyjanopanem sie klei? Zdecydownia jakaś nowa moda. Zlazło jej pół godziny nim oddarła jednego, musiała odrywać kawałeczek po kawałeczku. przypomina mi to troche opowieść mojego przyjaciela, co to został wezwany przez &lt;i&gt;Męża&lt;/i&gt; muzułmanki gdzieś o 4 nad ranem (ludzki pan...), bo nie mógł już jej ryków słuchać w trakcie porodu. I zażyczył sobie zewnątroponówkę dla niebogi. Znajomy wziął sie do roboty - a Mąż w krzyk. Że nie! - on sie nie zgadza, żeby jego żonę dotykał inny mężczyzna! I weź mu powiedz, że Klient Nasz Pan wcale nie oznacza Lekarz To Cudotwórca. Dobrze, że jeszcze nie kazał mu czafczaru wdziać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak ja kocham anestezję...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Alfentanyl, Propofol, 15 sekund - i nikt nie zrzędzi, nikt nie opowiada, że kupkę miał zieloną a plwocinka była żółta, nikt nie zgłasza zastrzeżeń, nikt nie ględzi o wrzodzie pradziadka...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czasem się tylko pytają, czy chrapali - to potwierdza tezę, że każdy mądrze głową kiwa - a rozumie chałę. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i o to chodzi.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2536926337938435126-853002904629577027?l=abnegat.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://abnegat.blogspot.com/feeds/853002904629577027/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2536926337938435126&amp;postID=853002904629577027' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/853002904629577027'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/853002904629577027'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://abnegat.blogspot.com/2011/11/plusy.html' title='Plusy'/><author><name>abnegat.ltd</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05511945720230452752</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='30' src='http://4.bp.blogspot.com/_Q3sau0nHsWs/SWJp-Y2ei7I/AAAAAAAAASU/UGmR2if9SrI/S220/icon109.bmp'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2536926337938435126.post-5320332642879649605</id><published>2011-11-08T20:09:00.000+01:00</published><updated>2011-11-08T20:09:41.011+01:00</updated><title type='text'>Dychotomia parzystości</title><content type='html'>Człowiek jest przedziwnie skonstruowany. Ma w sobie taka - głęboką dychotomię matematyczno-narządową, nazwał bym to. Mianowicie część narządów jest pojedyncza - a część podwójna. Co ma bardzo głębokie i daleko idące konsekwencje filozoficzno-gnostyczne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Jedynym narządem który nie jest ani pojedynczy ani podwójny są zęby. Nad czym płakał okrutnie poznany w czasie rozlicznych staży urolog, rwiąc włos siwy - a raczej łysy - z głowy. Straszliwą niesprawiedliwością zdało mu się posiadanie przez człowieka 32 zębów a tylko jednej prostaty. W dodatku nie u wszystkich. Swą żałość obracał na złorzeczenie stomatologom-fuksiarzom, mogącym doić pacjenta wielokrotnie i to w dodatku z tego samego zęba! Czemuż w swej mądrości Stwórca nie wymyslił próchnicy prostaty???&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak widać z namarginesia, niektóre narządy są z gatynku &lt;i&gt;jestem-albo-i-mnie-nie-ma&lt;/i&gt;, jak przytoczona wyżej prostata, co to głównie u meżczyzn występuje, czy jądra - choć tych jest jakby dwa razy więcej, więc pokrywają nadmiarem swój brak występowania u kobiet. Z macicą jest jeszcze gorzej - w zasadzie występuje tylko u kobiet, choć sprawa jest nieco skomplikowana: jeden Góral, com go w nocy zaopatrywał na boleści brzucha, z przekonaniem fanatycznym wręcz twierdził, że on ma skręt macicy i co gorsza - na owyż skręt zamierzał niechybnie wykorkować.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ponieważ wkradł nam się pewien chaos, dla wprowadzenia śladu systematyki podzielimy narządy na mnogie (zęby, włosy oraz palce), podwójne (nerki i oczy), pojedyncze (wątroba i wyrostek), pojedyncze statystycznie (jądra, nasieniowody i jajniki) oraz połówkowe - tu nieszczęsna prostata, wspomniana macica oraz przeszkadzajki zaliczane do piewszorzędnych cech płciowych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Z mózgiem mam problem, ale po głebszym namyśle zakwalifikował bym go do grupy narządów hipotetycznych.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tu dochodzimy do sedna problemu. Mianowicie choróbstwa moga nas nękać na sposobów wiele i o ile zapalenie pęcherzyka zółciowego możemy mieć tylko jedno, o tyle zapalenie nerek może się nam trafić z prawa lub z lewa. A nawet ze stron obu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Dostałem nawet kiedys z okazji tej cholernej dychotomii parzysto-pojedynczej pałę z patomorfologii, bom Panu Profesorowi powiedział, że można mieć obustronne zapalenie płuc. Odparł był ex catedrae, żem zgłupiał całkiem - toż wiadomo, że człowiek musi oddychać, a czymże by oddychał, gdyby się mu oba zapaliły? I wdupękop. Egzamin zdałem w terminie późniejszym.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Można by domniemywać, żem wymyslił te narządy pojedyncze parzyście dla krotochwili - ale tak pomysli tylko ten, kto nie spał koło męża ze skręconym jądrem. Czy inszym kamieniem moczowym utkniętym boleśnie w penisie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak już człowieka dopadnie choroba parzysta, stajemy przed dość ciezkim dylematem diagnostycznym. Leczyć naraz - czy po kolei? Z płucami nie ma problemu, zgodnie z Panem Profesorem można mieć tylko jedno zapalone, więc po wyleczeniu drugiego mamy człowieka zdrowego - ale co z resztą? Tu znowu poszło wedle widzimisię specjalistów - nerkarz leczy zazwyczaj obie nerki, natomiast okulista raczej będzie się wzbraniał przed zarobieniem na tylko jednej operacji i kataraktę zaopatrzy jedna po drugiej. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Ciekawostka - nikt nie wpadł na podwiązywanie nasieniowodów dwufazowo. A szkoda. Można by sobie jeszcze wszystko przemyśleć, w między czasie doświadczając zapalenia najądrza bez pozbawiania się całkowitej zdolności do płodzenia.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak widać, w większości jesteśmy zdani na łaskę i niełaskę lekarza. Ale nie zawsze... Wyjątkiem szlachetnym są - &lt;i&gt;uwaga!!!*&lt;/i&gt; - ortopedzi. Ci zupełnie bezstresowo pozwalaja pacjentowui wybrać, czy chce mieć operacyjkę obustronnie, czy też nie. Chodzilismy w szpileczka i wychodował nam się śliczny, obustronny bunionik? Nie ma sprawy, łaskawa Pani, zoperujemu. Może być pojedynczo - moze być podwójnie! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Kasa ta sama - a roboty jakby mniej. Co prawda pacjent do toalety będzie musiał smigać technika dupa-ręce, ale tylko przed kilka dni.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale co mnie zadziwia, to ludzie decydujący się na zoperowanie obustronnie cieśni nadgarstka. Nie żartuję - przychodzą do nas od czasu do czasu prawdziwi desperados, jak dzisiaj, i uposledzają sobie obie ręce... I o ile jestem sobie w stanie wyobrazić, że ktos drugi może pomóc przy piciu czy jedzeniu, o tyle mycie zębów zaczyna mnie nieco przerażać. A gdzież owym zębom do czynności związanej z użyciem papieru toaletowego...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-----&lt;br /&gt;&lt;i&gt;*uwaga wynika z bodajże pierwszego przypadku powiedzenia czegoś dobrego o ortopedach w trakcie ponadtrzyletniej obecności bloga w sieci.&lt;/i&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2536926337938435126-5320332642879649605?l=abnegat.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://abnegat.blogspot.com/feeds/5320332642879649605/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2536926337938435126&amp;postID=5320332642879649605' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/5320332642879649605'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/5320332642879649605'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://abnegat.blogspot.com/2011/11/dychotomia-parzystosci.html' title='Dychotomia parzystości'/><author><name>abnegat.ltd</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05511945720230452752</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='30' src='http://4.bp.blogspot.com/_Q3sau0nHsWs/SWJp-Y2ei7I/AAAAAAAAASU/UGmR2if9SrI/S220/icon109.bmp'/></author><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2536926337938435126.post-6996777840295970622</id><published>2011-11-07T17:32:00.000+01:00</published><updated>2011-11-07T17:32:38.039+01:00</updated><title type='text'>Wzory oficjalnej korespondencji medycznej</title><content type='html'>&lt;i&gt;Motto: aborygen kupił sobie nowy bumerang. Był bardzo szczęśliwy do momentu, gdy okazało się, że nie jest w stanie wyrzucić starego.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z pacjentami podobnie. Przyjdzie, wygeneruje ciśnienie urywające łeb, niby człowiek szcześliwy jest, bo go może zwalic z powodu nadciśnienia, ale wracają potem  jak te cholerne bumerangi. W dodatku trzeba sie orobić nad pisaniem listów do dżipa, co mi regularnie zaczyna burzyc krew. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Klasyczna sekwencja listów oficjalnych wygląda tak:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Szanowny Panie Dżipie. Jesteśmy bardzo wdzięczni, ze nam pan pacjenta przysłał. Co więcej, pacjenta owego ogladnął był (dla nie-Małopolan: obejrzał) chirurg i z zachwytem szczerym zgodził się mu nóż wrazić. Niestety, ku naszemu utrapieniu wielkiemu, pacjent wygenerował z siebie dzisiaj na mój widok 250/150, dzieki czemu nie mogłem go znieczulić. Proszę o objęcie leczeniem i poinformowanie nas , kiedy mu się nerwy naprawia w stopniu wystarczającym do wysłychania Strasznej Opowieści Anestezjologicznej Grozy. Z Poważaniem. Anastazjolog.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dżipy sa tu bardzo sumienne, więc jakis mw. miesiąc później możemy oczekiwać następującej odpowiedzi: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Szanowny Panie Chirurgu. Pański anestezjolog nie znieczulił pacjenta z powodu nadciśnienia, w związku z czym zabrałem się za niego z animuszem. Trzykrotnie wezwany, miał ciśnienie zmierzone, któreż było w normie. W zwiazku z powyższym wysyłam go powtórnie do zerżnięcia. Z poważaniem. Dżip.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szanowny Panie Dżipie. Bardzo dziękuję panu za tak troskliwe zmierzenie pacjentowi ciśnienia, w dodatku trzykrotnie. Pacjent ów przyszedł dzisiaj by się zoperować, jednakże ciśnieniomierz wykazał 260/160, co niejako nie pozwala mi, mimo najszczerszych chęci, znieczulić go do zabiegu. Uprzejmie proszę o korektę leczenia i poinformowanie nas, kiedy pacjent będzie gotowy do zabiegu. Z poważaniem. Anastazjolog.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szanowny Panie Chirurgu. Pan Pacjent był u mnie powtórnie, badania ciśnienia wykazały, ze jego lecznie jest wystarczające. W związku z powyższy wysyłam go powtórnie do zabiegu. Dżip.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szanowny Kolego Anestezjologu. Pacjent zdecydował się na zabieg w znieczuleniu miejscowym. W związku z powyższym wykonam go w najbliższą środe. Chirurg.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drogi managerze. W związku z nagłą sytuacją losową prosze o udzielenie mi urlopu w trybie nagłym w najbliższą środę. Anastazjolog.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Abi! Dziękuj Bogu, że cię tu nie było! Pacjent, co to miał pypciektomię w miejscowym, najpierw zaczął głupio gadać, potem padł, zarzygal się, zatrzymał - na szczęście po resuscytacji leży teraz na pobliskim OIOM-ie. Cheers. Zaprzyjaźniony Nurs.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drogi Doktorze. Ponieważ zakwalifikował Pan Pana Pacjenta do zabiegu, prosze o przesłanie dokumentacji medycznej oraz kopii pańskich listów do dżipa, dotyczących ww. Pana Pacjenta. Z poważaniem. Solicytor.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;THE SUN: ANESTEZJOLOG MORDUJE PACJENTA!&lt;br /&gt;Jak dowiedziliśmy się wczoraj, pacjent, który miał operację pypcia na dupsku, zmarł w szpitalu, nie odzyskawszy świadomości. Proces oskarżonego o zaniedbanie anestezjologa rusza w poniedziałek. Będziemy śledzić z uwagą tą jakże bulwersującą sprawę.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;---------&lt;br /&gt;PS. Wszelkie zbieżności są przypadkowe, a opisana historia - absolutnie i całkowicie nieprawdziwa. Od A do Zet.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2536926337938435126-6996777840295970622?l=abnegat.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://abnegat.blogspot.com/feeds/6996777840295970622/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2536926337938435126&amp;postID=6996777840295970622' title='Komentarze (18)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/6996777840295970622'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/6996777840295970622'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://abnegat.blogspot.com/2011/11/wzory-oficjalnej-korespondencji.html' title='Wzory oficjalnej korespondencji medycznej'/><author><name>abnegat.ltd</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05511945720230452752</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='30' src='http://4.bp.blogspot.com/_Q3sau0nHsWs/SWJp-Y2ei7I/AAAAAAAAASU/UGmR2if9SrI/S220/icon109.bmp'/></author><thr:total>18</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2536926337938435126.post-1806699756335891821</id><published>2011-11-05T13:10:00.001+01:00</published><updated>2011-11-05T13:16:43.339+01:00</updated><title type='text'>Przybyli ułani pod okienko</title><content type='html'>&lt;b&gt;Uwaga: filmik zawiera przynajmniej 90% słów uważanych w Polsce za wulgarne. &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Miłego week-endu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe width="240" height="162" src="http://www.youtube.com/embed/MZw9ch83X6M?rel=0" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2536926337938435126-1806699756335891821?l=abnegat.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://abnegat.blogspot.com/feeds/1806699756335891821/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2536926337938435126&amp;postID=1806699756335891821' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/1806699756335891821'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/1806699756335891821'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://abnegat.blogspot.com/2011/11/przybyli-uani-pod-okienko.html' title='Przybyli ułani pod okienko'/><author><name>abnegat.ltd</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05511945720230452752</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='30' src='http://4.bp.blogspot.com/_Q3sau0nHsWs/SWJp-Y2ei7I/AAAAAAAAASU/UGmR2if9SrI/S220/icon109.bmp'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://img.youtube.com/vi/MZw9ch83X6M/default.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2536926337938435126.post-8900468000333280170</id><published>2011-11-03T11:49:00.001+01:00</published><updated>2011-11-03T12:35:38.985+01:00</updated><title type='text'>Jak kochać - to księżniczki</title><content type='html'>Dziecięciem będąc rozczytywałem się w S-F. Pilot Pirx, Ijon Tichy, czy inszy Eldritch Palmer fascynował i zadziwiał. Jako, że lubimy się straszyć, większość produkcji malowana była w czarnych kolorach. Obcy przylatywali głównie po to by nas zeżreć bądź wykorzystać seksualnie, jeżeli zaś zdecydowalibyśmy się na wynalezienie robotów, to ich bunt i nastepową pacyfikację rasy ludzkiej mieliśmy jak w banku. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Chyba, ze w głównej roli występował Will Smith, to wtedy nie.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale wszystko blednie przy utworach opisujących cyberprzestrzeń... Nie trzeba być &lt;i&gt;rocket scientist&lt;/i&gt; by wymyslić, że nas okradną. Z zabiciem nieco gorzej, ale też się da. Z gwałceniem inna sprawa - jak to powiedziała Malinowska o Kowalskiej: „Ta to ma szczęscie. Mąż, dwóch kochanków - i jeszcze ją wczoraj zgwałcili w parku.” &lt;i&gt;Brain washing, identity theft&lt;/i&gt;, natręctwa obsesyjno-kompulsywne i straszliwy nadmiar włosów między palcami - to wszystko czeka na nieuważnych użytkowników sieci.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;I po co to było krakać...&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdybysmy mogli powiedzieć, że nie wiedzielismy - ale książki o tej tematyce ukazują się od piećdziesięciu lat, filmy rzetelnie ostrzegają, a my... Zbudowalismy sobie internet, wprowadzilismy do niego banki, karty kredytowe, dane osobiste, niepomni, że zło czycha i pazury ostrzy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wróćmy na chwilę do pytania podstawowego - jak kraść by nakraść a nie być złapanym? W realu jest to dość mozolna sztuka, trzeba podejmować wysiłek wielki by plan przygotować bądź ściubać po piątaku od ofiar, ale w necie jest dużo łatwiej. Przestępca &lt;i&gt;prawie-że-doskonały&lt;/i&gt; skubnie z nas mniej niż grosik miesięcznie, kwoty nie zauważymy, zginie gdzieś w zaokrągleniach, a bydle jedno bezwysiłkowo powtórzy manewr dziesiątki milionów razy, kradnąc setkitysięcy... Co prawda trzeba się znać na informatyce, bankowości, systemach zabezpieczeń i kilkunastu innych rzeczach, ale za to jaki profit. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Niezłe, nie? Ale to guzik prawda. Rzeczywistośc jest dużo prostsza...&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ASP kupował sobie bilet. Na samolot. Po dokonanej transakcji system zapytał, czy chciałaż by ona mieć mozliwość zakupu nastepnego biletu taniej o całe 15%? No masz - każdy chce. No to kliknij tutaj. ASP kliknał. Zaznaczył, że tak, zgadza się na otrzymywanie emili, tak, chce kupowac tanio bilety, podał e-mail, ustalił hasło, i...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;...od tej pory na rachunku firmowym ASP&amp;amp;Consortes co miesiąc zaczeła się pokazywać dziwna pozycja &lt;span style="font-family: &amp;quot;Courier New&amp;quot;, Courier, monospace;"&gt;&lt;em&gt;a&lt;/em&gt;&lt;/span&gt; 10 funciszow...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie trzeba być włamywaczem-informatykiem-bankowcem z IQ700. Wystarczy wykorzystać naszą chęć do tańszych zakupów i maluśki brak koncentracji. Ciekaw jestem ilu ludzi dało się nabrać - jeżli tego jest wystarczająca ilość, można sobie leżeć do góry brzuchem a pieniążki same kapią na konto. Zupełnie legalnie, odpowiednio opodatkowane, nie trzeba potem tłumaczyć się w Urzędzie Skarbowym z pieniedzy otrzymanych na Pierwszą Komunię Świętą, policja nie wyłamie nam drzwi o 6 rano i nie zabierze komputerow..&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Matko jedyna, czemu nikt mnie nie szkolił w sztuce posrednictwa...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2536926337938435126-8900468000333280170?l=abnegat.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://abnegat.blogspot.com/feeds/8900468000333280170/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2536926337938435126&amp;postID=8900468000333280170' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/8900468000333280170'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/8900468000333280170'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://abnegat.blogspot.com/2011/11/jak-kochac-to-ksiezniczki.html' title='Jak kochać - to księżniczki'/><author><name>abnegat.ltd</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05511945720230452752</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='30' src='http://4.bp.blogspot.com/_Q3sau0nHsWs/SWJp-Y2ei7I/AAAAAAAAASU/UGmR2if9SrI/S220/icon109.bmp'/></author><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2536926337938435126.post-6732404997226998572</id><published>2011-11-02T17:39:00.002+01:00</published><updated>2011-11-02T17:39:14.958+01:00</updated><title type='text'>Teatrzyk NHS presents</title><content type='html'>Grypa. Małe toto, a dożarte. Co roku kolejne szczepy przekraczają bariery międzygatunkowe, rodząc popłoch i publikacje prasowe. Czasami wręcz mam wrażenie, że dziennikarze sami tą grypę hodują w garażu, żeby ja wypuścić w martwym okresie. W lipcu ogórki, w sierpniu celebryty bez staników, we wrześniu sejm, październik - zima zaskoczyła drogowców, listopad - Powązki, po czym mija dwa tygodnie, coś by się skrobneło, bo w kasie pusto, a tu do Świąt daleko. I własnie wtedy idą w ruch fiolki z Klewek, grypa szaleje, szczepionki mordują równie skutecznie - Boże, dzięki Ci, znów możemy siać grozę i przerażenie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Społeczeństwo dzielisię względem grypy na dwa obozy. Żaden nie ma lekko. Pierwszy woli się zmierzyć z mniej lub bardziej wyrafinowanymi skutkami ubocznymi szczepionek. Bo że takowe są, nie ma wątpliwości. Ostatecznie sami żeśmy sobie je wytworzyli. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Ostatnio wyczytałem, ze podstępny Rząd Światowy specjalnie wrzucił antygeny świńskiej grypy do zwykłej szczepionki,żeby obywatel nie miał wyjścia i musiał sie narażać na straszliwą insomnię, powodowaną przez jej antygeny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No comments.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Grupa druga szcepionki uważa za zło straszliwe, wybierając naturalne stawianie czoła wirusom i ich efektom. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Czemu antygen w szczepionce ma wywoływać insomnię, a ten w żywym wirusie nie - nie wie nikt. Prawdopodobnie Rząd Światowy maczał w tym paluchy.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jako, że w zeszłym roku ASP zapadł na jakowąś cholerną infekcję, rodzina w tym roku zarządziła, że idziemy do szczepienia. Najwyraźniej dość mieli wtranżalania bigosu przez dwa tygodnie.Sprawdziliśmy okoliczne sklepy - wszyscy promuja zdrowie, więc szczepionki są w Bootsie (kosmetyki), Morrisonie, nawet Asda szczepi. Tyle, że pierwsze dwa codziennie, za to Asda w niedziele - ale po 8 funciszów. Morrison był najbliżej. Wszystko było na najlepszej drodze, zmierzaliśmy prostą ścieżką do świetlanego celu, i nagle - dzonk. Dzidź młodszy nie ma jeszcze szesnastu lat - choc tak na prawde to ma prawie osiemnaście, przynajmniej tak twierdzi - i go nie zaszczepią. Młódź w Jukeju szczepi dżip. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co robić. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wyłgałem się pracą i poprosiłem ASP.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Odtworzę z pamięci:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;- Dzień dobry. Chciała bym zaszczepić swoje dziecko na grypę.&lt;br /&gt;- A ile ma lat?&lt;br /&gt;- 15&lt;br /&gt;- A na co choruje?&lt;br /&gt;- Na nic.&lt;br /&gt;- To nie da rady.&lt;br /&gt;- Jak to - nie da rady?&lt;br /&gt;- Szczepienie za darmo jest tylko dla dzieci obciażonych.&lt;br /&gt;- Ale ja nie chcę za darmo - chcę zapłacić. &lt;br /&gt;- Nie da sie zapłacić. Szczepimy za darmo.&lt;br /&gt;- No to szczepcie.&lt;br /&gt;- Nie da się. Jest zdrowy.&lt;br /&gt;- To ja poproszę o receptę pełnopłatna na szczepionkę i wykonamy szczepienie gdzie indziej.&lt;br /&gt;- Nie da się. Dżip nie wypisuje recept pełnopłatnych.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bareja niech się schowa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teraz mam do dyspozycji albo pojechać do Asdy i zełgać - bo w Morrisonie mnie już znają -  albo zadzwonić po pomoc do zaprzyjaźnionych doktorów, żeby z Polski przysłali.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bo tu zdrowych dzieci nie szczepią i h.ak.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2536926337938435126-6732404997226998572?l=abnegat.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://abnegat.blogspot.com/feeds/6732404997226998572/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2536926337938435126&amp;postID=6732404997226998572' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/6732404997226998572'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/6732404997226998572'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://abnegat.blogspot.com/2011/11/teatrzyk-nhs-presents.html' title='Teatrzyk NHS presents'/><author><name>abnegat.ltd</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05511945720230452752</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='30' src='http://4.bp.blogspot.com/_Q3sau0nHsWs/SWJp-Y2ei7I/AAAAAAAAASU/UGmR2if9SrI/S220/icon109.bmp'/></author><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2536926337938435126.post-5830049842547407019</id><published>2011-10-31T12:49:00.003+01:00</published><updated>2011-11-11T18:22:07.844+01:00</updated><title type='text'>Odzyskany czas</title><content type='html'>Ewenement brytyjskich dróg jest dla mnie tajemnicą nieogarnioną. Na znaku 40 mil na godzinę - wszyscy jada 40 mil na godzinę. Miasto, 30 na godzinę. Nikt ci się nie wbija prosto pod maskę, żadnych zrywów czy gwałtownych hamowań. Autostrada czteropasmowa, na lewym pasie koło mnie sunie sobie 70/godzinę Audi R8. I nagle - lewym pasem zasuwa dziesięcioletnie BMW, tnąc powietrze z rykiem charakterystycznym dla dziurawego tłumiaka. Czyli, fachowo mówiąc, po tuningu. Ciekwe, skąd przyjechał. Bo że to nie jest miejscowy, wiadomo - żaden Brytol nie jest na tyle głupi, by iść do więzienia za prędkość.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Polak, choćby w życiu prywatnym był nobliwym patronem rodu, za kierownica zamienia się w krwią ociekającego przygłupa, żądnego zwycięstw bez baczenia na liczbę pozostawionych za soba trupów. Wsiadamy za kółko, przekręcamy kluczyk - i znajdujemy sie w świecie, gdzie rzadzi szybkość, dynamika i agresja, a prędkości przestrzegaja jedynie leciwe ciotki rodem z Pcimia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To czemu nagle, po przeprowadzeniu się na Wyspę, Polak traci swoje zwierzęce instynkta? Ha...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwszy kubeł zimnej wody to zazwyczaj zdjęcie zrobione z dyskretnie ustawionego radiowozu. Ot, 30 mil na godzine, środek miasta, jedziemy rano do pracy, matoły brytolskie wlekę się jak by im coniebądź urwało, więc rura! Kilka dni później dostajemy wezwanie do sądu: jechalismy z prędkością 36, należy się 120 funtów. Czemu tak wiele? A, bo prawo jazdy mamy polskie, więc nie podlegamy pod ichniejszy &lt;i&gt;Penalty Scheme&lt;/i&gt; i zniżka 60 funtów niestety nie dla nas.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od tej pory w mieście zakładamy specjalne ochraniacze na zęby, by ich nie zniszczyć zgrzytaniem i wleczemy sie jak reszta cywilizowanych pajaców wokół nas. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Po jakims czasie zaczyna do nas docierać, że do pracy dalej jedziemy te same 12 minut, za to mamy czas spokojnie zapalic za kółkiem i posłuchać radia. &lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drugi kubełek zazwyczaj jest znacznie bardziej bolesny. Ot, autostrada, puściusieńko, środek nocy, 3 pasy - a ty jedź 70 na godzinę... 112 kilomterów na godzine... Dokładamy delikatnie gazu, silnik zaczyna mruczeć, najpierw 80, potem 90, wrescie 100 mil... Do 200 km/h jeszcze daleko, ale i przy 160 czujemy jak żywiej zaczyna pulsowac nam krew... Za nami też pulsują światła... Czerowne i niebieskie...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chcemy być mili i zapłacić co nam dadzą - ale nic nam nie chcą dać... Za to w przemowie wygłaszanej do nas przez przemiłego dżentelmena pojawiaję się słowa takie jak &lt;i&gt;court, judge&lt;/i&gt; i &lt;i&gt;solicitor&lt;/i&gt;. Tak, tak. Za przekroczenie limitu o 30 mil na godzine idzie się tu do sądu - i wcale nie trzeba być pechowcem by wylądować w pudle na pół roku. Na szczęście tutejszy system prawny jest łąskawy dla &lt;i&gt;first-time offenders&lt;/i&gt; - zamiast żreć na koszt królowej, puszczają człowieka do domu z taką ładną odblaskową kamizelką i nakazem wykonania 1200 godzin pracy społecznej, zwanej tu &lt;i&gt;council work&lt;/i&gt;. Zazwyczaj oznacza to zbieranie śmieci w mieście w czasie weekendu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Złapali nas - &lt;i&gt;nas, rycerzy szos, wszarze jedne!!!&lt;/i&gt; - ale nic to. Mandacik zapłacony, godziny odpracowane, punkciki za rok się z rejestru skasują i z głowy! O, poczta. Ciekawe co zaś znowu przyszło. Ubezpieczenie samochodu... A, faktycznie... Jak ten czas leci... Na szczęście przenieśliśmy się do taniej firmy i na specjalnej promocji nasze turbo-super-hiper BedzieszMiałWydatek 2.0 z turbodoładowaniem i burczącą rurą ubezpieczylismy za 700 funciszów... W tym roku powinno być nawet taniej... tanie...tanie-tanie-tanie-nie-nie-onienienie-jacieżqrwanieprzepraszam, 2200 funtów?!?!? No jeszcze czego... 0-800-TanieŚciganie - halo? Czemu podnieśliście mi czterokrotnie ubezpiecznie? Że co? Jaki wyrok? A - że za sciganie? No to - idę gdzie indziej!!!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Historyjkę przerwiemy tutaj, gdyż w innych firmach jest jeszcze drożej, co skutkuje nieakcpetowalną ilością słów ogólnie uznawanych za obraźliwe, dając w wyniku tekst dla większości ludzi zupełnie nieczytelny&lt;/i&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po pięciu latach jeżdżenia tutejszymi drogami nagle do mnie dotarło, że facet, który jedzie przede mna, nie robi tego po to, zebym go wyprzedzał. Dziwne.&lt;br /&gt;Szok, spowodowany porównaniem czasów dojazdu dom-lotnisko - gdzie próba pierwsza została wykonana ze złamaniem wszelkich możliwych przepisów, druga natomiast bez żadnego - omal mnie nie pozbawił żuchwy. Różnica przy 80 kilometrach wyniosła 12 minut.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Może to trzeba wyartykułować?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;center&gt;&lt;i&gt;Narażając życie swoje i swojej rodziny zyskasz czas na zrobienie kupy. &lt;/i&gt;&lt;/center&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Dodane 11/11/2011: pozwolę sobie odpowiedzieć wszystkim zwolennikom olewania przepisów nastepująco: &lt;a href="http://abnegat.blogspot.com/2011/11/powiedzial-bym-tak.html"&gt;fakty wygladają jak na obrazku...&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2536926337938435126-5830049842547407019?l=abnegat.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://abnegat.blogspot.com/feeds/5830049842547407019/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2536926337938435126&amp;postID=5830049842547407019' title='Komentarze (41)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/5830049842547407019'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/5830049842547407019'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://abnegat.blogspot.com/2011/10/odzyskany-czas.html' title='Odzyskany czas'/><author><name>abnegat.ltd</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05511945720230452752</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='30' src='http://4.bp.blogspot.com/_Q3sau0nHsWs/SWJp-Y2ei7I/AAAAAAAAASU/UGmR2if9SrI/S220/icon109.bmp'/></author><thr:total>41</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2536926337938435126.post-579044471327947167</id><published>2011-10-24T16:10:00.003+02:00</published><updated>2011-10-24T16:11:53.601+02:00</updated><title type='text'>Rozkojarzenia poniedziałkowe</title><content type='html'>Poniedziałek. Wiadomo - niechęć do pracy wzrasta w dwójnasób, człowiek ma takie mrówki-upierdliwki pod skóra na widok pacjenta, a mysl o piątku, co to ma nastąpić za cztery dni, otwiera drzwi, ukryte pod metrem mułu. W dodatku Karolina wybiła mnie całkiem z rytmu oznajmiajac, że leci na Mauritius. W grudniu. Na dwa tygodnie. Toż trzeba być jakimś tytanem sado-maso, by po takim tekście śpiewać przy pracy...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Próbowałem hummingu, ale okropnie mi sie fałszowało...&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwsza pacjentka byla przyszła naprawić sobię nózię. Bo jej drętwieje w czasie chodzenia. Paweł dzielnie panią zbadał i do zabiegu zakwalifikował. Patrzę w papiery, zapalenie żył głebokich 6 lat temu, po podobnym zabiegu. Co robić. &lt;br /&gt;- Łaskawa pani, prócz problemów standardowych, jak ból, nudności i rzyganie, połamane zęby, uszkodzenia gardła i krtani, pooperacyjne zaburzenia kognitywne...&lt;br /&gt;- ...yY? - przerwała mi zgodnie z planem.&lt;br /&gt;- ...czyli trudności w koncentracji, zapamiętywaniu i rozpoznawaniu, zgon, paraliż, ślepota, głuchota, udar mózgu, zawał serca i Bóg wie co jeszcze, ma jeszcze podniesione ryzyko zajścia w kolejne DVT (zapalenie żyl głebokich), co w 3 do 15%, w zalezności od źródeł, da PE (zator tętnicy płucnej)., a to daje prawdopodobieństwo zgonu nawet do 26% - wyrzęziłem na jednym wdechu. Pani mrugnęła okiem i uniosła brew. Nabrałem drugi głeboki wdech. &lt;br /&gt;- By zmniejszyć ryzyko wystapienia DVT musze pani podać zaszczyk (wym.małopolska.), a nastepnie damy szanownej pani 14 strzykaweczek na kolejne dwa tygodnie, będzie pani sobie wykonywała dziubnięcia w brzuch raz dziennie.&lt;br /&gt;- Sama??!?&lt;br /&gt;- Jeżeli nie, zorganizujemy pielęgniarke, która rzeczony zaszczyczek wykona.&lt;br /&gt;- A musi to być?&lt;br /&gt;- DVT? - nie bardzo załapałem koncept.&lt;br /&gt;- Nie, zastrzyki.&lt;br /&gt;- Muszą.&lt;br /&gt;- Hm. Miałam to ostatni raz, strasznie przeszkadzało dojść do zlewu. Brzuch miałam większy - wyjasniła, widzać moje roztargnienie.&lt;br /&gt;- To co, robimy?&lt;br /&gt;- E.Hm. Ja chyba się musze z tym przespac.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;- W Hollywood do najbardziej szpanerskiego sklepu na najbardziej szpanerskiej ulicy wchodzi kobieta piękna niewypowiedzianie. Subiekt gnie się w pół.&lt;br /&gt;- Witamy szanowną panią! Co też łaskawa pani sobie życzy? Najnowsze fasony, najznamienitsi projektanci, mamy wszystko!!!&lt;br /&gt;- Ale nie mam gotówki...&lt;br /&gt;- To co mi dupe zawracasz. Wypad stąd.&lt;br /&gt;-...tylko American Express Platinum.&lt;br /&gt;- I ponownie witamy szanowną panią!!!&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Obiecalismy jej z chirurgiem, że kiedy bądź się nie namyśli wtedy się jej operacyjkę zrobi i poszła. Druga niestety była impregnowana przedwstepnie. Jak jej zacząłem opowiadać, jakie to znieczulenie regionalne jest doskonałe, zbyła mnie jednym zdaniem, że chirurg ją ostrzegał o moich perwersyjnych zapędach i że nic, co powiem nie zmieni jej zadania. Co było robić. Trzecia miała za to rozumu za nie obie, bo sama zażądała znieczulenia miejscowego. Dzięki czemu z odwracalnych podtruć trzech wykonałem jedno.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I już jakby wtorek był...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A teraz siedze i się wślipiam w firstchoice. Może jaki last minute na Ibize za półtorej stówki upoluje...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2536926337938435126-579044471327947167?l=abnegat.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://abnegat.blogspot.com/feeds/579044471327947167/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2536926337938435126&amp;postID=579044471327947167' title='Komentarze (21)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/579044471327947167'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/579044471327947167'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://abnegat.blogspot.com/2011/10/rozkojarzenia-poniedziakowe.html' title='Rozkojarzenia poniedziałkowe'/><author><name>abnegat.ltd</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05511945720230452752</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='30' src='http://4.bp.blogspot.com/_Q3sau0nHsWs/SWJp-Y2ei7I/AAAAAAAAASU/UGmR2if9SrI/S220/icon109.bmp'/></author><thr:total>21</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2536926337938435126.post-2754134967543328636</id><published>2011-10-21T23:12:00.003+02:00</published><updated>2011-10-21T23:13:08.279+02:00</updated><title type='text'>Kubuś na dobranoc</title><content type='html'>Miłego wieczoru życzy Kubuś Puchatek i Abnegat.ltd&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe allowfullscreen="" frameborder="0" height="150" src="http://www.youtube.com/embed/Nqc9_KIk8D4" width="280"&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2536926337938435126-2754134967543328636?l=abnegat.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://abnegat.blogspot.com/feeds/2754134967543328636/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2536926337938435126&amp;postID=2754134967543328636' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/2754134967543328636'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/2754134967543328636'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://abnegat.blogspot.com/2011/10/kubus-na-dobranoc.html' title='Kubuś na dobranoc'/><author><name>abnegat.ltd</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05511945720230452752</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='30' src='http://4.bp.blogspot.com/_Q3sau0nHsWs/SWJp-Y2ei7I/AAAAAAAAASU/UGmR2if9SrI/S220/icon109.bmp'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://img.youtube.com/vi/Nqc9_KIk8D4/default.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2536926337938435126.post-6896861534228542546</id><published>2011-10-19T12:45:00.001+02:00</published><updated>2011-10-19T12:57:35.120+02:00</updated><title type='text'>Kurs</title><content type='html'>Nadszedł pażdziernik. Nie tyle kalendarzowy ile pogodowy. W nocy zimno, w dzień leje... Brr. Od czasu do czasu słońce zaświeci, jak dzisiaj, ale to jednakowoż są wyjątki. W ten trend wpisuje się nasza aktywność na pięterku. Spokojna i leniwa. Nawet Lorenzo, jedyny pewny dostarczyciel atrakcji wziął dupę w troki i pojechał w ciepłe kraje. Fuksiarz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pacjeci też nie dają powodów do radości. Zdarzyła sie co prawda ostatnio dziewoja z gatunku wiotkich dwudziestek, co to przyszła do wyrywania ósemek. Wlazłem, przedstawiłem się - a ta w ryk. Sie pytam grzecznie, cegój ryczy? Polski akcent taki straszny? Nie, nie akcent, tylko jak ja ją uśpię, a konował zęby wyrwie, to niechybnie ją zadusi na śmierć? Wzruszony jej trzeźwą ocena naszego zębodoła zakrzyknąłem - Alez nie! - i zamachałem gwałtownie odnóżami górnymi. Toż ja ci wsadzę przez nos do krztonia taką specjalna rurkę!. Dziewczę rykneło jeszcze głośniej - no teraz zaś czego ryczy? Teraz się - hlip - rurki - hlip hlip - boi... W anestezjologicznym lepiej nie było. Ałałała!!! wrzasnęła gromko zaraz jak jej założyłem stazę na ramie. Co zaś znowu? Bo mi ramię drętwieje! Od stazy? Nieeee!!! To drugieee!!! Wyłaczylismy maszynkę do mierzenia ciśnienia. Lepiej? Lepiej. Dobra. To teraz się drzyj? A po co? Bo igła. IgłaaAAAaaa? Już się może przestać drzeć, igła wrażona. Zapuściłem leki, dziewczę zaczęło cos gaworzyć przy zmianie fazy o niechybnych okropieństwach ją czekajacych, ale na szczęście na biochemię zawsze można liczyc.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poza pacjentami radości dostarczaja nam czasem słuchacze- a głównie słuchaczki - z pobliskiego Wydziału Pielegniarstwa Uniwersytetu Jamesa Cook’a. Ot, w zeszłą środę pracował mój zmiennik. Jako, że jest zwolennikiem okrutnym RA (czyli &lt;i&gt;regional anaesthesia&lt;/i&gt;), wział przywlókł maszynkę i zaczał dziubać w okolicach pachwiny. Co on tam znieczulał, nie wiem, skórny boczny cy cóś, w każdym badź razie odpalił sprzęta, błysnęły lampki, dziewczę szkolone pisnęło i zapytało, czy może się przyglądać. Ależ oczywiście! Kolega, chcąc wykazać talenta dydaktyczne jakoż i dobre serce, właczył kolorki i pokazując na piekny, czerwony, tetniący przekrój tętnicy udowej zapytał - a cóżesz to może być? dziewczę marsowo się spięło w sobie i z niewielkim znakiem zapytania w głosie powiedziało „płuco...?...” &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Niech Pan Bóg ma w opiece NHS.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Odnośnie tego całego RA to anestezjolodzy dziela się na kilka podgrup. Tak na prawdę to w Jukeju anestezjolodzy muszą mieć jakis &lt;i&gt;special interest&lt;/i&gt;, czyli dziedzinę w której moga pracować, a reszta leży w ich zasięgu, ale tylko potencjalnie. Na ten przykład podział na intensywistów i anestezjologów dokonuje się właśnie teraz, coraz więcej szpitali ma dwa oddzielne zespoły, które nie włażą sobie w drogę. Anestezjolog staje się pomału matołem intensywistycznym a intensywista traci pojęcie o anestezji. Ale mylił by się kto, gdyby myslał, ze anestezjolog znieczulający może sobie znieczulać co chce. Nic bardziej mylnego. Można być specjalistą od dzieci. To już sie w Polsce dokonało, bejbikami poniżej 3 roku życia opiekują się wyspecjalizowani anestezjolodzy bejbikowi. Kardiologia też ma swoich - wszystkich pozostałych straszy się Swan-Ganzem i współpracą z pompiarzem. Ale na wyspie poszli dużo dalej. Znieczulasz kobiety do porodu? To wara od grubych. Znasz się na grubych? Won od mózgu. Jak kto znieczula neurochirurgom, niechybnie zabije pacjenta po traumie. Do tego wszystkiego narasta nam teraz podział na tych co to głównie truja - oraz na tych co to wbijają igły.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wbijać igły każdy może, ale nie każdy wie jak. Tu istnieją różne teorie, na ten przykład, że do uprawiania RA jest potrzebny &lt;i&gt;zmysł przestrzenny&lt;/i&gt; albo jakaś siła nadludzka musi nas obdarzyc &lt;i&gt;darem&lt;/i&gt; widzenia przez skórę, ale po mojemu sprawa jest prosta. Jak się kto anatomii uczył, to wie - a jak nie - to nie. Wiem, bom sam jest matoł anatomiczny, po egzaminie pozostało mi dość jasno sprecyzowane wrażenie, że serce u człowieka jest w klatce po lewej a wątroba po prawej, za to w brzuchu - ale za cholerę nie pamiętam tych wszystkich gałazek i podgałązek, podziałów i podzialików: nerwy, mięśnie, tętnice, żyły... Tu troche mam zastrzeżenia do sposobu nauczania anatomii, bo we łbie mam obraz kilku ludziów, jeden składa sie na ten przykład z samych kosci - fachowo zwie się to szkielet - drugi z tętnic, trzeci z nerwów, czwarty z mięśni (&lt;i&gt;mięśniak...?...&lt;/i&gt;), piąty z przekrojów mózgu, szósty z narządów jamy brzusznej i klatki, ale żeby to tak zobaczyć razem - brakuje mi mocy przerobowych procesora głównego. Stąd moje podejście do RA jest raczej niespecjalnie wyrafinowane: punkty orientacyjne, obrazy przekrojów z identyfikacją struktur i tyle. Ale jak powiem, że to lubie, to skłamię.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Brytole, wiedząc o powyższym, organizują kursy dla anestezjologów, gdzie najpierw opowiadają o anatomii, potem kursanty mogą sobie pogrzebać w zwłokach zakonserwowanych w formalinie, następnie powbijać igły w fantomy a na koniec sprawdzić wszystko na żywych ochotnikach. Bez wbijania igieł, rzecz jasna. I tu ciekawostka - &lt;b&gt;gdyby ktoś chciał się podszkolić w &lt;i&gt;USG-guided RA&lt;/i&gt;, w Piekarach Slaskich 19-20 listopada jest organizowany kurs&lt;/b&gt; prez jednego z moich kolegów. Dodatkową atrakcją sa angielscy wykładowcy i, co za tym idzie, wykłady w języku angielskim, więc będzie można podszliwować warsztat. Ci, którzy sie boją lengłidża, dostana pomoc od tłumaczy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Linek do ww. kursu jest &lt;a href="http://www.urazowka.piekary.pl/graf/kurs_oit2.pdf"&gt; TUTAJ &lt;/a&gt;, cena to bodajże 800PLN za dwa dni, w programie teoria i praca na pozorantach. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niestety, nie będzie zwłok.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2536926337938435126-6896861534228542546?l=abnegat.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://abnegat.blogspot.com/feeds/6896861534228542546/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2536926337938435126&amp;postID=6896861534228542546' title='Komentarze (26)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/6896861534228542546'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/6896861534228542546'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://abnegat.blogspot.com/2011/10/nadszed-pazdziernik.html' title='Kurs'/><author><name>abnegat.ltd</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05511945720230452752</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='30' src='http://4.bp.blogspot.com/_Q3sau0nHsWs/SWJp-Y2ei7I/AAAAAAAAASU/UGmR2if9SrI/S220/icon109.bmp'/></author><thr:total>26</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2536926337938435126.post-6770922878403367048</id><published>2011-10-14T17:57:00.000+02:00</published><updated>2011-10-14T17:57:33.078+02:00</updated><title type='text'>W wielkim miescie</title><content type='html'>&lt;p class="mobile-photo"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-Op0z-16oAvQ/TpharezgupI/AAAAAAAAByA/kRmofb0hf4g/s1600/photo-732379.JPG"&gt;&lt;img src="http://4.bp.blogspot.com/-Op0z-16oAvQ/TpharezgupI/AAAAAAAAByA/kRmofb0hf4g/s320/photo-732379.JPG"  border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5663376234468391570" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;Zdradze tajemnice - na tym zdjeciu jest Szaman... Tylko ciii...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2536926337938435126-6770922878403367048?l=abnegat.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://abnegat.blogspot.com/feeds/6770922878403367048/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2536926337938435126&amp;postID=6770922878403367048' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/6770922878403367048'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/6770922878403367048'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://abnegat.blogspot.com/2011/10/w-wielkim-miescie.html' title='W wielkim miescie'/><author><name>abnegat.ltd</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05511945720230452752</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='30' src='http://4.bp.blogspot.com/_Q3sau0nHsWs/SWJp-Y2ei7I/AAAAAAAAASU/UGmR2if9SrI/S220/icon109.bmp'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-Op0z-16oAvQ/TpharezgupI/AAAAAAAAByA/kRmofb0hf4g/s72-c/photo-732379.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2536926337938435126.post-5610923402653141829</id><published>2011-10-11T13:47:00.003+02:00</published><updated>2011-10-11T13:50:04.751+02:00</updated><title type='text'>It comes in threes</title><content type='html'>Wróciły dobre czasy. Objawem jest Dzielny Kolega, który co drugą środę zapewnia mi dzień wolny. Dzięki czemu mam 50% szans, że kolejna, urwana przez Lorenza tętnica, stanie się owegoż DK &lt;i&gt;Liściem Do Wieńca Sławy&lt;/i&gt;. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Miałem taki plan chytry, żeby dzień ów przeznaczyć na lenistwo pospolite, ale mi na to z kolei nie pozwolił Filip. któren to wrócił z podróży poślubnej i natentychmiast zaesemesował, czy przypadkiem nie chce mi się pomachać paletką. Co było robić. Ostatecznie noga się zrosła, bark, hm - sam nie wiem jak to napisać w cywilizowany sposób, bo „boli”nie jest adekwatnym określeniem - może poprzestańmy na hm, a w lewym oku zalęgła mi się bakteria. Nie wiem jaka, ma takie długie, ostre zęby i żre. A raczej żarła, bom ja wyrugowął tutejszym lekarstwem na wszystko, co nie jest w środku, czyli chloramfenikolem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To nieszczęsne oko to była kompletna porażka. O ile połamanego kulasa mogę sobie usprawiedliwić zażartością ogólną w trakcie gry z Grubym, a bark chęcią pokazania Dzidziowi, że tatuś jest nindża, o tyle tutaj - ręce opadają. Zasnęło mi się w kontaktach. Nie poraz pierwszy zresztą, ale do tej pory nic się nie działo. Widać się rączek nie domyło prawidłowo przed założeniem - a potem ała i zgrzytanie zębami. Co najśmieszniejsze, dźgało mnie to oko dystyngowanie przez pół nocy, alem dopiero rano wpadł na pomysł sprawdzenia, czy kontakty są w pudełeczku. I tum się zgarbił nieco, bo na lewe oko nie mogłem nawet pudełeczka zobaczyć. Cud boski, żem miał z Polski kropelki zwane Dicortineff’em i jakoś do poniedziałku dożył - bo zgodnie z prawem Murphy’ego jak się cos ma zepsuć, to się psuje w piątek, gdy wszelka pomoc właśnie wyjechała na weekend w nieznanym kierunku. Kropelki były otwarte i przeterminowane z pół roku, alem pomyslał, że zapalenie i tak już &lt;i&gt;mam&lt;/i&gt;, więc albo pomoże - albo nie. Ale zaszkodzić nie powinno.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pomogło.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I to na tyle dobrze, że optyk za cholerę nie chciał mi nic przepisać - alem się nie dał. Ze swadą opisałem co też znalazłem w oku - tę część pominę, ostatecznie nadchodzi pora obiadu, poza tym kłamstwo było to wierutne - i trzy minuty później polazłem do apteki. Żeby &lt;i&gt;zamówić&lt;/i&gt; sobie rzeczone kropelki, bedą na jutro.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przy zamawianiu niecom zadrżał wewnętrznie, bo tubylcy mają specyficzne podejście do terminów 7-10 dni i 6 tygodni. Tego pierwszego używaja w przypadku zakupów z przesutniętym dostarczeniem towaru i zwykle zabiera to 2 do 4 tygodni. Natomiast ten drugi jest wyjątkowo kąśliwy, a używaja go na drogach. Jak przy wjeździe na własna ulicę zobaczymy, że „Utrudnienia w ruchu potrwaja 6 tygodni”, znaczy, że pod chałupę dojedziemy z jakieś18 miesięcy. Plus - minus. Ale bardziej plus niż minus.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Wakacje w Hiszpani można kupić w last minucie za 150 funciszów, myślę, że to jest główny powód zalęgniecia się zarazy, zwanej&lt;/i&gt; mañana.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najpierw noga, potem ręka - a teraz gałka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Dobrze, że nie mózg na ścianie...&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najwyraźniej staję się pomału Brytolem. U nich nieszczęścia chadzaja trójkami.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2536926337938435126-5610923402653141829?l=abnegat.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://abnegat.blogspot.com/feeds/5610923402653141829/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2536926337938435126&amp;postID=5610923402653141829' title='Komentarze (23)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/5610923402653141829'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/5610923402653141829'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://abnegat.blogspot.com/2011/10/it-comes-in-threes.html' title='It comes in threes'/><author><name>abnegat.ltd</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05511945720230452752</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='30' src='http://4.bp.blogspot.com/_Q3sau0nHsWs/SWJp-Y2ei7I/AAAAAAAAASU/UGmR2if9SrI/S220/icon109.bmp'/></author><thr:total>23</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2536926337938435126.post-4591501703922134910</id><published>2011-10-09T21:11:00.002+02:00</published><updated>2011-10-09T21:49:23.565+02:00</updated><title type='text'>Stek doskonały</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;Radwańska nakopała Petkowic(z). Podbudowany jej pozytywnym przykładem postanowiłem coś zmienić w swoim życiu na lepsze. Dzisiaj - nastąpi zupełny i całkowity przełom. Dzisiaj zrobię rib-eye'a, i to z pieprzem! Udaliśmy się z ASP do pobliskiego Morrisona celem zakupu wołowiny - co ja tez mówię - wołowineczki, wołowinki nawet - i uzbrojony w książkę od Szamana zasiadłem do smażenia...&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-DTYKFLfom3Q/TpHvM4V89vI/AAAAAAAABxo/WFaX9Y1BiVw/s1600/perfect_steak_001.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://3.bp.blogspot.com/-DTYKFLfom3Q/TpHvM4V89vI/AAAAAAAABxo/WFaX9Y1BiVw/s400/perfect_steak_001.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;...przygotowałem wszystkie składniki...&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-UAN7OqCT_6A/TpHvM0G5KtI/AAAAAAAABxw/BfYi-cc4oko/s1600/perfect_steak_002.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://4.bp.blogspot.com/-UAN7OqCT_6A/TpHvM0G5KtI/AAAAAAAABxw/BfYi-cc4oko/s400/perfect_steak_002.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-dBicSco83SI/TpHvNCigcKI/AAAAAAAABx4/osEpCnG-0d8/s1600/perfect_steak_003.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://4.bp.blogspot.com/-dBicSco83SI/TpHvNCigcKI/AAAAAAAABx4/osEpCnG-0d8/s400/perfect_steak_003.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;...poddałem się kontroli jakości...&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-gZ0WBIXMtS4/TpHu7ccZG9I/AAAAAAAABxA/Amn-_bQ2OCE/s1600/perfect_steak_004.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://2.bp.blogspot.com/-gZ0WBIXMtS4/TpHu7ccZG9I/AAAAAAAABxA/Amn-_bQ2OCE/s400/perfect_steak_004.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-WUjvimlrv0A/TpHu7u0qLMI/AAAAAAAABxI/RbVmtZmbYvE/s1600/perfect_steak_005.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://4.bp.blogspot.com/-WUjvimlrv0A/TpHu7u0qLMI/AAAAAAAABxI/RbVmtZmbYvE/s400/perfect_steak_005.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-RdORju8VVVk/TpHu7nEqQ0I/AAAAAAAABxQ/F9qQykq58gk/s1600/perfect_steak_006.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://4.bp.blogspot.com/-RdORju8VVVk/TpHu7nEqQ0I/AAAAAAAABxQ/F9qQykq58gk/s400/perfect_steak_006.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;...i przystąpiłem do pieprzenia. &lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-Glgowg8O1iE/TpHu72n3OkI/AAAAAAAABxY/N2AfKocMDLM/s1600/perfect_steak_007.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://2.bp.blogspot.com/-Glgowg8O1iE/TpHu72n3OkI/AAAAAAAABxY/N2AfKocMDLM/s400/perfect_steak_007.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Jak wiadomo, nie tylko pieprzem człowiek żyje...&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-OtyPDRlxL7Y/TpHu8PDAuOI/AAAAAAAABxg/LsNqJ_F9Y5U/s1600/perfect_steak_008.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://4.bp.blogspot.com/-OtyPDRlxL7Y/TpHu8PDAuOI/AAAAAAAABxg/LsNqJ_F9Y5U/s400/perfect_steak_008.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;...więc uzupełniłem składniki podstawowe jeszcze raz...&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-B6lk1O5WiSY/TpHuciAz-RI/AAAAAAAABwY/fn1RvT0sji4/s1600/perfect_steak_009.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://1.bp.blogspot.com/-B6lk1O5WiSY/TpHuciAz-RI/AAAAAAAABwY/fn1RvT0sji4/s400/perfect_steak_009.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;...zapuściłem coś dla ducha...&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-OUAKUWX6Yds/TpHudv9CrEI/AAAAAAAABwg/L8jyG_xqwas/s1600/perfect_steak_010.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://4.bp.blogspot.com/-OUAKUWX6Yds/TpHudv9CrEI/AAAAAAAABwg/L8jyG_xqwas/s400/perfect_steak_010.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;...i zameldowałem o gotowości do przystąpienia do działań bojowych Zwierzchnictwu.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-PjrjwZwFRvY/TpHudlNXj4I/AAAAAAAABwo/JCi--A-QFso/s1600/perfect_steak_011.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://1.bp.blogspot.com/-PjrjwZwFRvY/TpHudlNXj4I/AAAAAAAABwo/JCi--A-QFso/s400/perfect_steak_011.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-2QYFune8iFM/TpHud6MoXtI/AAAAAAAABww/8A0AQ3OhmHw/s1600/perfect_steak_012.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://3.bp.blogspot.com/-2QYFune8iFM/TpHud6MoXtI/AAAAAAAABww/8A0AQ3OhmHw/s400/perfect_steak_012.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Potem poszło jak z płatka. Olej zgodnie z przepisem...&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-nPzVaNxD6xA/TpHueHK685I/AAAAAAAABw4/idtqVxmiH7U/s1600/perfect_steak_013.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://2.bp.blogspot.com/-nPzVaNxD6xA/TpHueHK685I/AAAAAAAABw4/idtqVxmiH7U/s400/perfect_steak_013.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-lS35bKSpxk0/TpHtlUIGKaI/AAAAAAAABwQ/Lyr4nYWQT1U/s1600/perfect_steak_014.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://3.bp.blogspot.com/-lS35bKSpxk0/TpHtlUIGKaI/AAAAAAAABwQ/Lyr4nYWQT1U/s400/perfect_steak_014.jpg" width="266" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;...mięsiwo na patelnię...&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-SJZOKqh1JkM/TpHtlEwImZI/AAAAAAAABwI/ddjZ_Ep3uEo/s1600/perfect_steak_015.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://4.bp.blogspot.com/-SJZOKqh1JkM/TpHtlEwImZI/AAAAAAAABwI/ddjZ_Ep3uEo/s400/perfect_steak_015.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-2Nc6pt1-lcA/TpHtk-zC7BI/AAAAAAAABwA/vIB_eobk8VE/s1600/perfect_steak_016.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://1.bp.blogspot.com/-2Nc6pt1-lcA/TpHtk-zC7BI/AAAAAAAABwA/vIB_eobk8VE/s400/perfect_steak_016.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;...następnie na &lt;i&gt;rack'a&lt;/i&gt;...&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-4j9CuWXEc90/TpHtkyIh-VI/AAAAAAAABv4/spNYeDU8tr0/s1600/perfect_steak_017.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://4.bp.blogspot.com/-4j9CuWXEc90/TpHtkyIh-VI/AAAAAAAABv4/spNYeDU8tr0/s400/perfect_steak_017.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;...i do dojrzewania przystąp...&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-uQbjXsjfLak/TpHtkrV6m5I/AAAAAAAABvw/rE4opUbkngQ/s1600/perfect_steak_018.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://4.bp.blogspot.com/-uQbjXsjfLak/TpHtkrV6m5I/AAAAAAAABvw/rE4opUbkngQ/s400/perfect_steak_018.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Tu następuje część bluźniercza: po pięciu minutach mięsko wróciło na patelnie, po czym wlałem...&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-AkNqD84lcAU/TpHsllQAlrI/AAAAAAAABvo/a-QBbWQKF10/s1600/perfect_steak_019.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://2.bp.blogspot.com/-AkNqD84lcAU/TpHsllQAlrI/AAAAAAAABvo/a-QBbWQKF10/s400/perfect_steak_019.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;...podpaliłem...&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-YLkL_-p2tyo/TpHslVpD7SI/AAAAAAAABvg/Ze64bHWn5Ao/s1600/perfect_steak_020.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://4.bp.blogspot.com/-YLkL_-p2tyo/TpHslVpD7SI/AAAAAAAABvg/Ze64bHWn5Ao/s400/perfect_steak_020.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;...ale efekt przeszedł najśmielsze wyobrażenia...&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-SsUe9a-cjyQ/TpHslAckbGI/AAAAAAAABvY/l4Dcve0aNjc/s1600/perfect_steak_021.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://4.bp.blogspot.com/-SsUe9a-cjyQ/TpHslAckbGI/AAAAAAAABvY/l4Dcve0aNjc/s400/perfect_steak_021.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-7LVWFlUKH7k/TpHslDHDZvI/AAAAAAAABvQ/Cg-YbSDyZus/s1600/perfect_steak_022.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://3.bp.blogspot.com/-7LVWFlUKH7k/TpHslDHDZvI/AAAAAAAABvQ/Cg-YbSDyZus/s400/perfect_steak_022.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-nnjZxcGfPSk/TpHsk3Tj-jI/AAAAAAAABvI/zpBGHqaP5Hs/s1600/perfect_steak_023.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="266" src="http://2.bp.blogspot.com/-nnjZxcGfPSk/TpHsk3Tj-jI/AAAAAAAABvI/zpBGHqaP5Hs/s400/perfect_steak_023.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;...&lt;i&gt;mhrrr&lt;/i&gt;...&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2536926337938435126-4591501703922134910?l=abnegat.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://abnegat.blogspot.com/feeds/4591501703922134910/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2536926337938435126&amp;postID=4591501703922134910' title='Komentarze (33)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/4591501703922134910'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/4591501703922134910'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://abnegat.blogspot.com/2011/10/stek-doskonay.html' title='Stek doskonały'/><author><name>abnegat.ltd</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05511945720230452752</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='30' src='http://4.bp.blogspot.com/_Q3sau0nHsWs/SWJp-Y2ei7I/AAAAAAAAASU/UGmR2if9SrI/S220/icon109.bmp'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-DTYKFLfom3Q/TpHvM4V89vI/AAAAAAAABxo/WFaX9Y1BiVw/s72-c/perfect_steak_001.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>33</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2536926337938435126.post-5328775761363778625</id><published>2011-10-06T13:13:00.001+02:00</published><updated>2011-10-06T13:40:10.053+02:00</updated><title type='text'>Piątkowe misteria</title><content type='html'>Dzień z dniem się zlewa. Szaro, buro i wieje. Chyba mnie dopada niskofotonowa depesyjka jesienna. Brrr... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na kanwie ostatnich wydarzeń w naszej Klinice Na Pięterku mam coraz większą ochotę popełnić prace pt. „Wpływ dnia i jego pory na powikłania pooperacyjne u pacjentów”. Wiem, wiem - anestezjolodzy i tak są uważani za najbardziej mitologicznie myslącą grupę wśród lekarzy, wszystkie te piątki trzynastego, czarne koty i inna zaraza, ale jak tu nie wierzyć w złośliwość rzeczy martwych i żywych (a zwłaszcza żywych...), gdy życie potwierdza skuteczność czarnego kota na poziomie dobrych 70%, a piątku ponad 90?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Spójrzmy na przykłady.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Piatek, popołudnie. Młodzian piekny i młody - bo można być młodzianem brzydkim i starym, wiem, bo sam jestem - zoperował sobie marchewkę. Indukcja cacek. Znieczulenie cacek. Pobudka - miodzio. Rekawerownia w obu fazach - wzorcowa. Wypis - gleba. Alarmy, oglądanie główki, tej na górze, z włosami na czubku, czy się nie potłukła, tej drugiej zresztą też, czy się co nie rozlazło, dwie godziny obserwacji, wyjście do domu o 8 wieczór.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Piątek, popołudnie.Dziewoja piękna i nie-tak-młoda-jak-by-chciała-być, zoperowane żylaki, wszystko &lt;i&gt;by the book&lt;/i&gt;, wypis, iiiii.... nagle ni stąd ni zowoąd paw panoramiczny podwójnie cedzony. Tu akuratnie dziewoja pomogła nieco prawu Murphy’ego, bo wypiła czarną kawusię po zabiegu i dwunastu godzinach postu absolutnego. &lt;i&gt;No comments&lt;/i&gt;. Dwie godziny obserwacji, wyjście - 8 wieczór.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Piatek, popołudnie. Pacjent zoperowany z powodu przepuchlizny (wym. oryg.), w rekawerowni pielęgniarka odkryła bulę wielkości piłki do ręcznej bocznie w stosunku do rany pooperacyjnej. Chirurg ściągnięty z domu - bo w czasie, gdy pacjentowi wykluł sie krwiak, mój szanowny kolega dojechał do chałupy, co łamie ogólna teorię Einsteina dużo lepiej niż jakies tam durne neutrina z CERNu - zdrenował drenem, przetransferował transferem, wyjście - 8 wieczór.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Tak na marginesie - też mi łamanie teorii wartościami pomiarowymi z cyframi znaczącymi na 7 miejscu po przecinku... taki Lorenzo rozwija potrójną prędkość światła i nikt go nie bada. A już proces ubierania się po zabiegu w ciuchy wyjściowe jest tajemnicą klasy: "o czym myśli mój kot gdy wygląda jakby myślał".&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W związku ze związkiem należy:&lt;br /&gt;- zabronić operowania w piątki&lt;br /&gt;- zamknąć zakład w czwartek i otwierać w sobotę&lt;br /&gt;- a najlepiej zlikwidować piątkowe popołudnie w ogóle.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po czwartkowym wieczorze następował by piatkowy wieczór, i - wszyscy zadowoleni.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2536926337938435126-5328775761363778625?l=abnegat.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://abnegat.blogspot.com/feeds/5328775761363778625/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2536926337938435126&amp;postID=5328775761363778625' title='Komentarze (23)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/5328775761363778625'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/5328775761363778625'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://abnegat.blogspot.com/2011/10/piatkowe-misteria.html' title='Piątkowe misteria'/><author><name>abnegat.ltd</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05511945720230452752</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='30' src='http://4.bp.blogspot.com/_Q3sau0nHsWs/SWJp-Y2ei7I/AAAAAAAAASU/UGmR2if9SrI/S220/icon109.bmp'/></author><thr:total>23</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2536926337938435126.post-6775903657373169637</id><published>2011-10-04T12:12:00.003+02:00</published><updated>2011-10-04T14:19:41.955+02:00</updated><title type='text'>Instrukcja obsługi</title><content type='html'>Dawno, dawno temu, jeszcze w Północnej Irlandii, zjadłem swój pierwszy stek. Było to przeżycie wstrząsające, które uświadomiło mi, ze mięso, zwane w Polsce wołowina w rzeczy samej jest krowiną z uboju geriatryczno-paliatywnego. Standardowa procedura mojej Ancestorki polegała na 24 godzinnym bejcowaniu onej w zmiękczających ziołach, a nastepnie sześciogodzinnym pieczeniu aż do rozpadłości. Do spożycia potrzebny był sekator i godzina czasu. Smacznego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ten pierwszy stek zapalił mi w mózgu obszar zwany pożądaniem - pożądaniem krowy bliźniego swego, dodajmy. Zacząłem jak chyba każdy - od well done’a, przesuwając się ku coraz niższym szczeblom, by wreszcie odnaleźć &lt;i&gt;rare’a&lt;/i&gt;. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Następnie przyszła refleksja - po cóż się rujnować w knajpie, toż za tą cenę można kupić pół krowy... Polazłem do butchera na głównej uicy i poprosiłem o 4 steki. Tum się dowiedział, że jest ich kilka, sirloiny, rumpy, t-bone’y, filety - podrapałem się po łbie i poprosiłem o pomoc. Butcher bez mrugnięcia okiem sprzedał mi potężne kawały najdroższego sirloina - dość powiedzieć, że za cztery porcje zapłaciłem prawie 30 funciszów - i z przeświadczeniem, że oto zaczyna się nowa era (w kuchni, ale jednak) - pomaszerowałem do domu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kto da radę jak nie my? Toż jest się mistrzem „Jajecznicy na boczku” i „Smażonej baraniej nogi” - o „Swińskim karczychu z grilla” nie wspominając! Nie bedzie mi tu północnoirlandzka krowa - w dodatku martwa - pluła w twarz! Wyciągnałem zawodową patelnię z szafki, nalałem oleju po uważaniu, nagrzałem i wrzuciłem pierwszy kawał. Rozległ się skwierczacy dźwięk, który szybko zanikł, soczysty kawał wołowiny ugotował się w mieszaninie oleju i sosu własnego, rodzina zgodnie pokiwała głowami, że „owszem, dobre, ale to jeszcze nie to” i w końcu ASP litościwie zutylizował gumowe coś w procesie produkcji gulaszu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niepowodzenia nie powinny zniechęcać człowieka wcale - z tym hasłem wkroczyłem jakiś czas później do zaprzyjaźnionego butchera po kolejne kawały wołowiny. Tym razem nie dałem się. Na patelnię wlałem pół butelki oleju i poczekałem, aż buchnie dym - po czym wrzuciłem mięcho prosto we wrzątek. Bryzneło po kuchence, blacie, ścianie a nawet suficie. Nic to, Baśka!!! Smaży się!!! Wyłączyłem alarm p.pożarowy, otworzyłem drzwi na przestrzał i niezrażony przeciągami usmażyłem wszystko. Tym razem zjedliśmy. Nie było to może podobne do steków z restauracji, ale przynajmniej było &lt;i&gt;usmażone&lt;/i&gt;. Technika sekatorowo-toporowa, zaszczepiona przez Ancestorkę, przydała się jak znalazł.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Później nie było lepiej. Zazwyczaj kuchnia po moim smażeniu wyglądała jak po wybuchu bomby olejowej. Żeby troche skrócić okres sprzątania rozkładałem na podłodze stare gazety, ale był to trud zdany psu na budę - i tak wszystko było upaprane, a dodatkowo musiałem sprzątać nieszczęsne papierzyska. Steki były nieodmiennie krwiste i chrupiace. Czy raczej łykowato-pancerne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na właściwy trop natchnęła mnie wizyta w restauracji, gdzie steki pieczono na kamieniu. Byłyż one wyborne, mięciuśkie, smakowite - i kosztowały jakieś 40 funciszy za porcję. Hm. Skoro oni to bez oleju robią wcale - to może jednak nie należy smazyć wołowiny w frytkownicy? Z pewnym niepokojem, pamiętając ugotowane 30 funtów, przystapiłem do eksperymentu. Ale jaja... Nie dość, że wyszły całkiem przyzwoite medium-rear’y, to w dodatku kuchnia czysta...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostatnim krokiem w mojej pięcioletniej edukacji było przeczytanie poradnika, jaki onegdaj zamiescił &lt;i&gt;Miszcz Steków I Innej Chabaniny&lt;/i&gt; w Sundaj Times’ie. Po pierwsze, zabronił smażyć mięcho z lodówki. Ma się takowe nagrzac do temperatury pokojowej. Czy - dokładniej - kuchennej. Po wtóre, oleju „tyle, zeby nie przywarło” i nie więcej. Tu akuratnie potwierdził moje przypuszczenia. Po trzecie - pierwszą stronę steka smazymy 4 minuty na pół-ostro, ale bez palenia, po czym jeszce dwie pomaluśku, mięcha w tym czasie nie wolno dotykać, śturać i po patelni przesuwać, co było moim grzechem nagminnym - i odwrócić na druga stronę, na kolejne 2-4 minuty, w zależności czy chcemy bardziej czy mniej krwistą fiestę. I wreszcie cos, co stanowiło tajemnicę rozpadającego się mięska w ustach: &lt;i&gt;stek po usmażeniu należy przykryc folią i położyć na 10 minut w ciepłym miejscu.&lt;/i&gt; Z pewnym niepokojem użyłem do tego piekarnika...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;...i...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;...ło matko...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;... co prawda ASP z Didziem Młodszym mieli rochę za zimne, a starszy technologię zignorował i zażyczył sobie po staremu, prosto z patelni, ale mój...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;...doskonały medium-rare, rozpadający się w ustach, mięciusieńki, soczysty...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;...a trzeba tu dopowiedzieć, że ASP z Dzidziem Młodszym mieli po sirloinie, który jest nieco łatwiejszy, ale dla prawdziwych chłopów było po półkilowym kawale rumpa. Który zawsze wychodził mi jak podeszwa buta. Ale nie tym razem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;...wpadam w zamozachwyt...&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Musze powtórzyć. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najlepiej dzisiaj.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;---------------&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Odnośnie moich prób i wyłamywania otwartych drzwi, nasuwa mi się taka scenka rodzajowa z moim ancestorem:&lt;br /&gt;- Abiiii!&lt;br /&gt;- Taak?&lt;br /&gt;- Chodź mi tu pomóż!!! Satelita nie działa!!!&lt;br /&gt;- Jaki znowu satelita?&lt;br /&gt;- No nowy, zainstalowali wczoraj, za cholere nie moge sobie z nim dać rady!&lt;br /&gt;- A instrukcję obsługi czytałeś?&lt;br /&gt;- Instrukcję?...? A po co...?...?...?...&lt;/i&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2536926337938435126-6775903657373169637?l=abnegat.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://abnegat.blogspot.com/feeds/6775903657373169637/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2536926337938435126&amp;postID=6775903657373169637' title='Komentarze (17)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/6775903657373169637'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/6775903657373169637'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://abnegat.blogspot.com/2011/10/instrukcja-obsugi.html' title='Instrukcja obsługi'/><author><name>abnegat.ltd</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05511945720230452752</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='30' src='http://4.bp.blogspot.com/_Q3sau0nHsWs/SWJp-Y2ei7I/AAAAAAAAASU/UGmR2if9SrI/S220/icon109.bmp'/></author><thr:total>17</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2536926337938435126.post-1025728005540754907</id><published>2011-10-01T22:27:00.000+02:00</published><updated>2011-10-01T22:27:47.715+02:00</updated><title type='text'>Redcar w pazdzierniku</title><content type='html'>&lt;p class="mobile-photo"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-g1FSDEVfbKo/Tod2LEgrqdI/AAAAAAAABvA/UB_aEXb5OUk/s1600/photo-758857.JPG"&gt;&lt;img src="http://1.bp.blogspot.com/-g1FSDEVfbKo/Tod2LEgrqdI/AAAAAAAABvA/UB_aEXb5OUk/s320/photo-758857.JPG"  border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5658621389375777234" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;25 stopni, lampa jak w Chorwacji w lipcu, tubylcy masowo sie plawia w Morzu Polnocnym. Co jest o tyle zabawne, ze woda ma tu niezmiennie 8-10 stopni, wiec kapac sie mozna rownie dobrze w styczniu jak i teraz. Moze to i nieodpowiedzialne, ale lubie global warming ;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2536926337938435126-1025728005540754907?l=abnegat.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://abnegat.blogspot.com/feeds/1025728005540754907/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2536926337938435126&amp;postID=1025728005540754907' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/1025728005540754907'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/1025728005540754907'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://abnegat.blogspot.com/2011/10/redcar-w-pazdzierniku.html' title='Redcar w pazdzierniku'/><author><name>abnegat.ltd</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05511945720230452752</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='30' src='http://4.bp.blogspot.com/_Q3sau0nHsWs/SWJp-Y2ei7I/AAAAAAAAASU/UGmR2if9SrI/S220/icon109.bmp'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-g1FSDEVfbKo/Tod2LEgrqdI/AAAAAAAABvA/UB_aEXb5OUk/s72-c/photo-758857.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2536926337938435126.post-3807386705785817297</id><published>2011-09-29T16:51:00.000+02:00</published><updated>2011-09-29T16:51:30.643+02:00</updated><title type='text'>Wtykanie tabletki</title><content type='html'>&lt;i&gt;POST NAPISANY ZGODNIE Z REGUŁĄ, ŻE JEŻELI SAM SIĘ NIE POCHWALISZ - NIKT INNY TEGO NIE ZROBI.&lt;/I&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przebywanie w miłym, ciepłym srodowisku, gdzie nie pływają żadne rekiny chcące człowieka zeżreć, powoduje niejaki spadek czujności. Ot, wszystko było miło, jest miło - to i będzie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Nic bardziej mylnego.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Anestezjolog to jednak dziwne zwierze jest. Po pierwsze, ludzie są szczęśliwi, gdy ten sie nudzi. Po drugie, za plecami anestezjologa nie ma nikogo. Internista zawsze może kazać zawołać kawalerię na odsiecz, ale kogo onaż ma wezwać, gdy czuje w butach chlupot? Po trzecie wreszcie - nie może podnosić głosu. Bo w sytuacji podbramkowej odnosi to skutek fatalny: obrońcy zaczynają się ślizgać na, nazwijmy to poetycko, własnych objawach głębokiego stresu i bęc - 0:1.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Zresztą to nie domena anestezjologów. Z chirurgami podobnie. Dopóki wszystko jest okej, to się bedzie główny operator po swojej asyście woził jak po suce burej, ale jak mu nagle wyskoczy sytuacja kryzysowa, nagle jest spokój i szybkie ruchy.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przyszła sobie pani. Taka jakaś... Niby sapała, ale nad płucami nic szczególnego, twierdzi, że na pierwsze piętro po schodach wlezie bez przystawania, nadciśnienie a i owszem, posiada, ale tak to nic więcej. Co prawda rozpoznał jej jakiś mądry astmę - w wieku 60 lat - ale ona tych wziewek nie bierze, bo po pierwsze ich nie potrzebuje, a po drugie jej nie pomagają.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Co troche przypomina logikę Maryny, co to twierdziła, że ona wódki nie pije a poza tym strasznie ją potem głowa boli.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Znieczuliłem ją na paluszkach - &lt;i&gt;”Moje kopytka, moje płonące kopytka!!!”&lt;/i&gt; - obudziłem i stres mi popuscił. Jej też. I wszystko było by cacek, gdyby nie pielęgniarka. Wpadła zdyszana godzinę później, cobym swoja pacjentkę oglądnął, bo dziwna. Patrze - faktycznie. Siedzi i sapie - dyszy i dmucha - żar z rozgrzanego - a, nie. To nie. Nie bucha. Za to łeb ją nap*****a (zgodnie z definicją, ze migrenę może mieć Królowa Angielska, a nie byle chołota), żuchwa drętwieje, oczka zbaczaja na lewo...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;- Ratunku! Zawiadomić anestezjologa!&lt;br /&gt;- Ale to pan jest anestezjologiem.&lt;br /&gt;- A, to dobrze. W takim razie już wie.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziubłem biedaczkę po raz wtóry, bo jej wenflon pielęgniarki zdążyły wyrwać, dali my starym pogotowiarskim sposobem furosemidu z captoprilem i ku mojej uldze - bom ją pierwotnie jednak podejrzewał, że polała do łba - objawy przeszły jak ręką odjął. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Jednak 220/120 to nie w kij dmuchał. Można obrzęknać.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Potem mieliśmy taki jakby &lt;i&gt;breefing&lt;/i&gt;. Że niby trza omówić, co poszło dobrze, a co źle a przede wszystki - &lt;i&gt;o co &lt;/i&gt; poszło. I tum się dowiedział, że jestem zimny jako ta skała. Oko mi nie drgnęło, głos też nie, pewne ruchy (to chyba o ten captopril pod język wetknięty im chodziło, cy cóś?) i profesjonalizm w każdym calu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Znakiem tego nikt mi do butów nie zajrzał.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tak się zastanawiam - jeżeli przy takiej pierdółce człowiek zbiera takie oceny, to co wyrabiaja tutejsi spece w sytuacjach krytycznych...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2536926337938435126-3807386705785817297?l=abnegat.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://abnegat.blogspot.com/feeds/3807386705785817297/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2536926337938435126&amp;postID=3807386705785817297' title='Komentarze (15)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/3807386705785817297'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/3807386705785817297'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://abnegat.blogspot.com/2011/09/wtykanie-tabletki.html' title='Wtykanie tabletki'/><author><name>abnegat.ltd</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05511945720230452752</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='30' src='http://4.bp.blogspot.com/_Q3sau0nHsWs/SWJp-Y2ei7I/AAAAAAAAASU/UGmR2if9SrI/S220/icon109.bmp'/></author><thr:total>15</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2536926337938435126.post-7733551014903694983</id><published>2011-09-27T10:03:00.000+02:00</published><updated>2011-09-27T10:03:52.474+02:00</updated><title type='text'>Na dupie siedzieć</title><content type='html'>Edynburg (czy raczej Edinburgh - a jeszcze dokładniej [edn’boro]) - jest śliczny. Potężny zamek na surowej skale w centrum miasta, uliczki z wymieszaną, staro-nową zabudową, starówka, zwana tutaj Królewską Milą... W porównaniu z resztą miast tubylców chyba pierwsze, które widziałem, mające to nieuchwytne krakowskie coś. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zjazd upływał sobie w miłej atmosferze, kwiatki, rabatki, buzia-rąsia, medale też dawali, od strony naukowej przypomnieli kilka rzeczy, powiedzieli parę nowych aż dojechali do trudnej intubacji. I tu, jak nas było troje anestezjologów z kraju, co to gdzieś jest w strone Chin - tylko bliżej - normalnie nas zatkało.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Padły liczby ukatrupionych pacjentów z powodu uduszenia pacjenta. Nie było by w tym nic dziwnego, gdyby nie opisy przypadków. Sprowadzało się to głównie do stwierdzenia, że konsultant poszedł w tak zwane pizdu, registrar miał coś ważnego i nie mógł przyjść - a intensywną obstawiał trainee z 3 miesięcznym stażem w anestezjologii. Któremu to zabrakło umiejętności.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Następnie poszły wnioski. Po pierwsze - kilku pacjentów zostało zaintubowanych do brzucha. W związku z powyższym każdy z nich powinien być podłączony do kapnometru, któren to wykaże czarno na białym czy wentylujemy płuca - czy żołądek. Po drugie, wszyscy, którzy nie zostali zaintubowani, zostali opisani jako klasa IV w &lt;i&gt;direct laryngoscopy&lt;/i&gt; - czyli każdy twierdził, że nie widział nic. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;To akurat jest zgodne ze zdrowym rozsądkiem - jak by widział, to by te cholerną rurę wsadził. A czemu nie widziął nic - to już jest zupełnie inna sprawa.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W związku z powyższym kolejna rekomendacja dotyczyła zakupu bronchofiberoskopu na każde stanowisko, gdzie można spodziewac sie intubacji. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Ciekawe, co ze sraczem. Toż czlowiek też tam paść może, przyjdzie jakiś doktorzyna z laryngoskopem i udusi, nie ma przebacz...&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Na drugim marginesie: co do cholery jest złego w osłuchiwaniu płuc? Obserwowaniu ruchomości klatki? Koloru skóry? Toż po 2 minutach wentylacji żołądka pacjent jest granatowo-czarny.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Patrzyliśmy po sobie z coraz większym niedowierzaniem, w końcu sesja się skończyła i doszło do zadawania pytań. Dżentelmen siedzący przed nami zabrał głos - a siedzieliśmy w drugim rzędzie, znakiem tego ów siedział w pierwszym, poparł powyższe wnioski - po czym skończył zabierać i usiadł. Nie wytrzymałem. Nachyliłem się grzecznie i zapytałem owegoż dżentelmena, czy nie uważa, że duszenie pacjentów jest odwrotnie proporcjonalne do stopnia wytrenowania anestezjologa. Bo u nas, w Polsce... A, to państwo z Polski? No z Polski. I u nas się jednak tylu pacjentów nie dusi. Owszem, zdarzają się tragiczne wypadki, ale jednakowoż nie w takiej liczbie. A w jakiej? Nooo... Tego... Mniejszej jakby. Obiecałem, że się rozglądnę za jakowymiś materiałami, ale natychmiast zaczęło mnie swiędzieć pomiędzy łopatkami - ja po prostu w polską statystykę nie wierzę. Nie żeby nam brakowało zdolnych statystyków - problemem jest nadmiar zdolnych, kreatywnych badaczy. Później nadeszło porównywanie standardów, tu pochwaliłem sie naszym rozporządzeniem &lt;i&gt;BACZNOŚĆ!&lt;/i&gt; Ministra Zdrowia I Opieki Społecznej &lt;i&gt;SPOCZNIJ!&lt;/i&gt; - a to macie takie cudo? - zdumiał się mój rozmówca. A mógłby mi pan to przesłać? I wręczył mi kartonik.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Spojrzałem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oż w mordę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Prezydent AAGBI.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;....bloodddy helllllll....&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ustawa przetłumaczona i wysłana - co mogłem, to zrobiłem. Teraz jeszcze muszę znaleźć jakowąś statystykę, dotyczącą wypadków śmiertelnych w anestezjologii polskiej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W co ja się wpakowałem.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2536926337938435126-7733551014903694983?l=abnegat.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://abnegat.blogspot.com/feeds/7733551014903694983/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2536926337938435126&amp;postID=7733551014903694983' title='Komentarze (27)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/7733551014903694983'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/7733551014903694983'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://abnegat.blogspot.com/2011/09/na-dupie-siedziec.html' title='Na dupie siedzieć'/><author><name>abnegat.ltd</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05511945720230452752</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='30' src='http://4.bp.blogspot.com/_Q3sau0nHsWs/SWJp-Y2ei7I/AAAAAAAAASU/UGmR2if9SrI/S220/icon109.bmp'/></author><thr:total>27</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2536926337938435126.post-805461912148289950</id><published>2011-09-21T23:00:00.000+02:00</published><updated>2011-09-21T23:00:55.597+02:00</updated><title type='text'>Edinburgh</title><content type='html'>Rano:&lt;br /&gt;&lt;p class="mobile-photo"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-KiZXlLkYWxI/TnpPfj95hcI/AAAAAAAABuw/QD8m6Ju7bOA/s1600/photo-789548.JPG"&gt;&lt;img src="http://4.bp.blogspot.com/-KiZXlLkYWxI/TnpPfj95hcI/AAAAAAAABuw/QD8m6Ju7bOA/s320/photo-789548.JPG"  border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5654919685766481346" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;...i wieczorem:&lt;br /&gt;&lt;p class="mobile-photo"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-E7yWV3NHD08/TnpPsLV_9zI/AAAAAAAABu4/Zwc1gNvYh3A/s1600/photo-739053.JPG"&gt;&lt;img src="http://4.bp.blogspot.com/-E7yWV3NHD08/TnpPsLV_9zI/AAAAAAAABu4/Zwc1gNvYh3A/s320/photo-739053.JPG"  border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5654919902494979890" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2536926337938435126-805461912148289950?l=abnegat.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://abnegat.blogspot.com/feeds/805461912148289950/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2536926337938435126&amp;postID=805461912148289950' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/805461912148289950'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/805461912148289950'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://abnegat.blogspot.com/2011/09/edinburgh.html' title='Edinburgh'/><author><name>abnegat.ltd</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05511945720230452752</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='30' src='http://4.bp.blogspot.com/_Q3sau0nHsWs/SWJp-Y2ei7I/AAAAAAAAASU/UGmR2if9SrI/S220/icon109.bmp'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-KiZXlLkYWxI/TnpPfj95hcI/AAAAAAAABuw/QD8m6Ju7bOA/s72-c/photo-789548.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2536926337938435126.post-757056751997350144</id><published>2011-09-20T15:43:00.001+02:00</published><updated>2011-09-20T16:21:28.137+02:00</updated><title type='text'>Judymy</title><content type='html'>Zębodół rwał i rwał, w zasadzie można by powiedzieć, że pie...olił sie tak zażarcie, żem w końcu zaczał grzebać po necie. I w Gazecie trafiłem na &lt;a href="http://wyborcza.pl/1,75248,10317858,Bedac_mloda_lekarka__nie_wychodze_z_pracy.html"&gt; artykuł o lekarce młodej&lt;/a&gt;, co to przyznała sie bez bicia, że pracuje około 300 godzin miesięcznie. Nawet z niejaka duma to przyznała. Artykulik z gatunku zapchajdziury - jak nie wiadomo o czym pisać, to dziennikarze z zapałem grzebią w aborcji, dokopuja lekarzom (innym też, ale jakoś nigdy nie widziałem 1000 postów pod artykułem o sprzedajnym glinie czy strażaku-podpalaczu) bądź politykom.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Ciekawe, że nigdy - &lt;/i&gt;&lt;b&gt;nigdy&lt;/b&gt;&lt;i&gt; - nie słyszałem o dziennikarzu, który by kradł, mordował, pracował za dużo, gonił za kasą, złamał przysięgę Hipokratesa*, jeździł po pijaku czy molestował żonę. Zostanie dziennikarzem zmienia człowieka w świętego.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bogiem a prawdą w tym temacie nic sie nie zmieniło - lekarze przyznają, że pracują jako te osły pociągowe, a dziennikarze załamują ręce. Nieodmiennie śmieszy mnie zacietrzewienie rodaków widoczne w postach pod takowymi artykułami. Lekarze dmą nadęcie, że zawód ważny, że obowiązki i odpowiedzialność (sam jestem zwolennikiem tej teorii, staram się jedynie pomijać zadęcie), natomiast ich oponenci kulturalnie wskazują na chamstwo, pogoń za kasą, nieodpowiedzialność, nieuctwo i zwykłe kurewstwo. Czy wręcz kurwiarstwo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czas chyba odmitologizować zawód lekarza. Zawód - jak zawód. Że co, ze nasze błedy mogą spowodować czyjąś śmierć? Pewnie tak. Ale to samo dotyczy kierowców, mechaników, aptekarzy, sędziów, adwokatów, prokuratorów, pilotów, producentów lodów owocowych i babci w kiosku. Która jak nie daj Bóg sprzeda przez pomyłkę Moherowi Nie, to go zabije niechybnie. Czy vice versa. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Choć tu nie zachodzi pełna symetria - prędzej Urban przeżyje paradowanie w moherowym berecie niż Prawdziwy Moher bluźnierstwa Urbana.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tu mam takie ciekawe pytanie: czy wymaganie od lekarzy składania Przysięgi Hipokratesa nie jest przypadkiem łamaniem którejś tam konwencji genewskiej czy inszego prawa człowieka? Toż nikt inny jej nie składa - vide ci cholerni dziennikarze - a zabić może jednak prawie każdy? Nawet konserwator powierzchni płaskich jak popełni bład i umyje schody w biurowcu silikonem zamiast płynem do konserwowania - szczególnie gdy to się zdarzy zaraz przed przerwą na lanczyk - wybije połowę inwentarza żywego! Widzimy to? Przerwa, panie w szpilkach, panowie w gajerach, wszytko rusza hurmem na schody - bo windy zapchane, i... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;...&lt;i&gt;wypierdółka...&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Krew na ścianach. Mózgi. Gałki oczne. Kulasy powyłamywane. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale od konserwatora powierzchni nikt żadnej przysięgi nie wymaga! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A dziennikarze? Znałem jednego. Pisywał teksty o cześciach komputerowych. I przedziwnym trafem zawsze te, które zachwalał jako jedyne i najlepsze, w jakiś cudowny, magiczny sposób znajdowały się potem w jego komputerze! No normalnie - czary... Pominę moje wątpliwości dotyczące dziennikarstwa politycznego, giełdowego, samochodowego, sprzętów hi-fi, scyzoryków, broni mysliwskiej, wędek, butów i szczoteczek do zębów. W zasadzie chyba tylko jedna pogodynka nie wzbudza we mnie podejrzeń paskudnych, choc i tu widzę możliwość manipulacji: wyobraźmy sobie, że Wicherek chce spowodować spadek akcji Polskich Kolei Linowych...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zawód lekarza wykonują ludzie. W ich przekroju znajduje się taka sama ilość głąbów, jak w naszym społeczeństwie. Ani mniej - ani więcej. Przynajmniej statystycznie. Popełniają błedy, są chamami, altruistami, filozofami, pijakami i skurwysynami, słuchaja rapu i poważnej, biją żony i są przez nich bici dokładnie w takim samym odsetku jak cała reszta społeczeństwa. Ich odpowiedzialność zawodowa jest duża - ale nie mniejsza niż wielu innych grup. To skąd, do cholery wział się ten cały mit Judyma? Jak się długo szuka, to w końcu się znajdzie takiego, co to pracować chce za darmo, teraz też się znajdą, co to pomogą innym bezinteresownie. Najwyraźniej opieka psychiatryczna nie dociera  wszędzie. Ale rozkładu cnót wszelakich należy raczej oczekiwać takiego samego, jak w całej reszcie społeczeństwa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Co, gdy sie popatrzy na ostatnie notowania przedwyborcze, marszczy skórę na dupie.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wyjściem jest całkowita prywatyzacja. Prywatne ubezpieczalnie - i prywatni lekarze. Wtedy pacjent zagłosuje nogami - i Cham, Głąb oraz Konował na zawsze zniknie z panteonu dziennikarskich straszaków.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;A gdyby ktoś chciałby mi dowalić, to wam coś w tajemnicy powiem. Panienka ginekolożka, co to się przyznała do trzystu godzin, w zasadzie się opierdala... Nie byłbym w stanie domknąć budżetu. Przed samym wyjazdem na obczyznę moja średnia wynosiła 500. Godzin miesięcznie. W 30 dniowym miesiącu. Bo w 31 dniowym robiłem 524.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;---------------&lt;br /&gt;*nie słyszałem też, żeby który składał. Ale w sumie to jeszcze gorzej. Nie dość, że nie składają - to jeszcze próbuja łamać.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2536926337938435126-757056751997350144?l=abnegat.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://abnegat.blogspot.com/feeds/757056751997350144/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2536926337938435126&amp;postID=757056751997350144' title='Komentarze (43)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/757056751997350144'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/757056751997350144'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://abnegat.blogspot.com/2011/09/judymy.html' title='Judymy'/><author><name>abnegat.ltd</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05511945720230452752</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='30' src='http://4.bp.blogspot.com/_Q3sau0nHsWs/SWJp-Y2ei7I/AAAAAAAAASU/UGmR2if9SrI/S220/icon109.bmp'/></author><thr:total>43</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2536926337938435126.post-7113299275298303847</id><published>2011-09-17T22:13:00.000+02:00</published><updated>2011-09-17T22:13:13.634+02:00</updated><title type='text'>Sława</title><content type='html'>Patrzę ja sobie na licznik wczoraj - matko jedyna, znowuż mnie ktoś zalinkował. Trzy razy tyle wejść, co zwykle, choć ostatnio poziom intelektualny prezentuję wybitnie poniżej i tak nędznej średniej. Ciekawość, wiadomo, pierwszym stopniem do piekła jest - przeglądnąłem backtracki i wstąpiłem. I z kompletnym opadem szczęki ujrzałem dość potężną dyskusję nad moimi tekstami oraz moim do życia podejściem, co wahało się od zachwytu (co jest zrozumiałe samo przez się) do kompletnego w-ziemię-wdeptania. Na płaszczyznach różnych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Słowem wstępu:&amp;nbsp; pozdrowienia dla wszystkich dyskutantów. Musze przyznać, że na świecie jest wiele ciekawszych rzeczy do roztrząsania (żeby nie być gołosłownym, wymieńmy bozon Higgsa, hel smoleński czy pochodzenie &lt;i&gt;homo molestus&lt;/i&gt;). Mimo mych intencyj, co czyste są jako ta lelija biała, powstało kilka niejasności, spróbuję się dookreślić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po pierwsze - i najważniejsze. Blog ten w żadnym, najmniejszym nawet stopniu nie jest próbą przekazywania medycyny. Moje spostrzeżenia są subiektywne i często gęsto błędne. &lt;i&gt;Errare ex Seneka pro humanum declarare est.&lt;/i&gt; Ta łacina też ma siedemnaście błędów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po drugie - nie dzielę ludzi na wierzących i nie, muzułmanów i zoroastrozjanistów, nie wnikam, czy ktoś wierzy w Chrystusa czy w Latający Makaron- bo to jest całkowicie i absolutnie prywatna sprawa każdego. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po trzecie - dzielę ludzi na głupich i nie-głupich - i jest tylko i wyłącznie moja, subiektywna ocena. Szczerze powiedziawszy nie interesuje mnie, czy się z nią ktoś zgadza czy nie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszystkie opisy - zarówno te z pogotowia jak i późniejsze - są zapisane tak jak je pamiętam. Jeden tekst nie jest napisany na podstawie moich wspomnień - należą one do mojego przyjaciela, który zaopatrywał padaczkę. To ta historia z butleką coli.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Opinia na temat prawo vs medycyna nie jest moja, a&amp;nbsp; prawnika, który zawodowo zajmuje się wyciąganiem lekarzy z bagna. Pani mecenas wzbudziła szczere wzburzenie na sali, jako że wiadomo - lekarz jest Bogiem i nikt go sądził nie będzie. Pogląd ten nie jest moim poglądem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Odnośnie nieścisłości w moich opisach - zawsze, gdy pisze coś o leczeniu bądź o procedurach, staram się powoływać na źródła, bądź też podkreślać, ze jest to moja własna opinia i przed jej zastosowaniem należy ją zweryfikować w ogólnie dostepnych i uznanych źródłach naukowych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pozdrowienia&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;abnegat.ltd&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2536926337938435126-7113299275298303847?l=abnegat.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://abnegat.blogspot.com/feeds/7113299275298303847/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2536926337938435126&amp;postID=7113299275298303847' title='Komentarze (24)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/7113299275298303847'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/7113299275298303847'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://abnegat.blogspot.com/2011/09/sawa.html' title='Sława'/><author><name>abnegat.ltd</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05511945720230452752</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='30' src='http://4.bp.blogspot.com/_Q3sau0nHsWs/SWJp-Y2ei7I/AAAAAAAAASU/UGmR2if9SrI/S220/icon109.bmp'/></author><thr:total>24</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2536926337938435126.post-6072276872949386463</id><published>2011-09-17T20:43:00.000+02:00</published><updated>2011-09-17T20:43:07.110+02:00</updated><title type='text'>A long time ago...</title><content type='html'>...in the galaxy, &lt;i&gt;very&lt;/i&gt; far far away...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-75BnjLSTWrY/TnTohy66yaI/AAAAAAAABt4/hL6NkYYhLh8/s1600/IMG_3530.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="267" src="http://4.bp.blogspot.com/-75BnjLSTWrY/TnTohy66yaI/AAAAAAAABt4/hL6NkYYhLh8/s400/IMG_3530.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-XEsmd90Aj2I/TnToiNX2k6I/AAAAAAAABuI/rzIMX_4CXdo/s1600/IMG_3547.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://1.bp.blogspot.com/-XEsmd90Aj2I/TnToiNX2k6I/AAAAAAAABuI/rzIMX_4CXdo/s400/IMG_3547.JPG" width="267" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-5Z0i-iK8YUY/TnToiGV4tmI/AAAAAAAABuA/0nQaPIT_Lb8/s1600/IMG_3532.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://3.bp.blogspot.com/-5Z0i-iK8YUY/TnToiGV4tmI/AAAAAAAABuA/0nQaPIT_Lb8/s400/IMG_3532.JPG" width="267" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-2XrUydtyfB4/TnTohGNTcUI/AAAAAAAABto/YZJ-4VNMZJI/s1600/IMG_3527.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="267" src="http://2.bp.blogspot.com/-2XrUydtyfB4/TnTohGNTcUI/AAAAAAAABto/YZJ-4VNMZJI/s400/IMG_3527.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-6olR12cEsho/TnTo6poDdPI/AAAAAAAABuQ/KRIlQ6XSWGA/s1600/IMG_3555.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="267" src="http://4.bp.blogspot.com/-6olR12cEsho/TnTo6poDdPI/AAAAAAAABuQ/KRIlQ6XSWGA/s400/IMG_3555.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-PtM-bF6whkA/TnTo67WiwlI/AAAAAAAABuY/FU3iE9r6II8/s1600/IMG_3558.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://4.bp.blogspot.com/-PtM-bF6whkA/TnTo67WiwlI/AAAAAAAABuY/FU3iE9r6II8/s400/IMG_3558.JPG" width="267" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-HtsiIMdqGjk/TnTohRNXzsI/AAAAAAAABtw/nG8mejnEZow/s1600/IMG_3529.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="267" src="http://3.bp.blogspot.com/-HtsiIMdqGjk/TnTohRNXzsI/AAAAAAAABtw/nG8mejnEZow/s400/IMG_3529.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-0CUHcg2Z0eU/TnTo7CqOVUI/AAAAAAAABug/cjPdBOgfw30/s1600/IMG_3570.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://1.bp.blogspot.com/-0CUHcg2Z0eU/TnTo7CqOVUI/AAAAAAAABug/cjPdBOgfw30/s400/IMG_3570.JPG" width="267" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-4fJgNLu4TYY/TnTo7axfN6I/AAAAAAAABuo/MpXdSXo9Bik/s1600/3541_jpg.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://3.bp.blogspot.com/-4fJgNLu4TYY/TnTo7axfN6I/AAAAAAAABuo/MpXdSXo9Bik/s400/3541_jpg.jpg" width="278" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2536926337938435126-6072276872949386463?l=abnegat.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://abnegat.blogspot.com/feeds/6072276872949386463/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2536926337938435126&amp;postID=6072276872949386463' title='Komentarze (17)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/6072276872949386463'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/6072276872949386463'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://abnegat.blogspot.com/2011/09/long-time-ago.html' title='A long time ago...'/><author><name>abnegat.ltd</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05511945720230452752</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='30' src='http://4.bp.blogspot.com/_Q3sau0nHsWs/SWJp-Y2ei7I/AAAAAAAAASU/UGmR2if9SrI/S220/icon109.bmp'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-75BnjLSTWrY/TnTohy66yaI/AAAAAAAABt4/hL6NkYYhLh8/s72-c/IMG_3530.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>17</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2536926337938435126.post-178195091028372981</id><published>2011-09-13T13:39:00.001+02:00</published><updated>2011-09-13T13:42:07.220+02:00</updated><title type='text'>Dowód na wyższośc marchewki</title><content type='html'>Marchewka, wiadomo. Ważna jest. Ostatecznie chłop może nie mieć rąk i nóg, byle by nie był kaleką. Piękna część naszej rasy prawdopodobnie nie zrozumie wszystkich lęków oraz inszych fobii, nazwijmy je &lt;i&gt;carrot-related&lt;/i&gt;, ale zapewniam, problem jest konkretny. Myślał by kto, że chodzi jedynie o rozpłód, czy - uchowaj Panie! - przyjemności sodomitów. Nic podobnego. Mozna sie pokusić, że jest onaż - ta marchewka - najlepszym przyjacielm człowieka, motorem napędowym naszej części ludzkości, a co poniektórzy wręcz twierdzą że to pierwotny ośrodek decyzyjny &lt;i&gt;homo carotus&lt;/i&gt;*.&lt;br /&gt;Jak to pisał Kurt Vonnegut:&lt;br /&gt;&lt;i&gt;„Jeden młodzieniec z Ankary&lt;br /&gt;Tak przemawiał do swojej fujary:&lt;br /&gt;- Tyś mi zycie zmarnował! Z mienia wyzuł! I zdrowia!&lt;br /&gt;- A teraz nawet nie chcesz lać, błaźnie stary?”&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przyszedł był sobie pan w wieku średnim zastrugać marchewkę, coby życie interpersonalne sobie uprzyjemnić. Bo żadna radośc z seksu, gdy marchewka niedomaga. Przyszedł, usiadł i był &lt;i&gt;dzielny&lt;/i&gt;. Spokojnie opisałem mu, co z nim zrobię - a staram się być łagodny jako to baranię nowo narodzone - następnie ze swadą doszedłem do ryzyka związanego z anestezjologią i w końcu wziąłem podpis. Dżentelmen nieco zbladł, ale podpisał. Jakieś dziesięć minut później Zuzia przyprowadziła go do anestezjologicznego. Tu już wyraźnie miał napięcie na twarzy, nieco dyszał i zdecydowanie upodabniał się do ściany. Na leżaneczce nawet nie usiadł. Następnie kazał się wyprowadzić do rozbieralni celem powtórnego namysłu, a raz obrawszy drogę ku wolności, szans wielkich nie miał. Chwilę poźniej rozległ się pisk dartych gum na parkingu i tyle go widzieli.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie ma żartów. Gdy mu zaproponowali potrójne by-pass’y w otwartej klatce celem naprawy serca, nawet się nie zawahał. A &lt;i&gt;circumcisio&lt;/i&gt; - dla niewtajemniczonych obrzezanie - wywołało tak wielkie napięcia, że dał nogę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wynika z tego, że żaden narząd, z sercem włącznie, nie jest ważniejszy od marchewki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;QED&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-------------&lt;br /&gt;&lt;i&gt;*złośliwcy&lt;/i&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2536926337938435126-178195091028372981?l=abnegat.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://abnegat.blogspot.com/feeds/178195091028372981/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2536926337938435126&amp;postID=178195091028372981' title='Komentarze (18)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/178195091028372981'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/178195091028372981'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://abnegat.blogspot.com/2011/09/dowod-na-wyzszosc-marchewki.html' title='Dowód na wyższośc marchewki'/><author><name>abnegat.ltd</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05511945720230452752</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='30' src='http://4.bp.blogspot.com/_Q3sau0nHsWs/SWJp-Y2ei7I/AAAAAAAAASU/UGmR2if9SrI/S220/icon109.bmp'/></author><thr:total>18</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2536926337938435126.post-2071975542780596140</id><published>2011-09-11T19:21:00.000+02:00</published><updated>2011-09-11T19:21:31.454+02:00</updated><title type='text'>Zgroza</title><content type='html'>Przechodząc mimochodem przez łazienkę, stanąłem na wadze. Był to krok zupełnie nieprzemyślany, burzący moje dobre samopoczucie doszczętnie. Cholera jasna, znowu się zepsuła, trza będzie kupić nową... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ukrywać się dłużej nie dało rady. Phil zaczął się dopytywać, kiedyż to wrócę do odbijania małej, zółtej, wnerwiającej piłeczki, ASP oznajmił, że jeszcze chwila i lodówka dorobi się zgrabnej kłódeczki, a całości dopełniły problemy przy zawiązywaniu butów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Jak to powiedział Garfield: "Cholera, nie widzę własnych stóp! Mogę mieć jakieś śmieszne buty i nawet o tym nie wiedzieć!!!&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wziąłem paletkę i pojechałem. W sumie wiedziałem, że będzie ciężko, ostatecznie 8 tygodni nieróbstwa i sybaryctwa nie mogło nie pozostawić śladów, ale efekt przeszedł moje najśmielsze oczekiwania. Już po pięciu minutach nieskutecznych prób przebicia tej cholernej piłki za siatkę dostałem zadyszki i klapłem na dupkę. Matko jedyna... Po godzinie treningu polazłem na cross-trainera - godzinka wydatku rzędu 8-9 METów toż to normalka... Była. Podsumowanie było bezlitosne: 12 minut, 6,5 METa, 181 tętna. Co w jakiś sposób tłumaczy takie dziwne, czarne muszki, latające mi przed oczami. Drugi dzień był już nieco lepszy, 7,2 przez 30 minut, zakwasy mam takie, że po schodach chodzę bokiem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie ma co przesadzać. Wcale nie jest straszliwie beznadziejnie. Jest &lt;i&gt;po prostu&lt;/i&gt; beznadziejnie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2536926337938435126-2071975542780596140?l=abnegat.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://abnegat.blogspot.com/feeds/2071975542780596140/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2536926337938435126&amp;postID=2071975542780596140' title='Komentarze (13)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/2071975542780596140'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/2071975542780596140'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://abnegat.blogspot.com/2011/09/zgroza.html' title='Zgroza'/><author><name>abnegat.ltd</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05511945720230452752</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='30' src='http://4.bp.blogspot.com/_Q3sau0nHsWs/SWJp-Y2ei7I/AAAAAAAAASU/UGmR2if9SrI/S220/icon109.bmp'/></author><thr:total>13</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2536926337938435126.post-7995361556059003834</id><published>2011-09-08T14:30:00.001+02:00</published><updated>2011-09-08T17:50:34.498+02:00</updated><title type='text'>Skuter</title><content type='html'>Dawno dawno temu, bodajże w studio 202 (dinozaury pamiętają, o ile im skleroza mózgu nie zjadła) przedstawiono skecz. Była to parodia teleturnieju, w której główną nagrodą był skuter. Uczestniczący w programie na każde pytanie zadane przez jury odpowiadał niezmiennie „ale ja chcę skuter”. Ponieważ był to skecz nadawany w telewizji publicznej, nie dodano de tej kwesti klasycznego polskiego zakończenia, brzmiącego „i h..”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z racji wyjazdu do Polandii nabrzmiała sprawa kotka. Mianowicie jakis rok temy, gdy kicia miała przyjechac do domu, odbyła sie rozmowa, do złudzenia pzypominająca przytoczony wyżej skecz. Na kazdy argument, wznoszony przez upierdliwych starych, strsze dziecię bez mrugnięcia okiem - i bez zająknięcia - powtarzało mantrę „ja chcę &lt;s&gt;skuter&lt;/s&gt; kotka”. Nie przerażało go posrywanie po okolicy, z podłóżkiem włacznie, karmienie, głaskanie, czyszczenie kuwety i - co najważniejsze - całoroczna opieka. Ja chcę skuter i h... Dzidź solennie zapowiedział, że na wakacje się nim zajmie, choć juz wtedy coś w zapchanym skuterem mózgu musiało zaczać błyskać, bo z niepokojem niejakim w głosie zapytał, czy jednak trochę mu pomożemy? Toż wiadomo, staruchy muszą pracować, ergo siedzieć na dupie, więc może kotecka przypilnują? Staruchy obiecały że i owszem, ale zastrzegły, że jak będa wyjeżdżać gdzieniebądź, to Prawowity Właściciel bez mrugnięcia okiem zajmie się swoją dziczyzną. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Nawet chorągwie Jaremy nie składały przysięgi tak żarliwie.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwsze dni były strasznie ciężkie. Kotka nie wolno bylo stresowac, kotek musiał się zaaklimatyzować, więc dzidź starszy zamelinowal się z nim w swoim pokoju i nie wpuszczał nikogo. Później było nieco lepiej, dostalismy zgodę na zabawę z kotkiem a nawet na wynoszenie go z pokoju. Choć na chwil kilka jeno. Aż przyszły wakacje...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzidź zabrał dupę w dal siną i tyle go widzieli. Na monity dotyczące powrotu i zajęcia się koteczkiem nie odpowiadał, zaproponował jedynie, żeby mu nałożyć dużo do miski. Kotek jest samodzielny i sobie kilka dni bez nas doskonale rady da. Co było robic. Fuksem niejakim załatwiliśmy miejsce w Wakacyjnej Przechowalni Milusińskich - bo trzeba to rezerwować na kilka miesięcy naprzód - i z ciężkim sercem pojechalismy balowac z Brytami w Krakowie prastarym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po powrocie dzidź młodszy, któremu to serce krwawiło, jak też nasz koteczek sobie radzi, miast wstać rano i iść z odsieczą, wystawił tylko nos spod kołdry i powiedział, że kotecek koteckiem a spać się chce. Jak tak na nich patrzę, to rozmyśliwam nad domem starców w Nowej Zelandii. Odebraliśmy Pomponka i dowiedzieliśmy się wszystkiego po kolei. Ze jesteśmy zwykłe szuje, ze on tak pięknie obowiazki swoje wykonuje - po oknach skacze, łapką skrobie w drzwi codziennie o 3:30 rano, gryzie nogi seniora o 4:00, o 4:30 poluje, o 5:00 budzi gospodynię i ciąga ją na dół do drzwi, coby go wypuścić, nawet ptaka, co go upolował, to przyniósł na zupę zamiast zeżreć gdzies pod płotem  - a myśmy go porzucili!!?? Siedziałem, chamy jedne, pieć dni w klatce!!! ryczał Pompon w samochodzie i ani myślał przestać. To ja się daję gonić!!! warczał, bawić!!! a wy mnie - tutaj??!?? Z tymi pchlarzami??!?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dobrze, że droga była krótka. Powył jeszcze trochę w domu i koniec końców mu przeszło. Od tej pory jakoś tak nas pilnuje, czy aby jesteśmy w zasięgu. Na noc nie wychodzi, do łóżka się tarasi, głaskać sie pozwala, a nawet na rączkach nosić - jednym słowem ma objawy ostrego zespołu posttraumatycznego. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Muszę mu chyba ta klapkę do drzwi kupić. Ostatecznie nam wybaczył. Jakby.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS. Pompon na życzenie ;)&lt;br /&gt;&lt;p class="mobile-photo"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-RpzvOZrPM60/TmjcJZ_cCJI/AAAAAAAABtg/dB14-Z456CM/s1600/photo-749173.JPG"&gt;&lt;img src="http://4.bp.blogspot.com/-RpzvOZrPM60/TmjcJZ_cCJI/AAAAAAAABtg/dB14-Z456CM/s320/photo-749173.JPG"  border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5650007786690185362" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2536926337938435126-7995361556059003834?l=abnegat.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://abnegat.blogspot.com/feeds/7995361556059003834/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2536926337938435126&amp;postID=7995361556059003834' title='Komentarze (13)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/7995361556059003834'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/7995361556059003834'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://abnegat.blogspot.com/2011/09/skuter.html' title='Skuter'/><author><name>abnegat.ltd</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05511945720230452752</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='30' src='http://4.bp.blogspot.com/_Q3sau0nHsWs/SWJp-Y2ei7I/AAAAAAAAASU/UGmR2if9SrI/S220/icon109.bmp'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-RpzvOZrPM60/TmjcJZ_cCJI/AAAAAAAABtg/dB14-Z456CM/s72-c/photo-749173.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>13</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2536926337938435126.post-1679493431867479233</id><published>2011-09-07T15:39:00.000+02:00</published><updated>2011-09-07T15:39:10.682+02:00</updated><title type='text'>Polowanie na pacjenta</title><content type='html'>Powiało nędzą ziejąca z otchłani. Nie, żeby jakoś nadmiernie - ale jednak. Mianowicie Lorenzo powoli dobija do swoich siedemdziesiątych urodzin i z racji tego nasza dzielna firma ma zamiar go kopnać w wiadomoco. Klapa-rąsia-buźka-goździk. A te otchłanie zaziały jakoś tak mimochodem. No bo - czyż może być bardziej uroczy chirurg, co to przy przepuklinach dziurawi tętnice udowe, przysyła mi zupełnie niestworzone rzeczy do znieczulenia a w dodatku po ostatnim pacjencie potrafi szybciej wyjść z budynku niz ja wyzwolę tegoż pacjenta z kabli? Wczoraj tak właśnie wypieronił: skończylisny razem, tzn. on założył ostatni szew a mój pacjent otwarł oko i zapytał czy to już. Założyliśmy opatrunek (45 sekund?), odpięliśmy kable, wyjechali z sali - w tym momencie na końcu korytarza zamajaczyły mi plecy szanownego kolegi wychodzącego do domu. Dodam, że przebranego, w butach na nogach - a gdzieś w międzyczasie musiał podyktować kartę informacyjna swojej pielęgniarce! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;To jest mistrzostwo wszechwag. Klękajcie narody.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak na marginesie - jest on mistrzem klas wielu. Na ten przykład mistrz oceny przedoperacyjnej. Może omówimy to na przykładzie.&lt;br /&gt;Wczoraj kole wieczora dzwoni do mnie preassessmentowa, ze muszę zobaczyć pacjenta. A cegój by nie. Zobaczę. Tylko niech go przyśle na górę, bo mam jeszcze delikwenta po zabiegu w rekawerowni i nie bardzo moge iść daleko. A juz na pewno nie na parter. Usłyszałem szelst - to Mel podrapała sie po głowie - i z wahaniem powiedziała, że on tam za jakiś czas przyjdzie. To „za jakiś czas” stało sie dla mnie jasne, gdy zobaczyłem dżentelmena w wieku matuzalemowym o lasce z ciężką zadyszką jakieś dziesięć minut później. Co, po schodach szedł i się zdyszał? zapytałem ze zrozumieniem. Nie, windą przyjechał i wzcale nie jeset zdyszany - wydyszał dziadek i wszedł był do badalni. No tom przystapił do badania. Głównie historii choroby. Niewydolność zastawki dwudzielnej (krew wlata i wylata jak jej sie podoba, zgodnie z gradientem ciśnień), kardiomegalia (pochodna niewydolności), migotanie przedsionków (pochodna kardiomegalii), niewydolnośc krażenia, choroba niedokrwienna serca, przewlekła obturacyjna choroba płuc (choć może to i być póżny objaw niewydolności serca, ale przy tutejszych dżipach każda duszność to astma, chyba że pacjent ma więcej niż 50 lat - wtedy jest to POChP). Używając pozostałych chorób i niedomóg mozna by jego historią obdzielić pięciu różnych pacjentów, z których &lt;i&gt;każdy&lt;/i&gt; został by zdyskwalifikowany.&lt;br /&gt;Zapytałem grzecznie, czy chodzi po schodach. Odrzekł z duma, że tak. A na pierwsze piętro wyjdzie? Wyjdzie! - rzekł z moca dziadek. Tyle, że co drugi schodek musi przystanać na minutke albo i dwie. Wyjaśniłem grzecznie, że mowy nie ma żadnej, żebym go w przybytku Chirurgii Dnia Pierwszego zoperował i wysłałem w cholere do dżipa. Wychodził wyraźnie wkurwiony - nie na dżipa, co go w stanie śmierci klinicznej wysłał do DCU, nie na Lorenza, co miast go skreślić, zakwalifikował do zabiegu - ale na mnie, com mu zycie uratował. Bo by szczezł niechybnie w domowych pieleszach, w pierwszej dobie pooperacyjnej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tak sobie myślę - czy on gdzies nie ma tajnego domu opieki społecznej, skąd swoich pacjentów uprowadza? Bo nie uwierzę, że dziadek byłby w stanie &lt;i&gt;uciec&lt;/i&gt;...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2536926337938435126-1679493431867479233?l=abnegat.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://abnegat.blogspot.com/feeds/1679493431867479233/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2536926337938435126&amp;postID=1679493431867479233' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/1679493431867479233'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/1679493431867479233'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://abnegat.blogspot.com/2011/09/polowanie-na-pacjenta.html' title='Polowanie na pacjenta'/><author><name>abnegat.ltd</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05511945720230452752</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='30' src='http://4.bp.blogspot.com/_Q3sau0nHsWs/SWJp-Y2ei7I/AAAAAAAAASU/UGmR2if9SrI/S220/icon109.bmp'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2536926337938435126.post-6643695454177252732</id><published>2011-09-05T15:31:00.002+02:00</published><updated>2011-09-05T17:41:47.834+02:00</updated><title type='text'>Dziadka Henia przemyślenia</title><content type='html'>Rachu-ciachu i po strachu...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bryty wróciły zachwycone ogólnie oraz szczegółowo. Przełom Dunajca spodobał im się na równi z Wawelem i Kasprowym - a ja mam dziwne wrażenie, ze urlop trwał mi trzy tygodnie a nie tydzień. Dziwna sprawa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Odnośnie wycieczki, mam kilka przemyśleń z gatunku dziadzioheniowych. Pierwsze o polityce. Mianowicie w połowie XVII wieku Polska była potęgą. Rozpościerała się od morza do morza, kopała Turków po zadnich częściach i przyjmowała cześć jej należną. od Papieży i Królów, po równo. Sto pięćdziesiąt lat później zniknęła z mapy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Patrząc z tej perspektywy, należy chyba poważnie przemyśleć wymianę dolarów na yuany.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chichot historii odbija sie teraz na ulicach niemieckich miast. Turcy i tak swoje zrobili, tyle, że w centrum miast nie ma teraz pomnikow Kara Mustafa. Apostrof, y.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drugie dotyczy przemijania w nieco mniejszej skali. Kiedy się idzie chodnikami kopalni w Wieliczce, czuć namacalnie setki lat, jakie minęły od ich wykopania. Setki lat, tysiące pokoleń... A w skali czasu świata - mrugnięcie okiem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Z tej perspektywy patrząc, nie nalezy w ogóle trzymac jakichkolwiek pieniędzy, tylko je wydawać...&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Odnośnie białych niedźwiedzi - wyzdychały, czy co. Pewnikiem efekt uboczny wymierania Prawdziwego Obywatela (zwanego również Żulem Królewskim) - musiałem sam tą cholerna wódę żłopać szklankami...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I jeszcze odnośnie naszej przedziwnej natury - jak zimno, to źle. Jak ciepło - to też źle. Jak człowiek zarobiony - to mu urlopu brakuje. A jak jestem pierwszy dzień w pracy, to sie nadziwić nie mogę, że wczoraj mi jej brakowało.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;To takie - naprężenia wewnętrzne...  lepiej chodźmy, bo bedzie na nas.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2536926337938435126-6643695454177252732?l=abnegat.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://abnegat.blogspot.com/feeds/6643695454177252732/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2536926337938435126&amp;postID=6643695454177252732' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/6643695454177252732'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/6643695454177252732'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://abnegat.blogspot.com/2011/09/dziadka-henia-przemyslenia.html' title='Dziadka Henia przemyślenia'/><author><name>abnegat.ltd</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05511945720230452752</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='30' src='http://4.bp.blogspot.com/_Q3sau0nHsWs/SWJp-Y2ei7I/AAAAAAAAASU/UGmR2if9SrI/S220/icon109.bmp'/></author><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2536926337938435126.post-4530135487091693699</id><published>2011-09-01T00:37:00.003+02:00</published><updated>2011-09-01T11:49:21.896+02:00</updated><title type='text'>Hitchcock</title><content type='html'>Czyli zaczynamy od trzesienia ziemi a potem jest coraz bardziej prze(&lt;i&gt;censored&lt;/i&gt;)e. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Dzien byl mily, ale w kontekscie mi fajnie zagralo&lt;/i&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Primo, nie bylo kolejek do niczego. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Secundo, Wawel byl &lt;i&gt;wow&lt;/i&gt;. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tertio, placki byly zajebiaszcze. Placki ziemniaczane po wegiersku w Balatonie, dodajmu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A czemu Chitchcock? Bo sie finka z lemonka skpnczyla i latam na lackiej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Benedicat vos omnipotnt Deus...&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS. Za bledy odpowiada lacka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p class="mobile-photo"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-hebTTD8Y1yo/Tl9UYF6UwRI/AAAAAAAABtY/NKa2TJPjvKA/s1600/photo-768100.JPG"&gt;&lt;img src="http://2.bp.blogspot.com/-hebTTD8Y1yo/Tl9UYF6UwRI/AAAAAAAABtY/NKa2TJPjvKA/s320/photo-768100.JPG"  border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5647325230626291986" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2536926337938435126-4530135487091693699?l=abnegat.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://abnegat.blogspot.com/feeds/4530135487091693699/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2536926337938435126&amp;postID=4530135487091693699' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/4530135487091693699'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/4530135487091693699'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://abnegat.blogspot.com/2011/09/hitchcock.html' title='Hitchcock'/><author><name>abnegat.ltd</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05511945720230452752</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='30' src='http://4.bp.blogspot.com/_Q3sau0nHsWs/SWJp-Y2ei7I/AAAAAAAAASU/UGmR2if9SrI/S220/icon109.bmp'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-hebTTD8Y1yo/Tl9UYF6UwRI/AAAAAAAABtY/NKa2TJPjvKA/s72-c/photo-768100.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2536926337938435126.post-3135770193694308986</id><published>2011-08-30T23:37:00.000+02:00</published><updated>2011-08-30T23:37:03.722+02:00</updated><title type='text'>Wieliczka</title><content type='html'>&lt;p class="mobile-photo"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-3J6MsSo_A0M/Tl1UtrtmnNI/AAAAAAAABtI/eM4Q5ChqSXw/s1600/photo-781389.JPG"&gt;&lt;img src="http://4.bp.blogspot.com/-3J6MsSo_A0M/Tl1UtrtmnNI/AAAAAAAABtI/eM4Q5ChqSXw/s320/photo-781389.JPG"  border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5646762651597315282" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;Dzien drugi zaczal sie nieco... pozniej. Jednak flachacha whisky wypita po 4 godzinnej nocy i szoku tlenowym to nie w kij dmuchal...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kopalnia sliczna. Znowuz sie udalo Brytow zadziwic. Fakt, biedny Stefan co i rusz lapie cykor-raczke, widzac kolejnego super kierowce rodem z piekla, ale sam stwierdzil, ze warto bylo zaryzykowac zycie na Zakopiance by cuda zup solnych uwidziec. A jakie mial duze iczy w windzie... Ha. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wawel jutro. Dzis szans nie bylo bladych. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale nogi mam - nie powiem gdzie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2536926337938435126-3135770193694308986?l=abnegat.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://abnegat.blogspot.com/feeds/3135770193694308986/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2536926337938435126&amp;postID=3135770193694308986' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/3135770193694308986'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/3135770193694308986'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://abnegat.blogspot.com/2011/08/wieliczka.html' title='Wieliczka'/><author><name>abnegat.ltd</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05511945720230452752</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='30' src='http://4.bp.blogspot.com/_Q3sau0nHsWs/SWJp-Y2ei7I/AAAAAAAAASU/UGmR2if9SrI/S220/icon109.bmp'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-3J6MsSo_A0M/Tl1UtrtmnNI/AAAAAAAABtI/eM4Q5ChqSXw/s72-c/photo-781389.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2536926337938435126.post-1903835475223678021</id><published>2011-08-30T00:33:00.000+02:00</published><updated>2011-08-30T00:33:04.700+02:00</updated><title type='text'>Dzien pierwszy</title><content type='html'>&lt;p class="mobile-photo"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-zp4t6HToY2Y/TlwQjV1bYKI/AAAAAAAABtA/M4RTcxL1Ol4/s1600/photo-795382.JPG"&gt;&lt;img src="http://3.bp.blogspot.com/-zp4t6HToY2Y/TlwQjV1bYKI/AAAAAAAABtA/M4RTcxL1Ol4/s320/photo-795382.JPG"  border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5646406232158462114" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;Sie udalosie. I nawet w dziure pomiedzy chmurami udalo sie trafic...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sorry za brak odpowiedzi - stukanie w aJfona jest ponad moje sily ;)&lt;br /&gt;Brytowie chloneli i podziwiali, na koniec wyrazili opinie ktora mozna m/w tlumaczyc "zajebiscie", koniec cytatu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jutro Krakow...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2536926337938435126-1903835475223678021?l=abnegat.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://abnegat.blogspot.com/feeds/1903835475223678021/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2536926337938435126&amp;postID=1903835475223678021' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/1903835475223678021'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/1903835475223678021'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://abnegat.blogspot.com/2011/08/dzien-pierwszy.html' title='Dzien pierwszy'/><author><name>abnegat.ltd</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05511945720230452752</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='30' src='http://4.bp.blogspot.com/_Q3sau0nHsWs/SWJp-Y2ei7I/AAAAAAAAASU/UGmR2if9SrI/S220/icon109.bmp'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-zp4t6HToY2Y/TlwQjV1bYKI/AAAAAAAABtA/M4RTcxL1Ol4/s72-c/photo-795382.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2536926337938435126.post-3618676400242247048</id><published>2011-08-28T17:24:00.000+02:00</published><updated>2011-08-28T17:24:16.983+02:00</updated><title type='text'>Cunning plan</title><content type='html'>Czas knowań dobiegł końca. Walichy spakowane, bilety wydrukowane. Jedziemy do Polandii pokazać tubylcom Dziki Kraj. Białe niedźwiedzie na ulicach, wódka pita z gwinta i takie tam. Atrakcje dla Miastowych. Ponieważ czasu mało, a plan napięty jak stosunki pomiędzy PIS a PO w czasie wyborów - będziemy musieli konsolidować, skracać i optymizować. I tu mam zgrzyta  - to taka wyższa forma zgrzytu, dlategoż w formie żeńskiej - jak to wszystko połączyć. Miś na Krupówkach, Smok pod Zamkiem, sól w Wieliczce, flaszka na przełomie - Dunajca - a do tego autochtony się zaparły, że muszą obaczyć Oświęcim. Santa Madonna Klara.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Organizacja wcale nie jest łatwa. Najpierw wlazłem na stronę Jedynie Słusznej Kolejki Linowej, żeby się dowiedzieć, że PRZEDSPRZEDAŻ BILETÓW NIE ISTNIEJE. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Żebym tak zdrowy był, jeśli kłamie - jak chcesz, capie jeden, Święte Nasze Góry, po których wiadomo, kto stąpał, oglądać, to masz przyjechać w ciemno i ryzykować nadzianie na wycieczkę Koła Gospodyń Wiejskich z Gopła. Nie, żebym coś miał przeciwko gospodyniom, czy - Panie Uchowaj! - wsi (choć to ponoć teraz jest kierunek jedynie słuszny, przez Wodza wytyczony), ostatecznie sam ze wsi pochodzę i plucie PISu na wieśniaków w mieście mam sobie absolutnie za kundelków szczekanie, ale kompletnie mi się nie uśmiecha stanie w sześciogodzinnej kolejce... Toż mógłbym chyba, jak to w cywilizacyji bywa, rezerwnąć sobie bilety, a czas tracony w kolejce poświęcić na szybką przebieżkę do Morskiego Oka. No, ale skoro Byrcyny grodzą stok zjazdowy na Gubałówce, to czego się po naszej inteligiencji spodziewać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Potem zadzwoniłem do jednego zaprzyjaźnionego organizatora raftingu po Dunajcu (rafting to duże słowo jest do opisania przeciętnego poziomu wody, który sobie spokojnie pomiędzy Pieninami ciurcy, ale lepszego nie ma). I okazało się, że niestety, jego pełny wrażeń spływ został okrojony: nie skaczemy już ze skały Janosika do Dunajca, bo to się nie podoba fiakrom, co to do tej pory mieli monopol na wożenie ludzi po Dunajcu. Porobili zdjęcia, wysłali do gazet i zapytali z oburzeniem: jak że to? Matka nasza ziemia, przez Park Przyrody chroniona, a oni tu bezczeszczą? Ciekawe, że tym samym fiakrom za skurcysyna nie przeszkadzają zardzewiałe wózki w rzece czy insze butelki. No, ale wózki pieniędzy nie odbierają.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oświęcim mnie przeraża. Empatia mnie pod dołkiem gniecie, gdy słyszę o szaleńcu, co nożami na Jersey podziurawił na śmierć sześcioro ludzi, w tym dwoje dzieci - obozu zagłady nie przetrzymam. Mowy nie ma. Chcą, niech lezą. Ale sami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wieliczka - kolejny ośrodek turystyczny dziewiętnastego wieku. O internecie słyszeli, a i owszem, informacja jest - ale o rezerwacji czy kupnie biletów mowy nie ma. Znowu to to samo - przyjedź, a my ci łaskawie powiemy czyś się na Kurpiów nadział czy nie. Zresztą, ja nic do Kurpiów nie mam, byle by stali w kolejce &lt;i&gt;za&lt;/i&gt; mną.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Smok - tu problemów jakby mniej. Jak się okaże, że tam tez jakoweś kolejki, to przejedziemy ze dwa razy przez Dębnicki - przy standardowych korkach powinno wystarczyć, żeby zionącego ogniem poczwara zobaczyć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ogólnie jestem pełen optymizmu. W najgorszym razie zawsze można iść na piwo na rynek i posłuchać hejnału.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2536926337938435126-3618676400242247048?l=abnegat.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://abnegat.blogspot.com/feeds/3618676400242247048/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2536926337938435126&amp;postID=3618676400242247048' title='Komentarze (15)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/3618676400242247048'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/3618676400242247048'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://abnegat.blogspot.com/2011/08/cunning-plan.html' title='Cunning plan'/><author><name>abnegat.ltd</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05511945720230452752</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='30' src='http://4.bp.blogspot.com/_Q3sau0nHsWs/SWJp-Y2ei7I/AAAAAAAAASU/UGmR2if9SrI/S220/icon109.bmp'/></author><thr:total>15</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2536926337938435126.post-852778811427748951</id><published>2011-08-22T12:54:00.000+02:00</published><updated>2011-08-22T12:54:29.935+02:00</updated><title type='text'>Ni ma jutra bez komputra</title><content type='html'>&lt;p class="mobile-photo"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-JzQpLr7edrc/TlI0Z2-sK0I/AAAAAAAABs4/ZSTPwh7cLHg/s1600/photo-715224.JPG"&gt;&lt;img src="http://4.bp.blogspot.com/-JzQpLr7edrc/TlI0Z2-sK0I/AAAAAAAABs4/ZSTPwh7cLHg/s320/photo-715224.JPG"  border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5643630901908482882" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p class="mobile-photo"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-oNr805jnPuQ/TlIxOx7dVvI/AAAAAAAABsw/Gf3MrRaGfgo/s1600/photo-702297.JPG"&gt;&lt;img src="http://1.bp.blogspot.com/-oNr805jnPuQ/TlIxOx7dVvI/AAAAAAAABsw/Gf3MrRaGfgo/s320/photo-702297.JPG"  border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5643627413039306482" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;Wierzyc sie nie chce ;)&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2536926337938435126-852778811427748951?l=abnegat.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://abnegat.blogspot.com/feeds/852778811427748951/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2536926337938435126&amp;postID=852778811427748951' title='Komentarze (16)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/852778811427748951'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/852778811427748951'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://abnegat.blogspot.com/2011/08/ni-ma-jutra-bez-komputra.html' title='Ni ma jutra bez komputra'/><author><name>abnegat.ltd</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05511945720230452752</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='30' src='http://4.bp.blogspot.com/_Q3sau0nHsWs/SWJp-Y2ei7I/AAAAAAAAASU/UGmR2if9SrI/S220/icon109.bmp'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-JzQpLr7edrc/TlI0Z2-sK0I/AAAAAAAABs4/ZSTPwh7cLHg/s72-c/photo-715224.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>16</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2536926337938435126.post-7677153968704589528</id><published>2011-08-18T13:37:00.000+02:00</published><updated>2011-08-18T13:37:03.402+02:00</updated><title type='text'>Wichrowe doliny 7</title><content type='html'>&lt;p class="MsoNormal" style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt"&gt;&lt;span lang="PL" style="mso-ansi-language: PL"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;font face="Times New Roman"&gt;Przez parę dni nic sie nie działo. Kovalik zaczynał rano, listy napakowane zabiegami trzymały go w pracy do wieczora, a gdy wracał do domu, mógł tylko wyrzucić stare ogryzki po marchewkach. Trevor musiał przychodzić po jego wyjściu, no, chyba ze marchewka zagryzała sie sama. Zamyśliwszy się głęboko nad życiem wewnętrznym marchewek, przekręcił klucz i otworzył drzwi. Zatakło go. W jego ośmiu metrach kwadratowych siedziała cała wielka loża. Trevor, całkowicie juz pomarańczowy od nadmiaru karotenu, dumnie zajmował półkę nad umywalką. &lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt"&gt;&lt;span lang="PL" style="mso-ansi-language: PL"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;font face="Times New Roman"&gt;- Witam...&lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt"&gt;&lt;span lang="PL" style="mso-ansi-language: PL"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;font face="Times New Roman"&gt;Rozległo sie gremialne hałdujowanie, wymiana informacji o pogodzie oraz ogólnym samopoczuciu. &lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt"&gt;&lt;span lang="PL" style="mso-ansi-language: PL"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;font face="Times New Roman"&gt;- &amp;lt;i&amp;gt;Wielki Mistrz zgodził się nam pomóc.&amp;lt;/i&amp;gt; - wyjaśnił Trevor. -&amp;lt;i&amp;gt;Właśnie opracowujemy plan.&amp;lt;/i&amp;gt;&lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt"&gt;&lt;span lang="PL" style="mso-ansi-language: PL"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;font face="Times New Roman"&gt;- Chcieliśmy standardowo, podgrzać i upiec, nie takie rzeczy się grilowało, ale Wielki Podczaszy odradza. Ponoć rzecz jest osadzona ponadwymiarowo. Dlatego plan mamy taki....&lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt"&gt;&lt;span lang="PL" style="mso-ansi-language: PL"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;font face="Times New Roman"&gt;Po godzinie ustalania szczegółów Kovalik z pewnymi oporami zszedł do samochodu i zaczał wyrzucać tylne siedzenia. Plan wymagał pewnego źródła mocy, przenośne artefakty, które posiadała loża, nadawały się do rozpraszania ujemnych zawirowań miejscowych, ale do planowanego ataku były na nic. Mistrzowie długo dysputowali nad transportem kamienia, nie bardzo wiedzieli, czy przesunięcie go wywoła jakoweś odległe skutki, w końcu uradzili, że raczej nie. Toż atak miał się dokonać wzdłuż osi artefaktu obcych, a nie jego samego. Potem poszło juz szybko. Mistrzowie polecieli po&lt;span style="mso-spacerun: yes"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;swoje wzmacniacze, a Trevor zeżarł jeszcze kilka marchewek i zarządził wyjazd. Czująć pewien niepokój, ostatecznie polisę podpisywał bez czytania, patrzył na pożyczoną Zafirę. Wybebeszona wyglądała wyjątkowo żałośnie.&lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt"&gt;&lt;span lang="PL" style="mso-ansi-language: PL"&gt;&lt;font face="Times New Roman" size="3"&gt;&amp;nbsp;&lt;/font&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt"&gt;&lt;span lang="PL" style="mso-ansi-language: PL"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;font face="Times New Roman"&gt;- I rraz! - rozlęgło się grupowe stęknięcie,kamol po raz kolejny ruszył w górę, zachybotał się na tymczasowej konstrukcji z desek i wylądowal na ziemi.&lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt"&gt;&lt;span lang="PL" style="mso-ansi-language: PL"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;font face="Times New Roman"&gt;- &amp;lt;i&amp;gt;Noż w mordę jeża, Panowie!&amp;lt;/i&amp;gt; - najwyraźniej Trevor zbyt długo przysłuchiwał się przekleństwom Kovalika. -&amp;lt;i&amp;gt;Toż tak do usranej smierci nie zdążymy! Przesuńcie się!&amp;lt;/i&amp;gt;&lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt"&gt;&lt;span lang="PL" style="mso-ansi-language: PL"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;font face="Times New Roman"&gt;Podszedł do kamola od tyłu i wpatrzył sie w niego jak sęp w padlinę. Przez chwilę nic sie nie działo, po czym kamień drgnał, pojawiła się malutka blyskawica i Tevor klapnał na dupę. &lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt"&gt;&lt;span lang="PL" style="mso-ansi-language: PL"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;font face="Times New Roman"&gt;- &amp;lt;i&amp;gt;Żeszsz w mordę... Pomógł byś...&amp;lt;/i&amp;gt; - prośba była skierowana do Kovalika, nie wiedział jak Trevor to robi, że inni nie słyszeli jego przekazu. Musi sie tej sztuczki nauczyć...&lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt"&gt;&lt;span lang="PL" style="mso-ansi-language: PL"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;font face="Times New Roman"&gt;- A niby jak? Na rączki wziąć? &lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt"&gt;&lt;span lang="PL" style="mso-ansi-language: PL"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;font face="Times New Roman"&gt;- &amp;lt;i&amp;gt;Napierdalaj się, napierdalaj. Jak by nie ja, to byś teraz miał liczydło we łbie zamiast tej swojej szarej galarety. Mi nie siły brakuje, tylko przełożenia na wektor. Co poradzę, że się tu u ciebie rzutuję prawie prostopadle? Zarazawd*&amp;amp;^%$#@&amp;amp;&amp;amp;^%#ć...&amp;lt;/i&amp;gt;&lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt"&gt;&lt;span lang="PL" style="mso-ansi-language: PL"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;font face="Times New Roman"&gt;- To niby co mam robić? &lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt"&gt;&lt;span lang="PL" style="mso-ansi-language: PL"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;font face="Times New Roman"&gt;- &amp;lt;i&amp;gt;Wyobraź sobie, że go pchasz. Możesz nawet ręce położyć, ale skoncentruj się nie na pchaniu, tylko na popychaniu.&amp;lt;/i&amp;gt;&lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt"&gt;&lt;span lang="PL" style="mso-ansi-language: PL"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;font face="Times New Roman"&gt;- Że co?&lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt"&gt;&lt;span lang="PL" style="mso-ansi-language: PL"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;font face="Times New Roman"&gt;- &amp;lt;i&amp;gt;Nie pchaj go, tylko sobie wyobraź, że go pchasz...tłumoku aminokwasowy...&amp;lt;/i&amp;gt;&lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt"&gt;&lt;span lang="PL" style="mso-ansi-language: PL"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;font face="Times New Roman"&gt;- Dobra, dobra... Teraz?&lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt"&gt;&lt;span lang="PL" style="mso-ansi-language: PL"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;font face="Times New Roman"&gt;- &amp;lt;i&amp;gt;Teraz&amp;lt;/i&amp;gt;&lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt"&gt;&lt;span lang="PL" style="mso-ansi-language: PL"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;font face="Times New Roman"&gt;Tym razem poszło gładko. Mistrzowie z podziwem patrzyli na Kovalika, jak zupełnie bez wysiłku poturlał kilkutonowy głaz do bagażnika. Zafira wydała z siebie dziwny dźwięk . &lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt"&gt;&lt;span lang="PL" style="mso-ansi-language: PL"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;font face="Times New Roman"&gt;- Chyba sprężyny nie wytrzymały...&lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt"&gt;&lt;span lang="PL" style="mso-ansi-language: PL"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;font face="Times New Roman"&gt;- &amp;lt;i&amp;gt;Niedaleko jest, góra pół godziny jazdy. Ruszajmy.&amp;lt;/i&amp;gt;&lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt"&gt;&lt;span lang="PL" style="mso-ansi-language: PL"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;font face="Times New Roman"&gt;Mistrzowie zapakowali się do swojego samochodu, Trevor wsiadł z Kovalikiem.&lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt"&gt;&lt;span lang="PL" style="mso-ansi-language: PL"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;font face="Times New Roman"&gt;- Bedę potrzebował jakowegoś wsparcia. A w zasadzie nie ja, tylko samochód. Możemy zrobić tą sztuczke jescze raz? Ja sobie &amp;lt;i&amp;gt;wyobrażę&amp;lt;/i&amp;gt;, że go dźwigam, a ty byś go trochę podniósł. Bo się toto rozleci, nie ma bata. Toż kamol waży ze dwie tony jak nic.&lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt"&gt;&lt;span lang="PL" style="mso-ansi-language: PL"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;font face="Times New Roman"&gt;- &amp;lt;i&amp;gt;No to sobie wyobrażaj...&amp;lt;/i&amp;gt;&lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt"&gt;&lt;span lang="PL" style="mso-ansi-language: PL"&gt;&lt;font face="Times New Roman" size="3"&gt;&amp;nbsp;&lt;/font&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt"&gt;&lt;span lang="PL" style="mso-ansi-language: PL"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;font face="Times New Roman"&gt;Droga, mimo obaw Kovalika, minęła spokojnie. Parę razy coś chrupnęło, kamol obijał sie od czasu do czasu o sufit, pod koniec czuć było swąd palonego sprzęgła, ale ogólnie nie było źle. Może jednak preżyje? Natomiast na parkingu czekała ich niespodzianka. Kilkadziesiąt kobiet w szpiczastych kapeluszach, z dużymi, garbatymi nosami, zrobiło sobie party. Część warzyła coś w wiekim kotle, reszta wałęsała się, sącząc niewiadomy płyn z jednorazowych kubeczków. Na widok zbliżających się samochodów panie zrobiły miejsce. Od głównej grupy oderwała się postać wyjątkowo szpiczsto-garbata. Kovalik stanał, obok niego zaparkowali swój samochód Mistrzowie-Od-Grilla.&lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt"&gt;&lt;span lang="PL" style="mso-ansi-language: PL"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;font face="Times New Roman"&gt;- ...wieczór - zaskrzypiała starucha i zaniosła sie kaszlem. -Cholera, od tego dymu człowiek dostanie raka. Tfu! Dobry wieczór! - tym razem głos był silny i młody. Po bliższym przyglądnięciu się starucha okazała się być kobietą koło trzydziestki. Nos, przypięty na gumce, kiwał się zawadiacko w takt jej ruchów.&lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt"&gt;&lt;span lang="PL" style="mso-ansi-language: PL"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;font face="Times New Roman"&gt;- Wieczór - grzecznie szurnął nóżką Kovalik. Mistrzowie z tyłu rzucili swoje hałduje i hałaje, widać było, że dobrze się znają.&lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt"&gt;&lt;span lang="PL" style="mso-ansi-language: PL"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;font face="Times New Roman"&gt;- &amp;lt;i&amp;gt;Dawaj ich tu. Trza tego kamola zainstalować...&amp;lt;/i&amp;gt; - Trevora najwyraźniej nie urzekł miejscowy folklor, paliło mu się zdecydowanie do odpalenia artefaktu. Ponieważ powitanie tubylców przeszło w fazę uścisków i ogólnej frywolności, w końcu zabrali się do roboty sami. Kovalik stękał w wyobraźni, Trevor w rzeczywistości, mistrzowie wymieniali grzeczności z garbatonosymi,&lt;span style="mso-spacerun: yes"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;zaczynały sie spiewy, gdzieniegdzie słychac było oj-dana i rym-cym-cym, wszyscy gremialnie wlewali w siebie kornwalijskiego cidera...&lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt"&gt;&lt;span lang="PL" style="mso-ansi-language: PL"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;font face="Times New Roman"&gt;- Panowie, może byście się troszeczke choć przejęli? - zdekoncentrował się Kovalik i kamol z wdziękiem gruchnął w płytę parkingu. Rozległ sie cieniutki, zanikający dźwięk, jakby jednopensówka wpadła komus do szklanki - i kamień pękł na dwoje. Zaległa cisza. Towarzystwo zlazło się ze wszystkich stron,większość z nietęgimi minami, ale Wielki Mistrz wyglądał, jak by oglądał pekniętą szybę własnego minimorrisa.&lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt"&gt;&lt;span lang="PL" style="mso-ansi-language: PL"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;font face="Times New Roman"&gt;- Oż, w morde... ale... jakże tak... dziewictwo...&lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt"&gt;&lt;span lang="PL" style="mso-ansi-language: PL"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;font face="Times New Roman"&gt;- ...dziedzictwo - psyknał na niego Wielki Skarbnik&lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt"&gt;&lt;span lang="PL" style="mso-ansi-language: PL"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;font face="Times New Roman"&gt;- ... to też... jak my teraz...&lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt"&gt;&lt;span lang="PL" style="mso-ansi-language: PL"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;font face="Times New Roman"&gt;Kovalik poczuł sie nieswojo. - To się na pewno da naprawić... &lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt"&gt;&lt;span lang="PL" style="mso-ansi-language: PL"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;font face="Times New Roman"&gt;-&amp;lt;i&amp;gt; Nie ma znacznia. Bierzemy się do roboty&amp;lt;/i&amp;gt; - Trevor nie miał ochoty na ceregiele. W tym momencie na parking z piskiem wjechał stary volkswagen klasy ogórek. Ktoś zaczął się szamotać z drzwiami, rozległ się łomot i po kolejnym kopniaku drzwi wyskoczyły z zawiasów. Ze środka wyszły dzieci. Boziu, jakież to ryje maja paskudne - pomyslało sie Kovalikowui zupełnie bezwiednie.&lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt"&gt;&lt;span lang="PL" style="mso-ansi-language: PL"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;font face="Times New Roman"&gt;- &amp;lt;i&amp;gt;Sam jesteś dzieci&amp;lt;/i&amp;gt; - prychnał Trevor. Kowalik przyjrzał się uważniej, zniszczona cera, rude resztki loczków na głowie, zielone kubraczki... &lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt"&gt;&lt;span lang="PL" style="mso-ansi-language: PL"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;font face="Times New Roman"&gt;- Leprikorny?&lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt"&gt;&lt;span lang="PL" style="mso-ansi-language: PL"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;font face="Times New Roman"&gt;- &amp;lt;i&amp;gt;Leprechauny. Żaden nie jest chory na trąd, skad ci sie lepra wzięła?&amp;lt;/i&amp;gt; - zainteresowal się Trevor. -&amp;lt;i&amp;gt;A poza tym uważaj co mówisz. Słyszą.&amp;lt;/i&amp;gt;&lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt"&gt;&lt;span lang="PL" style="mso-ansi-language: PL"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;font face="Times New Roman"&gt;Nastąpiły kolejne powitania, tym razem wszystkich ze wszystkimi, Kovalik dostał czułego buziaka od podchmielonego jegomościa, sięgającego mu do pępka, ktoś wcisnął mu w dłoń solidny kubek cidera, z boku zaczęli przygrywać muzykanci, celtyckie rytmy wzbiły sie pod niebo, kobiety zaczeły wywijać nogami jako te kozice, faceci tupali z zapamiętaniem, płyta parkingu zaczęła sie trzęść.&lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt"&gt;&lt;span lang="PL" style="mso-ansi-language: PL"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;font face="Times New Roman"&gt;- Cholera, bedą problemy... &lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt"&gt;&lt;span lang="PL" style="mso-ansi-language: PL"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;font face="Times New Roman"&gt;- &amp;lt;i&amp;gt;A, małe pieski z nimi. W końcu im przejdzie...&amp;lt;/i&amp;gt;&lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt"&gt;&lt;span lang="PL" style="mso-ansi-language: PL"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;font face="Times New Roman"&gt;Podeszli do rozpołowionego kamola. Na jego brzegach, w takt muzyki, zapalały sie niebieskie iskierki. &lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt"&gt;&lt;span lang="PL" style="mso-ansi-language: PL"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;font face="Times New Roman"&gt;- Ty, chyba się od tego ich tupania ładuje. Spróbujemy?&lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt"&gt;&lt;span lang="PL" style="mso-ansi-language: PL"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;font face="Times New Roman"&gt;- &amp;lt;i&amp;gt;A, dawaj...&amp;lt;/i&amp;gt; - mruknał Trevor. -&amp;lt;i&amp;gt;Spróbuj odtworzyć to coś czuł poprzednio. Nie, nie tak - sam jesteś. Łapy w górę...&amp;lt;/i&amp;gt; - przez chwile Trevor przestawiał go jak stary mebel, w końcu z zadowoleniem wskazał: &amp;lt;i&amp;gt;Tutaj&amp;lt;/i&amp;gt;.&lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt"&gt;&lt;span lang="PL" style="mso-ansi-language: PL"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;font face="Times New Roman"&gt;Kovalik stał pomiędzy oboma połówkami, dłonie mial skierowane w dół, mniej więcej ku środkom obu połówek. Trevor stanał za nim. &lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt"&gt;&lt;span lang="PL" style="mso-ansi-language: PL"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;font face="Times New Roman"&gt;- &amp;lt;i&amp;gt;Czujesz?&amp;lt;/i&amp;gt;&lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt"&gt;&lt;span lang="PL" style="mso-ansi-language: PL"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;font face="Times New Roman"&gt;Czuł. Ale tym razem było inaczej. Poprzednio to co dostawał, przekazywał dalej, wzmacniajli jedynie siłę zjawiska. Obecnie zbierał wszystko, czuł jak w głowie zaczyna mu się gotowac mózg, robił się coraz większy, patrzył, jak daleko w dole tańczą ludzie a z drugiej strony stał tam gdzie stoi...&lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt"&gt;&lt;span lang="PL" style="mso-ansi-language: PL"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;font face="Times New Roman"&gt;- &amp;lt;i&amp;gt;Mój żes ty... Żeby to ja miał czas cię nauczyć..&amp;lt;/i&amp;gt; - skonstatował omalże nostalgicznie jaszczur. -&amp;lt;i&amp;gt;Spokojnie teraz, nie wypuść niczego... Dłonie w górę... Zapal krąg...&amp;lt;/i&amp;gt; Uwolniona energia wystrzeliła mu z palców na kształt lampek z bożonarodzeniowego drzewka. Wokoło jego głowy migotały światła różnych barw, niebieski był teraz w odwrocie, przez chwilę miał wrażenie, że słyszy Jingle Bells.&lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt"&gt;&lt;span lang="PL" style="mso-ansi-language: PL"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;font face="Times New Roman"&gt;- &amp;lt;i&amp;gt;Superek. A teraz pole...&amp;lt;/i&amp;gt; - pomału otoczyła ich kurtyna, nie potrafił zwizualizować nic innego. Impreza na płycie nagle zamilkła, Wielki Mistrz ruszył ku nim, wrzeszczac cos przeraźliwie, chciał uderzyć Kovalika, ale &amp;lt;i&amp;gt;wielka, trzymetrowa, skórzasto-gadzia noga delikatnie pchneła go w krzaki&amp;lt;/i&amp;gt;. &lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt"&gt;&lt;span lang="PL" style="mso-ansi-language: PL"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;font face="Times New Roman"&gt;- &amp;lt;i&amp;gt;Stańcie wkoło!&amp;lt;/i&amp;gt; - to był już Trevor Królewki, jego głos zdawał się uderzać jak sztaba żelaza, prosto w mózg. -&amp;lt;i&amp;gt;Bracia mniejsi w środku! Panie za nimi!&amp;lt;/i&amp;gt;&lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt"&gt;&lt;span lang="PL" style="mso-ansi-language: PL"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;font face="Times New Roman"&gt;O dziwo, nikt nie dyskutował. Leprechauny staneły w kółeczku i zaczełu klaskać w ręce, przytupywać i ogólnie robić coś, co Kovalik pamiętał z przedszkola. Kobiety za nimi utworzyły dwa kręgi, oba szły w ta samą stronę, buty smigały w górę i w dół jakby kierowane jedną myślą, celtycki rytm wznosił kurz z płyty. Mistrzów zagonił do wyciągnięcia z krzaków ich lidera, gdy byli gotowi, zajęli pozycję, tworząc pięciokąt. Moc, która przelewała się przez Kovalika, sprawiała, ze nie mógł oddychać. Mistrzowie wznieśli dłonie, ponad nimi utworzył się zewnętrzny, błękitny krąg, powietrze nabrało barw, noc dźwięków, gwiazdy nabrały krwistoczerwonej barwy i nagle, z obu połówek kamienia wychyliły sie dwie małe rączki, brokatem obsypane, trzymające po maluśkim mizerykordiale. Hmm... Kovalik uklęknął i złapał oba na raz. Światło. Rozległ sie ryk Trevora. Lecieli. Oburącz trzymał się jednego z kolców, wyrastających z szyi gada. Trevor pikował w kierunku ziemi, jego ogień wypalał wszystko co na niej i pod nią, już, już mieli uderzyć w ziemię, gdy przestrzeń napieła sie wokoło i znowu byli wysoko w chmurach, nurkowali jeszcze szybciej, te same zabudowania, ten sam krąg mocy płonący obok, znów uderzenie i kolejny świat, przez który przewalali sie z rykiem i ogniem, czuł moc swoich skrzydeł, żar ognia, jednocześnie walcząc, by nie spać, by nie dać się zrzucić, z każdym kolejnym przejściem Trevor robił się silniejszy, jego ryk zmiatał z powierzchni wszystko,&lt;span style="mso-spacerun: yes"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;widział swoją Zafirę turlająca sie jak plastikowa zabawka, i tylko krąg stał, chroniony przez mistrzów, wzmacniany magią uczestników. O ile dobrze usłyszał podczas ostatniego przelotu, czarownice śpiewały Beyonce, a kurduple klaskały w dłonie i skandowały coś, co zabrzmiało jak &amp;bdquo;...dziadek wiedział, nie powiedział, a to było tak!&amp;rdquo;&lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt"&gt;&lt;span lang="PL" style="mso-ansi-language: PL"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;font face="Times New Roman"&gt;Jakiś głos, czysto i wyraźnie, czytał &amp;lt;i&amp;gt;Directorium Inquisitorum&amp;lt;/i&amp;gt;, ktos sie śmiał, wirowali wokół osi lotu, na której co chwila pojawiały się kolejne parkingi i kolejne podziemia do spalenia, grzmial ogień, błekit otaczał ich, kolejne kręgi zaczeły łączyć się ze sobą na kształ tunelu, ktoś krzyczał &amp;lt;i&amp;gt;...exorcizamus te, omnis immundus spiritus...&amp;lt;/i&amp;gt; słowa jak bicz cięły powietrze, płomień rozprzestrzenił sie poza widnokrąg, spadali...&lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt"&gt;&lt;span lang="PL" style="mso-ansi-language: PL"&gt;&lt;font face="Times New Roman" size="3"&gt;&amp;nbsp;&lt;/font&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt"&gt;&lt;span lang="PL" style="mso-ansi-language: PL"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;font face="Times New Roman"&gt;- &amp;lt;i&amp;gt;Kovalik?&amp;lt;/i&amp;gt;&lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt"&gt;&lt;span lang="PL" style="mso-ansi-language: PL"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;font face="Times New Roman"&gt;- ...hm?&lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt"&gt;&lt;span lang="PL" style="mso-ansi-language: PL"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;font face="Times New Roman"&gt;- Wstawaj, musimy jechać na lotnisko...&lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt"&gt;&lt;span lang="PL" style="mso-ansi-language: PL"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;font face="Times New Roman"&gt;- ...w morde... - nagle Kovalik przypomniał sobie Zafirę, turlająca się w kierunku klifu. -O w morde, a niby czym? Toz z samochodu zostały strzępy!&lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt"&gt;&lt;span lang="PL" style="mso-ansi-language: PL"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;font face="Times New Roman"&gt;- &amp;lt;i&amp;gt;Samochód stoi. Tamten był dobre 75 stopni w lewo, z takiej odległości powiązanie przyczynowow skutkowe jest na poziomie 0,25881904...&amp;lt;/i&amp;gt; Nie dokończył, but Kovalika zmusił go do rejterady. Wyglądnał przez okno, faktycznie, samochód stał. Odrapany, brudny jak nieszczeście - ale stał.&lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt"&gt;&lt;span lang="PL" style="mso-ansi-language: PL"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;font face="Times New Roman"&gt;Spakowali się, w sumie dwie walizki nie były wielkim problemem, Kovalik wrzucił klucze do skrzynki na zwroty i ruszyli. Włączył radio.&lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt"&gt;&lt;span lang="PL" style="mso-ansi-language: PL"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;font face="Times New Roman"&gt;&amp;lt;i&amp;gt;Nieznani sprawcy spalil w dniu wczorajszym zabudowania należące do SkyFly, dostawcy usług medycznych. Policja prowadzi intensywne śledztwo. Ktokolwiek widział...&amp;lt;/i&amp;gt; - Kovalik zmienił stację. Miły jazz wypełnił kabinę. &lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt"&gt;&lt;span lang="PL" style="mso-ansi-language: PL"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;font face="Times New Roman"&gt;- No to - do domu...&lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt"&gt;&lt;span lang="PL" style="mso-ansi-language: PL"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;font face="Times New Roman"&gt;- &amp;lt;i&amp;gt;Do domu. Ciekawym, co futrzak porabia...&amp;lt;/i&amp;gt;&lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt"&gt;&lt;span lang="PL" style="mso-ansi-language: PL"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;font face="Times New Roman"&gt;Kovalik był tak zaskoczony wyznaniem Trevora, że wyrżnął w krawężnik. &lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt"&gt;&lt;span lang="PL" style="mso-ansi-language: PL"&gt;&lt;font size="3"&gt;&lt;font face="Times New Roman"&gt;Cholerny ruch lewostronny.&lt;/font&gt;&lt;/font&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt"&gt;&lt;span lang="PL" style="mso-ansi-language: PL"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes"&gt;&lt;font face="Times New Roman" size="3"&gt;&amp;nbsp;&lt;/font&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2536926337938435126-7677153968704589528?l=abnegat.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://abnegat.blogspot.com/feeds/7677153968704589528/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2536926337938435126&amp;postID=7677153968704589528' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/7677153968704589528'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/7677153968704589528'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://abnegat.blogspot.com/2011/08/wichrowe-doliny-7.html' title='Wichrowe doliny 7'/><author><name>abnegat.ltd</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05511945720230452752</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='30' src='http://4.bp.blogspot.com/_Q3sau0nHsWs/SWJp-Y2ei7I/AAAAAAAAASU/UGmR2if9SrI/S220/icon109.bmp'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2536926337938435126.post-6461367574564996034</id><published>2011-08-12T18:02:00.003+02:00</published><updated>2011-08-12T18:18:40.353+02:00</updated><title type='text'>Wichrowe doliny 6</title><content type='html'>Jechał na zachód, majac w lusterku wschodzące słońce. Powietrze było lekko przymglone, zapach powietrza niósł obietnice upalnego dnia. Kojarzył mu sie z Chorwacją i lenistwem na plaży. Co robić. Jak się nie ma co się lubi.&lt;br /&gt;Wstał nieco nieprzytomny, wczorajszy wieczór go wyczerpał go bardziej, niż skłonny był przyznać przed samym sobą. W dodatku przez całą noc odbijało mu się pieczonym ptactwem - trudno się dziwić, że słowa Lucy brzmiały w jego głowie jak przekaz kosmity. Zdołał tylko zrozumieć, ze znowu zmienili mu plany i że będzie musiał lecieć wysoko. W tym momencie otrzeźwiał. Poprosił o powtórzenie. Lucy nieco zwolniła, miał pracować z fimą SkyFly, z która szpital zawarł kontrakt na dostarczanie anestezjologów, czy podać kod? Tak, już zapisuje... dziękuję, do usłyszenia. Obserwując jednym okiem pustą drogę, zastanawiał się ile osób zarabia na jego pracy i jakim cudem to się wszystko trzyma kupy. Toż Wyatt wział swoje, teraz szpital weźmie od lotników, czy kim oni tam są, a ci z kolei obciążą za wszystko głównego płatnika... A z drugiej strony co go to... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trevor tym razem skorzystał z zaproszenia. Upewnił się tylko, że worek z marchewką jest w bagażniku i wyłożył sie na tylnej szybie. Jego ulubioną zabawą było irytowanie innych kierowców - kiwał sie w takt ruchu samochodu, udając zabwkę, jego żółty łeb łatwy był do zaobserwowania, po czym wystawiał język albo pokazywał obraźliwe gesty. Kovalik machnął ręką. A niech robi co chce.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Skręć w lewo?&lt;/i&gt; - Kovalik mógłby przysiąc, że w głosie elektronicznego nawigatora zabrzmiało pytanie. Zawahał się przez moment, może jednak nie skręcać? Zanim jego wątpliwości dotarły do ośrodka wykonawczego, zawiadywane z rdzenia przedłużonego ręce skierowały samochód w polną drogę. Jak mnie znowu wpuścisz w maliny, przysięgam, zrobię z ciebie artuditu. Takiego zaraz po ataku na Gwiazdę Śmierci - uściślił, żeby nie było wątpliwości.&lt;br /&gt;- &lt;i&gt;?&lt;/i&gt; - milczace pytanie Trevora zaległo w powietrzu.&lt;br /&gt;- Nie, nie znasz. Zresztą, to było bardzo, bardzo dawno temu. W odległej galaktyce - dodał, czujac nadchodzącą tyradę na temat gówniarzy, co to im sie wydaje, że długo żyją.&lt;br /&gt;- &lt;i&gt;Co nie znam... There are not the droids you are looking for!&lt;/i&gt; - dokończył głosem ObiWan’a.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Pozostań na głównej drodze przez jakis czas&lt;/i&gt; - pisneło pudełeczko i zamikło. Też instrukcja. Nawet jak by chciał skręcić, to niby gdzie? Jechali klasyczną kornwalijską drogą, szeroką na 0,9 samochodu, z mijankami co trzysta metrów. Chaszcze ocierały się o karoserię, wysokie na dwa metry bandy zrobione z ziemi ograniczały widoczność, światło dodatkowo było przysłonięte przez porastające grzbiet krzaki. Kovalik po raz kolejny pogratulował sobie zakupu dodatkowego ubezpieczenia, pokrywającego absolutnie wszelkie uszkodzenia samochodu. Nie, nie żeby przeszedł jakoweś centusiowate &lt;i&gt;catharsis&lt;/i&gt;, przed zapłatą zapytał, czy ta pozycja będzie wyszczególniona oddzielnie na rachunku. Nie? To dawaj pan. Ostatecznie szpital płacił za jego środek transportu &lt;i&gt;z wyjątkiem szkód poczynionych przez prowadzącego pojazdem&lt;/i&gt;.&lt;br /&gt;Kolejne inmstrukcje przeprowadziły go przez kilka wiejskich skrzyżowań, jedną drogę ziemno-wiejską - ale trzeba przyznać, że dla równowagi miał też kawałek asfaltu - nastepnie małe miasteczko i w końcu wylądował na parkingu z kontenerami na śmieci. &lt;i&gt;You have reached your destination&lt;/i&gt;... powiedział facet zdumionym głosem i zamilkł. Nie mniej zaskoczony Kovalik rozglądnął sie wokoło. Znajdował sie z tyłu jakiegoś wielkiego budynku, pewnie wejście jest z drugiej strony. Rozprostował nogi i ruszył na zwiady. O jest, główne wej...ście... supermarket? Coż, do ciężkiej cholery... Prócz niego w budynku znalazł kilka innych sklepów, pralnię i chińskiego takewaya. To upewniło go, że nadal jest w obrębie cywilizacji brytyjskiej. Po chwili wrócił do samochodu.&lt;br /&gt;- Lucy? Lucy?!!!&lt;br /&gt;- Taak...?... - jej głos był zniekształcony, najwyraźniej zasięg szwankował.&lt;br /&gt;- Gdzie jest ten szpital? Jestem przy śmietnikach jakiegos supermarketu...&lt;br /&gt;- ...to..śnie...am...&lt;br /&gt;Po dziesięciu minutach wrzasków, które składały się głównie z &lt;i&gt;Could you repeat, please?!!?&lt;/i&gt;, załapał, o co chodzi. Z informacji Lucy wynikało, że śmietniki to nie śmietniki tylko wysoce wyspecjalizowana, przenośna jednostka badawczo-lecznicza. I że niedługo ktos tam powinien być, i po co Kovalik tak wcześnie pojechał?&lt;br /&gt;Podziękował za informację i zaczał kląć natychmiast, jak tylko sie rozłączył. To teraz bedzie gadać, że zaczynają o dziewiątej?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pół godziny później na parking wjechał stary MG z odkrytym dachem. W środku drobny facet, dla Kovalika typowy Anglik - kaszkiecik, marynarka w kratkę - palił fajkę. Wysiadł, pyknął po raz ostatni, postukał w podeszwę buta cybuchem, usuwając tlące się resztki i ruszył w kierunku śmietników. Czy, wedle nomenklatury Lucy, zaawansowanej jednostki leczniczo badawczej. &lt;br /&gt;- Dzień dobry!&lt;br /&gt;- Dzień dobry. Jak pan łaskawy się miewa!&lt;br /&gt;- Dziękuję dobrze.  A jak u pana? - Kovalik bezboleśnie przyswoił sobie zwyczaje cywilizacji hałajowo-hałdujowej, ostatecznie, jeśliś wszedł między mewy, to nie ma co krakać.&lt;br /&gt;- Pan na zabieg?&lt;br /&gt;- Nie, jestem waszym anestezjologiem na dzisiaj.&lt;br /&gt;- O, nie napracuje się pan. Dzisiaj głównie kolonoskopie, może kilka gastro... - gawędząc, otwierał kolejne drzwi, ściągał kłódki, włączał oświetlenie. W środku nie było najgorzej, przez chwilę mial przed oczami stół operacyjny zbity z nieoheblowanych desek, ale jego oczekiwania nie spełniły się. Wszystko biało-niebiesko- sterylne, komputery, nikiel, plastik i 2,5 metra kwadratowego na pacjenta. Jak oni tu pracuja?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Doktorze, pacjent gotowy!  - zameldowal pielegniarek. Kovalik przyłożył z grubej rury, nie lubił jak mu pacjenci skakali po stole. Ostatecznie różnica pomiędzy głęboką sedacją a lekką anestezją - kto wymyslił takie debilne podziały jednego procesu, nie miał pojęcia - była w zasadzie całkowicie umowna.&lt;br /&gt;Pielęgniarki zaczęły liczyć miarowo narzędzia, gaziki i co tam jeszcze można użyć w trakcie kolonoskopii, ich miarowe, monotonie skandowane &lt;i&gt;one two three four five - one two three four five&lt;/i&gt; dziwnie odprężało i pozwalało bładzić myślami po ciepłych wodach Pacyfiku.&lt;br /&gt;- Pan tu spojrzy, doktorze - pielęgniarek kiwał stetoskopem w prawo i w lewo, myśli zaczęły mu sie zlewć...&lt;br /&gt;...oż ty w mordeczkę dziobany, chcesz mnie zahipnotyzować?!? &lt;i&gt;Trevor, pomocy!!!&lt;/i&gt; - w miękkiej wacie czuł się ciepło, bezpiecznie, gdzies na obrzeżach świadomości pilnował wentylacji pacjenta, dodawał leki.&lt;br /&gt;- &lt;i&gt;Od teraz wykonuje pan moje polecenia i niczemu się nie dziwi&lt;/i&gt; - pielęgniarek zaczał mu grzebac w mózgu - &lt;i&gt;Będzie się pan zajmował pacjentem, a gdy doliczę do dziesięciu, zapomni pan wszystko. Będzie pan pamiętał jedynie standardową endoskopię&lt;/i&gt;.&lt;br /&gt;- &lt;i&gt;Gad karotenowy, hę? A potem ‘Tevoreczku najmilsiejszy ratuj moje dupsko!’, tak?&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Zgryźliwy głos Trevora nadszedł wraz z wrażeniem, ze jego mózg wspiera powietrzna sprężyna. Kovalik miał nieprawdopodobne uczucie, jak gdyby utknął pomiędzy dwoma wielkimi, puchatymi poduchami. Myślało mu się co prawda wolno, ale wdzięczny był i za to. Korzystając ze wsparcia, zaczał wysuwać się spod nacisku pielegniarka.&lt;br /&gt;- &lt;i&gt;Nie ruszaj się. Jak chcesz, to zdejmę go trochę bardziej, ale sie nie szarp... Chyba, że robimy zadymę?&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Kovalik poczuł moc czarnych skrzydeł, przyjemność żaru buchającego z gardła, zobaczył zgliszcza i kupkę spalonego plastiku... Ofiary w szponach, krew z odgryzionych łbów na zębach...&lt;br /&gt;- &lt;i&gt;, Nnie, raczej nie... Ciekawym tylko... Ciekaaawym tyyyylko&lt;/i&gt; - ziewnęło mu się potężnie - &lt;i&gt;co te skurczybyki tu wyprawiają...&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Trevor dostawił kolejny wymiar - odniósł wrażenie, jak gdyby głowa wyskoczyła mu z brzucha - i nagle świat pojaśniał.&lt;br /&gt;- &lt;i&gt;Tak będzie lepiej. Cymbał się nie zorientuje, a potem cię przepiszę&lt;/i&gt; - na wszelki wypadek nie zapytał o nic. Ostatecznie lepiej nie wiedzieć, niż wyjść na kompletnego ignoranta.&lt;br /&gt;- Zaczynamy! - pielęgniarek kiwnął głową. Chirurg zastygł w dziwnej pozie, trzymając instrument w dłoni - Kovalik z zaskoczeniem uświadomił sobie, ze jego też załatwili. Ale jaja... Instrumentalne podeszły do ściany, coś pogrzebały i w powietrzu nagle zapalił sie skomplikowany wzór. Pielęgniarek wraz z jedną z instrumentalnych stanęli przy głowie pacjenta, druga z instrumentalnych włożyła dłonie w przestrzenny interfejs. Podłoga drgnęła. Nie czuł przyspieszenia, mimo dość dużej prędkości opadania. Po kilkunastu sekundach stanęli. Komora była nieduża, choć zdecydowanie większa od klitki na górze. Spod ścian podjechały automaty, Kovalik został odsunięty wraz z anestezjologiczna maszynką w jedną strone, chirurg z jego endoskopem w drugą - pielęgniarek wraz z instrumentalna włożyli dłonie w coś, co wyglądało jak manipulatory i roboty przystąpiły do pracy. Błyskały lasery, słyszał zaśpiew sygnalizacji dochodzącej z nieznanych mu maszyn, nagle w dymie nad głową pacjenta pokazały sie jego oczy. Kovalik mało nie wrzasnał - patrzyły sie na niego dwie, wyrwane z czaszki gałki. Z pojemnika pod ścianą kolejne ramię wysunęło mataliczny, okrągły przedmiot, lasery błysnęły raz jeszcze i w wiadrze, z chlupnięciem, przypominającym mu pierwszego pawia, wylądował mózg. Metalowe cóś zostało wprawione w czaszkę, lasery wznowiły swój taniec, widzał jak oczy zostają wsadzone w oczodoły, do pracy przystąpiły drobne, czarne rurki, pod ich dotykiem goiły sie rany, znikały blizny, jeszcze kilka poprawek i nagle siedział znów przy pacjencie. Ruszyli w górę, zniknły resztki pary, pielęgniarek klasnał w dłonie.&lt;br /&gt;- Dziękuję, to wszystko. Proszę wysłać wycinek do badania hist-pat - chirurg wręczył pielęgniarkowi skrawek tkanki, wciśnięty mu w wraz z narzędziem w dłoń kilka sekund wczesniej i wyszedł pisać raport.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Trevor?&lt;br /&gt;&lt;i&gt;- Hhm?&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;- Co to było? Obcy. Mózgi podmieniaja?Toż to horor klasy c...&lt;br /&gt;&lt;i&gt;- Gorzej. Pamiętasz, jak ci opowiadałem o zielonej lidze? Mieli taką cholerną frakcję jastrzebi, Gandalf przy nich to plastikowy krasnal jest. Mało magii, kupa technologii. A tego pryszczatego tom już spotkał, ale u nas Projektował urukhajów. No, tych pokurczów, co latali w świetle dnia. Trzeba bedzie chyba poprosić o pomoc...&lt;/i&gt; - niepewność w głosie Trevora zaskoczyła Kovalika. Widział co prawda, jak mu ekipa zielonych spusciła manto w zeszłym roku, ale arogancja gada nie ucierpiała wtedy w żaden sposób. Sklał ich na funty i zapowiedział, że zrobi jajecznicę przy następnym spotkani. A tu najwyraźniej się przejał... &lt;br /&gt;- Mogę pomóc?&lt;br /&gt;- &lt;i&gt;Możesz. Jedźmy do domu.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Poczuł lęk - Trevor nawet nie wspomniał o kurzym móżdżku.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2536926337938435126-6461367574564996034?l=abnegat.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://abnegat.blogspot.com/feeds/6461367574564996034/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2536926337938435126&amp;postID=6461367574564996034' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/6461367574564996034'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/6461367574564996034'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://abnegat.blogspot.com/2011/08/wichrowe-doliny-6.html' title='Wichrowe doliny 6'/><author><name>abnegat.ltd</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05511945720230452752</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='30' src='http://4.bp.blogspot.com/_Q3sau0nHsWs/SWJp-Y2ei7I/AAAAAAAAASU/UGmR2if9SrI/S220/icon109.bmp'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2536926337938435126.post-8908256799321011191</id><published>2011-08-11T14:10:00.002+02:00</published><updated>2011-08-11T14:18:07.773+02:00</updated><title type='text'>Wichrowe doliny 5</title><content type='html'>Szli przez szerokie pole w kierunku szumiącego w oddali morza. Trevor zbudził go w nocy, czego o mało nie przypłacił zawałem. Użył jakiejś swojej sztuczki, Kovalik wyskoczył z łóżka prosto w buty, a obudził sie na dobrą sprawę dopiero na zewnatrz. Próbował protestować, ale Trevor zbył go swoim &lt;i&gt;Cicho mi tam&lt;/i&gt; i zaciął z mentalnego bata.. Gad cholerny. Wokół zalegały kompletne ciemności, po drugim bolesnym spotkaniu z kamieniem poddał się całkowicie projekcji Tevora, której rozmazany obraz skakał mu przed oczami. Coś trzeszczało pod stopami, od czasu do czasu potykał sie o drobne nierówności gruntu, ale ogólnie szło się nieźle. Po kilkunastu minutach na obraz, widzany oczami gada nałożył się jaskrawy, zielony obiekt. Kierowali sie prosto w jego stronę. Na chwile zrezygnował z pomocy, ale ludzkie oczy były zupełnie bezużyteczne. Ciekawostka, co też to może być... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Witamy - poważny głos jednego z pięciu mężczyzn, siedzących wokoło konkretnego głazu, rozległ sie niczym pomruk niedźwiedzia. -Kto przybył z tobą, Wielki Podczaszy?&lt;br /&gt;- &lt;i&gt;Wielki podczaszy? A niby czego???&lt;/i&gt; - Kovalik mało nie parsknął śmiechem. Chyba że klatki zawalonej marchewkowymi ogryzkami... Trevor go zignorował.&lt;br /&gt;- &lt;i&gt;POZWÓLCIE, ŻE PRZEDSTAWIĘ SIR KO-VALL IKE, WŁADCĘ NA ZAMKU PIERDZISZEWO Z FOTELEM BUJANYM!!!&lt;/i&gt; - odgryzł się Trevor. Jego przekaz miał dawną moc, Kovalik miał wrażenie, że ciśnienie jego głosu wypchnie mu mózg oczami. Uroczyste &lt;i&gt;Sire&lt;/i&gt; rozległo sie pięć razy.&lt;br /&gt;- Jesteśmy ostatnimi z Bractwa Płonącego Kamienia. &lt;br /&gt;Po kolei podchodzili do niego i przedstawiali się z imienia i tytułu. Jak w każdym porządnym bractwie, był klucznik, podczaszy, a nawet skarbnik. Klucznik wyjątkowo przypominał Kovalikowi jego pielęgniarka, tego z garnkiem na głowie. Przyglądnął mu się - tym razem nosił coś, co najbardziej przypominało wypatroszoną maszynę Singera. Jak mu łba nie urwie? Toż to musi ważyć z pięć kilo - pomyślał,&amp;nbsp;mając narastające wrażenie, że mu się to wszystko śni. &lt;br /&gt;- Kovalik.&lt;br /&gt;- Ser Ko-Vall, jak panu wiadomo, do wypełnienia misji potrzebujemy skonstruować sześciopunkt. Chcielibyśmy podziękować za okazaną gotowość pomocy.&lt;br /&gt;- &lt;i&gt;Okazaną gotowoć? W coś ty mnie, gadzie karotenowy, ubrał? Co się tu...&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;- &lt;i&gt;Ale marudnyś. Ludzie poprosili o pomoc, no tom cię zaoferował. Siedź cicho i rób co każą.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Nad nimi rozległ się krzyk ni to dziecka, ni to kota, któremu ktoś nadepnał na ogon. Mistrzom nagle zaczęło sie spieszyć.&lt;br /&gt;- Nie mamy wiele czasu. Prosze sie przygotować.&lt;br /&gt;Faceci szybko rozbierali się do rozsołu i stawali wokoło głazu. Nad nimi gromadziło sie coraz więcej mew, szelst ich skrzydeł przyprawiał o gesia skórkę. Kovalik rozebrał się i złapał dwóch mistrzów za ręce, zamykając krąg.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;- Nie mogłeś mnie wziąć gdzieś, gdzie potrzebują pomocy gołe baby??? Czuję się jak na zlocie gejów!&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Mistrz zaintonował ponurą pieśń, głaz zaczał lśnić ciemna czerwienią, jakby nagrzewał się od środka, ptaki nad nimi zaczeły się dziko drzeć. Kovalik poczuł mrowienie w dłoniach, wokół kręgu zbudowanego z ludzkich ciał zaczeły przeskakiwać pojedyncze, drobne wyładowania. Iskierki, początkowo bezładne, zaczeły nabierać mocy, przeskakiwały z jednej ręki nad drugą, pod brodą Kovalik czuł łaskotanie, coś na kształt wielkiego, puchatego ogona kota, przesuwającego sie w prawo... Co było o tyle dziwne, że iskry, a w zasadzie teraz już tętniące koło błekitnego płomienia, krążyło w lewo. Mewy runeły w dół, celując w ich głowy, mistrzowie wznieśli dłonie do góry i cofnęli się do tyłu, powiększając promień, Kovalik starał sie nasladować ich ruchy - błekitne koło wzniosło sie ponad ich głowy, krążąc ponad opuszkami palców. Z jego brzegów w obie strony zaczeła wznosić sie kurtyna podobna tafli wody. Górna część zamykała sie na kształt kopuły, dolna zsunęła sie za ich plecami, pomału zaczynała sięgać ziemi. Kilka mew zdążyło wlecieć w krąg nim kopuła zamknęł sie całkowicie, Kovalik odruchowo chciał zasłonić głowę, krąg zmienił się w elipsę, potem w ósemkę, usłyszal odległy krzyk &lt;i&gt;Sir Ko-Vall, ręce w górę!!!&lt;/i&gt; i dłonie, kierowane wolą Trevora, wyskoczyły mu w powietrze, mało nie wyrywając się ze stawów. Ptaki stanęły w ogniu, i jeszcze nim opadły na ziemię zamieniały sie w popiół, płomień przepalał je na wylot, nie słyszł krzyku, w zasadzie nic nie słyszał prócz huraganowego grzmotu ognia. Głaz rozjarzył się do białości, w oslepiającym świetle ujrzał dłoń, brokatem obsypaną, z mieczem w dłoni, trzech mistrzów, dwóch po jego boku i ten z naprzeciwka opuscili ręce i podeszli do kamienia, ich ciała wydały się być przeźroczyste, jak ze szkła. Wzniesiona zapora oparła sie na trzech pozostałych, Kovalik poczuł nagle jej ciężar, czuł jak drżą mu nogi, był coraz bardziej zmęczony, szklane cienie wsunęły dłoń w skałę i chwyciły jednocześnie głownię miecza, strumień światła uderzył pionowo w górę i wśród spalonego pierza na ziemie spadło kilkanaście dobrze upieczonych ptaków.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Jeszcze udko? - powiedział niewyraźnie wielki mistrz, ogryzając szyjkę. &lt;br /&gt;- Dziękuję - Kovalik miał poziom zero, ostatni kęs obijał mu się o grdykę, całości spustoszenia dopełniał doskonały gruszkowy cider. Dalej nie bardzo rozumiał, co tu zaszło.&lt;br /&gt;- Podwieźć cię? Jedziemy koło hotelu - po skończonej akcji zniknęły sir’y i inne tytuły.&lt;br /&gt;- Miło by było. Dzięki. &lt;i&gt;Trevor, gdzieś jest?&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;- Nie drzyj się&lt;/i&gt; - głos Trevora powrócił do dawnej mizerii. &lt;i&gt;-W kieszeni polara. Nie zgnieć mnie przypadkiem. Smakowało pieczyste?&lt;br /&gt;- Nie najgorsze. Ale o co chodziło z tym mieczem?&lt;br /&gt;- A, żresz taki junk-food, że mi się ciebie żal zrobiło. A przy okazji podładowałem troszkę akumulatory.&lt;br /&gt;- No, ale miecz i ptaki, ten atak - ja cież nie przepraszam, co oni tu zrobili?&lt;br /&gt;- Grila. Zrobili sobie grila. Tyś jest jednak tepy jak nie przymierzając młot kowalski. Jedźmy już, marchewka mi się skończyła.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2536926337938435126-8908256799321011191?l=abnegat.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://abnegat.blogspot.com/feeds/8908256799321011191/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2536926337938435126&amp;postID=8908256799321011191' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/8908256799321011191'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/8908256799321011191'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://abnegat.blogspot.com/2011/08/wichrowe-doliny-5.html' title='Wichrowe doliny 5'/><author><name>abnegat.ltd</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05511945720230452752</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='30' src='http://4.bp.blogspot.com/_Q3sau0nHsWs/SWJp-Y2ei7I/AAAAAAAAASU/UGmR2if9SrI/S220/icon109.bmp'/></author><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2536926337938435126.post-1223922749867716150</id><published>2011-08-10T19:39:00.002+02:00</published><updated>2011-08-10T19:45:06.012+02:00</updated><title type='text'>Wichrowe doliny 4</title><content type='html'>Trevor nie wrócił do samego rana. Kovalik nie mógł dłużej czekać, zostawił gadzinie kilka świeżych marchewek, wodę i whisky. Co ma być to będzie - pomyślał fatalistycznie i wyszedł. Pośpiech był wskazany, tuż przed&amp;nbsp;prysznicem zadzwoniła Lucy, jego wczorajsza interlokutorka, oznajmiając, ze plan na dzisiaj uległ dramatycznej zmianie i musi pojechać do szpitala zachodniego. Czy Kovalik juzżtam był? Nie, nie był. Nie dodał, że przyjechał wczoraj i nikt nawet nie wspomniał, że będzie pracował poza głównym szpitalem. A czy Kovalik chce kod pocztowy? Był tak zamroczony snem, że zobaczył się w paczce, nadany pocztą na adres szpitala. Dopiero po chwili do niego dotarło, że będzie go potrzebował, żeby zaprogramować nawigację. Zapisał wszystkie informacje i pognał się kąpać. Zazwyczaj wstawał kilka minut wcześniej by się obudzić pod strumieniem wody, ale dzisiejsza nieoczekiwana zmiana planów pozbawiła go tej przyjemności. Próbował równocześnie ogolić się i umyć zęby, co o mały włos nie skończyło się ich wybiciem. I poderżnięciem gardła. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pomny przedwczorajszych wygłupów nawigacji z pewnym niepokojem słuchał instrukcji podawanych pewnym, męskim głosem, ale po kilku skrzyzowaniach został wyprowadzony na prostą, szeroką dorgę, facet wyrecytował jeszcze na odchodne „Pozostań na głównej drodze” i się zamknął. Kovalik z ciekawościa przyglądał się krajobrazowi za oknem. Zielone wzgórza, białe, potężne wiatraki mieliły leniwie powietrze, po łakach chodziła jakowaś zwierzyna, ruch był nieduży... Po kilku kilometrach droga przeszła w jednopasmową, następnie głos z pudełka kazał mu zjechać na najbliższym rondzie. Przejechał przez malutkie miasteczko, w porcie widział łodzie które osiadły na dnie - najwyraźniej był to czas konkretnego odpływu, bo łódki nie wyglądały na stare czy porzucone. Dookoła drogi tłoczyły się małe, jednopietrowe domki, więskszość z szarego kamienia, białe futryny i kolorowe kwiaty nadawały im ciepłego, domowego wręcz wyrazu. Po kolejnym zakręcie zaczał piąć się pod górę, jechał wzdłuz wysokiego, kamiennego muru, zza którego w niebo strzelały masywne konary starych drzew. Nie zdziwił sie zbytnio, gdy nawigator kazał mu wjechać w bramę. &lt;i&gt;You have rechaed your destination&lt;/i&gt;. Hm. A gdzie parking? Zza drzew wyłonił się budynek, przywodzący na myśl średniowieczną twierdzę. O, parking też jest. Wysiadł i rozejrzał się wokoło. Gdzie oni tu mają wejście? Chyba w lewo... No to - do boju. Przypiał do piersi plakietkę, oznajmiającą Kovlik, Consultant Anaesthetist, i poczuł się, jakby włożył niewidzalna tarczę. No co za bzdury, cholera jasna... Trzeba będzie mniej żreć przed psaniem, te sny mnie dobiją... Obszedł budynek i wąską ścieżką, pomiedzy murem a ścianą, doszedł do drzwi. Cholera, chyba jednak nie tu? Schody były stare i spękane, w szczelinach rosła trawa, futryna porosła tu i ówdzie mchem. Juz miał zawrócić, gdy drzwi bezszelestnie sie otworzyły i wybiegła z nich młoda dziewczyna, prawie na niego wpadając. Zrobił unik, biegnąca zanurkowała pod jego ramieniem, poczuł tylko jej kwiatowe perfumy i tyle jej było. Wszedł do srodka.&lt;br /&gt;- Dzień dobry?&lt;br /&gt;- Tak?&lt;br /&gt;Za kontuarem siedział gruby jegomość. Miał kompletnie łysa głowę, pokrytą starczymi plamami, splecione, żółte od papierosów palce splótł na blacie. Jego wodniste, niebieskie oczy miały ten dziwny wyraz, który zawsze przerażał Kovalika - nigdy nie wiedział, czy rozmawia ze ślepcem, czy z kimś kto go kompletnie ignoruje.&lt;br /&gt;- Szukam bloku operacyjnego.&lt;br /&gt;Gruby popatrzył naniego swoim niewidzącym wzrokiem i wyszczerzył resztki uzębienia.&lt;br /&gt;- Nie nie nie! - wyrecytował dobitnie. -A-ni-du-du!&lt;br /&gt;Ktos pociagnął go za rękaw. Mały chłopiec, może dziesięcioletni, wpatrywał sie w niego.&lt;br /&gt;- Pan do szpitala?&lt;br /&gt;- Wiesz, gdzie jest blok operacyjny?&lt;br /&gt;- Wiem. Trzeba do końca i w lewo - pokazał palcem w stronę ciemnego korytarza. Jakoś nie mógł się teraz wycofać. Chłopak wpatrywał sie w niego, dumny, ze mógł pomóc, Kovalik zawsze miał problem z asertywnością w stosunku do dzieci. Poszedł w stronę, która wskazywał nie do końca czysty palec. Podłoga spreżynowała lekko, skrzypiąc, na końcu korytarza było nieco jasniej, szedł coraz szybciej, czując, że nie powinien tu być. Nagle za załomem ukazały się drzwi, ze znajomym czytnikiem magnetycznym. Wsunął swoja kartę, o dziwo zapaliła sie zielona dioda i wszedł na jasno oświetlony korytarz. Znowu jasna zieleń, sterylne światło świetlówek, różnokolorowe pasy na podłodze, wiodące tylko w sobie znanym kierunku. Po chili wahania ruszył wprawo. Jeden zakręt, drugi - i nagle znów był na portierni, tym razem nowoczesnej. Szerokie drzwi, automatyka, światła i szmery bajery 21 wieku. Podszedł do recepcjonisty.&lt;br /&gt;- Kovalik, anestezjolog. Gdzie macie blok?&lt;br /&gt;- Witam. Czekaja juz na pana, proszę isć wzdłuż czerwonej lini - wskazał podłogę. &lt;br /&gt;Tym razem poszło jak nalezy. Blok, powitanie, przebieralnia, szybko sprawdził pacjentów, na szczęście na liscie nie było duzo do roboty. Zaczęli pierwszą operację. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Pan, panie kolego, z daleka?&lt;br /&gt;- Z Polski.&lt;br /&gt;- O, to kawał drogi od domu! - jowialny, gruby chirurg promieniował patriarchalnym autorytetem. -A na długo u nas? Podoba się Kornwalia?&lt;br /&gt;- Na trzy miesiące. Podoba - odpowiedział wylewnie, zarażony atmosferą Kovalik.&lt;br /&gt;- No to, miłego pobytu! - chirurg zaczał myć potylicę pacjenta.&lt;br /&gt;Kovalik zajął się swoją robotą. Zazdrość go żarłą, gdy patrzył na anestezjologiczną maszynke - w takiej dziurze mają Primusa? By ich jasna cholera. Żadnych pokręteł czy guzików, cała obsługa sprowadzała sie do ustawenia parametrów na dotykowym panelu. Na szczeście pracował na jego poprzedniku, Tytusie, w zasadzie prócz kolorowego ekranu i kilku wykresów obrazujących przepływy gazów, nie było większych różnic. Chirurg pracował nad jakaś kostna wyroślą na czaszcze, Kovalik piate przez dziesiąte rozumiał, że domaga się jakiegoś specjalnego wiertła, którego nie ma w szpitalu, jego pielęgniarka wyszła zaraz po indukcji, druga poleciał szukać rzeczonego wiertła i na sali został tylko jowialny, narzędziowa i on sam. &lt;br /&gt;- A może to? - narzędziowa wyciągneła w stronę chirurga wiertarkę z włożonym czymś, co zywo przypominało wiertło do drzewa fi 25. &lt;br /&gt;- Przecież ja mu nie zamierzam trepanować czaszki, tylko wyciąć nmaluśki kawałek - jowialny stracił jowialnośc na rzecz bezdyskusyjnej władczości. -Gdzie ta druga?&lt;br /&gt;- No, poszła i szuka...&lt;br /&gt;- A, dawaj, spróbujemy...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jowialny zajał się wierceniem, szamotał się z mimośrodowo założonym wiertłem, narzedziowa próbował ustabilizować latającą z prawa na lewo głowę, Kovalik patrzył na to z rosnącym niepokojem. Toż zaraz mu łeb urwą... Twarz chirurga pod wpływem wysiłku zrobiła się blada i spocona, grymas wykrzywił mu wargi, rzężenie wiertarki wgryzającej sie w kostną narośl przywodziło na myśl dźwięki wydawane przez umierającego astmatyka, ekran Kovalika rozjarzył się alarmem, najwyraźniej jego pacjent zbuntował sie przeciwko takiemu traktowaniu. Dołożył znieczulenia, ikątem oka zauważyl jak długie na dobrych piętnaście centymetrów wiertło pokonało w końcu kość i wpadło po rekojeść do czaszki. Chirurg wyszarpnał go jednym rychem i rozglądnął sie nerwowo.&lt;br /&gt;- No - tubalny głos rozszedł sie wokoło - to mamy po kłopocie. Teraz tylko zaszyjemy, i czas na następnego!&lt;br /&gt;Kovalika zatkało. Toż facet w czaszcze powinien mieć bitki mielone... A raczej tatara z mózgu... Spojrzał na monitory, tętno, ciśnienie, wszystko w normie... cholera, przecież widział jak ten nadęty grubas wpakował w mózg piętnaście centymetrów wirującej stali!&lt;br /&gt;- Troszkę krwawi - chirurg, z szybkością cinkciarza liczacego dolary, wymieniał białe gaziki na zakrwawione, w końcu zirytowany pełnym wyrzutu wzrokiem Kovalika, zapytał, wskazując monitor:&lt;br /&gt;- A to co?&lt;br /&gt;Kovalik obrócił sie odruchowo, spojrzał na ekran, wszystko było jak przedtem, gdy wrócił wzrokiem do pacjenta, gruby właśnie zaczynał zaszywać skórę. Kovalik poczuł lodowate mrówki na plecach. Dziesięć minut później chirurg skończył, narzędziowa zgłosiła brak jednego gazika, ten lekceważąco zignorował doniesienie, twierdzac, że pewnie sie pomyliła, albo gdzieś się coś zlepiło i dumnie wymaszerował z sali. Kovalik wyłączył gazy i w myślach zaczał pisać wyjaśnienie z wypadku dla koronera. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Będe potrzebował dla niego miejsca z respiratorem na intensywnej terapii - powiedział słabym głosem do swojej pielęgniarki. -Może pani sprawdzić, czy maja miejsca?&lt;br /&gt;Spojrzała na niego zdumiona.&lt;br /&gt;- Tego? A po co?&lt;br /&gt;- Bedziemy mieli problem z obudzeniem - odpowiedział, nie wdając się w szczegóły. Pielęgniarka wyszła z sali i został sam, nie licząc swojego podopiecznego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pacjent otworzył oczy i wyjął sobie sam maskę krtaniową.&lt;br /&gt;- Tto jusz? - zapytał nieco niewyraźnie, usmiechając sie do Kovalika.&lt;br /&gt;- Już - nic lepszego nie przyszło mu do głowy. Wyłączył monitory i założył maskę z tlenem. Ostatecznie niedotlenienie może uszkodzić mózg.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2536926337938435126-1223922749867716150?l=abnegat.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://abnegat.blogspot.com/feeds/1223922749867716150/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2536926337938435126&amp;postID=1223922749867716150' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/1223922749867716150'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/1223922749867716150'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://abnegat.blogspot.com/2011/08/wichrowe-doliny-4.html' title='Wichrowe doliny 4'/><author><name>abnegat.ltd</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05511945720230452752</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='30' src='http://4.bp.blogspot.com/_Q3sau0nHsWs/SWJp-Y2ei7I/AAAAAAAAASU/UGmR2if9SrI/S220/icon109.bmp'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2536926337938435126.post-7384205006036611361</id><published>2011-08-09T23:28:00.001+02:00</published><updated>2011-08-09T23:44:47.654+02:00</updated><title type='text'>Wichrowe doliny 3</title><content type='html'>Kovalik siedział nieprzytomny na krześle, większość jego energii pochłaniała walka z ziewaniem. Siedząca naprzeciwko miła, w średnim wieku dziewczyna, opowiadała mu o szpitalu i jego zwyczajach. Wszystkiemu winna była noc. Po kilku godzinach walki z ruchem lewostronnym Kovalik był zupełnie padnięty. Zainstalował się w malutkim pokoiku - co w zasadzie sprowadziło się do wniesienia walizek i zdjęcia ubrania - po czym zapadł w sen. Śniły mu się zupełnie nieprawdopodobne dworce, na których musiał się przesiadać, uciekały mu pociągi, samoloty, wszystko było nie tak - i nagle, ni stąd ni zowąd, obudził się. Rzucił okiem na zegarek - 2:22. Zza okna dochodziły szeleszczące dźwięki, jakieś stukania, skrzypienie otwieranych pudeł czy czego tam... Wstał bezszelestnie i spojrzał na zewnątrz. Dziwny, mały, chudy facet grzebał w śmietniku. Wyjmował z kontenerów worki&amp;nbsp; i metodycznie sprawdzał zawartość. Rama, o którą opierał się Kovalik, zaskrzypiała. Facet zamarł, podniósł głowę, spotkali się wzrokiem. Poczuł się nieswojo. W tym momencie w głowie rozległ się szept Trevora - "Uważaj...". Cofnął się i odruchowo popatrzył na jaszczura, już w trakcie ruchu głową zdając sobie sprawę z bezsensu czynności. Toż w pokoju ciemno było choć oko wykol.&lt;br /&gt;- Uważaj - niby na co?&lt;br /&gt;Nie doczekawszy odpowiedzi, sprawdził, co dzieje się za oknem. Pokurcz gdzieś zniknął, za to na wielkim worku śmieci siedziała potężna mewa. Widząc Kovalika, przekrzywiła głowę, wydała z siebie upiorny wrzask, przy którym ryki marcowych kotów wydały się być szczebiotem słowika i wzbiła się w czarne niebo.&lt;br /&gt;- Na co niby miałem uważać? Panie gadzinowaty?&lt;br /&gt;- &lt;i&gt;Śpij. Na nic.&lt;/i&gt; - Poczuł, jak Trevor mentalnie obrócił się do niego dupą i zasnął. Zeźlony, próbował tej samej sztuki, ale za nic nie chciało mu wyjść. Wiatr co jakiś czas szarpał ościeżnicą, drzewa szumiały, rozrzucone śmieci tłukły się niemiłosiernie, w końcu nie zważając na mikroskopijną kubaturę pokoiku, zamknął okno. Dzięki czemu rano wstał nieprzytomny, z uczuciem, że mózg obumarł mu z braku tlenu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Pójdziemy teraz do biura i wydrukujemy doktorowi przepustkę, a potem pokażę szpital. Po południu doktor ma listę na ortopedii.&lt;br /&gt;Poszli. Budynek był z gatunku Hilton wita. Stal, szkło, duże przestrzenie, masa światła. Podziemnym przejściem, w którym ruch był jak na Krupówkach w sezonie, przeszli do kolejnego budynku. Tu Kovalik miło się wyszczerzył do kamery, pass został wydrukowany i tym razem już jako pełnoprawny członek zawodowej społeczności szpitala, ruszył za swoja przewodniczką. Okazało się, że karta spełnia nie tylko funkcję dowodu tożsamości, ale także jest wyposażona w magnetyczny pasek, otwierający drzwi "tylko dla personelu". Jak opowiem u siebie na wsi, to za cholerę nie uwierzą. Jak w filmie o Bondzie...&lt;br /&gt;- A tutaj jest blok chirurgii ortopedycznej. Ma pan listę od trzynastej, ale może pan wejść i się zorientować gdzie i co.&lt;br /&gt;Dziewczyna pożegnała się i tyle jej było. Hm. Kovalik przeciągnął kartę i wszedł do środka. Pusto. Wychylił się za załom - długi, oświetlony równomiernie korytarz, pomalowany na sterylny, jasnozielony kolor. Czyli klasyka. Z ogłoszeń na tablicy przy drzwiach doczytał się w końcu, że pielęgniarki przywożące pacjentów proszone są o zadzwonienie i czekanie na personel bloku. Gdzie jest.. a, tutaj. Zadzwonił. Po kilku minutach usłyszał dziarskie kroki i zza załomu wyłonił się wielki, brodziaty facet.&lt;br /&gt;- Taak?&lt;br /&gt;- Dzień dobry. Jestem waszym nowym anestezjologiem - Kovalik podsunął pod nos swoja przepustkę.&lt;br /&gt;- Aaa, słyszałem - uśmiechnął się brodziaty. -Pokażę, gdzie przebieralnia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W chirurgicznych ciuchach poczuł się zdecydowanie na swoim miejscu. Znalazł 13 salę i wszedł do anestezjologicznego. Pusto. Za drzwiami ujrzał ruch na sali operacyjnej. Korzystając z okazji przyglądnął się maszynce. O, nawet znajomo wygląda. Usłyszał skrzypnięcie.&lt;br /&gt;- Witam - szeroki uśmiech młodego człowiek szybko się wyjaśnił. Mianowicie czekał na Kovalika, więc jeżeli może mu zostawić pacjenta, to on właśnie znika. I znikł. Nieco oszołomiony, wszedł na salę. Chirurg coś tam grzebał w ręce, instrumentalna wpatrywała się w pole, pacjent spokojnie oddychał... trzydzieści razy na minutę... Kovalik sprawdził parametry i go zatkało - to tak się znieczula w wielkim świecie? Nie namyślając się długo, przełączył na automat, dołożył fentanylu i chwile później pacjent przestał się szarpać. Tętno spadło, ciśnienie i dwutlenek też... i nawet tlen wzrósł... Ech, Szefa tu brakuje - z nostalgią westchnął Kovalik. Wyrżnął by osła trepem w czerep i by się skończyły eksperymenta na żywej tkance narodu...&lt;br /&gt;Chirurg założył opatrunek, na sali pojawił się anestezjologiczny pielęgniarek, którego Kovalik już, już miał opierniczyć za wychodzenie w czasie zabiegu, ale widząc jego pewne ruchy, zrezygnował. Może tu jakoś inaczej jest? Okazało się, że dużo bardziej inaczej. Parę chwil później rozpuszczał leki, nabierał w strzykawki, zakładał wkłucie, podawał leki, usypiał, wentylował, intubował - a pielęgniarek albo trzymał pacjenta z a rękę i tłumaczył, jakiż to on - ten pacjent - jest zajebiście dzielny, albo odkreślał kolejne ptaszki na kolejnych kartach w historii choroby. W dodatku szpital miał przedziwny protokół bezpieczeństwa - przed każdym zabiegiem wszyscy na głos przedstawiali się, kto zacz, chirurg ze swadą opowiadał co zrobi oraz czego nie zrobi, a także co zrobi gdy mu nie wyjdzie robienie, pielęgniarki liczyły w głos narzędzia i chusty, co przywodziło na myśl modlitwy buddyjskich mnichów, on sam musiał opowiedzieć o przeszłości i przewidywanej przyszłości pacjenta, a wszyscy gremialnie do kupy sprawdzali po piętnaście razy typ i stronę operacji. O ile na początku Kovalik z niejakim podziwem spoglądał na swoich towarzyszy, o tyle przy trzecim pacjencie stwierdził jedynie, że jest Kovalik, pacjent jest OK, nie przewiduje nic złego - a monitory ma jakie mieć powinien.&lt;br /&gt;W końcu zapuścił ostatniego pacjenta z listy i z ulgą zasiadł przy maszynce. Znów jego pomagier znikł, narzędziowa wślipiła się w pole, chirurg zaczął grzebać, a on sam popadł w letarg. Nagle z monitora zaczęły dochodzić dzikie piski, włączyły się alarmy, najpierw tachy, potem migotania komór - leniwym pstryknięciem wyłączył wszystko, pulsoksymetr miarowo pikając pokazywał, że musiała zgłupieć któraś z elektrod. Z powrotem zapadł w letarg, myślami leniwie krążąc wokół nadchodzącej kolacji. Za oknem rozwrzeszczały się mewy. Zaszumiał wiatr, zrobiło się ciemno. Spojrzał na ekran i zdrętwiał. Równe, płaskie linie EKG i pulsu postawiły mu włosy na karku.&lt;br /&gt;- Oż, kur... - zwerbalizował swoje zaskoczenie. Na sale wpadł jego pielęgniarek, niosąc w dłoniach coś, co wyglądało jak... nocnik? Kovalikowi odebrało mowę. Z uczuciem, że traci czas, że powinien masować, dawać leki i co tam jeszcze stało w protokole ERC, patrzył, jak pielęgniarek otwiera okno, zakłada nocnik na głowę, z jego ust wydobył się niski, na progu słyszalności, pomruk - mewy zamikły, jedynie wzmożony łopot skrzydeł wskazywał na masową ewakuację...&lt;br /&gt;- I jak sie panu podoba Kornwalia? - ton luźnej konwersacji chirurga wybił Kovalika z marazmu. Rzucił się do pacjenta, kątem zarejestrował wzorcowe parametry na monitorze i wyhamował, trzymając już ręce na klatce. Co jest, do cholery... Na wszelki wypadek sprawdził puls, zmierzył ciśnienie. Wszytko grało jak w Krakowskiej Filharmonii. Za jego plecami, przy zamkniętym na głucho oknie, stał pielęgniarek i zawzięcie odkreślał kolejne ptaszki w kolejnej karcie...&lt;br /&gt;- Bardzo ciekawe miejsce, doktorze...&lt;br /&gt;- Ciesze się, że sie panu podoba - rozpromienił się pod maską chirurg i wrócił do grzebania w kończynie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wieczorem chciał o tym porozmawiać z Trevorem, ale po jaszczurze została tylko kupka ogonków po marchewkach. Zrujnuje mnie - pomyślał Kovalik. Zjadł samotnie kolacje i położył sie do łóżka. W jakiś sposób czuł się zaniepokojony nieobecnością Trevora, choć patrząc obiektywnie, należało się bać raczej o jego potencjalnych przeciwników. W końcu zostawił mu uchylone okno i zapadł w sen.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z jednego kieratu wpadł w kolejny: znowu śniły mu się pociągi.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2536926337938435126-7384205006036611361?l=abnegat.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://abnegat.blogspot.com/feeds/7384205006036611361/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2536926337938435126&amp;postID=7384205006036611361' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/7384205006036611361'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/7384205006036611361'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://abnegat.blogspot.com/2011/08/wichrowe-doliny-3.html' title='Wichrowe doliny 3'/><author><name>abnegat.ltd</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05511945720230452752</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='30' src='http://4.bp.blogspot.com/_Q3sau0nHsWs/SWJp-Y2ei7I/AAAAAAAAASU/UGmR2if9SrI/S220/icon109.bmp'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2536926337938435126.post-4422573054028380212</id><published>2011-08-07T20:31:00.001+02:00</published><updated>2011-08-07T20:33:48.872+02:00</updated><title type='text'>Wichrowe doliny 2</title><content type='html'>Monotonny szum silników uśpił w końcu Kovalika. Przez pierwsze pół godziny lotu w jego skołatanym mózgu zapalały się czerwone lampki pt. dokumenty! paszport! kontrakt! otwieracz do konserw! aż wreszcie powiedział sobie dosyć. Ostatnie trzy miesiące były okresem napiętych działań, rozwiązywał umowy, gdzie mógł brał bezpłatny urlop, ugadał sąsiada, by zaopiekował się jego szopą na skraju polany, odwiedził Londyn na jedno krótkie popołudnie, by sfinalizować rejestracje w Brytyjskiej Radzie Lekarskiej - słowem, doświadczył ciężkiego kociokwiku organizacyjno - wyjazdowego. Wyatt w końcu uchylił rąbka tajemnicy, w kontrakcie który przysłał, widniała nazwa miejscowości do której leciał. Kovalik natychmiast sprawdził rzecz na mapie - Google długo myślał, próbował wskazać lokalizację w Nowej Zelandii, w Stanach aż w końcu na ósmej pozycji zaproponował Kornwalię. Sądząc z lokalizacji, koniec świata... Niestety, szpital nie zapewniał transportu, Wyatt wymigał się służbową podróżą do Transylwanii, kolej oferowała 7 godzinną podróż z trzema przesiadkami, ostatecznie, po potwierdzeniu, że szpital pokryje koszty, zdecydował się na wynajęcie samochodu. Co prawda natychmiast przed oczami stanął mu dzielny Griswold i jego wizyta w Londynie podczas wycieczki po europie, ale ostatecznie była to tylko i wyłącznie durna komedia. Oddzielnym tematem był Trevor. Jaszczur nie dał się przekonać, że w domu będzie mu lepiej i marudził aż otrzymał solenną obietnice, ze leci. Kovalik był pełen obaw jak go przemyci przez kontrolę, toż w Balicach nawet babci staruszce kazali zdjąć klapki japonki do kontroli osobistej - ale nie było najgorzej. Sympatyczna pani pogranicznik wybałuszyła się nieco na skan, przedstawiający piękny układ kostny gekona, jednak po otwarciu walizki Kovalik ze swadą opowiedział o swoim dawno nie widzianym kuzynie, kolekcjonującym gumowe repliki gadów do swojego mini parku jurajskiego. Na dowód złapał Trevora za ogon i parę razy postukał łbem w blaszany stolik. Na szczęście jaszczur wziął sprawę w soje ręce i jego spiżowe &lt;i&gt;There are not the droids you are looking for&lt;/i&gt; kazało machnąć ręką pani pogranicznik i wrócić do swojej maszyny.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;- Droids??!?&lt;/i&gt; - Kovalik z wytrzeszczem zerknął na idealną atrapę gumowego modelu jaszczura. W kolorze żółtym, co prawdopodobnie miało związek z marchewką.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;- W takim jednym filmie widziałem&lt;/i&gt; - odpowiedział niezrażony Trevor. &lt;i&gt;-A skąd pomysł, żeby mnie traktować jak tłuczek do mięsa, hę?&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;- Spanikowałem. Sorry.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Hello, ser! - najwyraźniej tryskanie pozytywną domeną nie było tylko domena Wyatt'a. -Poproszę numer rezerwacji, prawo jazdy i kartę kredytową!&lt;br /&gt;Dziesięć minut później szedł przez parking zapchany samochodami. Kontrolnie naciskał co jakiś czas guzik pilota, ale nie mógł wypatrzeć.. - o, jest! Zapakował z ulgą walizkę do bagażnika i wsiadł do samochodu. Cholera. Wysiadł, obszedł auto dookoła i wsiadł, tym razem z prawej strony. No to - do odważnych świat należy... Kluczyki, lusterko, boczne, skrzynia - dżzizzazz, gdzie jedynka? Spojrzał na grafik, aha. Czyli tak jak u nas. Pedały? Przyjrzał się krytycznie, wyglądało, że jednak gaz po prawej a sprzęgło po lewej. Czyli tu też po bożemu. Jakoś to będzie... Zdrowe łupniecie uświadomiło mu, że samochód jest znacznie szerszy&amp;nbsp; z prawej strony, za to z lewej znacznie węższy niż do tej pory. Kołpak cały? Cały. No to - jeszcze raz. Wyjechał na drogę, pilnując, by cały czas jechać po lewej stronie i na rondzie skręcił pod prąd. Na szczęście nie było nikogo. Wykonał przedziwne salto mortadele dookoła wysepki i otarł pot. Nic to, mamy nie więcej niż 120 mil. A przynajmniej tyle wskazywała nawigacja satelitarna. Po kilkunastu minutach poczuł się na tyle pewnie, że zaryzykował wyprzedzanie. Co prawda na dwupasmówce, ale jednak. Droga była szeroka, spokojnie wiła się pomiędzy niewielkimi wzgórzami. Nie jest źle. Faktycznie, cywilizacja.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sto mil dalej nie był już taki pewien. Najpierw skończyła się dwupasmówka, potem pobocza, w międzyczasie jego nawigacja kazała mu wjechać w boczną drogę, a ta po kilku milach przeszła z asfaltowej w szutrową. W dodatku zaczynało się robić ciemno. Próbował namówić Trevora, by mu pomógł, ale ten zignorował go całkowicie. Po obu stronach drogi wznosiły się zielone ściany wąwozu porośniętego trawą, na szczycie których rosły gęste krzaki. Droga zwęziła się do jednego pasa, jedynie co 200-300 metrów konstruktorzy zaprojektowali mijanki. zwolnił do 30 na godzinę i z niejakim przerażeniem spojrzał na nawigację. Do celu jeszcze 12 mil... Powinien przeżyć... W tym momencie dojechał na wzgórze i ujrzał poniżej małe miasteczko. &lt;i&gt;Turn left!&lt;/i&gt; zarządził miły głos z pudełka. Po kilku dalszych komendach Kovalik jechał wąziuteńką, ukrytą pomiędzy dwoma wysokimi murami, dróżką. Po namyśle stanął i złożył lusterka. Turn right! A niby jak - udarł się wkurwiony już całkiem na serio Kovalik. Widziałeś, bucu jeden, gdzie my jesteśmy? Toż tu rower będzie miał problemy!!! Nie zważając na protesty maszynki, pojechał prosto, modląc się, by droga nie okazała się ślepa. Uff. Jednak nie. Wróciwszy na cywilizowana drogę - co prawda szutrową, ale jednak cywilizowaną - wziął cholerstwo do ręki i powyłączał wszystkie możliwe opcje. Żadnych skrótów, dróg trzeciej kategorii - masz mnie prowadzić prosto do celu, ośle jeden! Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki po kilku minutach zmaterializowała się przed nim szeroka, asfaltowa droga. Jeszcze chwila i zza zakrętu wyłoniła się wielka tablica A&amp;amp;E ze strzałką w lewo. Uff. Czyli jesteśmy na miejscu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Dobry wieczór, ja tu klucze... doktor... na locum... dwa tygodnie anestetics...&lt;br /&gt;Gość coś zagadał, czego Kovalik kompletnie nie zrozumiał. -Excuses me?&lt;br /&gt;- Name. What - is - your - name - sir?&lt;br /&gt;- Kovalik.&lt;br /&gt;Facet przeglądnął szufladę dwa razy i stwierdził, że nie ma rezerwacji na takie nazwisko.&lt;br /&gt;- Mogę? - Kovalik przeglądnął stertę kopert, jego była trzecia od góry.&lt;br /&gt;- Aaa. Kołwajlajk. Sign here and here.&lt;br /&gt;Nastąpiła droga przez mękę w trakcie której próbował zrozumieć, jak ma dojechać i w końcu wysiadł pod ponurym, obdrapanym budynkiem, przypominającym stare bloki na Kozłówku. Wział graty, sprawdził, czy Trevor nie wyemigrował z plecaka i wszedł do środka. Pokój 64, pokój 64... Hm... po kilku minutach zrezygnował i skierował się do drzwi, zza których dochodził ludzki głos.&lt;br /&gt;- 64? - kudłaty blondyn podrapał się po głowie. - Może być na parterze, ale chyba raczej będzie na pierwszym piętrze. Wyżej bym nie szedł - na czwartym pokoje startują od numeru jeden.&lt;br /&gt;I widząc zdziwienie na twarzy Kovalika, dodał z szerokim uśmiechem:&lt;br /&gt;-&amp;nbsp; Welcome in Cornwall.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2536926337938435126-4422573054028380212?l=abnegat.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://abnegat.blogspot.com/feeds/4422573054028380212/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2536926337938435126&amp;postID=4422573054028380212' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/4422573054028380212'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/4422573054028380212'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://abnegat.blogspot.com/2011/08/wichrowe-doliny-2.html' title='Wichrowe doliny 2'/><author><name>abnegat.ltd</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05511945720230452752</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='30' src='http://4.bp.blogspot.com/_Q3sau0nHsWs/SWJp-Y2ei7I/AAAAAAAAASU/UGmR2if9SrI/S220/icon109.bmp'/></author><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2536926337938435126.post-3900848189024068957</id><published>2011-08-06T20:44:00.002+02:00</published><updated>2011-08-06T20:49:08.093+02:00</updated><title type='text'>Wichrowe doliny 1</title><content type='html'>-Pociąg relacji Kraków Płaszów - Warszawa Centralna odjedzie z peronu &lt;i&gt;czeciego&lt;/i&gt; o dziewiątej &lt;i&gt;czydzieści&lt;/i&gt;!!!&lt;br /&gt;Kovalik przyspieszył. Bez patrzenia na zegarek wiedział, że jego szanse na złapanie składu spadły do zera. Czując, jak zaczyna go boleć przepona, wpadł na schody. Przeskakując po kilka na raz, wznosił modlitwy do wszystkich niezajętych Bogów, by dźwięk, który słyszy nie był jego odjeżdżającym pociągiem. Może jednak nie? Jednak tak. &lt;br /&gt;- Te młode teraz, droga pani, do zupełnie są do niczego! - krytycznie oznajmiła gruba gaździna swojej towarzyszce. -Nic, ino by spali do południa i pierdzieli w stołek! &lt;br /&gt;Jej pełen zadowolenia wzrok oznajmiał wszem i wobec, że Kovalika zalicza do tejże właśnie grupy leni. I że, rzecz jasna, spotkało go to, co powinno. Zanim poziom tlenu w jego mózgu wzrósł do wartości wspierających funkcje mowy, poskrzypywanie kierpców ucichło w podziemnym przejściu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Aż by to jasna cholera.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na spotkanie umówił się kilka dni temu, nie było czasu by zamienić dyżury, ledwie zdążył podrzucić Trevorowi torbę marchewki. W zasadzie ostatnia doba jawiła mu się jak rozmazana smuga, gdzie pacjenci i niebieskie błyski świateł zlewały się z rykiem klaksonów kierowców, którzy szczerze, a od serca, wyrażali się na temat stylu jego jazdy. Patrząc na efekt, mógł im zaoszczędzić nerwów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pośrednik był miły aż do przesady, zapewniał Kovalika, że ma bardzo duże szanse otrzymania lukratywnej - jak podkreślał - pracy w Wielkiej Brytanii, że jest to niesamowita okazja, że miejsce to połączenie pępka świata z zielonym rajem na Ziemi. Tak naprawdę jego opowieści nie miały żadnego wpływu na decyzję - Kovalik miał już po dziurki polskiej służby zdrowia, żebraczej pensji i wszechobecnej kultury. Zaplanował wszystko z precyzją zegarmistrza i, można by rzec, prawie się udało. Gdyby nie ostatni akt w postaci znikających za zakrętem czerwonych świateł ekspresu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-Przepraszam, kiedy następny do Warszawy?&lt;br /&gt;-Za godzinę.&lt;br /&gt;-Chciałbym przepisać bilet.&lt;br /&gt;-Nic nie trzeba przepisywać. Bilet jest ważny, tylko miejscówkę musi Pan dokupić.&lt;br /&gt;-Dziękuję. A macie tu jakiegoś fryzjera?&lt;br /&gt;Kobieta w okienku spojrzała na niego jak na kosmitę. -Fryzjera? Panie, ja bilety sprzedaje...&lt;br /&gt;Mimo doskonałości planu Kovalik nie zdążył się pozbyć z głowy swojego ostatniego wygłupu - pomarańczowego jeża a'la Rodman. Nie specjalnie przejmował się tym, co ludzie o nim mówią, ale nie miał złudzeń co do szans dostania pracy z jaskrawą żarówą na łbie. Kurcze, gdzieś tu powinien być golibroda... O! Jest! Zakład był stary, szyld wisiał krzywo, cześć liter odkleiła się i napis oznajmiał tajemniczo "...oli..da". &lt;br /&gt;- Dzień dobry! - prawie że radośnie rzekł do starszego mistrza. -Pan da radę skrócić?&lt;br /&gt;Starszy jegomość spojrzał sceptycznie na halogenową marchewę i bez słowa wskazał fotel. Kovalik rozsiadł się i zamknał oczy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Oż, kur... - wyrwało mu się. -Panie szanowny, toż miał pan skrócić!!! - Z lustra naprzeciw niego wpatrywał się przerażony, łysy facet. No, może nie całkiem łysy, mistrz zostawił jakieś trzy czwarte milimetra, ale biorąc pod uwagę szatynowate włosy Kovalika, efekt był taki sam.&lt;br /&gt;- Tak jest. Łaskawy pan życzył sobie skrócić.&lt;br /&gt;- Ale nie na łysą pałę!!!&lt;br /&gt;- Na łyso trzeba użyć brzytwy. Łaskawy pan reflektuje?&lt;br /&gt;- Na łyso? A co też... Cholera - jak ja teraz wyglądam!!!&lt;br /&gt;- Trzeba było mówić, ze łaskawy pan życzył sobie &lt;i&gt;wyrównać&lt;/i&gt; włosy. Siedem pięćdziesiąt.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Warszawa napawała Kovalika lękiem pierwotnym. Przypadkowa zabudowa, brzydkie budynki i ogólny chaos skazywały go na taksówki. Wsiadł do pierwszej z brzegu i podał adres. &lt;br /&gt;- Panie, pół dnia stoję, żeby kurs za dychę zrobić?&lt;br /&gt;- A gdzie to jest?&lt;br /&gt;- Pójdzie pan prosto, w prawo... &lt;br /&gt;Po trzecim skręcie Kovalik zrezygnował z dalszych wyjaśnień. -Cokolwiek by nie wyskoczyło, dorzucę dwie dychy.&lt;br /&gt;Ruszyli.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Good morning, doctor!!! - ucieszył się na jego widok młody, szczupły jegomość, który czekał w foyer wielkiego, błyszczącego chromem i szkłem, hotelu. Energia waliła z niego jak z elektrowni Fukushima. -Hope you've had a good journey!&lt;br /&gt;Jego entuzjazm od strzału wnerwił Kovalika. Coś tam wydukał w ramach przeprosin za spóźnienie, tłumacząc się obowiązkami i poszli schodami do sali konferencyjnej. Tu niestety nie dało się dalej trzymać czapki na głowie - Kovalik bez mrugnięcia okiem odsłonił swoją łysą pałę i usiadł przy zielonym stole, na przeciw pięcioosobowej komisji. Zaczęła się droga przez mękę. Jego rozmówcy posługiwali się jakąś przedziwna odmianą angielskiego, mającą w podstawach spożywanie pierogów śląskich. Gdzie tylko mógł, robił pewną minę i uśmiechał się ze zrozumieniem, nieliczne strzępy zdań, których sens załapał, komentował kulawym angielskim. Ogólnie starał się robić dobre wrażenie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pociąg kołysał miarowo. W ramach twardego postanowienia poprawy Kovalik zakupił na centralnym Times'a i nie popisując się wcale to a wcale, czytał go ostentacyjnie. By powetować sobie straty moralne, kupił bilet w jedynce. Nie miał większych złudzeń co do swojego występu, dodatkowo chłód wyziębionego łba, brutalnie obdartego z resztek owłosienia, nie dodawał pewności siebie. A jebał ich pies.&lt;br /&gt;- Przepraszam? - starszy jegomość, siedzący po przeciwnej stronie spojrzał na niego ze zdumieniem.&lt;br /&gt;Kovalik uśmiechnął się przepraszająco i zamachał rękami. Nie chciało mu się tłumaczyć ze swojego nerwowego tiku, który objawiał się przemyśleniami na głos.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Hello? - z niejakim niepokojem powiedział do słuchawki, widząc dziwny numer na wyświetlaczu.&lt;br /&gt;- Wyatt Earp. Kovalik?&lt;br /&gt;- Yes.&lt;br /&gt;- I have a good news! - Wyatt był zupełnie nieangielski. Pomijał wszystkie hałaje i hałduje, przechodząc natychmiast do rzeczy. -You've got this contract! Time to get packed!&lt;br /&gt;Kovalikowi odebrało mowę. &lt;br /&gt;- Hello? Are you there? &lt;br /&gt;Tak, tak - jest, rozumie, poprosi o konkrety na emila - od kiedy, na ile, za ile.&lt;br /&gt;W końcu odłożył słuchawkę i spojrzał na Trevora.&lt;br /&gt;- Chyba będę ci musiał kupić stodołę tych marchewek. Tak na marginesie - co ty do cholery z nimi robisz, pędzisz na nich wódę? &lt;br /&gt;Od czasu spotkania w lesie Trevor wyraźnie oklapł. Leżał całymi dniami na słońcu, a gdy padało, właził do klatki i ostentacyjnie trzaskał drzwiczkami. Kontakt z nim był praktycznie żaden. Jednak tym razem spojrzał na Kovalika i w jego głowie rozległo się znajome brzmienie spiżu.&lt;br /&gt;- &lt;i&gt;Długo?&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;- Miesiąc. Prawdopodobnie.&lt;br /&gt;- &lt;i&gt;A gdzie?&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;- Do Anglii.&lt;br /&gt;- &lt;i&gt;Weź mnie ze sobą.&lt;/i&gt; - mimo formy nie była to prośba.&lt;br /&gt;- Zwariowałeś? Jak ja cie upcham do samolotu?&lt;br /&gt;- &lt;i&gt;Nikt nie zauważy. Weź.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;- No - dobra - wzruszył ramionami. Co było robić. &lt;br /&gt;Za oknem rozpościerała się panorama jesiennych gór, drzewa miały praktycznie wszystkie możliwe kolory, brakujący niebieski uzupełniało niebo. Wciągnął głęboko powietrze i ni to do siebie, ni to do Trevora, rzekł cicho: &lt;br /&gt;- No to - jedziemy...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2536926337938435126-3900848189024068957?l=abnegat.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://abnegat.blogspot.com/feeds/3900848189024068957/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2536926337938435126&amp;postID=3900848189024068957' title='Komentarze (16)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/3900848189024068957'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/3900848189024068957'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://abnegat.blogspot.com/2011/08/wichrowe-doliny-1.html' title='Wichrowe doliny 1'/><author><name>abnegat.ltd</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05511945720230452752</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='30' src='http://4.bp.blogspot.com/_Q3sau0nHsWs/SWJp-Y2ei7I/AAAAAAAAASU/UGmR2if9SrI/S220/icon109.bmp'/></author><thr:total>16</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2536926337938435126.post-3735795748150163636</id><published>2011-07-22T22:41:00.000+02:00</published><updated>2011-07-22T22:41:23.343+02:00</updated><title type='text'>Jak wyglada pobudka o 4 nad ranem</title><content type='html'>&lt;p class="mobile-photo"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-1ao0FKJMZEs/TingCvvnHwI/AAAAAAAABso/1a2odCP__y0/s1600/photo-777337.JPG"&gt;&lt;img src="http://1.bp.blogspot.com/-1ao0FKJMZEs/TingCvvnHwI/AAAAAAAABso/1a2odCP__y0/s320/photo-777337.JPG"  border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5632279146784038658" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2536926337938435126-3735795748150163636?l=abnegat.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://abnegat.blogspot.com/feeds/3735795748150163636/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2536926337938435126&amp;postID=3735795748150163636' title='Komentarze (19)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/3735795748150163636'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/3735795748150163636'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://abnegat.blogspot.com/2011/07/jak-wyglada-pobudka-o-4-nad-ranem.html' title='Jak wyglada pobudka o 4 nad ranem'/><author><name>abnegat.ltd</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05511945720230452752</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='30' src='http://4.bp.blogspot.com/_Q3sau0nHsWs/SWJp-Y2ei7I/AAAAAAAAASU/UGmR2if9SrI/S220/icon109.bmp'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-1ao0FKJMZEs/TingCvvnHwI/AAAAAAAABso/1a2odCP__y0/s72-c/photo-777337.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>19</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2536926337938435126.post-8545765837336510479</id><published>2011-07-22T17:58:00.000+02:00</published><updated>2011-07-22T17:58:21.442+02:00</updated><title type='text'>Ada, czy to wypada</title><content type='html'>Z czego śmieją się tubylcy:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;To, co najbardziej kocham w lecie to krótkie spódniczki i skąpe topy - choc musze przyznać, że wyglądam w nich nieco ciotowato.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po tragicznej smierci kaskadera, rzecznik firmy "Ludzka Kula Armatnia" wydał oświadczenie: "Jesteśmy pogrążeni w rozpaczy. Nie wiemy, gdzie znajdziemy drugiego o tym samym kalibrze".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mój syn został dzisiaj wyrzucony ze szkoły za to, że pozwolił jednej z dziewcząt z jego klasy wymasowac mu ptaszka. Wziałem go na poważną rozmowę: "To już trzecia szkoła w tym roku! Musisz przestać, zanim całkiem zabronią ci uczyć!!!"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Własnie byłem na dżimie - maja kapitalną maszynę. Używałem jej tylko pół godziny, bo zaczałem czuć się niedobrze. Ma wszystko: KitaKaty, Marsy, Snickersy, Crispsy i takie płaskie, czerwone, których nie znam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pytanie: czy w UK jest za dużo imigrantów?&lt;br /&gt;17% respondentów odpowiedziało tak, 11% że nie a 72% nie zrozumiało pytania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kolejne jest nieco... nieprzetłumaczalne. Dla wyjaśnienia: określenie "nutty like a fruitcake" znaczy mw. tyle co "kompletny oszołom".&lt;br /&gt;No to - do boju.&lt;br /&gt;Książe Wiliam says he doesn’t want the traditional fruit cake at his wedding. &lt;br /&gt;Książe Filip says he doesn’t give a toss, he’s still going.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Murzyn wraca do domu, wchodzi do kuchni - a tam jego syn siedzi usmiechnięty od ucha do ucha. "Co się szczerzysz?" "A, kochałem się z sąsiadką” (w zasadzie w oryginale jest "wyd.... sąsiadkę"...). "Hm. Mam nadzieję, że coś założyłeś?" "Yep - odrzekł synek - Kominiarkę!"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oglądałem Simspsonów - co za stek bredni! Kto w obecnych czasach dałby zarządzać Żółtkom elektrownią atomową!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Myślałem, że znalazłem idealny program dla mojej żony. Niestety, okazało się, że to "Ktokolwiek widział - ktokolwiek wie".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Koszty życia wzrosły tak dramatycznie, ze moja żona zaczęła uprawiać ze mną seks - nie stać jej nawet na kupno baterii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wpada gość do Pomocy Społecznej: "dzwonię na 08001730 przez dwa dni - czego nie odbieracie!!!" Miła dziewczyna odparła: "To godziny przyjęć w naszym biurze, ośle jeden..."&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jakiś skurczybyk ukradł mojej żonie majtki z suszarni. Nie tyle szkoda jej majtek, ile 12 spinek do wieszania prania...&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I niech mi ktoś powie, że się czymkolwiek różnią od nas.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2536926337938435126-8545765837336510479?l=abnegat.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://abnegat.blogspot.com/feeds/8545765837336510479/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2536926337938435126&amp;postID=8545765837336510479' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/8545765837336510479'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/8545765837336510479'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://abnegat.blogspot.com/2011/07/ada-czy-to-wypada.html' title='Ada, czy to wypada'/><author><name>abnegat.ltd</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05511945720230452752</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='30' src='http://4.bp.blogspot.com/_Q3sau0nHsWs/SWJp-Y2ei7I/AAAAAAAAASU/UGmR2if9SrI/S220/icon109.bmp'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2536926337938435126.post-4355929327464125889</id><published>2011-07-21T13:30:00.002+02:00</published><updated>2011-07-21T13:41:18.252+02:00</updated><title type='text'>Walczył jak lew</title><content type='html'>Są na tym świecie ludzie zorganizowani, co to nawet do toalety idą z instrukcja GTD „Siedem punktów jak szybko i higienicznie zrobić kupę”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Szczęśliwcy.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Żadnych wątpliwości, żadnego wahania: napisane, że siadamy na deske, to siadamy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Ciekawym, co robia w toaletach rosyjskich typu „Woda idut!!!”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O takiej toalecie opowiedział mi mój przyjaciel, jeszcze na studiach. Los rzucił go gdzieś na Kakuaz, a dokładniej do toalety składającej się z dziury w ziemi i dwóch miejsc na stopy. W trakcie dumania usłyszał nagle zacytowany okrzyk i  dziwny łomot a nastepnie woda podbarwiona fekaliami wlała mu sie do butów. Później się dowiedział, że po ostrzeżeniu należy wyjść z ubikacji. A dźwięki, które słyszał, pochodziły od ludzi rzucających się w pośpiechu na ściany i drzwi.&lt;/i&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przyznaje, do toalety chadzam nieprzygotowany. I nie wszystkie obowiązki &lt;i&gt;załatwiam&lt;/i&gt; - excuses moi - w czasie. Ale dramatycznie nie lubię wracać z urlopu do &lt;i&gt;kupy&lt;/i&gt; - nomen omen - papierów. I stąd siedzę właśnie i walczę z materią. Apraisal zrobiony i wysłany. Co prawda spotkanie z moim kontrolerem mam dopiero w połowie sierpnia, ale lepiej być przygotowanym. Tym bardziej, że profesjonalny apraisal dla doktorów zmienil się w tym roku za sprawą relicencingu. Mianowicie GMC - czyli General Medical Coucil - walczyć zaczął z wtórnym matołectwem. I wymyslił, że każden jeden konował co pięć lat będzie wzywany do kwatery głównej - jak oni to mają zamiar zrobić, nie mam bladego pojęcia - i zdawał sprawozdanie ze swojej działalności. Czy sie sprawował dobrze, uczył, paciorki mówił i czyścił paznokcie. W związku z tym zmieniono wzór owegoż apraisalu, żeby go do wytycznych dostosować. Zrobiłem to wczoraj - matko jedyna... Ręce opadają. Gdyby ktoś był ciekawy, to linek do dokumentu pt. jak to zrobić  jest &lt;a href="http://www.gmc-uk.org/GMP_framework_for_appraisal_and_revalidation.pdf_41326960.pdf"&gt; tutaj&lt;/a&gt;. W zakresie czterech domen mamy dostarczyć dowody, ze jesteśmy zorganizowani, naumiani, mili, i ogólnie zajebiści. Zgroza.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Następnie doszło do walki z modułami auto-nauczania. Jak korzystać z komputra, jak nie bullingować kolegów ani, broń Panie, ich nie harassmentować seksualnie, jak nie być rasistą, jak zabezpieczać dane. Szczególnie to ostatnie bardzo mi sie podoba w świetle IE 6.0 używanego przez moją firmę. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;O czym przypomniał mi polski bank, nie pozwalajac na zalogowanie.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na jutro zostało jeszcze audyt. Ogólnie bedzie o tym, które trucizny mniej trują - na podstawie sześciomiesięcznej obserwacji miałem ocenić ilość zarzyganych pacjentów. Ku mojemu całkowitemu niezdumieniu wyszło, że po TIVA’ie zerzygał sie jeden a po gazach dwunastu. Wykonałem kawał solidnej, rzetelnej i nikomu niepotrzebnej roboty. Czuję się tak - hm - komfortowo. Że jednak nasi wielcy w wielkich książkach prawdę piszą. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A potem dwa tygodnie z dala od własnego zakładu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zdrowie psychiczne - najważniejsze.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2536926337938435126-4355929327464125889?l=abnegat.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://abnegat.blogspot.com/feeds/4355929327464125889/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2536926337938435126&amp;postID=4355929327464125889' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/4355929327464125889'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/4355929327464125889'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://abnegat.blogspot.com/2011/07/walczy-jak-lew.html' title='Walczył jak lew'/><author><name>abnegat.ltd</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05511945720230452752</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='30' src='http://4.bp.blogspot.com/_Q3sau0nHsWs/SWJp-Y2ei7I/AAAAAAAAASU/UGmR2if9SrI/S220/icon109.bmp'/></author><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2536926337938435126.post-5467700543625388590</id><published>2011-07-20T14:50:00.003+02:00</published><updated>2011-07-20T15:06:25.109+02:00</updated><title type='text'>Jedna banda</title><content type='html'>Gdyby sie tak poważnie zastanowić, to lekarzowi najbliżej chyba do mechanika samochodowego. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Za wyjątkiem ortopedów - tym bliżej do drwali.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pośtura, paluch wsadzi - i już udaje, że wie. Wie co dolega, co naprawić - a przede wszystkim ile skasować. Porównanie jednakowoż nie jest tak okrutnie płaskie, jakby się na pierwszy rzut oka zdawało. Rozmyślając głęboko - a filozoficznie - zboczyłem hen, aż do czasów mojego pierwszego samochodu, co to mi go ancestor na słub sprezentował. Był to Ford Fiesta.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Co znowuż technika skojarzeń dowolnych przywołuje na myśl nieco rozochoconego Kota, wrzeszczącego do ponurego Osła: Chodź, amigo!!! Zrobimy sobie fiestę!!! Znajdziemy ci jakąś... kobyłkę...&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Starość nie radość.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wracając do Forda. Byłaż to maszyna urodziwa nad podziw. Primo - złota. Secundo - szyberdach miała. W tertio zawiera się wszytko to co miała niezepsute. A trochę tego było - choć niestety, nie wszystko. Ancestor z rozpędu jakowegoś chyba zapłacił był jeszcze za remont silnika - ponoć po jego rozebraniu pomiędzy tłok a cylinder można było &lt;i&gt;palec(!)&lt;/i&gt; wsadzić, stąd ledwie się załapał na szlif C - i zostałem dumnym a szczęśliwym posiadaczem Złotego Szerszenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Widzieliście „Skarbonkę” z Hanksem? No właśnie...&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przeciętnie raz w miesiącu byłem w warsztacie. Jeżli nie odpadały koła czy rury to zacierały się tarcze albo tłoczki. W ciągu pierwszego roku wymieniłem chyba wszelkie możliwe części. Szrotowisko na Cyhrli znam jak własną kieszeń. Żeby nie być gołosłownym: tarcze, tłoczki, gaźnik, sprzegło, tylny most, przednie zawieszenie, nawet siedzenia... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Strasznie mnie na dygresje dzisiaj bierze - tym razem z powodu piosenki co to głosiła, że:&lt;br /&gt;Hej na wysokiej Cyhrli&lt;br /&gt;Coś sie tam tirli pirli.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Prosze nie pytać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jadąc na tą cholerną Cyhrle miałem okazje rozmawiać z policjantem. Który to zatrzymał mnie nie wiem dlaczego - ale dał mi mandat 200 złotowy (na stare pieniądze to nie był majatek, ale jednak) za brudne tablice. Zaraz po tym jak ja mu powiedziałem, żem jest służba zdrowia, a on mi, że wczoraj na IP zapłacił 1000 PLS - polskie stare - za przyjęcie babci staruszki do szpitala. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Prawo i sprawiedliwość w najczystszej postaci.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wracając do mojego Forda: miałem cały czas nieodparte wrażenie, ze mój mechanik naprawiając mi jedno - psuł coś innego. Ponieważ nic nie mogłem udowodnić, za namową kumpla przeniosłem sie do podmiejskiego warsztatu, gdzie nie tylko można było pogadać z mechanikiem w czasie naprawy, ale też wypić, a nawet i zakąsić. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tu dochodzimy do sedna - z doktorami jest tak samo. Nie mówię tu rzecz jasna o zakąszaniu a o wynajdowaniu - o ile nie prokurowaniu - problemów. A skąd myśl tak odkrywcza wpadła mi do łba? Ano, po dwóch tygodniach &lt;i&gt;końkuleje'owania&lt;/i&gt; nawet anestezjologiczny łeb zakuty zrozumie, że chyba coś jest nie tak. Korzystając z obecności dochtora od młotów i pił zagadałem grzecznie, czy by mi na nózię nie spojrzał fachowym okiem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Grzeczny byłem podwójnie, bośmy się łońskiego roku mało nie pozabijali nawzajem w temacie „Cisza czy 100dB heavy metal - wpływ kojących dźwięków na kulturę pracy bloku operacyjnego”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Żeby wątpliwości nie było - ja metalu nie słucham. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No, chyba, że po bani.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dużej.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W sumie wiedziałem, że mnie wyśle na rtg, zwane tu eksrejem, alem jakoś tak osowiał, jak mi jednak kazał. Patrzę na ekran - nie trzeba być producentem rakiet, żeby zobaczyć złamaną kość śródstopia. Piątą. Ożeszkurwasz. No i co? zapytałem jak każdy debil, co to oczekuje cudów. Ano nic. Westchnął głęboko i czarno na białym mi napisał: 4 do 6 tygodni bucika ortopedycznego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak się powiedziało a, trzeba potem powiedzieć beeee. Byle nie za głośno. Polazłem do dżipa, coby się poprosić o ów bucik. Pokazałem ładnie zaświadczenie, że nózia złamana, pani w recepcji poparzyła współczująco i zapisała mnie na wizytę - za tydzień.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i co - nie mam racji? Strach pójść - bo zawsze coś wynajda. A potem zapiszą cię na środę, bo &lt;i&gt;”Panie, sam Pan widzi, wszystkie kanały zajęte..."&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS. Zapomniałem dodać, że szyberdach był po to, żeby się z niego lała woda na fotel kierowcy. Chyba, że prawie nie padało.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2536926337938435126-5467700543625388590?l=abnegat.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://abnegat.blogspot.com/feeds/5467700543625388590/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2536926337938435126&amp;postID=5467700543625388590' title='Komentarze (23)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/5467700543625388590'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/5467700543625388590'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://abnegat.blogspot.com/2011/07/jedna-banda.html' title='Jedna banda'/><author><name>abnegat.ltd</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05511945720230452752</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='30' src='http://4.bp.blogspot.com/_Q3sau0nHsWs/SWJp-Y2ei7I/AAAAAAAAASU/UGmR2if9SrI/S220/icon109.bmp'/></author><thr:total>23</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2536926337938435126.post-446142050206327341</id><published>2011-07-13T19:04:00.000+02:00</published><updated>2011-07-13T19:04:16.695+02:00</updated><title type='text'>Wycieczka do Krasnojarska</title><content type='html'>Niemoc wiosenna mnie dopadła, cy cóś... Literalnie nie chce mi sie chcieć. Do tego po krótkim okresie przestoju zakładzik ruszył pełna parą - i w ciągu trzech dni wyorałem 35 godzin. Próbowałem im nawet wytłumaczyć, co to znaczy Stachanowiec, ale ugrzęzłem gdzieś pomiędzy kopalniami a przodownikami opracy.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Mojego milusińskiego chirurga przenieśli na środy. Dzięki czemu nie zatruwa mi końca tygodnia tylko jego środek. I coś w nim takiego jest, że jak nie on spartoli - to się samosię. Przyszedł młodzian dzielny, co to przepuklinę chciał sobie naprawić. Czasu nie było na zabawki, więc techniką starą dziubłem go czule w okolicy miednicy. Blok zadziałał bardzo dobrze - oprócz wszystkich nerwów zaopatrujących okolicę przepukliny, znieczuliło mu też te od nogi. Po czym dwie godziny po zabiegu wstał, nózię mu zegło i ratując się przed upadkiem urwał coś w nadgarsku biednej Kzysi, co to nieopodal stała. W sumie spędził z nami 10 godzin, co jak na diabetyka bez tabletek stanowi całkiem ciekawy wynik. W dodatku cukier miał 12,5 - muszę sobie porozmawiać z preassessmentem za pomoca niebieskich kart, bo mnie towarzystwo zaczyna wkurwiać. Niby mówię, powietrze się wydobywa z dzioba, nawet dźwięki słysze - i nic się nie dzieje. Mam wrażenie, jakby na dole siedziały panie sklepowe - bez obrazy. Ja się na sprzedawaniu nie znam.&lt;br /&gt;Do tego trzynasty - więc jedna się zbudziła uśmiechnięta, ale kilkanaście minut później wyła jak potepiona, do tego ten blok zupełnie nieprawdopodobny - gdzie ja mu te cholerną igłę wbiłem, w kanał???; choć wtedy miałby obie nóżki bardziej. A teraz kanalarz nie może skończyć listy. Znowuż wyjde Bóg raczy wiedzieć o której. Ech...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Na egzamin na członak parti przyjechał z dalekiej rubieży do Moskwy dzielny maładiec. Szczerość mu z twarzy biła, więc przewodniczący, by sprawy nie przedłużać, zapytał, kto też wisi za nimi na portrecie. Maładiec popatrzył na Lenina i usmiechnął się jedynie kręcąc głową. Zdumiony przewodniczący wskazał kolejno Marksa i Engelsa - i również nie dotrzymał nic ponad niesmiały usmiech i wzniesienie brwi. W końcu odchylił sie na krześle i z niedowierzaniem zapytał:&lt;br /&gt;- Towarzyszu, a skąd wyście się tu wzięli?&lt;br /&gt;- Z Krasnojarska!&lt;br /&gt;Na to zza pleców przewodniczącego doszło głebokie westchniecie jednego z członków komitetu:&lt;br /&gt;- A jebnąć tym wszystkim i jechać do Krasnojarska...&lt;/i&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2536926337938435126-446142050206327341?l=abnegat.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://abnegat.blogspot.com/feeds/446142050206327341/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2536926337938435126&amp;postID=446142050206327341' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/446142050206327341'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/446142050206327341'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://abnegat.blogspot.com/2011/07/wycieczka-do-krasnojarska.html' title='Wycieczka do Krasnojarska'/><author><name>abnegat.ltd</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05511945720230452752</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='30' src='http://4.bp.blogspot.com/_Q3sau0nHsWs/SWJp-Y2ei7I/AAAAAAAAASU/UGmR2if9SrI/S220/icon109.bmp'/></author><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2536926337938435126.post-6035749353437396248</id><published>2011-07-07T14:54:00.002+02:00</published><updated>2011-07-07T15:09:17.341+02:00</updated><title type='text'>Historia niebieskiej ciżemki</title><content type='html'>Dawno, dawno temu, pojechałem do Romów swoją karetką. Gdzieś to opisałem w Historiach Woźnicy. Gdyby ktoś nie pamiętał - miła, sielska atmosfera na klatce schodowej, głęboki półmrok walczył o lepsze z lodową zjeżdżalnią i w ostatecznym rozrachunku straciłem czujność. Sanitariusz, z którym współpracowałem, nie pozwolił mi kląć za bardzo, zapakował złamaną nogę w opatrunek i zawiózł na prześwietlenie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Do tej pory się zastanawiam po co komu zjeżdżalnia na klatce. I nawet mam pewne podejrzenia, jakiego płynu użyto na budulec.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Potem pojechałem do Egiptu. Ancestor sie poczuł coby mnie ratować od alkoholizmu pocieszycielskiego i wywiózł do wód. Słonych wód Morza Czerwonego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Z tym jest tak samo jak z klasyfikacją kierowców: każdy kto jeżdzi wolniej od nas, to dupa, a ci, co nas wyprzedzają, to nieodpowiedzialni debile.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dalszą cześci też juz opisałem - wpierniczony niemożnością nurkowania w gipsie, za pomocą przewidująco zabranego sekatora ogrodniczego rozprułem gipsik, podpisałem formularz, żem jest zdrowy - i wykonałem plan pieciu dni nurkowych. Pomógł w tym koniak ancestora - jeden z kilkunastu - i wycofany z obrotu Vioxx. Ponoć zwiększać miał ryzyko choroby niedokrwiennej serca, jak to COX2 mają wpisane w mechanizm - ale siłę i czas dziłania miał nieziemską.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od tej pory nózia potrafi przypomnieć sobie w najmniej oczekiwanym momencie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Szczerze powiedziawszy każdy moment jest nieodpowiedni, toż niezależnie czy kto śpi czy sex uprawia nie spodziewa się, że go nagle coś zacznie &lt;s&gt;napie&lt;/s&gt; bardzo boleć.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Umówiłem się z Grubym. Któren to koniecznie chciał przetestować na mnie nowy serwis oraz forehand. Trochę mu to byłem winien: dwa tygodnie wcześniej dostał baty a w kolejnym tygodniu wywalili nas z kortu gdy był w połowie drogi do skutecznego rewanżu. Z drugiej strony sam sobie był winien, bo źle kort zarezerwował; okazało się, że nie tylko mi się myli saturdaj z sundajem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najpierw spuścił mi łomot 6:1 w pierwszym secie, co było początkiem nieszczęścia. Czynnikiem drugim była narastająca &lt;s&gt;frsutracja&lt;/s&gt; wkurwienie, bo mi piłki latały gdzie chciały a nie, gdziem ja chciał. I w końcu, gdzieś w połowie drugiego seta, osiągnałem stan wrzenia. Ruszyłem do cross-courta’a, a ten zagrał po linii - adrenalina wyzwoliła mi z mięśni udar przewyższający wytrzymałość narządu ruchu, piętą dotknąłem kolana i z okrzykiem „FUUUUCK!!!” wylądowałem na ziemi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Zupełnie nie pojmuje, skąd mi się wzieło angielskie przekleństwo... Klne jak szewc - ale zazwyczaj w języku rodzimym...&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cztery korty staneły w jednym momencie i zaległa &lt;i&gt;pin-drop&lt;/i&gt; cisza. Taka, wiecie, ze Szreka, zaraz przed tym, nim pierdolnął ptaszek w betonowy daszek. Podniosłem grzecznie rączke do góry, wypiszczałem pokornie &lt;i&gt;sorrrrryyyy...&lt;/i&gt; i obiecałem Grubemu, że mi zaraz przejdzie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie przeszło.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wieczorem myslałem że sobię noge odgryzę, na drugi dzień cały bok stopy zrobił mi się fioletowy, na trzeci sfioletowiały mi palce. Nie, nie wszystkie - trzy środkowe. No, żeby mi buty farbowały??? Zdrowy rozsądek przywrócił ASP, przypominając, że buty mam białe. Z seledynowym szlaczkiem. Wiec na niebiesko - nijak.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Z pewnym niepokojem oglądałem się w lustrze czy mi jeszcze co, nie daj Bóg, nie sinieje ale, Chwalić Pana, na poziomie stopy stanęło.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W końcu wszystko spuchło ładnie i z dziarskiego marszu spaślaka przerzuciłem się na dzielne kuśtykanie ofiary sportu. Ale, jak to wiadomo od dawien dawna: what doesn’t kill you, makes you stronger. I w tejże sile upatruję dzisiejszej poprawy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kuśtykam o niebo szybciej.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2536926337938435126-6035749353437396248?l=abnegat.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://abnegat.blogspot.com/feeds/6035749353437396248/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2536926337938435126&amp;postID=6035749353437396248' title='Komentarze (17)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/6035749353437396248'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/6035749353437396248'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://abnegat.blogspot.com/2011/07/historia-niebieskiej-cizemki.html' title='Historia niebieskiej ciżemki'/><author><name>abnegat.ltd</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05511945720230452752</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='30' src='http://4.bp.blogspot.com/_Q3sau0nHsWs/SWJp-Y2ei7I/AAAAAAAAASU/UGmR2if9SrI/S220/icon109.bmp'/></author><thr:total>17</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2536926337938435126.post-8815715090237006808</id><published>2011-07-04T22:16:00.000+02:00</published><updated>2011-07-04T22:16:58.187+02:00</updated><title type='text'>1408</title><content type='html'>Horrorów nie lubię. Chyba mam wystarczającą ilość stresów w życiu. &lt;i&gt;Podatki, rachunki, konta, karty kredytowe. Na co komu duchy??!?&lt;/i&gt; Ale ten film chciałem &lt;i&gt;oglądnąć&lt;/i&gt; dla Cusacka i Samuela Jacksona. I pewnej rozbiegówki, którą widziałem kilka lat temu w kinie. ASP jednakowoż na horror wziąć się nie dał, potem film znikł z półek - aż zupełnym przypadkiem zgadałem się z Dzidziem Starszym. Który dzisiaj zobaczył na wystawie pudełeczko z filmem i go zakupił.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Popkorn (nie ma uproś) został wyprażony w mikrofali, miejsca w pierwszym rzędzie zostały zajęte i zaczęliśmy. Pomaluśku robiło się strasznie, ale jakoś tak nie przeraźliwie. Prawdę powiedziawszy, &lt;i&gt;oglądnąłem&lt;/i&gt; Obcego mając lat może 12? i przez długi czas toczyłem ze sobą ciężkie boje chodząc do piwnicy po ziemniaki - startując z tego poziomu, ciężko się zestresować przy 1408. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Historia pokoju hotelowego, który zabija swoich gości. Ma na sumieniu 56 niewyjaśnionych zgonów - poczynając od tak prozaicznych przyczyn, jak skok z okna a kończąc na utopieniu się w zupie z krewetek. Cusack żyje z książek o duchach. Jeździ po Stanach i odwiedza pokoje, w których straszy. Hotel "Dolphin" z jego całkiem przyzwoitym wynikiem ukatrupionych klientów musi stanowić coś w rodzaju Świętego Graala dla pisarza zajmującego się nawiedzonymi duchami. Że w nim zamieszka - z góry wiadomo. Z niepokojem śledziłem rozwój wypadków - czy wygrają zabobony, czy zimny cynizm Cusacka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Film się skończył - i wyraziłem swoje rozczarowanie. To o czym do cholery poeta chciał nam powiedzieć? Są w końcu na świecie te duchy - czy ich nie ma? I tu mój Dzidź obrócił się do mnie z otwarta żuchwą, twierdząc, że oglądał całkowicie inne zakończenie... Chwila grzebania w necie - i okazało się, że wersja kinowa zapina wszystko ładną klamrą, kończąc opowieść, by w ostatnich sekundach wywrócić na nice nasze poczucie realności. Natomiast wersja reżyserska - stawiam lody każdemu, kto - jak to mówi mój Dzidź - zajarzył zajawkę. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Polecam, ale jednakowoż w wersji kinowej. Unikałbym jak ostatniej zarazy &lt;i&gt;directors cut&lt;/i&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe width="425" height="349" src="http://www.youtube.com/embed/q3XG9YVtpow" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;center&gt;&lt;i&gt;Baliście się na "Płonącym Wieżowcu"?&lt;br /&gt;Krzyczeliście na "Trzęsieniu Ziemi"?&lt;br /&gt;TO ZESRACIE SIĘ ZE STRACHU NA "OTO ARMAGEDDON"!!!&lt;/i&gt;&lt;/center&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A przynajmniej takie tłumaczenie miałem kiedyś do Kentucky Fried Movie. Może ktoś to jeszcze pamięta?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2536926337938435126-8815715090237006808?l=abnegat.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://abnegat.blogspot.com/feeds/8815715090237006808/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2536926337938435126&amp;postID=8815715090237006808' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/8815715090237006808'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/8815715090237006808'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://abnegat.blogspot.com/2011/07/1408.html' title='1408'/><author><name>abnegat.ltd</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05511945720230452752</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='30' src='http://4.bp.blogspot.com/_Q3sau0nHsWs/SWJp-Y2ei7I/AAAAAAAAASU/UGmR2if9SrI/S220/icon109.bmp'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://img.youtube.com/vi/q3XG9YVtpow/default.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2536926337938435126.post-6211154422946820185</id><published>2011-06-30T19:36:00.004+02:00</published><updated>2011-06-30T19:55:15.992+02:00</updated><title type='text'>Morderstwo z piecykiem w tle</title><content type='html'>&lt;i&gt;Jakoś tak podczas pisania ostatniej dykteryjki wekowej przed oczami stanął mi Lublin i mój rok pierwszy na Akademii Medycznej. Za jasną cholere nie wiem , czemu akurat ten moment...&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie pamiętam już, jak poznałem się z moim współlokatorem. Na potrzeby tego opowiadania nazwiemy go... - niech będzie Markiem. Podejrzewam, że przypadkiem zgadaliśmy się w temacie wynajęcia lokum. Od słowa do słowa ruszyliśmy na miasto i po krótkich poszukiwaniach wynajęlismy poddasze gdzieś przy Kraśnickich, kawałek za skocznią. Co jest najciekawsze, przypadkowe spotkanie zaowocowało przyjaźnią na długi czas i dwuletnim wspólnym mieszkaniem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nasza gospodyni była kobietą dobrą, miłującą pokój, wymierające gatunki i pieniądze. Wieczorami wymagała jedynie, by jej śpiewów nie urządzać - szczególnie &lt;i&gt;solo na dwa głosy&lt;/i&gt; (o tym może kiedy bądź indziej) - i nie nadużywać ciepłej wody. Bo gaz drogi i płacic trzeba. Ponieważ doszła do perfekcji w ustawianiu takiego poziomu zapłonu junkersa, że sama ową ciepłą wodę miała a my już nie, więc, by nie drażnić lwa, wypracowaliśmy szczególny sposób kapieli. Woda 10 sekund - raz! Nastepnie mydlenie, szorowanie, mycie łba i! - woda 20 sekund drugi raz. Zazwyczaj wystarczało na dwie kąpiele, choć czasem drugi w kolejce musiał się nieco &lt;i&gt;pohartować&lt;/i&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I żyli byśmy sobie zgodnie do sądnego dnia, gdyby pewnego razu do poddasza obok nie wprowadził się artysta z teatru. Teatr chyba był teatrem lalek, ale mniejsza. Od razu można było poczuć, że kultura zawitała pod strzechy. Żadnych limitów nie uznawał, więc ciepłej wody bardzo szybko zaczęło brakować. Nauczyliśmy się, że należy wziąc kąpiel, zanim rzeczony artysta wyczerpie, przynane nam hojna reką gospodyni, zasoby. Aż pewnego razu...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Abi, wykapałeś się?&lt;br /&gt;- A co?&lt;br /&gt;- No bo ja już, a artysta właśnie idzie z przystanku...&lt;br /&gt;Nie tracąc czasu na przekleństwa rzuciłem sie do łazienki. Sekwencja 10 sekund- mydło- szmpon- 20 sekund i świeży jak wiosenna sałata wylazłem z wanny.&lt;br /&gt;- Dzięki... Starsznie nie lubię głowy myć w zimnej, potem mi jakoś tak trzeszczy w mózgu...&lt;br /&gt;- Nie ma sprawy - uśmiechnął się, pogrążony w Bochenku, Marek. &lt;br /&gt;Nie przeszkadzając mu więcej, sam złapałem cholerne tomiszcze i zaczałem wbijać w łeb zupełnie niezrozumiałe nazwy. W powietrzu zawirowały zaklęcia anatoma trzeciej klasy: &lt;i&gt;...fissura... impresio... incisura...&lt;/i&gt; Zza ściany doszedł nas bezstresowy trzask drzwi a nastepnie szum ciurkiem lejącej się wody. Po chwili nudny nieco krajobraz urozmaiciło &lt;i&gt;solo na dwa głosy&lt;/i&gt;.&lt;br /&gt;- Kurwasz-maciarz... - rzuciłem zaklecie stożka ciszy i wepchałem &lt;i&gt;(uwaga! - regionalizm to jest z mojej wsi. Wiem, że wepchnąłem - ale ja akuratnie sobie wepchałem. Thank you for your attention)&lt;/i&gt; w uszy stoppery. Widząc nieco napiętą platyzmę Marka bez słowa rzuciłem drugą parą w jego stronę. Zaległa miła cisza, pogrążyłem się w szumie krwi, Bochenku i dźwiękach lejącej sie wody - to już gdzieś na trzecim planie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nagle rozległ sie wrzask. Ale nie jakiś tam sobie wrzask - był to dźwięk ścinający krew w żyłach, prostujący mózg, podrywający do walki o życie i honor mordowanej kobiety. Adrenalina wypchnęła &lt;i&gt;(tutaj akuratnie nawet na mojej wsi nie mówiło sie „wypchła”)&lt;/i&gt; mi stoppery z uszu. Drzwi otwarły się z hukiem i nasza Gospodyni, niech jej Bozia da sto piećdziesiąt lat życia i dwa zęby aż do śmierci, wpadła do naszego pokoju. Blada jak ściana zatoczyła się z wdziekiem, zatrzasneła drzwi i schowała się za naszymi plecami. Drżąc z napięcia, przygotowalismy się do walki - ja uzbrojony w szklankę z herbatą, Marek w Bochenka. Po chwili drzwi otworzyły się raz jeszcze - tym razem z gracją - i na progu stanął goły, prawie że jak święty turecki, nasz artysta, dzierżąc szczotkę jak berło. Prawie, gdyby nie gruba warstwa piany tu i ówdzie. Ale tak po prawdzie, to ówdzie raczej wcale nie.&lt;br /&gt;- Prosze się nie kłopotać - rzekł z uśmiechem do gospodyni - Niech nic Pani nie zmienia w piecyku, dokończę kapieli na dole. &lt;br /&gt;Po czym pokazał zgrabne posladki i kapiąc pianą na prawo i lewo, pomaszerował z powrotem do jej łazienki dokończyć ablucji. Pogwizdując przy tym w takt kłapania mokrymi stopami po schodach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nasz artysta wyemigrował wkrótce - widać jego pośladki nie spodobały się naszej Dobrodziejce. A może &lt;i&gt;ówdzie&lt;/i&gt; zaważyło? Któż wiedzieć może.Na nas natomiast spłynęło, w ramach podziękowania za uratowanie zycia, błogosławieństwo ciepłej wody. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od tego czasu mogliśmy się kąpać w systemie 20 - 20.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2536926337938435126-6211154422946820185?l=abnegat.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://abnegat.blogspot.com/feeds/6211154422946820185/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2536926337938435126&amp;postID=6211154422946820185' title='Komentarze (14)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/6211154422946820185'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/6211154422946820185'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://abnegat.blogspot.com/2011/06/morderstwo-z-piecykiem-w-tle.html' title='Morderstwo z piecykiem w tle'/><author><name>abnegat.ltd</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05511945720230452752</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='30' src='http://4.bp.blogspot.com/_Q3sau0nHsWs/SWJp-Y2ei7I/AAAAAAAAASU/UGmR2if9SrI/S220/icon109.bmp'/></author><thr:total>14</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2536926337938435126.post-2543898080001398693</id><published>2011-06-29T13:10:00.000+02:00</published><updated>2011-06-29T13:10:47.620+02:00</updated><title type='text'>Leniwce wszystkich krajów</title><content type='html'>Natchniony fenomenalną grą Kubota polazłem zmienić sobie naciąg w rakiecie. Co prawda w mojej sytuacji nie zmienia to nic - ale zawsze człowiek sie lepiej czuje, wiedząc, ze w jego rakiecie drzemie &lt;i&gt;moc&lt;/i&gt;. Od owej mocy łupie mnie w krzyżach oraz w barku. Ten ostatni za sprawą nowego serwisu. Sprokurował mi go Phil, po sumiennym oglądnięciu mojego, wypracowanego w pocie czoła. I znowuż cały pot zdał sie butom - bardzo ładnie zawiązanym. Zmienił mi ustawienie stóp, pozycję, ruch rakiety, wysokośc i pozycje piłki - słowem, znowuż mam ochote poleźć do poprzednika i zapytać, za co brał przez rok pieniądze. Zaraza z nimi. W sobote idę obić Grubego - pewnikiem sie nie uda, jednak bez serwisu wygrac nie da rady, ale przynajmniej się bedę starał. Gdyby jeszcze nie ten cholerny kręgosłup...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czerwiec nastał, a z nim jakieś takieś - letnie rozprężenie. Ludzie pojechali na urlopy, operować nie ma kogo, wszystkim tylko w głowie fiu-bździu i sex. Czemu chyba należy przypisać zwiększona ilość operacji wykonywanej zwyczajowo przez panów w Jukeju po spłodzeniu wymaganej ilości nowych poddanych Królowej. Dzisiaj wymniszyło sie pięciu. I sami rdzenni. A napływowego ani jednego. Co po dodaniu do zdecydowanej przewagi napływowych od rdzennych w napływających grozi zagładą białej rasy na wyspach jeszcze w tym stuleciu. Ot, pod koniec wieku ostatnich zamknie sie w rezerwacie i po sprawie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z racji krótkiej listy trzeba było zawalczyć o wolne popołudnie. Które to może sie opóźnić znacznie, gdy ostatnie dwa zabiegi są w znieczuleniu ogólnym... Ale od czegóż Zdolny Anestezjolog? Wykorzystując wszystkie znane mi słowa straszne i przerażające, nakresliłem ze swadą ryzyko - i pacjenci natychmiast ujrzeli w unelu światełko, zwące się znieczuleniem miejscowym. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Baba z wozu...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co prawda kanalarz będzie robił cystoskopię - i zażyczył sobie profilaktycznie Meropenem (WTF??!?) - alem machnął reka. Świata nie zbawię. Chce dawać, niech daje. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po południu idziemy biegać, trenować i ogólnie coś robić - bo niechciejstwo tegoroczne przekracza wszelkie wyobrażalne granice. Już mi słabo...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2536926337938435126-2543898080001398693?l=abnegat.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://abnegat.blogspot.com/feeds/2543898080001398693/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2536926337938435126&amp;postID=2543898080001398693' title='Komentarze (16)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/2543898080001398693'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/2543898080001398693'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://abnegat.blogspot.com/2011/06/leniwce-wszystkich-krajow.html' title='Leniwce wszystkich krajów'/><author><name>abnegat.ltd</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05511945720230452752</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='30' src='http://4.bp.blogspot.com/_Q3sau0nHsWs/SWJp-Y2ei7I/AAAAAAAAASU/UGmR2if9SrI/S220/icon109.bmp'/></author><thr:total>16</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2536926337938435126.post-732165509466013522</id><published>2011-06-28T10:35:00.001+02:00</published><updated>2011-06-28T10:35:28.892+02:00</updated><title type='text'>Anatomia meduzy</title><content type='html'>Że najlepiej być pięknym, młodym i zdrowym - nie trzeba przekonywać nikogo. Malkonteci bedą się co prawda zżymać, czemu do tej Świętej Trójcy nie dołączono bogactwa, ale jak wiadomo Trójca to Trójca. Boch trojcu liubit, a cztery przypisane jest do stolika brydżowego i karocy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Historia zaczeła sie jakieś - niech zgadnę - piętnaście lat temu. Przed wyjazdem na wakacje - a jeździlismy wtedy natychmiast po pracy, w piatek, żeby pierwszy dzień urlopu spędzić na plaży - zamarzyły mi się patrzałki. Ot, w dzień niby nic, ale w nocy dobrze jest jednak coś widzieć. Kupiłem sobie bryle w oprawkach a’la Bond lat ’70 i pojechaliśmy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Ten pomysł z jeżdżeniem na noc kończył się standardowo - po dojechaniu na miejsce zazwczaj nastepowało rozpakowanie, bania i spanie do nastepnego rana. Co, po uwzględnieniu karimatki na kamienistej plazy, dawało całkiem ciekawe lumbago.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chorobe lokomocyjna mam. Chyba że prowadzę. To wtedy nie. Chyba, że w nowych okularach. To wtedy zdecydowanie tak... Z pawim na zębach i przedziwnym wrażeniem, że na tym świecie nie ma nic za darmo, dojechałem do celu. Łomatko.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kolejne bryle sprokurował mi optyk północnoirlandzki. W zasadzie mogłem czytać gazetę z 20 metrów - ale coś było nie tak, bo cały czas miałem wrażenie, że widze podwójnie. Polazłem do optyka, ten sprawdził wszystko raz jeszcze i zaordynował, że musze się przyzwyczaić. I faktycznie - miał rację. Po kilku miesiącach noszenia bryli dziwne wrażenie widzenia podwójnego znikło, za to pojawiło sie kiedy ich &lt;i&gt;nie&lt;/i&gt; nosiłem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Nie potrafię tego opisać - to nie było widzenie podwójne, a jedynie wrażenie, że każde oko działa oddzielnie...&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z niewiadomych zupełnie mi przyczyn - ASP twierdzi, że to ordynarne lenistwo jest, i skłonnym przyznac jej rację - chodziłem w tym cholerstwie przez trzy lata. I w końcu pomyslałem sobie - a za jakie grzechy? Chcę mieć znowu mechanikę optyki ustawioną tak, jak być powinna. A nie nosić jakieś cholerne zyzulce, co to jedno oko na Maroko. I wymysliłem, ze spróbuję założyć kontakty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Optyk 50 funciszów wziął jak swoje i sprokurował mi takie małe meduzy do użytku wielokrotnego. Pomaluśku wszytko zaczęło wracać do normy. Widzę jakby bardziej pojedynczo, w dodatku lepiej mi się gra w tenisa bez bryli na nosie. Ale poranki - niech to zaraza. Albo kłuje - albo uwiera. Com mógł tom wytrzymał a potem wsadzałem meduzy do pudełeczka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i (&lt;i&gt;wiem, wiem&lt;/i&gt;) pewnego pięknego poranka postanowiłem być twardy. Kłuje - to kłuje. Miliony ludzi noszą, to znaczy że ja też mogę. Nie ma uproś. Walcząc z chęcia wydłubania sobie prawego oka przechodziłem dzień cały. Bite 16 godzin. Pod koniec miałem wrażenie, że nie mogę zamknać powieki, bo coś o nią zahacza. Ale - kto da radę jak nie my! I ściagając wieczorem to cholerstwo, poczułem taką dziwną chęć popatrzenia na soczewke pod światło... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie, nie było na niej żadnych paprochów. Założyłem ją &lt;i&gt;wywróconą na lewą stronę&lt;/i&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Taak. Nindża musi twarda być.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2536926337938435126-732165509466013522?l=abnegat.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://abnegat.blogspot.com/feeds/732165509466013522/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2536926337938435126&amp;postID=732165509466013522' title='Komentarze (25)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/732165509466013522'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/732165509466013522'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://abnegat.blogspot.com/2011/06/ze-najlepiej-byc-pieknym-modym-i.html' title='Anatomia meduzy'/><author><name>abnegat.ltd</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05511945720230452752</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='30' src='http://4.bp.blogspot.com/_Q3sau0nHsWs/SWJp-Y2ei7I/AAAAAAAAASU/UGmR2if9SrI/S220/icon109.bmp'/></author><thr:total>25</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2536926337938435126.post-7914189327865831727</id><published>2011-06-24T15:12:00.000+02:00</published><updated>2011-06-24T15:12:06.989+02:00</updated><title type='text'>0:1 do przerwy</title><content type='html'>Jakoś tak w zeszły weekend umówiłem sie z Grubym, że zagramy trzysetówke. Ot, trza wypróbowac nowe narzędzia mordu w ogniu walki. Co prawda nie byłem jeszcze przygotowany całkowicie, bo backhand nadal mi jakoś tak sie omskał, ale forhand zdecydowanie był na bój gotowy. Widzieliscie Murray’a? No to mój nieszczęsny trener próbuje mnie nauczyć właśnież takiego ustawienia ciała i ruchu. Masakra. Jak się mineło 40 - dla własnego dobrego samopoczucia nie napiszę o ile - to jednakowoż nauka przychodzi z trudem. I bez znaczenia jest, czy się człowiek chce nauczyć angielskiego, czy gry na skrzypcach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;W sumie, to sąsiedzi powinni Bogu dziękować, żem zaczał grac w tenisa.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gruby, o dziwo, dostal w dupę koncertowo. 7:5, 6:3. I do pola. Czyli jednak jak się człowiek zaprze - to i PeOChaPowca obije. Gadał potem coś na temat słabego spinowania piłki, coby mi życia nie utrudniać, ale mu nie wierzę za cholere. Takie samo gadanie jak wędkarzy o wielkości złowionych ryb.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Franek z Józkiem przy piwie sie chwalili, kto wyrwał z wody większą zdobycz. Franek obstawał przy dwuipółmetrowym szczupaku. Józek, że ze Śniadrw wyciągnął poniemiecki motor.&lt;br /&gt;- Wyobraź sobie, Franek, że kopnąłem w rozrusznik - zaskoczył! Przekręciłem wyłacznik od świateł - działają!!!&lt;br /&gt;- ...&lt;br /&gt;- ...Józek...&lt;br /&gt;- ?&lt;br /&gt;- Zmniejszę tego mojego szczupaka do pół metra, ale wyłącz światło w motorze....&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No to - polazłem do Phila. Coby mi ten backhand naprościł. Okazało się, że nie trza napraszczać - tylko nakrzywiać. Sposób w jaki trzymam teraz tą cholerną paletkę za chińskiego Boga się ma do uderzania piłki do przodu. Dziwne. A najdziwniejsze, że działa. I wszystko by było dobrze, gdyby nie serwis. Któremu Phil się przyglądnał szczerze - a od serca - i stwierdził że takiego czegoś jak żyje - nie widział. No i teraz mam zgrzyt. Bo w sobotę rano mam grać z Grubym, a z serwisu ostały mi sie strzępy. Phil twierdzi, że wystarczy zaserwowac jakieś 3000 razy, by sie przyzwyczaić, to szanse niby mam. Licząc pięć piłek na minutę - to by dawało jakieś 300 serwisów na godzinę. Czyli jak zacznę o siódmej wieczorem, to do rana powinienem się wyrobić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O ile mi ręka z barku nie wyskoczy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Gdzie ja znajdę 3000 piłek... I kto to potem pozbiera...&lt;/i&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2536926337938435126-7914189327865831727?l=abnegat.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://abnegat.blogspot.com/feeds/7914189327865831727/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2536926337938435126&amp;postID=7914189327865831727' title='Komentarze (14)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/7914189327865831727'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/7914189327865831727'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://abnegat.blogspot.com/2011/06/01-do-przerwy.html' title='0:1 do przerwy'/><author><name>abnegat.ltd</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05511945720230452752</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='30' src='http://4.bp.blogspot.com/_Q3sau0nHsWs/SWJp-Y2ei7I/AAAAAAAAASU/UGmR2if9SrI/S220/icon109.bmp'/></author><thr:total>14</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2536926337938435126.post-6666162080271657517</id><published>2011-06-23T14:31:00.001+02:00</published><updated>2011-06-23T14:31:26.915+02:00</updated><title type='text'>Nie z tej Ziemi</title><content type='html'>- Abi, wpadłbyś na dół. Mamy pacjenta do przepukliny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ponieważ ostatnio preassessment przepuścił mi dwóch matuzalemów - ruszyłem z kopytka, nie zwlekając. Tak na marginesie, dobrym pytaniem jest, czy osiemdziesięciolatek, posiadajacy zimną przepuklinę co to mu wlata i wylata bez większych ceregieli, w ogóle powinien być operowany. Nie, żebym tu jakowyś starczyzm (konia z rzędem za przetłumaczenie ageizmu; nie mylić ze sterczyzmem, to zupełnie co innego) popularyzował, ale tak jak kobiety są słabsze fizycznie od mężczyzn a Murzyni biegaja szybciej od Białych - tak samo tkanka osiemdziesięciolatka nie goi się tak jak osiemnastolatka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wziąłem do rączki notatki służbowe i zacząłem wątpić w to co sie dzieje... Może faktycznie jestesmy w czarnej dziurze, wyprodukowanej przez CERN, słońce gaśnie a nasza cywilizacja zmierza w objęcia Miski Z Makaronem - ale to chyba jeszcze nie jest powód, by operować komuś przepuklinę w trakcie oczekiwania na resekcję guza płuc...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Normalnie - jak mleko. Zsiadłem się. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poprosiłem grzecznie pacjenta, wyjasniłem, że z powodów raczej życiowych musi sobie rozwiazac problem w płucach a dopiero potem mysleć o innych operacjach i teraz siedzę. Jedno, co mi do łba przychodzi, to to, że chirurg o tym nieszczęsnym guzie nie wiedział w trakcie kwalifikowania pacjenta. Bo pozostałe wyjasnienia trącają sądem za narusznie dóbr osobistych.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2536926337938435126-6666162080271657517?l=abnegat.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://abnegat.blogspot.com/feeds/6666162080271657517/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2536926337938435126&amp;postID=6666162080271657517' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/6666162080271657517'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/6666162080271657517'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://abnegat.blogspot.com/2011/06/nie-z-tej-ziemi.html' title='Nie z tej Ziemi'/><author><name>abnegat.ltd</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05511945720230452752</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='30' src='http://4.bp.blogspot.com/_Q3sau0nHsWs/SWJp-Y2ei7I/AAAAAAAAASU/UGmR2if9SrI/S220/icon109.bmp'/></author><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2536926337938435126.post-596768082161069098</id><published>2011-06-22T13:23:00.000+02:00</published><updated>2011-06-22T13:23:41.911+02:00</updated><title type='text'>Morituri te salutant</title><content type='html'>Życie gladiatora ciężkie musiało byc. Mógł na ten przykład zostac wykorzystany przez swojego pracodawcę. Albo nie daj Panie zastapić pasze dla kota, gdy Pani zapomniała kupić Pedigri Pal. Ale to wszystko nic w porównaniu z utratą swojego fan klubu. Z ich przychylnością można było nawet uniknać &lt;s&gt;nadzidzia&lt;/s&gt; nadziania na &lt;s&gt;dzidzie&lt;/s&gt; dzide po przegranym meczu.  Ogólnie, życie nieszcześnika było uzaleznione od kaprysów właścicieli i żądnej krwi tłuszczy, co zawsze niosło ze soba ryzyko, ze tym razem tłuszcza zażąda naszej krwi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Biedny Lorenzo zbiera pokłosie nieszczęsnej dziury w tętnicy udowej. Czy co on tam zdziurawił. Mianowicie rodzina, po ochłonieciu, doznała całkowitej zmiany optyki i z uwielbienia dla chirurga życie ratującego przeszła do chęci mordu chirurga - konowała. Żywcem wypisz-wymaluj tłuszcza dzika na stadionie. Może i racja jest, że dziur w naczyniach robic nie powinien. Tu się zgadzają wszyscy, on pewnie też. Ale to właśnie jest medycyna - gdzie sie rąbie drzewo, tam się czasem traci palce. Tyle, że drwal ma lepiej, bo zazwyczaj odrąbuje własne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teraz biedny tłumaczy się i przeprasza - co jest jak najbardziej słuszne - a rodzina zaczyna opowiadać straszliwe rzeczy: jak to nic a nic nie wiedzieli, że biedna głowa rodziny została wywieziona do szpitala na obserwację, a oni nawet kieliszka chleba nie mogli mu zawieźć... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O czym to ja... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Można próbować wymagać od lekarzy cudów. Bo do takowych nalezy zaliczyć przeciętnie 45 lat pracy każdego z nas bez jednego powikłania czy błedu. Ale raczej nie należy tego oczekiwać. Prawo wielkich liczb mówi wyraźnie: jeżeli wykonamy daną czynność wystarczającą ilość razy, przytrafi się nam każda, nawet najmniej nieprawdopodobna dewiacja.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I to pozostawiam pod rozwagę. Zarówno biernej jak i czynnej stronie procesu leczniczego.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2536926337938435126-596768082161069098?l=abnegat.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://abnegat.blogspot.com/feeds/596768082161069098/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2536926337938435126&amp;postID=596768082161069098' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/596768082161069098'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/596768082161069098'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://abnegat.blogspot.com/2011/06/morituri-te-salutant.html' title='Morituri te salutant'/><author><name>abnegat.ltd</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05511945720230452752</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='30' src='http://4.bp.blogspot.com/_Q3sau0nHsWs/SWJp-Y2ei7I/AAAAAAAAASU/UGmR2if9SrI/S220/icon109.bmp'/></author><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2536926337938435126.post-3183002304993453044</id><published>2011-06-20T13:11:00.000+02:00</published><updated>2011-06-20T13:11:19.274+02:00</updated><title type='text'>Magia uzrowicieli</title><content type='html'>Muszę do psychiatry. Choć i to nie wiadomo, czy pomoże. Objawy mam przerażające: wlazłem dzisiaj z rana do roboty i się ucieszyłem. Że jestewm w pracy się ucieszyłem. No i nie wiem - przyznac się do tego czy nie? Bo z wolnej ręki trzeba będzie zapłacić, a jak pójde do occupational health, to w ramach ubezpiecznia. Ale jak dojda do wniosku, żem psychiczny?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pompon nieco zachorzał. Mianowicie znalazłem go rano pod łóżkiem, leżącego jak wór skórno-mieśniowy. Zupełnie, jakby go kto w środku podmienił. Wytargałem gościa za futro i tu mnie wystraszył - patrzył sie apatycznie, ani łapą nie machnął, ani ogonem nie kiwnął, ani mnie nawet nie użarł. Wepchałem go pospiesznie do skrzynki i pognałem do weteryniarza (wersja podhalańska). Pani Renata okazała sie być kobietą - cudotwórcą: wzięła do ręki &lt;i&gt;przedmiot magiczny&lt;/i&gt; i wsadziła go Pomponowi w zadni koniec przewodu pokarmowego. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Patrząc na gwałtowne odnowienie sił witalnych mojego milusińskiego zacząłem się zastanawiać, czy aby nie stosować owegoż manewru na swoich pacjentach w trakcie reanimacji. A przynajmniej we wszystkich pierdzimączkowych zespołach wazowagalnych.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przy okazji wyszło, że ma podniesiona temperaturę. Ponieważ Pompon wyraźnie zrozumiał, ze nikt tu mdlejących kocurków tolerować nie będzie, przestał zgrywać cierpiącego arystokratę. Dzieki czemu więcej czarów nie było - Pani Doktor znalazła stłuczona dupkę i złamany pazurek, reszta w normie. Dostał zastrzyk - wiadomo, zastrzyk podstawa - zapłaciłem 42 funcisze i z ulgą wywiozłem łachudrę do domu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Na kanapie siedzieć i telewizję ogladać, cholera jasna! A nie włóczyć sie za rudymi ślicznotkami po okolicy i dupę sobie obijać!!!&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teraz mam zgrzyt. Bo do tego psychiatry to bym nawet i polazł, ostatecznie pracoholizm moze zabić - ale co, jeżeli on też ma ten magiczny przyrząd do uzdrawiania?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2536926337938435126-3183002304993453044?l=abnegat.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://abnegat.blogspot.com/feeds/3183002304993453044/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2536926337938435126&amp;postID=3183002304993453044' title='Komentarze (23)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/3183002304993453044'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/3183002304993453044'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://abnegat.blogspot.com/2011/06/magia-uzrowicieli.html' title='Magia uzrowicieli'/><author><name>abnegat.ltd</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05511945720230452752</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='30' src='http://4.bp.blogspot.com/_Q3sau0nHsWs/SWJp-Y2ei7I/AAAAAAAAASU/UGmR2if9SrI/S220/icon109.bmp'/></author><thr:total>23</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2536926337938435126.post-5633353185271475586</id><published>2011-06-15T19:25:00.002+02:00</published><updated>2011-06-15T19:27:32.954+02:00</updated><title type='text'>Post mortem</title><content type='html'>ESA AD 2011 odeszła do historii. Trzeba przyznać, ze organizacja była doskonała a ilość tematów wręcz oszałamiająca. Wystarczy powiedzieć, że równolegle odbywało się około 10 wykładów. Do tego workshopy, sesje sponsorowane przez firmy - jednym słowem urwanie głowy. Wykładowcy ze wszystkich stron świata, nie zabrakło również polskiego akcentu. Targi miały rozmiar średniej wielkości lotniska, trudno było się zdecydować gdzie iść i co wysępić - bagaż nie z gumy, w podręcznym tylko 10 kilo się mieści. Z trendów - dość dużo poświęcone krwiodawstwu i hematologii, od cholery krzepnięcia - to rzecz jasna napędzane przez rovaxabarynę - jak zwykle część poświęcona bezpieczeństwu, część organizacji, cześć nowościom. Kolorowy zawrót głowy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Amsterdam - kocham to miasto. Może dlatego, że kojarzy mi się tylko z krótkimi wypadami na wakacje, ale tak prywatnie myślę, że coś w nim - a głównie w ludziach tam mieszkających - jest. Coś związanego z luzem wewnętrznym i ogólnym pozytywnym bezstresem. Niestety, stekodajnie upadają na pysk. W dwóch różnych miejscach półkilowy t-bone okazał się być ćwierćkilowym ochłapkiem... Gdybyście tam trafili, nie polecam. Smak i owszem - ale co to za porcja, po zjedzeniu której ma się ochotę na kubełek z KFC?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z ostatnich dwóch pobytów zostało nam jedno zadanie turysty do wykonania - mianowicie popłynięcie sobie kanałem. Na szczęście fali nie było, spalin tez nie specjalnie, wiec z choroby lokomocyjnej odezwało się ziewanie i zdrętwienie mózgu. Ale warto było - wrażenie z takiego rejsu jest niesamowite, szczególnie, gdy się wcześniej wszystkie oglądane miejsca zaliczyło z buta.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I jeszcze słówko o hotelu. Trafiony na zasadzie najbliżej znaczy najlepiej. I przez przypadek wylądowaliśmy w &lt;a href="http://www.citizenmamsterdamcity.com/vondelpark-hotel-photos.php"&gt;CitizenM&lt;/a&gt;. Po prostu - nieprawdopodobne. Pokoik nieduży, jakieś 2.5 m szerokości, pięć - sześć długości, ale wystrój... Pod panoramicznym, zajmującym całą ścianę, oknem znajduje się 2.5x2.5 łóżko. Na którym można spać wzdłuż oraz w poprzek. Obok prysznic i toaleta - dla gadżeciarzy skonstruowano pilota, którym można zmieniać podświetlenie od krwistego burgunda po błękit fiołkowy. A do tego kapitalna obsługa, która okazała się być z Polski. Przy okazji serdeczne pozdrowienia dla Tomasza - to był najprzyjemniejszy wieczór spędzony w hotelowym pubie ever ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Hotel wygląda tak:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-UD2uusHwFM4/TfjpTt5M7-I/AAAAAAAABsM/pzIlxK4aFR8/s1600/ws_CitizenM_Hotel_2560x1600.jpg" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="250" width="400" src="http://1.bp.blogspot.com/-UD2uusHwFM4/TfjpTt5M7-I/AAAAAAAABsM/pzIlxK4aFR8/s400/ws_CitizenM_Hotel_2560x1600.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Tylko proszę się nie przyglądać w powiększeniu... Po co to się narazić na oglądanie gołych ciał...&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ogólnie - doskonałe miejsce i doskonały pobyt. Na co złożył się czas, miejsce i przyjaciele. Normalnie - żal było wyjeżdżać.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2536926337938435126-5633353185271475586?l=abnegat.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://abnegat.blogspot.com/feeds/5633353185271475586/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2536926337938435126&amp;postID=5633353185271475586' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/5633353185271475586'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/5633353185271475586'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://abnegat.blogspot.com/2011/06/post-mortem.html' title='Post mortem'/><author><name>abnegat.ltd</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05511945720230452752</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='30' src='http://4.bp.blogspot.com/_Q3sau0nHsWs/SWJp-Y2ei7I/AAAAAAAAASU/UGmR2if9SrI/S220/icon109.bmp'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-UD2uusHwFM4/TfjpTt5M7-I/AAAAAAAABsM/pzIlxK4aFR8/s72-c/ws_CitizenM_Hotel_2560x1600.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2536926337938435126.post-575291807902704136</id><published>2011-06-11T20:01:00.003+02:00</published><updated>2011-06-11T20:06:40.910+02:00</updated><title type='text'>Dziadek sie smial</title><content type='html'>Jak sie ma inwentarz zywy, to sie ma problem w czasie wakacji. Szczegolnie, gdy starsza czesc owegoz wyjechala w cholere. Po dluzszych bojach wewnetrznych zadzwonilem do Ancestorow. Ci, nie ociagajac sie zbytnio, dokonali zakupu biletow w Udusklientaswegoyanerze i zapowiedzieli przyjazd. Nastapilo Radosne Oczekiwanie. W dniu zero ASP pod para czekal na potwierdzenie odlotu, i nagle - dzonk. Ancestorzy, ktorzy w zasadzie procz Afryki zwiedzili wszystkie wieksze lotniska na swiecie, zabladzili na Balicach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Byli w Singapurze, Miami, Amsterdamie, Londynie, Frankfurcie, Montrealu i Bog Litosciwy wie, gdzie jeszcze - a zabladzili w Balicach. Gdzie jest osiem bramek.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po uspokojeniu slusznie wzburzonych nerwow Ancestorow, nie omieszkalem wyzlosliwic sie nieco, jak to mozna do reszty zglupiec.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Przy okazji pozdrawiam serdecznie zarzadzajacych krakowskim oddzialem owegoz przewoznika, ktorzy majac samolot na plycie z podstawionymi schodkami, nie byli w stanie zapakowac do srodka pary emerytow. Jest to - i tu mowie zupelnie szczerze i od serca - dziadostwo wyjatkowej klasy.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Stojac w obliczu dylematu: zostawic Pompona pod opieka Dzidzia Mlodszego czy tez odwrotnie, ASP wymyslil &lt;i&gt;cunning plan&lt;/i&gt;. I zapytal sasiadke, czy sie nie nudzi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wstalismy zgodnie z planem, drobny obsuw przy wyjezdzie - jednak 4.45 to nie w kasze dmuchal - i jedziemy. Niby w drobnym niedoczasie, ale bez przesady mi tu. Nie takie spoznienia sie niwelowalo. Groza powialo po minieciu zakretu do odprawy. Setka ludzi - a na tablicy &lt;i&gt;last call&lt;/i&gt;. W koncu nie wytrzymalem nerwowo - metoda na zolwia sorry (czyli w kucki popod linkami, mantrujac "sorrysorry" by nie dostac kopa) wydarlismy pod same bramki. Szybka kontrola, ASP rzucil okiem na tablice - gate 9! &lt;i&gt;Bogurodzica Dziewica Bogiem Slawiena Maryja!!!&lt;/i&gt; - przypadkowi podrozni w poplochu rzucali sie na sciany, zlapalem za guzik kogos z obslugi - Gate 9 - where it is?? There - wydukalo dziewcze - ruchomymi schodami przeskakujac po cztery, jeszcze jeden zakret...&lt;br /&gt;Zamkniete. &lt;br /&gt;No tos my w p***u polecieli - przypomnial mi sie Siara z Killera. ASP zabuksowal obcasami na wstecznym. Czy mozecie nas jeszcze wziac na poklad??? - zlapana kolejna nieszczesnica ze zdumieniem popatrzyla na dzierzony przez ASP, niczym wunderwaffe, bilet. Ale - panstwo odlatuja z gate no 1... To tam...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Okazalo sie, ze Jet2, w odroznieniu od Olewamyemerytayanair, poczekal kilka minut. Ostatni wpadlismy na poklad.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No, ale tu akurat jestesmy w pelni usprawieliwieni. Toz Leeds-Bradford ma az dziesiec bramek.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2536926337938435126-575291807902704136?l=abnegat.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://abnegat.blogspot.com/feeds/575291807902704136/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2536926337938435126&amp;postID=575291807902704136' title='Komentarze (12)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/575291807902704136'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/575291807902704136'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://abnegat.blogspot.com/2011/06/dziadek-sie-smial.html' title='Dziadek sie smial'/><author><name>abnegat.ltd</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05511945720230452752</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='30' src='http://4.bp.blogspot.com/_Q3sau0nHsWs/SWJp-Y2ei7I/AAAAAAAAASU/UGmR2if9SrI/S220/icon109.bmp'/></author><thr:total>12</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2536926337938435126.post-1059325899542176152</id><published>2011-06-10T21:05:00.004+02:00</published><updated>2011-06-10T23:50:54.346+02:00</updated><title type='text'>Atrakcje przedurlopowe</title><content type='html'>Pomaluśku nadszedł dzień ostatni przed tygodniem wolnego... Nawet Abnegatowi się należy. Jadę napawać się, chłonąć i pławić w mądrościach, hojnie dostarczanych przez kwiat nauki medycznej. W tym roku ESA, &lt;i&gt;European Society of Anaesthesiology&lt;/i&gt;, organizuje swój doroczny kongres w Amsterdamie. Co prawda byliśmy, ale czemuż by nie pojechać jeszcze raz? Tym bardziej, że firma stawia. Jako, że dziś dzień był mój ostatni, wszyscy wykazali się zrozumieniem i zabukowali 9 (słownie: dziewięć) zabiegów w ogólnym. &lt;i&gt;Nie rzucim ziemi skąd nasz ród.&lt;/i&gt; Przeżyje i to. Dzień sobie pomykał w napięciu, bom się zawściekł, że wyjdę przed północą, i nawet by mi się udało. To „nawet” tłumaczy się na u&lt;s&gt;pier&lt;/s&gt;rwaną tętniczkę odchodzącą od tętnicy udowej. A w zasadzie nie tyle urwaną, co wyrwaną, razem z kawałkiem ściany tejże. Dupło krwią po równo - ściana, lampa, moja maszynka, spodnie - moje - celował, czy co? W ciągu piętnastu minut z pacjenta zlazły dwie pinty. Czy jedenaście setek krwi. Poczułem niepokój. Nie, żebym krwawienia nie widział. Ostatecznie pracowało się w różnych miejscach i z różnymi chirurgami. Niektórych wręcz podejrzewam o zapewnianie nam godziwej, bezalkoholowej rozrywki na dyżurze podczas walki ze wstrząsem krwotocznym. Baretek za zero neg jednak ma się kilka. Ale zawsze to było w szpitalu, gdzie krwiodawstwo było na zagwizdanie... Niby nic pilnego, utrata litra nie jest nawet wskazaniem do toczenia, ale zdecydowanie wartało by zrobić krzyżówkę i rezerwnąć ze cztery wory. Jak by się okazało, że w ciągu następnego kwadransa pacjent straci kolejne dwie pinty. &lt;i&gt;4 pinty = pół galona imperialnego.&lt;/i&gt; A tu krzyżóweczka będzie za 45 minut, a krew dostane za godzinę. W tym tempie będę miał skrwawione zwłoki na stole. Zakrzyknąłem dziarsko i wdrożyliśmy procedurę natychmiastowego transferu dwóch worów zera. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Potem napięcie zaczęło spadać. Co prawda, chirurg przez chwilę popadł w stan nazywany fachowo &lt;i&gt;okurważmaciajacieżniepierdole&lt;/i&gt; i zamówił sobie transport na naczyniówkę &lt;i&gt;in statu nascendi&lt;/i&gt; - czyli chciał słać pacjenta walącym krwią z udowej, ale potem się pozbierał, klemami tętnicę szczypnął, szwy założył i parcie na stolec opadło do zera.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A teraz siedzę. Krew zmyłem z twarzy - i siedzę. Samolot mam do Amsterdamu o siódmej rano - i siedzę jak tak ciotka z Gliwic, bo w piątek prościej doprosić się można o cud boski niż karetkę transportową. A eRki nie dadzą, bo pacjent nie umiera. Cholera by z nimi. Tyle mojego, że chirurg siedzi ze mną. Co prawda dziesięć minut po zabiegu stwierdził, że jak pacjent jest stabilny, to on sobie idzie - alem kurwicy dostał. A jak jednak poleje, to co ja niby mam z nim zrobić? Zatłuc laryngoskopem?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostatni dzień przed tygodniem wolnego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostatni pacjent.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dobrze, żeśmy to szkolenie z krwiodawstwa zrobili miesiąc temu.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2536926337938435126-1059325899542176152?l=abnegat.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://abnegat.blogspot.com/feeds/1059325899542176152/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2536926337938435126&amp;postID=1059325899542176152' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/1059325899542176152'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/1059325899542176152'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://abnegat.blogspot.com/2011/06/atrakcje-przedurlopowe.html' title='Atrakcje przedurlopowe'/><author><name>abnegat.ltd</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05511945720230452752</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='30' src='http://4.bp.blogspot.com/_Q3sau0nHsWs/SWJp-Y2ei7I/AAAAAAAAASU/UGmR2if9SrI/S220/icon109.bmp'/></author><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2536926337938435126.post-719257646597671575</id><published>2011-06-09T14:37:00.001+02:00</published><updated>2011-06-09T14:37:13.257+02:00</updated><title type='text'>Matuzalems</title><content type='html'>Definicja chirurga jest prosta: „Lekarz, który nie wierzy w choroby, których nie można wyciąć”. To z tego powodu dobry Pan Bóg dał im anestezjologów. Jak to pisał Sztaudynger bodajże „Eunuch i krytyk z jednej sa parafii - obaj wiedzą jak, żaden nie potrafi”. Przedziwnie mi w tej grupie pasuje moja profesja.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najpierw Lorenzo przywlekł matuzalema. Matuzalem nie był stary bardzo, ot ledwie parę lat ponad osiemdziesiąt, ale zużycie biologiczne 120 koma 7/10 procenta. Dziadzio przyszedł uśmiechnięty, utykając pomalusku o lasce, zapowiedział, że nie miał, nie ma, nie zażywa i radośnie czekał na zabieg. Uroczy. Konfrontacja wywiadu z historią pozostawiła dwa wyjścia: albo GP to mitoman - albo dziadzio ma w głowie szarlotkę. Pewnie bym sie zaparł, ale dziadzio potrzebował tej operacji, coby sobie zrobić endoprotezę lewgo stawu biodrowego. A przynajmniej tak mu zapowiedział ortopeda. Intrygujące.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Tu mam kilka podejrzeń, co jedno to bardziej paskudne. W miarę łagodne zawiera chęć wystraszenia dziadka, natomiast paskudna, że ówże ducha odda z powodów poprzepuklinowych i protezę się zaoszczedzi.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do tego dziadek uparcie twierdził, ze po zabiegu zajmie sie nim szanowna małżonka. Ponieważ żyjemy w społeczeństwie tolerancji powszechnej, zapytałem ileż owa ma lat, mając nadzieje na uzyskanie odpowiedzi ponizej 60. Pudło. Powyżej 80. Hm. A da sobie radę? Absolutnie nie! - zapowiedział dziadek z mocą. Ja to przy niej okaz zdrowia jestem. Opadła mi żuchwa całkiem.W końcu odnaleziony telefonicznie syn wyjaśnił, że dziadek przebywa w zakładzie opieki nad struszkami i tamżeż pojedzie ciupasem zaraz po zabiegu, szerokim łukiem dom omijając. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nastepnie ortopeda przywlókł Duputrena w wieku jeszcze starszym. Powiało grozą. Miejscowego nie chce? Nie - umrze na śmierć. Najnormalniej w świecie - jak zobaczy igłę, to wyskoczy z trzewików. Czyli po polskiemu - kopnie w kalendarz. Chce ogólnego tylko i wyłącznie. Osowiałem. Co prawda w formularzu nie ma, nie posiada, nie zażywa, ale pomny uroczego dziadka... Z jednej strony wiek - ale z drugiej strony... Toż jak chirurg da miejscowe, to w zasadzie w sedacji się to zrobi... Hm. Uspiłem niewiastę na tyle, żeby maskę krtaniową włozyć, zapodaliśmy miejscowe i zabieg się odbył. Ilośc podanych anestetyków kwalifikuje ta technikę jako TIHA. Czyli całkowitą dożylną anestezję homeopatyczną. Najdziwniejsze z tego wszystkiego jest fakt, że godzinę po zabiegu szczebiotała jak skowroneczek. Czary.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A dziś pięgniarka-wywiadowca (za cholere nie wiem jak przetłumaczyć preassessmentową) zapodała, że mam zabukowaną panią, coby ją oglądnąć - w domysle zwalić z zabiegu - przed kolonoskopią. Popatrzyłem w historię - włosy ma zdrowe. Bo reszta to już mniej. W zasadzie jak by otworzyć Szczeklika, to większośc rozdziałów jest o niej. Zapytałem grzecznie, po jasna cholerę mamy czekać do połowy lipca skoro juz wiem, ze ją skreślę? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Myśmy chyba jednak inną medycynę studiowali.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2536926337938435126-719257646597671575?l=abnegat.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://abnegat.blogspot.com/feeds/719257646597671575/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2536926337938435126&amp;postID=719257646597671575' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/719257646597671575'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/719257646597671575'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://abnegat.blogspot.com/2011/06/matuzalems.html' title='Matuzalems'/><author><name>abnegat.ltd</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05511945720230452752</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='30' src='http://4.bp.blogspot.com/_Q3sau0nHsWs/SWJp-Y2ei7I/AAAAAAAAASU/UGmR2if9SrI/S220/icon109.bmp'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2536926337938435126.post-4096314388170294759</id><published>2011-06-08T19:03:00.000+02:00</published><updated>2011-06-08T19:03:58.932+02:00</updated><title type='text'>(censored) (censored) (censored) (censored) mać</title><content type='html'>List dostałem. Pierwszą klasą, w kredowej kopercie, wydrukowany ładnie na drukarce. Atramentowej. W liście stało, ze parkuję na chodniku, a to sie nie podoba ogółowi mieszkańców, którzy co prawda też parkują na chodniku, ale nie całym. W związku z powyższym zdjęcia zostały zrobione i komitet wyzwalania chodników wyśle je do councila, jeżeli się nie poprawię. I będę miał na swoim koncie &lt;i&gt;skargę&lt;/i&gt;. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zadrżałem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nikt do tej pory na mnie sie nie skarżył. Miły jestem ponad wszelkie wyobrażenie, na ludzi nie krzyczę - no, chyba że mnie patologicznie w&lt;s&gt;kur&lt;/s&gt;nerwią - do wszystkich się usmiecham. Normalnie - nie ma zmiłuj. Milszego niż ja to już nie ma wcale. A tu jakiś *&amp;$^%# cham @^%*&amp;$ jeden *&amp;^ *&amp;^% $%^&amp;(*&amp;&amp;^# z drugim bedzie  *&amp;^%$ na moje  *&amp;^#$@ auto palcem *&amp;^%$# wytykał??!?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wstrząśnięty dotarłem do pracy i opowiedziałem wszystko Zuzi. Popatrzyła na mnie spod oka i zapytała, czy mam mi pożyczyć taką rączkę na kijku, z wystającym środkowym palcem czy tez sam sobie kupię? No jak to - a skarga? Zuzia westchneła. Masz taxa za szybką? Mam. No to mogą cię w dupe pocałować. Co prawda nie dodała, że mogą też zawołać kuku, ale chyba dlatego, że tu nikt tak nie woła.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bede se musiał znaleźć inne miejsce do parkowania. Szlag by to trafił.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale tą rączke - to mam wielka ochotę pożyczyć...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2536926337938435126-4096314388170294759?l=abnegat.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://abnegat.blogspot.com/feeds/4096314388170294759/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2536926337938435126&amp;postID=4096314388170294759' title='Komentarze (18)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/4096314388170294759'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/4096314388170294759'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://abnegat.blogspot.com/2011/06/censored-censored-censored-censored-mac.html' title='(censored) (censored) (censored) (censored) mać'/><author><name>abnegat.ltd</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05511945720230452752</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='30' src='http://4.bp.blogspot.com/_Q3sau0nHsWs/SWJp-Y2ei7I/AAAAAAAAASU/UGmR2if9SrI/S220/icon109.bmp'/></author><thr:total>18</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2536926337938435126.post-2746046930039162467</id><published>2011-06-07T09:56:00.001+02:00</published><updated>2011-06-07T09:57:20.336+02:00</updated><title type='text'>Granatem od pługa</title><content type='html'>&lt;i&gt;Zaczynam, zaczynam - i zaczać nie mogę. Wszystko przez wstrząs głęboki. Ale - ad rem.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W Jukeju dochtór zobowiązan jest do zgromadzenia 50 punktów edukacyjnych, zwanych tu CPD albo CME. To od &lt;i&gt;Continuous Professional Developement albo Medical Education&lt;/i&gt;. Połowa ma byc zgromadzona w tak zwanym procesie zewnetrznym. Czyli kursach, oferowanych tu po przystepnej cenie 500 funtów za trzydniówkę, nie licząc dojazdu i spania. Pozostałe można zgromadzić na spotkaniach organizowanych przez pracodawcę, uczeniu innych, czytaniu prasy i takich tam. W szpitalu jest łatwo. Raz w tygodniu robi się kominek czy insze spotkanie naukowe, i po godzinie każdy jest bogatszy o 1 punkcik. Dwadzieścia pięć takich spotkań rocznie wystarcza. Ale w przypadku naszej firmy, gdzie jednostki są rozpirzone po całej wyspie, sprawa jest trudniejsza. Do tej pory spotykaliśmy się w centrali w Lądynie (to za granica jest...). Kilka godzin posiadówki, wykładziki produkcji własnej, sandwicz na papierowym talerzyku i z powrotem do domu. Cud boski, że mam East Cost który tą trasę pokonuje w dwie i pół godziny. Szaman na ten przykład musi jechać dwa dni, często zmieniając konie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I nagle - szczęki opad. Firma zafundowała dwódniówkę, hotel, spa i wyżerka - all inclusive. Z turniejem golfa włacznie, ale to już nie dla pospólstwa - trza być członkiem. Klubu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak wygląda Bournemouth i skąd sie wzieło, można przeczytać u Szamana. Mnie zauroczyło coś innego. Po raz pierwszy miałem mianowicie okazję zaobserwować zachowanie Brytów przy stole. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Człowiek, wiadomo, w różnych miejscach bywał, nawet jogurt jadł to kultura mu nieobca. Widelca i noża używa, łokciami się nie rozpycha - a posadzili nas po 10 przy okrągłych stołach, oferujących ca. 40 cm. przestrzeni prywatnej. Chuda kobiełka jakoś da radę, ale jak się jest przedstawicielem klasy niedźwiedź? Z boku się łapy nie mieszczą, z przodu brzuch... O czym to ja... A.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Początek jak wszędzie. Żadnych falstartów, każdy czeka grzecznie aż wszyscy dostaną. W kraju nad Wisła od tego momentu każdy sobie. Ostatecznie w przedszkolu pani nagradzała te dzieci, które jadły najszybciej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Tak to jest, jak cię rodzice oddadzą do wychowania babie ze wsi...&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Brytol wiosłuje niespiesznie, uważnie kontrolując utylizację zupki u współpartnera. Każdy kończy w tym samym momencie. Kelner nie zabierze niczego ze stołu, póki ostatni uczestnik nie zje ładnie. Z drugim to samo... Z deserm też... I tu wyszły niestety buraczane korzenie wschodnich landów - ciasteczko podano, to jemy. A Brytole grzecznie czekali przez dobre 15 minut, aż się znajdzie zaginiony torcik jednej z uczestniczek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Druga odmienność spożywania posiłków zaLaManche’owych to trzymanie widelca. U nas, wiadomo. Ustawiamy jak łopatę i pracujemy - góra-dół. Upadłość kompletna... Brytol nie odwróci widelca do tej pozycji choćby miał każdy zielony groszek, każdą frytkę, każdy wiór sałaty pojedynczo po talerzu ścigać. Najładniej to wygląda przy jedzeniu ziemniaczków - co się trzeba namordowac, żeby na mięsko nasciubić choć trochę...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Człowiek oczytany jest to wie, że że w Afryce je się rekami a Japonii pałeczkami. A tu proszę - wcale nie trzeba opuszczać kontynentu. Pułapka czai sie zaraz za progiem...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2536926337938435126-2746046930039162467?l=abnegat.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://abnegat.blogspot.com/feeds/2746046930039162467/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2536926337938435126&amp;postID=2746046930039162467' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/2746046930039162467'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/2746046930039162467'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://abnegat.blogspot.com/2011/06/granatem-od-puga.html' title='Granatem od pługa'/><author><name>abnegat.ltd</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05511945720230452752</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='30' src='http://4.bp.blogspot.com/_Q3sau0nHsWs/SWJp-Y2ei7I/AAAAAAAAASU/UGmR2if9SrI/S220/icon109.bmp'/></author><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2536926337938435126.post-7358659764312267151</id><published>2011-06-02T20:05:00.000+02:00</published><updated>2011-06-02T20:05:16.592+02:00</updated><title type='text'>Dom wariatów</title><content type='html'>Dzień niby jak codzień. Pomalusku sie to rozkręcało, ale jakowyś takis niepokój czuć było w powietrzu... Uczucie zwaliłem na zepsuta klime. Zwykle mrozi franca jak wściekła, trzeba zakładać podwójne wdzianka blokowe żeby cholery - czy raczej zapalenia płuc - nie dostać, ale nie dzisiaj. poniewaz dzisiaj na zewnatrz jest 24 stopnie celsjusza (tak tak! - na Wyspie zdarzają się dni letnie, zazwyczaj dwa: pierwszy i ostatni.), maszynka zablokowała się w pozycji grzania. Na sali operacyjnej temperatura spokojnie i nienerwowo biła kolejne rekordy. 22, 23, 24... Gdy doszła do 28 zapytałem o witki. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Od dłuższego czasu mam wrażenie, że ta cała klima to był gratis do windy.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie wiedziałem jak sa po ichniemu brzozowe, zresztą nie widać tutaj jakowychś wierzb płaczacych w straszliwym nadmiarze, ale dowcip się przyjął. Z racji temperatury wszystko jakos tak zwalniało, coraz bardziej - jako ta ocieżała lokomotywa - aż w końcu ostatni pacjent wylądował w poczekalni o szóstej... Noż w mordę jeża... Wypytałem grzecznie gościa, co on na to, żeby mu zabieg przełożyć, ale zełgał, że żona przyjechała. Z Londynu - to za granicą jest. Obiecałem mu w zwiąku z tym, że marcheweczke sie mu naprawi. Ostatecznie to nie przeszczep nerki, choć sądząc po czasie koniecznym do wykonania procedury, również sakramencko skomplikowane.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Nie można by tak zakupić obcinarki do cygar?&lt;br /&gt;- Tam! Tam! Samolot!!!&lt;br /&gt;- Gdzi-AAAAAaaaaa....&lt;br /&gt;- Dziękujemy, nastepny.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wyleze stąd o północy. Dobrze, że najkrótsza noc się zbliża, za oknem dalej środek dnia. Dobre i choć co.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2536926337938435126-7358659764312267151?l=abnegat.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://abnegat.blogspot.com/feeds/7358659764312267151/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2536926337938435126&amp;postID=7358659764312267151' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/7358659764312267151'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/7358659764312267151'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://abnegat.blogspot.com/2011/06/dom-wariatow.html' title='Dom wariatów'/><author><name>abnegat.ltd</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05511945720230452752</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='30' src='http://4.bp.blogspot.com/_Q3sau0nHsWs/SWJp-Y2ei7I/AAAAAAAAASU/UGmR2if9SrI/S220/icon109.bmp'/></author><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2536926337938435126.post-3360221234550766401</id><published>2011-05-26T15:05:00.001+02:00</published><updated>2011-05-26T15:07:19.768+02:00</updated><title type='text'>Lepiej zapobiegać</title><content type='html'>Anglia wielki kraj jest. A jak sie jeszcze doda zdrowy kawał Kornwali... Łomatko. Co prawda nasza była kolej jechać w odwiedziny, ale załatwił nas kot. Mianowicie dzidź starszy poleciał, młodszy leci, a kotkowi kto da papu? Za uszkiem podrapie? No własnie. Z tegoż powodu Szaman zdecydował, że ruszy na północ. Droga daleka, popasów kilka - ale na końcu czekać będzie wikt i &lt;s&gt;opierunek&lt;/s&gt; opijunek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostatni raz nasze spotkanie na północy odbyło się na przełomie marca i kwietnia tamtego roku. Pamiętacie? Nie? Maluśki wulkanik sparaliżował wtedy komunikację lotniczą w Europie, tysiące odwołanych lotów, setki tysięcy koczujących pasażerów, milionowe straty. Tego roku cisza była i spokój aż do mojego telefonu do Szamana i jego szybkiej decyzji - to w takim razie my do was. Nawet doba nie minęła - dupło na drugi dzień. Siwe dymy wywaliło dwa razy wyżej i choć specjaliści uspokajają a PłaćZaToaletęIMiejscaNaStojącoAir lata, to jednakowoż kilka lotnisk stoi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdybyście się wybierali na wakacje, sprawdźcie, czy przypadkiem Szaman nie jedzie do Abnegata. Po co to wpierniczać suche bułki na lotnisku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;A. Właśnie. Gdyby tu zaglądnał jaki spec od budżetu linii niskobudżetowych. &lt;br /&gt;Chcecie mieć spokój? Wystarczy nam zafudować jakąś miłą wycieczkę do południowych krajów. Szaman preferuje Toskanię, ja tam wybredny nie jestem - choć wolę Chorwację, wezmę co zaproponujecie. Tylko bez przesady mi tu - ostatecznie mówimy o &lt;b&gt;wielomilionowych&lt;/b&gt; stratach&lt;/i&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2536926337938435126-3360221234550766401?l=abnegat.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://abnegat.blogspot.com/feeds/3360221234550766401/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2536926337938435126&amp;postID=3360221234550766401' title='Komentarze (15)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/3360221234550766401'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/3360221234550766401'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://abnegat.blogspot.com/2011/05/lepiej-zapobiegac.html' title='Lepiej zapobiegać'/><author><name>abnegat.ltd</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05511945720230452752</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='30' src='http://4.bp.blogspot.com/_Q3sau0nHsWs/SWJp-Y2ei7I/AAAAAAAAASU/UGmR2if9SrI/S220/icon109.bmp'/></author><thr:total>15</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2536926337938435126.post-777881393199533685</id><published>2011-05-24T20:52:00.000+02:00</published><updated>2011-05-24T20:52:56.797+02:00</updated><title type='text'>Moc anestezjologa</title><content type='html'>&lt;i&gt;- Cartman!!! You can’t change your power every five minutes!!! You have to tell us what power you have!!!&lt;br /&gt;- I have a power to have any power I want.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dni zrobiły się krótkie. Co nie dziwi, patrząc na listy. Poniedziałkowa zamknęła się ośmioma zabiegami, dzisiaj kolejny festiwal, tym razem 9 przypadeczków. Najpierw zębodół ze swoimi średniowiecznymi narzędziami tortur a potem ortopeda - czterech pacjentów i pięć łokci. Roland Garros zbiera żniwo, czy jak?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przyspieszając, przyjechałem nieco wcześniej. Ot, coby przygotować, sprawdzić, pospieszyć - a nóż uda sie wyjść przed północa? Bo w pobożnożyczeniową listę, co to zapowiadała koniec szychty na 17 jakos nie chciało mi sie wierzyć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;I słusznie.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Polazłem do pierwszego. Młodzian miły, sympatyczny nawet - więc ze swadą opowiedziałem mu, jakich żeż to przyjemności może oczekiwać. Przy wymiotach nieco zbladł, zapalenie żyl przeżył dzielnie, ale przejście do grupy „rzadkie, choć dramatyczne” wzruszyły go do głębi. Sapnał, żrenice mu sie rozszerzyły jak u szrekowago kotka po czym niewydolnął. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Jednak słaba płeć... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiedziałem, że mam moc - ale żeby aż tak?  Ludzie dość często tracą przy mnie przytomność, ale zazwyczaj wymaga to nieco wiecej, niż użycie sugestywnego głosu i patrzenia w oczy...&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wypróbowałem nasz przycisk alarmowy - ot, żeby sprawdzić, czy w razie naprawde poważnego przypadku ktos ruszy litery - faktycznie, w 10 sekund byli wszyscy. Uspokoiłem towarzystwo, że mamy przypadek wazowagalny, bom już zdążył wymacać nitkowate 35/min, wkłucie, atropina - która tu jest z niewiadomych przyczyn po 0.6 w ampułce - kroplóweczka (bo to tak - &lt;i&gt;fachowo, to dobre słowo&lt;/i&gt; - fachowo wygląda), tlen (jak wyżej) i gość otwarł oczęta. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Santa Madonna Clara - jakim cudem takie lelije dożywaja wieku rozpłodowego?&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lista zaczęła się z półgodzinnym opóźnieniem. Co prawda się dziewczyny pytały, czy go może nie zwalić z zabiegu, ale z moich dotychczasowych doświadczeń wynika, że jest to równie jałowe jak wyrzucanie zużytego bumeranga. Żeby się nie wiadomo jak starać - zawsze cholerstwo do człowieka wróci. Na wszelki wypadek dałem mu midazolamu na dzień dobry - od razu tetno mu wzrosło a ciśnienie wróciło do wartości prawidłowych. Co też stres potrafi z człowiekiem zrobić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po ośmiu godzinach orki przyszedł ostatni. Z niejakim dziwieniem zauważyłem, że facet chce sobie zoperować oba łokcie. Hm. Niby operacja duża nie jest, ale jednak - &lt;i&gt;homo sedeculogenes&lt;/i&gt; znany jest z przerabiania wielkich ilości żarcia w wiadomoco. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W zasadzie, uzywając tej terminologii, &lt;i&gt;homo wiadomocogenes&lt;/i&gt; powinno być.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A potem jakos trzeba ten cholerny papier... Miałem co prawda przed oczami straszliwe wizje rolki nabitej na toaletową szczotkę albo pomoc psa - przedwodnika, w końcu dałem za wygraną. Ostatecznie nie mój problem. Co innego mianowicie podrapało mnie po głowie. Gdzie ja mu mam igłę wrazić? W nogę niby można - ale jakoś tak, sam nie wiem... Może trauma z dzieciństwa, a może pacjent, co to DVT dostał i mu zaszkodziło śmiertelnie... No, w każdym razie nie uznaję wbijania dorosłym igieł w odnóża, chyba, że w razie (naj)wyższej konieczności. W końcu ugadałem gościa, że mu to cholerstwo wrażę w szyjna zewnętrzną. Ale co z cisnieniem? Na szyję nie założę, bo mi kroplówka stanie. Udo jak u zapaśnika sumo - trzeba by mankiet staplerami przyszyć... Summa summarum Zuzia założyła na podudzie. Aaa... I małe pieski też.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A na stoliczku czeka dla mnie kolejna coroczna ocena pracownicza. Jak to widzę - dostaję kurwicy. Jasnej. Musze rzetelnie wypełnić, punkt po punkcie, szesnastostronicowy formularz. O moim podejściu do obowiązków, kolegów, pracy, zadań, czasu, chorób, zakładu, pacjentów, dochodu, zysku i cholera jasna wie, czego jeszcze.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2536926337938435126-777881393199533685?l=abnegat.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://abnegat.blogspot.com/feeds/777881393199533685/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2536926337938435126&amp;postID=777881393199533685' title='Komentarze (12)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/777881393199533685'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/777881393199533685'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://abnegat.blogspot.com/2011/05/moc-anestezjologa.html' title='Moc anestezjologa'/><author><name>abnegat.ltd</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05511945720230452752</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='30' src='http://4.bp.blogspot.com/_Q3sau0nHsWs/SWJp-Y2ei7I/AAAAAAAAASU/UGmR2if9SrI/S220/icon109.bmp'/></author><thr:total>12</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2536926337938435126.post-4692098754802394158</id><published>2011-05-19T17:46:00.001+02:00</published><updated>2011-05-19T17:49:14.042+02:00</updated><title type='text'>Między nami, profesjonalistami</title><content type='html'>Młody odkrył życie towarzyskie. Zarządził wyjście do kina - i poszedł. Co robić. Nie wiem, czy to ma związek z Pomponem, który z Rudym i Czarnym rzadzą na ulicy, dymiac po okolicznych ogródkach - jedyny wspólny mianownik to wiosna, a ta nieodmiennie kojarzy się z dzikim seksem i wzrostem naturalnie naturalnym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Panbukuchowaj.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W związku z zarządzeniem ASP zadzwonił cobym na tenisa poszedł. Młody się na jakoweś odróbki w środku tygodnia umówił, potwierdził a teraz nie ma komu iść. Co robić - polazłem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do Nadala już mi niewiele brakuje, ale dobrze czasem zrobić coś z profesjonalistą. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jako, że cały czas mi pary brakuje w prawej ręce, zagadałem do Phila, o co chodzi. Zawodowcy wysyłają piłki na orbitę zupełnie bezwysiłkowo, a ja macham tą pierońska paletką aż mi w stawie chrupie - i nic. Owszem, spin przyjemny, ale ogólnie kiszka ze smalcem. Po pierwszych próbnych piłkach przystapilismy do briefingu. Phil z pełnym uznania uśmiechem dla moich umiejetności stwierdził, że w sumie dobrze gram, tylko że trzeba poprawić parę drobiazgów. Po ułożeniu paletki, zmianie obrotu, ustawieniu nadgarstka, prawej ręki, lewej ręki, obu nóg, timingu i kierunku, okazało sie, że dobrze zawiązałem buty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dobre i choć co.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2536926337938435126-4692098754802394158?l=abnegat.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://abnegat.blogspot.com/feeds/4692098754802394158/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2536926337938435126&amp;postID=4692098754802394158' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/4692098754802394158'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/4692098754802394158'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://abnegat.blogspot.com/2011/05/miedzy-nami-profesjonalistami.html' title='Między nami, profesjonalistami'/><author><name>abnegat.ltd</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05511945720230452752</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='30' src='http://4.bp.blogspot.com/_Q3sau0nHsWs/SWJp-Y2ei7I/AAAAAAAAASU/UGmR2if9SrI/S220/icon109.bmp'/></author><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2536926337938435126.post-4892780083934019914</id><published>2011-05-18T14:48:00.002+02:00</published><updated>2011-05-18T14:48:45.828+02:00</updated><title type='text'>TIVA, update</title><content type='html'>TIVA&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Wiem, ze już było - dzisiaj nic na temat kompartmentów czy innych chińszczyzn. Ale wyłania mi się pewna tendencja o której chyba warto wiedzieć.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jaki jest chirurg, każdy anestezjolog wie. Głównie jest duży, zakrwawiony i poza tym swoim nożem nic nie widzi. A już szczególnie jest ślepy na artyzm i mistrzostwo anestezjologa. Co robić - ponury nasz los niedocenionych artystów. Model dobrego chirurga - z punktu widzienia anestezjologa rzecz jasna - zawiera się w dziesięciu punktach; są one podzielone na dwie grupy. Pierwsza zawiera dogmaty:&lt;br /&gt;- Nie będziesz podważał zdania anestezjologa swego&lt;br /&gt;- Nie będzeisz mu nerwów szarpał pyskówka na daremno&lt;br /&gt;- Nie bedziesz mu przerywał odpoczynku, chyba że absolutnie musisz.&lt;br /&gt;Częśc druga opisuje cechy dobrego chirurga:&lt;br /&gt;- Nie pyskuje&lt;br /&gt;- Nie katrupi pacjentów&lt;br /&gt;- Nie p.doli sie przy stole&lt;br /&gt;- Nie bierze łapówek&lt;br /&gt;- Nie fałszuje historii chorób&lt;br /&gt;- Nie uwodzi instrumentalnych&lt;br /&gt;- Nie zazdrości anestezjologowi mądrości, edukacji, erudycji, powodzenia, zdrowia i siedzącego trybu życia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zajmijmy się punktem nr 6...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z tym jest przedziwnie. Każdy, kto profesjonalnie wsadza rurki i pije kawę, nawet o 4 nad ranem obudzony, wyrecytuje z zamkniętymi oczami nazwisko chirurga, który to postrachem jest wszystkich, spieszących się gdzies po pracy. Kowalski, operujący wyrostki w dwie godziny, Wiśniewski skrwawiający pacjenta skutecznie walcząc z nerwowością ruchów czy opanowany Kwaśniewski, wpędzający pacjenta w nieodwracalną fazę wstrząsu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na szczęście do zabiegu implantacji cycków przychodzą dziewcza zdrowe, zadbane, manicure, pedicure, dzisiejsza nawet sztuczne rzęsy miała. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Którą to, tak na marginesie, od razu ostrzegłem, ze połowa zostanie na lepcu, którym zaklejamy pacjentom oczka. Nie, nie żeby krwawych scen nie widzieli jak się przypadkiem obudzą - choć widok wpychanego silikonu w bóbsy może człowiekowi przemodelować swiatopogląd - rogówka wysycha w tempie nieprawdopodobnym, po kilku minutach trzymania oka otwartego robią sie nadżerki a kilkugodzinny zabieg może oko zepsuć na amen.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tu musimy wspomnieć o pewnej cesze (dziżżazzz, to naprawdę występuje w języku polskim...) Modelu Marsha, używanego do podawania Propofolu techniką TIVA. Mianowicie model ten liczy kumulację leku. I pomaluśku, stopniowo obniża prędkość podawania. Tyle, że cos z tym matematycznym wyliczaniem stężenia jest kompletnie do bani, bo pacjenci regularnie mi się budzą po półtorej godzinie zabiegu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Wiem, wiem - czas jakby bardziej dla heart replacement - ale jednakowoż nie każdy bóbsy w 30 minut potrafi powiększyć...&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Stąd moja propozycja - jeżeli pacjent wymaga niskich stężeń leków, podnieście je troche po godzinie. Tak o 10%. A jeszcze lepiej - tak, by wartości przepływu wróciły do początkowych. Rozwiązuje to bezboleśnie, za jednym zamachem, wytrzeszcz chirurga, krzyki instrumentalnych i plamy po kawie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2536926337938435126-4892780083934019914?l=abnegat.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://abnegat.blogspot.com/feeds/4892780083934019914/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2536926337938435126&amp;postID=4892780083934019914' title='Komentarze (19)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/4892780083934019914'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/4892780083934019914'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://abnegat.blogspot.com/2011/05/tiva-update.html' title='TIVA, update'/><author><name>abnegat.ltd</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05511945720230452752</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='30' src='http://4.bp.blogspot.com/_Q3sau0nHsWs/SWJp-Y2ei7I/AAAAAAAAASU/UGmR2if9SrI/S220/icon109.bmp'/></author><thr:total>19</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2536926337938435126.post-4161274190235511046</id><published>2011-05-17T16:18:00.002+02:00</published><updated>2011-05-17T17:26:25.230+02:00</updated><title type='text'>Ekonomia profilaktyki</title><content type='html'>Jak to mówiła &lt;i&gt;Galadriela&lt;/i&gt;, świat się zmienia. Ale niekoniecznie na lepsze. W czasach, gdy zaczynałem puszczać gazy, pacjent przygotowywany do zabiegu musiał mieć obowiązkowo sprawdzona krew, elektrolity, mocznik z kreatyniną, krzepnięcie, EKG i mocz. O co chodziło z tym moczem, nie bardzo kumam, chyba o łapanie cukrzyków - bo glikemii się wtedy nie sprawdzało każdemu. W każdym badź razie byłem wielokrotnie swiadkiem, jak mój Szef niezłomnie stał &lt;i&gt;face-to-face&lt;/i&gt; z chirurgiem, drącym się coś w stylu „A na h..ak ci ten mocz!!!”. Potem było różnie. Niektórzy rezygnowali z moczu, niektórzy nie, próbowano wymyslić różne sposoby na ominiecie wykonywania dziesiątek tysięcy niepotrzebnych badań, aż wreszcie wyemigrowałem na Wyspy. Pamiętam jak dziś - patrzę ci ja w historię choroby, zwaną tutaj &lt;i&gt;patient notes&lt;/i&gt;, a tu ani moczu - ani EKG. Krwi też nie. Zawrzałem gniewem słusznym, pytając o przyczynę i zobaczyłem prawdziwy wytrzeszcz. Który był wystawał z twarzy mojego konsultanta - wprowadzacza. To wy w Polsce - wykrztusił - do &lt;i&gt;przepukliny&lt;/i&gt; wykonujecie wszystkie te badania? A po cholere? No jakże - toż trza wiedzieć. Słusznie - kiwnął głową mój interlokutor. Tyle że ja wiem - jest młody, zdrowy, leków nie zażywa - to co niby ma mu być w tym moczu? Co kraj to obyczaj - westchnęło mi się, ale cicho, bo do tej pory mam wrażenie, mimo 2 tysięcy kilometrów, że Szef wszystko słyszy - i zacząłem pracę w systemie bezwynikowym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Żeby się dowiedzieć, jakie badania zrobić przed zabiegiem, trza luknąć do &lt;i&gt;NICE guidelines&lt;/i&gt;. Nie, że miły - to akronim od National Institute for Health and Clinical Excelence. I w tymże stoi jak byk, że koszyczek dla ASA P1 i P2 przy zabiegach mieszczących się w trybie dnia jednego jest pusty. Pacjentowi nie należy się nic - bo jest zdrowy i basta.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przyszła sobie pani do całkowitej deszrtotyzacji paszczy. Ot, prościej wrzucić do szklanki koregatabsa niż machać szczoteczką w prawo i w lewo. Rzecz jasna w ogólnym. Poszedłem, zapytałem - zdorwa, nie miała, nie ma. Anemię posiada, ale się leczy i kontrola była gucio. Dwa lata temu piła zawodowo- ale już nie pije wcale. Nic jej nie dolega, chce się ząbków pozbyc i szuflady dumnie nosić. No to - jedźmy z tym koksem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zapodałem trucizny, pacjentka odmeldowała się w połowie zdania, dołożyłem wyluzowywacza, odczekałem grzecznie przepisowe 2 minuty - bo relaksuję pacjentów mivacronem - i wraziłem rurę przez nos. Intubacja z gatunku tych cholernych - wąziutka szyjka, maluśkie usteczka i krztoń gdzieś za dwunastnicą. Co za debil wymyslił, że grubą szyję się źle intubuje? Przejechaliśmy na salę, wyrównaliśmy parametry i zaczęło sie wydłubywanie ząbków. Gdyby ktoś sobie chciał wyobrazić zębodoła w pracy to wystarczy wspomnieć Królika Bugs’a wyrywającego marchewki. Pink! pink! pink! i trzech nie ma. Cisza, spokój, pacjentka śpi, ten się morduje, ja papiery piszę... I nagle się mnie pielęgniarka pyta, czy widziałem odstojnik od ssania. Popatrzyłem - siedemset milów czegoś, co nie wygląda na płukanie jamy ustnej... Używaliście jakowychś płynów? Nie - odmachali głowami zgodnie chirurg z instrumentalną, zawzięcie pracując na ssaniem i dzierganiem. To gdzie on się dodłubał - do tętnic podstawnych mózgu?? W końcu skończyli, z niejakim niepokojem sprawdziłem krwawienie - hm. Podlewa nieco, ale nie takie krwiożercze obrazki widziałem w wykonaniu tutejszych zębodołów. Zakładaja na te krwawiące dziąsła protezy i jakos to wszystko staje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Jak wiadomo, krwawienie staje samo, im większe - tym szybciej. Najszybciej z aorty - bedzie jakie 30 sekund max.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Obudziłem pacjentkę, wyjałem rurę - w podzięce prychnęła krwawo. Oż w mordę - otworzy buzię, bo trzeba odessac raz jeszcze. Pociągnałem zdrowo z gardła - a skąd tegoż tyle? Z nosa? - no tak, najwyraźniej haratnąłem coś w nosie. Obróciłem biedaczkę na bok, uśmiechnęła się z wysiłkiem - i wypluła ze trzydzieści miłów świeżej krwi.  Przechyliłem ją łbem na dół - po co to ma potem rzygać krwawo? Wypluła jeszcze piędziesiąt... Kurwasz mać, co ona tak leje? Jest tu zębodół? Mógłby sprawdzić? Sprawdził, faktycznie leje. Założyl gazik, przycisnął palcem, pacjentka prychnęła nastepną trzydziestką... Saturacja jakaś taka gówniana... 93 było przed chwila a tu 91... Mogła byś wxiąć głebszy wdech? Zarzęziła nieco - bedzie tego. Usypiacz, zwiotczenie - rura w gotowości... Wypluła jeszcze 30 milów... Czegoż nie śpisz, mordeczko, toż ci trza rurę wsadzić... kolejne 30... popatrzyłem na kroplówkę - a tam piękny biały roztwór propofolu w Hartmanie... Karolina, ten wenflon - to działa? Działa - kiwneła Karolina. Hm. A co robi propofol w kroplówce? Oż, je banany ludzka rasa... Ciekawe, czy ten mivacron tom dał do żyły, czy też do kroplanki? Bo jak się zatkał &lt;b&gt;po&lt;/b&gt; mivacronie, to babka będzie miała intubacje na żywca - a ja wizytę w GMC i parę artykułów w The Sun.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dałem chirurgowi maskę z tlenem - nie, nie dla niego - coby pacjentce trzymał i rzuciłem sie na żyły. Dziab, propofol raz jeszcze, mivacron też - ostatecznie za dużo jej nie zabije a za mało może nieco utrudnić życie - i z niejakim niepokojem zaczałem wrażać w wąziutkie usteczka rurke raz jeszcze. Z dodatkowa atrakcją czerwonego jeziora rosnącego sobie spokojnie na dnie jamy ustnej. Pogratulowawszy sobie w duchy Trendelenburga, przewentylowałem płucka - mniam. Sauracja niezwłocznie skoczyła do kojacych nerwy 99. Oddałem paszczę chirurgowi. Aaaa - tu leje! ucieszył sie i trzy szwy później poprosił, cobym nonio sprawdził. A co ja mam sprawdzać? Proste narzędzie, spongostan (zwany spoendżyestanem, szlag by ta ich wymowę trafił i korniki... Cała Europa używa łacińskiej wymowy samogłosek - a ci akuratnie musieli się zapatrzyć na Wikingów; czy inchszych Eskimo) - no to budzimy. A, i dajcie jakie próbówki, trza sprawdzić krzepnięcie i morfologię.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O dziwo, morfologia nie była najgorsza. Mimo litra utraty i wtłoczenia litra Hartmana, hemoglobina powyżej dziesięciu. Przyzwoicie. Ale za to fibrynogen 1,4... Od razu poleciałem patrzeć, czy jej petocie na skórze nie wyskoczyły... oż w mordę - ma! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dwie godziny i 30 telefonów Od-Annasza-Do-Kajfasza później pojechała do Wielkiego Szpitala Co Ma Tyle Oddziałów, Że Zawsze Możesz Powiedzieć, Że Pacjentka Musi Jechać Gdzie Indziej A Nie Do Ciebie. Niech jej tam jaki hematolog popatrzy na wyniki - bo może faktycznie to i wątróbka. Ale jak to jest DIC... Po co to potem być w gazecie...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2536926337938435126-4161274190235511046?l=abnegat.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://abnegat.blogspot.com/feeds/4161274190235511046/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2536926337938435126&amp;postID=4161274190235511046' title='Komentarze (17)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/4161274190235511046'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/4161274190235511046'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://abnegat.blogspot.com/2011/05/ekonomia-profilaktyki.html' title='Ekonomia profilaktyki'/><author><name>abnegat.ltd</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05511945720230452752</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='30' src='http://4.bp.blogspot.com/_Q3sau0nHsWs/SWJp-Y2ei7I/AAAAAAAAASU/UGmR2if9SrI/S220/icon109.bmp'/></author><thr:total>17</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2536926337938435126.post-1665825680599551090</id><published>2011-05-16T10:51:00.000+02:00</published><updated>2011-05-16T10:51:39.544+02:00</updated><title type='text'>No, normalnie</title><content type='html'>&lt;i&gt;Pytali sie kiedyś kumple  Icka Golbauma, co by zrobił, gdyby Gomułka otworzył granice na zachód. Odparł, że wlazł by na wielki słup, żeby sie uchronić przed zadeptaniem. A gdyby otworzył granicę na wschód? Icek bez chwili namysłu stwierdził, ze też by na ten słup wlazł. Kumple zbaranieli. Że niby też przed tym tłumem będzie uciekał? A nie, nie. Tym razem celem wypatrywania idioty, który polezie w tamtą stronę.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzidź zszedł z poważną miną - nie wiedziec czemu to zawsze zwiastuje mniejsze badź większe nadszarpnięcie kredytu (a nie mówimy tu o kredycie zaufania) - i oznajmił, że znalazł pracę. Popatrzyliśmy z ASP po sobie z uznaniem. Zuch maładiec! W związku z powyższym czy mógłbym mu kupić bilet (vide nadszarpywanie powyżej), bo on tą pracę ma w Polsce. Popracuje dwa miechy (pisownia oryginalna), potem pobaluje jeszcze z jeden - i we wrześniu wróci. Obsunęła mi się żuchwa. Zapytałem go niewinnie, czy nie obiło mu się przez przypadek o uszy, że ostatnimi czasy konkretna grupka Polaków - jakieś circajebałt półtora miliona - porzuciła nadbrzeża Wisły na korzyść tych wokół Tamizy? Ja mam nie krytykować, tylko wyrażać się konstruktywnie. A w temacie to gdzie mam kartę, bo bilet na niedzielę całkiem niedrogi, robota zabukowana od poniedziałku rano i w ogóle nie ma mowy. Nic to, Baśka - pomyślało mi się wołodyjowsko i budząc podziw dzidzia szczery wpisałem wszystkie dane z pamięci. Tak jakoś mam, ze mi się numery trzymają głowy. Dzidź wydrukowaną kartę pokładową wziął, wyraził wdzięczność i poszedł spać. Znaczy - mordować poszedł wirtualnie, bo to dopiero była północ.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przy śniadaniu otwarliśmy bukmcherkę. Rodzinną, nic zawodowego. Po komisyjnym sprawdzeniu karteczek okazało się, żem jest jakiś straszliwy malkontent i pesymista - ASP stawiała, że wytrzyma tydzień, dzidź młodszy obstawił cztery dni a ja trzy. &lt;i&gt;Boh trojcu liubit’&lt;/i&gt;. Przy okazji wyszła raczej ponuro-sceptyczna zbieżność realnej oceny dwóch miesięcy - po uśrednieniu niecały tydzień. Na szczęście dzidź starszy o tym nie wiedział - spał słodko po osiągnięciu kolejnego levelu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Całe życie grasz&lt;br /&gt;Co ty z tego masz?&lt;br /&gt;Du-ży le-vel!!!&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I już żem myślał, że świat jednak jest zupełnie mi nieznanym miejscem, gdy nagle w dniu odlotu dzidź przyszedł i z zasępiona mina rzekł: - Ale jak by z tej roboty - która do czasu zakupu biletu była załatwiona na mur-beton funkiel zicher for siur - nic nie wyszło, to posiedzę ze dwa-trzy tygodnie, wrócę tutaj i znajdę coś na miejscu.&lt;br /&gt;Po czym popatrzył mi po męsku w oczy i dodał z mocą:&lt;br /&gt;- Normalnie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2536926337938435126-1665825680599551090?l=abnegat.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://abnegat.blogspot.com/feeds/1665825680599551090/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2536926337938435126&amp;postID=1665825680599551090' title='Komentarze (18)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/1665825680599551090'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/1665825680599551090'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://abnegat.blogspot.com/2011/05/no-normalnie.html' title='No, normalnie'/><author><name>abnegat.ltd</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05511945720230452752</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='30' src='http://4.bp.blogspot.com/_Q3sau0nHsWs/SWJp-Y2ei7I/AAAAAAAAASU/UGmR2if9SrI/S220/icon109.bmp'/></author><thr:total>18</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2536926337938435126.post-8319930888438533105</id><published>2011-05-12T14:18:00.001+02:00</published><updated>2011-05-13T22:33:10.756+02:00</updated><title type='text'>Crap-tennis</title><content type='html'>Taak. Naszą najbardziej prominentną cechą wydaje się być zdolność do wydawania kategorycznych sądów w dziedzinie o której nie mamy bladego pojęcia. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Vide Milewicz z „Chłopaki nie płaczą” bodajże:&lt;br /&gt;- Bedę robił teledyski!&lt;br /&gt;- Ale ty, synek, nie masz o tym bladego pojęcia...&lt;br /&gt;- Oglądałem MTV - to wystarczy.”&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale, z drugiej strony, często gęsto widz ma lepszy wgląd z widowni niż aktorzy na scenie...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po obiciu Schiavone, bodajże wtedy nr 4, ekipa naszej czołowej tenisistki popadła w leciuśka euforię. Nieco butnie zostało ogłoszone, że wielki szlem jest w zasięgu a przeciwniczki w zasadzie grają na tym samym poziomie i bać się nie ma czego.Tylko, że...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Schiavone obecna to pół tamtej z Rolland Garros w ubiegłym roku. Mecz Radwańskiej polegał głównie na przbijaniu piłeczki i czekaniu na umieszczeniu jej w siatce przez oponentke. Lub wysłaniu na orbitę. W mojej - zupełnie amatorskiej, podkreślę raz jeszcze - opinii, to nie tyle Radwańska wygrała, ile Schiavone przegrała. Na poparcie tej tezy mam statystykę - pięć uderzeń kończących naszej zawodniczki w dwóch setach. Może i nie mało - ale jak się porówna z 54 kończącymi strzałami Goerges, która znalazła patent na obijanie Duńskiej Polki (czy Polskiej Dunki - to zależy od komentatora; wg. samej zainteresowanej jest ona Dunka i nazywa się Wozniacki) - to jednak straszliwa mizeria.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do tego z dołu tabeli atakują grające wyjątkowo agresywnie Petkowicz (Serbska Niemka), Kvitova (ta dopiero zrobiła świństwo - wygrała Madryt i wskoczyła na 10 pozycję, odbierając tą przyjemność naszej tenisistce, czekającej wytrwale na wypadnięcie z rankingu Sereny Wiliams) czy wspomniana wyżej Goerges, która za nic mając sobie nr 1 Caroline Wozniacki, odebrała jej Porshe w Stuttgarcie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Widział kto coś podobnego... Nr 33 obijający nr 1... Słusznie prawią, że damski tenis to crap-tennis...&lt;br /&gt;Inna rzecz, że tak grając, długo w czwartej dziesiątce nie była - już jest 20.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Patrząc na grę pań, nieodmiennie mam wrażenie, że proces wygrywania nie odbywa się na korcie - ale we własnym łbie. Najładniej to widać przy stanie 40:15 dla pozornie słabszej zawodniczki - nagle zaczyna psuć proste piłki i grać, jak by kort przeciwniczki został okrojony do połowy. Trudno mi uwierzyć, że w ciągu dwóch tygodni można nagle zapomnieć, jak się trzyma rakietkę - bardziej w to, że fala zwątpienia zalała mózg.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tu pokusze się o tezę: trening zawodnika przebiegać musi dwutorowo. Z jednej strony, kondycja, wytrzymałość, siła i technika - a z drugiej wykształcanie nawyków wojownika-zwycięzcy. Polska mentalność przystaje do takiego treningu jak porcelanowa toaletka do sracza za stodołą we wsi Bębło.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;- Co zrobiło??? - zapytał Ptifurek...&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;W dawnych czasach polski trener został przyjęty do David Lloyds’a. Pod jego opiekę trafił australijski kandydat na tenisistę. Nie, nie zawodowy - taki „po godzinach”. Wyraził chęć zostania the best of the best - i zaczęło się. „Nie tak! Źle! Za wolno! Za słabo! Za karę - 20 pompek!!!&lt;br /&gt;Australijczyk zaczał dzielnie zapychać pompki - zwane tu puszapkami - i w tym momencie na kort wszedł główny menadżer, który z przerażeniem zobaczył, że jedna z jego złotonośnych kur - bo do klubu trzeba sie zapisać na rok i kosztuje to circajebałt 1000 funtów - jest poniewierany przez jego pracownika. Który to, stojąc na nieszczęsnym jak kat, liczył głośno: -Dwanaście!!! Trzynaście!!!&lt;br /&gt;Menadżer, słaniając sie na nogach, zapytał: - Rozumiem, że to jest zaprawa kondycyjna?&lt;br /&gt;Na to trener niezrażony ryknął: -Nie!!! Dziewiętnaście!!! It’s Polish Style Of Training!!! Dwadzieścia!!!&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od kiedy pierwszy raz trafiłem na kort, mój trener &lt;i&gt;ani razu&lt;/i&gt; nie użył słowa „źle”&lt;i&gt; A-NI-RA-ZU&lt;/i&gt;. Słuszałem cały czas, że dobrze, bardzo dobrze, super - a gdy już nie mógł nic powiedzieć, bom na ten przykład nie trafił w pikę, stwierdzał „Good try”. Niezła próba. Może i przez to wydaje mi się, że umiem grać w tenisa, co, na marginesie, jest wierutna bzdurą, ale za to jakie mam samopoczucie! Do tego stopnia, żem nawet raz wygrał z Grubym! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Bo drugi raz to już nie. 6-7, 6-3, 1-6. Porażka...&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie wspominam tu rzecz jasna o przynoszeniu w zębach daniny raz na tydzień - bo za trenera trzeba sobie dopłacić do abonamentu...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jakies pół roku od rozpoczęcia mojej przygody z paletką do tenisa (teraz już wiem, że to rakieta...), słysząc, jakiż to jestem talent i brylant właśnie szlifowany, usłyszałem od mojego trenera: - A wiesz, Abi, że jak cię zobaczyłem pierwszy raz, to byłeś najgorzej zapowiadającym się (sic! Tak powiedział!) tenisistą, jakiego widziałem w życiu?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Zastanawiam się, co powie za kolejne pół roku...&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak sobie myślę, że to jest problem Radwańskiej. Cały czas jest pod kuratelą ojca - trenera. Którego podejście można było usłyszeć kiedys z trybun, gdy w czasie ważnego meczu, wspierał swoją córkę, &lt;i&gt;licząc jej błędy (!)&lt;/i&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tak sobie myślę dalej, że albo przejmie swoją karierę w swoje ręce - zatrudni trenera, zacznie rządzić i uwierzy, że jest Numerem Jeden - albo będzie Złotym Szkotem, jeżdżacym z mamusią na turnieje, rozsypującym sie psychicznie w kluczowych momentach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Żeby zwyciężać, nie wystarczy być mistrzem. Trzeba jeszcze być pewnym, że się nim jest.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2536926337938435126-8319930888438533105?l=abnegat.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://abnegat.blogspot.com/feeds/8319930888438533105/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2536926337938435126&amp;postID=8319930888438533105' title='Komentarze (14)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/8319930888438533105'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/8319930888438533105'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://abnegat.blogspot.com/2011/05/crap-tennis.html' title='Crap-tennis'/><author><name>abnegat.ltd</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05511945720230452752</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='30' src='http://4.bp.blogspot.com/_Q3sau0nHsWs/SWJp-Y2ei7I/AAAAAAAAASU/UGmR2if9SrI/S220/icon109.bmp'/></author><thr:total>14</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2536926337938435126.post-7790358636693119498</id><published>2011-05-09T18:06:00.003+02:00</published><updated>2011-05-09T18:06:35.018+02:00</updated><title type='text'>Co gryzie Gilberta</title><content type='html'>Dawno o filmach nie było. Jakoś tak - nie za bardzo było o czym pisać. Polityka jedynej słusznej telewizji cyfrowej jest bowiem zniewalająca: w porze największej oglądalności w niedziele wieczór nadają sobie na pierwszym kanale Cyfry plus - mecz piłkarski. Pomimo posiadania czterech tematycznych kanałów poświęconych &lt;i&gt;wyłącznie&lt;/i&gt; piłce nożnej. W tym samym czasie nie ma nikogo, kto by pokazał jak Dżokowicz w nieprawdopodobnym wręcz stylu obija cztery litery Nadalowi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Tak na marginesie - zaszczepiłem sie serialami. Najpierw był Spartakus i jego prequel, w międzyczasie kapitalny Buscemi w całkiem przyzwoitym Zakazanym Imperium - a teraz diabli nadali Californication, które debilizmem bije 13 Posterunek o dwie długości i Walkę o Tron - która uszczupliła moje zasoby o 8,99. Bom nabył ksiażkę. I to jest jedyne, co mnie usprawiedliwia. I może jeszcze fakt, że nie oglądam M jak Miłość.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W mizerii ogólnej ASP wynalazł na wyprzedaży „Co gryzie Gilberta Grape’a”. Film jest wręcz powalający. Młoda Lewis, trzydziestoletni - a wyglądający jak 18 letni - Depp i 18 letni DiCaprio. Który w tym filmie dla odmiany wygląda na 15. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Historia z gatunku „Horror dnia codziennego w zapyziałym miasteczku z miłościa do pięknej Juliette w tle”. DiCaprio brawurowo wręcz odegrał rolę normalnego inaczej młodszego brata, śliczna Lewis - która, jak dla mnie, od początku miała rys, nazwijmy to, nimfetki - a w tym wszystkim Depp, starający się utrzymac na powierzchni całą rodzinę - to dosłownie - i siebie - w sensie zdrowia psychicznego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Akcji opowiedzieć sie nie da, w kategoriach dzisiejszych film jej po prostu nie ma. Nikt nikogo nie zabija, wampiry nie organizuja sobie gardenparty z wilkołaczyzną z grilla, nikt nie dostaje cudownych mocy i nie zamienia sie w karalucha. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Wielkości orangutana, dodajmy. To jest mój absolutny hit wszechczasów.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdyby ktoś miał okazję, polecam.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2536926337938435126-7790358636693119498?l=abnegat.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://abnegat.blogspot.com/feeds/7790358636693119498/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2536926337938435126&amp;postID=7790358636693119498' title='Komentarze (12)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/7790358636693119498'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/7790358636693119498'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://abnegat.blogspot.com/2011/05/co-gryzie-gilberta.html' title='Co gryzie Gilberta'/><author><name>abnegat.ltd</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05511945720230452752</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='30' src='http://4.bp.blogspot.com/_Q3sau0nHsWs/SWJp-Y2ei7I/AAAAAAAAASU/UGmR2if9SrI/S220/icon109.bmp'/></author><thr:total>12</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2536926337938435126.post-2891814391475348176</id><published>2011-05-08T04:03:00.000+02:00</published><updated>2011-05-08T04:03:42.558+02:00</updated><title type='text'>Ach, coz to byl za wieczor...</title><content type='html'>&lt;p class="mobile-photo"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-YZqvs6hBIk0/TcX5sfBHTkI/AAAAAAAABrs/vsUnQKGNaI0/s1600/photo-744640.JPG"&gt;&lt;img src="http://4.bp.blogspot.com/-YZqvs6hBIk0/TcX5sfBHTkI/AAAAAAAABrs/vsUnQKGNaI0/s320/photo-744640.JPG"  border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5604159853968182850" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;Nawet Szkoci przybyli...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2536926337938435126-2891814391475348176?l=abnegat.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://abnegat.blogspot.com/feeds/2891814391475348176/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2536926337938435126&amp;postID=2891814391475348176' title='Komentarze (17)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/2891814391475348176'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/2891814391475348176'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://abnegat.blogspot.com/2011/05/ach-coz-to-byl-za-wieczor.html' title='Ach, coz to byl za wieczor...'/><author><name>abnegat.ltd</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05511945720230452752</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='30' src='http://4.bp.blogspot.com/_Q3sau0nHsWs/SWJp-Y2ei7I/AAAAAAAAASU/UGmR2if9SrI/S220/icon109.bmp'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-YZqvs6hBIk0/TcX5sfBHTkI/AAAAAAAABrs/vsUnQKGNaI0/s72-c/photo-744640.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>17</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2536926337938435126.post-6246219460724817442</id><published>2011-05-06T19:45:00.000+02:00</published><updated>2011-05-06T19:45:09.055+02:00</updated><title type='text'>Ile pali Bentley</title><content type='html'>Lorenzo przeszedł dzisiaj sam siebie. Zabukował dziesięć zabiegów. W ogólnym. Ja rozumiem, ze Bentley pali jak jasna cholera, ale żeby aż tyle? Mrucząc coś pod nosem o wyższości Pandy nad paliwożernymi czołgami rzuciłem sie na poranną turę. Czyli przyszła przepuklinka do gogolinka. Czy jak tam szło. Wystarczyło, żeby wyjąć nieszczesnemu dwa piątki - bo pierwszą listę skasowali mu chrześcijanie, z racji swoich wymysłów wielkopiątkowych, a drugi para królewska, bo sie im żenić zachciało w piątek akuratnie - i nagle okazało się, ze jednak nie wyoperował wszystkich przepuklin w rejonie. Do tego zakładam mu bloki, przez te nieszczęsne nerwy udowe, które znieczulał na wyprzódki, choć nie do końca swiadomie, więc niestety schodzi w anestezjologicznym ciutek dłużej niż zazwyczaj. No i nawarstwiały sie nam kilkuminutówki, aż po południu powiało grozą. Bo po Lorenzo jeszcze jakoweś rury do żołądka przyłazi zakładać gastroskopista - a tu jestesmy w plecy dobrą godzinę... I skrupiło się na Bogu ducha winnym palaczu trawy, co to nie doczytał, że mleczko jest be. Chlupnał sobie herbatkę po brytolsku - czyli tak zwaną bawarkę - w okresie niedozwolonym. Nawet żem mu obiecał, że go zrobimy nieco później, ale go wielokrotnie przełożona zwaliła, korzystając z pretekstu. Koniec świata blisko.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na szczęście weekend za rogiem. Jeszcze tylko paru bidulków zaliczy prestidigitatorski połyk metrowej długości szlaucha - i do domu. Chyba czas na jaki rum. Ratowałem królewnę? No to mi się należy.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2536926337938435126-6246219460724817442?l=abnegat.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://abnegat.blogspot.com/feeds/6246219460724817442/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2536926337938435126&amp;postID=6246219460724817442' title='Komentarze (13)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/6246219460724817442'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/6246219460724817442'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://abnegat.blogspot.com/2011/05/ile-pali-bentley.html' title='Ile pali Bentley'/><author><name>abnegat.ltd</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05511945720230452752</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='30' src='http://4.bp.blogspot.com/_Q3sau0nHsWs/SWJp-Y2ei7I/AAAAAAAAASU/UGmR2if9SrI/S220/icon109.bmp'/></author><thr:total>13</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2536926337938435126.post-1809360264761359194</id><published>2011-05-04T20:03:00.000+02:00</published><updated>2011-05-04T20:03:42.210+02:00</updated><title type='text'>Słowniczek podstępnego kaniularza</title><content type='html'>Gwoli wstępu pragne przypomnieć, że poziom chamowatości brytyjskiej jest zupełnie inny od polskiej. Wszechobecne dziekuję, przepraszam i proszę na początku wywołuje mdłości, później człowiek przywyka. Usmiech jest tu dość częstym zjawiskiem, można się nawet uśmiechnać do osobnika tej samej płci i nie być wziętym za homoseksualistę. Z drugiej strony można otwarcie przyznać się do homoseksualizmu, choć Bogiem a prawdą nikogo tu nie interesuje kto z kim i w jaki sposób uprawia seks. Póki jest to zgodne z prawem, dodajmy. To samo dotyczy zarobków, wydatków czy stanu posiadania. Wszyscy zgodnie pochwalą nasz nowy nabytek, cokolwiek by to nie było - i nikt nawet sie nie zajknie by zapytać o cenę. Jest to pytanie z gatunku „jak często pierdzi pan w windzie”. Rzecz jasna nie należy zmieniać swojego sposobu bycia tylko dlatego, że ktos jest inny. Warto jednakowoż wiedzieć, dlaczego czasem patrzą na nas jak na dzikich...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Obcując z Angolem, którego mamy zamiar obłaskawić, musimy niestety przyjąć jego reguły gry. Co robić... Zaczynajmy:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;- Hi, my name is Abi. How are you today?&lt;/i&gt; &lt;br /&gt;Ustawia to tubylca w znajomym środowisku i zapewnia go o braku morderczych zamiarów. Przynajmniej na początku. Po obowiązkowym &lt;i&gt;I am ok, thank you&lt;/i&gt;, odpowiedziane na jego &lt;i&gt;I’m ok, and how are you?&lt;/i&gt; wyjasniamy nasze niecne zamiary:&lt;br /&gt;&lt;i&gt;- I do a needle service today. Are you ok with needles?&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Lepiej wiedzieć na samym poczatku. Jeżeli pacjent nie odpowie z wewnętrznym przekonaniem, że jest absolutnie OK, proponujemy mu leżanke.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;- Would you lay down, please?&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Jeżeli leży to dobrze. Jak nie - trudno. Przynajmniej mamy czyste sumienie.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;- Have you ever passed out giving blood or having a needle insertion?&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Na wszelki wypadek pytamy powtórnie, tym razem dosadnie - po cholere zbierać nam biedaka z podłogi. A odszkodowania drogie.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;- Firstly, I have to clamp your arm...&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Opisujemy co robimy, toż może to być pierwszy raz, gdy Anglik widzi stazę zrobioną z obciętego Foley’a nr 18.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;- Now, I’m going to tap your vein...&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Rzecz jasna w przypadku gdy walimy w żyłę. Ostatecznie nie trzeba, ale jednak wyniki osiągane na wypukanej żyłce sa o trzy klasy lepsze, niż te na niewypukanej.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;- We call it „an annoying tapping”...&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Rzucając drobny żarcik odwracamy uwage tubylca od faktu, ze własnie produkujemy mu siniaka na łapie.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;- It’s an alcohol, just to clean your skin... Unfortunately I can’t give you any drink, but it’s still better than nothing...&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Wyjaśniamy magiczne maźnięcie wacika i zagadujemy głupawo w trakcie przygotowywania igły.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;- You can scream but please, stay still... don’t move your hand...&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Dając mu szansę darcia dzioba uwypuklamy istotność niewyrywania kończyny.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;- It will be just a scratch...&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Żartów nie ma - trza jakos tę cholerną igłę wrazić, a bez ostrzeżenia nawet Angol może podskoczyć pod sufit.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;- Just a white lie...&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Dorzucamy niedbale po wharataniu igły i nastepującym po nim pełnym wyrzutu spojrzeniu.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;- Could you keep your hand in this position for a moment, please... Just two shakes*...&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Na wszelki wypadek, gdyby Angol chciał machać łapskiem z wrażona igłą.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;- I only have to secure it with dressing...&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Jeżeli akcja dotyczy wrażenia venflonu, musimy go zabezpieczyć. Przyklejamy lepiec, przycięty wcześniej nożyczkami. Jeżeli nie mamy nożyczek, używanie zębów jest dozwolone, ale poza zasięgiem wzroku tubylca. Szczęściarze pracujący z rozrzutnym szefem przyklejają gotowe oklejki.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;- Could you press it for a while, please...&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Po przycisnięciu wacika używamy palca tubylca do odwrócenia jego uwagi od odgryzanego przylepca.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;- Are you ok? Do you feel dizzy? Light-headed? Warm?&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Pytamy o najczęstsze objawy przedwypierdółkowe. Better save than sorry.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;- If you feel strange, just press this button, ok?&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Pokazujemy tubylcowi guzik alarmu i po upewnieniu się, że wszysko jest oki, dajemy nogę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;...a co, jeżeli pomimo naszych starań, tubylec glebnie?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;- Can you hear me?&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Jak słyszy to kiwnie głową - a jak kiwnie, to żyje. Lepsze coś niż nic.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;- Could you take a deep breath?&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Ot, zawsze dobrze jest dać coś pacjentowi do roboty. Nic tak nie pomaga wrócić do rzeczywistości jak wrażenie współudziału w ydarzeniach.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;- It’s the oxygen mask. Just to improve your breathing&lt;/i&gt;.&lt;br /&gt;Akuratnie nie o to chodzi, ale przy zakładaniu maski głupio tak nic nie powiedzieć.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;- I’m going to give you...&lt;/i&gt; tu wchodzimy na szerokie wody wyjaśniania co dajemy i po co - ale o tym - w nastepnym odcinku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-----------------&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Innesta, mam nadzieję, że się przyda. Wstęp, uchowajpanbuk, nie jest personalnie do Ciebie ani do nikogo w ogóle - ot tak mi sie przypomniały pierwsze spotkania z wszechogarniającą kulturą kultury ;)&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;*Two shakes of donkey’s tail&lt;/i&gt; - momencik. Szerzej znane jako &lt;i&gt;lamb’s tail&lt;/i&gt;, ale nie wśród Middlesborowianinów.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2536926337938435126-1809360264761359194?l=abnegat.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://abnegat.blogspot.com/feeds/1809360264761359194/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2536926337938435126&amp;postID=1809360264761359194' title='Komentarze (23)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/1809360264761359194'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/1809360264761359194'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://abnegat.blogspot.com/2011/05/sowniczek-podstepnego-kaniularza.html' title='Słowniczek podstępnego kaniularza'/><author><name>abnegat.ltd</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05511945720230452752</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='30' src='http://4.bp.blogspot.com/_Q3sau0nHsWs/SWJp-Y2ei7I/AAAAAAAAASU/UGmR2if9SrI/S220/icon109.bmp'/></author><thr:total>23</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2536926337938435126.post-9016069887008303249</id><published>2011-05-03T11:21:00.004+02:00</published><updated>2011-05-03T14:20:41.835+02:00</updated><title type='text'>Jak urodzić bejbika</title><content type='html'>Czyli czym się różni poród od &lt;i&gt;delivery&lt;/i&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Siedziałem ja sobie spokojnie w dyżurce, oglądając tubylczy program, gdy z zadumy nad smutnym losem upośledzonych lingwistycznie wyrwał mnie podwójny sygnał blipa. Spojrzałem na numer - ginekologia. Zaraza by na nich. Dyżur bez cięcia dyżurem straconym. Wykręciłem numer, po dwóch sygnałach usłyszałem charakterystyczny pakistański akcent SHO. &lt;br /&gt;- Ejbi, czy ty jestes z Polski? &lt;br /&gt;- No tak - zbaraniałem nieco. To jak z Polski to cięcia nie będzie czy jednak będzie? &lt;br /&gt;- Bo my tu mamy taka dziewczynę do porodu co ani dudu. A translator przylezie ale dopiero rano.&lt;br /&gt;- Leze...&lt;br /&gt;I polazłem. Wchodzę ja sobie do pokoju, na łóżeczku leży gotowa do rozpuknięcia* dziewczyna.&lt;br /&gt;- Dzieńdobrywieczór! - rozpromieniłem się międzyusznie.&lt;br /&gt;- No, wreszcie! - odrzekła nieco z wyrzutem rozpucona. &lt;br /&gt;- Wreszcie co?&lt;br /&gt;- Wreszcie ktoś mówi po Polsku!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ponieważ nie każdy mowę Shakespeare’a ( z nieznanych przyczyn zwanego Szekspirem) zna wystarczająco szpitalnie, zgodnie z obietnicą króciuśki mini słowniczek polsko-porodowy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po przyjściu do szpitala należy się udac we właściwe miejsce. Czyli na oddział, zwany tutaj &lt;i&gt;ward&lt;/i&gt;. Jeżeli jest nam pilno bardzo i szukamy pomocy natentychmiast, musimy się udać na tutejszą odmianę SORu. Pytamy o &lt;i&gt;Accident and Emergency&lt;/i&gt;, w skrócie A&amp;E, wymawiane, zgodnie z tutejszą modą, &lt;i&gt;ej’en’i&lt;/i&gt;. Jeżeli jestesmy przyjmowani planowo - &lt;i&gt;elective admition&lt;/i&gt; - na podstawie skierowania - &lt;i&gt;referral&lt;/i&gt; - idziemy do rejestracji. Z tamtąd pokieruja nas na odpowiedni oddział. Surgery, Maternity, Paediatric, Neurology czy Ophtalmology nie wymagają tłumaczenia, ale w Oddziale Chorób Wewnętrznych czai się pułapka. Nie jest to żaden &lt;i&gt;internal ward&lt;/i&gt; a &lt;i&gt;Medical Ward&lt;/i&gt;. Poza tym Angole uwielbiają skróty, stąd ICU to &lt;i&gt;Intensive Care Unit&lt;/i&gt;, HDU to &lt;i&gt; High Dependency Unit&lt;/i&gt; CCU to &lt;i&gt;Coronary Care Unit&lt;/i&gt; etc. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Porodówka to &lt;i&gt;Labour Ward&lt;/i&gt;. W czasie przyjęcia na oddział pielegniarka zbierze z nami wywiad. Najpierw dostaniemy &lt;i&gt;Medical Questionary&lt;/i&gt;, gdzie z pomoca ptaszków - &lt;i&gt;tick&lt;/i&gt; - zaznaczymy nasze bieżące problemy oraz przyznamy się do grzechów przeszłości - &lt;i&gt;past medical history&lt;/i&gt;. Następnie zostaniemy przyjęci na oddział - &lt;i&gt;to be admitted&lt;/i&gt; - pobiorą nam badania - &lt;i&gt;blood samples&lt;/i&gt; - i wreszcie będziemy mogli oczekiwać na przyjście dzidzi na swiat. Poród to &lt;i&gt;delivery&lt;/i&gt; - zupełnie jak paczka w urzędzie pocztowym. W trakcie porodu będziemy pod nadzorem położnej - &lt;i&gt;midwife&lt;/i&gt; - a gdy zajdzie taka potrzeba, zostana wezwani doktorzy - najpier SHO, potem Reg ([redż], skrót od Specialist Registrar) - a na koniec Kosultant.**&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W trakcie porodu zaproponują nam różne typy postepowania ograniczajcego czucie bólu. Najmniej inwazyjny to &lt;i&gt;gas&lt;/i&gt;. Pięćdziesięcioprocentowa mieszanina podtlenku azotu z tlenem, który sobie wdychamy i wydychamy gdy nas boli ze specjalnego ustniczka „na żądanie”. Po mojemu pic na wodę i propaganda, jedyne co to paskudztwo daje to zniesienie kontroli rodzącej nad własnymi uczuciami, dzięki czemu sensowna kobita zaczyna się zachowywac jak spaskudzony bachor. O kacu i womitach nie wspominając. Technika druga to zastrzyk - &lt;i&gt;injection&lt;/i&gt; - z Dolarganu. Rzecz jasna Angole nie uzywaja tej nazwy, na wyspie zwię się toto Pethidine. Może pomóc w początkowym stadium, potem trudno oczekiwac cudów. I wreszcie zewnatrzoponówka. Czyli &lt;i&gt;epidural&lt;/i&gt;. Najbardziej inwazyjna metoda ale dająca pełną kontrole nad bólem. Przynajmniej w założeniach. Przyjdzie &lt;i&gt;anaesthetist&lt;/i&gt;, poprosi nas o wygięcie pleców do tyłu - &lt;i&gt;humpback&lt;/i&gt; i pozostanie w tej pozycji przez kilka minut. Zazwyczaj nie krzyczą &lt;i&gt;don’t move&lt;/i&gt;, to raczej policjanci do uciekających złodziei - prośba brzmi &lt;i&gt; to stay still&lt;/i&gt;. Anestezjolog wrazi nam &lt;i&gt;needle&lt;/i&gt; w &lt;i&gt;back&lt;/i&gt; i przez tą &lt;i&gt;needle&lt;/i&gt; wepcha cieniuśki &lt;i&gt;catheter&lt;/i&gt;, za pomoca którego poda nam &lt;i&gt;local anaesthetic&lt;/i&gt;, co spowoduje &lt;i&gt;numbness&lt;/i&gt; i &lt;i&gt;pain control&lt;/i&gt;. Przy okazji spadnie nam BP - &lt;i&gt;nie, nie stacja benzynowa, Blood Pressure&lt;/i&gt; wiec założą nam &lt;i&gt;cuff&lt;/i&gt; na &lt;i&gt;arm&lt;/i&gt; i będa go &lt;i&gt;squeeze&lt;/i&gt;. Do kontroli płodu - &lt;i&gt;foetus&lt;/i&gt; - służyć będzie specjalny pas - &lt;i&gt;belt&lt;/i&gt;, zwany &lt;i&gt;cardiotocograph&lt;/i&gt; albo inaczej EMF (&lt;i&gt;electronical fetal monitor&lt;/i&gt;).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Delivery&lt;/i&gt; jest, zgodnie z broszurka którą czytałem w poradni K, jeszcze w Polsce, „drogą ku najpiękniejszemu spotkaniu”. Niechże ta i bedzie. W trakcie porodu &lt;i&gt;midwife&lt;/i&gt; ustawi wszystko we właściwej pozycji, będzie dmuchać i przeć razem z nami a po porodzie da przeciąć pępowinę - &lt;i&gt;umbilical cord&lt;/i&gt; - ojcu, położy nam dziecko na brzuchu, ocuci tatusia i ogólnie zajmie się wszystkim po całości. Jeżeli będzie potrzebna pomoc dodatkowa, czego możemy oczekiwać. Kroplówka - &lt;i&gt;drip&lt;/i&gt; - z oksytocyną zachęci macicę &lt;i&gt;uterus, womb&lt;/i&gt; do skurczów &lt;i&gt;contractions&lt;/i&gt;. Zazwyczaj z konkretnymi bólami porodowymi, no ale. &lt;i&gt; No pain - no gain&lt;/i&gt;. Jeżeli tego będzie mało, założą kleszcze - &lt;i&gt;forceps delivery&lt;/i&gt; lub próżnociąg - &lt;i&gt;vacuum delivery&lt;/i&gt;. Na końcu czeka cesarskie cięcie &lt;i&gt;cesarean section&lt;/i&gt;, które to może być w znieczuleniu regionalnym (&lt;i&gt;spinal&lt;/i&gt;, podpajęczynówka lub &lt;i&gt;epidural&lt;/i&gt;, znieczulenie zewnątrzoponowe) albo ogólnym, &lt;i&gt;general anaesthesia&lt;/i&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uff.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I to by było na tyle w zarysowym zarysie... Potem tylko doczekac wypisu - żadne tam write-off - &lt;i&gt;discharge&lt;/i&gt; się to zwie i można cieszyć sie nieustającym macierzyństwem. Czego wszystkim rodzącym szczerze życzę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;--------------------&lt;br /&gt;&lt;i&gt;*”Siedli, jedli przez dzień cały&lt;br /&gt;Aż wódz Indian stęknął&lt;br /&gt;Jeknał&lt;br /&gt;I &lt;b&gt;rozpuknął&lt;/b&gt; się w kawały”&lt;br /&gt;Z pamięci, niestety.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;**Jak donosił ostatnio Rysiek, ww wymarli, obecnie królują eFy i eSTe - ale nomenklatura zwyczajowa pewnie jeszcze przetrwa czas jakiś.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS. PRZYPOMINAM WSZYSTKIM, KTORZY NIE PAMIETAJA, ZE DZISIAJ JEST SWIETO KONSTYTUCJI!&lt;br /&gt;3 Maja 1947roku weszla w zycie Konstytucja Japonii.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2536926337938435126-9016069887008303249?l=abnegat.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://abnegat.blogspot.com/feeds/9016069887008303249/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2536926337938435126&amp;postID=9016069887008303249' title='Komentarze (28)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/9016069887008303249'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/9016069887008303249'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://abnegat.blogspot.com/2011/05/jak-urodzic-bejbika.html' title='Jak urodzić bejbika'/><author><name>abnegat.ltd</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05511945720230452752</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='30' src='http://4.bp.blogspot.com/_Q3sau0nHsWs/SWJp-Y2ei7I/AAAAAAAAASU/UGmR2if9SrI/S220/icon109.bmp'/></author><thr:total>28</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2536926337938435126.post-7264912679818066533</id><published>2011-05-01T21:42:00.000+02:00</published><updated>2011-05-01T21:42:50.213+02:00</updated><title type='text'>Maj... Niedziela...</title><content type='html'>&lt;p class="mobile-photo"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-shnQ0VLKyrg/Tb2E01-_unI/AAAAAAAABrk/ZbW9rhq9s8I/s1600/photo-738157.JPG"&gt;&lt;img src="http://2.bp.blogspot.com/-shnQ0VLKyrg/Tb2E01-_unI/AAAAAAAABrk/ZbW9rhq9s8I/s320/photo-738157.JPG"  border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5601779554898131570" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;A jutro bank holiday... Co robic... Znowu 4 dni wolnego... Aaaaa... Kotki dw&lt;s&gt;ie&lt;/s&gt;aaa...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2536926337938435126-7264912679818066533?l=abnegat.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://abnegat.blogspot.com/feeds/7264912679818066533/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2536926337938435126&amp;postID=7264912679818066533' title='Komentarze (17)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/7264912679818066533'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/7264912679818066533'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://abnegat.blogspot.com/2011/05/maj-niedziela.html' title='Maj... Niedziela...'/><author><name>abnegat.ltd</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05511945720230452752</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='30' src='http://4.bp.blogspot.com/_Q3sau0nHsWs/SWJp-Y2ei7I/AAAAAAAAASU/UGmR2if9SrI/S220/icon109.bmp'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-shnQ0VLKyrg/Tb2E01-_unI/AAAAAAAABrk/ZbW9rhq9s8I/s72-c/photo-738157.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>17</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2536926337938435126.post-5013541836290729745</id><published>2011-04-28T11:32:00.000+02:00</published><updated>2011-04-28T11:32:22.177+02:00</updated><title type='text'>Śmiertelne zagrożenie</title><content type='html'>Życie anestezjologa ciężkie jest. Na pacjenta trza mieć baczenie. Na chirurga - czy nie robi kuku pacjentowi. Na kawę - żeby sie nie oblać. Na pielęgniarkę - żeby docenić nowy strój koronkowy. Prawdą jest, że anestezjolog to nadczłowiek - bo do tego wszystkiego trzeba osmiu rąk, z pięcioro oczu i wielowątkowy procesor. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;I jeszcze sudoku w tym wszystkim trzeba zmiescić.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W Jukeju każdy incydent, jaki się zdarzy w szpitalu, natychmiast jest rozpatrywany przez odpowiednie ciało. Im sprawa grubsza - tym ciało wieksze. I ważniejsze. Pacjent doznał uszczerbku? Trzeba rozpatrzyć, kto, gdzie i jak - żeby niedoskonałości wyrugować a proces usprawnić. Wydarł chirurg mordę na sali? To się mu tłumaczy, że lekarzem nie może byc ktoś, kto zachowuje sie jak pasterz owiec (ci musza mieć głos donośny, coby się niosło po hali).. Zazwyczaj takiego chirurga pielęgniarki ruguja z sali operacyjnej w tempie ekspresowym. Polskie jeszcze się będa musiały tego nauczyć. Znaczy, wymagania szacunku dla siebie i swojej pracy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak donosi Scoop O’Lamine, specjalny wysłannik AAGBI,  zdefiniowano kolejne zagrożenie, czyhające na użytkowników taboretów chirurgicznych. I nie ma tu znaczenia, czy siadający na takowym jest chirurg, anestezjolog czy inszy pracownik.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-gZBnhlZS7zo/Tbkz0B4ynQI/AAAAAAAABrc/IwqXERse-uo/s1600/pulapka.bmp" imageanchor="1" style="margin-left:1em; margin-right:1em"&gt;&lt;img border="0" height="290" width="217" src="http://2.bp.blogspot.com/-gZBnhlZS7zo/Tbkz0B4ynQI/AAAAAAAABrc/IwqXERse-uo/s400/pulapka.bmp" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Guidelines w trakcie opracowania.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2536926337938435126-5013541836290729745?l=abnegat.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://abnegat.blogspot.com/feeds/5013541836290729745/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2536926337938435126&amp;postID=5013541836290729745' title='Komentarze (13)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/5013541836290729745'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/5013541836290729745'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://abnegat.blogspot.com/2011/04/smiertelne-zagrozenie.html' title='Śmiertelne zagrożenie'/><author><name>abnegat.ltd</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05511945720230452752</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='30' src='http://4.bp.blogspot.com/_Q3sau0nHsWs/SWJp-Y2ei7I/AAAAAAAAASU/UGmR2if9SrI/S220/icon109.bmp'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-gZBnhlZS7zo/Tbkz0B4ynQI/AAAAAAAABrc/IwqXERse-uo/s72-c/pulapka.bmp' height='72' width='72'/><thr:total>13</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2536926337938435126.post-1866229855271546794</id><published>2011-04-26T10:41:00.000+02:00</published><updated>2011-04-26T10:41:15.238+02:00</updated><title type='text'>D-day</title><content type='html'>Każdy, w każdej dziedzinie ma swoją Nemesis. Rzecz jasna dopóki, doputy jej nie pokona - ale wtedy zazwyczaj na horyzoncie pojawia się następna. Moja to sympatyczny grubas z początkami POChP. Czyli przewlekłej obturacyjnej choroby płuc. Mówiąc po ludzku - jak biega to nieco rzęzi. A mimo to nie byłem z nim w stanie wygrać...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tenis jest grą wyjątkowo frustrującą. Po kilku godzinach odbijania małych, zółtych, sympatycznie wyglądających piłeczek człowiek ma ochotę połamać rakietę o własny łeb. A żółty kolor zaczyna wywoływać drgawki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Plan był prosty - nie dać się. Jak wiadomo, nie ma nic złego w byciu gejem byle by nie być ciotą. Tak samo i tu. Można dostać baty, byle by to było z klasą. Podbudowany tą jakżeż pełną i wyrafinowaną filozofią, czekałem na dzień zero.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niby człowiek jest z losem pogodzony, a jednak! Prawdziwy Góral musi być najlepszy w każdej dziedzinie, niezależnie czy to jest znajomość prawa własności gruszki na miedzy, czy picie łackiej na wyprzódki - szlag mnie w końcu trafił i dzień przed D-Day polazłem na kort, żeby się moralnie przygotować. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Tak na marginesie to jam jest Góral nieprawdziwy, w dodatku taki... przez przypadek. A w zasadzie przez astmę. Dziecięciem będąc chorowitym, zostałem wywieziony z Królewskiego Miasta do Miasta Dzieci. I, można by rzec, jestem żywym przykładem, że Rabka ma doskonały mikroklimat. Czy raczej makro - z chuderlawego kaszlaka zrobiła studziesięciokilogramowego tucznika. Ale cechy góralskie posiadam - nabyłem je drogą nasiakania przezskorupkowego.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zlazło cztery godziny - zaczęliśmy o  ósmej, a o dwunastej ASP wygonił mnie do innych zajeć, twierdząc, że nie da się grać odpadniętą ręką. Coś w tym jest. W trakcie tych czterech godzin ustawiłem sobie slajsik backhendowy. Bo zwykły backhand mam nieco crapowaty (...żeby nie powiedzieć gówniany...), a jakoś piłki trzeba przebijać za siatke niezależnie z której strony wpadną w kort.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W końcu się zaczęło. Kort zabukowałem w samo południe, losowanie wskazało na mnie. Fakt, że serwis poprawiłem zdecydowanie, do tej pory czuję taki dziwny ból pod łopatką w trakcie używania noża, podwójnych błędów miałem z pieć - ale najważniejsza była taktyka. Zamiast prób zabicia przeciwnika piłką przeszedłem na system zagonienia go na korcie. Ostatecznie nic tak dobrze nie robi na POChP jak mała przebieżka. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I dzonk.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gruby padł 6:4 6:3.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Widzieliscie Chicken Wars’y? Dziadek opowiada wnukowi, jak to na konwencie fanów Star Wars uratował Lucasa przed zadeptaniem - i razem otworzyli imprezę, trzymając się za ręce.&lt;br /&gt;- It was the happiest day in my life!&lt;br /&gt;- And the day I was born?&lt;br /&gt;- Not even close.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Będę miał co wnukom opowiadać.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2536926337938435126-1866229855271546794?l=abnegat.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://abnegat.blogspot.com/feeds/1866229855271546794/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2536926337938435126&amp;postID=1866229855271546794' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/1866229855271546794'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/1866229855271546794'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://abnegat.blogspot.com/2011/04/d-day.html' title='D-day'/><author><name>abnegat.ltd</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05511945720230452752</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='30' src='http://4.bp.blogspot.com/_Q3sau0nHsWs/SWJp-Y2ei7I/AAAAAAAAASU/UGmR2if9SrI/S220/icon109.bmp'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2536926337938435126.post-884380667747813106</id><published>2011-04-22T20:59:00.000+02:00</published><updated>2011-04-22T20:59:15.889+02:00</updated><title type='text'>Bez jajmitu</title><content type='html'>&lt;p class="mobile-photo"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-DvJxgPn8kYg/TbHNy2RWsbI/AAAAAAAABrM/zp4k2vwl5nM/s1600/photo-786286.JPG"&gt;&lt;img src="http://1.bp.blogspot.com/-DvJxgPn8kYg/TbHNy2RWsbI/AAAAAAAABrM/zp4k2vwl5nM/s320/photo-786286.JPG"  border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5598482085243695538" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;Z racji Swiat Wielkanocnych, zwanych tutaj Easter'em - co w jakis zupelnie, totalnie, absolutnie niezrozumialy dla mnie sposob miesza ukrzyzowanie, zmartwychwstanie, jaja na twardo i wielkanocnego krolika - odbyl sie konkurs. Efekty jak widac na obrazkach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p class="mobile-photo"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-XyC-VK0nzRs/TbHOBPcTD6I/AAAAAAAABrU/I0qZT4Kki7E/s1600/photo-743984.JPG"&gt;&lt;img src="http://3.bp.blogspot.com/-XyC-VK0nzRs/TbHOBPcTD6I/AAAAAAAABrU/I0qZT4Kki7E/s320/photo-743984.JPG"  border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5598482332518649762" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2536926337938435126-884380667747813106?l=abnegat.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://abnegat.blogspot.com/feeds/884380667747813106/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=2536926337938435126&amp;postID=884380667747813106' title='Komentarze (12)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/884380667747813106'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2536926337938435126/posts/default/884380667747813106'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://abnegat.blogspot.com/2011/04/bez-jajmitu.html' title='Bez jajmitu'/><author><name>abnegat.ltd</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05511945720230452752</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='30' src='http://4.bp.blogspot.com/_Q3sau0nHsWs/SWJp-Y2ei7I/AAAAAAAAASU/UGmR2if9SrI/S220/icon109.bmp'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-DvJxgPn8kYg/TbHNy2RWsbI/AAAAAAAABrM/zp4k2vwl5nM/s72-c/photo-786286.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>12</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2536926337938435126.post-849598078327887507</id><published>2011-04-21T11:12:00.009+02:00</published><updated>2011-04-21T13:57:03.531+02:00</updated><title type='text'>Praca dla lekarza w Anglii</title><content type='html'>Czyli: czy to duże fopa wstąpić do sekszopa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wyjeżdżając z kraju wywozimy ze sobą masę stereoptypów. Na obiad musi być zupa. Drugie składa się z ziemniaczków, schaboszczaka i sałatki. Ludzie są wredni i próbują cię okraść. Podczas rozmowy należy gestykulować. Na dzień dobry podaje się rękę. Na do widzenia też. Szybka jazda na drodze jest powodem do dumy. Kasjerki w supermarkecie są z założenia zdenerwowane. Przed wejściem na jezdnię należy spojrzeć w lewo. Spotkania towarzyskie organizuje się w domu. Na pytanie Jak się masz odpowiadamy , że ledwie zyjemy i wszystko jest do dupy. Na oddziale najważniejszy jest ordynator.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tak ad mortem defecatam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pewne drobiazgi są prostowane natychmiast, jak na ten przykład jeżdżenie na rondzie zgodnie ze wskazówkami zegara. Inne, jak przestrzeganie przepisów drogowych, po pierwszym mandaciku. Który to posiadaczowi nie-brytyjskiego prawa jazdy wręczany jest w sądzie. Ale połapanie się w strukturze zależności medycznych zajmuje nieco czasu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najwiekszą różnicą pomiędzy polskim a brytyjskim systemem leczniczym jest &lt;i&gt;brak ordynatora&lt;/i&gt;. Jego rolę przejmuja konsultanci. Wsród nich jeden dostępuje zasczytu bycia &lt;i&gt;clinical lead&lt;/i&gt;, co można by poni
