niedziela, 8 stycznia 2017

Adieu

Nie, nie - nie zamykam czy co tam. Tytuł dotyczy 2016.

Pożegnanie dla 2016. Nie mam pojęcia co takiego było specjalnego w liczbie 2016 - rok niby przestępny, ale to się zdarza od czasu do czasu. Suma cyfr - 9. Dalej niccc. 6 dzieli się przez 2 - i przez 3. Ale gdyby się nie dzieliło to w dalszym ciągu nie pojmuje, czemu ten rok był jaki był.

Nie, nie najgorszy. Mogło byc gorzej. Chałupa stoi, praca jest. Nawet ASP został Cywilnym Serwantem. (Teraz bedzie ASP-CS). Ale ogólnie niech idzie w cholere.

Nudzić nie ma co, ale dajmy przykład.

Siedzę sobie z Mr B, sączymy pojedynczego malta i kurzymy hawane. Dobrze jest? Dobrze. Trzeba coś więcej? No nie. To zaczęło błyskać. Mówię, że chyba burza idzie. Mój współkurzacz popatrzył jakoś tak - wiecie... Od razu pomyslałem, że coś nie tak. Kilka dni później okulista mnie literalnie opieprzył - co w tym kraju jest traktowane jak gwałt na nieletnim - ze niby na co czekam i że natychmiast musi mnie wysłać do szpitala. Polazłem tam 3 dni poźniej, co jak na warunki panujące obecnie w NHS było szybsze od Marit na Salbutamolu.

Muszę przyznać, że bycie pacjentem od czasu do czasu zdecydowanie zmienia optykę. I poprawia empatię.

Najpierw - wejście. Tu kolejka, tu linia, tu stoi, serdecznie witamy szanownego pana, tu siędzie i chwilkę poczeka. Po 16K chwilkach usłyszałem znajome Apnidż...Apnejdż... więc wstałem grzecznie i poszedłem. Tu siada, dolny rząd czyta - przeczytał górny. A czego nie widzi? Bo okularów nie wział. Do góry popatrzy. Samochodem przyjechał? Nie. To dobrze. Popatrzy do góry, nakropimy kropelki. Tam siądzie, na chwilkę. Kolejne 32K chwilek i kolejny Apnidż... - tak, to ja. Doktor był średnio młody i nieśrednio zajęty. Tu siada. Patrzy prosto.

Nie macie pojęcia jakie człowiek czuje szczęście jak mu ktoś przywali światłem ze szczelinoskopu, czy jak oni nazywają tą cholerną maszyne, prosto w plamke żółtą. W dodatku przez źrenicę porażoną Tropicamidem.

Nie zamyka oka! W lewo patrzy. Prawo. Ma pan odklejona siatkówkę, przylepimy ja laserem, prosże tam usiąć i poczekać. Chwilke.

I poszedł.

Opadła mi szczęka. A gdzie GMC ze swoim gajdlansem? A gdzież zatroskany doktor wyjasniający mi co mi się przytrafiło, co zrobią, pro-i-con debate? Noż w morde, "tam siada???" Nie wytrzymałem po raz pierwszy i grzecznie zapytałem osokurwachozi??? A, tak, tak, złapał się doktor za głowę. Wezmę od pana zgodę na zabieg. Odetchnąłem z ulga - zapracowany, ale protokoły zna! Tu podpisze. Patrze, oczom nie wierzę. Oczekiwane korzyści z zabiegu - zapobiegnięcie odklejeniu siatkówki i ślepocie. Ryzyko zabiegu: uszkodzenie śiatkówki i ślepota.

Oniemiałem z zachwytu.

Potem kolejny doktor, kolejne czekanie, w końcu miły Azjata wraził mi coś dziwnego w oko i zaczął strzelać laserem. Oczywiście w przerwie pomiędzy zabiegami dowiedziałem się z internetu, że teraz to tylko zółty laser, bo bezpieczny, że zielony jest be, bo stary i niebezpieczny - i co? Zielone śiwatło zaczęło mi walić prosto w mózg co mniej więcej 0.8 sekundy. Uczucie, jakby ktoś wpychał bolący ząb w żuchwę. Niby nic, a chce się urwać łeb, zdeptać jaja i podpalić gniazdo. Przy okazji okazało się, że azjaci rozumieja po polsku. Za każdym razem mianowicie gdy zaczynałem warczeć kurrrrrwwwwa maćććć, natychmiast proponował przerwę.

Łącznie dobrze ponad 10 minut.

Po czym wstał, umył ręce, powiedział, cytuję "To wszytko, może pan iść do domu" i zaprosił nastepnego pacjenta.

Bedą mi tu pieprzyć, że my w Polsce nie jesteśmy frontem do klienta.

Na jedno oko nie widziałem nic, prócz granatowch plam, na drugie tez nic, bom se nie wziął czarnych okularów a słońce waliło jakby chciało nadrobić 3 miesiące kieleckiej piździelni - i weź tu zadzwoń po taksówkę. Z ajfona, gdzie nawet nie można wyczuć guzików...

Ogólnie dobrze, artyści zdecydowanie mieli gorzej w zeszłym roku, kosiło ich równo i bez wyjątku. Ale cieszę się, że mamy rok 2017.

Jak by nie było - liczba pierwsza!



20 komentarzy:

a cappella pisze...

Tak czy owak dobry humor (we wszystkich jego bogato-Abnegatowych odcieniach) nie opuszcza. A to już baaardzo dużo! :)

Zdrówka serdecznie życzę... I - dla całej Rodzinki - wszelkich innych pomyślności w 2017!...

abnegat.ltd pisze...

B. a C - wzajemnie:) A ten humor to wiem skad mam - wdycham podtlenek od 20 lat. To musi uszkadzac mozg xD

medicus helveticus pisze...

a z ciekawosci zrob sobie holotranskobalaminserumspiegel, moze masz makrocyty juz...i mean corpuscular volume rosnie...

ja tam wolalem TIVA i jazdy z Dexdorem - dziesiatki zrobilem krotkich na dexdorze zamiast disoprivanie, bo program mielismy i taniej nam wychodzilo

Anek pisze...

Dużo zdrowia Szanowny Autorze!!! Dbaj o siebie!!!
pozdrawiam serdecznie

abnegat.ltd pisze...

Hekvetikusie, licentia poetica. Robie glownie tive, choc czasem sie zdarzy :)

Anek, wzajemnie :)

medicus helveticus pisze...

Fajnie, swoja droga napisalbys moze kiedys o pewnych watpliwosciach dotyczacych sevorane i rozwoju emocjonalnego dzieci...

Bo o blokowaniu przewodzenia przez pewien antyarytmik IV klasy mi sie podobalo.

Najuprzejmiej Dziekuje.

Anonimowy pisze...

Oooo, Abiś, dbaj o siebie! Uffff, jak to dobrze, że już po krzyku!
nika

abnegat.ltd pisze...

Siema Nika :)
Wszystkiego noworocznie!

Anonimowy pisze...

Co to za chorowanie?! Przecie dochtory nie chorują! Proszę nie chorować ;)
Zdrowia!

Kretka

PS: Dobrze, że nie zamykasz czy co tam, bom się po tytule zestresowała...

Anonimowy pisze...

Skutki uboczne sa cwane. Istnieja leki na bezsennosc - skutki uboczne bezsennosc i leki na uspokojenie - skutki uboczne - depresja -)

Animowany Zwolennik pisze...

No to rzeczywiście zaczął się Cię liczbowo pierwszy szczęśliwie,jak mówią u mnie na wsi, w lokalnej społeczności,o piczy włos mogłeś Misiek oślepnąć i zaniemówić.A wyszedłeś z tego komba obronną...znaczy obronnym okiem i językiem.No niechby takie szczęście do grudnia,ostatniego,no i oczywiście dalej.

Dentech pisze...

Zdrówka! 2017 będzie dużo lepszy, wierzę w to. Super, że podchodzisz do tego z takin dystansem, ja bym chyba jednak tak lekko nie potrafił podejść do tej sytuacji.

Anonimowy pisze...

Abi,gdzie przepadłeś? Śledzę blog od kilu lat i nagle milczenie? Czyżbyśmy jako doktorzy nie byli niezniszczalni? Mam nadzieję ,że wkrótce dane nam będzie przeczytać coś od Ciebie.Pozdrawiam

Anek pisze...

Puk, puk :) jest tam kto? Mam nadzieję, że wszystko OK i niedługo coś poczytamy. Pozdrawiam serdecznie :)Tęskno za poczytajką :(

Madla pisze...

Byłoby super jakby pojawił się nowa poczytajka :) Powodzenia!

KS Korona pisze...

Czytelnicy domagają się czegoś do poczytania :) To znak że twój blog jest ciekawy. Oby szybko pojawiło się coś nowego :)

Anonimowy pisze...

A ja zatęskniłam dziś bardzo za opowieścią o dziewczynie która czarowała płatki śniegu...
Ella -5

abnegat.ltd pisze...

No wiem, wstyd i poruta - ale google sie zre z iPadem, laptop zdechl, komp robitniczy zabezpieczony tak, ze trudno poczte odebrac, a cholerny kapitalista dusi do 8 - o tej porze pisac to jak zeby rwac...
Cos wymysle, obiecuje.

Ella, tez mi jej brak. A to juz jakby 3%weny xD

Anonimowy pisze...

Właśnie, Abiś.
Zaglądam i zaglądam, a tu nic.
Może sobie znowu coś przypomnisz z jazd karetką ;)
Ostatnio jechałam w charakterze pacjenta i ani się nie awanturowałam,
ani jej nie zarzygałam :D
nika

Aleksandra pisze...

Lubię zaglądać na twojego bloga :) Szkoda że od dłuższego czasu nie pojawiają się nowe wpisy.