wtorek, 20 lipca 2010

Pierwsza przemoc

Czyli z Poradnika Babci Malwiny

Crew wział DwT i wypruł w dal siną (Dzizzazzz, jak ja mu zazzdroszczę :D) a z obiecanego poradnika ostał sie jeno sznur. Jako że czas jest ponury, pomyślałem że trza chycić za pióro klawiaturo. Ostatecznie coś się ludziom za czytanie moich bzdur należy. Nie mówiąc o tych, co te bzdury chwalą...

Ad rem więc - będzie to poradnik pierwszej pomocy. Jak nie zgłupieć gdy nas Straszliwy Przypadek Medyczny złapie.

PREAMBUŁA: Ratownik to nie Indianin. Żywy jest lepszy.

Dlatego tez nie reanimujemy na środku autostrady, torach kolejowcych, nie skaczemy do wody bez czegoś co pływa, nie dotykamy pacjentów pod napięciem, nie wskakujemy w ogień i nie robimy innych głupot postrzeganych jako bohaterstwo. Gram myslenia lepszy niż kilo brawury.

Zacznijmy od tych rzeczy straszliwych, co to sen z oczu zganiaja. Mowa rzecz jasna o kimś, kto stracił przytomnośc. Tu Crew juz pisał ładnie, a i u mnie dawno temu byl wpis, co, jak i dlaczego. Jak sie komu chce odgrzebać, to nawet obrazki były. Tyle że w stresie połowy się nie pamięta, a drugą połowę pamięta źle... Zapamiętajmy jedno - żeby żyć, trzeba oddychać.

Czyli prawo abnegata no. 1: oddychanie jest dobre.

Dlatego też nieprzytomnego lepiej położyć na boku, bo w tej pozycji ma szanse złapać tlenu. Na wznak trafi go szlag. Chyba że umiemy udrożnić drogi oddechowe - odchylić głowę do tyłu i unieść żuchwę do góry (zęby z dołu musza być wysunięte do przodu w porównaniu do tych górnych. Proponuje poruszac trochę własnym zgryzem żeby załapac projekt). Oczywiście można się kłócić że przecież trza sprawdzić czy serce bije - bo jak nie bije, to trza reanimować. Ale jak kto nieprofesjonał, to w stresie jedyne tętno jakie wyczuje to bedzie jego własne. Dlatego kolejna zasada jest prosta.

Prawo drugie: jak nieprzytomny ma udrożnione drogi oddechowe i nie oddycha to mu serce nie bije.

Tu czas na wezwanie karetki - KONIECZNIE trzeba podać GDZIE jesteśmy i co się dzieje z pacjentem. Zapewnić kogoś kto stanie na drodze i wskaże miejsce. Proponuje nie poganiać dyspozytora, bo to tylko przedłuża proces. Moje pogotowie najpierw dowiadywało sie gdzie jechać, wysyłało karetkę a nastepnie zbierało resztę wywiadu i podawało te informacje radiem. Gdy wezwiemy karetkę, czas na rękoczyny. Pacjent ma leżeć na wznak, a my uciskamy klatke piersiową na srodku, dwoma rękami, prostopadle w dół. Łokcie proste. 100/minute (od 1do 2 na sekundę może być). Klatka ma sie zapaść pod naszymi rękami 5 do 7,5 centymetra. Mniej więcej. Po 30 uciśnięciach odchylamy głowę pacjenta do tyłu, zamykamy nos, unosimy żuchwę do góry i dmuchamy usta-usta 2 razy. Spokojnie i niedużo. Po czym wracamy do uciśnięć. Jeżeli z jakichkolwiek powodów nie chce nam się dmuchać pacjenta, to go nie dmuchamy. Sam masaż lepszy jest niż nic.

Prawo trzecie: lepiej zrobić cokolwiek niż nie zrobić nic.

Co w zasadzie ma rację bytu, ale z drobnym ale: nazwiemy to „ale” poprawką (a jakże) abnegata. Mianowicie to cokolwiek musi mieć sens.

Podsumujmy: jak kto dycha, to mu dajemy swięty spokój, trzymamy na boku i prosimy Bozię żeby te kurwadziady juz przyjechały. Jak kto nie dycha - masujemy klatkę. Gwarantuję, że czasu na proszenie Bozi o cokolwiek nie będzie.

Zadławienie. No, to jest stresogenna sytuacja. Jeżeli pacjent jest przytomny, to nam ułatwi zadanie - sam stanie pochylony i plecy nadstawi. Walimy go z uczuciem - choc bez przsesady - otwarta dłonia pomiędzy łopatki 5x a następnie, gdy to nie pomogło, stoją z tyłu obejmujemy go doookoła klatki i z uczuciem ściskamy mocno - tez pieć razy. Po czym wracamy do walenia. Sekwencję stosujemy do skutku lub utraty przytomności - wtedy rozpoczynamy uciśnięcia klatki piersiowej. Możemy wtedy spróbowac wyciągnąć to co widzimy, ale nie dłubiemy na slepo. Więcej z tego szkody niz pożytku.

Na szczęście takich akcji jest niewiele. Ludzie potrafia całe życie przeżyć i nieboszczyka nie zobaczyć (jak to powiedzial kiedyś filozoficznie pan Mietek, wioząc kolejnego delikwenta do kostnicy). Przypadki mniej dramatyczne nie wymagaja aż takiego zaangażowania, potrafia być jednakowoż niemniej malownicze.

Padaczka. Ile w necie było juz bicia piany na ten temat - nie idzie policzyć. A w dalszym ciągu pierwszym odruchem jest rozglądanie się ratownika za ŁYŻKĄ na widok padaczkowca.

Prawo czwarte: jeżeli ktoś na widok drgającego człowieka biegnie ku niemu z łyżką, wsadzamy mu ją do dupy. Biegnącemu, nie drgającemu.

Co robić? Położyc na boku, zabezpieczyc głowe przed obijaniem się o podłoże i spokojnie poczekać. Zazwyczaj atak trwa kilka minut, nastepnie pacjent kilka minut spi i dochodzi do siebie. Kiedy wzywac pogotowie: jeżeli był to atak pierwszy lub niespodziewany. Bo jeżeli atak zdarzył sie u pacjenta który ma padaczkę, jest leczony i pomimo leczenia drga co jakis czas - to niekoniecznie.

Astma. Pomóżmy pacjentowi zażyć - a w zasadzie wziewnąć leki. Kiedy dzwonić? Umówmy sie tak: popatrzmu na wcięcie mostka, tam gdzie klatka styka się z szyja. Jeżeli u przytomnego pacjenta to miejsce wyrażnie się zapada podczas każdego wdechu, należy wezwac pomoc, nawet gdy się zapiera że nie chce. Niezdolność wypowiedzenia pełnego zdania bez przerywania dla nabrania oddechu też powinna zapalić nam czerwoną lampke. Bo jak kto sie dusi na smierć to raczje nie powie jednym ciągiem: "Skurwisyny jeb..e, ile to, ćamawruk, można na karetke czekać??!?
Przypadki tracące przytomność nie wymagają komentarza.
Co prawda na astme trudno jest wykitować tak, o - ale jest to wyjątkowo nieprzyjemne...

Uczulenia maści wszelkiej. Czyli wysypki, bable i inna cholera. Kiedy dzwonić? Każda pokrzywka (bąble jak po poparzeniu pokrzywą - chyba że powodem jest właśnie poparzenie pokrzywą, to wtedy niekoniecznie...), każdy pęcherz na skórze (który to wykwitł sam, podkreślmy raz jeszcze - a nie jest wynikiem ciasnych butów czy próbą cedzenia ziamniaków gołymi palcami) czy obrzęk - szczególnie w obrębie głowy i szyi. Jeżeli pewni jestesmy że ciocia dostała plam po spazmach wywołanych zeżarciem schabowych przez Burka, możemy sprawę odpuścić. Ale wymienione wyżej objawy powinien zobaczyć lekarz.

Ból w klatce. Wszystko co dźga, jest w odczuciach ostre, nagłe i szybko przemijające, a nie jest wynikiem urazu, olewamy. Przyszło to i przejdzie. Natomiast jak kogo w klatce gniecie, ściska, rozrywa czy pali - tu należy się mu kontrola u dochtora. Szczególnie ostrożnie należy podejść do wszelkich zgagowatych boleści które nie przechodzą po Mallloxie.

Ból w brzuchu - tu doktory często samem maja problem. Kilka wyciętych - a całkiem na oko zdrowych - wyrostków widziałem. Wszystko należy przemyśleć i podejść z umiarem oraz zdrowym rozsądkiem. Rzyganie nie musi zwiastować rychłego zgonu, a sraczka też może zabić.

Oparzenia. Tu w zależności czy skóra jest czerwona, z bąblem, czy też spalona i czarna (choć twarz i dłonie będą porcelanowo białe) - mówimy o oparzeniu I, II lub III stopnia. W zasadzie każdy III stopień oraz stopień drugi który obejmuje twarz, genitalia lub znaczny obszar - musi wylądowac w szpitalu. Poparzone powierzchnie schłodzić bieżącą wodą przez minutę. I tyle.

Rany cięte, kłute i szarpane. O gryzionych nie wspominając.
Krwawienie zabezpieczyć uciskiem w miejscu zranienia. W wyjątkowych przypadka, gry krew jest jasna i tryska sobie tętniąco a ucisk na ranę nie zahamował krwotoku można zastosować ucisk powyżej rany (mowa o kończynach, głowy i szyi tak zaopatrywać nie należy...). Wszytko co duże, spaprane lub jest wynikiem pogryzienia, powinno byc oglądnięte przez lekarza. Polać obficie wodą utleniona, nie grzebać, nie śturać i zabezpieczyć jałowym, a z braku laku, czystym opatrunkiem (na ten przykład świeże gatki z bawełny się nadadzą a używane już raczej nie).

Prawo piąte: zwycięzców sie nie sądzi.

Jeżeli możemy pomóc nie narażając własnego życia - mamy obowiązek to zrobić.

29 komentarzy:

brykanty pisze...

Bardzo mi się podoba, krótko i w żołnierskich słowach, a nawet z zapadającymi w pamięć aforyzmami.
U Crewmastera miałam ledwie połowę dobrych odpowiedzi, teraz może wreszcie zapamiętam.

Czy mogę jednak nieśmiało prosić o drobne poprawki? (Jak napotykam takie rzeczy, to się rozpraszam i nie mogę skupić na treści).

Zamiast:
Bo jeżeli atak zdażyl sie u pacjenta który ma padaczkę,
Lepiej:
Bo jeżeli atak zdarzył się u
pacjenta, który ma padaczkę,

I jeszcze tu:
Poparzone powierzchnie schłodzić bierzącą wodą przez minutę.
Może raczej:
Poparzone powierzchnie schłodzić bieżącą wodą przez minutę.

A potem jakoś ten post wykasować, żeby nie było, że się mądrzę.

abnegat.ltd pisze...

Massakra - jak piszę na klawiaturze to tego nie widze. A potem jak czytam to zęby bola... W każdym bądź razie dzięki. W Twojej wersji jest to zdecydowanie lepiej ;D

Tak na marginesie - gdyby ktoś poczuł,że potrzebne jest rozszerzenie, lub miał jakiebądź wątpliwości - proszę pisac.

brykanty pisze...

A u ciebie nie podkreśla na czerwono? W Operze i FF można włączyć taką opcję i co bardziej zgrubne błędy wyłapie. Podkreślone na czerwono widać lepiej.

abnegat.ltd pisze...

Jak w domu pisze to tak. Ale w pracy mam MiSIE w wersji chyba 5.0...
No i jak machne za szybko - buraki gotowe ;) Musze sie nauczyc lpsac bezwzrokowo, bo jak widze to wiem, a jak stukam to nie. Co jest przyczynkim do teorii dwoch osrodkow korekty gramatycznej w mozgu ;)

Anonimowy pisze...

Dzięki, Abi :-))) za wyłożenie wszystkiego, jak pastuch krowie na rowie :-))) z puentą trafiającą w samo cholerne sedno :-)))
nika

Nomad_FH pisze...

Pięknie - jak zawsze.
Zapisane, zapamiętane (albo w trakcie zapamiętywania).
Czy pogryzienie przez kobietę, też trzeba zgłaszać do lekarza? A jak ją uśpią? ;)

Wróciłem z Bułgarii i odrabiam zaległości notkowe...
Swoją drogą ilość kontuzji itp. w ciągu tak krótkiego okresu - toż to ja rente wojenną powinienem otrzymać :P i siakąś purpurową gwiazdę, czy inne serce :D

Malutka... pisze...

Spóźniłam się z lekturą o jakieś 2 godziny... I była pierwsza pomoc po mojemu... ;/
Na marginesie: mnie nie stresował nietomny, ale tłum gapiów, który nic nie robił, tylko się idiotycznie gapił i pytał czy jestem po jakimś kursie, gdy za sprawdzanie pulsu się mi zabrało...
(Chyba mi gramatyka siadła z wrażenia).

Anonimowy pisze...

Abi napisałeś, że można rozszerzać, więc czuję się ośmielona...

Z mojej działki:
Jeśli widzisz lub Twoja pociecha radośnie informuje Cię, że:
- właśnie włożyła do buzi baterię lub coś ostrego
- właśnie włożyła do nosa cokolwiek
- właśnie włożyła do cewki moczowej cokolwiek
A nie możesz wspomnianego przedmiotu znaleźć w całym domu...
To-
NIE DAWAJ DZIECKU JEŚĆ ANI PIĆ
i zdecydowanym (umiarkowanie spokojnym) tempem udaj się do najbliżego szpitala DZIECIĘCEGO.
Podobną sekwencję zdarzeń wykonaj gdy pociecha:
- napije się chemii gospodarczej
- ma kończynę taką inną, krzywą i się drze
- została oparzona
- jest chłopcem i boli go jajeczko
- leje się KREW

Zasada NIE DAWAĆ JEŚĆ działa także w szpitalu- to, że automat z batonikami stoi w instytucji medycznej niczego nie oznacza. To też JEDZENIE.
Zastosowanie się do powyższych rad pozwoli na znacznie szybsze naprawienie szkody i krócej będziesz czuł się winny, że nie zareagowałeś w porę i fajne dziecko się trochę zepsuło.

Tyle z najczęściej trafiających się rzeczy. Z rzeczami rzadszymi- takimi jak na przykład:
- ściśle złączone magnesy na mosznie dorastającego syna
- pęd fasolki wyrastający z nosa pociechy

Też udaj się do szpitala i też NIE DAWAJ JEŚĆ.

Pozdrawiam
Młoda Kobziarka

akemi pisze...

A najlepiej Abi'ego do plecaka zapakować.
Zanim przypomnimy sobie co było w trzecim akapicie może być za późno.:))

inessta pisze...

A ja poprosze trochę sposobów jak się ustrzec i nie dać się obić przez
a) wariata
b) pijanego
c) naćpanego.
Oczywiście w trskcie udzielsania mu świadczeń medycznych oraz pierwszej pomocy. :)

abnegat.ltd pisze...

Nika - bitte :))) Zdrowy rozsądek najważniejszy.

Nomad, jak nie jest wściekła, to nie powinni. A relacja jakowaś będzie? Zdjęcia nagich Bułgarek na ten przykład?

Malutka - lepiej robić cos niz nie robić nic ;) Zuch dziewczyna.

Kobziareczko Młoda - tak jest.
Coca-cola i pierniczki to picie i jedzenie. A dziecko które sie drze jest zywe - bardziej sie należy obawiać takiego zesranego na amen co śpi potulnie... ;]

Akemi, to się da zrobic ;) Jeżeli ktos wyjeżdża na Istrie w przyszły piatek - to mogę się przydac ;DDD

Innesta, będzie poradnik. Ale on będzie abnegatowo- niskopiennogóralski ;DDD

(KK) pisze...

To jest piękne, pożyteczne i prosimy o ciąg dalszy.
Pytanie: a na jakiej wysokości się chyta tego udławionego od tyłu (w sensie, że się go od tyłu chwyta, a nie dławi, przynajmniej w teorii)? Bo ja mam jakieś fobie dławienne...

Anonimowy pisze...

KK - Abnegat pisząc o chwytaniu od tyłu (tfu, jakież to dwuznaczne!) pisał o rękoczynie Heimlicha. Osobę dorosłą (bo dzieci to inna bajka) chwyta się w nadbrzuszu i ręcę ratownika zmierzają ku górze. Przykładowy obrazek http://www.czarna13.poznan.pl/czarna13_old/pliki/ciekaw7.jpg Tyle, że strzałka pokazuje, że ruch rąk jest skuerowany ku kręgosłupowi, a powinien być raczej skierowany dogłowowo.

legologo pisze...

O, to ja mam pytanie. Jak to jest dokładnie z tą wodą utlenioną? Bo ja słyszałem od kogoś sprawiającego wrażenie kompetentnego, żeby rany myć tylko w bieżącej wodzie. Żadną wodą utlenioną, spirytusem, wódką ani jodyną nie polewać, bo to podobno zniekształca ranę, że później lekarz nie może określić, jak bardzo jest rozległa.

Trochę mnie to trapiło, bo woda sama w sobie żadnych zarazków nie wymordowuje chyba. A żeby jakąś świeżą ranę mydłem szorować to też sobie za bardzo nie wyobrażam. ^^'

Nomad_FH pisze...

Abi: relacja będzie, nawet jakoś z samej bułgarii miałem pisać (net miałem przez cały czas - nie ma to jak nie zabezpieczone wifi) :> tylko, jakoś tak nie mogłem się zmusić...
Zdjęć będzie troche - ale nagich niet (jakieś escetyczne toplesy pewnie się znajdą).

Co do opatrywania ran - czytałem ciekawostkę (chyba już pisałem tu, lub u crewa), że jesli nie ma opatrunkow sterylnych, a zachodzi koniecznosc uzycia jako opatrunku - podartego/pocietego ubrania. To nalezy to zrobic z ubrania osoby poszkodowanej (jego wlasna flora bakteryjna jest mniej szkodliwa niz nasza - obca).
Nie wiem na ile to prawda :D - dlatego pisze o tym jako o ciekawostce (chyba to wyczytalem w jakiejs wojennej relacji, albo - w siakims poradniuku sejrwiwala :>)

madziaro pisze...

Ha! czyli mogę tego używać jako dowodu w kłótniach z małżem, że jak się zadławię/zakrztuszę to ma mnie walnąć - i wtedy nie będę krzyczeć nawet? Bo ten on mi ciągle wmawia, że walnąć nie można, bo coś, co uwięzło, może się do tchawicy przemieścić :>

---
Kolejny punkt kursu:
Kiedy na grillu kolega, zaprawiony zdrowo, idzie za potrzebą w krzaczki i po przyjściu oznajmia, że nabił się czołem delikatnie o zardzewiały drut kolczasty, jest noc i nikt nie ma apteczki - należy położyć ww osobnika na kolanach u przedstawicielki płci przeciwnej ;), kazać poszkodowanemu zamknąć oczy, ww przedstawicielka zakrywa mu oczy dla pewności, a ulubiona prawie siostra polewa ranę jedyną dostępną cieczą odkarzającą, czyli wódką ;)
Później tylko wódki trochę żal, ale poszkodowany już po niedługim czasie wygląda jak nowy.
Prawda, Tuki? :P

---
Pozdrawiam z dzikiego kraju,
Madziaro

Anonimowy pisze...

Zapomnialas dodac, ze nalezy sobie zapewnic wsparcie w postaci osobnika plci meskiej - trzymajacego pro forma rece poszkodowanego.

Ehh i nawet blizna nie zostala, a taka romantyczna by byla, nad okiem ;)

Tuki

Anonimowy pisze...

Tak z innej beczki, choc pokrewnej.

Abi: przykladowy zestaw pierwszej przemocy? Wiadomo, ze standardowe apteczki samochodowe maja w sobie co maja (czyli poza sterta opatrunkow - praktycznie nic).

Co warto jednak miec ze soba/pod reka w trakcie wyjazdow/wycieczek?

Tuki

(KK) pisze...

Pięknie dziękuję za obrazek :)
Madziaro, ale ten element odkażający to, rozumiem, równolegle do środka i na zewnątrz? ;))

Anonimowy pisze...

A to i ja ośmielę się coś napisać.

Ktoś kiedyś zauważył, że tempo 100/min ma dosyć znany kawałek Stayin' Alive (http://www.youtube.com/watch?v=IHWeuQyFouo)

To tak jakby komuś było ciężko to sobie wyobrazić ;)

Pozdrawiam
Michaś

klara pisze...

Abnegat, notatki zrobilam, ale jade w niedziele nad jezioro i jakby tam trzeba bylo komus wylewac wode z trzewi, to oprocz telefonu komorkowego nie mam nic... prosze o ciag dalszy -)

inessta pisze...

wódka (40 %) nie ma własciwości odkażających. Ma je tylko spirytus i to 70 %.

madziaro pisze...

KK - od środka w tamtym wypadku już chyba nie trzeba było odkarzać ;)

inessta - ciii, bo się poszkodowany dowie ;), a tak uwierzył i się ładnie zagoiło ;)

madziaro pisze...

ha! i zapomniałam z tego wszystkiego, że jako i brat mój, ja również chciałabym się dowiedzieć, co powinno być w apteczce - tym razem na pewno muszę takową kupić do samochodu, bo mi jej brakuje jakoś dziwnie. No i przed wyjazdami kombinuję po mojemu, co się powinno przydać, ale wolałabym mieć wypisane czarno na białym, co być musi koniecznie.

Nomad_FH pisze...

Jak to co - jako, ze juz pisane. 0.5 litra 70% spirolu. Do odkazania. Wewnetrznego. Bo wrog nie spi :D

basia pisze...

Piękne dzięki

basia pisze...

P.S. Aże sobie lineczkę zrobiłam w dyspozytorni mej... ;D

Nomad_FH pisze...

A ja linka do nauk tajemnych na facebooka wkleilem - trzeba niesc kaganek oswiaty :P

Anonimowy pisze...

Co do młodzieży, dzieciów i innych osób spożywających chemię gospodarczą (dorosłych też to dotyczy, ale chyba normalni dorośli czegoś takiego w menu nie mają?). Jeśli ktoś spożyje jakąś zasadę (zeżre Kreta, wypije Domestos), należy w pierwszym rzędzie dać do picia ocet (bardziej akceptowalny do picia niż mocniej stężone roztwory kwasu octowego), w celu neutralizacji, a potem udać się w tempie w miarę szybkim na najbliższa izbę przyjęć.
Polecane w bhp lab chemicznego rzeczy na kwasy mogą być gorzej dostępne (no, chyba, że ktoś w domu trzyma zasadę amonową), ale też chemia gospodarcza oparta na kwasach bardziej żrących jest chyba rzadszym zjawiskiem.

Niśka