czwartek, 7 stycznia 2010

Zima

O zimie w Anglii napisano chyba wszystko. Kto żyw drze łacha z biednych wyspiarzy. I w sumie jest z czego. W telewizji sympatyczny pan starszy pokazywał niezbędnik zmotoryzowanego turysty w skład którego wchodziła kurtałka zimowa, termosik z ciepłym płynem, mapa - gdyby śnieg zasypał satelity - i solidna łopata. Lista zamkniętych szkół zajęła spikerowi dzisiaj rano dobre dziesięć minut, w zasadzie nie bardzo łapię po co to robił. Wystarczyło by powiedzieć które są czynne. Prognoza pogody w BBC Tees brzmiała dziwnie: tu śnieg, tam śnieg, tam też - gdzie jest global warming! I want my global warming back!!!

W tym wszystkim Anglicy zachowują się jak na Anglików przystało. Stoją spokojnie w korkach, nikt się spóźnieniami nie denerwuje a każdy rano z domu wyjeżdża w stronę pracy o przepisowej godzinie - choćby trąbili wokoło że drogi nieprzejezdne. Jak to mówił Garfield stojąc w deszczu pod parasolem: "Deszcz - nie deszcz - a kwiatki maja być podlane."

Patrząc na to wszystko miałem cichą nadzieję na nieprzewidziany dzień wolny - a tu dzonk. Mój współtowarzysz chirurgiczny, co to jest najczystszej wody Bratankiem (zarówno w piciu jak i w szabli) przyjechał z Nowego Zamku na ósmą. By go rudy byk... Po południu miał przyjechać urolog co to zazwyczaj się spóźnia. Zacierałem łapki skrycie - toż dzisiaj nie ma mowy. Śniegi, zamiecie, wszystko stoi - nie przyjedzie. Albo w najlepszym razie spóźni się tyle że ludzie do domu pójdą.

Przyjechał przed czasem.

Na szczęście z listy czterech ogólnych jeden zachorzał, drugi przylazł z ciśnieniem na suficie - więc zabiegi skończyliśmy o czasie. Gdyby ktoś nie kumał za bardzo dlaczego lista krótsza o dwa zabiegi kończy się w przewidzianym czasie, polecam luknać do postu nt. chirurgicznej koncepcji czasu .

Jutro wolne. Zachorował jedyny czwartkowy zabiegowiec - więc miast dwóch list mam kilka godzin do spędzenia na dżimie. I dobrze. Niby Święta były spokojne - a trzy kilo wlazło w oponę nie wiadomo skąd...

22 komentarze:

Anonimowy pisze...

A ja mam pytanie. Anestezjologiczne jak mniemam. Cóż takiego się dzieje, że przed odlotem kontrolowanym tak pilnowane jest by się nie nawodnić i nie podkarmić?

inessta pisze...

Jedynie lotniska w Ukeju zachowują się porządnie i gdy tylko spadnie odrobina śniegu ogłaszają koniec przylotów i odlotów. Odśnieżarek nie mająani pługów?

flamenco108 pisze...

Animowany: Toż to tajemna wiedza jest. Primo, jakbyś to wiedział, mógłbyś się zatrudnić w jakimś azjatyckim, albo afrykańskim szpitlu jako anestezjolog, bo tam jest stała umieralność, bez względu na starania lekarzy. Secundo, pacjent głodny i spragniony jest mniej awanturujący się. Tertio, kiedy myślisz, że coś od ciebie zależy, lepiej znosisz zabieg.
;-)

Anonimowy pisze...

Wymienię zimę w Polsce na dowolną porę roku na Karaibach ;D

T.

thalie pisze...

dżim? hmmm.... kurcze, Abiku Ty to masz samodyscyplinkę :)

paniena pisze...

Statystyka po sasiedzku - West Yorkshire:
- Plugi sniezne - 0 - nul, zilch, zero,
- W West Yorkshire opony zimowe sa uzywane wylacznie przez obcokrajowcow, ktorzy zapobiegliwie zakupili je w pieknym kraju nad Wisla,
- radio nawoluje do robienia zakupow na zapas,
- zima ze sniegiem jest piekna!

Magda pisze...

Skąd wyjeżdża czołg? Znienacka. Trzy kilo w oponie pewnie też stamtąd się wzięło. Miłego dnia :)

Anonimowy pisze...

Przed lotem kontrolowanym nie wolno pić, ani jeść, coby nie dostać Mendelsohna, tzn., żeby treść zawartości żołądka nie poszła w płuca, jak będziesz rzygał nażarty spod rurki.
Niech me Abi poprawi, ale cosik koło tego biega.
Ale Ci Abi dobrze, możesz sobie poćwiczyć, a ja ni hu, hu na basen nie mogę, bo nochal jeszcze się goi :-(
Poza tym, czy to nie dziwne, że zimą śnieg pada? ;-PPP
nika

abnegat.ltd pisze...

Anonimie,chodzi o przestrzeganie postów. Wzmaga to czystość duszy i zwiększa szanse na powrót z zaświatów...

Innesta, nie wiem o co chodzi. Nasze lotnisko stało tydzień. To jest problem na dogłębna dywagację.

Flamenco, no właśnie. Dzięki ;)

T., Maledivach....

Thalie, właśnie lezę (gwoli usprawiedliwienia - u nas jest godzinę do tyłu).

Paniena, w sumie to taka - polska zima w Brytolandzie. Ciekawe żejuznieśpiewają nic o dreamingu,white Christmasach i innych debilizmach... Może po Świętach nie wypada? Choć w zeszłym roku to się przewijało tak - do połowy lutego, mam wrażenie.

Magda,to była zasadzka znienacka - ale podejrzewam lodówkę;)

Nika, świata koniec... Śnieg w styczniu - cuda Panie ;) A - prócz tego co napisałaś - to jedzenie jest ogólnie niezdrowe. O.

Anonimowy pisze...

ale Ty masz samozaparcie z tym dżimem...ja tez tak chcę, bo kondycja pada..i jestem po 4 dniowej diecie schaboszkakowej :/


M

Anonimowy pisze...

Mogą być Malediwy, Szynszyle (;) i innne Fidżi, hołk.

W temacie przyrastania zimowego masy:
Właśnie widziałam sierściucha skradającego się wśród śniegów. Puchaty taki - znaczy zima jeszcze potrwa.

A w naszym supermieście waaaadze wymyśliły ostatnio, by na pętlach w tramwajach były otwarte na czas postoju tylko JEDNE drzwi, bo pasażerowie marzną.
Noż cóż za łaska i ynteligencja we władzę wstąpiła, genialne! :)

T.

Nomad_FH pisze...

Abi, a ja tak informacyjnie co do mojej znajomej. Miala robiona angiografie. I tu pytanie - bardzo zle to zniosla (co o ile przeczytalem, zdarza sie po badaniu, ze sie czlowiek zle czuje). Tu samo podanie kontrastu b. zle zniosla (utrata przytomnosci, brak pulsu), prawdopodobnie - tzn. ona tak przypuszcza intubowali ja, do tego boli ja klatka piersiowa (masaz?). I tu pytanie do Abiego - czesto sie to zdarza? Ze czlowiek az tak zle znosi to badanie? Nie to zebym sie wybieral ;)

abnegat.ltd pisze...

M., lomatko - wlasnie skonczylem. Siedze teraz w klubowej Costa (Koscie ;) i maluskie esspresso cedze prze zeby. Popelnie z tego chyba jaka notke balwochwalcza bo mi sie udalo przekroczyc kolejny prog :D Zeby bylo smieszniej, od soboty zaczynamy z ASP (Agentka Spec. "Ptys") tenisowy fast-track czyli "jak zostac Agassim for complete idiots".

T., i sxyndzyle i figi przyjmiemy z godnoscia... Taak ;)

Nomad, rany boskie - toz ona sie zatrzymala sadzac z opisu 80 A nie wspomnieli nic o reanimacji? Nie chce sie wypowiadac bo sprawy nie znam ale nym sie dokladnie wypytal co i po czym sue stalo - reakcje anafilaktyczna na kontrast nie sa rzadkie... Lepiej wiedziec na przyszlosc.

Iwona pisze...

do inessty: Maja plugi i odsniezarki, ale nie za wiele tego, bo po co im??? Ostatnio taki snieg (jak teraz) spadl w latach 60, potem w 89 chyba, troszke popadalo w 94 (jeden dzien)i rok temu w lutym, trudno sie wiec dziwic, ze sie nie przygotowuja do zimy co roku jak w Polsce np.

Nomad_FH pisze...

Tzn wiesz Abi - na razie znam relacje z b. krotkiej rozmowy przez telefon. Bede wiedziec wiecej jak wyjdzie ze szpitala (prawdopodobnie jutro) i bedzie mogla swobodnie porozmawiac. Generalnie mam wrazenie, ze jak zwykle ona - polowy rzeczy nie mowi, zeby nie straszyc :P
Generalnie - mowi, ze za ciekawie nie bylo. No ale rozmawialem z nia doslownie 2 minuty...
Acha - badanie i caly pobyt jest w raczej b. dobrym szpitalu (uniwersytecka klinika neurochirurgi), wiec o tyle dobrze (choc pamietajac z Twojej starszej notki, roznie to z duzymi klinikami jest) .

Nomad_FH pisze...

Edit. Abi: Reanimacja potwierdzona. Tak jak mówiłem, nie chciała nas straszyć...

abnegat.ltd pisze...

Nomad, ciesze sie ze rozmawiala z Toba przez komorke. To sa wlasnie przyjemnosci mefycyny. Mam nadzieje ze nic do zabiegu nie wyszlo.
Trzymam kciuki.

Anonimowy pisze...

Oj, NL też zasypało. Lokalnych programów auto-moto nie widziałam, ale coraz więcej dachów samochodowych obmiecionych (u nas szkoły jazdy zdominowane są przez lokalną wersję hmm... mniejszości bliskowschodniej, więc o śniegu nie uczą, skąd mieliby wiedzieć).

A tego pana opowiadającego o 'zestawie kierowcy' widziałam, ucieszne to było. Kurtka typu 'policjant uliczny', kolor zieleń zajeteges, latarka sztormowa, a szufla taka, że w zasadzie można nawet w zamarzniętej ziemi od razu sobie grajdołek wykopać...
Dzisiaj za to krzyczą o dramtycznym wzroście zapotrzebowania na gaz (chociaż główny reportaż był o półlegalnych 'Beżowych' co to się za półroczną pensję legalizują, oświadczając 'miłości i wierności' np. słowackim Romkom, które i tak ni w ząb nic nie rozumieją co ów luby oświadcza).
I pokazywali ludzików na odkrytej pływalni (zamiast w pracy), ja zatarłam łapki, na co mój TŻ się wziął i otrząsnął, a ja stwierdziłam - co ty, przecież w tej wodzie i trochę nad nią jest cieplej niż u nas w mieszkaniu w nocy ;).

Co do gazu w NL - drogi jest, droższy od prądu z wiatraków (skutkiem czego termoforki, również te wybuchowe, sprzedają się dobrze), ale własny, z okolic Groningen.

Groet,
Sarah

abnegat.ltd pisze...

Łopata była z gatunku bojowych. Można odkopać dinozaura czyms takim...

U nas przez tydzien nic d Amsterdamu nie latało bo lotnisko zamarzło. I już.Śnieg na płycie - nie ma latania.

Ładnie to Jola podsumowała- czego się spodziewać jak oni mieli takie opdy śniegu po raz ostatni w 1960...

Co do prądu i gazu, nie mam pojęcia ile płacę. Od roku próbuję zmusisić kurwadziadów ze Scottish Gas żeby przyszli i licznik sprawdzili - jak ustalili rok temu że mam płacić ponad stówkę - tak przez cały boży rok zdzierali jak swoje. Chyba czas zmienić dostawcę.

Anonimowy pisze...

U nas za wodę, prąd i gaz przychodzi liścik z kopertą zwrotną (już zapłaconą) i pustymi kratkami na numer seryjny ustrojstwa, datę i godzinę i odczyt z licznika. Oraz deadline'em odsyłki, zwykle 14 dni od daty pisemka.
W zeszłym roku jakimś cudem udało nam się elektryczestwa i gazu wypalić 5% mniej, a wg tajemniczych wyliczeń i tak podnieśli miesięczną opłatę o 5 eur. Bardzo logiczne, prawda?

W tym roku przez to ogrzewanie pewnie przyjdzie 5% więcej, i też podniosą o 5 eur. A co? Przecież logiczne.

A okna w kamienicy wymienione są na szczelne tylko od frontu. Od tyłu za to, gdzie jest kanał, są 30-letnie popaczone cuda z dziurami takimi, że palec mogę wsunąć. Przecież nikt nie widzi, nie? W tym roku zarządziłam uszczelki. Cholery ledwo się domykają, bo te dziury na palec są tylko gdzieniegdzie, a parę cm wyżej już wszystko przylega prawie jak trzeba, i uszczelki nie da się zmieścić.

Nie ma to jak zima stulecia w kraju kompletnie nieprzystosowanym... Jutro mam służbowe wydziałowe nie-trunkowanie na uczelni. Nasz dziekan, 'Glaswegian' z korzeniami w Caithness (czyli taka prawie sama północ, gdzie jeszcze mówią 'po wikińsku' ;), od którego muszę odebrać parę papierków, w mailu dopisał z mocnym wstrętem 'The way the weather is behaving, I can assure you that I won't be here tomorrow.'
Mnie też się nie spieszy, płaszcz zimowy na polską zimę został w Polsce. Od trunkowania mam hmm... urlop macierzyński? Kolejna wymówka do nie-pójścia.

Groet,
Sarah

abnegat.ltd pisze...

Tu sa domy z tekturki. W nocy nic sie zrobic nie da zeby reszta domownikow nie slyszala. Ale za to kazdy sie chwali ze ma double glazing. Zaraza. Jak wiatr zawieje to mam w chalupie przeciagi - choc okna szczelne. Cuda.

A profesor ma ten luksus ze go wszyscy gremialnie moga cmoknac jak nie przyjedzie. To co sie bedxie napinal.

Odnosnie kurtalki to narciarska mam zawsze przy sobie. Nawet w lecie. Nigdy nic nie wiadomo...

Anonimowy pisze...

'Dubbele-beglazing' jest, bo samoloty lądują +/- na takiej wysokości, że okna można policzyć (ze 25 pięter). Nad nami wtedy, kiedy pogoda ma być dobra. W Amstelveen i Heemstede jeszcze niżej. I to jedyne udogodnienie od władz lotniska.
A zamiast jednej ściany, lub może zamiast kawałka szyby w oknie (w sypialni) mam dyktę potraktowaną dwiema warstwami olejnej. Jak się postaram, to w sypialni potrafi być 12 stopni. Nagrzana do ponad 20 wychładza się w 2 godziny. Pomiędzy kuchnią a sypialnią - karton-gips.

W efekcie mam nowych bogów: 'nieuwbouw' (nowe budownictwo) i 'staadsverwarming' (centralne z kotłowni osiedlowej, a nie z junkersa na pół kuchni).

Mieliśmy też trzeciego boga, Termofora (w wersji wyspiarskiej 'HOT-WATER-BOTTLE'), ale cholery lubią sobie wybuchnąć, zalać całe łóżko i zaatakować niczym smok żywym ogniem. Bóg Termofor wziął swoją działkę (ofiary nie chcieliśmy mu składać, no) w noc 31./1. nad ranem, urocza noc, żeby bawić się w paramedyka. I tak się cieszę, że nie zaatakował 'części nabiałowej' mojego kociełapka, a jedynie udo na rozmiar męskiej łapy. Bo tak zaczynać rok z poparzonymi jajkami, to raczej niefajne jest. Nawet, jak jest zimno.

Groet,
S.

Ps. A profesor był gotowy nawet wysłać mi te papiery pocztą. I takiego 'to whom it may concern' od niego dostałam (i nie musiałam go sama pisać, jak rok temu), że złego słowa nie dam powiedzieć.