środa, 27 stycznia 2010

Klasyfikacja typów

Jak wiadomo w życiu pogotowiarza można wyróżnić kilka okresow. Pierwszy to ten w którym człowiek siedzi sobie w dyżurce ogryzając paznokcie, umilając sobie w ten sposób czekanie na wezwanie. Niektórzy próbuja zastapić paznokcie pestkami z dyni ale to sie zazwyczaj kończy zeżartymi łupkami i pestkami wyrzuconymi do kosza. Inni wpatruja się w telefon jak zając w kobrę - tuz przed zeżarciem, trzeba dodać - i międlą mantry przeróżne mające odczynić wyrok. Ten okres łatwo poznać. Pogotowiarz przyjeżdżający jest miły, jest najcichszym członkiem zespołu - choć zdażają sie krzykliwi, co to stres kompensuja decybelami - i osiąga rekordowo krótki współczynnik PZ, czyli przyjazd-załadunek. Co poniektórzy potrafili wpakować pacjenta do karetki zanim sanitariusz wygramolił się z walizką. Etap ten mozna by przyrównać do wchodzenia na górę. Droga jest wyboista ale im wyżej, tym przyjemniej. Ptaszki świergola, borówkę się czasem jaka znajdzie. Albo grzybka-ksylocypka.

Nieuchronnie nadchodzi faza druga. Ten etap, jak pamiętamy, mozna poznać po zajęciach dodatkowych jakimi umila sobie pobyt w zakładzie zdrowia powszechnego dyżurant. Targa taki z samochodu laptopa coby film jaki obejrzeć, cztery różne książki, bo to i beletrystyka na dobranoc i skarbnice wiedzy do nauki a do tego kilka gazet i piłeczka-zgniatanka żeby nad kondycją popracować. Co go wyróżnia poza paśnikiem? Jest władczy i zorganizowany, wkłucia zakłada do byle sraczki a zespół jest tłem jedynie dla jego popisów wokalno-tanecznych. Broń Panie rąk swych nie zbrudzi pomocą jakowąś - pielegniarka może se łapy urwać tachając defi i torbe z butlą za niosącymi nosze kierowcą i ratownikiem. On dumny, błądząc wzrokiem terapie obmyśla i strategie knuje. Nie daj Boże powiedziec coś takiemu. Ten etap porównac można ze szczytowaniem - czyli z odpoczywaniem na szczycie. Piekna polana, widać daleko, słonko swieci, baranki robia meee. Takie tam.

Przejście w fazę trzecia jest nieuchronne, jednak przebiega ona u każdego inaczej. Bo o ile szczyt na górze jest jeden to istnieje kilka dróg zejścia. Rozpoznac mozna kilka głównych typów psychofizycznych choc mozliwe są również stany przejściowo-zmieszane. Mędrek wchodzi, zadaje pytania, bada, stawia diagnozę, leczy i wychodzi. Nieśmiałek wchodzi, nie pyta, bada, stawia diagnozę i wychodzi. Gapcio wchodzi, zadaje pytania, zadaje pytania, zadaje pytania i wychodzi. Gburek wchodzi, opierdala i wychodzi. Ultragburek wchodzi, opierdala, wychodzi, wraca jeszcze raz opierdala jeszcze raz, wypisuje rachunek lub wzywa policję i wychodzi. Leniwiec nie wchodzi, pyta i stawia diagnozę. Nie wychodzi bo głupio wyjść z własnej karetki. Szybki wchodząc, pyta a wychodząc stawia diagnozę. Ultraszybki wchodzi, wychodzi, po drodze pyta a w karetce zastanawia sie po co wiezie pacjenta na izbę. Śpioszek nie wychodzi, nie pyta, nie stawia diagnozy i w dupie ma wrzaski doktora izbowego. A Apsik opowiada co też go dzisiaj boli - i robi to tak długo aż pacjentowi przechodzi wszystko, z chęcia do życia włącznie. Zupełnie oddzielnym typem jest Królewna Śnieżka - ale tego opisywać nie trzeba. Kto widział, do końca zycia zapamięta a kto nie widział, lepiej żeby nigdy nie zobaczył. Poza tym - jako kobieta - wymyka się ona jednoznaczej kwalifikacji.

W końcu faza czwarta i ostatnia. Wrak ludzki, trup co swym oddechem ziemie w koło zatruwa, radość odbiera i wzbudza taki impuls szczery żeby w dupe kopnać. W celach humanitarnych rzecz jasna. Faza ta jest trudna do zaobserwowania w środowisku naturalnym pogotowiarza gdyż jednym z jej objawów są nudności na widok karetki i ataki agresji w stosunku do przełożonych Pogotowia Ratunkowego.

Wiedza ta jest niezbędna w przypadku wzywania pogotowia do zaopatrywania chorób nie będących bezpośrednim zagrożeniem życia. Jeżeli jesteśmy pogodnymi extrawertykami, poprośmy o Leniwca lub któregoś z Szybkich. Ostatecznie mogą bycć Gburowaci - nasz optymizm powinien rozpuścić lody. W przypadku Ponurego Extrawertyka doradzał bym Śpiocha lub Nieśmiałka. Bo gdy wezwiemy Apsika, skończymy jako oskarżeni w sprawie o pobicie. Nie mówiąc o Gburowatych - tu sami możemy dostac po pysku. Intrawertycy powinni raczej wybrać typy dynamiczne niezaleznie od nastroju, choć ponurym sugerował bym typy szybkie, a pogodnym Śpioszka - bo nie będzie w niczym przeszkadzał - bądź Apsika - bo dokonale się zrozumieją.

Jeżeli jednak wywiad wskaże że dyżur obstawia Śnieżka... Radziłbym wzywać jedynie do stwierdzenia zgonu.

32 komentarze:

Anonimowy pisze...

Czy mógłbym prosić o przybliżenie mi charakterystyki "śnieżki"? ;)
Adam

akemi pisze...

A zdarzają się w tej grupie normalni, czy to jest jak wygrana na bardzo duuużej loterii?
Psychologia postaci "z bagien" doprawdy doskonała!
Abi, Ty już więcej takich opisów nie twórz, bo ludzie przestaną wzywać pogotowie i umieralność w społeczeństwie gwałtownie wzrośnie!:-D

Łukasz pisze...

"Abi, Ty już więcej takich opisów nie twórz, bo ludzie przestaną wzywać pogotowie:-D"

bez przesady, ktoś musi jeździć z receptą i antybiotykami, jak się co niektórym 'chorym' wychodzić z domu nie chce ;)

Anonimowy pisze...

:D
@akemi...a znajdź normalnego co się para medycyną :P

@recept już nie wystawiają, od tego go jest całodobówka, ale nie uwierzysz do jakich pierdół ludzie wzywają pogotowie

M

akemi pisze...

@M.,
to ja nie wiem, skąd takie parcie na medycynę, skoro skutek jest taki jak w powyższych opisach?
Bo albo młodzież wybierająca te studia jest tego kompletnie nieświadoma, albo naiwnie wierzy, że oni tacy NIGDY nie będą, albo ma to coś wspólnego z poczuciem wyższości, żeby nie powiedzieć pewnej władzy nad maluczkimi. Czyli leczeniem głównie swojego słabego ego.

PS. Czy Królewna Śnieżka w chwilach grozy woła piskliwym głosem: "natychmiast proszę wezwać doktora!"?

abnegat.ltd pisze...

Adam, jezeli nie spotkales, lepiej pozostac w niewiedzy. To zbyt straszne jest :[|]

Akemi, to sa typy normalne. O nienormalnych lepiej nie pisac. A korelacja pogotowia i smiertelnosci wcale nie jast taka oczywista >;D
Czyzbys sie spotkala z przedstawicielka tego jakze rzadkiego gatunku??

Lukasz, system sie wyleczy ratownikami. Nikt ich nie bedzie do pierdol wzywal bo recept nie maja. A pogotowiarz powinien miec zakaz wypisywania recept tak samo jak ma zakaz wypisywania aktow zgonu.
Ciekawe co te wszystkie lorazepamowe babcie zrobia... ;)

M., sam fakt pojscia na medycyne jest objawem niepokojacym... :[\]

akemi pisze...

A tak, miałam przyjemność widzieć wspomnianą postać "w akcji":-).
Szczególne przeżycie.

kiciaf pisze...

Ja bym dodała jeszcze typ piąty - taki co już nie pracuje w pogotowiu kilka lat. Brakuje mu adrenaliny. Trochę mu żal, że to już minęło, ale nie wróciłby za skarby świata. Choć czasem takie głupie pomysły przychodzą mu do głowy... ;)

abnegat.ltd pisze...

Akemi, wyjatkowe doznanie ;)

Hej, K :))) Jak tam bylo?
Ten retired typ zwie sie abnegat :[|] Bardzo - mily i - spolegliwy. Lubi dobrze zjesc. I glupieje jak wypije :D

Anonimowy pisze...

@Abi, zgadzam się! jak mawia mój niemedyczny połówek o wszystkich znanym mu lekarzach: banda psycholi, pracoholików i dyplomowanych hipochondryków!ale przynajmniej pasjonatów.
@akemi, większość zna medycynę z pobytów w przychodni/szpitalu/ telewizora. A druga strona wygląda jednak znacznie inaczej. A warunki pracy są naprawdę zróżnicowane od mega nerwów na sor, po okresowe mega zwyżki adrenaliny w pogotowiu lub spokojniejszą pracę w jakiejś pracowni usg czy cuś takiego. A ludzie z kompleksem Boga zawsze się znajdą...

M

M

Anonimowy pisze...

Na medycynie nie ma normalnych ludzi ;D

Epi

Anonimowy pisze...

Ooo, co to, to nie. Ja w swoim ukochanym szpitalu, w ukochanej klinice spotkałam ultra-normalnych super-lekarzy :-))))) Na samo wspomnienie aż mi się ciepło na sercu robi i gęba mi się rozszerza od ucha do ucha :-)))) Echhhh :-)))) nika

(KK) pisze...

Przeczytałam: klasyfikacja trupów... Za dużo złych lektur...?

abnegat.ltd pisze...

M, obciazenia srodowiskowe to straszna rzecz ;) Czyli kto z kim przestaje - takim sie staje.

Epi, a my? :D

Nika, jestes wyjatkowa, naprawde :) jedyna znana mi (wlacznie ze mna) osoba ktora nie psioczy na sluzbe zdrowia. Ponoc optymisci zyja dluzej ;)

KK, faktycznie - dziwna nieco projekcja :D Ale na zyczenie moge zrobic...
:[S]

anuszka pisze...

a ja nadal nie wiem, co z tą Śnieżką?? :P

Anonimowy pisze...

:-)))
Abi, jak nie żyją dłużej, to na pewno weselej :-))) nika

Anonimowy pisze...

Abi, mam się publicznie przyznawać? :D
W razie czego winę zrzucimy na obciążenia środowiskowe. I genetyczne - nimi wszystko ponoć można tłumaczyć ;)

Optymiści żyją dłużej bo dochtorów rzadziej odwiedzają? ;]

Epi

abnegat.ltd pisze...

Anuszka, zaprawde - lepiej trwac w niewiedzy ;) Barburka (Barbie doktörka) jest straszna, ale Krolewny Sniezki lepiej nie wywolywac z lasu...

Nika&Epi- no wlasnie. Weselej i dlyzej. I bez stresow sluzbozdrowopochodnych ;)

Anek pisze...

Bardzo proszę nie wieszać wszystkich na tej samej gałęzi, jak w każdym środowisku są "ludzie i taborety a nawet parapety..." Dzięki 3 "łapiduchom"- fascynatom jeszcze dycham i podycham trochę. Abi - w Twoim podziale brak wzorcow pozytywnych - proszę dopisać ;-)
Pozdro

akemi pisze...

@M.,
Pewnie, że większość ludzi zna medycynę ze szklanego ekranu i z opowieści dziwnej treści, stąd te narzekania i pesymistyczny ton względem służby zdrowia. Bo ludziom się wydaje, ze to takie łatwe. A to wcale łatwe nie jest, zwłaszcza po kilku latach pracy w publicznej służbie zdrowia, w niewydolnym systemie, z coraz bardziej roszczeniowymi ludźmi. Fizycznie prawie niemożliwym jest zachowanie młodzieńczego entuzjazmu do idei niesienia pomocy przez całą karierę zawodową. Ja to wszystko rozumiem, a nawet aż nadto.
Jednak warunki pracy w wielu zawodach są równie, a nawet bardziej stresujące, natomiast nie wiedzieć czemu w medycynie ten odsetek "panów bogów władców życia i śmierci" jest niepokojąco rozdęty. I tego nie rozumiem.

abnegat.ltd pisze...

Anek, no jakze - to sa wlasnie typy pozytywne! Wejdzie, zbada, recepte zapiaze. Moze procz gniewno-obeazonych. Ale parapety wszedzie sa.

Akemi - trzeba pojezdzic. Spotkac sie z milym przyjeciem, radosnym oczekiwaniem, laurkami, wierszykami dzieci.

Przekroj w sluzbie zdrowia jest dokladnie taki sam jak w reszcie spoleczenstwa. Jezeli 80% moich pacjentow to chamy mozna zalozyc ze ten sam odsetek znajdziemy wsrod urzednikow, policjantow czy doktorow. Taka nasza - polska specyfika. Tutaj albo sie doktory odumiewaja chamowatosci, albo wracaja do domu ;)

Anonimowy pisze...

A wiesz Abi, żebyś bardzo, ale to bardzo pasował do moich ukochanych lekarzy z ukochanej kliniki? (I vice wersal, oni do Ciebie :-)))
Szkoda, że jesteś w Anglii :-/
nika

abnegat.ltd pisze...

Nika, tam znowy nie ma mnie co tak zalowac ;)

Anonimowy pisze...

@akemi, akurat sytuację ochrony zdrowia doskonale znam, ze strony pacjenta też (niestety)
Podpisuję się pod tym co napisał Abi, to przekrój społeczeństwa i wszędzie się tacy znajdą.Zauważ, że w każdym fachu znajdzie się ktoś kto będzie się wywyższał( taka mała autoterapia swoich kompelksów ). A w medycynie masz taką specyfikę a nie inną ( i nie dotyczy to tylko lekarzy! ale i pielęgniarki, ratowników, a nawet salowe! czy rejestratorki!
A jeśli lekarz jest bogiem i wie wszystko- to sorry, ale ten zawód wymaga pokory

M

Anonimowy pisze...

"Królewna Śnieżka" jako pielęgniarka w połączeniu z ultraszybkim chirurgiem gburkiem gwarantują niezapomniane przeżycia... Jedyny plus to że anestezjolog był z tych normalnych ;)
Lena

Anonimowy pisze...

A doktór czemu na medycynę poszedł? ;-)

Michaś (z tych obciążonych)

kiciaf pisze...

Ze znanych lekarzy to ja najbardziej lubię dr.Hałsa. Na szczęście nie musi mnie leczyć...

abnegat.ltd pisze...

M, syndrom Boga smieszny jest niestety. Szczegolnie jak gorsle prosci wybijaja go ze lba za pomoca mordobicia. Zasadniczo jedtem przeciwko biciu kogokolwiek ale temu akuratnie sie nalezalo ;)

Lena, taka z tapeta a'la wczesny Brezniew i tipsami jak pazur genetycznie zmodyfikowanego pawiana? Widzialem raz takie cudo zakladajace wenflon. Dzizzazz. Nieprawdopodobne.

Michas, gupi bylem. Ale gdybym wiedzial to co teraz wiem - i mial szanse zaczac od nowa to bym zrobil dokladnie to samo.
Witaj :)

Kiciaf, to chyba wole doktora Oetkera...
;)

(KK) pisze...

Dawaj :) Jestem na etapie Thorwalda do śniadania, przekopywania cmentarzy i trzymania słoi z pociętym żołądkiem w szufladzie szezląga. Aczkolwiek te dwie ostatnie czynności li tylko w lekturze ;)

Anonimowy pisze...

Abi, zgadza się... mnie to "cudo" zakładało cewnik... W moim przypadku venflon to wyższa szkoła jazdy jest, więc jakiekolwiek wkłucia u mnie potrafią założyć tylko anestezjolodzy... Choć miałam ochotę zabić jak pewnego razu pani doktor uparła się że nie będzie mnie znieczulać na dojście centralne (które specjalnie na zabieg było zakładane) tylko założy venflon... Przy 15 próbie zaczęłam wyć, więc w końcu zaniechała dalszych tortur...

basia.acappella pisze...

W zadumie nad Śnieżkami i Snieżynkami pozostając...

;)

abnegat.ltd pisze...

KK, reporter twardy musi być ;D Thornwald do sniadania - całkiem niezły poziom odporności ogólnej.

Paznokietki "czerwony szpon" uprzejmie proponują wneflonik wieczoru... To jednak zgroza.

Basiu, ale tylko przelotnie ;)