czwartek, 31 grudnia 2009

Jumper

Bycie Dżedaj zobowiązuje. Trzeba machać mieczem który robi bhrmmmmm w powietrzu i robi krzywdę przeciwnikom. Tak na marginesie lajtsajbra - zawsze mnie zdumiewa krew tryskająca z rany zadanej urządzeniem które roztapia stalowe drzwi... Toż rączka powinna odpaść w wersji well done a nie rare.*

Hayden Christensen wypłynął na szerokie wody Holywoodoo przy boku Natalie Portman. W zasadzie nie wiem czego mu bardziej zazdroszczę - machania mieczem czy kiss’a z jegoż partnerką. Filmową, życiowej nie znam. Jak pamiętamy - szczególnie ci co oglądali - Christensen wstępując na Ścieżkę Zła pomógł ukatrupić Dżedaja prawego czyli Samuela L.Jackson’a. Który rolę swą zagrał wyjątkowo drewnianie, ale co robić. Nobody’s perfect.

Panowie najwyraźniej nie mogąc się doczekać kolejnych części sagi Starłorsów postanowili zmierzyć się ze sobą po raz kolejny. Czyli - Christensen będzie uciekał a - Samuel L. Jackson gonił - i - wszyscy zadowoleni.

Christensen został obdarzony mocą bezwysiłkowego tworzenia worm-hole’i. Czy łormholi - jak kto woli. Tu sobie znika, tam sie pojawia. Rach - i ciach. Twórcom filmu najwyraźniej brakło pomysłów do czego takie możliwości można wykorzystać więc każą skakać naszemu bohaterowi do sejfu i z powrotem - to w ramach zorganizowania sobie beztroskiego zycia - oraz w różne miejsca piekne - celem zjedzenia kolacji. O tempora - o mores...

Samuel L. Jackson jest człowiekiem misji. Misja jego jest prosta - łapanie a nastepnie bebeszenie kmiotków podróżujacych po Ziemi przez łormhole. Jak sobie pomyślę że bęcwały nic nie robia tylko skaczą sobie tu i tam dla własnej przyjemności - a wszystko to bez wiz, paszportów i kompletnie z darmo - w jakis sposób go rozumiem.

Fajny pomysł który został totalnie spartolony. Kolejny film dla jedenastoletniego debila który taką moc potrafi wykorzystać jedynie do nicnierobienia.

Ogryzek z ogonkiem za zaangażowanie ogólne i fryzurę Jacksona.

---------------------------
*W zasadzie gwiazdka jest dla trawożernych - mięsożercy wiedzą że stek mozna dostać jako rare (krew cieknie po brodzie), medium (różowe w środku, spalone na zwnątrz) oraz well done (beton). W niektórych knajpach rozróżniaja jeszcze medium-rare.

13 komentarzy:

Anonimowy pisze...

"Jak sobie pomyślę że bęcwały nic nie robia tylko skaczą sobie tu i tam dla własnej przyjemności - a wszystko to bez wiz, paszportów i kompletnie z darmo - w jakis sposób go rozumiem".

Abi, tarzam się :-DDD i jeszcze to o tempora, o mores :-)))

Abi, jesteś Miszczu :-) nika

kiciaf pisze...

W zasadzie to wystarczy abyś tytuł podawał, treści już nie potrzebne, aby było 100% pewności, że na to nie warto iść do kina. :)

akemi pisze...

Wszystko tu pięknie (przypomina mi to dykcję, którą poplątał dżin:-)) zostało opisane, na tyle, by "Jumper'a" omijać szerokim łukiem...
Ale gdyby mi ktoś kazał opowiedzieć, o czym to filmidło jest musiałabym się głównie uśmiechać (co gdzieniegdzie odbierane jest jako ociężałość umysłowa), a po szczegółową rekonstrukcję zdarzeń wysłać do głównego gawędziarza.

Perhaps I need a drink.

:-D

Zadora pisze...

No alcohol, no solution! :)

Tradycja pisze...

Film widziałam dawno, ale z tego co pamiętam to najlepiej tam wypadł Billy Eliot.
No i mnie się nawet podobał.
Ale ja nie jestem mocno wymagajaca jeżeli chodzi o sf.

abnegat.ltd pisze...

Nika, dziekowac, dziekowac :D
Je nie jestem Miszczu tylko ogladam takie pascie ostatnio ze sie musk lasuje...

Kiciaf, wiem ze kopac lezacego nie przystoi - ale jak sie prosi? ;D

Akemi, na wieczor z flaszka i cola jak znalazl. Tresci malo, akcji duzo :)

Greg - no wlasnie. Bez wodki nie razbieriosz :]

Tradycja, sie zgadza sie. Ale zaczyna mi to bokiem wylazic- w 90% produkcji mamy zemste jako motyw dzialania, bol szczery po umarnieciu ojca pijaka-sadysty, milosc wielka - choc dla fabuly jest potrzebna jak dzem do sledzi, a wszystko okraszone breathtakingowymi efektami specjalnymi.

Ogladnalem sobie wczoraj Persone Bergmana. Dwie osoby, statyczne ujecia i 80 niesamowitych minut. Jak mnie kiedy weznie filozoficznie to napisze o odczuciach. Masakra.
Najlepszy byl komentarz mojej lepszej polowy - co mysmy z tym kinem zrobili :D No comments.

Anek pisze...

Abi - to już dziś!!! Śniegu po nerki, wesołej Pasterki, prezentów moc, wódki co noc, pysznego bigosu, gwiazdki z kosmosu, i udanego skoku do 2010 roku. Dla Ciebie i wszystkich Czytaczy :-)))
Pisz Waść i weny nie trać, chcę mieć coś miłego w przyszłym roku - poczytanko miłe :-))))
Zdrowia i miłości - resztę sobie kupisz. Pozdrawiam
Anek

Edyta pisze...

'Fajny pomysł który został totalnie spartolony.' Widziałam, i też tak myślę :)

SETH/ weryfikacja słowa 'anfesti'
J/ weryfikuję: podła zabawa, anty festyn.
SETH/ weryfikacja poprawna.

Ps. znaczy co? będę się dziś kiepsko bawić? :)

abnegat.ltd pisze...

Anek, to już dziś. Muszę przyznać że mnie to nieco przeraża - wyjechałem ledwie co i właśnie mrożę wódkę na 4 wyspowego Sylwestra (zwanego dla zmyły New Year Eve).
Wzajemnie życzę :)

Edyta - an festi - czyli złe użycie przedimka nieokreślonego dla fiesty ;)
Będzie dobrze.

madziaro pisze...

ooo Drogi Autorze, czyżbyś Ty też wyemigrował w 2006 jako i ja? i kilka innych znanych mi osób...

zapisane w kajeciku: Zapamiętać - nie oglądać ;)

Za to ja wczoraj wróciłam do krainy dzieciństwa i najpierw obejrzałam "Pierścień i Róża" z piękną, młodą i szczupłą Kasią Figurą, a później w nocy "Kingsajz" z piękną, młodą i szczupłą Kasią Figurą ;)

abnegat.ltd pisze...

Madziaro, piękna, młoda i te wielkie, ogromne, niebieskie oczy 8PPP

madziaro pisze...

Abi - w "Pierścieniu..." jeszcze taaaakich wielkich oczu nie miała ;)

jak zdrowie po Sylwestrze? bo coś nic nowego nie napisałeś ;)

abnegat.ltd pisze...

Madziaro, jak to nic? Toz trzy posty wisza ;D
a zdrwie dziekowac, dziekowac.