środa, 11 marca 2009

Obiecaj mi

Gdybym miał określić jaka cecha jest najważniejsza dla dobrego filmu, powiedział bym że spójność. Rozumiana w szerokim ujęciu - zarówno w warstwie logicznej jak i emocjonalnej. Spójność logiczna jest dość łatwa do utrzymania. Zabieramy scenarzyście blanty, ograniczamy spożycie do kilku jednostek alkoholu dziennie i pilnujemy żeby nie przekraczał zadanych ram. Utrzymanie właściwego balansu emocjonalnego jest proste w filmach jednowymiarowych. Ot, Keira w niedawnym "Pride and Prejudice". Wiadomo, że jak tragedia - to ktoś kogoś nie kocha - a szczęście wiekuiste związane jest z zamążpójściem. Jednak nie zawsze jest tak łatwo. Jeżeli w filmie reżyser żongluje stanami emocjonalnymi, trzeba wyjątkowej sprawności by nie narobić dziadostwa. Przykłady? Ot, ginie ktoś śmiercią okrutną, zabity bestialsko przez głównego szwarc-charaktera. To może być punkt kulminacyjny filmu, zmuszający do przemyślenia pryncypiów albo powodujący głębokie katahrsis. I rozumiem cel kryjący się za ukazaniem takowej śmierci. Ale jeżeli jest to jedynie powód dla usprawiedliwienia rzezi, którą główny - nazwijmy go - waiss-charakter czyni kilka chwil potem z uśmiechem na ustach - to mnie szlag jasny trafia.

Kusturica popełnił nie tak dawno "Obiecaj mi". Sympatycznie zaczynająca się opowieść o wymarłej wioseczce w środku niczego, zamieszkałej przez Dziadka, jego Wnuczka oraz Panią Nauczycielkę Od Wszystkiego. Typowo Kusturicowe plenery wśród których gumisiowo-trollowaci osobnicy przewijają się przez ekran podkreślając jedynie młodość i wdzięk głównej pary bohaterów. Aż mi się cieplej na sercu zrobiło gdy poczułem klimat rodem z "Kotów" czy "Podziemia".

Opowieść nieco baśniowa w założeniach. Dziadek - jak to typowy dziadek - boi się że umrze zanim wnusio się ożeni. Wysyła go do miasta z trójzadaniem - sprzedać krowę, kupić święty obraz i znaleźć żonę. Toćka.

I wszystko by było kusturicowe i śmieszne, tyle że nagle wkraczamy w świat przymusowej prostytucji, gangsterki i klimatów które mi osobiście jeżą skórę na grzbiecie a nie usposobiają do śmiechu.

Nie chce oglądać komedii o holokauście. Nie chce oglądać twórczości gloryfikującej bandytów. I szlag mnie jasny trafia gdy oglądam hahaha-ale-śmieszny film gdzie pokazuje się morderstwa, porwania, wymuszenia i wszelkiego rodzaju mentalne kurewstwo. Nie chce oglądać prześmiesznej sceny seksu głównego gangstera z indyczką kilka chwil po tym jak zamordował on człowieka z powodu spóźnionego dostarczenia haraczu.

Tego typu rzeczy mogę oglądać w relacjach z sali sądowej. Zakończonej skazaniem bandyty. A jeszcze lepiej podsumowanej odpaleniem krzesła elektrycznego. Ale jak widzę że ktoś robi sobie z nieszczęścia ludzkiego podśmiechujki - to dostaje ciężkiej kurwicy.

Oceniając wrażliwość twórcy - w skali od jeden do dziesięciu - zero.

15 komentarzy:

basia.acappella pisze...

Nnnno, choć moje upodobania sa identyczne, nie można zapomnieć o argumentach twórcy (typu: odwzorowanie zeczywistości, przejaskrawienia publicystyczne, oswajanie dziwności, tragedii, pomieszania, jakie tak czy owak SĄ w świecie...)

Anonimowy pisze...

skurwił się ten świat i coraz mniej osób zauważa granicę między dobrem a złem, zabawnym a niesmaczym. Z recenzji wynika, ża Kusturica ( ale w sumie inni też ) dają ciche przyzwolenie na sodomię i gomorię .

M

Anonimowy pisze...

Moja wypowiedź też w klimacie filmowym, choć dotycząca poprzedniego omawianego obrazu. Obejrzałam go wczoraj i podobał mi się. Może lepiej byłoby, gdyby został tytuł angielski Finding Neveland.
Krysia

Zadora pisze...

Dostajesz kurwicy czy ...kusturicy (spotęgowanie stanu poprzedniego)?

abnegat.ltd pisze...

...kusturwicy.. :[

lewoc pisze...

Filmu nie widzialem. Trza to bedzie nadrobic.

Zastanawia mnie jednak myslenie o Kusturicy jako autorze komedii. Moze jeszcze 'Koty' bylbym w stanie takim mianem okreslic ale reszta?

Dla mnie to jeden z bardziej gozkich rezyserow. To podsmiewanie odbieralem zawsze jako zabieg dla wzmocnienia kontrastu z tym co tak na prawde jest tematem filmu. Moze interpretowalem to sprzecznie z zamierzeniami autora?

Musze jednak przyznac, ze zaintrygowales mnie Twoja recenzja tak wiec musze film szybko zobaczyc i wyrobic wlasne zdanie.

Anonimowy pisze...

Jeśli pisząc "komedia o holokauście" masz na myśli "Życie jest piękne" tego pajaca B, to się zgadzam, tego nie warto oglądać. Ale polecam wszystkim film, z którego pomysł (tzn. ideę komedii o tak drażliwych faktach)B. ukradł (i zmarnował). Dostał Oskara niezasłużenie, to francuski "Pociąg życia" powinien być zapamiętany: film bez pajacowania, niezniesmaczający, chwilami bardzo zabawny, słodko-gorzki, pobudzający do refleksji.
A Kusturica? "Koty" były dla mnie ostatnim strawnym jego filmem. Potem już katarynka - nawet tytułu nie mogłam zapamiętać.
PaC

abnegat.ltd pisze...

Basiu, miałem pisać o produkowaniu ludzi obojętnych na cierpienie - ale wobec wydarzeń dzisiejszego dnia aż strach...

M, wszystkie te filmy które pod płaszczykiem świętego oburzenia pokazują z zegarmistrzowską precyzją morderstwa, gwałty i inne kurewstwo - produkują Fritzów i jemu podobnoych. To jest kolejny temat - kto do ciężkiej cholery kupuje historie tego zboczńca? Tacy jak ja nie - bo sie skurwysyna brzydze. I jak slysze co zrobil to jestem chory. Ale ktos to wydal - bo ktos to kupuje. To jest swiat na ktorym zyjemy.

Krysiu, klimatyczny, nieprawdaż? I to bajkowe zakończenie - bardzo mi przypadł do gustu.

Lewoc, ten akurat jest zrobiony na komedie i to w stylu troszeczke - slapstkowo-komiksowym. Koty dla mnie sa komedia - i mimo ze dynda tam trup z parasolka to jakos to moich wnetrznosci nie przewraca. Ta scena wpisuje mi sie w obraz. Natomiast Underground sklasyfikowac trudniej. Ale tez - jakkolwiek by na niego nie spojrzec - masa tam przerysowan i komizmu sytuacyjnego.

Daj znac prosze, gdy ogladniesz. Dla mnie pewne tematy nie powinny stanowic tla dla komedii - jakos mnie to mierzi.

PaC, ja nie mówie o sytuacji gdy kręci się film w lekkiej tonacji - ale do cholery nie powinno sie pewnych barier przekraczac. Swojego czasu najbardziej nadety, wierzacy w Boga, Coca-cole i gume do zucia aktor popelnil kurewstwo zwane 8mm. I na tym filmie, oczywiscie BRZYDZAC ise semirtelnie, pokazano bezduszne morderstwo mlodej dziewczyny. Ktora to zostala zamordowana, albowiem ktos chcial sobie ogladnac smierc na zywo. Za cos takiego - za sam POMYSL pokazania takiego skurwysynstwa powinno sie rezyserowi wbic metrowy pal w dupe i ustawic pionowo. Zeby grawitacja dokonczyla dziela edukacji.

inessta pisze...

żaden wiek w przeszłości tak nie gloryfikował zła w czystej postaci jak ten nasz wiek XX i XXI. Tylko czy warto poświęcać swój cenny czas na oglądanie i podziwianie tego zła? Czyż nie lepiej poświęcić swój czas pięknu i dobroci? ja tam wolę dobro!! Z założenia nie oglądam filmów, w których nic nie usprawiedliwia zastosowanych środków w obrazowaniu przemocy, zła i innych zboczeń.

Anonimowy pisze...

Witaj Abi, po 1.gratuluję ,że udało Ci się przebrnąć przez to "dzieło" od początku do końca. Po 2. W 500% zgadzam się z każdym krytycznym słowem .A po 3. pozwolę sobie powiedzieć co ja myślę na ten temat.Otóż jak Szanowni Państwo wiedzą mamy kryzys wartości itp. itd. bachorstwo nafaszerowane takim ambitnym kinem ,totalnie odempatyzowane nie ma pojęcia czym jest ból.I kocha ten ból zadawać innym a tego typu "wiekopomne dzieła" są typowym instruktażem swoistym Podręcznikiem Młodego Bandyty.I niestety wiem co mówię .Tego typu kino robi ludziom sieczkę z mózgu.A komedia o holocauście- to coś co mnie po prostu bardziej irytuje niż bawi.Potem społeczeństwo jest zaszokowane ,że gimnazjalistka włazi do pieca krematoryjnego w obozie na Majdanku strzela sobie uśmiechniętą fotkę i publikuje ją na "Naszej Klasie".Przykłady można mnożyć w nieskończoność.Począwszy od fotek na morderstwach i pobiciach skończywszy."Ambitne kino"inspiruje.I to coraz bardziej.I powiem coś więcej.Od paru miesięcy nie mogę oglądać tv,bo trafia mnie szlag ,pełno krwi i seriali kryminalnych .Tak dużo jak nigdy dotąd.Biorąc pod uwagę szalejący kryzys i bezrobocie wniosek jest jeden- lada moment będzie strach wyjść na ulicę .Bo niestety jeden bandzior z drugim znajdzie źródło inspiracji podstawowe szkolenie zupełnie za free w krajowej tv (gdzie np słynny program 997 uczy jak najszybciej ukręcić komuś łeb a serial "Kryminalne zagadki skądśtamskądśtam" nauczy jak zutylizować zwłoki).- pozdrawiam emili ps. A PRZYPOMINACIE SOBIE PAŃSTWO PIOSENKĘ MYSLOVITZ " TO NIE JEST FILM"? POLECAM DO ODSŁUCHANIA-jest mocno w temacie.

madziaro pisze...

A ja bym aż tak bardzo nie przesadzała z tym, że jeśli jest dużo filmów kryminalnych, to będzie więcej bandyctwa.
Ja jeszcze jestem z tego pokolenia, które załapało się na serię "Kobra", oglądałam w dzieciństwie i młodości dużo kryminałów i filmów sensacyjnych, oraz thrillerów i horrorów i jakoś wyszłam na ludzi. Tak jak większość z nas.
Chodzi tutaj oczywiście o filmy i programy, które wymieniła Emili - tak, m. in. oglądałam w dzieciństwie "997".
To jest trochę jak mówienie o tym, że słuchanie muzyki metalowej prowadzi do morderstw - też bujda na resorach.
Albo gry komputerowe...

To raczej chodzi o to, co dzieciaki wyniosą z domu - jakie wartości, zachowanie, szacunek dla innych.


Ale!! Filmów takich jak "Życie jest piękne" czy właśnie robienie komedii na tle morderstw nie trawię. Nie oglądałam "Urodzonych morderców" bo mnie odrzucało. "Billboard" widziałam przez przypadek u znajomych i jedna scena, a raczej wrzask z tej sceny pamiętam bardzo dobrze.
Nie lubię też filmów takich jak "Rezerwat", który podobno jest genialnym filmem, a jak dla mnie to jest stekiem bzdur. A już zwłaszcza pokazanie pijaków i złodziei jako fantastycznych i wesołych ludzi :>

Przydałoby się, żeby niektórzy zastanowili się dwa razy nad tematem filmu.


Btw. kiedyś nie było filmów i telewizji, a i tak pojawiały się takie zboczone osobniki... tylko się o nich głośno nie mówiło

Anonimowy pisze...

... koleś pobił kobietę u mnie w mieścinie i tłumaczył się ,że zrobił tak jak było w 997 akcja miała miejsce w styczniu tego roku - punkt widzenia zależy od punktu siedzenia-simple. Ja nie mam ochoty na polemikę dla polemiki (szczególnie tutaj),wyraziłam tylko swoje zdanie,do czego mam prawo i już - pozdr. emili ps.Jedni myślą i wychodzą na ludzi oglądając serial "Kobra" inni "myślą inaczej" co czasem społeczeństwu wychodzi bokiem i od czasu do czasu pojawia się np. Fritzl- takie jest życie.Amen. ;)

Paweł pisze...

Mogę parę wytartych sloganów? Wszystko jest dla ludzi. Piękno tkwi w umiarze. Obraz działa na psychikę prowadzi do dewiacji oswaja ze złem. Nie będziemy sobą, będziemy bohaterami gier i filmów. Być jak Hans Kloss, albo mieć 10 żyć.

Zadora pisze...

Ech coś tutaj przesadzacie. Zapominamy, że kino ma raptem 100 lat a telewizja jeszcze mniej. A bandziorów na kopy i okrucieństw w historii mamy dosyć przykładów. Nie przeceniałbym wpływu kina i TV na budowanie skłonności do przemocy i okrucieństw. Ani eksterminacja na wielką skalę (zbrodnie stalinizmu, hitleryzmu, rzeź Ormian przez Turków czy prusów przez wojowników ze znakiem krzyża na ustach itd cofając się w czasie) ani indywidualne przypadki zboczeńców i morderców nie są znakiem naszych czasów. Tyle że skala inna bo i ludzkość wielokrotnie liczniejsza.
I jak zresztą do tego dęcia w schemat nakręcania zwyrodnienia ma się notowany ostatnio znaczny spadek przestępczości?
Nie mieszajmy pojęć i nie kroczmy ścieżką błędnych schematów myślowych. Tak jakby oglądanie hororów robiło z nas wampiry. Hororów z resztą sam nie trawię.
Co do durnoty niektórych typów filmów, zgadzam się z Abim i dostaję kusturwicy. Kusturicy od dawna nie trawię i nawet nie biorę się do oglądania.

abnegat.ltd pisze...

Sie nam nowy zwrot wykul :D
A Kusturice naprawde lubie. Czy tez lubilem. Musze jeszcze az sie zmierzyc z Undergroundem.

Witam wszystkich udzialowcow dyskusyjnych, szczegolnie tych co pierwszy raz;)

A w temacie rzeklbym tak - wykolejency znajda sie zawsze. I to jest prawda. A film moze byc piekna inspiracja do wszelkiego wykolejenstwa. I to jest druga prawda.

Ja bym chcial jedynie podkreslic ze mnie mierzi konstrukcja ktora ukazuje mordowanie ludzi a w nastepnej scenie bandyta jest ukarany hahahah ale smieszne bo wpadl do sracza. Albo obcieli mu coniebadz. To jest oswajanie z okrucienstwem. I - mimo wszystko - podrzucanie idei do wykorzystania.