wtorek, 31 marca 2009

Mózzggg...

Don't move! I've dropped my brain...

Więc pijmy zdrowie
Szwoleżerowie
Niech smutek pryśnie w rozbitym szkle!
Gdy nas nie będzie
Nikt się nie dowie
Czy dobrze było nam czy źle...


Sobotni wieczór. Dyżur uwielbiany przez wszystkich pracowników szeroko pojętych służb publicznych. Pogotowiarze nie są tu żadnym wyjątkiem.

- Zespół R do wyjazdu proszę! - ryknęło z głośniczka podsufitowego. Znowu jakaś głucha zaraza podkręciła głośność do oporu. 160 tętna i 240 ciśnienia w sekundę od startu - jestem lepszy niż F-22A Raptor. Jak by się jednak zastanowić - mikrofon na pogotowiu nie jest od tego żeby śpiewać piosenki. Może dlatego wszyscy się drą jak opętani?

...skończ pokiefulać, nerwy mom stargane
jak mi sie nie zawrzes to cie mazna w pysk...

- zanuciłem ulubioną piosenkę mojego przyjaciela ze Śląska i wbiłem się w służbowe wdzianko.

- Gdzie jedziemy?
- Dyskoteka All in One.
Czyli zjeść, wypić, potańcować i w ryj dostać.
- A stało się co?
- Nie wie nikt - ale się głośno darli więc jedziemy my - skwitował spokojnie kierowca, ryknął czym się dało i zamielił gumami na szutrowym wyjeździe.
No to do boju...

Zajeżdżamy. Kocham te akcje. Umpf-umpf z 1kW głośników, światła stroboskopów, pijane małolaty piszczące w niebogłosy, ze wszystkich sił starając się pokazać wdzięk podstawowy, przyjacielska młodzież ze sztachetami w dłoniach, zużyci wojownicy znoszeni z placu, nowi piękną polszczyzną informują swych oponentów o pochodzeniu i profesji ich matek, ktoś tam sobie rzyga żeby pić mógł ktoś... Ech, sobota...

O dziwo - ze znalezieniem naszego klienta nie mamy najmniejszego problemu - z daleka słychać monotonny ryk zarzynanego bawołu, załamującego się od czasu do czasu w pisku falsetu.

- Pogotowie...
- *****!!!
- Co się...
- *****!!!
- Mógłbyś się ojciec przymknąć?
- *****!!!
Przeszedłem na miejscowy dialekt. Częściowo pomogło.
- ******!!! Mój mózg!!! - wycharczał informacyjnie tur.
- Mózg? - nie zrozumiałem za bardzo. -Znaczy co - boli czy nie ma?
- ******!!! Mam dziurawy mózg!!!!
- To się zdarza. Co pan wąchał ostatnimi czasy?.
Starym językiem migowym nindża zarządziłem transport do karetki.
- *****!!!!
- Szanowny pan nie życzy sobie jechać? - zapytałem z nadzieją. Leczenie nie jest przymusowe - klient nasz pan.
- *****!!!
- To znaczy tak czy nie?
- *****!!!! Dziurę mam w mózgu!!!!
Zaciął się?
- A gdzie?
Tur bez słowa odsłonił czoło. O, faktycznie. Między oczami zieje sobie dziura. Ciekawe.
- A co to się stało?
- *****!!!
Tu nie wytrzymałem. Wzięliśmy zdziurawionego za co się dało i zawlekli do karetki.
- *****!!! - ryknąłem. A z bliska rozwijam 120 dB.
- Czemu pan krzyczy? - zapytał z wyrzutem zdziurawiony. -Mam dziurę w mózgu i umieram.
- Mowy nie ma. Póki ja tu jestem, żadnego umierania nie będzie. Co się stało?
Z nieco chaotycznej opowieści wyłonił się obraz horroru. Otóż rejterując przed przeważającymi siłami wroga grupa zdziurawionego napotkała płot. Który to wiekszości nie sprawił kłopotu, jednak zdziurawiony tak nieszczęśliwie się poślizgnał że nabił sie na drut. Który wlazł mu pod skórę między oczami, ślizgnął sie po czaszce, poszedł w góre, wlazł pod czepiec i wylazł na zewnątrz w okolicy czubka głowy. Byli wrogowie wykazali się łaską i zdarli zdziurawionego z pala - tfu, drutu - po czym też dali nogę. A zdziurawiony został na łasce losu i miejscowego pogotowia.

- Azja, jak ci tam na palu?
- A mam go w...

20 komentarzy:

basia.acappella pisze...

A pan lekarz sobie dowcipne i wymyślnie skonstruowane historyjki układa na tej podstawie... Ładnie to tak?...

Mózg może sobie być nowy i nieużywany długo... Ale nie do końca.
;)

madziaro pisze...

znaczy pan miał więcej szczęścia niż rozumu... a do tego teraz jeszcze mu została dziura w mózgu ;)

inessta pisze...

jak można mieć dziurę w czymś, czego się nie ma? Albo się ma, tylko, że widoczny pod mikroskopem....elektronowym?

dotty pisze...

Szczęście gość miał? Jakby miał to by się na nic nie nadziewał.
Ale historia.

eee-live pisze...

Ale szkoda a taki ładny nie używany mózg był ;) a teraz ma brzydką dziurę :)))
Uśmiałam się po pachy :)

Catta pisze...

smaczne opowiadanko :)
No mówię Abnegatowi: zebrać, spisać, znaleźć kogoś zdolnego do ilustracji, wydać.

Anonimowy pisze...

OOO! Great idea!!
To ja ciem obrazki zdjełać! :D

Pozdrawiam

Epi

lavinka pisze...

I jak jego teraz panna ze chce? Przeca w kapeluszu nie będzie chodzić ;)

Anonimowy pisze...

to się nazywa... dogłębne zbadanie tematu i drutu?;)
brrr, nie chciałabym widzieć nikogo z drutem w takim miejscu...
metaksa

Nomad_FH pisze...

No ja mogę zająć się składem i ogólnie pojętym DTP ;) No to tylko sponsora na druk trza. ;)
A co do drutu - to znajomy się nadział (choć nie aż tak) - jak po spożyciu na działce kolegi, chciał iść odcedzić kartofelki. A było ciemno...
Drut o parę cm minął oczy, a szramę na czole miał dłuuuugo.

Zadora pisze...

- Azja, jak ci tam na palu?
- A mam go w...
Abi w oryginale to czterowiersz - ciąg dalszy:
-Azja zejdz, zapłacimy Ci,
- E tam i tak jestem nadziany!
A na poważnie to znany jest i dobrze opisany przypadek z XIX w Angli, bodajże robotnika budowlanego, który w wypadku zaliczył przebicie głowy prętem zbrojeniowym. Nie zabiło go, wyjęli i żył długo itd. To jest podawane jako przykład adaptacyjnych możliwości mózgu. Właściwie facet nie miał żadnych dolegliwości poza zdaje się jakimiś zmianami "osobowości". Inne funkcje w normie.

Anonimowy pisze...

Ja kilka lat temu ogladalam bodajze na National Geografic program o dziwnych przypadkach typu "wiecej szczescia niz rozumu". Jednym z ciekawszych byl gosc, ktory przy jakims remonce spadl z jakis 4 m i nadzial sie na drzewko. Drzewko weszlo wlasnie tak, jak wbijano pal, zatrzymalo sie pod obojczykiem. Urazy? poza otworem wlotowym uszkodzony pecherz moczowy... inna znow pani wyleciala chyba z okna glowa w dol i szpikulce ogrodzenia, takie po 20-30 cm zlapaly ja stosunkowo nieszkodliwie bo za czesci miekkie, tj za posladki (pani byla spora); niemniej wisiala w dosc malo interesujacej pozycji i zeby ja odczepic musieli kawalek ogrodzenia odpilowac.

abnegat.ltd pisze...

Basiu, toż ja szczerą prawdę opisuje :D Jakie tam konstruowanie. A ów mózg był raczej całkowicie nieużywany choć raczej trudno rzec że był nowy.

Madziaro, to była dziura permanentna.

Innesta, on miał wtedy pourazowy obrzęk mózgu ;)

Docik, jakby tak centymetr w bok to wyciągał bym ten drut niebodzczykowi z mózgu - razem z okiem.

EL, włażnie. Po co to było psuć?

Catta, Epi & Nomad - kkurcze, nie podpuszczajcie biednego czlowieka, bo sie jeszcze zawezmę ;D

Lavinka, może ona - ta panna - też zdziurawiona?
PS. - który jest Twój główny blog? Bo z wylistowanych w bloggerze to raczej niekoniecznie :DDD

Metaksa, żebyś Ty widziała gościa którego łońskiego roku widziałem u naturystów na plaży... Drut w mózgu to przy tym pikuś. Mały.

Greg, słyszałem - nie wiem czy prawdziwą - historię o pracowniku budowlanym - miłym, spokojnym, niesmiałym - któremu spadająca blacha UCIĘŁA kawał mózgu z przodu. Okazało się że pan przeżył ale zmienił sie jego harakter. Został mianowicie bezwzględnym biznesmenem.
Intrygujące.
Może by tak sobie co uciąć?

Anonime, Dzizzazzz....
Toz to horrory jakoweś :D

dotty pisze...

To teraz zamiast jakichś żmudnych szkoleń i pracy nad sobą operacyjna zmiana charakteru i osobowości. ;P
A co się stało u naturystów?

Anonimowy pisze...

ja się bałam o to zapytać, ale skoro dotty już zagaiła temat, to podtrzymuję ;)
metaksa

abnegat.ltd pisze...

Co ten facet miał powbijane - i w co. Oraz w jakiej ilości...

Mam wrażenie że taka ilośc złomu w żaden sposób ni jest naturalna ;DDD

madziaro pisze...

kurcze, no i chciałam zaproponować to, że mogę książkę złożyć, a tu własny brat mnie ubiegł :> - tak, jesteśmy obciążeni genetycznie zamiłowaniem do grafiki komputerowej i składu gazet i książek :D

dotty pisze...

Abnegat. Ciężko sobie wyobrazić. ;)

Anonimowy pisze...

No nie wiem czy przyjaciel niewyrażnie śpiewa czy dla Ciebie ślunski:) to za trudna jenzyka, ale strofa się zaczyna od słów "skończ chopie fulać" a nie "skończ pokiefulać" ..mówię Ci to jo!...prowdziwo Ślonzoczka:):)

abnegat.ltd pisze...

Śląska język trudna jest :D