czwartek, 19 lutego 2009

Sciganty

Za horyzontem wielka korona gór,
Na karoserii różowieje kurz,
Odsuwasz dach, w rękę łapiesz wiatr,
Powiedz prawdę, ile lat mnie kochasz?
Droga ucieka, noga już ciężka jest,
Opór decha i z oczu znika sen...


Wolnosc rzadzi! Tak jest! Rura!!
Potem co prawda siedzi sobie taki wolnosc rzadzi na poboczu, i jakos piosenek nie spiewa, ulansko nie fantazjuje, o kozackiej brawurze nie wspominajac. W najlepszym wypadku husta sie na pietach i mowi cos jakby "kurwakurwakurwakur". Bo w najgorszym to w ogole nie ma zmartwien. A nawet przysparza innym radosci. Na przyklad biorcom narzadow.

- R-W, wyjazd! Wypadek na prostej w Gazdzinowce. Co najmniej dwoch poszkodowanych.
Ha, nie ma to jak Rka. Znowu mi sie jakis status-kitatus dostanie. Zaraza. Przydalo by sie jednak od czasu do czasu komus zycie uratowac, bo czlowiek zaczyna watpic w sens tego co robi.

- Stacja dla Abnegata.
- Zglasza sie stacja.
- Sprawdz ile tam poszkodowanych, moze Policja juz cos wie?

- Lacznie czterech, jeden nieprzytomny, jeden chyba nie zyje, dwoch w dobrym stanie.
- Dzieki.

Lepiej wiedziec od razu czy nalezy ratowac co w rece wpadnie, czy czlowiek podlega zasadom masowki. Ktora tak na prawde sprowadza sie do jednego - jezeli pacjent po udroznieniu drog oddechowych nie oddycha - to znaczy ze nie zyje.

Pisk gum, wyskakujemy. Raport od czerwonych - niezywy na prawo, nieprzytomny na lewo, umierajacy z tylu. Oz cholera. Jednak trzech.
- Ladny, lec do nieprzytomnego - zaczalem sie szarogesic. -Kaziu, sprawdz umierajacego i daj znac.
Sadzac z wrzaskow, bedzie jeszcze dosc dlugo umieral.
- A my do nieboszczyka - pociagnalem reszte zespolu za soba.
Szybka kontrola - kregoslup szyjny zlamany, pluca w kawalkach, w brzuchu chlupie. Jatka.
- Abnegat, stracil przytomnosc! - uslyszalem od strony umierajacego. K.wa mac, sadny dzien.
- Ten nie zyje. Lecimu do Kazia.
Faktycznie, pacjent w miedzy czasie nieco odplynal. Zabezpieczylismy podstawowe funkcje, wrzucili klienta na nosze i pognali do karetki. Katem oka zobaczylem ze W startuje na sygnale.
BTLS - cholera, obie nogi strzelone, leb rozbity... Lomatko. Zabralismy sie za ciecie wszytkiego co mial na sobie. Ostatecznie glupio przywiezc na izbe umarnietego pacjenta z powodu przeoczonej i niezabezpieczonej rany. Spodnie poszly z niejakim trudem, Kazio zajal sie lupkowaniem, a w miedzy czasie zaczelismy kroic kurtke. Tu nieprzytomny doszedl do siebie.
- Oz kukurwa! Nie po zolwiu!!!
Majaczy - przeszlo mi przez glowe. -Spokojnie prosze lezec. Zaraz zabierzemy pana do szpitala.
- Ale nie zolwia!!!
Az sie ogladnalem. Jaki zolw, do cholery?
Pocielismy wszystko w kawaleczki, ladnie goscia zaopatrzyli, podkluli, plyny podpieli i na kogutkach pognali do szpitala.

Na izbie czekal juz chirurg z internista - jako ze anestezjolog byl zajety z urazowcem przy pierwszym kliencie - wiec zrobilismy mala zamiane na chwileczke. Internista poszedl sobie na pogotowie a ja zostalem z chirurgiem.
(...)

- Panowie, dzieki za wspolprace. Ladnie to wszystko poszlo.
Musze przyznac ze lubie z nimi pracowac.
- A tak na marginesie, co on z tym zolwiem? Delira jakas czy co?
- Doktor, jaka delira. Ta kurtka sie tak nazywa - odpowiedzial nasz specjalista od motoryzacji. -Jak by ci kto cial nozyczkami sprzet warty pare kawalkow to tez bys sie zapieral rekami i nogami...

52 komentarze:

basia.acappella pisze...

W kilka chwil stany, sprawy i rzeczy nabierają zgoła innych wartości... Trudno się przestawić - w delirce czy nie :(

dotty pisze...

Kurtka taka z ochroną kręgosłupa. Motosyklista to był?

dotty pisze...

Niektóży na narty też to biorą (tzn. żółwia, nie kutkę motocyklową).

Catta pisze...

to może ten żółw mu jakoś trochę życie uratował? Człek kruchy jest i miętki zarazem.

Anonimowy pisze...

Boso, ale w ostrogach, czyli na tamten świat, ale w żółwiu...
Ayako

Anonimowy pisze...

też mi się zdarzyło widzieć podobną akcję... spodnie się rozwaliły, kolano zostało całe. bardziej było żal spodni ;)
metaksa

Monika pisze...

Żółw to nie jest kurtka, co najwyżej jej część, ma za zadanie chronić motocyklistę, a dokładnie jego kręgosłup. To mniej więcej tak wygląda http://www.sklep-motocyklowy.pl/img/thumbs/THUMB_alpinestars_techback.jpg

Chyba mój pierwszy komentarz, choć czytam regularnie i namiętnie dłuższy czas:-)

Pozdrawiam, motocyklistka;-)

abnegat.ltd pisze...

Basiu, i to uczucie ze przeciez jeszcze 3 minuty temu wszystko bylo ok.

Dotty, motocyklisci. Grzali ile wlezie i nie zauwazyli ze facet z przodu kolumny skreca w lewo. Jeden poszedl w pole i sie poobijali, a drugi wyrzna w osobowke.

Catta, na pewno mu to pomoglo.

Ayako, ten od zolwia przezyl. Umarniety niestety zabezpieczen nie mial.

Metaksa, wiem ze w szoku byl. Z drugiej strony masakra w okolo, ten caly polamany i sie zolwiem bedzie przejmowal. Zaraza.

Monika, witaj :)
On mial skorzana kurtke z wszytymi zabezpieczeniami. Taki gustowny pancerzyk.

kiciaf pisze...

Motocykli to ja unikam, ale narciarskie zółwie i kaski są juz coraz bardziej popularne.
Sama od tego roku jeżdzę już w kasku. Tyle że lekko stiuningowanym. :) Już się przydał.

Na żółwia na razie nie mam ochoty.

Catta pisze...

Poruszam się głównie pieszo (niby zdrowo), ale zaczynam się zastanawiać czy nie sprawić sobie żółwia i kasku. Czasem nie wiem, w którą stronę patrzeć - tu samochód, tam rowerzysta, tam ktoś na rolkach,on w ochraniaczach-ja nie, tu dzieciak w jakimś diabelskim samochodzie elektrycznym, tu inwalida sunący z zawrotną prędkościa w swoim wypasionym wózku.
A ja bez żółwia i refleks już nie ten co kiedyś :(.

dotty pisze...

Catta, z takim poczuciem bezpieczeństwa to czemu nie zbroję od razu? ;D
http://www.motoworldracing.com/media/thor/2007/thor-07-impact-rig-SE.jpg

eee-live pisze...

Mnie zawsze uczyli że jak jest wypadek to ratuje się od najmłodszych (dzieci). Czyżby to nie zupełnie tak było?

A co do motocykli to uwielbiam :) ale tylko jako pasażer, bo nie pozwolili mi zrobić prawka na "A" bo się boją. Za to w rodzinie mam maniaka który chyba na szczęście odstawił motor po tym jak 3 raz spojrzał śmierci w oczy.

Zadora pisze...

Na nieostrożnego pieszego trzeba mieć kask i ochraniacze jak się jeździ na rolkach, żółwia może też na rowerze jadąc. Piesi chodzą po ścieżkach rowerowych jak święte krowy, choć pod nogami wymalowane oznaczenia, że kłopot przeoczyć. Wychodzą pod rowerzystów i rolkarzy i się awanturują, że "jak jeździsz baranie"!. Zatrzymaj rolki jak hamulca nie ma (guma na rolce to hamulec pozorny - do zwalniania). Zatrzymaj rower na 1 metrze!
Mój syn jechał rowerem ulicą na zielonych światłach. Zza grupy pieszych czekających na czerwonym wyszedł na jezdnię młodzian, dresy piękne, kaptur na głowie - nie patrząc, bo nie usłyszał silnika (którego rower nie ma). A Maciek jechał ponad 50 km/godz. Szast prast - zderzenie czołowe (dosłownie - kaskiem dresiarz dostał w głowę, czyli główka, główka), kierownica połamana, widelec pogięty, koło w ósemkę. Maciek po uderzeniu kaskiem w twarz przechodnia, przelobował nad kierownicą i gościem. Dobrze, że lądował na asfalcie i nie trafił w krawężnik, słupek czy inne badziewie. Maciek ma po byku szramę na plecach, do dresiarza przyjechało pogotowie bo padł nieprzytomny.
Tak, że Catta nie wiem komu te ochraniacze bardziej potrzebne i do ochrony przed kim?
Takoż z motorami i motocyklistami gdy wyjdą pod nich piesi wymuszając piruety, lub wyjedzie samochód bo motocyklisty się nie spodziewał.

Anonimowy pisze...

No Abi ,jednak Cie te niektore komentarze troche ugryzly-To fajnie, ze sie tlumaczysz ,chociaz nie musisz
, nie daj sie .....Podziwiam rowniez Twoja zelazna dyscypline w pisaniu Bloga....prawdopodobnie tez nauki jezyka, rzucania palenia i na pewno w ktorys tam momencie odchudzania....No chociaz troche musze pozartowac.A jak nie bedziesz wiedzial co napisac, to napisz , ze jestes, po prostu ma my Cie pocieszymy i napiszemy za Ciebie....
pozdro i nara
oblomoff (obom)

Anonimowy pisze...

maria marysia marycha marynia mario
mary marion marylin
obomik

dotty pisze...

Abnegacie rozumiem Cię, jak również fakt, że poczuwasz to jako niesprawiedliwość.
Nawet jeśli ktoś uważa, że studia powinny być częściowo odpłatne, to prawo nie będzie nigdy działało wstecz. Nie można się domagać jakiegoś zwrotu od tych, którzy żyli w takiej a nie innej rzeczywistości. Zasady przyzwoitości to każdy sobie między bajki włoży (albo i gdzie indziej), jeśli nie będzie mógł rodziny utrzymać.
Między np. UK a Polską widzę jedną podstawowa różnicę. Tam da się przeżyć (jeśli ktoś próbowałby oszczędzać to nie ukrywam - na niskim poziomie) za płacę minimalną. W Polsce graniczy to z cudem.

dotty pisze...

Najwięcej ludzi zarabia gdzieś między minimalną a średnią. Były gdzieś takie statystyki, ale nie chce mi się szukać. ;P

Nomad_FH pisze...

Dotty: wszystko tak naprawdę zależy od regionu (od zawodu również - wykonywanego, nie wyuczonego). Przykładowo - sporo moich znajomych z lat szkolnych - ma faktycznie taką pensję jak mówisz. Ale wielu jest też takich, którzy mają niewiele więcej niż minimalną...
Dodatkowo - u nas tak naprawdę jeszcze nie ma "podążania za pracą" na drugi koniec województwa, czy państwa... Choć powoli to się zmienia.

dotty pisze...

Nomad, mnie o to chodziło, że siła nabywcza takiej średniej pensji w Polsce a średniej w Brytanii (np.) nie jest porównywalna. (bo Maria pytała jak jest różnica między np. 3 średnimi w Polsce i zagranicą)

A minimum socjalne w Polsce kształtuje się bliżej średniej niż minimalnej, co jest lekkim absurdem.

victorec pisze...

Nie wiem Abi, skąd za bardzo wzięła Ci się ochota na tego posta o studiach, ale w pełni Cię popieram. W końcu Twoi rodzice też płacili podatki, nie? :)

madziaro pisze...

Abi bo to jest takie myślenie:
"Mnie było źle i musiałam(-em) harować, to czemu on ma mieć lepiej" :>

Niech każdy najlepiej patrzy na siebie i na to, gdzie mu lepiej.
Ja tęsknię za Polską jak cholera, ale raczej jeszcze długo do ojczyzny nie wrócę, bo nie widzę zbyt wielu perspektyw przed sobą. Tutaj też nie jest kolorowo, na razie szukam pracy od kilku miesięcy, ale w tym czasie potrafimy się spokojnie utrzymać tylko i wyłącznie z wypłaty męża. Fakt - mieszkamy kątem u teściów, ale i tak dokładamy sporo do mieszkania. Takiej możliwości w Polsce nie widzę niestety :/

Dodam tylko, że tak, jestem emigrantką, ale nie wyjechałam za pracą, a za miłością :)

eee-live pisze...

Abi naprawdę nie masz się z czego tłumaczyć. Taki był Twój wybór do którego zmusiła Cię sytuacja w kraju (500 godzin w miesiącu w pracy). Ja to szanuję i całkowicie popieram. A co do oddawania pieniędzy za naukę to przepraszam bardzo ale to samo można powiedzieć osobom które ukończyły chociażby szkołę podstawową. Wykształcenie obywateli to obowiązek państwa, za który po prostu nie zwraca się kasy. I nie ma potrzeby aby to roztrząsać.
Trzymaj się :)

basia.acappella pisze...

Pomieszanie z poplątaniem - to "zagadnienie" rzekomych zobowiązań wobec społeczeństwa, które rzekomo "wykształciło"...

Pomijam fakt odpracowania... dziesięciokrotnego... tu, w kraju. Proszę podać przykład stypendium fundowanego, które każe oddać aż tak dużo, tak długo?!!!...

Więc to, co zwykle - zawiść lepiej bądź gorzej maskowana?... Bez cienia umiejętności wczucia się, ile DODATKOWO kosztuje jednostkę, rodzinę adaptacja tam. Za to z prawem pouczania... - bo lekarz (nauczyciel, strażak, policjant, pielęgniarka, ...) - to służba... I oni powinni to wiedzieć w co się wpakowali i służyć nam. Aż do śmierci. Swojej śmierci.
Nawet gdy my nie doszliśmy jeszcze nawet do etapu mentalnego, że być może trzeba będzie zaoszczędzić na pasemkach i balejażach, by zapłacić symbolicznie za wypisanie recepty!...

Ech, zdenerwowałam się... :(

Anonimowy pisze...

Abi, zauważ, że w kwestii „zapłać za studia" zabierają głos najczęściej (powiedzmy w 98 proc.) osoby, które same studiów nie skończyły. Nie mają też najmniejszego wyobrażenia o tym, czym studia są (mam na myśli „prawdziwe, klasyczne" studia na państwowej uczelni, a nie jakieś kursy i szkolenia, które obecnie coraz częściej uprawniają do korzystania z tytułu magistra), czym jest nieustanne dokształcanie, czym jest specjalistyczna wiedza na poziomie wyższej uczelni. Ich znajomość rzeczy kończy się na podstawówce lub szkole średniej, gdzie podstawowe wiadomości ładuje się łopatą do głowy.
Osoby te z trudem też wydają się rozumieć, że wiedza ma cenę. I że może to być wyższa cena niż za wykonanie jakichś czynności typu odśnieżenie ulicy. Jak to on tylko mnie zbadał i wypisał receptę i już mam płacić 150 zł? A przy odśnieżeniu to trzeba się łopatą namachać i człowiek nawet 15 zł nie dostanie!
No i jeszcze jedno. To, że cenną wiedzę nabytą (dajmy na to, bo przecież nie tylko) w państwowej uczelni i publicznych szpitalach wywozisz zagranicę i tam robisz z niej użytek – to Twoja sprawa i już. Zadaniem ludzi, którzy rządzą tym krajem jest stwarzać takie warunki pracy i życia, aby ludzie wykształceni nie musieli stąd uciekać.
Ayako

Marta pisze...

No właśnie, kiedy mi masz zamiar oddać?;)
A tak serio, to wszędzie słyszy się że studia medyczne kosztują najwięcej. Zresztą co jakiś czas ludziom się włącza "gdzie są moje pieniądze", a taki pojedynczy lekarz czy polityk w telewizji się przecież nie będzie strasznie bronił.
Zresztą fajnie, że pracujesz gdzie indziej, u nas się średnio da pracować na wysokim poziomie finansowym.

Fallla0 pisze...

a ja chcę, żebyś mi oddał!) oddawaj Dziadu Jeden natychmiast moją część)!
Może być w funtach)

Anonimowy pisze...

Wyjątkowo Drogi Abnegacie muszę się z Tobą nie zgodzić. Jako wysokwalifikowany, pracujący od 10 lat w wiecznie bankrutującym szpitalu akademickim w pewnym dużym mieście pracownik tzw. służby zdrowia (służba = za darmochę) uważam,że swój zakichany dług wobec ojczyzny już dawno spłaciłeś przez X lat zapieprzając w pogotowiu, ryzykując swoim zdrowiem i życiem, nadstawiając dupy bo ryzyko i konsekwencje podejmowanych przez Ciebie decyzji są ogromne, robiąc to za psie pieniądze! Wara wszystkim od tego,że w końcu Ty i Twoja rodzina macie szansę żyć jak biali ludzie,z godnym wynagrodzeniem za ciężką i odpowiedzialną pracę. Gratuluję odwagi, życzę samych sukcesów i jak najmniejszej tęsknoty za krajem,w którym brak kasy na jednorazowe rękawiczki a sprzęt jednorazowy jest jednorazowym tylko z nazwy... Pozdrawiam!

Catta pisze...

Moim zdaniem Abnegat postępuje zgodnie z obowiązującym prawem. Przecież z pewnością płaci podatki.
Cały system "bezpłatności" za różne dobra i usługi jest w Polsce sztuczny i nieskuteczny.
Abnegat ma prawo móc utrzymać siebie i swoją rodzinę na godziwym poziomie za swoją pracę. Niewolnictwo nie jest zapisane w naszej konstytucji jako dopuszczalne.
Wracając do żółwia
dotty, troszke sobie żartowałam, ale mogę spróbować i zbroję czemu nie.
Zadora, ja nigdy nie chodzę po ścieżkach rowerowych i przekraczając je rozglądam sie w obie strony :). Nie lubię jednak, gdy rowerzyści przejeżdżają po "zebrze" na drugą stronę jezdni zamiast prowadzić rower.

Anonimowy pisze...

FallaO numeru konta zapomnialas podac, to sie troche tez dorzuce....
obom
ps. chyba ktoregos dnia zaczne tez blogowac)))
Bojta sie juz ...

dotty pisze...

Ooo, boimy się.
A rowerzystom zdarza się również kluczyć po chodnikach. Sytuacje są z pewnością różne.

dotty pisze...

A ja to tak na poważnie i zadęciem? :)

Anonimowy pisze...

chyba pierwszy raz mnie ostro ruszylo na tyle aby dodac swoje 5 groszy. Zgadzam sie z Toba i nie zgadzam. Moim zdaniem dawno splaciles swoj dlug pracujac za psie pieniadze w pogotowiu, ryzykujac zycie, kariere itd. Zgadzam sie bo zazwyczaj dra sie Ci ktorzy nie maja zileonego pojecia co to jest skonczyc studia wyzsze zwlaszcza medycyne. Tu chyba nadal pokutuje komunistyczne podejscie do spraw, im sie wszystkim wszystko nalezy, za nic nie trzeba placic. No i z drugiej strony zal dupe sciska ze kmous sie udalo, ze mial odwage zostawic wszystko pojechac na drugi kraniec swiata i tam startowac od zera. Wszyscy tacy madrzy niech rusza dupe i sami jada zobaczymy z jakim skutkiem. Sama siedze w Stanach od wielu lat, nie jestm lekarzem ale mam wyzsze wyksztalcenie z Polski (tez powinnam oddac) i wiem ze nie kazdemu sie udaje za granica. Wiem tez ze zarabiajac tutaj tzw minimum lub srednia mozna w miare normalnie zyc a w Poslce raczej nie. Nie twierdze ze w Polsce nie da sie zyc. Moj brat jest lekarzem i zarabia i zyje na lepszym poziomie niz ja, tak samo moja matka ktora rowniez jest lekarzem. To jenak odrebny temat, problem w tym ze nikomu do tego gdzie ja wykorzystuje swoje wyksztalcenie. A to ze glos w glownej mierze zabieraja mohery podsuwa mi kolejny temat- temat aborcjio i in vitro. Przeciez to rowniez oni najglosniej krzycza. Albo te co sie kiedys skrobaly albo rodzily na potege i klepaly biede (nie potzrebowaly in vitro) a dzisiaj juz nie moga, pruchno im sie z dupy sypie ale wiedza najlepiej jakie dulematy maja mlode osoby ktore sa w niechcianej ciazy lub tez w ta ciaze nie moga zajsc. To chyba tyle choc mam wiele wiecej do dodania ale nerw mna szrpnal zzbyt mocno - Asia

Fallla0 pisze...

)) A Ty w jakiej walucie Obom ?

Anonimowy pisze...

no i wywiązała się dyskusja z politycznym podtekstem. Siła oddziaływania wszelakiego rodzaju mediów i ogłupianie społeczeństwa w pełnej krasie ! jakby tak uwiesili się innej grupy zawodowej to wszyscy by psioczyli np. na przedstawicieli xxxxx. Dlaczego tylko lekarz ma oddawać kasę za swoją edukację ? a co z absolwentami politologii/psychologii/ czy innego kierunku jak mniemanologia stosowana? Ilu ludzi po technikach, zawodówkach opuściło nasz kraj dobrobytem płynący ? co z nimi, przecież ich edukacja t e ż k o s z t u je !!!
Zanim zaczniemy bezmyślnie powtarzać propagandowy bełkot, zastanówmy się nad sensem wypowiadanych słów !!!
Ayako, prawda .

Abi, mam nadzieję że dalej będziesz prowadzić blog ( zarówno w części medycznej i tej niemed ).
Rozumiem nieprzyznawanie się do fachu, mimo że jestem młodym nieopierzonym adeptem to często też siedzę cicho
M

Anonimowy pisze...

w €
obom

Fallla0 pisze...

no to biorę jak w € )

Nomad_FH pisze...

Swoją drogą - to dopiero mnie wk...iło.... Patrząc na swoją pensję, średnie zarobki u nas - no i takie coś... za co????

"Polskie Radio zdecydowało się zlikwidować swoją londyńską placówkę. Powodem mają być koszty jej utrzymania. Kilka dni temu "Gazeta Wyborcza" ujawniła, że korespondent PR w Londynie - Rafał Brzeski - miał zarabiać 10,4 tys euro miesięcznie."

Zadora pisze...

Kontekst oddawania za studia jest postawiony w odwrotną stronę niż trzeba.
Abi nie tylko nie ma czego oddawać ale jeszcze powinien dostać pieniądze. Za co?
Ano za to, że się uczył i rozpoczął swoje dorosłe pracujące życie z poślizgiem w porównaniu do tych co po średniej poszli do pracy. Za to, że chce i wnosi swój potencjał w nasz rozwój. Tych z potencjałem do łopaty mamy nadmiar i nijak nie mogę się kapnąć w jaki sposób sami z siebie, bez Abiego i podobnych przyczynią się do rozwoju kraju. Sami chcieli iść do łopaty, do maszyn itd, nikt im nie zabraniał, nie kazał studiować. Zaczynali zarabiać dużo wcześniej, układali sobie życie, szukali mieszkań, kupowali "meblościanki" i oszczędzali. Student przeciętny żył na twarożku z pieczywkiem, uczył się bez gwarancji ukończenia nauki z dyplomem, startuje w życie zawodowe będąc średnio około 25 roku życia. Jest do tego czasu utrzymywany przez rodziców, którzy w ten sposób wyprówają sobie żyły (oprócz podatków, którymi przecież opłacają studia dzieci)zamiast póki zdrowia korzystać z życia i np. opalać się na Cyprze. Tak to widzę. Krzyki o "zwrot" czegokolwiek to czysta polska zawiść i polskie piekło.
Z czasów szkolnych pamiętam rozmowę z kolegami. Jeden był w technikum i śmiał się z nas, że chcemy iść na studia:
"Wy frajerzy, przyszli inżynierkowie. Będziecie zarabiać połowę tego co ja i do tego z 5-cio letnim poślizgiem. Ja mając 19 lat będę zarabiał od razu więcej niż Wy po 30-ce. Kasa będzie, piwko się będzie pienić, dziewczyny same się będą prosić. A wy co dziewczynie postawicie? Herbatkę na prywatce w domu? Frajerzy"
Na szczęście czasy się zmieniły.
Jednak Abi gdybyś chciał oddawać, ja przyjmę nawet w funciakach, ale lepiej daj na Black.

kiciaf pisze...

Abi, nie musisz nikomu z niczego się tłumaczyć. Twoje życie, twoja sprawa i wara innym od tego. Zresztą sam to wiesz. Trzymaj się cieplutko. :))))

Anonimowy pisze...

Rozumiem, że masz dość życia w kraju, w którym lekarz i jego usługi pełnią rolę karty przetargowej dla kupczących nimi polityków. W kraju, gdzie NFZ wykłada budynki drogimi marmurami, kupuje kolejne służbowe limuzyny, a lekarz musi oszczędzać na głupich badaniach diagnostycznych.
I oczywiście wszystko, cały ten groteskowy system to wina lekarza, bo tego, że ma uwiązane ręce to nikt widzieć nie chce.

eee-live pisze...

Ja nadal podtrzymuję swoje zdanie. Abi nie ma czego zwracać! I nie ma się z czego tłumaczyć!

Ale szczerze powiem niektóre komentarze mnie uraziły ale cóż. To że ktoś nie poszedł na studia nie oznacza że nie wie ile one kosztują.

Zadora pisze...

Eee-live
chyba nie wzięłaś mojego komentarza do siebie? Mówiłem o tych z potencjałem do łopaty albo, którzy nie chcieli się dalej uczyć i teraz każą sobie oddawać wyimaginowane długi.
Nie mówiłem o tych co z różnych powodów życiowych nie kontynuowali nauki dalej tylko np. musieli iść do pracy. Często teraz nadrabiają naukę, studiują często płacąc za studia z własnej kieszeni. Ty też przecież uczysz się dalej i pracujesz. Łatwo nie masz, prawda? To czemu bierzesz moje słowa do siebie?
Matko jak ciężko w Polsce jest rozmawiać, tak trzeba ostrożnie bo wszystko może być potraktowane ad personam (to już w szerszym kontekście piszę - proszę nie brać tego do siebie).
Chyba poprzestanę na fotografii i to wyłącznie u siebie.

eee-live pisze...

AZ nie chodziło mi o Twój komentarz, bo wiem że Ty wiesz jaką mam sytuację :)
Fakt nie mam lekko ale sobie radzę i to się liczy. nadal się uczę ale niestety nie są to studia a już o kierunku nie wspomnę.
AZ naprawdę mnie nie uraziłeś :) kurza wojna aż mi łzy poleciały że tak się tym przejąłeś. Jest OK :)

Zadora pisze...

:)

dotty pisze...

Ludzie jakieś drażliwe. Wiosenna burza ma być, czy co?

eee-live pisze...

Dotty może? ;D Ale to minie :P

Anonimowy pisze...

Glowny kogut (abi) sie nie melduje- moze sie bawi - bo przeciez karnawal
Albo zajecia nie pozwalaja...
A my przebieramy nogami i whisky sie juz konczy ......
ob

abnegat.ltd pisze...

Wilkommen.
Pozdrawiam wieczornie - posty czytam sobie caly dzien, przez komorek. Niestety, odpowiadanie mija sie z celem. Predzej mozna jajo zniesc niz cos sensownego wstukac systemem esemesowym.

Wszystkim udzialowcom w dyskusji pieknie dziekuje. Wyjatkowo dzisiaj nie odniose sie personalnie do Waszych wypowiedzi.

Zycze milego wieczoru, szczegolnie tym sluchajacym jazzu i saczacych whisky ;) ale rowniez wszystkim tym ktorzy sluchaja czegos innego i pija trunki inne. Oraz nie sluchaja i nie pija.

abnegat

PS. W powyzszych grupach mieszcza sie rowniez Ci co sluchaja i nie pija oraz pija ale nie sluchaja.

inessta pisze...

Abi, mojej części nie musisz oddawać. Ja ostatnio usłyszałam w mojej przychodni od zdesperowanego dziadka, że za jego pieniądze studiowałam. Wku...na odpowiedziałam, ze do dziś mam uczulenie na pasztet i parówki, tyle były warte jego pieniądze. Nie policzę też umytych okien w trakcie studiów (McDonaldów jeszcze nie było) żeby zarobić na te parówki. Abi, mnie nie oddawaj, zrzekam się mojej części.

Anonimowy pisze...

kurwa....
Geniusz!!!

PS. to jest moj komentarz do jego (Abiego)komentarza
obom

Anonimowy pisze...

Dzięki i nawzajem,Abnegat :)
Teraz juz idę spać, ale tego wieczoru (nocy) słuchaliśmy najwiecej Amy Winehouse, a popijaliśmy róznie :)


randi6

Anonimowy pisze...

Panie Abnegacie Szanowny!!!Czytuję Cię wiernie i obsesyjnie( od początku) i jako absolwentka dwóch kierunków,która nie przepracowała ani dnia w zawodzie PROPONUJĘ WSZYSTKIM MOHEROM ITP. NIE MAJĄCYM POJĘCIA O ŻYCIU (jednocześnie NADMIENIAJĄC, ŻE KTOŚ ZAPOMNIAŁ PODZIĘKOWAĆ Panu Doktorowi ZA PARĘ URATOWANYCH ISTNIEŃ LUDZKICH ZANIM SZANOWNY ABNEGAT WYJECHAŁ RATOWAĆ INNE ISTNIENIA LUDZKIE (nota bene co z tego ,ze gdzie indziej?)(ale efektywniej i przy użyciu lepszego sprzętu) I EGOISTYCZNIE POPRAWIĆ BYT SWOJEJ RODZINY)CZEPIENIE SIĘ KOGOŚ INNEGO I UCAŁOWANIE SZANOWNEGO ABNEGATA I JEMU PODOBNYCH ...DOKŁADNIE TAM I TO W SAM ŚRODEK -> SZACUNEK DLA PANA DOKTORA I KONIEC!!! I POSTULUJĘ ->ABNEGAT NA PREZYDENTA ;)))... aha do ludzkiej głupoty i zawiści należy mieć stosunek tylko i wyłącznie analny - emili