środa, 18 lutego 2009

Salut

Siedzimy sobie na stacji i wcinamy "Mikolajki".
Co to jest? Bardzo mniam pyszne i zupelnie rujnujace moj chytry plan odchudzania czekoladki o smaku rumowym. I ksztalcie Mikolaja.
Wcinanie "Mikolajkow" jest czynoscia podstawowa z Malym. Poza tym ogladamy jakowys film ale nie ma on znaczenia najmniejszego. Najwazniejsze ze jest cisza, spokoj i swieza dostawa czekoladek. Maly jest ratownikiem z ktorym lubie pracowac. Szybki, zorganizowany. I w dodatku nie ma poczucia ze go ludzie wk.wiaja.

...ale wszystko co dobre, szybko sie konczy...

- Nieprzytomna, Stara Wies, za mostem beda czekac.
Capnalem Mikolajka w przelocie i pognalem do karetki. Buty sobie zawiaze pozniej.
- Abi, jak myslisz? Bedzie akcja?
- A co, masz spreza? - zapytalem z niepokojem. Jak Maly czuje, to akcja bedzie jak w banku. Jakis zmysl paranormalny, zwyklym smiertelnikom niedostepny.
- Ee, niee - sie jakby wycofal nieco. -Moze zaslabla tylko?
Na wszelki wypadek sprawdzilem czy wszystko w torbie jest pod reka.

Szybkim zwodem mijamy furtke, schodki, drzwi - i o malo nie wywracam sie na lezacej kobiecie. Kolejny punkt dla Malego. Jest akcja.
ABC - NZK. No to, komu w droge...
Ruszylismy z grubej rury, Maly ze swoja organizacja potrafi zastapic brakujaca pielegniarke. Naladowal, strzelilismy - nil. Zlapal sie za masaz, ja za rure, kierowca przejal wentylacje, wklucie. Adrenalina. Dwie minuty. Kolejna sekwencja - pik pik pik... A to ci dopiero. Wygladalo na tak zwane bezszansie, a tu prosze.
- Chcesz pompy czy w karetce?
- Niedaleko, przeniesmy ja. Polamiemy sobie potem rece w transporcie.
Przelozylismy pacjentke na nosze, dwa ruchy i bylismy w na pace. Moze to sa przesady swiatlo cmiace, ale jak juz dotre do karetki to mi lepiej na duszy. A co najwazniejsze, wszystko jest na miejscu.

Podlaczylismy presory, plyny, monitorki pikaja uspokajajaco, za to wentylatorek zdechl. Jakos mamy pecha do niego. Albo sie zatnie na wdechu i chce rozpuknac klienta, albo nie dmucha wcale. Albo sapie - ze niby dmucha - a nie dmucha.
- Tylko go nie wywalaj...
- ...w myslach mi czytasz. Podmuchasz?
Chorobe lokomocyjna mam. Ktora sie objawia paskudna bradykardia, slabo mi sie robi i w ogole blizej mi do umarniecia niz czynnosci reanimacyjnych.
- Oki - usmiechanal sie w odpowiedzi. Wzial ambu, zasiadl za glowa pacjenta. -Gotowe, jedziemy! - to do kierowcy.
Zabrzmialo bojowe io-io i pojechalismy.

Nie znam wyniku koncowego. Nie wiem czy pacjentka przezyla nasze dzialania czy nie. Faktem jest ze z calkiem stablinym krazeniem dowiezlismy ja do OIT.

O ile dobrze pamietam, Maly zaliczyl wczesniej wszystko. Wypadki, polamancow, nieprzytomnych, padaczki, pijakow, porody i co tam jeszcze Mikolaj ma w worku dla pogotowiarzy. Ale reanimacji jeszcze nie mial. I spisal sie jak by to robil trzy razy dziennie. Byl do tej pracy stworzony.
Niestety, z pensji brakowalo mu na dojazdy do pracy wiec w koncu poszedl po rozum do glowy i wyjechal. Teraz tez go chwala - tyle ze w jezyku zwanym lenguidz.

38 komentarzy:

Catta pisze...

A my, biedni tubylcy Kraju nad Wisłą, posługujący się czystą polszczyzną? Co nam pozostaje? Trzymać się i nie tracić przytomności do czasu powrotu medycznej emigracji zarobkowej ;).
Mój bliski krewny ;)nadwyrężył stopę w czasie codziennych biegów. Do ortopedy terminy odległe, zaczął więc zastanawiać się czy nie obejrzałby go weterynarz moich kotów - doskonały specjalista ortopeda, rtg na miejscu :D...

basia.acappella pisze...

Gdzieś-komuś życie ratuje... taki plus ;)

I równie duży, że sobie i być może bliskim stwarza warunki egzystencji, nie wegetacji.

dotty pisze...

O, no i skończyło się smutnym akcentem. ;( Na tę okoliczność wypada wszystkim tubylcom (sobie też, a co) życzyć dużo zdrowia.
Abnegat ma chorobę lokomocyjną? Chyba za dużo mikołajków się zjadło?

kiciaf pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
kiciaf pisze...

nie na temat za to śliczne:)
nie umiem tego lepiej wkleić niestety.

http://www.technonews.pl/Technonews/
1,94439,6263654,
Glupie_dziadostwo_od_Sony.html

Anonimowy pisze...

Jak nie wyjeżdżają to giną.
Szkoda słów,ale ja się mu nie dziwię,że wyjechał .Za grosze życie i zdrowie narażać,ale jednak smutno i żal.

Zadora pisze...

Trzeba langłidza u nas wprowadzić jak dolara w rosji:);)

Anonimowy pisze...

choroba lokomocyjna sama z siebie czy w powiązaniu z "mikołajkami" ?
zależna od miejsca w automobilu ?
M

eee-live pisze...

No cóż takie jest życie. Jak ktoś jest dobry w tym co robi to chce, zresztą całkiem słusznie, mieć za swoją pracę godne wynagrodzenie. Jak go nie dostaje to najzwyczajniej w świecie rozważa możliwość emigracji zarobkowej.
szkoda tylko że w ten sposób nasz kraj pozbywa się wartościowych ludzi.

dotty pisze...

Chyba się Abi trochę znudził (tak toszeczkę?). ;)

eee-live pisze...

Dotty no na to wygląda :( Ale ja wolę bardziej optymistyczny akcent i stwierdzam, że jest albo bardzo zapracowany albo postanowił swój czas, który spędzał z nami, poświęcić rodzinie.

Anonimowy pisze...

Abi! Czy zdarzyło Ci się w Twojej praktyce pogotowiarskiej nakrzyczeć na kogoś, za to że panikował, i w dodatku wezwał was bezzasadnie?

inessta pisze...

to ja, Iness, nie zdążyłam się podpisać. :)))

Anonimowy pisze...

O czym Ty piszesz. Jak mam to zaakceptować?
Czy tam gdzie jesteś zarabiasz więcej jak 3 średnie krajowe?
Bo chyba o takich kwotach mówimy. Dlaczego u nas 3 średnie to tragicznie mało, a tam tak dobrze,że chwalisz pod niebiosa i innym polecasz?
Wiem, że chcesz zapewnić byt rodzinie i żyj tam sobie i zarabiaj.
Trzeba dziesiątek lat pracy, tych co zostali, aby zapełnić dziurę ekonomiczną między tymi dwoma krajami.
Wiesz ile kosztują studia medyczne w Wawie?
30 000 zł na rok
Do naszej ogólnej biedy przyczyniają się również ci, co po ich skończeniu rozgoryczeni wyjeżdżają, bo apetyty mają na zachód, a tu bieda piszczy.
Już sobie wyobrażam jak na mnie się pogniewasz.
Tak to widzę.
maria

Anonimowy pisze...

Zresztą bardzo pozytywnie odbieram ostatnie działania rządu w zakresie szkolnictwa .
Będzie można studiować za darmo tylko na jednym fakultecie,Liczba lat darmowych studiów: 6 oraz zlikwidowano matury międzynarodowe.
Nie można ułatwiać ludziom wykształconym decyzji o emigracji, bo koszty kształcenia ponosimy my wszyscy, ludzie wyjeżdżają, wracają się leczyć, jak są chorzy i zmęczeni.
Jak sobie wyobrażacie zmienianie Polski, gdy dobrzy wyjadą, a reszta będzie się miotać między biedą, a niespełnionymi marzeniami.
Wszystkich nas do GB nie przyjmą.
Zresztą niech spadają głupie nadęte Angole.
Mogę całe życie tylko marzyć o różnych rzeczach, a pracować na ich emerytów na pewno nie pojadę, choćby mi góry złota obiecali
maria

Anonimowy pisze...

Oczywiście, trudno jest aby ktoś, komu głównie zależy na pieniądzach, zgodził się na warunki pracy w Polsce.
Tak jest, czy mi się to będzie podobać czy nie.
Akceptuję, lubię bardzo i nie gniewaj się
maria

abnegat.ltd pisze...

Catta, moze nas w koncu sprywatyzuja. Bo tam gdzie prywata, tam jakosc i pieniadze. A tam gdzie panstwowa sluzba - kolejki i dziadostwo.

Basiu, ten problem byl przerabiany w Hiszpani. Po przylaczeniu do EU wyjechalo 3/4 sluzby zdrowiea do Francji. I nagle pieniadze sie znalazly. Teraz probuja rekrutowac nawet w Polsce - rozmawialem jakis czas temu z Panem, ktory stwierdzil ze nawet mi tlumacza na 12 miesiecy dadza, bylebym zostal i sie jezyka naumial.
W sumie na wschodzie cala masa doktorow jest. Tylko kto sie polasi na polskie pensje?

Docik, czemu smutnym? Wesolym raczej ;) A chorobe lokomocyjna mam jak niewidze drogi - a juz nie daj Boze jak siedze tylem do kierunku jazdy. Kaplica.

Linek Kiciaf
Polecam :D

Nie wiem czemu Wam jest smutno - toz wyjechal a nie zostal zjedzony :) I szczesliwy jest. I rodzice nie musza mu dokladac do miesiecznego ;)

Agregat, tak jest. Lenguidz dla wsiech :))

M, choroba niestety jak wyzej. Mikolajki zasadniczo bez wplywu...

EL, to jest troche dziwne. wywala sie niesamowita kase na ksztalcenie ludzi a potem proponuje sie im prace za grosze.

Docik, warunki mam jakie mam - nietety dopiero wieczorem moge Wam odpisac. W czasie dnia jedynie podgladam co sie dzieje, komenty pilnie czytam i sie na wieczor przygotowywuje. Ale z pracy przylazlem dzisiaj pol godziny temu - to i stukam dopiero teraz ;)

EL, to pierwsze raczej. A zaraz bedzie to drugie ;))

Innesta, chyba nie. Mialem rozne akcje - ale zasadniczo jestem wyznawca teorii ze pacjent mnie wzywa bo sie o zdrowie boi. Natomisat czasem sie zdarzaly akcje pt. pilny wyjazd bo sie komus recepty skonczyly.

Ha, popatrz. Myslalem ze tego typu myslenie umarlo lata temu.

Mario, jest kilka odpowiedzi.
Pierwsza: moi rodzice pracowali na kierowniczych stanowiskach i gdyby dostawali to co ich praca jest warta - moglbym studiowac na Oxfordzie. Jednak zyli w Polsce wiec w Polsce, za ICH pienidze wyksztalcilem sie ja i rowniez Ci ktorych rodzice nie byliby w stanie zapewnic edukacji swoim dzieciom.

Druga, to taka ze odkad skonczylem studia, pracowalem przecietnie 500-550 godzin miesiecznie. To jest ponad trzy etaty. Jezeli to przemnozysz przez 12 lat pracy, uzyskasz okolo 40 roboczolat. Czyli ja teraz jestem na emeryturze i robie sobie co mi sie podoba.

Studia medyczne kosztuja od 14 do 20 kPLN za rok. To daje 72 tysiace. Bierzesz kredyt, konczysz studia, idziesz do pracy i splacasz to w trzy lata. Pod warunkiem ze nie jestes zmuszana do niewolniczej pracy za smieszne pieniadze.

A tak na samym koncu - czy wiesz ile zmarnowalas panstwowych pieniedzy nie podejmujac pracy w zawodzie do ktorego Panstwo Polskie przygotowywalo cie przez piec lat, wyrzucajac - w bloto, jak sie okzuje - mase pieniedzy? Czy Ty aby nie powinnas oddac tego? A moze oddajesz??

Fajna demagogia, nie?

eee-live pisze...

Abi znam ten ból odnośnie jazdy samochodem tyłem. Albo jak są takie fajne delikatne pagórki, że wtedy tak ładnie buja.

A odnośnie bloga to wiedziałam że za Twoją nieobecnością musi się kryć praca i rodzina. I nawet Cię rozumiem :)

dotty pisze...

Wygląda na to, że Abnegat ma skłonność do pośweięcania się. ;)
W kraju nad Wisłą zasuwał karetą pomimo choroby lokomocyjnej, a nad Tamizą przepracowuje się wracając do domu w późnych godzinach wieczornych.

Czemu jest to dla mnie akcent smutny? Wesoły to by był, gdyby wynikalo to z wyboru, chęci poznania innych kultur, lepszego klimatu, itp. Jeżeli wynika z braku możliwości rozwoju, czy też normalnej egzystencji to jest to bliskie dramatu.

Publicystycznie nie napisz nic, bo się zagmatwałam i pewnie nikt z tego nic by nie zrozumiał. O!

dotty pisze...

EL, polecam "wielką pętlę bieszczadzką". Najlepiej w jakimś wynalazku typu bus/autobus PKS. Normalnie nie mam wielkich problemów, ale takich wrażeń się nie zapomina.
PS. Może też być busik Jałta-Sudak, po zaprawieniu się miejscowym winem (?) poprzedzającego wieczora.
Rollercaster. ;P

eee-live pisze...

Dotty albo pracoholizmu ;)

eee-live pisze...

Dotty nie jeżdżę samochodami nawet jako pasażer jak piję alkohol :)

Anonimowy pisze...

mam jakąś natrętną wizję czerwonego ludka z kontrastującą zielenią twarzy :E i bardzo śmiałą koncepcję przeciwwymiotnego działania adrenalizy :E w szczególności w połączeniu z kogucim odgłosem :E
wogóle to jak doktor przetrwał w karetce ?
M

dobra, nie nabijam się ( to tylko włączony popsychiatryczny tryb złośliwości ).

Anonimowy pisze...

Chciałam tu wyrazić głos poparcia dla Abiego w temacie wyjazdowym. Sprawa jest trudna. Mam znajomą po dwóch fakultetach, która kilka lat temu wyjechała do Londynu. Mimo, że miała w Polsce pracę. Bez zmian na wyższym poziomie ciężko będzie zatrzymać ludzi na miejscu.
Krysia

madziaro pisze...

Ja na szczęście problemów z chorobą lokomocyjną nie mam żadnych, wielką pętlę uwielbiam :D. Za to nie wiem co by było na dużych falach w jakimś statku, ale dlatego tylko, że jeszcze nie próbowałam ;)

Wcale się nie dziwię, że ludzie wyjeżdżają, jeśli nie mają pracy/zarobki starczają na podstawowe opłaty.

A żeby nie było tak miło i sympatycznie, i żeby się Wam nie wydawało jak dobra jest opieka lekarska na zachodzie:
Rok temu i ciut mąż dostał strasznego bólu głowy, tak dokładniej to z tyłu głowy. Po dwóch dniach chodzenia "na rzęsach" pojechaliśmy o 6 rano na pogotowie. A tam ja zasiadłam w poczekalni, a małż zaczął wędrówki ludów. Najpierw okazało się po 3 krotnym mierzeniu ciśnienia, że ma 200/130. No i co jest najbardziej potrzebne gościowi z bólem głowy i wysokim ciśnieniem? Oczywiście, że chodzenie na nogach po różnych gabinetach. Fakt, że zrobili mu strasznie dużo przeróżnych badań, z tym, że z każdego z nich był wysyłany z powrotem do mnie do poczekalni :>. I tak biegał i biegał, aż po 10 godzinach stwierdzono, że nie wiedzą co mu jest i odesłano nas do domu :]
Na szczęście, odpukać, nic poważnego to chyba nie było, jakiś jednorazowy wyskok ciśnienia, ale nie było to za ciekawe.
No i ja miałam okazję pooglądać w poczekalni bezdomnych, zasmarkanych, zagruźliczonych - generalnie cały przegląd ;). Nawet była taka fajna pani, co jak nie jestem wrażliwa na różne widoki i zachowania, to jak zaczęło jej się co chwilę głośno odbijać, to myślałam, że pozbędę się jedzenia z całego tygodnia ;)
No i miałam okazję przeczytać całą książkę, jakieś 200 stron, w ciągu tych 10 godzin oczekiwania.

dotty pisze...

Ależ prawdą jest, że wszędzie dobrze gdzie nas nie ma. ;)

madziaro pisze...

o! żeby było ciekawiej - nie tak dawno byłam z przeziębieniem okrutnym u lekarza domowego. wizyta wyglądała tak, że ja opisałam co mi jest, a pan doktor, nie wstając nawet zza biurka przepisał mi lekarstwa :]
Ot, wystarczy w oczy popatrzeć i już wiadomo co pacjentowi jest ;)

Ja chcę normalnego lekarza, który bada!!! buuu

abnegat.ltd pisze...

EL, nie mam problemow jak kieruje albo spie. W pozostalych przypadkach roznie jest. Umieram rzadko, ale jak mnie zlapie to matko i corko.

Dotty, poswiecenie to moje drugie imie jest.
A odnosnie wyborow to on przeciez wybral ;)

M, mowisz ze widok niepiekny? Musze popelnic w koncu ten poscik z choroba lokomocyjna w tle.

Krysiu, problem jest wielowymiarowy. Bezrobocie zmalalo bo wyjechalo 2 MILIONY ludzi. Zlotowka jest mocna bo m.in. wplynela na to waluta przysylana przez emigracje, a szacowana na setki milionow euro miesiecznie. Budzet traci na podatkach, ale odbija to na VAT towarow kupowanych dzieki walucie przeslanej do kraju. Traci ZUS. Zmniejszaja sie wydatki na zasilki.
Prywatnie uwazam ze jako kraj - a w zasadzie jako czesc EU zyskalismy na tym.

Madziaro, zawsze powtarzam- kochaj doktora swego, mozesz miec gorszego ;D

eee-live pisze...

Abi no ja też jak śpię to mogę jechać ale najlepiej to jak głowę oprę o szybę co zazwyczaj skutkuje guzami ;)i jak kieruję też mogę jechać:) Ale jak nie śpię to nieraz ciężko jest chociaż teraz to już nawet 50 km przejadę bez przerwy a kiedyś był problem żeby 200m przejechać :(

Anonimowy pisze...

Abi, nawet jak nie pracuję w zawodzie, to tyle podatków, ZUSów za siebie i pracowników ( kiedyś zatrudniałam więcej osób)zapłaciłam, że nic nikomu nie muszę oddawać.
Zwłaszcza, że być może wykorzystam swoją wiedzę.
Oczywiście, Ty się napracowałeś.
Szkoda mówić, bo temat rzeka.
Po prostu Mamy 50lat zmarnowane przez komunizm, i choć każdy rozumie iż majątek rodziny zdobywa się stopniowo, to w państwie wszystko się wszystkim należy już.
maria

abnegat.ltd pisze...

Demagogia.
Nie chce mi sie.

Anonimowy pisze...

Przecież to Twoje życie i Twoje wybory. Tak zdecydowałeś i już.
Masz takie a nie inne podejście do życia. To Cię uszczęśliwia, i tak trzymaj.
A zarabiaj sobie tak, aby Ci Anglicy zazdrościli, żyj i bądź szczęśliwy.
Jesteś wyjątkowy, dajesz z siebie maxa, dobry, chętny, odważny, o mężnym, wrażliwym sercu.
To co powiedziałam nie zmienia stanu rzeczy.
Możemy mieć inne zdanie na niektóre tematy, czy tylko jedna opcja obowiązuje?
Chciałabym móc powiedzieć co myślę, a Ty się broń, przedstawiaj swój punkt widzenia, zmieniaj świat i mnie przez pokazywanie świata ze swojej perspektywy.
Możesz chcieć lub nie, w mojej opinii jesteś z tych którym się chce.
Nie muszę mieć racji.
Ja też wybrałam świadomie swoją drogę.
Do tego wszystkiego dajesz się lubić
Ja wiem, że lepiej słuchać zachwytów i westchnień. No ale swoją porcję już odrobiłam, za co nawet mnie ze strofowałeś.
No i masz babo placek
maria

Anonimowy pisze...

Podobało mi się ostatnio określenie czym jest polityka.
Polityka to sztuka poszukiwania kompromisów.
W Polsce będąca w takiej pogardzie.
Bo kto nie z nami, tego opluć, skopać, dowalić mu.
Czy my się kiedykolwiek nauczymy ze sobą rozmawiać? Przedstawiać inne punkty widzenia nie obrażając nikogo, a chcąc wypracować jakieś wspólne stanowisko?
Czy jeśli przedstawiłbyś pogląd, że wszyscy fizycy to dziwaki, to reszta ma przyklasnąć i zachwycić się tak pięknie sformułowaną tezą?
Przyjęłam do wiadomości, że nie będziesz płacił za studia( ja też nie), choć wcale nie pisałam o Tobie.
Również domyślam się że tak obrazowe określenie inteligencji może dotyczyć mnie. Wiesz, ja co dzień pracuję z ludźmi różnymi, wiem że różne rzeczy mówi się w emocjach.
maria

Anonimowy pisze...

A swoją drogą poproszę o definicję moherowej inteligencji. Żebym wiedziała o czym piszę, czy ewentualnie mam się obrazić, na ile mogę odnaleźć się w zdefiniowanej osobowości.
Czy używając tego sformułowania ktoś sam się dowartościowuje, a nie ma to wpływu na omawiane osoby.
Bardzo proszę
maria

abnegat.ltd pisze...

Moherowa inteligencja - to raczej mi nie pasuje do opisu Ciebie.
Ze Twoj wpis sprowokowal mnie do popelnienia postu - i owszem.

Straszliwie mnie ten temat irytuje - i nie wiem czemu akurat sluzba zdrowia wyzwala chec u wspolrozmowcow do egzekwowania naleznosci za nauke.

Bylem sobie na nartach. W alpach. I zadano mi to pytanie - twarza w twarz. Zupelnie serio. I Bogiem a prawda po raz pierwszy w zyciu mialem ochote strzelic kogos w leb bez podania przyczyn.

A drugie, pochodne zjawisko naszego pseudopatriotyzmy, bardziej zreszta pasujacego do nacjonalizmu, to postawa - kupujmy towary polskie. Na wakacje - tylko Baltyk. Kiedys sobie rozmawialem z takim fanatykiem ktory malo mnie nie zagryzl ze ja, czarna owca, sram na wlasne gniazdo, choc mnie tu wykarmiono mlekiem z piersi. Matczynej a potem obcogatunkowej choc nadal polskiej.

I zamknal sie nieszczesnik dopiero jak go poprosilem zeby mi pokazal swojego Poloneza. Niestety, mial Golfa. W domu tez stalo Sony a nie Unimor.

Postawa pseduopatriotyzmu jest dla mnie smieszna.

Gdzies juz pisalem, powtorze sie - zeby podsumowac to co powyzej. Dzieki emigracji urzedy pracy nie musza utrzymywac 2 milionow - DWOCH MILIONOW bezrobotnych ludzi. Ci sami ludzie przysylaja do kraju pol miliarda - POL MILIARDA euro miesiecznie. Myslisz ze polski handel mialby sie tak dobrze bez tej gotowki? A rocznie ta kwota siega PIECIU MILIARDOW EURO. Szacunkowo. Plus minus miliard. Z tego zyja banki, handel i posrednio, na samym koncu, skarb panstwa.

Nie rozumiem postawy ktora prezentujesz - ze niby pozostanie tych ludzi - w tym mnie - w kraju poprawilo by sytuacje Polakow. Po mojemu emigracja POPRAWILA kondycje polskiej gospodarki.

A mocherowa inteligencja to ta ktora uzywa sloganow i demagogi rydzykopochodnej jako/zamiast argumentow. Ot i tyle na temat definicji.

Anonimowy pisze...

Tak sobie rozmyślałam o moherowej inteligencji. Jeśli określić można tak ludzi którzy posiadają jakieś ograniczenia, uświadomione lub nie, to pewnie wpisuję się w ten schemat.
Nie zazdroszczę nikomu jego majątku, bo mam własnego wystarczająco dużo, zresztą nigdy pieniądze nie stanowiły dla mnie wartości o których bym śniła lub marzyła.
Możesz być niniejszym spokojny w tym względzie.
Zresztą podobnie zachowywałam się gdy zaczynałam zarabiać dużą kasę- myślałam że tylko ja taką mam:)
Stosunek do lekarzy może wynikać z opinii jaką wytwarzają wokół siebie: pracują z poświęceniem,ratują, przedłużają życie- coś na kształt boskiej opatrzności. Potem nagłe zderzenie z rzeczywistością i walka o pieniądze.
Przecież zawsze możesz powiedzieć, że w Polsce osiągnąłeś wszystko, a chcesz uczyć się dalej i praca w GB daje Ci taką możliwość(bo pewnie tak jest).
Tak sobie również myślę, że nie zrozumiałeś tego co chciałam powiedzieć(chodziło bardziej o marnotrawstwo zasobów ludzkich, a nie wyliczanki różnego typu).
Wyszło jak wyszło.
Ważne, że bloga prowadzisz po polsku, starasz się nie wtrącać obcych słówek, i to odbieram jako patriotyzm.
Tym sposobem proszę o wyrównanie oddechu. Będzie dobrze:)
Natomiast zdecydowanie nie lubię jak moja córka mówi, że nie wyobraża sobie pracy w Polsce- doprowadza mnie tym do pasji. Ale znowu jest jak jest- na razie jeszcze się uczy, może kogoś pozna i ją uziemi( ale matka, co?)
maria

abnegat.ltd pisze...

Zresztą podobnie zachowywałam się gdy zaczynałam zarabiać dużą kasę- myślałam że tylko ja taką mam:)

Mario, zgubilem sie. Kompletnie nie mam pojecia o czym piszesz.

Nigdy w moich wypowiedziach nie odnosilem sie do moich pieniedzy i raczej nie bede bo jest to moja zupelnie prywatna sprawa.

Czy my na pewno rozmawiamy na ten sam temat?

Anonimowy pisze...

Abi, wszystkie dane wzięłam z internetu. Nie stanowią żadnej tajemnicy.
Oczywiście masz rację, jeśli chodzi o nadsyłane pieniądze.
Mam oczywiście zdanie trochę odmienne: to są puste pieniądze przejadane na bieżąco.
Jeśli chodzi o emigrację, to paradoksalnie nie wyjeżdżają niedojdy, tylko najwartościowsi ludzie którzy budują dobrobyt gdzie indziej.
Tu chylę czoła przed geniuszem rządu brytyjskiego, bo już od iluś lat wysysa najlepsze jednostki z innych nacji aby pracowali u nich.
To trzeba być geniuszem aby tak zorganizować rzeczywistość.
Jeśli chodzi o pozostałe rzeczy, to przepraszam, nie miałam prawa porównywać Ciebie do siebie.
Na zakończenie kontrowersyjnego cytatu dodam( to dotyczy tylko mnie): z czasem okazało się, po oddaniu cesarzowi co cesarskie, że nie jest tego tak dużo.
Ja nie mam, ani też nie chcę mieć dostępu do wiedzy o cudzych pieniądzach.Jestem egoistką i zajmują mnie moje sprawy.
Długo zajęła mi rozważanie tezy o moherowej inteligencji.
Choć grzecznie zaprzeczasz, to przecież wiem, że skoro wpis był spowodowany moją reakcją, to odpowiedź dotyczyła też określonej grupy osób, w tym mnie.
Zastanawiałam się na ile jestem ograniczona, na ile pasuje mi taki stan rzeczy. Wciągnęłam nawet swoją rodzinę w tę dyskusję i zapytałam wprost co myślą.
Oni jednak ograniczeni są uczuciami w stosunku do mnie i od syna zaliczyłbyś pewnie niezłą wiązkę. Najbardziej po Twojej stronie stanęła, chcąca wyjechać, córka.
Może się zdarzyć, że tego nie przeczytasz, bo tyle czasu upłynęło.
Dochodzę do wniosku, że nie chcę za bardzo się zmienić. Może tylko bardziej wstrzemięźliwa będę w komentarzach, bo po co powodować, że ktoś powie
Nie chce mi sie
Zdecydowanie wolę aby się chciało być, żyć.
Tego Ci właśnie życzę z okazji nadchodzącej wiosny
maria