niedziela, 25 stycznia 2009

Zgon

Post zainspirowany wpisem Morfeusza .


Jedziemy. Czlowiek umiera.
Dyspozytor nie byl w stanie powiedziec co, jak i dlaczego. Cudem boskim wydobyl z wrzeszczecej w nieboglosy kobiety gdzie jechac. Jak by nie patrzec, z calego kompletu informacji potrzebnej dyspozytorowi do prawidlowego zarzadzania zasobami ludzkimi ta jest chyba najwazniejsza.

Prowadzi najszybszy kierowca Podhala. A przynajmniej najszybszy z tych ktorych znam. Poza zmyslami dostepnymi zwyklemu smiertelnikowi ma jeszcze kilka dodatkowych - czytanie w myslach kierowcow, przewidywanie przyszlosci, rentgen w oczach i pare pomniejszych. X-man'i to przy nim slepy zaulek ewolucji.
- Kkurcze, zwolnil bys nieco... - zaproponowalem niesmialo. Sam jezdze niekoniecznie zgodnie z przepisami, ale co innego strugac oszoloma a co innego byc kamikadze.
- Spoko, Abi - Szybki usmiechnal sie od ucha do ucha i zupelnie nie wiedziec czemu walnal w hamulce. Stanelismy metr przed przejezdzajacym w poprzek kaleka. Znaczy, kaleka, bo musial byc przynajmniej slepy i gluchy zeby nas nie zauwazyc. - Dowioze cie calego, nie pekaj - i wgniotl nas wszystkich z powrotem w fotele. Zamilklem, dochodzac do wniosku ze lepiej go nie rozpraszac i oddalem sie filozoficznym rozmyslaniom na temat marnosci swiata tego. A zycia na nim w szczegolnosci.
- Wiesz co, ja chyba tego czlowieka znam - dodal Szybki po chwili z namyslem. - Nie dam sobie glowy uciac, ale z tydzien temu odwiezlismy go do domu, bo nie chcial w szpitalu umrzec. Wolal w domu. Konczy sie na raka.

- Stacja dla Abnegata.
- Co jest?
- Sprawdzila bys czy tego nazwiska nie ma w transportach z paliatywu?
...
- Abi, tydzien temu, z rozpoznaniem 'stan terminalny'. Skad wiedziales?
- Szybki go odwozil i miejsce skojarzyl.

- Szybko! Tam! Umiera! Ratujcie! Do! Szpitala! Szybko! - wrzask i panika witajacej nas kobiety osiagnely niepotykany zazwyczaj poziom.
- To jego zona, pamietam - mruknal za mna Szybki. - Bedzie chodzilo o jej meza.
- Szybko! Konczy sie! Tam! Bierzcie! Szybko!...

...na lawie w przedsionku siedzi sobie chlop. I umiera. Tlen z domowej butli idzie, chlop o powietrze walczy, oddechy szybkie, plytkie...

...zlapalem kobiete za reke - i o dziwo przestala krzyczec. Tylko przerazenie najwyzszego stopnia, takie ktore odbiera rozum i mowe...

- On umiera. Niech ze Pani siadzie kolo niego, za reke wezmie - bo teraz wrzaski sa mu najmniej potrzebne. - Kobieta siadla na lawie i przelamujac przerazenie przytulila sie do chlopa.

...ktory spojrzal na mnie, odwrocil sie do zony, scisnal jej reke - i umarl.

Tak po prostu.

Smierc jest czescia naszego zycia.
Warto o tym pamietac.
Zebysmy - kiedy przyjdzie czas - mogli sie usmiechnac i umrzec.

Tak po prostu.

15 komentarzy:

eee-live pisze...

Witam przedszkołowo!

Abi co racja to racja. Kto się urodził i umrzeć musi. Ale myślę że tym co zrobiłeś na miejscu (uspokojenie żony) najbardziej pomogłeś temu mężczyźnie.

basia.acappella pisze...

Niesamowite przejście...

victorec pisze...

A co było COD?

Zadora pisze...

Tak po prostu

Anonimowy pisze...

Nigdy nie wolno rezygnować z ratowania życia swoich bliskich. Ale z drugiej strony trzeba też pomóc im odejść, gdy przyjdzie na to czas. Większość z nas uwierzyła w to, że medycyna daje możliwość cudownych uleczeń (poniekąd jest to prawda), dlatego tak trudno jest uświadomić sobie, że przychodzi moment, gdy jest bezsilna. Nikt nie uczy nas, jak zachować się w obliczu śmierci. Kiedyś pisałam reportaż o pracy pogotowia. Pojechaliśmy stwierdzić zgon kobiety, która umarła na raka w swoim domu.Leżała w "dużym pokoju", przy niej mąż, nastoletnia córka i młodszy nieco syn. Nikt nie rozpaczał, nie szlochał, rozpacz po prostu wisiała w powietrzu.Córka powtarzała tylko jak mantrę: tato, zdejmij jej obrączkę.Pomyślałam wtedy, że nigdy w życiu nie chciałabym pracować w pogotowiu. Wcześniej zdarzało mi sie oglądać wypadki, akcje ratunkowe, ofiary pożarów. Ale tamta cicha i zwykła śmierć najbardziej zapadła mi w pamięć.
Ayako

abnegat.ltd pisze...

Kochani, dlaczego mi sie wydaje ze pamietanie o smierci naszej, naszych bliskich - jest wazne.

Jezeli spychamy ten problem poza swiadomosc, udajemy ze jestesmy wieczni - efektem sa stany opisane u Morfeusza.

Zawsze SMIESZYLO mnie w jakis perwersyjny sposob gdy rodzina rozpaczala z powodu smierci swoich ancestorow. Bo dla mnie znaczylo to ze nie dopuszczali do siebie mysli o smiertelnosci osobnikow rodzaju ludzkiego.

Pamitajmy o smierci codziennie. To daje dystans, pomaga zapominac urazy i kochac. Zaloba jest psu na bude.

EL, to jest jakas wyrafinowana tortura...
Victorec, Ca. Pulm., Disseminatio.
Agregat, warto o tym pamietac. Ze to sie zdazy tak po prostu. Kazdemu i bez wyjatku.
Ayako, takich wyjazdow mam dziesiatki - moze dlatego prezentuje taki a nie inny poglad. Okazujmy zalobe zmarlym ZANIM umra - kochajac ich, usmiechajac sie do nich - ot takie tam.

Witam wszystkich niedzielnie.
Milego popoludnia, usmiechow i w ogole - milej niedzieli zycze ;)))

eee-live pisze...

Abi ta wyrafinowana tortura to się nazywa nauka :) Ale dziś mogę z czystym sumieniem powiedzieć że jestem na czwartym, czyli ostatnim, semestrze :))) Zdałam ostatni egzamin i jestem z siebie dumna :D

Anonimowy pisze...

EL - gratulacje :)

Eh, ta śmierć... myślę o niej co jakiś czas i ciągle mam świadomość tego, jak bardzo jestem do niej nieprzygotowana w przypadku najbliższych mi osób...
metaksa

f-blox pisze...

Dzięki, że na opowiadasz takie historie. Myślę,że zyskałeś doświadczenie z zakresu prawdziwego życia. I bardzo dobrze, że się umiesz z nami tym podzielić. Bardzo za to dziękuje!

Anonimowy pisze...

Faktem jest, że życie ludzkie jest kruche.
Nigdy nie wiadomo kto będzie pierwszy: ja, czy też osoba chorująca na śmiertelną chorobę.
Mój dziadek 10 lat starszy od babci, odkąd sięgam pamięcią był zawsze na granicy śmierci. Rodzina, znajomi uważnie do niego się odzywali, odwiedzali, traktowali z największym pietyzmem. Babcia krążyła, usługiwała, obsługiwała, zarabiała.
Zabrała się wcześniej o 2lata. Dziadek dożył 84lat umierając pewnie 2/3 swojego życia
maria

Anonimowy pisze...

To jest największa zaleta życia.
Nigdy nie wiesz kiedy, jak, kto?
Nie ma więc innego wyjścia tylko żyć pełną gębą tu i teraz.
Powtórki nie będzie
Robić błędy, pleść głupoty, mieć świadomość własnej niedoskonałości i nie spodziewać się cudów po innych.
Buziaki dla wszystkich (choć, ja też marzę o doskonałości:)
maria

abnegat.ltd pisze...

EL, gratulacje :)

F-blox, U R welcome :)

Mario, dzieki za podsumowanie :))

Zadora pisze...

@Abi
sam kiedyś podsumowałeś u mnie w komentach mówiąc:
"Na umieranie szkoda życia".
Tak po prostu. I tak prawdziwie.
Ale jak umieramy lub umierają bliscy, nie zamykajmy oczu i bądzmy ze śmiercią tak jak jesteśmy z życiem. Łączą się nierozerwalnie. Idą razem. Zabierajmy dzieci na pogrzeby, odwiedzajmy z nimi ciążko chorych czy umierających bliskich. To nie będzie dla nich trauma, jeśli zrobimy to mądrze, jeśli będziemy rozmawiać i tłumaczyć. Wtedy ją zaakceptują i oswoją. Nie będzie ich straszyć. Uścisną jej rękę na początku i bez strachu przywitają ponownie za każdym razem gdy będzie w pobliżu. A że przychodzi bez zaproszenia? Na to mały mamy wpływ.

eee-live pisze...

Abi, Metaksa dziękuję :)

abnegat.ltd pisze...

Agregat, bo tak w rzeczy samej umieramy stopniowo i pomalu - dazymy sobie w strone nirwany niezaleznie od nas ;)

To czego sie tu bac...